www.mateusz.pl/czytania

 

GRUDZIEŃ 2009 / STYCZEŃ 2010
27 NIEDZIELA ŚWIĘTEJ RODZINY
Syr 3,2-6.12-14; Ps 128,1-5; Kol 3,12-21; Kol 3,15a.16a; Łk 2,41-52
28 PONIEDZIAŁEK
1 J 1,5-2,2; Ps 124,2-5.7b-8; Mt 2,13-18
29 WTOREK
1 J 2,3-11; Ps 96,1-3.5b-6; Łk 2,22-35
30 ŚRODA
1 J 2,12-17; Ps 96,7-10; Łk 2,36-40
31 CZWARTEK
1 J 2,18-21; Ps 96,1-2.11-13; J 1,14.12; J 1,1-18
1 UROCZYSTOŚĆ ŚWIĘTEJ BOŻEJ RODZICIELKI MARYI
Lb 6,22-27; Ps 67,2-3.5.8; Ga 4,4-7; Hbr 1,1-2; Łk 2,16-21
2 SOBOTA
1 J 2,22-28; Ps 98,1-4; Hbr 1,1-2; J 1,19-28

 

27 GRUDNIA 2009

Święto Świętej Rodziny: Jezusa, Maryi i Józefa

 

(Syr 3,2-6.12-14)
Pan uczcił ojca przez dzieci, a prawa matki nad synami utwierdził. Kto czci ojca, zyskuje odpuszczenie grzechów, a kto szanuje matkę, jakby skarby gromadził. Kto czci ojca, radość mieć będzie z dzieci, a w czasie modlitwy swej będzie wysłuchany. Kto szanuje ojca, długo żyć będzie, a kto posłuszny jest Panu, da wytchnienie swej matce: Synu, wspomagaj swego ojca w starości, nie zasmucaj go w jego życiu. A jeśliby nawet rozum stracił, miej wyrozumiałość, nie pogardzaj nim, choć jesteś w pełni sił. Miłosierdzie względem ojca nie pójdzie w zapomnienie, w miejsce grzechów zamieszka u ciebie.

(Ps 128,1-5)
REFREN: Błogosławiony, kto się boi Pana

Błogosławiony każdy, kto się boi Pana,
kto chodzi Jego drogami.
Bo z pracy rąk swoich będziesz pożywał,
szczęście osiągniesz i dobrze ci będzie.

Małżonka twoja jak płodny szczep winny
we wnętrzu twojego domu.
Synowie twoi jak sadzonki oliwki
dokoła twojego stołu.

Oto takie błogosławieństwo dla męża,
który boi się Pana.
Niechaj cię Pan błogosławi z Syjonu,
oglądaj pomyślność Jeruzalem przez całe swe życie.

(Kol 3,12-21)
Jako więc wybrańcy Boży - święci i umiłowani - obleczcie się w serdeczne miłosierdzie, dobroć, pokorę, cichość, cierpliwość, znosząc jedni drugich i wybaczając sobie nawzajem, jeśliby miał ktoś zarzut przeciw drugiemu: jak Pan wybaczył wam, tak i wy! Na to zaś wszystko /przyobleczcie/ miłość, która jest więzią doskonałości. A sercami waszymi niech rządzi pokój Chrystusowy, do którego też zostaliście wezwani w jednym Ciele. I bądźcie wdzięczni! Słowo Chrystusa niech w was przebywa z /całym swym/ bogactwem: z wszelką mądrością nauczajcie i napominajcie samych siebie przez psalmy, hymny, pieśni pełne ducha, pod wpływem łaski śpiewając Bogu w waszych sercach. I wszystko, cokolwiek działacie słowem lub czynem, wszystko /czyńcie/ w imię Pana Jezusa, dziękując Bogu Ojcu przez Niego. Żony bądźcie poddane mężom, jak przystało w Panu. Mężowie, miłujcie żony i nie bądźcie dla nich przykrymi! Dzieci, bądźcie posłuszne rodzicom we wszystkim, bo to jest miłe w Panu. Ojcowie, nie rozdrażniajcie waszych dzieci, aby nie traciły ducha.

(Kol 3,15-16)
Sercami waszymi niech rządzi Chrystusowy pokój, Słowo Chrystusa niech w was przebywa z całym swym bogactwem.

(Łk 2,41-52)
Rodzice Jego chodzili co roku do Jerozolimy na Święto Paschy. Gdy miał lat dwanaście, udali się tam zwyczajem świątecznym. Kiedy wracali po skończonych uroczystościach, został Jezus w Jerozolimie, a tego nie zauważyli Jego Rodzice. Przypuszczając, że jest w towarzystwie pątników, uszli dzień drogi i szukali Go wśród krewnych i znajomych. Gdy Go nie znaleźli, wrócili do Jerozolimy szukając Go. Dopiero po trzech dniach odnaleźli Go w świątyni, gdzie siedział między nauczycielami, przysłuchiwał się im i zadawał pytania. Wszyscy zaś, którzy Go słuchali, byli zdumieni bystrością Jego umysłu i odpowiedziami. Na ten widok zdziwili się bardzo, a Jego Matka rzekła do Niego: Synu, czemuś nam to uczynił? Oto ojciec Twój i ja z bólem serca szukaliśmy Ciebie. Lecz On im odpowiedział: Czemuście Mnie szukali? Czy nie wiedzieliście, że powinienem być w tym, co należy do mego Ojca? Oni jednak nie zrozumieli tego, co im powiedział. Potem poszedł z nimi i wrócił do Nazaretu; i był im poddany. A Matka Jego chowała wiernie wszystkie te wspomnienia w swym sercu. Jezus zaś czynił postępy w mądrości, w latach i w łasce u Boga i u ludzi.

 

 

Kościół przypomina nam dzisiaj Świętą Rodzinę: Jezusa, Maryję i Józefa. W dobie powszechnego kryzysu życia rodzinnego potrzebujemy nie tylko wzorca, ale przede wszystkim wstawiennictwa i uzdrowienia. Dlatego modlimy się przez orędownictwo św. Józefa o odpowiedzialnych mężów i ojców, którzy potrafią powściągać własne ambicje i egoizm, aby służyć rodzinie. Prosimy Maryję o wstawiennictwo za kobietami, aby nie lękały się macierzyństwa. A Jezusa prosimy, aby uzdrawiał relacje między żonami i mężami oraz rodzicami i dziećmi.

O. Jakub Kruczek OP, „Oremus” grudzień 2003, s. 126

 

„Czemuś nam to uczynił?”

Uroczystość Świętej Rodziny mocno zwraca uwagę na fakt, który często uchodzi z naszej pamięci i świadomości: że Chrystus przyszedł na świat i wychował się w rodzinie, jednej z wielu miliardów rodzin, jakie żyją na ziemi. Właśnie taki jest zamysł Boga odnośnie człowieka: żeby podstawowym środowiskiem życia, wychowania, nauki, pracy, miłości była właśnie rodzina. Człowiek nie może żyć zawieszony gdzieś w próżni, zagubiony i samotny w bezimiennym tłumie. Dlatego powinien mieć rodzinę. Taką, jaką miał Jezus.

Niestety, życie i funkcjonowanie wielu rodzin daleko odbiega od wzoru, który pozostawiła nam Rodzina Nazaretańska. W konsekwencji dzieci są pozbawione właściwego środowiska wzrostu i wychowania. Tym samym zostają prawie nieodwracalnie okaleczone w dziedzinie życia emocjonalnego, rodzinnego, społecznego. Tu jest źródło nędzy moralnej i patologii społecznych. Ostatecznie cierpi z tego powodu całe społeczeństwo.

A więc w najlepiej pojętym interesie społecznym leży dobre funkcjonowanie rodziny. Inwestować w rodzinę opłaci się bardziej, niż w najlepsze szkoły, świetlice, domy kultury czy zakłady wychowawcze. Niestety, ciągle jeszcze dominuje pogląd, że rodzina nie wymaga wsparcia ani doinwestowania, że powinna się sama o siebie zatroszczyć. System pomocy i opieki nad rodziną jest w Polsce wręcz upośledzony. A co najgorsze, o rodzinę, poza Kościołem, nie ma się właściwie kto upomnieć. Rodzina nie ma swojej partii, związków zawodowych ani lobby. Karta Praw Rodziny ogłoszona przez Synod Biskupów pozostaje nadal piękną, ale nieznaną teorią. Kongres Rodziny nie potrafił wyjść poza ramy referatów. Rok Rodziny zaznaczył się jedynie w kalendarzu imprez.

Czy wobec tego rodzina nie ma na kogo liczyć? Nie! Może liczyć na opiekę Jezusa, Maryi i Józefa, oraz na samą siebie! To są dwa główne źródła siły i pomocy dla każdej rodziny. Jak tę pomoc urzeczywistnić? Warto uważnie wczytać się we wskazówki płynące z Ewangelii i z licznych dokumentów Kościoła, dotyczących rodziny, a szczególnie z ostatniego „Listu do rodzin” Jana Pawła II. Albowiem najlepszą pomocą, jaką można okazać, jest umiejętność właściwego życia i postępowania, szczególnie w zakresie wzajemnej miłości małżonków i wychowania dzieci. Jest to trudna sztuka i żeby ją posiąść trzeba posiadać pewną wiedzę.

