www.mateusz.pl/czytania

 

MARZEC 2010
7 III NIEDZIELA WIELKIEGO POSTU
Wj 3,1-8a.13-15; Ps 103,1-4.6-8.11; 1 Kor 10,1-6.10-12; Mt 4,17; Łk 13,1-9
8 PONIEDZIAŁEK
2 Krl 5,1-15a; Ps 42,2-3; Ps 43,3-4; Ps 130,5.7; Łk 4,24-30
9 WTOREK
Dn 3,25.34-43; Ps 25,4-9; Jl 2,13; Mt 18,21-35
10 ŚRODA
Pwt 4,1.5-9; Ps 147,12-13.15-16.19-20; J 6,63b.68b; Mt 5,17-19
11 CZWARTEK
Jr 7,23-28; Ps 95,1-2.6-9; Jl 2,13; Łk 11,14-23
12 PIĄTEK
Oz 14,2-10; Ps 81,6-11.14.17; Mt 4,17; Mk 12,28b-34
13 SOBOTA
Oz 6,1-6; Ps 51,3-4.18-21; Ps 95,8; Łk 18,9-14

 

www.mateusz.pl/czytania

7 MARCA 2010

Niedziela

III niedziela Wielkiego Postu

 

(Wj 3,1-8a.13-15)
Mojżesz pasł owce swego teścia, Jetry, kapłana Madianitów, zaprowadził pewnego razu owce w głąb pustyni i przyszedł do góry Bożej Horeb. Wtedy ukazał mu się Anioł Pański w płomieniu ognia, ze środka krzewu. Mojżesz widział, jak krzew płonął ogniem, a nie spłonął od niego. Wtedy Mojżesz powiedział do siebie: Podejdę, żeby się przyjrzeć temu niezwykłemu zjawisku. Dlaczego krzew się nie spala? Gdy zaś Pan ujrzał, że Mojżesz podchodził, żeby się przyjrzeć, zawołał Bóg do niego ze środka krzewu: Mojżeszu, Mojżeszu! On zaś odpowiedział: Oto jestem. Rzekł mu Bóg: Nie zbliżaj się tu! Zdejm sandały z nóg, gdyż miejsce, na którym stoisz, jest ziemią świętą. Powiedział jeszcze Pan: Jestem Bogiem ojca twego, Bogiem Abrahama, Bogiem Izaaka i Bogiem Jakuba. Mojżesz zasłonił twarz, bał się bowiem zwrócić oczy na Boga. Pan mówił: Dosyć napatrzyłem się na udrękę ludu mego w Egipcie i nasłuchałem się narzekań jego na ciemiężców, znam więc jego uciemiężenie. Zstąpiłem, aby go wyrwać z ręki Egiptu i wyprowadzić z tej ziemi do ziemi żyznej i przestronnej, do ziemi, która opływa w mleko i miód. Mojżesz zaś rzekł Bogu: Oto pójdę do Izraelitów i powiem im: Bóg ojców naszych posłał mię do was. Lecz gdy oni mnie zapytają, jakie jest Jego imię, to cóż im mam powiedzieć? Odpowiedział Bóg Mojżeszowi: JESTEM, KTÓRY JESTEM. I dodał: Tak powiesz synom Izraela: JESTEM posłał mnie do was. Mówił dalej Bóg do Mojżesza: Tak powiesz Izraelitom: JESTEM, Bóg ojców waszych, Bóg Abrahama, Bóg Izaaka i Bóg Jakuba posłał mnie do was. To jest imię moje na wieki i to jest moje zawołanie na najdalsze pokolenia.

(Ps 103,1-4.6-8.11)
REFREN: Pan jest łaskawy, pełen miłosierdzia

Błogosław, duszo moja, Pana
i wszystko, co jest we mnie, święte imię Jego.
Błogosław, duszo moja, Pana
i nie zapominaj o wszystkich Jego dobrodziejstwach.

On odpuszcza wszystkie twoje winy
i leczy wszystkie choroby,
On twoje życie ratuje od zguby
i obdarza cię łaską i zmiłowaniem.

Dzieła Pana są sprawiedliwe,
wszystkich uciśnionych ma w swojej opiece.
Drogi swoje objawił Mojżeszowi,
swoje dzieła synom Izraela.

Miłosierny jest Pan i łaskawy,
nieskory do gniewu i bardzo cierpliwy.
Bo jak wysoko niebo wznosi się nad ziemią,
tak wielka jest łaska Pana dla Jego czcicieli.

