5 SIERPNIA 2010
Dzisiejsze czytania: Jr 31,31-34; Ps 51,12-15.18-19; Mt 16,18; Mt 16,13-23
Rozważania: Oremus · O. Gabriel od św. Marii Magdaleny OCD
(Jr 31,31-34)
Pan mówi: Oto nadchodzą dni, kiedy zawrę z domem Izraela i z domem judzkim nowe przymierze. Nie jak przymierze, które zawarłem z ich przodkami, kiedy ująłem ich za rękę, by wyprowadzić z ziemi egipskiej. To moje przymierze złamali, mimo że byłem ich Władcą, mówi Pan. Lecz takie będzie przymierze, jakie zawrę z domem Izraela po tych dniach, mówi Pan: Umieszczę swe prawo w głębi ich jestestwa i wypiszę na ich sercu. Będę im Bogiem, oni zaś będą Mi narodem. I nie będą się musieli wzajemnie pouczać jeden mówiąc do drugiego: Poznajcie Pana! Wszyscy bowiem od najmniejszego do największego poznają Mnie, mówi Pan, ponieważ odpuszczę im występki, a o grzechach ich nie będę już wspominał.
(Ps 51,12-15.18-19)
REFREN: Stwórz, o mój Boże, we mnie serce czyste
Stwórz, o Boże, we mnie serce czyste
i odnów we mnie moc ducha.
Nie odrzucaj mnie od swego oblicza
i nie odbieraj mi świętego ducha swego.
Przywróć mi radość z Twojego zbawienia
i wzmocnij mnie duchem ofiarnym.
Będę nieprawych nauczał dróg Twoich
i wrócą do Ciebie grzesznicy.
Ofiarą bowiem Ty się nie radujesz,
a całopalenia, choćbym dal, nie przyjmiesz.
Boże, moją ofiarą jest duch skruszony,
pokornym i skruszonym sercem, Ty, Boże, nie gardzisz.
(Mt 16,18)
Ty jesteś Piotr-Opoka i na tej opoce zbuduję mój Kościół, a bramy piekielne go nie przemogą.
(Mt 16,13-23)
Gdy Jezus przyszedł w okolice Cezarei Filipowej, pytał swych uczniów: Za kogo ludzie uważają Syna Człowieczego? A oni odpowiedzieli: Jedni za Jana Chrzciciela, inni za Eliasza, jeszcze inni za Jeremiasza albo za jednego z proroków. Jezus zapytał ich: A wy za kogo Mnie uważacie? Odpowiedział Szymon Piotr: Ty jesteś Mesjasz, Syn Boga żywego. Na to Jezus mu rzekł: Błogosławiony jesteś, Szymonie, synu Jony. Albowiem nie objawiły ci tego ciało i krew, lecz Ojciec mój, który jest w niebie. Otóż i Ja tobie powiadam: Ty jesteś Piotr [czyli Skała], i na tej Skale zbuduję Kościół mój, a bramy piekielne go nie przemogą. I tobie dam klucze królestwa niebieskiego; cokolwiek zwiążesz na ziemi, będzie związane w niebie, a co rozwiążesz na ziemi, będzie rozwiązane w niebie. Wtedy surowo zabronił uczniom, aby nikomu nie mówili, że On jest Mesjaszem. Odtąd zaczął Jezus wskazywać swoim uczniom na to, że musi iść do Jerozolimy i wiele cierpieć od starszych i arcykapłanów, i uczonych w Piśmie; że będzie zabity i trzeciego dnia zmartwychwstanie. A Piotr wziął Go na bok i począł robić Mu wyrzuty: Panie, niech Cię Bóg broni! Nie przyjdzie to nigdy na Ciebie. Lecz On odwrócił się i rzekł do Piotra: Zejdź Mi z oczu, szatanie! Jesteś Mi zawadą, bo nie myślisz o tym, co Boże, ale o tym, co ludzkie.