Tym, co charakterystyczne w dzisiejszej Ewangelii, to ogromna troska Maryi i Józefa o swoje Dziecko. Wydaje się to w zasadzie naturalne, ale w codziennym życiu rodzin, tego właśnie najbardziej brakuje. Rodzice niekiedy nie interesują się swoimi dziećmi, albo interesują się, ale dopiero wtedy, gdy zaczynają się kłopoty i gdy na w pełni skuteczną pomoc jest już trochę za późno. O wiele łatwiej jest zapobiegać zagubieniu się dziecka, niż potem szukać go.

Ale żeby dziecko się nie zgubiło, trzeba je dobrze znać, wsłuchiwać się w to, co mówi, rozeznać i roztropnie zaspokoić jego potrzeby, przede wszystkim zaś potrzebę kontaktu i czułości. Rodzice często wyręczają się w tym względzie zabawkami, telewizją, szkołą, „kieszonkowym”. Dziecko pozbawione ich bezpośredniej troski i miłości, gubi się w tym wszystkim. A z nim gubi się coraz bardziej rodzina.

Ks. Mariusz Pohl

 

Setki tysięcy sierot

Kościół stawia nam dziś wzór rodziny mocnej Bogiem. Rodziny wyjątkowej, jedynej i niepowtarzalnej. Niepokalana matka i żona, sprawiedliwy mąż i po trzykroć święty sam Syn Boga jako dziecko. Jest to wzór niedościgły.

Z tego wcale nie wynika, że w tej Bożej Rodzinie nie było bolesnych napięć. Wystarczy wspomnieć napięcie, jakie istniało między Józefem a Maryją, zanim ten zdecydował się na przyjęcie Maryi w stanie błogosławionym; wystarczy wspomnieć ból związany z ucieczką do Egiptu. Czy też ból, który sygnalizuje św. Łukasz, kiedy Dziecko zostało w Jerozolimie nie powiadamiając o tym matki. Rodzina święta, ale napięcia, i to bolesne, miały w niej miejsce.

Popatrzmy na nasze rodziny. Popatrzmy z punktu widzenia ewangelicznego. Nasze rodziny możemy podzielić na trzy grupy. Pierwsza to rodzina pełna. Mam na uwadze rodzinę opartą na wierności męża wobec żony i żony wobec męża. Często są to rodziny prawie że idealne, gdy miłość wzajemna kształtuje odniesienie męża do żony, rodziców do dzieci i dzieci do rodziców.

Są jednak rodziny pełne, które tylko na zewnątrz są poprawne. W środku, kiedy drzwi się zamkną i domownicy zostają sami, potrafią boleśnie ranić. Te rany, okryte tajemnicą dla otoczenia, często przez długie lata boleśnie krwawią. Na zewnątrz jest wszystko w porządku, wewnątrz płyną łzy.

Druga grupa to rodziny pęknięte, sparaliżowane stałym bólem. Ma to miejsce wówczas, gdy jeden z małżonków albo odchodzi, albo nie bierze odpowiedzialności za rodzinę. Bywa, że staje się ciężarem. Najczęściej przyczyną takiego dramatu jest alkohol. Tych rodzin w Polsce jest miliony. Rocznie do rozwodów zgłasza się około dziewięćdziesiąt tysięcy małżeństw. Wiadomo, że nie wszyscy zgłaszający się zyskują to, o co proszą, ale samo zgłoszenie dowodzi, że jest to rodzina pęknięta.

Potrzeba wielkiego heroizmu, aby małżonek, który bierze odpowiedzialność za rodzinę, potrafił w takiej sytuacji udźwignąć ciężar domu i wychował dzieci. Na szczęście mamy takich cichych bohaterów tysiące. Nie będą kanonizowani, ale są święci przez swoją wierność i przez odpowiedzialność za współmałżonka i za dzieci.

I wreszcie mamy rodziny zniszczone, stworzone z bólu, z tęsknoty za ojcem i matką. W naszym kraju jest ponad trzysta tysięcy dzieci, których rodzice zostali pozbawieni praw rodzicielskich. Każde dziecko w swoim sercu niesie ból pragnienia miłości serca matki i serca ojca. Każde dziecko ma prawo do tych dwu miłości. Może mu zabraknąć chleba, dachu nad głową, ale ma prawo do miłości ojca i miłości matki. Każda sierota buduje dom rodzinny ze swojego pragnienia. Są to najbardziej wstrząsające domy rodzinne, faktycznie nieistniejące, ale żyjące, budowane z bólu i cierpienia dzieci.

I oto Chrystus przychodzi, aby wypełnić rodziny — te pełne, pęknięte i te nieistniejące, swoim sercem. Taki jest sens Jego narodzin w rodzinie.

Co należy czynić? Nie wolno idealizować. To jest tak, jak w medycynie. Trzeba pochylić się nad każdym człowiekiem w jego rodzinie, jak nad pacjentem. Jeśli zdrowy — niech dziękuje Panu Bogu. Jeśli chory — trzeba ustalić konkretnie, jaka rana i w jaki sposób należy ją leczyć.

Po drugie. Nie wolno przeceniać danych z zakresu socjologii, a zwłaszcza psychologii rozwojowej. Rany wyniesione z rodzinnego domu są do uleczenia. Wbrew opiniom psychologii rozwojowej i socjologii. Nie ma takich ran, których by się nie dało uleczyć. „Dla Boga nie ma rzeczy niemożliwych”. Trzeba przede wszystkim uświadomić sobie, że jak istnieje kod genetyczny dotyczący naszego ciała, tak istnieje „kod genetyczny” dotyczący naszego ducha. Jesteśmy dziećmi Boga. I trzeba do tego „kodu genetycznego” dotyczącego naszego ducha się odwołać i w oparciu o niego podjąć kurację. Nie ma takiej rany, nawet najgłębszej, okrytej tajemnicą, której nie udałoby się wyleczyć.

Po trzecie. Trzeba w Polsce rozpocząć akcję otwarcia rodziny na sierotę. Dom Dziecka jest smutną ostatecznością. W Domu Dziecka jest dach, łóżko, stół i kawałek chleba, ale w Domu Dziecka nie ma serca ojca i matki. Trzeba podjąć ten wysiłek, który podjęto już w innych krajach. We Francji wiele rodzin adoptuje dziecko. Więcej, świadomie i dobrowolnie adoptują kalekie dziecko, dla jego dobra i dla dobra rodzeństwa, aby nie rosło w egoizmie. Tę akcję prowadzono blisko czterdzieści lat, dziś wydała owoce.

Nie bójmy się otworzyć na sierotę. Świat dziecko odrzucał, odrzuca i będzie odrzucał. W roku 374 pod wpływem chrześcijan wykreślono z prawa rzymskiego prawo ojca, który mógł do dwudziestu czterech godzin po narodzeniu wyrzucić swoje dziecko. Rzymianie wyrzucali je na śmietnik. Chrześcijanie zbierali i przyjmowali te dzieci jako swoje, włączając do swoich rodzin. Tak było. Tym zdumiewali świat. Nie łudźmy się. Świat dalej będzie dziecko odrzucał. Skończmy z pustymi dyskusjami i przygarnijmy dziecko.

Trzeba trzydziestu czy czterdziestu lat nawoływania i przekonywania, aby rodzina otwarła się na dziecko nieswoje, ale chrześcijaństwo przez dwadzieścia wieków właśnie tym zdumiewało świat.

Mamy przed sobą rok dwutysięczny, wielki jubileusz Wcielenia. Gdyby w Polsce otwarto drzwi i przynajmniej połowę tych dzieci, które nie mają rodziców, przyjęto, byłby to dowód odrodzenia rodziny. Wielki znak ewangelicznego myślenia i życia.

Uroczystość Świętej Rodziny. Dzielę się tym realnym spojrzeniem nie dlatego, aby przygnębiać. Nie. Dla Boga nie ma rzeczy niemożliwych i my, mocni Bogiem, jesteśmy w stanie odbudować rodzinę, wyleczyć z wielu ran, odkryć szczęście dostępne dla człowieka w rodzinnych progach, odkryć szczęście ze spotkania serca, które potrafi kochać, nie martwiąc się sytuacją zewnętrzną. Miłość ma to do siebie, że w każdej sytuacji potrafi znaleźć to, co uszczęśliwia.

Ks. Edward Staniek

 

Harmonia w rodzinie

Rodzina to kulkowe łożysko, w którym pędzi swe życie człowiek. Ponieważ każdy z nas jest częścią wielkiej rodziny ludzkiej, może dobrze spełnić swoje zadanie tylko wówczas, jeśli jest ustawiony we właściwym łożysku. Autor natchniony w Księdze Syracydesa mówi nam o kulkach tego łożyska, które winny obracać się sprawnie. To ojciec, matka, rodzeństwo, dzieci.

Im doskonalej człowiek uchwyci relacje do ojca, do matki, do swego rodzeństwa, do swoich dzieci, tym łatwiej mu żyć na ziemi i tym doskonalej potrafi wypełnić zadania w wielkiej rodzinie ludzkiej. Jeśli to łożysko jest uszkodzone, trzeba je naprawiać. Najwspanialsza bowiem machina, z jednym uszkodzonym łożyskiem, już nie jest sprawna. Jeśli więc każdy z nas nie wprowadzi harmonii w relacji z ojcem, matką, rodzeństwem, to staje się powodem wielu zgrzytów w całym społeczeństwie.

