9 WRZEŚNIA 2010
Dzisiejsze czytania: 1 Kor 8,1b-7.10-13; Ps 139,1-3.13-14ab.23-24; 1 J 4,12; Łk 6,27-38
Rozważania: Oremus · O. Gabriel od św. Marii Magdaleny OCD
(1 Kor 8,1b-7.10-13)
"Wiedza" wbija w pychę, miłość zaś buduje. Gdyby ktoś mniemał, że coś wie, to jeszcze nie wie, jak wiedzieć należy. Jeżeli zaś ktoś miłuje Boga, ten jest również uznany przez Boga. Zatem jeśli chodzi o spożywanie pokarmów, które już były bożkom złożone na ofiarę, wiemy dobrze, że nie ma na świecie ani żadnych bożków, ani żadnego boga, prócz Boga jedynego. A choćby byli na niebie i na ziemi tak zwani bogowie - jest zresztą mnóstwo takich bogów i panów - dla nas istnieje tylko jeden Bóg, Ojciec, od którego wszystko pochodzi i dla którego my istniejemy, oraz jeden Pan, Jezus Chrystus, przez którego wszystko się stało i dzięki któremu także my jesteśmy. Lecz nie wszyscy mają wiedzę. Niektórzy jeszcze do tej pory spożywają pokarmy bożkom złożone, w przekonaniu, że chodzi o bożka, i w ten sposób kala się ich słabe sumienie. Gdyby bowiem ujrzał ktoś ciebie, oświeconego wiedzą, jak zasiadasz do uczty bałwochwalczej, czyżby to nie skłoniło również kogoś słabego w sumieniu do spożywania ofiar składanych bożkom? I tak to właśnie wiedza twoja sprowadziłaby zgubę na słabego brata, za którego umarł Chrystus. W ten sposób grzesząc przeciwko braciom i rażąc ich słabe sumienia, grzeszycie przeciwko samemu Chrystusowi. Jeśli więc pokarm gorszy brata mego, przenigdy nie będę jadł mięsa, by nie gorszyć brata.
(Ps 139,1-3.13-14ab.23-24)
REFREN: Prowadź mnie, Panie, swą drogą odwieczną
Przenikasz i znasz mnie, Panie,
Ty wiesz, kiedy siedzę i wstaję.
Z daleka spostrzegasz moje myśli,
przyglądasz się, jak spoczywam i chodzę,
i znasz moje wszystkie drogi.
Ty bowiem stworzyłeś moje wnętrze
i utkałeś mnie w łonie mej matki.
Sławię Cię, żeś mnie tak cudownie stworzył,
godne podziwu są Twoje dzieła.
Przenikaj mnie, Boże, i poznaj moje serce,
doświadcz mnie i poznaj moje myśli.
I zobacz, czy idę drogą nieprawą,
a prowadź mnie drogą odwieczną.
(1 J 4,12)
Jeżeli miłujemy się wzajemnie, Bóg w nas mieszka i miłość ku Niemu jest w nas doskonała.
(Łk 6,27-38)
Jezus powiedział do swoich uczniów:
Powiadam wam, którzy słuchacie: Miłujcie waszych nieprzyjaciół; dobrze czyńcie tym, którzy was nienawidzą; błogosławcie tym, którzy was przeklinają, i módlcie się za tych, którzy was oczerniają. Jeśli cię kto uderzy w [jeden] policzek, nadstaw mu i drugi. Jeśli bierze ci płaszcz, nie broń mu i szaty. Daj każdemu, kto cię prosi, a nie dopominaj się zwrotu od tego, który bierze twoje. Jak chcecie, żeby ludzie wam czynili, podobnie wy im czyńcie! Jeśli bowiem miłujecie tych tylko, którzy was miłują, jakaż za to dla was wdzięczność? Przecież i grzesznicy miłość okazują tym, którzy ich miłują. I jeśli dobrze czynicie tym tylko, którzy wam dobrze czynią, jaka za to dla was wdzięczność? I grzesznicy to samo czynią. Jeśli pożyczek udzielacie tym, od których spodziewacie się zwrotu, jakaż za to dla was wdzięczność? I grzesznicy grzesznikom pożyczają, żeby tyleż samo otrzymać. Wy natomiast miłujcie waszych nieprzyjaciół, czyńcie dobrze i pożyczajcie, niczego się za to nie spodziewając. A wasza nagroda będzie wielka, i będziecie synami Najwyższego; ponieważ On jest dobry dla niewdzięcznych i złych. Bądźcie miłosierni, jak Ojciec wasz jest miłosierny. Nie sądźcie, a nie będziecie sądzeni; nie potępiajcie, a nie będziecie potępieni; odpuszczajcie, a będzie wam odpuszczone. Dawajcie, a będzie wam dane; miarę dobrą, natłoczoną, utrzęsioną i opływającą wsypią w zanadrza wasze. Odmierzą wam bowiem taką miarą, jaką wy mierzycie.
