www.mateusz.pl/czytania

15 MARCA 2010

Poniedziałek

 

Dzisiejsze czytania: Iz 65,17-21; Ps 30,2.4-6.11-13; Ps 130,5.7; J 4,43-54

Rozważania: Oremus · O. Gabriel od św. Marii Magdaleny OCD

 

(Iz 65,17-21)
Albowiem oto Ja stwarzam nowe niebiosa i nową ziemię; nie będzie się wspominać dawniejszych dziejów ani na myśl one nie przyjdą. Przeciwnie, będzie radość i wesele na zawsze z tego, co Ja stworzę; bo oto Ja uczynię z Jerozolimy wesele i z jej ludu - radość. Rozweselę się z Jerozolimy i rozraduję się z jej ludu. Już się nie usłyszy w niej odgłosów płaczu ni krzyku narzekania. Nie będzie już w niej niemowlęcia, mającego żyć tylko kilka dni, ani starca, który by nie dopełnił swych lat; bo najmłodszy umrze jako stuletni, a nie osiągnąć stu lat będzie znakiem klątwy. Zbudują domy i mieszkać w nich będą, zasadzą winnice i będą jedli z nich owoce.

(Ps 30,2.4-6.11-13)
REFREN: Sławię Cię, Panie, bo mnie wybawiłeś

Sławię Cię, Panie, bo mnie wybawiłeś
i nie pozwoliłeś mym wrogom naśmiewać się ze mnie.
Panie, mój Boże, z krainy umarłych wywołałeś moją duszę
i ocaliłeś mi życie spośród schodzących do grobu.

Śpiewajcie psalm wszyscy miłujący Pana
i pamiętajcie o Jego świętości.
Gniew Jego trwa tylko przez chwilę,
a Jego łaska przez całe życie.
Płacz nadchodzi z wieczora, a rankiem wesele.

Wysłuchaj mnie, Panie, zmiłuj się nade mną
Panie, bądź moją pomocą.
Zamieniłeś w taniec mój żałobny lament;
Boże mój i Panie, będę Cię sławił na wieki.

(Ps 130,5.7)
Pokładam nadzieję w Panu i w Jego słowie, u Pana jest bowiem łaska i obfite odkupienie.

(J 4,43-54)
Jezus wyszedł z Samarii i udał się do Galilei. Jezus wprawdzie sam stwierdził, że prorok nie doznaje czci we własnej ojczyźnie. Kiedy jednak przybył do Galilei, Galilejczycy przyjęli Go, ponieważ widzieli wszystko, co uczynił w Jerozolimie w czasie świąt. I oni bowiem przybyli na święto. Następnie przybył powtórnie do Kany Galilejskiej, gdzie przedtem przemienił wodę w wino. A w Kafarnaum mieszkał pewien urzędnik królewski, którego syn chorował. Usłyszawszy, że Jezus przybył z Judei do Galilei, udał się do Niego z prośbą, aby przyszedł i uzdrowił jego syna: był on bowiem już umierający. Jezus rzekł do niego: Jeżeli znaków i cudów nie zobaczycie, nie uwierzycie. Powiedział do Niego urzędnik królewski: Panie, przyjdź, zanim umrze moje dziecko. Rzekł do niego Jezus: Idź, syn twój żyje. Uwierzył człowiek słowu, które Jezus powiedział do niego, i szedł z powrotem. A kiedy był jeszcze w drodze, słudzy wyszli mu naprzeciw, mówiąc, że syn jego żyje. Zapytał ich o godzinę, o której mu się polepszyło. Rzekli mu: Wczoraj około godziny siódmej opuściła go gorączka. Poznał więc ojciec, że było to o tej godzinie, o której Jezus rzekł do niego: Syn twój żyje. I uwierzył on sam i cała jego rodzina. Ten już drugi znak uczynił Jezus od chwili przybycia z Judei do Galilei.

