www.mateusz.pl/czytania

10 WRZEŚNIA 2010

Piątek

 

Dzisiejsze czytania: 1 Kor 9,16-19.22-27; Ps 84,3-6.12; J 17,17ba; Łk 6,39-42

Rozważania: Oremus · O. Gabriel od św. Marii Magdaleny OCD

 

(1 Kor 9,16-19.22-27)
Nie jest dla mnie powodem do chluby to, że głoszę Ewangelię. Świadom jestem ciążącego na mnie obowiązku. Biada mi, gdybym nie głosił Ewangelii! Gdybym to czynił z własnej woli, miałbym zapłatę, lecz jeśli działam nie z własnej woli, to tylko spełniam obowiązki szafarza. Jakąż przeto mam zapłatę? Otóż tę właśnie, że głosząc Ewangelię bez żadnej zapłaty, nie korzystam z praw, jakie mi daje Ewangelia. Tak więc nie zależąc od nikogo, stałem się niewolnikiem wszystkich, aby tym liczniejsi byli ci, których pozyskam. Dla słabych stałem się jak słaby, by pozyskać słabych. Stałem się wszystkim dla wszystkich, żeby w ogóle ocalić przynajmniej niektórych. Wszystko zaś czynię dla Ewangelii, by mieć w niej swój udział. Czyż nie wiecie, że gdy zawodnicy biegną na stadionie, wszyscy wprawdzie biegną, lecz jeden tylko otrzymuje nagrodę? Przeto tak biegnijcie, abyście ją otrzymali. Każdy, który staje do zapasów, wszystkiego sobie odmawia; oni, aby zdobyć przemijającą nagrodę, my zaś nieprzemijającą. Ja przeto biegnę nie jakby na oślep; walczę nie tak, jakbym zadawał ciosy w próżnię, lecz poskramiam moje ciało i biorę je w niewolę, abym innym głosząc naukę, sam przypadkiem nie został uznany za niezdatnego.

(Ps 84,3-6.12)
REFREN: Jak miła, Panie, jest świątynia Twoja

Dusza moja stęskniona pragnie przedsionków Pańskich.
Serce moje i ciało radośnie wołają do Boga żywego.
Nawet wróbel znajduje swój dom, a jaskółka gniazdo,
gdzie złoży swe pisklęta:
przy ołtarzach Twoich, Panie Zastępów, Królu mój i Boże!

Szczęśliwi, którzy mieszkają w domu Twoim, Panie,
nieustannie Ciebie wielbiąc.
Szczęśliwi, których moc jest w Tobie,
którzy zachowują ufność w swym sercu.

Bo Pan Bóg jest słońcem i tarczą.
On hojnie darzy łaską i chwałą,
nie odmawia dobrodziejstw
żyjącym nienagannie.

(J 17,17ba)
Słowo Twoje Panie jest prawdą, uświęć ich w prawdzie.

(Łk 6,39-42)
Jezus opowiedział uczniom przypowieść: Czy może niewidomy prowadzić niewidomego? Czy nie wpadną w dół obydwaj? Uczeń nie przewyższa nauczyciela. Lecz każdy, dopiero w pełni wykształcony, będzie jak jego nauczyciel. Czemu to widzisz drzazgę w oku swego brata, a belki we własnym oku nie dostrzegasz? Jak możesz mówić swemu bratu: Bracie, pozwól, że usunę drzazgę, która jest w twoim oku, gdy sam belki w swoim oku nie widzisz? Obłudniku, wyrzuć najpierw belkę ze swego oka, a wtedy przejrzysz, ażeby usunąć drzazgę z oka swego brata.

 

 

Sami z siebie nie jesteśmy w stanie dostrzec „belki” w własnym oku. Potrzebujemy lustra, drugiego człowieka. To, co jest w oku, razi boleśnie. Im mniej odczuwamy ból z powodu własnego grzechu, tym bardziej chcemy zauważać błędy innych. Msza święta jest dla nas sposobnością do tego, by przyjrzeć się życiu Jezusa i zapytać o swoje własne. Niech złożona przez Niego ofiara miłości stanie się dla nas zwierciadłem, w którym dostrzeżemy swoje odbicie, a może i ową belkę lub przynajmniej drzazgę we własnym oku.

Ks. Jakub Szcześniak, „Oremus” wrzesień 2004, s. 47

 

CHODZIĆ W PRAWDZIE

Usłysz, Panie, przyjmij moje modły z warg nieobłudnych (Ps 17, 1)

Człowiek „jest moralnie obowiązany wyjawić prawdę innym, bez tego bowiem społeczność ludzka nie mogłaby istnieć” (św. Tomasz: II-a II-ae 114, 2). Istotnie, jak można by żyć, jeśliby nie można było liczyć na wzajemną prawdomówność? Oszukiwanie i kłamstwo, zamiast jednoczyć, dzielą i oddalają. Dla chrześcijan powołanych, by żyć nie tylko w społeczności, lecz w braterskim zjednoczeniu opartym na miłości, szczerość wzajemna jest poważnym obowiązkiem sprawiedliwości i miłości, jest niezbędną podstawą, na której buduje się jedność. „Nie okłamujcie się nawzajem” — poleca św. Paweł i podaje taki powód: „Boście zwlekli z siebie dawnego człowieka z jego uczynkami, a przyoblekli nowego, który wciąż się odnawia ku głębszemu poznaniu, według obrazu Tego, który go stworzył” (Kol 3, 9-10). Wszystko, co jest kłamstwem, należy do człowieka dawnego, jeszcze pogrążonego w ciemnościach grzechu i w jego niewoli. Człowiek nowy, odrodzony w Chrystusie, przechodzi z ciemności do światła, z kłamstwa do prawdy i powinien nieustannie odnawiać się według obrazu Boga, Prawdy bezwzględnej. Bóg jest miłością i Bóg jest prawdą. Życie chrześcijanina nie może być miłością, jeśli nie będzie również prawdą.

Człowiek bowiem wtedy jest szczery, kiedy jego słowa odpowiadają jego myślom. Myśleć co innego, a co innego mówić, by oszukać, jest przeciwne prawdzie, a więc obraża Boga, Prawdę nieskończoną, oraz przeszkadza zjednoczeniu z Nim. Jak kłamstwo może pragnąć zjednoczenia z Bogiem, Prawdą najwyższą? A jednak niekiedy pobożne nawet osoby nie pozbywają się pewnych nieszczerości: małych wykrętów, słów rzuconych sprytnie, by uniknąć nagany czy upokorzenia, by pokryć błąd popełniony, a może by zyskać jakąś pochwałę czy trochę podziwu. Niemądre postępowanie, niegodne chrześcijanina, który życiem swoim powinien odzwierciedlać prawdę Boga. Jakikolwiek bowiem brak szczerości, nawet najmniejszy bardzo nie podoba się Panu w duszy Jemu oddanej i stanowi poważną przeszkodę dla postępu duchowego. Chcąc żyć w zjednoczeniu z Bogiem „trzeba chodzić w prawdzie, w obliczu samejże Prawdy” (T. J.: Ż, 40,3).

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny, karmelita bosy
Żyć Bogiem, t. III, str. 180

 

 

» Przypominamy o możliwości bezpłatnej elektronicznej prenumeraty „Czytań na każdy dzień” – szczegóły na stronie Prenumerata.

» Powrót na stronę główną „Czytań”

 

 

© 1996–2010 www.mateusz.pl