(1 Kor 10,1-6.10-12)
Nie chciałbym, bracia, żebyście nie wiedzieli, że nasi ojcowie wszyscy, co prawda, zostawali pod obłokiem, wszyscy przeszli przez morze, i wszyscy byli ochrzczeni w [imię] Mojżesza, w obłoku i w morzu; wszyscy też spożywali ten sam pokarm duchowy i pili ten sam duchowy napój. Pili zaś z towarzyszącej im duchowej skały, a ta skała - to był Chrystus. Lecz w większości z nich nie upodobał sobie Bóg; polegli bowiem na pustyni. Stało się zaś to wszystko, by mogło posłużyć za przykład dla nas, abyśmy nie pożądali złego, tak jak oni pożądali. Nie szemrajcie, jak niektórzy z nich szemrali i zostali wytraceni przez dokonującego zagłady. A wszystko to przydarzyło się im jako zapowiedź rzeczy przyszłych, spisane zaś zostało ku pouczeniu nas, których dosięga kres czasów. Niech przeto ten, komu się zdaje, że stoi, baczy, aby nie upadł.

(Mt 4,17)
Pan mówi: Nawracajcie się, bliskie jest Królestwo Niebieskie.

(Łk 13,1-9)
W tym czasie przyszli niektórzy i donieśli Mu o Galilejczykach, których krew Piłat zmieszał z krwią ich ofiar. Jezus im odpowiedział: Czyż myślicie, że ci Galilejczycy byli większymi grzesznikami niż inni mieszkańcy Galilei, że to ucierpieli? Bynajmniej, powiadam wam; lecz jeśli się nie nawrócicie, wszyscy podobnie zginiecie. Albo myślicie, że owych osiemnastu, na których zwaliła się wieża w Siloam i zabiła ich, było większymi winowajcami niż inni mieszkańcy Jerozolimy? Bynajmniej, powiadam wam; lecz jeśli się nie nawrócicie, wszyscy tak samo zginiecie. I opowiedział im następującą przypowieść: Pewien człowiek miał drzewo figowe zasadzone w swojej winnicy; przyszedł i szukał na nim owoców, ale nie znalazł. Rzekł więc do ogrodnika: Oto już trzy lata, odkąd przychodzę i szukam owocu na tym drzewie figowym, a nie znajduję. Wytnij je: po co jeszcze ziemię wyjaławia? Lecz on mu odpowiedział: Panie, jeszcze na ten rok je pozostaw; ja okopię je i obłożę nawozem; może wyda owoc. A jeśli nie, w przyszłości możesz je wyciąć.

 

 

Nie mów: „Jestem w porządku”, „Są gorsi ode mnie”. Nie trać energii na porównywanie się z innymi. A jeśli wreszcie dochodzisz do wniosku, że nie potrafisz kochać, że wciąż kochasz za mało, że twoje życie nie przynosi owoców miłości, to zwróć się do Chrystusa-Ogrodnika i pozwól, by On się o ciebie zatroszczył. Uwierz, że jeśli „pokornie przyznasz się do przewinień”, zostaniesz od nich przez Chrystusa uwolniony. Wszyscy jesteśmy grzesznikami, wszyscy potrzebujemy nawrócenia – metanoi, czyli odnowy w naszym myśleniu. Drogę do niej wskazuje Kościół, który mówi, że post, modlitwa i jałmużna to naprawdę skuteczne lekarstwa na nasze grzechy.

O. Przemysław Ciesielski OP & Łukasz Kubiak OP, „Oremus” Wielki Post i Triduum Paschalne 2004, s. 76

 

„Jeśli się nie nawrócicie...”

Temat Bożej cierpliwości wobec grzeszników, cierpliwego oczekiwania na nasze nawrócenie, przewija się często na kartach Ewangelii. Wynika to z zasady, że „Bóg nie chce śmierci grzesznika, lecz żeby się nawrócił i żył”. Jednakże człowiekowi trudno w tę zasadę uwierzyć, trudno uwierzyć w miłość Boga. Bowiem w relacjach między ludźmi stosuje się na ogół reguły przeciwne: wolimy wyeliminować konkurentów, niż dawać im szanse zwycięstwa.

Tymczasem Bogu zależy na nas, na naszym życiu. I dlatego Bóg ciągle czeka, daje nam szanse poprawy, nie zraża się naszym lekceważeniem i niewiarą. Ale Bożej cierpliwości nie wolno nadużywać i wystawiać na próbę. Właśnie przed tym przestrzega nas Chrystus w dzisiejszej Ewangelii: „Jeśli się nie nawrócicie, wszyscy tak samo zginiecie”. Bożym celem jest nasze nawrócenie, a nie zagłada! Ale zagłada, i to zagłada ostateczna, jest nieodwołalną konsekwencją braku nawrócenia. Żeby tego uniknąć, trzeba w porę dokonać właściwego wyboru, tzn. wyboru za Bogiem. Jest to decyzja, od której Bóg uzależnia wszystko.