Prawa tego najbliższego środowiska są ustanowione przez samego Boga. Stąd też doskonalenie człowieka rozpoczynamy zawsze od uleczenia jego najbliższych odniesień. To nie my wybieramy sobie rodziców, rodzice są nam dani. To nie my wybieramy sobie rodzeństwo, rodzeństwo jest nam dane. To nie my decydujemy o cechach charakteru, o zdolnościach, czasami nawet o zdrowiu swoich dzieci, dziecko jest nam dane. To najbliższe środowisko jest dane przez Pana Boga. I w takim środowisku, a nie w innym, człowiek winien uchwycić te podstawowe relacje.

„Pan uczcił ojca przez dzieci”. Dlaczego „uczcił”? Dlatego, że dając mężczyźnie godność ojca, dopuścił go do siebie tak blisko, iż użyczył mu swojego imienia — Bóg jest Ojcem. Jeden z najwspanialszych tytułów, jaki człowiek może mieć na ziemi, to tytuł ojca.

„Prawa matki nad synami utwierdził”. Bóg utwierdził. I naruszając te prawa, narusza się prawo Boskie.

„Kto czci ojca, zyskuje odpuszczenie grzechów”. Tak często zastanawiamy się, jak zyskać odpuszczenie grzechów. Tymczasem wystarczy doskonalić miłość do ojca. To jest droga przebaczenia ze strony Boga.

„Kto szanuje matkę, jakby skarby gromadził”. Ileż to razy spotykamy ludzi, którzy są nieszczęśliwi tylko dlatego, że są świadomi, iż z ich powodu płakała czy płacze matka. Nie można być szczęśliwym człowiekiem, kiedy ma się świadomość, że zadało się matce głęboką ranę. Człowiek, który szanuje matkę, „jakby skarby gromadził”. Jest bogaty, jest szczęśliwy.

„Kto czci ojca, radość mieć będzie z dzieci”. Kto jest dobrym synem, na pewno będzie dobrym ojcem.

„W czasie modlitwy zostanie wysłuchany”. Jeśli ta relacja najbliższa sercu jest właściwie ustawiona, to modlitwa staje się skuteczna. „Długo żyć będzie”. Gwarancja błogosławieństwa za szacunek dla ojca. Nie chodzi o to, czy ojciec zasługuje na szacunek czy nie. Chodzi o nasze serce i nasze ustawienie. Jeśli to ustawienie jest według Bożego prawa, człowiek staje się szczęśliwym.

„Kto jest posłuszny Bogu, da wytchnienie swej matce”. Jest również wezwanie, by wtedy, kiedy pojawi się starość, skleroza dotknie ojca, nie lekceważyć go, lecz otoczyć prawdziwym miłosierdziem. Za to miłosierdzie Bóg obiecuje otoczyć swoim miłosierdziem takiego syna.

To są konkrety, ale to one właściwie decydują o pięknie naszego życia doczesnego.

Uroczystość Świętej Rodziny wzywa do wielkiej wdzięczności za to rodzinne łożysko, w jakim się obracamy; a równocześnie wzywa do jego doskonalenia, do pełnego przebaczenia tym, którzy wyrządzili nam krzywdę, bo w tym przebaczeniu zawarta jest nasza miłość do najbliższych. Gdyby rodzinny dom był domem szczęśliwym, to i cała społeczność byłaby szczęśliwa.

Ks. Edward Staniek

 

„Błogosławiony każdy, kto boi się Pana, kto chodzi Jego drogami!” (Ps 128, 1)

Kościół stawia Świętą Rodzinę jako wzór każdej rodziny chrześcijańskiej. Przede wszystkim dzięki uznawaniu najwyższej władzy Boga. W domu nazaretańskim Bóg jest zawsze na pierwszym miejscu, wszystko jest Mu poddane; niczego się tutaj nie pragnie ani nic się nie czyni poza Jego wolą. Cierpienie przyjmuje się w głębokim duchu wiary, w każdej okoliczności widzi się wypełnienie planu Bożego, nawet wtedy, gdy okrywa go tajemnica. Najbardziej twarde i przykre koleje życia nie zakłócają pokoju, bo na wszystko patrzy się w świetle Bożym; Jezus jest ośrodkiem miłości, Maryja zaś i Józef zwracają się do Niego zapominając o sobie, włączeni całkowicie w Jego posłannictwo.

Kiedy życie jakiejś rodziny jest natchnione podobnymi zasadami, cały jego bieg jest uporządkowany: posłuszeństwo Bogu i Jego prawu skłania dzieci do poszanowania rodziców, tych zaś do wzajemnej miłości i zrozumienia, do życzliwości dla dzieci i do wychowywania ich według praw Bożych. Czytania biblijne tego święta podkreślają w szczególny sposób dwa punkty najwyższej wagi. Jeden to uszanowanie dzieci względem rodziców: „Pan uczcił ojca przez dzieci... kto czci ojca, zyskuje odpuszczenie grzechów, a kto szanuje matkę, jakby skarby gromadził. Synu, wspomagaj swego ojca w starości, nie zasmucaj go w jego życiu” (Syr 3, 2–3. 12). Dawne maksymy Eklezjastyka są skutecznym rozszerzeniem czwartego przykazania; również dzisiaj, po tylu wiekach, zachowują niezaprzeczalną aktualność. Warto je rozważać w czasie modlitwy.

Drugi punkt podkreśla św. Paweł w liście do Kolosan. Dotyczy on wzajemnej miłości, która powinna uczynić z rodziny chrześcijańskiej idealną wspólnotę. „Bracia, obleczcie się... w serdeczne miłosierdzie, dobroć, pokorę, cichość, cierpliwość, znosząc jedni drugich i wybaczając sobie nawzajem” (3, 12–13). Jeśli rodzina nie jest zbudowana na miłości chrześcijańskiej, będzie jej bardzo trudno wytrwać w harmonii i jedności serc. Wszystko można pokonać i wszystko można znieść, kiedy w rodzinie wszyscy miłują się wzajemnie, natomiast wszystko staje się ogromnie ciężkie, gdy stygnie wzajemna miłość. Jedyna miłość, która wytrwa mimo przeciwności możliwych nawet na łonie rodziny, to miłość, która się opiera na miłości Boga.

Rodzina chrześcijańska, ugruntowana w ten sposób na Ewangelii, jest naprawdę pierwszą komórką Kościoła. Współpracuje w Kościele i z Kościołem w dziele zbawienia.

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny, karmelita bosy
Żyć Bogiem, t. I, str. 155

 

28 GRUDNIA 2009

Poniedziałek

Czwarty dzień w oktawie Narodzenia Pańskiego, święto św. Młodzianków, męczenników

 

(1 J 1,5-2,2)
Nowina, którą usłyszeliśmy od Jezusa Chrystusa i którą wam głosimy, jest taka: Bóg jest światłością, a nie ma w Nim żadnej ciemności. Jeżeli mówimy, że mamy z Nim współuczestnictwo, a chodzimy w ciemności, kłamiemy i nie postępujemy zgodnie z prawdą. Jeżeli zaś chodzimy w światłości, tak jak On sam trwa w światłości, wtedy mamy jedni z drugimi współuczestnictwo, a krew Jezusa, Syna Jego, oczyszcza nas z wszelkiego grzechu. Jeśli mówimy, że nie mamy grzechu, to samych siebie oszukujemy i nie ma w nas prawdy. Jeżeli wyznajemy nasze grzechy, [Bóg] jako wierny i sprawiedliwy odpuści je nam i oczyści nas z wszelkiej nieprawości. Jeśli mówimy, że nie zgrzeszyliśmy, czynimy Go kłamcą i nie ma w nas Jego nauki. Dzieci moje, piszę wam to dlatego, żebyście nie grzeszyli. Jeśliby nawet ktoś zgrzeszył, mamy Rzecznika wobec Ojca - Jezusa Chrystusa sprawiedliwego. On bowiem jest ofiarą przebłagalną za nasze grzechy i nie tylko za nasze, lecz również za grzechy całego świata.

(Ps 124,2-5.7-8)
REFREN: Naszą pomocą jest nasz Pan i Stwórca

Gdyby Pan nie był po naszej stronie,
gdy ludzie przeciw nam powstali,
wtedy pochłonęliby nas żywcem,
gdy gniew ich przeciw nam zapłonął.

Wówczas zatopiłaby nas woda,
potok by popłynął nad nami,
wówczas potoczyłyby się nad nami
wezbrane wody.

Dusza nasza jak ptak się wyrwała z sidła ptaszników,
sidło się podarło i zostaliśmy uwolnieni.
Nasza pomoc w imieniu Pana,
który stworzył niebo i ziemię.

Ciebie, Boże, chwalimy, Ciebie, Panie, wysławiamy, Ciebie wychwala Męczenników zastęp świetlany.

