16 MARCA 2010
Dzisiejsze czytania: Ez 47,1-9.12; Ps 46,2-3.5-6.8-9; J 4,42.15; J 5,1-3a.5-16
Rozważania: Oremus · O. Gabriel od św. Marii Magdaleny OCD
(Ez 47,1-9,12)
Podczas widzenia otrzymanego od Pana zaprowadził mnie aniał z powrotem przed wejście do świątyni, a oto wypływała woda spod progu świątyni w kierunku wschodnim, ponieważ przednia strona świątyni była skierowana ku wschodowi; a woda płynęła spod prawej strony świątyni na południe od ołtarza. I wyprowadził mnie przez bramę północną na zewnątrz i poza murami powiódł mnie od bramy zewnętrznej, skierowanej ku wschodowi. A oto woda wypływała spod prawej ściany świątyni, na południe od ołtarza. Potem poprowadził mnie ów mąż w kierunku wschodnim; miał on w ręku pręt mierniczy, odmierzył tysiąc łokci i kazał mi przejść przez wodę; woda sięgała aż do kostek. Następnie znów odmierzył tysiąc [łokci] i kazał mi przejść przez wodę: sięgała aż do kolan; i znów odmierzył tysiąc [łokci] i kazał mi przejść: sięgała aż do bioder; i znów odmierzył jeszcze tysiąc [łokci]: był tam już potok, przez który nie mogłem przejść, gdyż woda była za głęboka, była to woda do pływania, rzeka, przez którą nie można było przejść. Potem rzekł do mnie: Czy widziałeś to, synu człowieczy? I poprowadził mnie z powrotem wzdłuż rzeki. Gdy się odwróciłem, oto po obu stronach na brzegu rzeki znajdowało się wiele drzew. A On rzekł do mnie: Woda ta płynie na obszar wschodni, wzdłuż stepów, i rozlewa się w wodach słonych, i wtedy wody jego stają się zdrowe. Wszystkie też istoty żyjące, od których tam się roi, dokądkolwiek potok wpłynie, pozostają przy życiu: będą tam też niezliczone ryby, bo dokądkolwiek dotrą te wody, wszystko będzie uzdrowione. A nad brzegami potoku mają rosnąć po obu stronach różnego rodzaju drzewa owocowe, których liście nie więdną, których owoce się nie wyczerpują; każdego miesiąca będą rodzić nowe, ponieważ woda dla nich przychodzi z przybytku. Ich owoce będą służyć za pokarm, a ich liście za lekarstwo.
(Ps 46,2-3.5-6.8-9)
REFREN: Pan Bóg Zastępów jest dla nas obroną
Bóg jest dla nas ucieczką i mocą:
najpewniejszą pomocą w trudnościach.
Przeto nie będziemy się bali, choćby zatrzęsła się ziemia
i góry zapadały w otchłanie morza.
Nurty rzeki rozweselają miasto Boże,
najświętszy przybytek Najwyższego.
Bóg jest w jego wnętrzu, więc się nie zachwieje,
Bóg je wspomaga o świcie.
Pan Zastępów jest z nami,
Bóg Jakuba jest naszą obroną.
Przyjdźcie, zobaczcie dzieła Pana,
zdumiewające dzieła, których dokonał na ziemi.
(J 4,42.15)
Panie, Ty jesteś prawdziwie Zbawicielem świata, daj nam wody żywej, byśmy nie pragnęli.
(J 5,1-3a.5-16)
Było święto żydowskie i Jezus udał się do Jerozolimy. W Jerozolimie zaś znajduje się sadzawka Owcza, nazwana po hebrajsku Betesda, zaopatrzona w pięć krużganków. Wśród nich leżało mnóstwo chorych: niewidomych, chromych, sparaliżowanych. Znajdował się tam pewien człowiek, który już od lat trzydziestu ośmiu cierpiał na swoją chorobę. Gdy Jezus ujrzał go leżącego i poznał, że czeka już długi czas, rzekł do niego: Czy chcesz stać się zdrowym? Odpowiedział Mu chory: Panie, nie mam człowieka, aby mnie wprowadził do sadzawki, gdy nastąpi poruszenie wody. Gdy ja sam już dochodzę, inny wchodzi przede mną. Rzekł do niego Jezus: Wstań, weź swoje łoże i chodź! Natychmiast wyzdrowiał ów człowiek, wziął swoje łoże i chodził. Jednakże dnia tego był szabat. Rzekli więc Żydzi do uzdrowionego: Dziś jest szabat, nie wolno ci nieść twojego łoża. On im odpowiedział: Ten, który mnie uzdrowił, rzekł do mnie: Weź swoje łoże i chodź. Pytali go więc: Cóż to za człowiek ci powiedział: Weź i chodź? Lecz uzdrowiony nie wiedział, kim On jest; albowiem Jezus odsunął się od tłumu, który był w tym miejscu. Potem Jezus znalazł go w świątyni i rzekł do niego: Oto wyzdrowiałeś. Nie grzesz już więcej, aby ci się coś gorszego nie przydarzyło. Człowiek ów odszedł i doniósł Żydom, że to Jezus go uzdrowił. I dlatego Żydzi prześladowali Jezusa, że to uczynił w szabat.
