19 SIERPNIA 2010
Dzisiejsze czytania: Ez 36,23-28; Ps 51,12-15.18-19; Ps 95,8ab; Mt 22,1-14
Rozważania: Oremus · O. Gabriel od św. Marii Magdaleny OCD
(Ez 36,23-28)
Chcę uświęcić wielkie imię moje, które zbezczeszczone jest pośród ludów, zbezczeszczone przez was pośród nich, i poznają ludy, że Ja jestem Pan - wyrocznia Pana Boga - gdy okażę się Świętym względem was przed ich oczami. Zabiorę was spośród ludów, zbiorę was ze wszystkich krajów i przyprowadzę was z powrotem do waszego kraju, pokropię was czystą wodą, abyście się stali czystymi, i oczyszczę was od wszelkiej zmazy i od wszystkich waszych bożków. I dam wam serce nowe i ducha nowego tchnę do waszego wnętrza, odbiorę wam serce kamienne, a dam wam serce z ciała. Ducha mojego chcę tchnąć w was i sprawić, byście żyli według mych nakazów i przestrzegali przykazań, i według nich postępowali. Wtedy będziecie mieszkać w kraju, który dałem waszym przodkom, i będziecie moim ludem, a Ja będę waszym Bogiem.
(Ps 51,12-15.18-19)
REFREN: Gdy was pokropię, staniecie się czyści.
Stwórz, o Boże, we mnie serce czyste
i odnów we mnie moc ducha.
Nie odrzucaj mnie od swego oblicza
i nie odbieraj mi świętego ducha swego!
Przywróć mi radość z Twojego zbawienia
i wzmocnij mnie duchem ofiarnym.
Będę nieprawych nauczyczać dróg Twoich
i wrócą do Ciebie grzesznicy.
Ofiarą bowiem Ty się nie radujesz
i całopalenia, choćbym dał, nie przyjmujesz.
Boże, moją ofiarą jest duch skruszony,
Pokornym i skruszonym sercem Ty, Boże, nie gardzisz.
(Ps 95,8ab)
Nie zatwardzajcie dzisiaj serc waszych, lecz słuchajcie głosu Pańskiego.
(Mt 22,1-14)
Jezus w przypowieściach mówił do arcykapłanów i starszych ludu:
Królestwo niebieskie podobne jest do króla, który wyprawił ucztę weselną swemu synowi. Posłał więc swoje sługi, żeby zaproszonych zwołali na ucztę, lecz ci nie chcieli przyjść. Posłał jeszcze raz inne sługi z poleceniem: Powiedzcie zaproszonym: Oto przygotowałem moją ucztę: woły i tuczne zwierzęta pobite i wszystko jest gotowe. Przyjdźcie na ucztę! Lecz oni zlekceważyli to i poszli: jeden na swoje pole, drugi do swego kupiectwa, a inni pochwycili jego sługi i znieważywszy [ich], pozabijali. Na to król uniósł się gniewem. Posłał swe wojska i kazał wytracić owych zabójców, a miasto ich spalić. Wtedy rzekł swoim sługom: Uczta wprawdzie jest gotowa, lecz zaproszeni nie byli jej godni. Idźcie więc na rozstajne drogi i zaproście na ucztę wszystkich, których spotkacie. Słudzy ci wyszli na drogi i sprowadzili wszystkich, których napotkali: złych i dobrych. I sala zapełniła się biesiadnikami. Wszedł król, żeby się przypatrzyć biesiadnikom, i zauważył tam człowieka, nie ubranego w strój weselny. Rzekł do niego: Przyjacielu, jakże tu wszedłeś nie mając stroju weselnego? Lecz on oniemiał. Wtedy król rzekł sługom: Zwiążcie mu ręce i nogi i wyrzućcie go na zewnątrz, w ciemności! Tam będzie płacz i zgrzytanie zębów. Bo wielu jest powołanych, lecz mało wybranych.
Pośród chaosu tego świata często czujemy się zagubieni i osamotnieni. Szukamy swojego miejsca, przyjaźni i akceptacji. Usłyszymy w dzisiejszej liturgii słowa, że Bóg chce zgromadzić swój lud i dać mu nowe serce i nowego ducha. Ta obietnica realizuje się w Eucharystii, która jest ucztą przygotowaną przez Chrystusa. Nie odrzucajmy zaproszenia, które jest skierowane do każdego z nas osobiście.
ks. Dariusz Kwiatkowski, „Oremus” sierpień 2004, s. 89
Naucz mnie, Panie, znosić wszystko przez wzgląd na Twoich wybranych (2 Tm 2, 10)
Miłość „wszystko znosi” (1 Kor 13, 7). Błędy, słabości, braki, temperament, mniej lub więcej posłuszny czy miły, mogą być, przede wszystkim w życiu wspólnym, prawdziwym ciężarem wzajemnym. Trzeba dołożyć starań, aby go znosić z miłością. Biorąc pod uwagę ograniczenie każdego człowieka, niepodobna blisko siebie żyć, a nie być dla siebie wzajemnie ciężarem, choćby w sposób całkiem niedobrowolny. To jest sytuacja, jakiej nikt uniknąć nie może, a rozwiąże się ją jedynie znosząc siebie „nawzajem w miłości” (Ef 4, 2), z pokorną świadomością, że każdy sam musi cierpieć i jest równocześnie przyczyną cierpienia dla innych. Kto jest silny, przyczyni kłopotu słabemu, rzutki nieudolnemu, odważny bojaźliwemu i odwrotnie. Z drugiej strony kto ma większe uzdolnienia, jest bardziej obowiązany opanowywać się, współczuć, dostosowywać. „My, którzy jesteśmy mocni — mówi św. Paweł — powinniśmy znosić słabości tych, którzy są słabi, a nie szukać tylko tego, co dla nas dogodne. Niech każdy z nas stara się o to, co dla bliźniego dogodne — dla jego dobra, dla zbudowania. Przecież i Chrystus nie szukał tego, co było dogodne dla Niego” (Rz 15, 1-3). Jak Chrystus przystosował się do człowieka — do tego stopnia, że stał się człowiekiem, tak też chrześcijanin stara się dostosować do innych, zapierając się samego siebie.
W ostatnich miesiącach życia św. Teresa od Dzieciątka Jezus pisała: „Rozumiem teraz, że miłość doskonała polega na tym, aby znosić błędy innych, nie dziwić się ich słabościom” (Dz. 10; Rps C, f°12’)- Jeśli na początku będzie się znosiło bliźnich nawet zgrzytając zębami, z wolna miłość nauczy znosić ich z życzliwością i ze zrozumieniem, jak matka znosi z miłością wybryki dziecka. Miłość uczy pochylać chętnie barki, by wziąć na siebie ciężar błędów innych, nie unikając nawet osób dokuczliwych. „Zmusza cię kto, żeby iść z nim tysiąc kroków, idź dwa tysiące. Daj temu, kto cię prosi, i nie odwracaj się od tego, kto chce pożyczyć od ciebie” (Mt 5, 41-42). Ewangelia wzywa usilnie do wielkodusznego wyrzeczenia się własnych wymagań, a nawet własnych praw, by służyć bliźniemu z pełną oddania miłością.
O. Gabriel od św. Marii Magdaleny, karmelita bosy
Żyć Bogiem, t. III, str. 88
» Przypominamy o możliwości bezpłatnej elektronicznej prenumeraty „Czytań na każdy dzień” – szczegóły na stronie Prenumerata.
» Powrót na stronę główną „Czytań”
© 1996–2010 www.mateusz.pl