(Mt 2,13-18)
Gdy Mędrcy odjechali, oto anioł Pański ukazał się Józefowi we śnie i rzekł: Wstań, weź Dziecię i Jego Matkę i uchodź do Egiptu; pozostań tam, aż ci powiem; bo Herod będzie szukał Dziecięcia, aby Je zgładzić. On wstał, wziął w nocy Dziecię i Jego Matkę i udał się do Egiptu; tam pozostał aż do śmierci Heroda. Tak miało się spełnić słowo, które Pan powiedział przez Proroka: Z Egiptu wezwałem Syna mego. Wtedy Herod widząc, że go Mędrcy zawiedli, wpadł w straszny gniew. Posłał /oprawców/ do Betlejem i całej okolicy i kazał pozabijać wszystkich chłopców w wieku do lat dwóch, stosownie do czasu, o którym się dowiedział od Mędrców. Wtedy spełniły się słowa proroka Jeremiasza: Krzyk usłyszano w Rama, płacz i jęk wielki. Rachel opłakuje swe dzieci i nie chce utulić się w żalu, bo ich już nie ma.

 

 

Dzieci z Betlejem zostały zgładzone, aby mógł ujść z życiem Zbawiciel świata. Płacz i ból ich matek stał się zapowiedzią płaczu i bólu Maryi, gdy Jej Syn umierał na krzyżu dla oczyszczenia nas z grzechów. W planach Bożych nawet śmierć ma niezastąpione miejsce i może być błogosławiona w skutkach. Także śmierć każdego z nas, która ostatecznie wprowadza nas do wiecznego szczęścia.

Paweł Bieliński, „Oremus” grudzień 2001, s. 119

 

CHWAŁA BOGU

„Chwalą Bogu na wysokościach! Chwała Tobie, o Jezu narodzony z Dziewicy” (Łk 2, 14; LG)

Jesteśmy przeznaczeni w Chrystusie, „byśmy istnieli ku chwale Jego majestatu” (Ef 1, 6). Każdy chrześcijanin sam przez się jest dowodem chwały Chrystusa. Podniesienie go do stanu nadprzyrodzonego, uświęcenie i ziemska szczęśliwość mają za najwyższy cel chwałę Tego, który człowieka odkupił. Chrześcijanin, a jeszcze bardziej ten, kto jest poświęcony Bogu, powinien tak postępować, aby wszystkie jego czynności i całe życie były uwielbieniem Trójcy Świętej i Chrystusa, Pana naszego.

W tych dniach Kościół wspomina „pierwociny prawdziwych chrześcijan”, którzy życiem, a także śmiercią wyśpiewali chwałę Odkupiciela. Liturgia umieszcza ich w orszaku Boga-Dzieciątka jako ziemskich aniołów, którzy łączą swój śpiew z aniołami niebieskimi. Św. Szczepan, pierwszy męczennik, pokazuje, jak dusza wierna i miłująca powinna być gotowa oddać wszystko, nawet siebie samą, nawet życic dla chwały swojego Boga. Św. Jan ewangelista, „błogosławiony apostoł, któremu zostały objawione tajemnice niebieskie” i który głębiej niż ktokolwiek wniknął w tajemnicę Boga-Miłości, przypomina, że miłość bliźniego „jest przykazaniem Pańskim i, jeśli się je zachowuje, samo to wystarcza” (LG), by oddać chwałę Temu, który jest miłością nieskończoną.

Święci Młodziankowie, „kwiat Męczenników, pierwsze delikatne perły Kościoła” (LG) świadczą, że głos niewinności jest hymnem na chwałę Boga, tak bardzo podobnym do hymnu aniołów: „Usta dzieci i niemowląt oddają Ci chwałę na przekór Twym przeciwnikom” (Ps 8, 3). Lecz ten hymn staje się o wiele silniejszy i wymowniejszy, gdy łączy się z ofiarą krwi. Męczennicy–Niewiniątka oddali chwałę Bogu „nie słowami, lecz śmiercią”. Niechaj postępowanie każdego chrześcijanina będzie hymnem na chwalę Boga nie słowami, lecz czynami, aby „wiarę, którą wyznajemy ustami, poświadczyło nasze życic” (MP).

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny, karmelita bosy
Żyć Bogiem, t. I, str. 165

 

29 GRUDNIA 2009

Wtorek

Piąty dzień w oktawie Narodzenia Pańskiego

 

(1 J 2,3-11)
Po tym zaś poznajemy, że znamy Jezusa, jeżeli zachowujemy Jego przykazania. Kto mówi: Znam Go, a nie zachowuje Jego przykazań, ten jest kłamcą i nie ma w nim prawdy. Kto zaś zachowuje Jego naukę, w tym naprawdę miłość Boża jest doskonała. Po tym właśnie poznajemy, że jesteśmy w Nim. Kto twierdzi, że w Nim trwa, powinien również sam postępować tak, jak On postępował. Umiłowani, nie piszę do was o nowym przykazaniu, ale o przykazaniu istniejącym od dawna, które mieliście od samego początku; tym dawnym przykazaniem jest nauka, którąście słyszeli. A jednak piszę wam o nowym przykazaniu, które prawdziwe jest w Nim i w was, ponieważ ciemności ustępują, a świeci już prawdziwa światłość. Kto twierdzi, że żyje w światłości, a nienawidzi brata swego, dotąd jeszcze jest w ciemności. Kto miłuje swego brata, ten trwa w światłości i nie może się potknąć. Kto zaś swojego brata nienawidzi, żyje w ciemności i działa w ciemności, i nie wie, dokąd dąży, ponieważ ciemności dotknęły ślepotą jego oczy.

(Ps 96,1-3.5b-6)
REFREN: Niebo i ziemia niechaj się radują

Śpiewajcie Panu pieśń nową,
śpiewaj Panu ziemio cała,
śpiewajcie Panu, sławcie Jego imię.

Każdego dnia głoście Jego zbawienie,
głoście jego chwałę wśród wszystkich narodów,
rozgłaszajcie cuda pośród wszystkich ludów.

Pan stworzył niebiosa,
przed Nim kroczą majestat i piękno,
potęga i blask w Jego przybytku.

(Łk 2,32)
Światło na oświecenie pogan i chwała ludu Twego, Izraela

(Łk 2,22-35)
Gdy upłynęły dni ich oczyszczenia według Prawa Mojżeszowego, przynieśli Je do Jerozolimy, aby Je przedstawić Panu. Tak bowiem jest napisane w Prawie Pańskim: Każde pierworodne dziecko płci męskiej będzie poświęcone Panu. Mieli również złożyć w ofierze parę synogarlic albo dwa młode gołębie, zgodnie z przepisem Prawa Pańskiego. A żył w Jerozolimie człowiek, imieniem Symeon. Był to człowiek sprawiedliwy i pobożny, wyczekiwał pociechy Izraela, a Duch Święty spoczywał na nim. Jemu Duch Święty objawił, że nie ujrzy śmierci, aż zobaczy Mesjasza Pańskiego. Za natchnieniem więc Ducha przyszedł do świątyni. A gdy Rodzice wnosili Dzieciątko Jezus, aby postąpić z Nim według zwyczaju Prawa, on wziął Je w objęcia, błogosławił Boga i mówił: Teraz, o Władco, pozwól odejść słudze Twemu w pokoju, według Twojego słowa. Bo moje oczy ujrzały Twoje zbawienie, któreś przygotował wobec wszystkich narodów: światło na oświecenie pogan i chwałę ludu Twego, Izraela. A Jego ojciec i Matka dziwili się temu, co o Nim mówiono. Symeon zaś błogosławił Ich i rzekł do Maryi, Matki Jego: Oto Ten przeznaczony jest na upadek i na powstanie wielu w Izraelu, i na znak, któremu sprzeciwiać się będą. A Twoją duszę miecz przeniknie, aby na jaw wyszły zamysły serc wielu.

 

 

Pan Jezus jest światłością świata. To On nadaje sens historii. Jako chrześcijanie powinniśmy roznosić promienie Chrystusowego światła po świecie. Dzieje się tak, gdy żyjemy Ewangelią, gdy zachowujemy Boże przykazania, gdy motywem naszego postępowania jest miłość. To właśnie wzajemna miłość jest znakiem rozpoznawczym uczniów Chrystusa i najmocniejszym świadectwem Ewangelii wobec świata.

O. Jakub Kruczek OP, „Oremus” grudzień 2003, s. 130

 

POKÓJ LUDZIOM

O Jezu, Książę Pokoju, daj mi Twój pokój! (Iz 9, 5)

„Pokój ludziom, w których Bóg ma upodobanie”. Jeśli „upodobanie” oznacza przede wszystkim życzliwość Boga względem ludzi, oznacza także życzliwość ludzi, czyli dobrą wolę, z jaką powinni przyjąć pokój przyniesiony na ziemię przez Mesjasza.