Wezwanie do miłości bezinteresownej, wyrażającej się w przebaczaniu nieprzyjaciołom, błogosławieniu prześladowców i czynieniu dobra „niczego w zamian się nie spodziewając”, jest jednym z najtrudniejszych wymagań, jakie stawia nam Pan Jezus w Ewangelii. Być może rodzi w nas ono skrywany opór i uważamy je za utopię. Chrystus, wzywając nas do bezinteresownej miłości, wskazuje zarazem na jej źródło – na Boga Ojca, który “jest dobry dla niewdzięcznych i złych”. To przeglądanie się w Jego Ojcowskim spojrzeniu i kontemplacja Jego miłosiernego Serca wyzwala w nas zdolność kochania na Jego obraz i podobieństwo.
Bogna Paszkiewicz, „Oremus” wrzesień 2004, s. 40-41
Ty, Panie, pragniesz nam okazać łaskę, litujesz się nad nami, bo jesteś sprawiedliwym Bogiem (Iz 30, 18)
„Kto jest posłuszny Chrystusowi, szuka najpierw królestwa Bożego i stąd czerpie silniejszą i czystszą miłość dla wspomagania swych braci i dla dokonania dzieła sprawiedliwości, pod natchnieniem miłości” (KDK 72). Sprawiedliwość chrześcijanina powinna przewyższać zwykłą sprawiedliwość ludzką, pochodzi bowiem o wiele więcej z łączności z Chrystusem i Jego Ewangelią, z miłości Boga i posłuszeństwa Jego woli, niż z poszanowania prawa. Choć i tego nie może zabraknąć. Istotnie taka miłość, która nie brałaby pod uwagę obowiązków sprawiedliwości, byłaby złudzeniem. Sobór upomina, że „najpierw trzeba zadośćuczynić wymaganiom sprawiedliwości, by nie ofiarować tego jako darów miłości, co się należy z tytułu sprawiedliwości” (AA 8). Nie będzie miłą Bogu jałmużna dana z pieniędzy, które należą się komuś ze sprawiedliwości, na przykład jako sprawiedliwa zapłata robotnikom lub jako uiszczenie należności. Wykraczając przeciw sprawiedliwości ziemskiej, nie można pełnić miłości ani względem Boga, ani bliźniego.
„Panowie, oddawajcie niewolnikom to, co sprawiedliwe i słuszne, świadomi tego, że i wy macie Pana w niebie” (Kol 4, 1). Jedną z rzeczy najbardziej gorszących świat jest widok osób religijnych, wykraczających bez skrupułów przeciw sprawiedliwości, zamykających oczy na prawa drugich, a jednak uważających się za ludzi bez zarzutu, ponieważ spełniają jakiś uczynek miłości. Cóż to znaczy dawać podarunki i spełniać uczynki miłosierne, a odmawiać drugiemu jego praw? Poszanowanie praw innych ludzi często wymaga od nas czegoś, co jest dla nas niewygodne, a jeszcze częściej — ograniczenia nieco własnych praw. Lecz kogo ożywia miłość, ten zawsze potrafi zapomnieć o sobie i poświęcić się, byle tylko zachowywać to, co należy się bliźniemu. Samolubna i przesadna obrona własnych praw może łatwo przerodzić się w niesprawiedliwość w stosunku do praw innych. Droga sprawiedliwości chrześcijańskiej to miłość, co „nie szuka swego” (1 Kor 13, 5), „nie pamięta złego” (tamże) i stawia dobro innych nad własne.
O. Gabriel od św. Marii Magdaleny, karmelita bosy
Żyć Bogiem, t. III, str. 176
» Przypominamy o możliwości bezpłatnej elektronicznej prenumeraty „Czytań na każdy dzień” – szczegóły na stronie Prenumerata.
» Powrót na stronę główną „Czytań”
© 1996–2010 www.mateusz.pl