www.mateusz.pl/czytania

18 MARCA 2010

Czwartek

 

Dzisiejsze czytania: Wj 32,7-14; Ps 106,19-23; Ez 18,31; J 5,31-47

Rozważania: Oremus · O. Gabriel od św. Marii Magdaleny OCD

 

(Wj 32,7-14)
Pan rzekł do Mojżesza: Zstąp na dół, bo sprzeniewierzył się lud twój, który wyprowadziłeś z ziemi egipskiej. Bardzo szybko odwrócili się od drogi, którą im nakazałem, i utworzyli sobie posąg cielca ulanego z metalu i oddali mu pokłon, i złożyli mu ofiary, mówiąc: Izraelu, oto twój bóg, który cię wyprowadził z ziemi egipskiej. I jeszcze powiedział Pan do Mojżesza: Widzę, że lud ten jest ludem o twardym karku. Zostaw Mnie przeto w spokoju, aby rozpalił się gniew mój na nich. Chcę ich wyniszczyć, a ciebie uczynić wielkim ludem. Mojżesz jednak zaczął usilnie błagać Pana, Boga swego, i mówić: Dlaczego, Panie, płonie gniew Twój przeciw ludowi Twemu, który wyprowadziłeś z ziemi egipskiej wielką mocą i silną ręką? Czemu to mają mówić Egipcjanie: W złym zamiarze wyprowadził ich, chcąc ich wygubić w górach i wygładzić z powierzchni ziemi? Odwróć zapalczywość Twego gniewu i zaniechaj zła, jakie chcesz zesłać na Twój lud. Wspomnij na Abrahama, Izaaka i Izraela, Twoje sługi, którym przysiągłeś na samego siebie, mówiąc do nich: Uczynię potomstwo wasze tak liczne jak gwiazdy niebieskie, i całą ziemię, o której mówiłem, dam waszym potomkom, i posiądą ją na wieki. Wówczas to Pan zaniechał zła, jakie zamierzał zesłać na swój lud.

(Ps 106,19-23)
REFREN: Przebacz, o Panie, swojemu ludowi

U stóp Horebu zrobili cielca
i pokłon oddawali bożkowi odlanemu ze złota.
I zamienili swą chwałę
na podobiznę cielca jedzącego siano.

Zapomnieli Boga, który ich ocalił,
który wielkich rzeczy dokonał w Egipcie,
rzeczy przedziwnych w krainie Chama,
zdumiewających nad Morzem Czerwonym.

Postanowił ich zatem wytracić,
gdyby nie Mojżesz, Jego wybraniec;
on wstawił się do Niego,
aby odwrócił swój gniew, by ich nie niszczył.

(Ez 18,31)
Odrzućcie od siebie wszystkie grzechy i utwórzcie sobie nowe serce i nowego ducha.

(J 5,31-47)
Jezus powiedział do Zydów: Gdybym Ja wydawał świadectwo o sobie samym, sąd mój nie byłby prawdziwy. Jest przecież ktoś inny, kto wydaje sąd o Mnie; a wiem, że sąd, który o mnie wydaje, jest prawdziwy. Wysłaliście poselstwo do Jana i on dał świadectwo prawdzie. Ja nie zważam na świadectwo człowieka, ale mówię to, abyście byli zbawieni. On był lampą, co płonie i świeci, wy zaś chcieliście radować się krótki czas jego światłem. Ja mam świadectwo większe od Janowego. Są to dzieła, które Ojciec dał Mi do wykonania; dzieła, które czynię, świadczą o Mnie, że Ojciec Mnie posłał. Ojciec, który Mnie posłał, On dał o Mnie świadectwo. Nigdy nie słyszeliście ani Jego głosu, ani nie widzieliście Jego oblicza; nie macie także słowa Jego, trwającego w was, bo wyście nie uwierzyli w Tego, którego On posłał. Badacie Pisma, ponieważ sądzicie, że w nich zawarte jest życie wieczne: to one właśnie dają o Mnie świadectwo. A przecież nie chcecie przyjść do Mnie, aby mieć życie. Nie odbieram chwały od ludzi, ale wiem o was, że nie macie w sobie miłości Boga. Przyszedłem w imieniu Ojca mego, a nie przyjęliście Mnie. Gdyby jednak przybył kto inny we własnym imieniu, to byście go przyjęli. Jak możecie uwierzyć, skoro od siebie wzajemnie odbieracie chwałę, a nie szukacie chwały, która pochodzi od samego Boga? Nie mniemajcie jednak, że to Ja was oskarżę przed Ojcem. Waszym oskarżycielem jest Mojżesz, w którym wy pokładacie nadzieję. Gdybyście jednak uwierzyli Mojżeszowi, to byście i Mnie uwierzyli. O Mnie bowiem on pisał. Jeżeli jednak jego pismom nie wierzycie, jakżeż moim słowom będziecie wierzyli?

