3 SIERPNIA 2010
Dzisiejsze czytania: Jr 30,1-2.12-15.18-22; Ps 102,16-23.29; Ps 130,5; Mt 14,22-36
Rozważania: Oremus · O. Gabriel od św. Marii Magdaleny OCD
(Jr 30,1-2.12-15.18-22)
Słowo, które Pan skierował do Jeremiasza: To mówi Pan, Bóg Izraela: Napisz w księdze wszystkie słowa, jakie powiedziałem do ciebie. To bowiem mówi Pan: Dotkliwa jest twoja klęska, nieuleczalna twoja rana. Nikt się nie troszczy o twoją sprawę, nie ma lekarstwa, by cię uzdrowić. Wszyscy, co cię kochali, zapomnieli o tobie, nie szukają już ciebie, gdyż dotknąłem ciebie, tak jak się rani wroga, surową karą. Przez wielką twą nieprawość pomnożyły się twoje grzechy. Dlaczego krzyczysz z powodu twej rany, że ból twój nie da się uśmierzyć? Przez wielką twoją nieprawość i liczne twoje grzechy to ci uczyniłem. To mówi Pan: Oto przywrócę do poprzedniego stanu namioty Jakuba i okażę miłosierdzie nad jego siedzibami. Miasto zostanie wzniesione na swych ruinach, a pałace staną na swoim miejscu. Rozlegną się stamtąd hymny pochwalne i głosy pełne radości. Pomnożę ich, i nie zmaleje ich liczba, przysporzę im chwały, by nimi nikt nie pogardzał. Jego synowie będą tak jak dawniej i jego zgromadzenie powstanie wobec Mnie; ukarzę natomiast wszystkich jego ciemięzców. A jego władca będzie spośród niego, panujący jego będzie od niego pochodził. Zapewnię mu dostęp do Siebie, tak że się zbliży do Mnie. Bo kto inaczej miałby odwagę zbliżyć się do Mnie? - wyrocznia Pana. Wy będziecie moim narodem, a Ja będę waszym Bogiem.
(Ps 102,16-23.29)
REFREN: Lud wyzwolony niech wychwala Pana
Poganie będą się bali imienia Pana,
a Twej chwały wszyscy królowie ziemi.
Bo Pan odbuduje Syjon i ukaże się w swym majestacie,
przychyli się ku modlitwie opuszczonych
i nie odrzuci ich modłów.
Należy to spisać dla przyszłych pokoleń,
lud, który się narodzi, niech wychwala Pana.
Bo spojrzał Pan z wysokości swego przybytku,
aby usłyszeć jęki uwięzionych,
aby skazanych na śmierć uwolnić.
Synowie sług Twoich bezpiecznie mieszkać będą,
a ich potomstwo będzie trwało w Twej obecności.
By imię Pana głoszono na Syjonie i Jego chwałę w Jeruzalem,
kiedy zgromadzą się razem narody i królestwa, by służyć Panu.
(Ps 130,5)
Pokładam nadzieję w Panu, ufam jego słowu.
(Mt 14,22-36)
Skoro tłum został nakarmiony, Jezus zaraz przynaglił uczniów, żeby wsiedli do łodzi i wyprzedzili Go na drugi brzeg, zanim odprawi tłumy. Gdy to uczynił, wyszedł sam jeden na górę, aby się modlić. Wieczór zapadł, a On sam tam przebywał. Łódź zaś była już sporo stadiów oddalona od brzegu, miotana falami, bo wiatr był przeciwny. Lecz o czwartej straży nocnej przyszedł do nich, krocząc po jeziorze. Uczniowie, zobaczywszy Go kroczącego po jeziorze, zlękli się myśląc, że to zjawa, i ze strachu krzyknęli. Jezus zaraz przemówił do nich: Odwagi! Ja jestem, nie bójcie się! Na to odezwał się Piotr: Panie, jeśli to Ty jesteś, każ mi przyjść do siebie po wodzie! A On rzekł: Przyjdź! Piotr wyszedł z łodzi, i krocząc po wodzie, przyszedł do Jezusa. Lecz na widok silnego wiatru uląkł się i gdy zaczął tonąć, krzyknął: Panie, ratuj mnie! Jezus natychmiast wyciągnął rękę i chwycił go, mówiąc: Czemu zwątpiłeś, małej wiary? Gdy wsiedli do łodzi, wiatr się uciszył. Ci zaś, którzy byli w łodzi, upadli przed Nim, mówiąc: Prawdziwie jesteś Synem Bożym. Gdy się przeprawiali, przyszli do ziemi Genezaret. Ludzie miejscowi, poznawszy Go, rozesłali [posłańców] po całej tamtejszej okolicy, znieśli do Niego wszystkich chorych i prosili, żeby przynajmniej frędzli Jego płaszcza mogli się dotknąć; a wszyscy, którzy się Go dotknęli, zostali uzdrowieni.