Przypowieść o ogrodniku i drzewie figowym pokazuje, że Chrystus nie czeka na tę decyzję biernie, że tak zależy Mu na nas, iż osobiście angażuje się w sprawę naszego nawrócenia. Jest gotów wspomóc nas na różne sposoby, aby nam ułatwić decyzję wiary. Co prawda mógłby nas zmusić, a jeśli pomimo to nie chcielibyśmy, mógłby się zemścić, ale On tego nie chce. Jest gotów nawet na różne upokorzenia, byle tylko nas ratować. Czyż takim upokorzeniem nie jest sama cierpliwość wobec naszych buntów i zwlekania z poprawą? Którzy z rodziców czy nauczycieli, nie mówiąc już o kapralach w wojsku czy o szefach w pracy, byliby tak spokojni i wyrozumiali wobec swoich dzieci czy podwładnych? Którzy nie wykorzystaliby swojej władzy i siły, aby pokazać, kto tu rządzi? A Bóg, mając władzę absolutną – czeka. Nie mści się, nie szaleje ze złości, lecz spokojnie czeka, płacąc swoim cierpieniem i bólem nieodwzajemnionej miłości.

Nam trudno w to uwierzyć. Raczej – sądząc po samych sobie – jesteśmy skłonni przypisać Bogu mściwość, a przynajmniej karzącą sprawiedliwość, niż miłosierdzie. Dlatego wiele nieszczęść, które spotykają innych lub nas samych, interpretujemy często jako karę za grzechy. Trudno nam przyjąć, że cierpienie może być kwestią niezawinionego „przypadku” – lub raczej krzyża – że trzeba się z nim liczyć, bo jest ono normalnym stanem człowieka, który może każdego spotkać, bez żadnej osobistej winy. Dlatego za wszelką cenę próbujemy tłumaczyć sobie cierpienie jakąś winą, której na siłę się doszukujemy, nawet gdy jej wprost nie ma. Łatwiej bowiem jest człowiekowi zgodzić się na Boga, który jest mściwy i okrutny, niż na cierpienie, które nie ma żadnego wyraźnego powodu.

Tymczasem cierpienie jest jedną z właściwości świata i życia skażonego przez grzech pierworodny, naturalną konsekwencją wyboru człowieka przeciwko Bogu. To człowiek odrzucając Boga, skazał się na cierpienie. Ale Bóg nie zostawił nas bezbronnych w jego mocy. Solidarnie stanął po naszej stronie i wziął nas w obronę przed nami samymi, płacąc za to najwyższą cenę. Czyż nie jest to dowodem Jego miłości? I czy nie jest wystarczającym argumentem, aby nie kazać Mu dłużej na siebie czekać?

Ks. Mariusz Pohl

 

Bóg mówi przez wydarzenia

Doniesiono Jezusowi, że Piłat dokonał masakry na Galilejczykach, i to najprawdopodobniej na terenie świątyni. Chrystus nie zatrzymał się jednak na samym wydarzeniu, lecz przez nie starał się zwrócić uwagę słuchaczy na prawdę o wiele głębszą. „Czyż myślicie, że ci Galilejczycy byli większymi grzesznikami niż inni mieszkańcy Galilei, że to ucierpieli? Bynajmniej, powiadam wam; lecz jeśli się nie nawrócicie, wszyscy podobnie zginiecie” /Łk 13, 2-3/. Do tego wydarzenia dodaje następne, wspominając o tragicznym wypadku, w którym pod murami wieży w Siloe zginęło osiemnastu ludzi, z tym samym wezwaniem: „jeśli się nie nawrócicie, wszyscy podobnie zginiecie”.

Z wypowiedzi Jezusa wynika jednoznacznie, że tragiczne wydarzenia Bóg traktuje jako swoje słowo skierowane do wszystkich, którzy wydarzenie znają. Nieszczęście jednych winno pomóc innym do głębszej refleksji nad ich własną drogą życia. Tymczasem mimo iż od przyjścia Chrystusa na ziemię upłynęło blisko dwadzieścia wieków, my ciągle nie umiemy odczytywać wydarzeń jako mowy Boga skierowanej do nas. Ciągle zatrzymujemy się jedynie na samym wydarzeniu i zawartej w nim sensacji. Oto drugiego stycznia w autobusie wypełnionym ludźmi dominuje tylko jeden temat — tragiczna śmierć młodego małżeństwa. Wracali „maluchem” z sylwestrowej zabawy i zostali rozbici przez „poloneza” prowadzonego ręką pijanego kierowcy. Opisy świadków dotyczyły drobiazgów i były tak dokładne, że w oparciu o ich relacje można było dokładnie zrekonstruować całe wydarzenie. Nikt jednak ani jednym zdaniem nie zasygnalizował prawdy o kruchości ludzkiego życia i o tym, że żaden człowiek nie zna dnia ani godziny swej śmierci. Nie umiemy słuchać Boga przemawiającego do nas przez wydarzenia, a przecież w ten sposób przemawia On prawie codziennie. Raz czyni to mając na uwadze niewielkie grono osób, innym razem całą ludzkość. Dramat trzęsienia ziemi w Armenii był takim przypomnieniem kruchości ludzkiego życia dla milionów mieszkańców naszego globu.