 

 

Bóg, wybierając nas, zaprasza do wyruszenia w drogę, której kresu nie znamy – możemy jedynie zaufać Jego słowu. Izraelici, choć wyruszyli, posłuszni wezwaniu, potem zrobili sobie cielca, ponieważ chcieli mieć boga bliskiego, którego można zobaczyć i dotknąć. Jednak nie zdawali sobie sprawy, że taki bóg nie zaprowadzi ich do ziemi obiecanej. Również my tworzymy sobie wyobrażenia Boga, które okazują się złudne, gdyż wymyślony przez nas bóg nie działa i nie kocha. Jedyną pewną drogą jest dla nas spojrzenie w oblicze Chrystusa.

O. Andrzej Kuśmierski OP, „Oremus” Wielki Post i Triduum Paschalne 2002, s. 120-121

 

WIARA I POKORA

„Wysławiam Cię, Ojcze... że zakryłeś te rzeczy przed mądrymi i roztropnymi, a objawiłeś je prostaczkom” (Łk 10, 21)

Faryzeusze szczycili się, że wierzą w Mojżesza, lecz w rzeczywistości nie rozumieli jego ducha ani nie naśladowali jego przykładów. Mojżesz nie chciał stać się przywódcą wielkiego narodu, mimo że chodziło o ocalenie jego ludu (Wj 32, 7-14). Faryzeusze natomiast zaniedbywali dobro narodu, starając się jedynie o własną chwalę. Nie zrozumiawszy Mojżesza, nie rozumieli również Mesjasza, którego on zapowiedział i przedstawiał swoim postępowaniem; dlatego Jezus ich upomina: „Gdybyście uwierzyli Mojżeszowi, tobyście i Mnie uwierzyli” (J 5, 46). Nie można twierdzić, że się wierzy komuś, a równocześnie odrzucać jego naukę i przykłady. Niestety, nierzadka to sprzeczność nawet wśród chrześcijan. A może ona się skończyć odrzuceniem Ewangelii, głoszącej pokorę i służbę.

Pokusa może nieraz podsuwać myśl, że na to, aby czynić dobrze, trzeba zajmować ważne i uprzywilejowane miejsce; Jezus natomiast mówił i działał całkiem przeciwnie. Swoich uczniów nauczał wybierać ostatnie miejsce i służyć innym, nawet gdyby byli powołani do wykonywania odpowiedzialnych obowiązków. Pan właśnie podczas Ostatniej Wieczerzy powiedział: „Największy między wami niech będzie jak najmłodszy, a przełożony jak sługa”, i aby ich zachęcić dodawał: „Ja jestem pośród was jak ten, kto służy” (Łk 22, 26-27). Całe życie Chrystusa było służbą Ojcu i ludziom. Lecz On chciał dać jeszcze bardziej dobitny tego przykład: Apostołowie widzą, jak klęka przed każdym, by wykonać najpokorniejszy akt służebny: „umywać nogi” (J 13, 5). Proroctwa mówiły o Mesjaszu „Sługa Pański”, lecz Jezus przedstawia się również jako sługa ludzi i żąda od swoich uczniów, aby czynili podobnie.

Wybór ostatniego miejsca dla służby braciom jest czymś stałym w Ewangelii; zapomnieć o tym znaczy odrzucić tajemnicę Chrystusa. On „istniejąc w postaci Bożej” nie chciał podkreślać swego Bóstwa, by pozyskać ludzi, „lecz ogołocił samego siebie, przyjąwszy postać sługi” (Flp 2, 7), stając się podobnym do najbiedniejszych, najbardziej wzgardzonych, zstępując do ich poziomu i równając się z nimi.

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny, karmelita bosy
Żyć Bogiem, t. I, str. 353

 

 

» Przypominamy o możliwości bezpłatnej elektronicznej prenumeraty „Czytań na każdy dzień” – szczegóły na stronie Prenumerata.

» Powrót na stronę główną „Czytań”

 

 

© 1996–2010 www.mateusz.pl