„Panie, nie mam człowieka...” – skarżył się Jezusowi chory nad sadzawką Betesda. Dzisiejsza Ewangelia to naprawdę Dobra Nowina dla wszystkich, którzy nie są w stanie wziąć udziału w wyścigu po karierę i zaszczyty, dla wszystkich, którzy są jakby śmieciem tego świata, którzy marnieją w mrokach osamotnienia. To Jezus przynosi wybawienie. Zaś prawdziwe, uzdrawiające spotkanie z Nim dokonuje się w najgłębszej samotności – w przestrzeni serca, do której nikt inny, nawet najbardziej kochany człowiek nie ma dostępu.
O. Przemysław Ciesielski OP & Łukasz Kubiak OP, „Oremus” Wielki Post i Triduum Paschalne 2004, s. 112
O Panie, łaskawość Twoja nad nami potężna, a Twoja wierność trwa na wieki (Ps 117, 2)
Człowiek bez łaski trwa w bezpłodności śmierci, w niemocy paraliżu. Lecz kiedy łaska go dosięgnie, rozkwita w nim życie, a jest to życie Boże: przyjaźń, zjednoczenie z Bogiem, świętość. Sam Bóg, Jeden w trzech Osobach, udzielając człowiekowi łaski zakłada w nim swoje mieszkanie: „Jeśli Mnie kto miłuje... Ojciec mój umiłuje go, i przyjdziemy do niego i będziemy w nim przebywać” (J 14, 23). Jest to niewysłowiona rzeczywistość dokonująca się w każdym człowieku żyjącym w łasce i miłości. Bóg jednak nie odda się całkowicie człowiekowi, nie przemieni go w siebie, nie zjednoczy się z nim, dopóki ten nie uwolni się od wszystkiego, co sprzeciwia się Bożej woli. Nie tylko grzech, lecz nawet najmniejsze dobrowolne błędy, niedoskonałości i świadome niewierności są przeciwne woli i doskonałości Boga. Bóg nie może chcieć tych rzeczy ani też nie może dopuścić do doskonałego zjednoczenia z sobą człowieka, który jest nimi obciążony. Tak więc współpraca człowieka z działaniem łaski polega przede wszystkim na uwolnieniu się, przy pomocy samej łaski, od wszystkiego, co się Bogu sprzeciwia. Człowiek, uczy św. Jan od Krzyża, przygotowuje się do zjednoczenia z Bogiem „zdobywając czystość i miłość, która polega na całkowitym ogołoceniu i wyrzeczeniu się wszystkiego dla Boga” (Dr, II, 5, 8). Czystość i miłość idą w parze. Im więcej człowiek miłuje Boga, tym łatwiej może wyrzec się wszelkiego przywiązania do siebie samego i do stworzeń, walczyć i zwyciężać błędy i niedoskonałości, osiągając w ten sposób wielką wewnętrzną czystość. Ponadto, im większa czystość, tym gorętsza miłość. Człowiek oczyszczony może skupić na Bogu wszystkie swoje siły. Czystość i miłość przeplatają się i uzupełniają nawzajem, aż staną się nierozerwalne, bowiem „kochać, to znaczy starać się dla miłości Boga wyrzec i ogołocić się ze wszystkiego, co nie jest Bogiem” (tamże 7). Trudny program, lecz możliwy, ponieważ wolę chrześcijanina wspomaga uzdrawiająca i ożywiająca moc łaski, ponieważ Bóg, obecny w nim, podtrzymuje jego wysiłki, a zapraszając go do zjednoczenia z sobą ułatwia mu do siebie drogę.
O. Gabriel od św. Marii Magdaleny, karmelita bosy
Żyć Bogiem, t. I, str. 346
» Przypominamy o możliwości bezpłatnej elektronicznej prenumeraty „Czytań na każdy dzień” – szczegóły na stronie Prenumerata.
» Powrót na stronę główną „Czytań”
© 1996–2010 www.mateusz.pl