Ostatnio coraz częściej wraca pytanie o Oświęcim, który stanowi wielkie i tragiczne wydarzenie znane całemu światu. Jest to głośny, choć niemy krzyk Boga, skierowany do całej ludzkości. „Jeśli się nie nawrócicie, wszyscy podobnie zginiecie”. Jedni jako szaleńcy opętani nienawiścią, inni jako ich ofiary. Wciąż w świadomości mas brakuje chrześcijańskiej interpretacji tego wydarzenia, mimo iż wezwał do niej sam Jan Paweł II nawiedzając Golgotę naszych czasów.

Jest rzeczą znamienną, że zamiast odczytać to wydarzenie jako wezwanie do nawrócenia, do głębszej refleksji nad postawą chrześcijan dwudziestego wieku, współczesny człowiek zinterpretował je jako oskarżenie pod adresem samego Boga. Ostro postawiono pytanie, dlaczego Bóg milczał, gdy miliony ludzi błagało Go o zbawczą interwencję? Wielu, z powodu tego milczenia Boga, załamało się w wierze. Oświęcim, zwłaszcza dla Żydów, był i jest potężną próbą wiary. Dla chrześcijan pytanie nie jest nowe. W znacznie ostrzejszej formie pojawiło się ono na Kalwarii, tam też zyskało odpowiedź. Oto na krzyżu w potwornej męce umiera umiłowany Syn Ojca Przedwiecznego ze słowami skargi: „Boże mój, Boże mój, czemuś Mnie opuścił” /Mk 15, 34/. Bóg odpowiedział wtedy milczeniem, które nie było milczeniem zapomnienia i bezradności, lecz milczeniem miłości i obecności.

Bóg przyjął niesamowite ryzyko niewłaściwego wykorzystania daru wolności przez człowieka, ale też udowodnił, że ten, kto umie kochać tak, jak On kocha, nawet w najtrudniejszej sytuacji, nawet w świecie nienawiści potrafi ocalić swoją godność i objawić miłość. W oświęcimskim piekle twarz prawdziwego Boga objawił ojciec Maksymilian Kolbe, a jest to twarz Przebaczającej Miłości.

Mojżesz pytając Boga o imię usłyszał w odpowiedzi — „Jestem, który jestem” /Wj 3, 14/. Chrystus objawił, że w tej odpowiedzi chodzi o miłość. Wszystkie więc wydarzenia, nawet tak przerażające jak Auschwitz, dzieło nie Boga, lecz człowieka, stanowią w rękach Odwiecznej Miłości wezwanie do nawrócenia. Bóg cierpliwie czeka na godzinę, w której człowiek zmądrzeje. W tym czekaniu jest podobny do ogrodnika, który pielęgnuje nieurodzajną figę z nadzieją, że wyda owoce.

Ks. Edward Staniek

 

Wydać owoc

Bóg w człowieku umieścił wielkie zdolności czynienia dobra. Każdy z nas jest jak drzewo w sadzie, zdolne wydać owoc. Drzewo jednak może żyć dla siebie i nie musi troszczyć się o owoce. Jemu owoc nie jest potrzebny. Drzewu wystarczy troska o zdrowe korzenie, o gruby pień, o piękną koronę gałęzi, o szumiące liście i ewentualnie kwiaty. Dla drzewa owoce są niepotrzebne, owoce są dla innych...

Egoista jest właśnie przykładem takiego nieurodzajnego drzewa. Żyje wyłącznie dla siebie. Wyjaławia ziemię, żyje kosztem innych, nie dając w zamian za to nic. I tej postawy Bóg nie toleruje. Jak ogrodnik wycina nieurodzajne drzewo, tak Bóg wycina i odrzuca człowieka nie żyjącego dla innych.

Ta zamknięta postawa jest groźniejszą chorobą duszy niż słabości przejawiające się w różnych grzechach i upadkach. Ona też będzie najmocniej napiętnowana w dniu sądu. „Byłem głodny, a nie daliście Mi jeść; (...) przybyszem, a nie przyjęliście Mnie; (...) chory i w więzieniu, a nie odwiedziliście Mnie” /Mt 25, 42-43/. Ludzie „nieużyteczni”, tzn. nie żyjący dla innych, zostaną przez Boga odrzuceni, wycięci jak nieurodzajna figa.

Chrystus wzywa do nawrócenia. Na czym ten proces polega? Na wyzwoleniu tkwiącej w człowieku siły twórczej. Tworzenie daje człowiekowi szczęście. Obserwujemy to na każdym kroku. Dziecko cieszy się, gdy potrafi samo sklecić pierwszy domek z klocków, i wzywa stojących, by podziwiali jego dzieło. Chce się dzielić swoim szczęściem. Podobnie cieszy się lekarz, kóremu udało się opanować chorobę u pacjenta, czy matka, której udało się upiec dobre ciasto. Twórczość jest ściśle związana z dobrem, a radość twórcy zmierza do uszczęśliwienia innych. Prawdziwa twórczość otwiera człowieka na innych. Człowiek chce się podzielić z kimś swoją radością tworzenia.