Wola jest „dobra”, kiedy jest prawa, posłuszna, stanowcza. Prawa, czyli zwrócona szczerze i całkowicie ku dobru. Posłuszna, czyli zawsze chętna do pójścia za każdym natchnieniem woli Bożej. Stanowcza, bo gotowa przylgnąć do woli Bożej, nawet wtedy gdy staje wobec przeszkód, trudności i konieczności złożenia ofiary, Pan, nawet wśród najmniejszych okoliczności życia, nieustannie zachęca swoje dzieci do wielkoduszności, do zaparcia; należy Mu oddać się bez wahania, w przekonaniu, że jeśli Bóg czegoś żąda, da też siłę do spełnienia tego. Tak zachowali się pasterze. Zaledwie usłyszeli wieść anielską, opuścili wszystko, trzodę i spoczynek: „Poszli z kwapieniem i znaleźli Dzieciątko położone w żłobie” (Łk 2, 16). Byli pierwszymi, którzy znaleźli Jezusa i zakosztowali Jego pokoju.

„Święty pokój — pisze święta Teresa od Jezusa — polega na tym, aby we wszystkim zgadzać się z wolą Bożą, do tego stopnia, by między Bogiem a duszą nie było żadnego rozdziału, ale by między nimi była tyko jedna wola, nie w słowach i pragnieniach, lecz w uczynkach. Skoro więc dusza ujrzy w czymś większą chwałę Oblubieńca, za nic uważa wszelkie trudności i przeszkody, jakie by jej przedstawiał rozum. Nie ogląda się też na żadne strachy, jeno z wiarą mocną zabiera się do dzieła, nie troszcząc się o własny pożytek i spokój” (P. 3, 1). To jest doskonała „dobra wola”. Maryja i Józef są jej niedościgłym wzorem. Mimo mroków tajemnicy i wielkiej ofiary, oddali się z całkowitym zaufaniem wyrokom Bożym i dlatego dostąpili tej najwyższej radości, że na rękach swoich piastowali Króla niebios. Dobrej woli na najwyższym stopniu odpowiada najściślejsze zjednoczenie z Bogiem, pokój i radość.

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny, karmelita bosy
Żyć Bogiem, t. I, str. 168

 

30 GRUDNIA 2009

Środa

Szósty dzień w oktawie Narodzenia Pańskiego

 

(1 J 2,12-17)
Piszę do was, dzieci, że dostępujecie odpuszczenia grzechów ze względu na Jego imię. Piszę do was, ojcowie, że poznaliście Tego, który jest od początku. Piszę do was, młodzi, że zwyciężyliście Złego. Napisałem do was, dzieci, że znacie Ojca, napisałem do was, ojcowie, że poznaliście Tego, który jest od początku, napisałem do was, młodzi, że jesteście mocni i że nauka Boża trwa w was, i zwyciężyliście Złego. Nie miłujcie świata ani tego, co jest na świecie! Jeśli kto miłuje świat, nie ma w nim miłości Ojca. Wszystko bowiem, co jest na świecie, a więc: pożądliwość ciała, pożądliwość oczu i pycha tego życia nie pochodzi od Ojca, lecz od świata. Świat zaś przemija, a z nim jego pożądliwość; kto zaś wypełnia wolę Bożą, ten trwa na wieki.

(Ps 96,7-10)
REFREN: Niebo i ziemia niechaj się radują

Oddajcie Panu, rodziny narodów,
oddajcie Panu chwałę i uznajcie Jego potęgę,
oddajcie Panu chwałę należną Jego imieniu.

Przynieście dary i wejdźcie na Jego dziedzińce,
uwielbiajcie Pana w świętym przybytku,
zadrżyj, ziemio cała, przed Jego obliczem.

Głoście wśród ludów, że Pan jest królem,
On utwierdził świat tak, że się nie zachwieje,
będzie sprawiedliwie sądził wszystkie ludy.

Zajaśniał nam dzień święty, pójdźcie narody, oddajcie pokłon Panu, bo wielka światłość zstąpiła dzisiaj na ziemię

(Łk 2,36-40)
Gdy Rodzice przynieśli Dzieciątko Jezus do świątyni, była tam prorokini Anna, córka Fanuela z pokolenia Asera, bardzo podeszła w latach. Od swego panieństwa siedem lat żyła z mężem i pozostała wdową. Liczyła już osiemdziesiąty czwarty rok życia. Nie rozstawała się ze świątynią, służąc Bogu w postach i modlitwach dniem i nocą. Przyszedłszy w tej właśnie chwili, sławiła Boga i mówiła o Nim wszystkim, którzy oczekiwali wyzwolenia Jerozolimy. A gdy wypełnili wszystko według Prawa Pańskiego, wrócili do Galilei, do swego miasta - Nazaret. Dziecię zaś rosło i nabierało mocy, napełniając się mądrością, a łaska Boża spoczywała na Nim.

 

 

Na ogół to, za czym biegamy, czemu poświęcamy najwięcej energii, szybko przemija. Pośród przemijającego świata należy szukać tego, co nieprzemijające. Prorokini Anna wskazuje nam dzisiaj na Jezusa, który jest spełnieniem Bożych obietnic. On jest Zbawicielem, który każdego, kto w Niego uwierzy i przyjmie dar zbawienia, wyprowadza z ciemności grzechu i obdarza życiem wiecznym.

O. Jakub Kruczek OP, „Oremus” grudzień 2003, s. 134

 

ZNAK SPRZECIWU

Dziękuję Ci, o Panie, bo moje oczy ujrzały Twoje zbawienie (Łk 2, 30)

Ewangelia opowiada, że czterdzieści dni po narodzeniu Jezusa, Maryja i Józef zanieśli Go „do Jerozolimy, aby Go przedstawić Panu” (Łk 2, 22). W świątyni przyjął Dzieciątko Symeon, który wygłosił słynne proroctwo: „Oto ten przeznaczony jest na upadek i na powstanie wielu w Izraelu i na znak, któremu sprzeciwiać się będą” (tamże 34).

Syn Boży stał się człowiekiem dla wszystkich ludzi, wszystkim przynosi i ofiaruje zbawienie, lecz wielu Go nie przyjmuje. „Świat stał się przez Niego — mówi Jan ewangelista — lecz świat Go nie poznał. Przyszedł do swojej własności, a swoi Go nie przyjęli” (J 1, 10–11). Ileż smutku w tym stwierdzeniu! To wielka tajemnica wolności ludzkiej. Bóg stawia przed sobą stworzenie rozumne i wolne: ofiaruje mu wszystkie skarby zbawienia i świętości zawarte w nieskończonych zasługach Jezusa Chrystusa; człowiek jest wolny, może je przyjąć lub odrzucić. To stanowi jego straszliwą odpowiedzialność. Jezus przyszedł zbawić ludzkość, oddać się cały każdemu człowiekowi. Jest gotów i pragnie to uczynić. Lecz nie uczyni tego, dopóki człowiek nie przyjmie dobrowolnie Jego nieskończonego daru i nie odpowie na Jego miłosne starania dobrowolnym darem własnej woli. Bóg, 5nie zmusza nikogo, przyjmuje, co Mu się daje, lecz całkowicie odda się tylko tym, którzy Jemu oddadzą się całkowicie” (T.J.: Dr.d. 28, 12).

Lecz jeśli Jezus jest powodem upadku dla tych, którzy Go odrzucają, to dla tych, którzy otwierają rozum i serce na Jego naukę, jest przyczyną życia tak bardzo nowego, że można je nazwać zmartwychwstaniem. „Wszystkim tym, którzy Go przyjęli, dal moc, aby się stali dziećmi Bożymi, tym, którzy wierzą w imię Jego” (J 1, 12). Taka jest moc wiary ożywionej miłością.

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny, karmelita bosy
Żyć Bogiem, t. I, str. 171

 

31 GRUDNIA 2009

Czwartek

Siódmy dzień w oktawie Narodzenia Pańskiego

 

(1 J 2,18-21)
Dzieci, jest już ostatnia godzina, i tak, jak słyszeliście, Antychryst nadchodzi, bo oto teraz właśnie pojawiło się wielu Antychrystów; stąd poznajemy, że już jest ostatnia godzina. Wyszli oni z nas, lecz nie byli z nas; bo gdyby byli naszego ducha, pozostaliby z nami; a to stało się po to, aby wyszło na jaw, że nie wszyscy są naszego ducha. Wy natomiast macie namaszczenie od Świętego i wszyscy jesteście napełnieni wiedzą. Ja wam nie pisałem, jakobyście nie znali prawdy, lecz że ją znacie i że żadna fałszywa nauka z prawdy nie pochodzi.

(Ps 96,1-2.11-13)
REFREN: Niebo i ziemia niechaj się radują

Śpiewajcie Panu pieśń nową,
śpiewaj Panu, ziemio cała.
Śpiewajcie Panu, sławcie Jego imię,
każdego dnia głoście Jego zbawienie.

Niechaj się radują niebiosa i ziemia weseli,
niech szumi morze i wszystko, co je napełnia.
Niech się cieszą pola i wszystko, co na nich rośnie,
niech wszystkie drzewa w lasach
wykrzykują z radości.

Przed obliczem Pana, który już się zbliża,
który już się zbliża, by osądzić ziemię.
On będzie sądził świat sprawiedliwie,
a ludy według swej prawdy.

(J 1,14.12)
Słowo stało się ciałem i mieszkało między nami. Wszystkim, którzy Je przyjęli, dało moc, aby się stali dziećmi Bożymi.

