8 STYCZNIA 2010
Dzisiejsze czytania: 1 J 4,7-10; Ps 72,1-4.7-8; Łk 4,18-19; Mk 6,34-44
Rozważania: Oremus · O. Gabriel od św. Marii Magdaleny OCD
(1 J 4,7-10)
Umiłowani, miłujmy się wzajemnie, ponieważ miłość jest z Boga, a każdy, kto miłuje, narodził się z Boga i zna Boga. Kto nie miłuje, nie zna Boga, bo Bóg jest miłością. W tym objawiła się miłość Boga ku nam, że zesłał Syna swego Jednorodzonego na świat, abyśmy życie mieli dzięki Niemu. W tym przejawia się miłość, że nie my umiłowaliśmy Boga, ale że On sam nas umiłował i posłał Syna swojego jako ofiarę przebłagalną za nasze grzechy.
(Ps 72,1-4.7-8)
REFREN: Uwielbią Pana wszystkie ludy ziemi
Boże, przekaż Twój sąd Królowi,
a Twoją sprawiedliwość synowi królewskiemu.
Aby Twoim ludem rządził sprawiedliwie
i ubogimi według prawa.
Niech góry przyniosą ludowi pokój,
a wzgórza sprawiedliwość.
Otoczy opieką uciśnionych z ludu,
będzie ratował dzieci biedaków.
Za dni Jego zakwitnie sprawiedliwość
i wielki pokój, aż księżyc nie zgaśnie.
Będzie panował od morza do morza,
od Rzeki aż po krańce ziemi.
(Łk 4,18-19)
Pan posłał Mnie, abym ubogim niósł dobrą nowinę, więźniom głosił wolność.
(Mk 6,34-44)
Gdy Jezus wysiadł, ujrzał wielki tłum. Zlitował się nad nimi, byli bowiem jak owce nie mające pasterza. I zaczął ich nauczać. A gdy pora była już późna, przystąpili do Niego uczniowie i rzekli: Miejsce jest puste, a pora już późna. Odpraw ich. Niech idą do okolicznych osiedli i wsi, a kupią sobie coś do jedzenia. Lecz On im odpowiedział: Wy dajcie im jeść! Rzekli Mu: Mamy pójść i za dwieście denarów kupić chleba, żeby im dać jeść? On ich spytał: Ile macie chlebów? Idźcie, zobaczcie! Gdy się upewnili, rzekli: Pięć i dwie ryby. Wtedy polecił im wszystkim usiąść gromadami na zielonej trawie. I rozłożyli się, gromada przy gromadzie, po stu i po pięćdziesięciu. A wziąwszy pięć chlebów i dwie ryby, spojrzał w niebo, odmówił błogosławieństwo, połamał chleby i dawał uczniom, by kładli przed nimi; także dwie ryby rozdzielił między wszystkich. Jedli wszyscy do sytości. I zebrali jeszcze dwanaście pełnych koszów ułomków i ostatków z ryb. A tych, którzy jedli chleby, było pięć tysięcy mężczyzn.
Internet, telewizja, radio, gazeta – morze słów... Niestety, gdy nadużywamy słów, bardzo często zacierają się nam ich właściwe znaczenia. Jaki jednak stanie się świat, jeśli pozwolimy, aby to najważniejsze Słowo – Słowo wcielone – które nie tylko oznacza miłość, ale jest samą miłością, utraciło dla nas znaczenie? Jacy staniemy się my, gdy zagubimy znajomość Boga, bo przecież tylko ten, „kto miłuje, narodził się z Boga i zna Boga”?
O. Cezary Binkiewicz OP, „Oremus” styczeń 2004, s. 33
Panie, pragnę słuchać słów po królestwie i rozumieć je; Zły niech nie porywa tego, co zasiałeś w moim sercu (Mt 13, 19).
Wśród przypowieści, jakimi posłużył się Jezus, by wyjaśnić rozmaite aspekty Królestwa, wyróżnia się szczególnie przypowieść o siewcy (Mt 13, 1–9). W obrazie człowieka rzucającego pełnymi dłońmi swoje nasienie, które upada na różną glebę — drogę, grunt kamienisty, ciernie czy ziemię urodzajną — ukazana jest z jednej strony hojność Boża, który wszędzie sieje swoje Królestwo, z drugiej zaś warunki konieczne do tego, by człowiek mógł przyjąć nasienie, czyli „słowo Królestwa”, i wydać w swoim własnym sercu jego owoc. Słowo Królestwa jest nauczaniem Jezusa o królestwie niebieskim, jest całą Jego Ewangelią; co więcej, jest Nim samym, odwiecznym Słowem Ojca, które, zasiane w naszej ludzkiej naturze, stało się człowiekiem jak my po to, by przełożyło na język ludzki Słowo Boże, a zatem rzuciło bezcenne nasienie Królestwa w serce wszystkich ludzi. Nasienie — „Słowo” — ma w sobie samym moc zrodzenia i stworzenia Królestwa w każdej istocie; jednak nie czyni tego — podobnie jak nasienie na roli — jeśli nie znajduje gleby odpowiedniej i gotowej na swe przyjęcie. Przede wszystkim potrzebne jest uważne wewnętrzne słuchanie, nie zakłócone gwarem ulicy; potrzebne jest serce oczyszczone z kamieni i cierni, czyli wolne od nieuporządkowanych przywiązań człowieka do siebie i do stworzeń, od zbytnich trosk o dobra ziemskie, od namiętności, które tłumią wszelkie dobre postanowienie i odciągają człowieka od dobrego, czyniąc go słabym i niestałym. Trzeba stać się „ziemią żyzną”, jaką było serce Maryi, która przyjęła w siebie Słowo Boga i stała Mu się matką nie tylko dlatego, że Je zrodziła dla życia w czasie, lecz bardziej jeszcze dlatego, że strzegła w sercu to Słowo i przełożyła na życie zgodne z nauczaniem Syna: „Moją matką i moimi braćmi są ci, którzy słuchają słowa Bożego i wypełniają je” (Łk 8, 21). W ten sposób nasienie wschodzi, a będąc nasieniem Bożym posiada niezmierną zdolność rozwoju, aż do życia wiecznego; zakorzenia człowieka w królestwie Bożym nie tylko w czasie lecz i na wieczność. Nasienie „posiane na ziemię żyzną oznacza tego, kto słucha Słowa i rozumie je. On też wydaje plon: jeden stokrotny, drugi sześćdziesięciokrotny, inny trzydziestokrotny” (Mt 13, 23).
O. Gabriel od św. Marii Magdaleny, karmelita bosy
Żyć Bogiem, t. I, str. 207
» Przypominamy o możliwości bezpłatnej elektronicznej prenumeraty „Czytań na każdy dzień” – szczegóły na stronie Prenumerata.
» Powrót na stronę główną „Czytań”
© 1996–2010 www.mateusz.pl