Każdego dnia zmagamy się z różnymi przeciwnościami i doświadczamy rozmaitych obaw i lęków. Są sytuacje, które czynią nas bezradnymi i bezbronnymi. Brakuje nam sił i wiary, aby zawołać: „Panie, ratuj mnie!”. W czasie tej Eucharystii Chrystus przychodzi do nas ze słowami: „Odwagi, Ja jestem, nie bójcie się”. To słowa nadziei i zbawienia. Oddajmy dziś cześć Chrystusowi, który jest pośród nas jako Syn Boży, i zaufajmy Jego słowu.
ks. Dariusz Kwiatkowski, „Oremus” sierpień 2004, s. 14
O Boże, spraw, abym jak prawdziwe dziecko był Twoim naśladowcą, żyjąc w miłości (Ef 5,1)
Przykazanie miłości bliźniego ma swoje głębokie uzasadnienie w Bogu, a bardziej bezpośrednio w Jego miłości ku ludziom. „On sam nas umiłował — powtarza św. Jan — i posłał Syna swojego jako ofiarę przebłagalną za nasze grzechy. Umiłowani, jeśli Bóg tak nas umiłował, to i my winniśmy się wzajemnie miłować” (1 J 4, 10-11). Rozumowanie jest bardzo proste i przejrzyste. Jeśli Bóg umiłował ludzi tak, że ofiarował swojego Jednorodzonego dla ich zbawienia, to i ludzie są obowiązani miłować się wzajemnie. Gdy chrześcijanin wzrusza się wspominając, że Bóg umiłował go od wieków, wybrał i odkupił w Chrystusie, uczynił swoim dzieckiem przybranym, powinien pamiętać, że ta miłość i te szczególne łaski nie są wyłączną jego własnością czy też zastrzeżone dla tak zwanych „praktykujących”, lecz są przeznaczone dla wszystkich ludzi. Ojciec niebieski ogarnia wszystkich ludzi jednakową miłością. To właśnie Jego miłość czyni ludzi braćmi, stwarzając między nimi święte więzy miłości i solidarności. „Bóg troszczący się po ojcowsku o wszystko — naucza Sobór Watykański II — chciał, by wszyscy ludzie tworzyli jedną rodzinę i odnosili się wzajemnie do siebie w duchu braterskim. Wszyscy bowiem, stworzeni na obraz Boga... powołani są do jednego i tego samego celu, to jest do Boga samego. Dlatego to miłość Boga i bliźniego jest pierwszym i największym przykazaniem. Pismo święte zaś poucza nas, że miłości Boga nie można odłączyć od miłości bliźniego” (KDK 24). Jeśli „Bóg nie ma względu na osoby” (Dz 10, 34) i powołuje wszystkich, aby byli Jego dziećmi, ofiaruje wszystkim swoje zbawienie, swoją miłość, przebaczenie, otwiera wszystkim swoje serce i swój dom, to jak mógłby chrześcijanin, dziecko Boga, ograniczać swoją miłość do określonej kategorii osób? Jak ojciec cierpi, kiedy dzieci żyją w niezgodzie między sobą, tak Bóg czuje się zraniony w swojej miłości, kiedy ludzie nie kochają się wzajemnie, kiedy choćby jeden jest wyłączony z braterstwa.
Św. Paweł chwali Tesaloniczan mówiąc: „Nie jest rzeczą konieczną, abyśmy wam pisali o miłości braterskiej, albowiem Bóg was samych naucza, abyście się wzajemnie miłowali” (1 Tes 4, 9). Bóg, ogarniając swoim ojcostwem wszystkich ludzi, uczy ich miłowania. Bóg, rozlewając w nich swoją miłość, czyni ich zdolnymi do powszechnej miłości braterskiej.
O. Gabriel od św. Marii Magdaleny, karmelita bosy
Żyć Bogiem, t. III, str. 21
» Przypominamy o możliwości bezpłatnej elektronicznej prenumeraty „Czytań na każdy dzień” – szczegóły na stronie Prenumerata.
» Powrót na stronę główną „Czytań”
© 1996–2010 www.mateusz.pl