(J 1,1-18)
Na początku było Słowo, a Słowo było u Boga, i Bogiem było Słowo. Ono było na początku u Boga. Wszystko przez Nie się stało, a bez Niego nic się nie stało, co się stało. W Nim było życie, a życie było światłością ludzi, a światłość w ciemności świeci i ciemność jej nie ogarnęła. Pojawił się człowiek posłany przez Boga - Jan mu było na imię. Przyszedł on na świadectwo, aby zaświadczyć o światłości, by wszyscy uwierzyli przez niego. Nie był on światłością, lecz /posłanym/, aby zaświadczyć o światłości. Była światłość prawdziwa, która oświeca każdego człowieka, gdy na świat przychodzi. Na świecie było /Słowo/, a świat stał się przez Nie, lecz świat Go nie poznał. Przyszło do swojej własności, a swoi Go nie przyjęli. Wszystkim tym jednak, którzy Je przyjęli, dało moc, aby się stali dziećmi Bożymi, tym, którzy wierzą w imię Jego - którzy ani z krwi, ani z żądzy ciała, ani z woli męża, ale z Boga się narodzili. A Słowo stało się ciałem i zamieszkało wśród nas. I oglądaliśmy Jego chwałę, chwałę, jaką Jednorodzony otrzymuje od Ojca, pełen łaski i prawdy. Jan daje o Nim świadectwo i głośno woła w słowach: Ten był, o którym powiedziałem: Ten, który po mnie idzie, przewyższył mnie godnością, gdyż był wcześniej ode mnie. Z Jego pełności wszyscyśmy otrzymali - łaskę po łasce. Podczas gdy Prawo zostało nadane przez Mojżesza, łaska i prawda przyszły przez Jezusa Chrystusa. Boga nikt nigdy nie widział, Ten Jednorodzony Bóg, który jest w łonie Ojca, /o Nim/ pouczył.

 

 

Każdego dnia Kościół otwiera się na tajemnicę Wcielenia, na głębsze poznanie i przyjęcie Słowa, które „stało się ciałem i zamieszkało między nami”. W Nim wszechmogący Bóg stał się nam bliski. W Chrystusie, Bogu-Człowieku, odkrywamy niepojętą wartość i godność każdej ludzkiej osoby. On przychodzi, aby zgnębionym ukazać swoją miłość, aby szukać tych, co się zagubili, aby uzdrawiać chorych i wszystkim dać nadzieję życia wiecznego. Wszystkim, którzy Go przyjmą, daje moc, aby się stali dziećmi Bożymi.

O. Jakub Kruczek OP, „Oremus” grudzień 2003, s. 137

 

KU WIECZNOŚCI

Chce prowadzić życie, oczekując błogosławionej nadziei i objawienia się Zbawiciela naszego Jezusa Chrystusa (Tt 2, 13)

Człowiek, by wzrastać w miłości, ma tylko krótki dzień tego ziemskiego życia. Jeśli chce go w pełni wykorzystać, winien starać się nie tylko spełniać dobre uczynki, lecz spełniać je z całego serca i z całą wielkodusznością, na jaką zdobyć się może, pokonując lenistwo i opieszałość skłaniające się zawsze ku najmniejszemu wysiłkowi. Wówczas jego miłość będzie wzrastać ponad miarę i będzie mógł złożyć Panu wraz ze św. Teresą od Dzieciątka Jezus to piękne świadectwo; „Miłość Twoja... wzrastała wraz ze mną, a teraz jest przepaścią, której głębokości zmierzyć nie zdołam” (Dz., r. 11; Rps C, f0 35’).

Lecz jakież są te dobre uczynki, które każdy powinien spełniać? To te, które mu wskazuje wola Boża; tylko one spełniać? To te, które mu wskazuje wola Boża; tylko one mogą go uświęcić. „Potrzeba nam — mówił Jezus — pełnić dzieła Tego, który Mnie posiał, dopóki jest dzień. Nadchodzi noc, kiedy nikt nie będzie mógł działać” (J 9, 4). Dlatego stał się człowiekiem: „Oto idę... abym spełniał wolę Twoją, Boże” (Hbr 10, 7). Taki był cel Jego życia: „Czy nie wiedzieliście, że powinienem być w tym, co należy do mego Ojca?” (Łk 2, 49). Życie Jezusa ma jedyny cel, jedno gadanie: wolę, sprawy, chwałę Ojca. Naśladować Jezusa, to znaczy starać się przeżywać Jego wewnętrzne nastawienie w przekonaniu, że jedynie to się liczy: „zajmować się sprawami Ojca”. Często jednak życic chrześcijanina marnuje się w tysiącznych zainteresowaniach i błahostkach. Rzeczy znikome mijają jednak wraz z czasem, uwydatniając jedynie marność życia ziemskiego. Tylko czas poświęcony Bogu nic mija, utrwala się bowiem w Bogu, czyniąc człowieka uczestnikiem Jego niezmienności. Wówczas bieg czasu nie rzuca cienia smutku na życie człowieka, lecz napełnia radością jego serce, bo zbliża coraz bardziej chwilę spotkania z Bogiem w wieczności. Każdy rok więc niech będzie skokiem naprzód ku prawdziwej ojczyźnie, a każdy dzień niech naznacza tęsknota za Panem: „Przyjdź, Panie Jezu” (Ap 22, 20).

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny, karmelita bosy
Żyć Bogiem, t. I, str. 175

* S. Karmela od Ducha Św., karmelitanka bosa, zmarła 23 lipca 1949 r. W 1954 wydano jej życiorys na podstawie jej pism i kilku notatek będących wynikiem kierownictwa o. Gabriela, który był jej ojcem duchownym w Karmelu. Suor Carmela dello Spirito Santo, Karmel św. Józefa — Rzym 1954.

 

1 STYCZNIA 2010

Nowy Rok

Uroczystość Świętej Bożej Rodzicielki, Maryi

 

(Lb 6,22-27)
Pan mówił do Mojżesza tymi słowami: Powiedz Aaronowi i jego synom: tak oto macie błogosławić Izraelitom. Powiecie im: Niech cię Pan błogosławi i strzeże. Niech Pan rozpromieni oblicze swe nad tobą, niech cię obdarzy swą łaską. Niech zwróci ku tobie oblicze swoje i niech cię obdarzy pokojem. Tak będą wzywać imienia mojego nad Izraelitami, a Ja im będę błogosławił.

(Ps 67,2-3.5.8)
REFREN: Bóg miłosierny niech nam błogosławi

Niech Bóg się zmiłuje nad nami i nam błogosławi;
niech nam ukaże pogodne oblicze.
Aby na ziemi znano Jego drogę,
Jego zbawienie wśród wszystkich narodów.

Niech się narody cieszą i weselą,
że rządzisz ludami sprawiedliwie,
i kierujesz narodami na ziemi.
Niechaj nam Bóg błogosławi,
niech się Go boją wszystkie krańce ziemi.

(Ga 4,4-7)
Gdy nadeszła pełnia czasu, Bóg zesłał swojego Syna, zrodzonego z niewiasty, zrodzonego pod Prawem, aby wykupił tych, którzy podlegali Prawu, abyśmy mogli otrzymać przybrane synostwo. Na dowód tego, że jesteście synami, Bóg wysłał do serc naszych Ducha Syna swego, który woła: Abba, Ojcze! A zatem nie jesteś już niewolnikiem, lecz synem. Jeżeli zaś synem, to i dziedzicem z woli Bożej.

(Hbr 1,1-2)
Wielokrotnie przemawiał niegdyś Bóg do ojców przez proroków, a w tych ostatecznych dniach przemówił do nas przez Syna.

(Łk 2,16-21)
Pasterze pośpiesznie udali się do Betlejem i znaleźli Maryję, Józefa i Niemowlę, leżące w żłobie. Gdy Je ujrzeli, opowiedzieli o tym, co im zostało objawione o tym Dziecięciu. A wszyscy, którzy to słyszeli, dziwili się temu, co im pasterze opowiadali. Lecz Maryja zachowywała wszystkie te sprawy i rozważała je w swoim sercu. A pasterze wrócili, wielbiąc i wysławiając Boga za wszystko, co słyszeli i widzieli, jak im to było powiedziane. Gdy nadszedł dzień ósmy i należało obrzezać Dziecię, nadano Mu imię Jezus, którym Je nazwał anioł, zanim się poczęło w łonie [Matki].

 

 

Wspominamy dziś w uroczysty sposób Bożą Rodzicielkę, Maryję, między innymi dlatego, by jeszcze bardziej uświadomić sobie, że Bóg nigdy nie był tak blisko człowieka, jak w łonie Tej, która Go urodziła – gdy nadeszła pełnia czasu, „przyjął ciało z Maryi Dziewicy i stał się człowiekiem”. Będąc Matką Boga, Maryja jest także „w porządku łaski” Matką dla tych wszystkich, którzy do Niego należą. Wstawia się za nami, aby Chrystus – Zbawiciel, Książę pokoju – rodził się w naszych sercach. Czy przyjmiemy Go, tak jak to uczyniła Ona?

O. Cezary Binkiewicz OP, „Oremus” styczeń 2004, s. 4

 

Z Matką Księcia Pokoju

W człowieku istnieje mechanizm odpowiedzialny za odporność organizmu na ataki wszystkiego, co zagraża zdrowiu człowieka. Uszkodzenie tego mechanizmu czyni człowieka kaleką i skazuje go na niechybną śmierć przy pierwszym ataku jakiejkolwiek choroby. Oto dramat ludzi chorych na AIDS.

