www.mateusz.pl/czytania

9 STYCZNIA 2010

Sobota

 

Dzisiejsze czytania: 1 J 4,11-18; Ps 72,1-2.10-13; 1 Tm 3,16; Mk 6,45-52

Rozważania: Oremus · O. Gabriel od św. Marii Magdaleny OCD

 

(1 J 4,11-18)
Umiłowani, jeśli Bóg tak nas umiłował, to i my winniśmy się wzajemnie miłować. Nikt nigdy Boga nie oglądał. Jeżeli miłujemy się wzajemnie, Bóg trwa w nas i miłość ku Niemu jest w nas doskonała. Poznajemy, że my trwamy w Nim, a On w nas, bo udzielił nam ze swego Ducha. My także widzieliśmy i świadczymy, że Ojciec zesłał Syna jako Zbawiciela świata. Jeśli kto wyznaje, że Jezus jest Synem Bożym, to Bóg trwa w nim, a on w Bogu. Myśmy poznali i uwierzyli miłości, jaką Bóg ma ku nam. Bóg jest miłością: kto trwa w miłości, trwa w Bogu, a Bóg trwa w nim. Przez to miłość osiąga w nas kres doskonałości, ponieważ tak, jak On jest [w niebie], i my jesteśmy na tym świecie. W miłości nie ma lęku, lecz doskonała miłość usuwa lęk, ponieważ lęk kojarzy się z karą. Ten zaś, kto się lęka, nie wydoskonalił się w miłości.

(Ps 72,1-2.10-13)
REFREN: Uwielbią Pana wszystkie ludy ziemi

Boże, przekaż Twój sąd Królowi,
a Twoją sprawiedliwość synowi królewskiemu.
Aby Twoim Ludem rządził sprawiedliwie
i ubogimi według prawa.

Królowie Tarszisz i wysp przyniosą dary,
królowie Szeby i Saby złożą daninę.
I oddadzą Mu pokłon wszyscy królowie,
wszystkie narody będą Mu służyły.

Wyzwoli bowiem biedaka, który Go wzywa,
i ubogiego, co nie ma opieki.
Zmiłuje się nad biednym i ubogim,
nędzarza ocali od śmierci.

(1 Tm 3,16)
Chrystus został ogłoszony narodom, znalazł wiarę w świecie, Jemu chwała na wieki.

(Mk 6,45-52)
Kiedy Jezus nasycił pięć tysięcy mężczyzn, zaraz przynaglił swych uczniów, żeby wsiedli do łodzi i wyprzedzali Go na drugi brzeg, do Betsaidy, zanim odprawi tłum. Gdy rozstał się z nimi, odszedł na górę, aby się modlić. Wieczór zapadł, łódź była na środku jeziora, a On sam jeden na lądzie. Widząc, jak się trudzili przy wiosłowaniu, bo wiatr był im przeciwny, około czwartej straży nocnej przyszedł do nich, krocząc po jeziorze, i chciał ich minąć. Oni zaś, gdy Go ujrzeli kroczącego po jeziorze, myśleli, że to zjawa, i zaczęli krzyczeć. Widzieli Go bowiem wszyscy i zatrwożyli się. Lecz On zaraz przemówił do nich: Odwagi, Ja jestem, nie bójcie się! I wszedł do nich do łodzi, a wiatr się uciszył. Oni tym bardziej byli zdumieni w duszy, że nie zrozumieli sprawy z chlebami, gdyż umysł ich był otępiały.

 

Szukasz pracy, pozbawiony nadziei, któryś raz z kolei kartkujesz książkę do egzaminu albo jeszcze raz tłumaczysz dziecku, że nie jest dobrze szarpać psa za uszy... Gdy wciąż trzeba walczyć z przeciwnym wiatrem, wkrada się lęk i zniechęcenie. Co zrobić, aby usłyszeć słowa przechodzącego obok Jezusa: „Odwagi, Ja jestem”? Słyszy je ten, kto widząc, że dotąd liczył na siebie i to nie wystarczyło, podnosi wzrok na Jezusa. Licząc na Niego, a nie na siebie, może prawdziwie kochać, bowiem Jego miłość usuwa wszelki nasz lęk.

O. Cezary Binkiewicz OP, „Oremus” styczeń 2004, s. 36

 

ROZWÓJ KRÓLESTWA

„Ojcze nasz, który jesteś w niebie... niech przyjdzie królestwo Twoje” (Mt 6, 10)

„Królestwo niebieskie podobne jest do zaczynu, który pewna kobieta wzięła i włożyła w trzy miary mąki, aż się wszystko zakwasiło” (Mt 13, 33). Ta przypowieść wyjaśnia najdobitniej wewnętrzny dynamizm Królestwa, to znaczy łaski, miłości, wiary. Małe ziarnko gorczycy rozwijające się w ogromne drzewo, przedstawia dobrze zewnętrzny rozwój Królestwa, jego rozpowszechnienie na świecie i objęcie wszystkich ludzi. Zaczyn natomiast, ukryty w masie mąki, zakwasza ją całą, co wskazuje raczej na wewnętrzne przekształcenie jednostek i społeczności, spowodowane przez przyjęcie Królestwa i wiary w Chrystusa. Jest to przekształcenie całkowite zmierzające do przemiany mentalności, sumień, sposobu osądzania rzeczy, by znaleźć swój kres w głębokiej zmianie postępowania. Jest to odwrócenie wartości. Dla tego, kto wchodzi do Królestwa, prawdziwe dobro to już nie bogactwa, zaszczyty, powodzenie, rozkosze ziemskie ani nawet silą, władza lub panowanie nad innymi, lecz ubóstwo, płacz, łagodność, miłosierdzie, czystość, pokój, a nawet prześladowanie. Takie jest prawo Królestwa, które Jezus ogłosił w swoich błogosławieństwach. Im pełniej rośnie w chrześcijaninie zaczyn Ewangelii, tym bardziej nabiera wierzący tego nowego sposobu odczuwania, osądzania, a zatem i działania. Nie tylko to, lecz sam ze swej strony staje się zaczynem dla społeczności, w której żyje: w rodzinie, w szkole, w miejscu pracy. A to nie tylko przez roztropne i stosowne słowo, lecz także przez samą obecność dającą świadectwo prawdziwego chrześcijaństwa. Sobór naucza, że sami laicy mogą być „potężnymi głosicielami” Królestwa, „jeśli z życiem wiary niezachwianie łączą wyznawanie wiary. Ta ewangelizacja, to znaczy głoszenie Chrystusa, dokonywane zarówno świadectwem życia jak i słowem, nabiera swoistego charakteru i szczególnej skuteczności przez to, że dokonuje się w zwykłych warunkach właściwych światu” (KK 35).

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny, karmelita bosy
Żyć Bogiem, t. I, str. 210

 

 

» Przypominamy o możliwości bezpłatnej elektronicznej prenumeraty „Czytań na każdy dzień” – szczegóły na stronie Prenumerata.

» Powrót na stronę główną „Czytań”

 

 

© 1996–2010 www.mateusz.pl