16 SIERPNIA 2010
Dzisiejsze czytania: Ez 24,15-24; Ps: Pwt 32,18-21; Mt 5,3; Mt 19,16-22
Rozważania: Oremus · O. Gabriel od św. Marii Magdaleny OCD
(Ez 24,15-24)
Pan skierował do mnie te słowa: Synu człowieczy, oto zabieram ci nagle radość twych oczu, ale nie lamentuj ani nie płacz, ani nie pozwól, by płynęły ci łzy. Wzdychaj w milczeniu, nie przywdziewaj żałoby jakby po umarłym, zawiąż sobie zawój dokoła głowy, sandały włóż na nogi, nie przysłaniaj brody, nie spożywaj chleba żałoby! Mówiłem do ludu mego rano, a wieczorem umarła mi żona, i uczyniłem rano tak, jak mi rozkazano. A lud mówił do mnie: Czy nie wyjaśnisz nam, co znaczy dla nas to, co czynisz? Wówczas powiedziałem do nich: Pan skierował do mnie te słowa: Powiedz domowi Izraela: Tak mówi Pan Bóg: Oto Ja pozwalam bezcześcić świątynię moją, dumę waszej potęgi, radość waszych oczu, tęsknotę waszych serc. Synowie wasi i córki wasze, których opuściliście, od miecza poginą. Wy zaś tak uczynicie, jak Ja uczyniłem: brody nie będziecie przysłaniać, nie będziecie spożywać chleba żałoby, ale mając zawoje na głowach i sandały na nogach, nie będziecie narzekać ani płakać. Będziecie schnąć z powodu nieprawości waszych i będziecie wzdychać jeden przed drugim. Ezechiel będzie dla was znakiem. To, co on uczynił, będziecie i wy czynili, gdy to nastąpi. I poznacie, że Ja jestem Panem.
(Ps: Pwt 32,18-21)
REFREN: Stwórcę i Boga swego porzuciłeś
Gardzisz Skałą, co ciebie wydała,
zapomniałeś o Bogu, który cię zrodził.
Zobaczył to Pan i wzgardził,
oburzony na własnych synów i córki.
I rzekł: „Odwrócę od nich oblicze,
zobaczę ich koniec.
Gdyż są narodem niestałym,
dziećmi, co nie mają wierności.
Mnie do zazdrości pobudzili nie-bogiem,
rozjątrzyli Mnie swymi czczymi bożkami;
i Ja ich do zazdrości pobudzę nie-ludem,
rozjątrzę ich głupim narodem”.
(Mt 5,3)
Błogosławieni ubodzy w duchu, albowiem do nich należy królestwo niebieskie.
(Mt 19,16-22)
Pewien człowiek zbliżył się do Jezusa i zapytał: Nauczycielu, co dobrego mam czynić, aby otrzymać życie wieczne? Odpowiedział mu: Dlaczego Mnie pytasz o dobro? Jeden tylko jest Dobry. A jeśli chcesz osiągnąć życie, zachowaj przykazania. Zapytał Go: Które? Jezus odpowiedział: Oto te: Nie zabijaj, nie cudzołóż, nie kradnij, nie zeznawaj fałszywie, czcij ojca i matkę oraz miłuj swego bliźniego, jak siebie samego! Odrzekł Mu młodzieniec: Przestrzegałem tego wszystkiego, czego mi jeszcze brakuje? Jezus mu odpowiedział: Jeśli chcesz być doskonały, idź, sprzedaj, co posiadasz, i rozdaj ubogim, a będziesz miał skarb w niebie. Potem przyjdź i chodź za Mną! Gdy młodzieniec usłyszał te słowa, odszedł zasmucony, miał bowiem wiele posiadłości.
Co zrobić, aby nie przegrać własnego życia? Jak osiągnąć doskonałość? Co to znaczy być dobrym? Te i podobne pytania powinny towarzyszyć człowiekowi przez całe jego życie. Odpowiedź, której Jezus w Ewangelii udzielił młodzieńcowi, można sprowadzić do stwierdzenia: Unikaj zła, czyń dobro! W każdej Eucharystii Chrystus obdarowuje nas największym dobrem – daje nam siebie samego. Niech naszą odpowiedzią będzie gotowość dzielenia się z innymi tym, co od Boga otrzymaliśmy, abyśmy stali się doskonałymi, jak On jest doskonały.
ks. Dariusz Kwiatkowski, „Oremus” sierpień 2004, s. 77
Jesteś sprawiedliwy, o Panie, i kochasz sprawiedliwość; ludzie, prawi będą oglądać Twoje oblicze (Ps 11, 7)
Do faryzeuszy, którzy sprowadzili religię do przepisów zewnętrznych, jak obmywanie naczyń, Jezus mówił: „Raczej dajcie to, co jest wewnątrz, na jałmużnę, a zaraz wszystko będzie dla was czyste” (Łk 11, 41), Mało lub nic nie znaczą akty kultu, jeśli nie łączą się z miłością i sprawiedliwością, bo tylko te cnoty oczyszczają serce człowieka z egoizmu i chciwości i nakłaniają go do szczerej czci względem Boga oraz miłowania bliźniego nie słowem, lecz czynem. „Jeśli brat lub siostra nie mają odzienia lub brak im codziennego chleba, a ktoś z was powie im: «Idźcie w pokoju, ogrzejcie się i najedzcie do syta!» — a nie dacie im tego, czego koniecznie potrzebują dla ciała — to na co się to przyda?” (Jk 2, 15-16). Religia i miłość bez uczynków są próżne.
Pomoc biednym nie powinna być uważana za akt miłości mniej lub więcej dowolny, lecz za ścisły obowiązek sprawiedliwości. „Bóg — mówi Sobór Watykański II — przeznaczył ziemię ze wszystkim, co ona zawiera, na użytek wszystkich ludzi i narodów... Dlatego człowiek używając tych dóbr powinien uważać rzeczy zewnętrzne, które posiada, nie tylko za własne, ale za wspólne, w tym znaczeniu, by nie tylko jemu, ale i innym przynosiły pożytek” (KDK 69). Tę właśnie zasadę św. Paweł stawiał Kościołowi w Koryncie, zachęcając do niesienia pomocy Kościołowi w Jerozolimie: „Nie o to idzie, żeby innym sprawiać ulgę, a sobie utrapienie, lecz żeby była równość. Teraz więc niech wasz dostatek przyjdzie z pomocą ich potrzebom” (2 Kor 8, 13-14). Jeśli wszyscy ludzie są braćmi, skoro wszyscy są dziećmi Boga, to samo ich braterstwo wymaga, aby gdy jedni obfitują we wszystko, drudzy nie ginęli z nędzy. Dlatego Kościół naucza, „że ludzie mają obowiązek wspomagania ubogich i to nie tylko z tego, co im zbywa... Jest rzeczą całego Ludu Bożego — a biskupi słowem i przykładem mają im w tym przewodzić — wedle sił przynosić ulgę cierpiącym w naszych czasach nędzę, i to zgodnie ze starym obyczajem w Kościele, nie tylko z tego, co zbywa, ale nawet z rzeczy potrzebnych” (KDK 69. 88). Dary złożone ubogim „są ofiarą przyjemną, miłą Bogu” (Flp 4, 18).
O. Gabriel od św. Marii Magdaleny, karmelita bosy
Żyć Bogiem, t. III, str. 78
» Przypominamy o możliwości bezpłatnej elektronicznej prenumeraty „Czytań na każdy dzień” – szczegóły na stronie Prenumerata.
» Powrót na stronę główną „Czytań”
© 1996–2010 www.mateusz.pl