www.mateusz.pl/czytania

18 SIERPNIA 2010

Środa

 

Dzisiejsze czytania: Ez 34,1-11; Ps 23,1-6; Hbr 4,12; Mt 20,1-16a

Rozważania: Oremus · O. Gabriel od św. Marii Magdaleny OCD

 

(Ez 34,1-11)
Pan skierował do mnie te słowa: Synu człowieczy, prorokuj o pasterzach Izraela, prorokuj i powiedz im, pasterzom: Tak mówi Pan Bóg: Biada pasterzom Izraela, którzy sami siebie pasą! Czyż pasterze nie powinni paść owiec? Nakarmiliście się mlekiem, odzialiście się wełną, zabiliście tłuste zwierzęta, jednakże owiec nie paśliście. Słabej nie wzmacnialiście, o zdrowie chorej nie dbaliście, skaleczonej nie opatrywaliście, zabłąkanej nie sprowadzaliście z powrotem, zagubionej nie odszukiwaliście, a z przemocą i okrucieństwem obchodziliście się z nimi. Rozproszyły się owce moje, bo nie miały pasterza i stały się żerem wszelkiego dzikiego zwierza. Rozproszyły się, błądzą moje owce po wszystkich górach i po wszelkim wysokim pagórku; i po całej krainie były owce moje rozproszone, a nikt się o nie nie pytał i nikt ich nie szukał. Dlatego wy, pasterze, słuchajcie słowa Pańskiego: Wyrocznia Pana Boga: Przecież owce moje stały się łupem i owce moje służyły za żer wszelkiemu dzikiemu zwierzęciu, bo nie było pasterza, pasterze zaś nie szukali owiec moich, bo pasterze sami siebie paśli, a nie paśli moich owiec, dlatego wy, pasterze, słuchajcie słowa Pańskiego. Tak mówi Pan Bóg: Oto jestem przeciw pasterzom. Z ich ręki zażądam moich owiec, położę kres ich pasterzowaniu, a pasterze nie będą paść samych siebie; wyrwę moje owce z ich paszczy, nie będą już one służyć im za żer. Albowiem tak mówi Pan Bóg: Oto Ja sam będę szukał moich owiec i będę miał o nie pieczę.

(Ps 23,1-6)
REFREN: Pan mym pasterzem, nie brak mi niczego

Pan jest moim pasterzem,
niczego mi nie braknie.
Pozwala mi leżeć
na zielonych pastwiskach.

Prowadzi mnie nad wody, gdzie mogę odpocząć,
orzeźwia moją duszę.
Wiedzie mnie po właściwych ścieżkach
przez wzgląd na swoją chwałę.

Chociażbym przechodził przez ciemną dolinę,
zła się nie ulęknę, bo Ty jesteś ze mną.
Kij Twój i laska pasterska
są moją pociechą.

Stół dla mnie zastawiasz
na oczach mych wrogów.
Namaszczasz mi głowę olejkiem,
obficie napełniasz mój kielich.

Dobroć i łaska pójdą w ślad za mną
przez wszystkie dni życia.
I zamieszkam w domu Pana
po najdłuższe czasy.

(Hbr 4,12)
Żywe jest słowo Boże i skuteczne, zdolne osądzić pragnienia i myśli serca.

(Mt 20,1-16a)
Jezus opowiedział swoim uczniom następującą przypowieść: Królestwo niebieskie podobne jest do gospodarza, który wyszedł wczesnym rankiem, aby nająć robotników do swej winnicy. Umówił się z robotnikami o denara za dzień i posłał ich do winnicy. Gdy wyszedł około godziny trzeciej, zobaczył innych, stojących na rynku bezczynnie, i rzekł do nich: Idźcie i wy do mojej winnicy, a co będzie słuszne, dam wam. Oni poszli. Wyszedłszy ponownie około godziny szóstej i dziewiątej, tak samo uczynił. Gdy wyszedł około godziny jedenastej, spotkał innych stojących i zapytał ich: Czemu tu stoicie cały dzień bezczynnie? Odpowiedzieli mu: Bo nas nikt nie najął. Rzekł im: Idźcie i wy do winnicy! A gdy nadszedł wieczór, rzekł właściciel winnicy do swego rządcy: Zwołaj robotników i wypłać im należność, począwszy od ostatnich aż do pierwszych! Przyszli najęci około jedenastej godziny i otrzymali po denarze. Gdy więc przyszli pierwsi, myśleli, że więcej dostaną; lecz i oni otrzymali po denarze. Wziąwszy go, szemrali przeciw gospodarzowi, mówiąc: Ci ostatni jedną godzinę pracowali, a zrównałeś ich z nami, którzyśmy znosili ciężar dnia i spiekoty. Na to odrzekł jednemu z nich: Przyjacielu, nie czynię ci krzywdy; czy nie o denara umówiłeś się ze mną? Weź, co twoje i odejdź! Chcę też i temu ostatniemu dać tak samo jak tobie. Czy mi nie wolno uczynić ze swoim, co chcę? Czy na to złym okiem patrzysz, że ja jestem dobry? Tak ostatni będą pierwszymi, a pierwsi ostatnimi.

