www.mateusz.pl/czytania

13 MARCA 2010

Sobota

 

Dzisiejsze czytania: Oz 6,1-6; Ps 51,3-4.18-21; Ps 95,8; Łk 18,9-14

Rozważania: Oremus · O. Gabriel od św. Marii Magdaleny OCD

 

(Oz 6,1-6)
Chodźcie, powróćmy do Pana! On nas zranił i On też uleczy, On to nas pobił, On ranę zawiąże. Po dwu dniach przywróci nam życie, a dnia trzeciego nas dźwignie i żyć będziemy w Jego obecności. Dołóżmy starań, aby poznać Pana; Jego przyjście jest pewne jak świt poranka, jak wczesny deszcz przychodzi On do nas, i jak deszcz późny, co nasyca ziemię. Cóż ci mogę uczynić, Efraimie, co pocznę z tobą Judo? Miłość wasza podobna do chmur na świtaniu albo do rosy, która prędko znika. Dlatego ciosałem ich przez proroków, słowami ust mych zabijałem, a Prawo moje zabłysło jak światło. Miłości pragnę, nie krwawej ofiary, poznania Boga bardziej niż całopaleń.

(Ps 51,3-4.18-21)
REFREN: Miłości pragnę, nie krwawej ofiary

Zmiłuj się nade mną, Boże, w łaskawości swojej,
w ogromie swej litości zgładź moją nieprawość.
Obmyj mnie zupełnie z mojej winy
i oczyść mnie z grzechu mojego.

Ofiara bowiem Ty się nie radujesz,
a całopalenia, choćbym dal, nie przyjmiesz.
Boże, moją ofiara jest duch skruszony,
i pokornym i skruszonym sercem Ty, Boże, nie gardzisz.

Panie, okaż Syjonowi laskę w Twej dobroci:
odbuduj mury Jeruzalem.
Wówczas przyjmiesz ofiary prawe,
dary i całopalenia.

(Ps 95,8)
Nie zatwardzajcie dzisiaj serc waszych, lecz słuchajcie głosu Pańskiego.

(Łk 18,9-14)
Jezus powiedział do niektórych, co ufali sobie, że są sprawiedliwi, a innymi gardzili, tę przypowieść: Dwóch ludzi przyszło do świątyni, żeby się modlić, jeden faryzeusz a drugi celnik. Faryzeusz stanął i tak w duszy się modlił: Boże, dziękuję Ci, że nie jestem jak inni ludzie, zdziercy, oszuści, cudzołożnicy, albo jak i ten celnik. Zachowuję post dwa razy w tygodniu, daję dziesięcinę ze wszystkiego, co nabywam. Natomiast celnik stał z daleka i nie śmiał nawet oczu wznieść ku niebu, lecz bił się w piersi i mówił: Boże, miej litość dla mnie, grzesznika. Powiadam wam: Ten odszedł do domu usprawiedliwiony, nie tamten. Każdy bowiem, kto się wywyższa, będzie poniżony, a kto się uniża, będzie wywyższony.

 

 

Świętość nie polega na przekonaniu, że jestem „porządnym człowiekiem”, na poczuciu, że jestem lepszy od innych. Święty nie liczy na swoje zasługi, lecz wie, że jest grzesznikiem, że zawsze jest tylko żebrakiem u bram Bożego miłosierdzia. Święty to ten, kto pojął przedziwną tajemnicę: Oto Bóg pragnie – ponad wszystko – człowieczej miłości! Oto Bóg znajduje największą radość wtedy, gdy nam przebacza!

O. Przemysław Ciesielski OP & Łukasz Kubiak OP, „Oremus” Wielki Post i Triduum Paschalne 2004, s. 100

 

KTO SIĘ UNIŻA...

„O Panie, Ty wybawiasz naród uniżony, a pognębiasz oczy wyniosłe” (Ps 18, 28)

„Bóg sprzeciwia się pysznym, pokornym zaś daje łaskę” (Jk 4, 6). W tym leży cała doniosłość pokory; uwalnia serce człowieka z pychy, z miłości własnej, a otwiera je na miłość i łaskę Boga. Świętość polega na miłości, bo tylko ona może zjednoczyć człowieka z Bogiem. Pokora jednak jest fundamentem, bo przygotowuje miłości teren, wykopuje w nim miejsce. Pokora opiera się na miłości jak budynek na fundamentach. Kopać fundamenty pod dom to nie znaczy jeszcze budować go, jest to jednak praca wstępna i niezbędna. Im głębsze są fundamenty, im lepiej wykonane, tym wyżej dom może się wznosić bez niebezpieczeństwa upadku. „Pokora — mówi Teresa od Jezusa — jest fundamentem gmachu [życia duchowego], i nigdy Pan nie pozwoli mu wznieść się wysoko, jeśli wspomniana cnota nie będzie dość mocna. A to dla samego waszego dobra, by uniknąć zawalenia się wszystkiego” (T. VII, 4, 8).

W miarę jak pokora opróżnia duszę z ambitnych i pysznych roszczeń własnego ja, czyni miejsce Bogu. A kiedy człowiek duchowy „wyniszczy się dla Boga, dojdzie do najwyższej pokory, wtedy dokona się zjednoczenie duchowe pomiędzy duszą a Bogiem. I to jest najwznioślejszy i najwyższy stan, jaki można osiągnąć w tym życiu” (J. K.: Dr. II, 7, 11). Dlatego im wznioślejszy jest ideał świętości i zjednoczenia z Bogiem, do którego człowiek zmierza, tym niżej powinien zstępować lub, lepiej, powinien wykopać w sobie glebie pokory przyzywającej głębię nieskończonego miłosierdzia. Trzeba wiec upokarzać się „pod mocną ręką Boga” (l P 5, 6), szczerze uznać własne nic, uświadomić sobie własną nędzę; a kto chce się chlubić, niech się chlubi jedynie — jak mówi św. Paweł — ze swoich słabości, aby zamieszkała w nim moc Boża. Albowiem kiedy człowiek jest słaby i uznaje się takim, wówczas jest mocny (2 Kor 12, 9-10).

Wzniosły ideał zjednoczenia z Bogiem przewyższa całkowicie możliwości ludzkie. Jeśli człowiek może zdążać do niego, to nie dlatego, że wolno mu liczyć na własne cnoty, lecz dlatego tylko, że ufa w pomoc Boga, który „wywyższa pokornych, głodnych nasyca dobrami, a bogatych z niczym odprawia” (Łk 1, 52-53).

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny, karmelita bosy
Żyć Bogiem, t. I, str. 331

 

 

» Przypominamy o możliwości bezpłatnej elektronicznej prenumeraty „Czytań na każdy dzień” – szczegóły na stronie Prenumerata.

» Powrót na stronę główną „Czytań”

 

 

© 1996–2010 www.mateusz.pl