 

 

Jesteśmy ludźmi słabymi, grzesznymi, dlatego potrzebujemy znaków. Ale też ciągle musimy się uczyć tego, że znak jest tylko czymś, co towarzyszy słowu Boga; że to nie dla znaków Jezus przyszedł na ziemię, lecz aby nas zbawić przez swoje słowo. Jeśli otrzymujemy znaki, dowody Bożej miłości, cieszmy się i dziękujmy z całych sił. Ale przede wszystkim cieszmy się ze słowa, które codziennie Jezus kieruje do nas; słowa, które czasem karci, a czasem podnosi na duchu, ale zawsze jest słowem miłości.

O. Przemysław Ciesielski OP & Łukasz Kubiak OP, „Oremus” Wielki Post i Triduum Paschalne 2004, s. 109

 

RADOŚĆ I CIERPIENIE

„Obym, Panie, wspólnie cierpiał z Tobą po to, by wspólnie z Tobą mieć udział w chwale” (Rz 8, 17)

Człowiek musi być zbawiony zarówno od grzechu, jak i jego następstw: cierpienia i śmierci. Bez Ewangelii te gorzkie rzeczywistości są zagadką przygniatającą człowieka; tylko Chrystus może je rozjaśnić i uczynić miłymi (KDK 22). On, przyjmując na siebie odpowiedzialność za grzechy ludzkości, chciał także poddać się ich następstwom; Jego ofiara przemieniła cierpienie i śmierć — dziedzictwo grzechu — w narzędzie odkupienia, zbawienia. „Cierpiąc za nas — stwierdza Sobór Watykański II — nie tylko dał przykład, byśmy szli w Jego ślady, lecz i otworzył nam nową drogę, którą jeśli idziemy, życie i śmierć doznają uświęcenia i nabierają nowego sensu” (tamże). Chrześcijanin nie może więc uważać cierpienia za nieszczęście i na wszelki sposób starać się go uniknąć, nie może uważać go za nieubłaganą konieczność, której jest zmuszony się poddać; ani nawet nie wyłącznie za karę za grzech, lecz za środek zbawienia. Ono bowiem jest środkiem zjednoczenia z Chrystusem umarłym i zmartwychwstałym, aby odkupić grzeszną ludzkość. Cierpienie jest bramą, która wprowadza człowieka w tajemnicę paschalną Pana i pozwala mu żyć nią w jej aspekcie męki i śmierci, aby przygotować go do radości i zmartwychwstania. Niepodobna uczestniczyć w zmartwychwstaniu Chrystusa, jeśli wpierw nie cierpi się z Nim i nie umiera. Cierpienie jednak nie pociąga człowieka stworzonego dla szczęśliwości. Bóg nie gardzi jego jękami. Jezus nigdy nie odrzucił uciśnionych uciekających się do Niego. Niekiedy wystawiał na próbę ich wiarę, odnosząc się do nich z pozorną surowością, jak to miało miejsce wobec urzędnika królewskiego, błagającego o uzdrowienie syna (J 4, 46-51), lecz w końcu spieszył im z pomocą. Jakkolwiek by było, choćby Bóg nie dawał pociechy i pozwalał, aby cierpienie się nie zmniejszało, trzeba Mu nadal ufać. On sam wie najlepiej, co stanowi prawdziwe dobro człowieka. Niektóre cierpienia, jakie z punktu widzenia ludzkiego wydają się niedorzeczne i niesprawiedliwe, mają dokładnie określony cel w Jego boskich zamiarach; od ich przyjęcia może zależeć nie tylko zbawienie danego człowieka, ale też wielu jego braci. „Wiemy, że Bóg z tymi, którzy Go miłują, współdziała we wszystkim dla ich dobra” (Rz 8, 28).

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny, karmelita bosy
Żyć Bogiem, t. I, str. 343

 

 

» Przypominamy o możliwości bezpłatnej elektronicznej prenumeraty „Czytań na każdy dzień” – szczegóły na stronie Prenumerata.

» Powrót na stronę główną „Czytań”

 

 

© 1996–2010 www.mateusz.pl