W życiu duchowym istnieje podobny mechanizm, który uruchamia rezerwę dodatkowej energii, gdy trzeba bronić się przed złem lub pokonywać poważniejsze trudności. Jeśli ten mechanizm podlega kontroli rozumu i wolnej woli, jego działanie jest twórcze. Dramat występuje w dwu wypadkach. Jego uszkodzenie lub zniszczenie, zwłaszcza przez niewłaściwe wychowanie, wypełnia człowieka ciągłym lękiem i czyni go bezradnym życiowo. Są to ludzie nie mający siły przebicia, nie zdolni do walki o swoje miejsce w świecie, noszący nieszczęście w sobie. Drugi rodzaj dramatu polega na niekontrolowanym lub niewłaściwym korzystaniu z tej energii. Ma to miejsce w chwilach wybuchu gniewu lub systematycznie podsycanej nienawiści. W tym wypadku mamy do czynienia z konfliktami, które kierują się tymi samymi prawami w skali kłótni małżeńskiej, jak i w skali wojen między narodami. Można to było obserwować na terenie rozpadającej się Jugosławii.

Kiedy Bóg wyposażył człowieka w mechanizmy obronne zarówno wobec chorób, jak i zła moralnego, chciał, by zawarta w nich energia była wykorzystana wyłącznie dla dobra człowieka i całej ludzkiej rodziny. Człowiek jednak i ten dar wykorzystał dla niszczenia siebie i innych. Syn Boga przybywając na ziemię, chciał nam pomóc w powrocie do właściwego wykorzystania otrzymanych od Ojca energii. Na tym między innymi polegało Jego zbawcze dzieło. Wszedł On odważnie między wrogów panując nad sobą w sposób doskonały. Nie sięgnął po potężną moc, jaka była do Jego dyspozycji, by zniszczyć przeciwników. Chciał nam ukazać, że pokój nie polega na tym, by własną przemocą opanowywać przemoc innych. Na tym polega tajemnica wojny! Pokój polega na opanowaniu własnych sił, by promieniować miłością nawet do wrogów.

Niewielkie grono ludzi przyjęło Jego zasadę pokoju. Nauka ta wolno dociera do świadomości ludzkości. Potrzebne jest bardzo bliskie spotkanie z Chrystusem, by odkryć mechanizm pokoju, jaki On przekazuje światu. Powierzchowne spotkanie z Ewangelią, nawet zanurzenie w wodzie chrztu, nie wystarcza do tego, by stać się apostołem Bożego pokoju. Stąd też nikt się nie dziwi, że wśród chrześcijan niewielu zdołało przekuć miecze na lemiesze, a włócznie na sierpy. Większość usilnie ostrzyła i ostrzy miecze wzajemnie na siebie. Polska ziemia również bywała zbroczona krwią bratobójczą. Z obu stron frontu mówiono: „Ojcze, odpuść nam nasze winy, jako i my odpuszczamy naszym winowajcom”, by zamiast „Amen” wymierzyć cios, ranić, zabijać. Wielka kompromitacja ewangelicznej postawy, kompromitacja — powiedzmy jasno — dokonana przez pseudochrześcijan, którzy z Ewangelii zabierali tylko imię Chrystusa a nie Jego ducha.

Pierwszy stycznia jest dniem szczególnej modlitwy o pokój w całym Kościele. Dzień ten poświęcony jest Matce Bożej. To z Nią Kościół wchodzi w nowy rok z nadzieją, że pomoże w opanowywaniu wszelkich porywów gniewu, zarówno w rodzinnych domach, jak i układach międzynarodowych. Ona, która była świadkiem gniewu wylanego na Jej Syna i nie rzekła ani słowa, wie, że walka o pokój na ziemi zawsze będzie wyglądała dokładnie tak, jak na Golgocie. Tam prawdziwe zwycięstwo należy do Jej Syna, a nie do tych, którzy przybili Go do krzyża. Tam ogień ich okrucieństwa i nienawiści został ugaszony miłością i pokojem Tego, kogo uśmiercili. Modlitwa o pokój na świecie to wspólne błaganie Boga o rozprowadzenie wody pokoju, która płynie ze źródła bijącego na Kalwarii.

Ks. Edward Staniek

 

Wykorzystać czas

Często słyszymy narzekanie na brak czasu. Tysiące ludzi ciągle się usprawiedliwia brakiem czasu na modlitwę, na zajęcie się rodziną, na opiekę nad chorymi, na odpoczynek dla siebie. Podświadomie wszyscy czujemy, że tak być nie powinno. Chodzi o zbyt wielkie sprawy — modlitwa, rodzina, bliźni, ojczyzna, własne zdrowie, a jednak krótkie oświadczenie: „nie mam czasu” w oczach własnych i cudzych usprawiedliwia brak troski o te wartości. Czy jednak takie oświadczenie usprawiedliwia w oczach Boga? A czyjaż to wina, że nie mamy czasu? Czyżby Bóg stworzył za krótki dzień? Człowiek wierzący wie, że takie ustawienie sprawy nie ma sensu. Mamy dość czasu, by wykonać, i to dokładnie, wszystko, czego oczekuje od nas Bóg. On wyznaczył zadania, On zna nasze możliwości i On daje czas. U Niego wszystko jest idealnie wyliczone co do sekundy. Jeśli nam brakuje czasu, nie jest to wina Boga tylko nasza.

Jest rzeczą oczywistą, że nie potrafimy zrobić wszystkiego, co chcielibyśmy uczynić, nawet gdybyśmy pracowali dwadzieścia cztery godziny na dobę. Im więcej będziemy pracowali, tym więcej zadań będzie czekało na wykonanie. Praca to moloch, który może połknąć człowieka. Taka jest prawda o pracy. Tymczasem Bogu wcale nie chodzi o to, byśmy czynili dużo dobrego, ale o to, byśmy wykonali dobro, którego On od nas oczekuje.

Gdzie jest zatem klucz do właściwego wykorzystania czasu? Dlaczego jedni czynią wiele dobra, a nigdy nie narzekają na brak czasu, inni zaś czynią niewiele, a czasu ciągle im brakuje. Odpowiedź jest stosunkowo prosta: Czas ma ten, kto kocha.

Zakochani zawsze znajdą czas dla siebie, nawet w największym nawale pracy. Potrafią zorganizować spotkanie, porozmawiać, napisać list... Mąż kochający żonę zawsze znajdzie dla niej czas. Matka kochająca dzieci zawsze ma dla nich czas. Przyjaciel, mimo zajęć, zawsze zatrzyma się przy chorym przyjacielu. Pierwszym znakiem wygasającej miłości jest brak czasu dla tych, których kochamy. Miłość nigdy nie pozwoli zasypać się tysiącami doczesnych trosk, ona zawsze w pokoju i radości umie zachować właściwą hierarchię wartości.

Dlaczego tylko miłość potrafi właściwie wykorzystać czas? Bo tylko ona jest w stanie przekroczyć granicę czasu i zamienić go w wieczność. Ten, kto nie kocha, nie ma czasu ani dla Boga, ani dla bliźniego, ani wbrew pozorom dla siebie. Jeżeli zaś kocha, to czas rozmnaża się w jego rękach jak chleb w rękach Jezusa, gdy karmił tysiące ludzi. Ten chleb był łamany i rozdawany ręką Wiecznej Miłości. Ludzie, którzy prawdziwie kochają, potrafią jedną godziną swego życia nakarmić wielu.

Ta refleksja nad wykorzystaniem czasu jest szczególnie potrzebna na progu Nowego Roku. Jego godziny szybko będą przepływać przez nasze ręce i serca. Jakże wiele mamy do zrobienia. Jakże ambitne plany snują się po głowach ludzi młodych, silnych, zdrowych. Jak precyzyjnie zamierzają oszczędzać siły chorzy, słabi, w podeszłym wieku. Dwanaście nowych miesięcy to wielka szansa dla każdego z osobna i dla całego narodu. Warto pamiętać, że nie zabraknie nam czasu wyłącznie wówczas, gdy wykorzystamy go w duchu miłości. Ona jedna potrafi granice czasu przesuwać w wieczność.

Ks. Edward Staniek

 

Błogosławiona jesteś miedzy niewiastami i błogosławiony jest owoc Twojego łona” (Łk 1, 42)

Obecność Maryi występuje w rozmaitych tekstach liturgicznych, lecz w sposób zakryty, doskonale odpowiadający Jej charakterowi: Ona jest bowiem uosobieniem pokory i milczenia.