Istnieją pytania, które nie mogą pozostać bez odpowiedzi. Kim jest Jezus Chrystus? – to jedno z najważniejszych pytań, które wcześniej czy później stawia sobie każdy człowiek. Piotr wyznał, że jest On obiecanym Mesjaszem, Synem Boga żywego. W Jezusie zrealizowała się starotestamentalna obietnica Nowego Przymierza, którego znakiem jest każda Eucharystia, uobecniająca śmierć i zmartwychwstanie Chrystusa. Wyznajmy dziś naszą wiarę w Jezusa-Mesjasza i dziękujmy Mu za Jego obecność wśród nas.
ks. Dariusz Kwiatkowski, „Oremus” sierpień 2004, s. 21
Panie, daj, abym wzrastał i obfitował w miłości dla wszystkich (1 Tes 3, 12)
„Uzasadnieniem miłości bliźniego jest Bóg — mówi św. Tomasz; istotnie, powinniśmy miłować bliźniego ze względu na jego wszczepienie w Boga” (II-a II-ae 25, 1). Znaczy to, że mamy miłować bliźniego ze względu na jego przynależności do Boga, którego jest stworzeniem, dzieckiem; to znaczy też uznawać i miłować Jego prawo do uczestnictwa w odkupieniu, w przynależności do Ciała Mistycznego Chrystusa, prawo do posiadania życia i szczęśliwości wiecznej. Ze względu na ten prosty fakt, że każdy człowiek jest stworzeniem Boga, każdy jest wezwany do posiadania tych dóbr, a jeśli jeszcze ich nie posiada, to miłość teologiczna miłuje Go ze względu na nie, pomagając mu je osiągnąć. Miłość nie jest nigdy tylko sympatią lub afektem ludzkim albo czystą filantropią, lecz jest miłowaniem ze względu na Boga, w odniesieniu do Boga. Tylko tak może być powszechną i obejmować również tych, którzy na nią nie zasługują ani nie są mili, czy tych, którzy są powodem cierpienia, są niewdzięczni, a nawet niekiedy stają się zdrajcami. Czy nie tak właśnie Bóg umiłował ludzi? „Bóg okazuje nam swoją miłość właśnie przez to, że Chrystus umarł za nas, gdyśmy byli jeszcze grzesznikami” (Rz 5, 8). Bóg nie ociągał się, aby nas umiłować, a Chrystus nie odkładał śmierci za nas, dopóki nie będziemy bez grzechu i nie staniemy się godnymi Jego miłości.
Chrześcijanin, choćby ochrzczony, nie jest dzieckiem Ojca niebieskiego ani bratem Chrystusa, jeśli nie żyje miłością Ojca i Syna. Ta jest miłość Boga, że „On sam pierwszy nas umiłował” (1 J 4, 19), Dlatego miłość chrześcijańska zawsze pierwsza uczyni krok; nie czeka na to, by uprzedzono ją grzecznością czy pobudzono dowodami uszanowania albo też postawą czci lub sympatii. Ta jest miłość Chrystusowa, „że On oddał za nas życie swoje, więc i my także winniśmy oddać życie za braci” (tamże 3,16). Czy to za wiele świadczyć dobrodziejstwa, spieszyć z pomocą, służyć tym, którzy nas nie kochają, i poświęcać się aż do oddania — nie należy tego wykluczać — życia za nich, skoro Chrystus oddał życie za nas, gdy byliśmy umarłymi wskutek grzechu, a może nie byliśmy nigdy Jego prawdziwymi przyjaciółmi?
O. Gabriel od św. Marii Magdaleny, karmelita bosy
Żyć Bogiem, t. III, str. 28
» Przypominamy o możliwości bezpłatnej elektronicznej prenumeraty „Czytań na każdy dzień” – szczegóły na stronie Prenumerata.
» Powrót na stronę główną „Czytań”
© 1996–2010 www.mateusz.pl