Nawrócony to człowiek, który wykrzesał z siebie ogień twórczości i zaczął tworzyć dobro dla innych. To nieurodzajna figa, którą udało się obudzić, by wydała pierwsze owoce. To ten, kto potrafi uśmiechać się sercem, widząc dokonane przez siebie dobre dzieło.

Chrystus przybył, by wykrzesać z naszych serc tę twórczą siłę czynienia dobra. Jest to jedyna droga do naszego uszczęśliwienia. Odwrócić uwagę od siebie i zacząć żyć dla innych. Radość tych, którzy są obdarowani naszą radością, rozświetli mroki naszego serca i wypełni je szczęściem.

Nie chodzi o wielkie dzieła. Nawrócenie może mieć miejsce w tej godzinie, teraz. Wystarczy, że podejdziemy do kogoś, by mu pomóc. Może to być żona, mąż, dzieci, ojciec, sąsiad, kolega w pracy. Wystarczy, że on stanie się dla ciebie ważniejszy niż ty, że przez chwilę zajmiesz się nim, by mu pomóc. Już nie jesteś nieurodzajny. W ciągu dnia takich owoców może być wiele — a radość twoich bliskich opromieni twój trud.

Przyzwyczailiśmy się do ograniczania nawrócenia jedynie do porzucania nałogów — pijaństwa, nieczystości, kradzieży, do pojednania, przebaczenia uraz... W Ewangelii natomiast chodzi o coś znacznie głębszego: o otwarcie na innych, o odwrócenie uwagi od siebie i zwrócenie jej na otoczenie, o zajęcie się nie sobą, lecz drugim człowiekiem. Takiego nawrócenia potrzebuje wielu, bardzo wielu.

Ks. Edward Staniek

 

„Błogosław, duszo moja, Panu i nie zapominaj o wszystkich Jego dobrodziejstwach” (Ps 103, 2)

Wezwanie do nawrócenia jest ośrodkiem liturgii dzisiejszej niedzieli. Wstęp zawiera opowieść o powołaniu Mojżesza na wodza narodu izraelskiego dla zorganizowania wyjścia z Egiptu. Zdarzenie zaczyna teofania, czyli objawienie się Boga. Ukazuje się On w krzaku płonącym, daje Mojżeszowi usłyszeć swój głos i woła go po imieniu: „Mojżeszu, Mojżeszu” (Wj 3, 4). Odkrywa mu zamiar uwolnienia Izraela rozkazując stanąć na czele przedsięwzięcia. Tak rozpoczyna się pochód Hebrajczyków przez pustynię, który oznacza nie tylko uwolnienie ich z niewoli cudzoziemskiego narodu, lecz ma głębsze znaczenie. Oddziela ich bowiem od kontaktów z ludem bałwochwalczym, oczyszcza obyczaje, odrywa od dóbr ziemskich, aby doprowadzić do czystszej religii i ściślejszego obcowania z Bogiem, a wreszcie do posiadania ziemi obiecanej. Wyjście narodu wybranego jest obrazem drogi oderwania i nawrócenia, jaką w czasie Wielkiego Postu powinien obrać każdy chrześcijanin. A równocześnie koleje tego narodu, który spędza czterdzieści lat na pustyni, nie zdobywając się nigdy na całkowitą wierność Bogu, który go obsypał tyloma dobrodziejstwami, są upomnieniem dla nowego ludu Bożego. Św. Paweł, wspominając nadzwyczajne dobrodziejstwa, w jakie Żydzi obfitowali na pustyni, pisze: „wszyscy spożywali ten sam pokarm duchowy (mannę), wszyscy pili ten sam duchowy napój (wodę, która cudownie wytrysnęła ze skały)... lecz w większości z nich nie upodobał sobie Bóg; polegli bowiem na pustyni” (l Kor 10, 3-5). Oto smutny koniec historii niewierności i przestępstw.

Należeć do ludu Bożego, mieć na własny użytek żywą wodę łaski, pokarm duchowy Eucharystii i wszystkie inne sakramenty — to jeszcze nie zapewnia zbawienia, jeżeli chrześcijanin nic podejmuje sam głębokiego trudu nawrócenia i całkowitego przylgnięcia do Boga. Nikt nie może liczyć ani na swoje stanowisko w Kościele, ani na własne cnoty albo na oddane usługi: „Niech ten, komu się zdaje, że stoi, baczy, aby nie upadł” (tamże 12).