Św. Paweł wspomina Ją w drugim czytaniu, lecz nie wymienia imienia; podkreśla jedynie fakt narodzenia Chrystusa z niewiasty: „Bóg zesłał Syna swego, zrodzonego z niewiasty... abyśmy mogli otrzymać przybrane synostwo” (Ga 4, 4–5). Wcielenie Syna Bożego dokonuje się dziewiczo, lecz normalną drogą natury ludzkiej: rodzi się z niewiasty, i ona Go wprowadza, jako prawdziwego człowieka, pośród ludzi. Jezus właśnie dlatego, że należy do ich rodu i jest ich bratem według ciała, może ich odkupić i uczynić swoimi braćmi według ducha, a zatem uczestnikami swego synostwa Bożego. Łaskę przybrania za dzieci otrzymują ludzie przez Maryję, która jako Matka Chrystusa jest również Matką tych, którzy w Chrystusie stają się dziećmi Bożymi. Jeśli w sercu wierzących jest „Duch... Syna, który wola: Abba, Ojcze!” (tamże 6), zawdzięczamy to — ponieważ Bóg tak chciał — także macierzyńskiej czynności Najświętszej Maryi Panny.

Ewangelia dzisiejszej Mszy św. subtelnie i delikatnie ukazuje, jak Maryja spełnia swój obowiązek matki. Opowiadanie św. Łukasza pozwala nam się domyślać, że Maryja zaraz po narodzeniu Jezusa przyjmuje pasterzy, okazuje im Go z radością (KK 57) i uważnie słucha wszystkiego, co opowiadają o wielkich rzeczach zapowiedzianych przez Anioła. Następnie, gdy pasterze odchodzą „wielbiąc i wysławiając Boga za wszystko, co słyszeli i widzieli” (Łk 2, 20), Maryja pozostaje przy Synu zachowując w duszy „wszystkie te sprawy i rozważając je w swoim sercu” (tamże 19).

Maryja jest Matką Jezusa nie tylko dlatego, że dała Mu ciało i krew, lecz przede wszystkim dlatego, że wniknęła w tajemnicę i włączyła się w nią najgłębiej: „całkowicie poświęciła samą siebie... osobie i dziełu swego Syna, pod Jego zwierzchnictwem i wespół z Nim... służąc tajemnicy Odkupienia” (KK 56). Dlatego właśnie Maryja „stała się nam Matką w porządku łaski” (tamże 61).

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny, karmelita bosy
Żyć Bogiem, t. I, str. 179

 

2 STYCZNIA 2010

Sobota

Wspomnienie św. Bazylego Wielkiego i Grzegorza z Nazjanzu, biskupów i doktorów Kościoła

 

(1 J 2,22-28)
Któż zaś jest kłamcą, jeśli nie ten, kto zaprzecza, że Jezus jest Mesjaszem? Ten właśnie jest Antychrystem, który nie uznaje Ojca i Syna. Każdy, kto nie uznaje Syna, nie ma też i Ojca, kto zaś uznaje Syna, ten ma i Ojca. Wy zaś zachowujecie w sobie to, co słyszeliście od początku. Jeżeli będzie trwało w was to, co słyszeliście od początku, to i wy będziecie trwać w Synu i w Ojcu. A obietnicą tą, daną przez Niego samego, jest życie wieczne. To wszystko napisałem wam o tych, którzy wprowadzają was w błąd. Co do was, to namaszczenie, które otrzymaliście od Niego, trwa w was i nie potrzebujecie pouczenia od nikogo, ponieważ Jego namaszczenie poucza was o wszystkim. Ono jest prawdziwe i nie jest kłamstwem. Toteż trwajcie w nim tak, jak was nauczył. Teraz właśnie trwajcie w Nim, dzieci, abyśmy, gdy się zjawi, mieli w Nim ufność i w dniu Jego przyjścia nie doznali wstydu.

(Ps 98,1-4)
REFREN: Ziemia ujrzała swego Zbawiciela.

Śpiewajcie Panu pieśń nową,
albowiem uczynił cuda.
Zwycięstwo Mu zgotowała Jego prawica
i święte ramię Jego.

Pan okazał swoje zbawienie,
na oczach pogan objawił swoją sprawiedliwość.
Wspomniał na dobroć i na wierność swoją
dla domu Izraela.

Ujrzały wszystkie krańce ziemi
zbawienie Boga naszego.
Wołaj z radości na cześć Pana, cała ziemio,
cieszcie się, weselcie i grajcie.

(Hbr 1,1-2)
Wielokrotnie przemawiał niegdyś Bóg do ojców przez proroków, a w tych ostatecznych dniach przemówił do nas przez Syna.

(J 1,19-28)
Takie jest świadectwo Jana. Gdy Żydzi wysłali do niego z Jerozolimy kapłanów i lewitów z zapytaniem: Kto ty jesteś?, on wyznał, a nie zaprzeczył, oświadczając: Ja nie jestem Mesjaszem. Zapytali go: Cóż zatem? Czy jesteś Eliaszem? Odrzekł: Nie jestem. Czy ty jesteś prorokiem? Odparł: Nie! Powiedzieli mu więc: Kim jesteś, abyśmy mogli dać odpowiedź tym, którzy nas wysłali? Co mówisz sam o sobie? Odpowiedział: Jam głos wołającego na pustyni: Prostujcie drogę Pańską, jak powiedział prorok Izajasz. A wysłannicy byli spośród faryzeuszów. I zadawali mu pytania, mówiąc do niego: Czemu zatem chrzcisz, skoro nie jesteś ani Mesjaszem, ani Eliaszem, ani prorokiem? Jan im tak odpowiedział: Ja chrzczę wodą. Pośród was stoi Ten, którego wy nie znacie, który po mnie idzie, a któremu ja nie jestem godzien odwiązać rzemyka u Jego sandała. Działo się to w Betanii, po drugiej stronie Jordanu, gdzie Jan udzielał chrztu.

 

 

Jeśli dziś słowa św. Jana: „Każdy, kto nie uznaje Syna, nie ma też i Ojca, kto zaś uznaje Syna, ten ma i Ojca”, nie budzą w nas zgorszenia i bezradnego zdziwienia, to między innymi dzięki teologii dwóch wielkich doktorów Kościoła z Kapadocji – Bazylego Wielkiego i Grzegorza z Nazjanzu (IV w.). Jest ironią losu, że właśnie na ziemiach, na których kształtował się dogmat o Trójcy Świętej, Syn nie jest uznawany za jedno z Ojcem. Jak wielkiej potrzeba miłości i wiary, aby na głos Boga objawiającego prawdę o sobie otworzyło się serce człowieka – moje, mojej siostry i brata w każdym zakątku ziemi!

O. Cezary Binkiewicz OP, „Oremus” styczeń 2004, s. 8

 

IMIĘ, W KTÓRYM JEST ZBAWIENIE

„O Panie, nasz Panie, jak przedziwne Twe imię po wszystkiej ziemi” (Ps 8, 1)

Św. Paweł ukazuje chwałę imienia Jezus jako nagrodę za Jego przedziwne uniżenie: „ogołocił samego siebie, przyjąwszy postać sługi... uniżył samego siebie, stawszy się posłusznym aż do śmierci — i to śmierci krzyżowej. Dlatego też Bóg Go nad wszystko wywyższył i darował Mu imię ponad wszelkie imię, aby na imię Jezusa zgięło się każde kolano istot niebieskich i ziemskich, i podziemnych” (Flp 2, 7–10). Również tutaj imię oznacza najwyższą godność Chrystusa, nieskończenie wyższą nad wszelką godność stworzoną. Wszystkie stworzenia powinny jej składać hołd uwielbienia, uznając, że Jezus Chrystus jest Panem” i Bogiem, Wszystkie istoty niebieskie i ziemskie, aniołowie, ludzie i cały wszechświat są wezwane głosić i uwielbiać Bóstwo Jezusa oraz chwalić Jego święte imię. Wydaje się, że cały świat milknie i zatrzymuje na chwilę swój bieg, by usłyszeć i wysławiać to imię najświętsze, w którym zamyka się najwyższa chwała Boga i najwyższe dobro ludzi: „Aby wszelki język wyznał, że Jezus Chrystus jest Panem — ku chwale Boga Ojca” (tamże 11).

„Pan — poucza Sobór — jest... punktem, do którego zwracają się pragnienia historii oraz cywilizacji, ośrodkiem rodzaju ludzkiego, weselem wszystkich serc i pełnią ich pożądań” (KDK 45). W Jezusie ludzkość znajduje to wszystko, czego potrzebuje i czego pragnie: pokój, przebaczenie, miłość, wolność, radość, zbawienie wieczne.

Św. Bernard nie przestaje wyśpiewywać chwały imienia Jezus: Ono „oświeca, gdy jest przepowiadane, posila, kiedy się je rozważa, a koi i łagodzi, gdy się je wzywa... czyż nie przez światło tego imienia Bóg wezwał nas do swojego przedziwnego światła?... czy nie odczuwasz może pociechy, ilekroć je wspominasz?... Jezus jest miodem w ustach, słodką muzyką dla ucha, radością dla serca. Ale jest też lekarstwem. Czy kto z was jest udręczony? Niech Jezus wejdzie do jego serca. Popełni ktoś grzech? lub nawet zbliża się do śmierci rozpaczając? czyż nie jest prawdą, że wzywając to imię, zacznie natychmiast oddychać i żyć?”

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny, karmelita bosy
Żyć Bogiem, t. I, str. 186

 

 

» Przypominamy o możliwości bezpłatnej elektronicznej prenumeraty „Czytań na każdy dzień” – szczegóły na stronie Prenumerata.

» Powrót na stronę główną „Czytań”

 

 

© 1996–2009 www.mateusz.pl