 

 

Robotnicy, którzy cały dzień pracowali w winnicy za denara, byli rozgoryczeni, gdy zobaczyli, że ci zatrudnieni w ostatniej godzinie odbierają taką samą zapłatę. Ważąc i porównując tylko ludzkie dokonania, łatwo popaść w smutek. Nasze serce odwraca wówczas wzrok od Boga Ojca, który na naszą niedoskonałą miłość niezmiennie odpowiada według pełnej miary swego miłosierdzia. Czy potrafimy z radością przyjąć od Niego „denara”, którym jest „obiecane dziedzictwo” przewyższające wszelkie pragnienia?

Bogna Paszkiewicz, „Oremus” sierpień 2004, s.

 

MIŁOŚĆ WSZYSTKO WYBACZA

Panie, spraw, abym nie ustawał czynić dobrze wszystkim (Ga 6, 9-10)

„Gdy brat twój zgrzeszy, idź i upomnij go w cztery oczy, jeśli cię usłucha, pozyskasz swego brata” (Mt 18, 15). Miłość nie jest kompromisem ze złem; tłumaczyć błędy drugich to nie znaczy w milczeniu uznawać je, zgadzać się na nie dla świętego spokoju lub z małoduszności. Zdarzają się winy, które mogą wpływać ujemnie na dobro wspólne i prowadzić do zła — wówczas miłość nakłada obowiązek braterskiego upomnienia. Należy wtedy, jak mówi Ewangelia, pozyskać brata, dlatego trzeba działać w taki sposób, aby on zamiast upokorzenia i nagany odczuł miłość na sobie i widział, że jest upominany dla swojego dobra. Upomnienie braterskie jest i powinno okazywać się prawdziwym aktem miłości. „Bracia — ostrzega św. Paweł — gdyby komu przydarzył się jaki upadek, wy, którzy pozostajecie pod działaniem Ducha, w duchu łagodności sprowadźcie takiego na właściwą drogę” (Ga 6, 1). Jak bardzo są winni nagany ci, którzy przez tchórzostwo i gnuśność zaniedbują obowiązek upomnienia braterskiego, a także ci, którzy pozwalają się unieść niewczesnej, przykrej, dotkliwej gorliwości. „Bacz jednak, abyś i ty nie uległ pokusie” (tamże 2). Kto upomina, nie powinien czynić tego z pozycji wyższości, lecz stając na jednym poziomie z winnym, pokornie uznając własną słabość; mogłaby go bowiem w jednej chwili zaskoczyć pokusa, a bez pomocy łaski mógłby upaść niżej niż brat. „Niech przeto ten, komu się zdaje, że stoi, baczy, aby nie upadł” (1 Kor 10, 12),

Miłość „wszystko przebacza, wszystkiemu wierzy, we wszystkim pokłada nadzieję” (tamże 13, 7). Oznacza to, że upominając winnego trzeba okazać mu zaufanie, wierzyć w jego wolę poprawy, nie stawać się przykrym wskutek jego ponownych upadków, wytrwale z braterską dobrocią podawać mu rękę. A jeśli wskutek uporu w złem brat, jak wspomina Ewangelia, powinien by zostać oddalony, miłość nie przestaje iść za nim, sercem życzliwym zawsze wspomagając go i oczekując znaku opamiętania się; „między sobą zachowujcie pokój”, mówi św. Paweł. I natychmiast dodaje; „Prosimy was, bracia, upominajcie niekarnych, pocieszajcie małodusznych, przygarniajcie słabych, a dla wszystkich bądźcie cierpliwi” (1 Tes 5, 13-14). Pokój między braćmi nie sprzeciwia się obowiązkowi braterskiego upomnienia, lecz jedno i drugie jest owocem miłości ewangelicznej.

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny, karmelita bosy
Żyć Bogiem, t. III, str. 84

 

 

» Przypominamy o możliwości bezpłatnej elektronicznej prenumeraty „Czytań na każdy dzień” – szczegóły na stronie Prenumerata.

» Powrót na stronę główną „Czytań”

 

 

© 1996–2010 www.mateusz.pl