Również i dzisiaj wspólnota wiernych słyszy z ust Jezusa taką samą naukę. Pan na wieść o ucisku politycznym, który pochłonął wiele ofiar, odpowiada: „Czyż myślicie, że ci Galilejczycy byli większymi grzesznikami niż inni mieszkańcy Galilei, że to ucierpieli? Bynajmniej, powiadam wam; lecz jeśli się nie nawrócicie, wszyscy podobnie zginiecie” (Łk 13, 2-3). Twarde słowa pozwalające nam zrozumieć, że z Bogiem nie można żartować; wypływają one jednak z miłości. Bóg bowiem stara się na wszelki sposób o zbawienie swoich stworzeń. Dzisiaj Bóg nie mówi już do swojego ludu przez Mojżesza, lecz przez swojego Syna; objawia się nie w krzaku płonącym a nie spalającym się, lecz w swoim Jednorodzonym, który, wzywając ludzi do pokuty, uosabia nieskończone miłosierdzie i nigdy nie przestaje się litować. Jezus dzięki temu miłosierdziu prosi Ojca, aby przedłużył czas i poczekał jeszcze, by każdy mógł się opamiętać. Podobnie czyni ogrodnik z przypowieści, kiedy na widok nieurodzajnego drzewa figowego mówi do gospodarza: „Panie, jeszcze na ten rok je pozostaw; ja okopię je i obłożę nawozem; może wyda owoc. A jeśli nie, w przyszłości możesz je wyciąć” (tamże 8-9). Jezus ofiaruje każdemu człowiekowi swoją łaskę, ożywia go przez zasługi swojej męki, karmi swoim Ciałem i Krwią, wyjednuje dla niego miłosierdzie Ojca; cóż więcej mógłby uczynić? Człowiek powinien więc starać się nie nadużywać tak wielkich dobrodziejstw, lecz posługiwać się nimi coraz lepiej, by wydawać owoce prawdziwego życia chrześcijańskiego.

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny, karmelita bosy
Żyć Bogiem, t. I, str. 309

 

www.mateusz.pl/czytania

8 MARCA 2010

Poniedziałek

 

(2 Krl 5,1-15a)
Naaman, wódz wojska króla Aramu, miał wielkie znaczenie u swego pana i doznawał względów, ponieważ przez niego Pan spowodował ocalenie Aramejczyków. Lecz ten człowiek - dzielny wojownik - był trędowaty. Kiedyś podczas napadu zgraje Aramejczyków zabrały z ziemi Izraela młodą dziewczynę, którą przeznaczono do usług żonie Naamana. Ona rzekł do swojej pani: O, gdyby pan mój udał się do proroka, który jest w Samarii! Ten by go wtedy uwolnił od trądu. Naaman więc poszedł oznajmić to swojemu panu, powtarzając słowa dziewczyny, która pochodziła z kraju Izraela. A król Aramu odpowiedział: Wyruszaj! A ja poślę list do króla izraelskiego. Wyruszył więc, zabierając ze sobą dziesięć talentów srebra, sześć tysięcy syklów złota i dziesięć ubrań zamiennych. I przedłożył królowi izraelskiemu list o treści następującej: Z chwilą gdy dojdzie do ciebie ten list, wiedz, iż posyłam do ciebie Naamana, sługę mego, abyś go uwolnił od trądu. Kiedy przeczytano list królowi izraelskiemu, rozdarł swoje szaty i powiedział: Czy ja jestem Bogiem, żebym mógł uśmiercać i ożywiać? Bo ten poleca mi uwolnić człowieka od trądu! Tylko dobrze zastanówcie się i rozważcie, czy on nie szuka zaczepki ze mną? Lecz kiedy Elizeusz, mąż Boży, dowiedział się, iż król izraelski rozdarł swoje szaty, polecił powiedzieć królowi: Czemu rozdarłeś szaty? Niechże on przyjdzie do mnie, a dowie się, że jest prorok w Izraelu. Więc Naaman przyjechał swymi końmi i swoim powozem, i stanął przed drzwiami domu Elizeusza. Elizeusz zaś kazał mu przez posłańca powiedzieć: Idź, obmyj się siedem razy w Jordanie, a ciało twoje będzie takie jak poprzednio i staniesz się czysty! Rozgniewał się Naaman i odszedł ze słowami: Przecież myślałam sobie: Na pewno wyjdzie, stanie, następnie wezwie imienia Pana, Boga swego, poruszywszy ręką nad miejscem chorym i odejmie trąd. Czyż Abana i Parpar, rzeki Damaszku, nie są lepsze od wszystkich wód Izraela? Czyż nie mogłem się w nich wykąpać i być oczyszczonym? Pełen gniewu zawrócił, by odejść. Lecz słudzy jego przybliżyli się i przemówili do niego tymi słowami: Gdyby prorok kazał ci spełnić coś trudnego, czy byś nie wykonał? O ileż więc bardziej, jeśli ci powiedział: Obmyj się, a będziesz czysty? Odszedł więc Naaman i zanurzył się siedem razy w Jordanie, według słowa męża Bożego, a ciało jego na powrót stało się jak ciało małego dziecka i został oczyszczony. Wtedy wrócił do męża Bożego z całym orszakiem, wszedł i stanął przed nim, mówiąc: Oto przekonałem się, że na całej ziemi nie ma Boga poza Izraelem!

(Ps 42,2-3; Ps 43,3-4)
REFREN: Boże mój, pragnę ujrzeć Twe oblicze

Jak łania pragnie wody ze strumieni,
tak dusza moja pragnie Ciebie, Boże.
Dusza moja Boga pragnie, Boga żywego,
kiedyż więc przyjdę i ujrzę oblicze Boże?

Ześlij światłość i wierność swoją,
niech one mnie wiodą,
niech mnie zaprowadzą na Twą górę świętą
i do Twoich przybytków.

I przystąpię do ołtarza Bożego,
do Boga, który jest moim weselem i radością,
i będę Cię wielbił przy dźwiękach lutni,
Boże, mój Boże.

(Ps 130,5.7)
Pokładam nadzieję w Panu i w Jego słowie, u Pana jest bowiem łaska i obfite odkupienie.

(Łk 4,24-30)
Zaprawdę, powiadam wam: żaden prorok nie jest mile widziany w swojej ojczyźnie. Naprawdę, mówię wam: Wiele wdów było w Izraelu za czasów Eliasza, kiedy niebo pozostawało zamknięte przez trzy lata i sześć miesięcy, tak że wielki głód panował w całym kraju; a Eliasz do żadnej z nich nie został posłany, tylko do owej wdowy w Sarepcie Sydońskiej. I wielu trędowatych było w Izraelu za proroka Elizeusza, a żaden z nich nie został oczyszczony, tylko Syryjczyk Naaman. Na te słowa wszyscy w synagodze unieśli się gniewem. Porwali Go z miejsca, wyrzucili Go z miasta i wyprowadzili aż na stok góry, na której ich miasto było zbudowane, aby Go strącić. On jednak przeszedłszy pośród nich oddalił się.

 

 

To nie wody Jordanu oczyściły Naamana, tylko zaufanie okazane słowu proroka Elizeusza. Decyzja zaufania nie przyszła mu łatwo, bo też nie jest łatwo uwolnić się od własnych pomysłów na szczęście i od pokusy osądzania Boga. Być może zdarza nam się pytać: „Panie Jezu, bardzo chcę ufać Twemu słowu, ale czy moje życie musi być aż tak ciężkie?”. Być może jedynym sposobem, by nie zbuntować się do końca, jest decyzja przebaczenia Bogu, że w taki, a nie inny sposób prowadzi nas do zbawienia...

O. Przemysław Ciesielski OP & Łukasz Kubiak OP, „Oremus” Wielki Post i Triduum Paschalne 2004, s. 81

 

ŻYĆ CHRZTEM ŚWIĘTYM

O Boże, Ty jesteś światłością i nie ma w Tobie żadnej ciemności, obym chodził w światłości, tak jak Ty sam trwasz w światłości (1 J 1,5.7)

Chrzest nie tylko posiada skuteczność negatywną, to znaczy oczyszcza człowieka z grzechu, lecz ma także najwyższą skuteczność pozytywną: kształtuje dziecko Boże. Dziećmi Bożymi są właśnie ci, którzy na nowo się narodzili „z wody i Ducha Świętego” (J 3, 5). Rozważając pełnię tego odrodzenia, św. Jan od Krzyża pisze: „Odrodzenie w Duchu Świętym w obecnym życiu na tym polega, by mieć duszę jak najbardziej podobną do Boga w czystości i być wolnym od wszelkiej zmazy niedoskonałości. Wtedy bowiem może nastąpić przeobrażenie przez uczestnictwo w zjednoczeniu, czyste, chociaż nie-esencjonalne” (Dr. II, 5, 5). Tak oto Doktor mistyczny ukazuje najwyższy szczyt, na który prowadzi pełnia łaski chrztu. Pierwsze i zasadnicze przygotowanie polega na całkowitej wewnętrznej czystości, gdyż życie Boże, w którym uczestniczymy przez łaskę, nie może wkroczyć i przemienić całkowicie człowieka, jeśli nie znajduje go zupełnie czystym. Dusza, mówi św. Jan od Krzyża, jest podobna do tafli szklanej zalanej potokiem słońca. Chociaż promień sam przez się jest świetlany, zdolny oświecić i przeniknąć szkło, nic może tego uczynić, jeśli nie znajdzie go przejrzystym, oczyszczonym z wszelkiej plamy. Owszem, „tafla szklana tym mniej będzie prześwietlona, im mniej będzie oczyszczona ze smug i plam; tym więcej zaś ją rozświetli, im będzie czystsza” (tamże 6). Bóg jest słońcem jaśniejącym nad duszami, pragnie je otoczyć, przeniknąć i przemienić w swoją światłość i miłość. Lecz może to uczynić wtedy dopiero, kiedy człowiek postanowi oczyścić się z „wszelkiej smugi i plam” grzechu. Kiedy Bóg znajdzie stworzenie wolne od wszelkiego przywiązania do zła, natychmiast napełnia je sobą i swoim życiem; to jest początek, zaród wielkiej przemiany, jakiej Pan pragnie w nim dokonać. Im więcej zatem człowiek oczyszcza się z wszelkiego grzechu, z wszelkich złych nałogów i niedoskonałości, tym bardziej staje się zdatny do tego, aby łaska Boża całkowicie go przeniknęła i przemieniła. W ten sposób chrzest dokonuje stopniowo w chrześcijaninie głębokiego odrodzenia i całkowitej przemiany, czyniąc go podobnym Bogu. Chrześcijanin żyje tym samym boskim życiem, tak jak syn podobny jest do ojca i żyje życiem, jakie przekazał mu ojciec.

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny, karmelita bosy
Żyć Bogiem, t. I, str. 313

 

9 MARCA 2010

Wtorek

 

(Dn 3,25.34-43)
Powstawszy zaś Azariasz tak się modlił, a otwarłszy swe usta, mówił w środku ognia: Nie opuszczaj nas na zawsze - przez wzgląd na święte Twe imię nie zrywaj Twego przymierza. Nie odwracaj od nas swego miłosierdzia, przez wzgląd na Twego przyjaciela, Abrahama, sługę Twego, Izaaka, i Twego świętego - Izraela. Im to przyrzekłeś rozmnożyć potomstwo jak gwiazdy na niebie i jak piasek nad brzegiem morza. Panie, oto jesteśmy najmniejsi spośród wszystkich narodów. Oto jesteśmy dziś poniżeni na całej ziemi z powodu naszych grzechów. Nie ma obecnie władcy, proroka ani wodza, ani całopalenia, ani ofiar, ani darów pokarmowych, ani kadzielnych. Nie ma gdzie ofiarować Tobie pierwocin i doznać Twego miłosierdzia. Niech jednak dusza strapiona i duch uniżony znajdą u Ciebie upodobanie. Jak całopalenia z baranów i cielców, i z tysięcy tłustych owiec, tak niech będzie dziś nasza ofiara przed Tobą i niech Ci się podoba! Ponieważ ci, co pokładają ufność w Tobie, nie mogą doznać wstydu. Teraz zaś postępujemy za Tobą z całego serca, odczuwamy lęk przed Tobą i szukamy Twego oblicza. Nie zawstydzaj nas, lecz postępuj z nami według swej łagodności i według wielkiego swego miłosierdzia. Wybaw nas przez swe cuda i uczyń swe imię sławne, Panie!

(Ps 25,4-9)
REFREN: Pamiętaj o nas, miłosierny Panie

Daj mi poznać Twoje drogi, Panie,
naucz mnie chodzić Twoimi ścieżkami.
Prowadź mnie w prawdzie według Twych pouczeń,
Boże i Zbawco, w Tobie mam nadzieję.

Wspomnij swoje miłosierdzie, Panie,
na swoją miłość, która trwa od wieków
Pamiętaj o mnie w swoim miłosierdziu,
ze względu na dobroć Twoją Panie.

Dobry jest Pan i łaskawy,
dlatego wskazuje drogę grzesznikom.
Pomaga pokornym czynić dobrze,
uczy pokornych dróg swoich.

(Jl 2,13)
Nawróćcie się do Boga waszego, On bowiem jest łaskawy i miłosierny.

(Mt 18,21-35)
Piotr zbliżył się do Jezusa i zapytał: Panie, ile razy mam przebaczyć, jeśli mój brat wykroczy przeciwko mnie? Czy aż siedem razy? Jezus mu odrzekł: Nie mówię ci, że aż siedem razy, lecz aż siedemdziesiąt siedem razy. Dlatego podobne jest królestwo niebieskie do króla, który chciał rozliczyć się ze swymi sługami. Gdy zaczął się rozliczać, przyprowadzono mu jednego, który mu był winien dziesięć tysięcy talentów. Ponieważ nie miał z czego ich oddać, pan kazał sprzedać go razem z żoną, dziećmi i całym jego mieniem, aby tak dług odzyskać. Wtedy sługa upadł przed nim i prosił go: Panie, miej cierpliwość nade mną, a wszystko ci oddam. Pan ulitował się nad tym sługą, uwolnił go i dług mu darował. Lecz gdy sługa ów wyszedł, spotkał jednego ze współsług, który mu był winien sto denarów. Chwycił go i zaczął dusić, mówiąc: Oddaj, coś winien! Jego współsługa upadł przed nim i prosił go: Miej cierpliwość nade mną, a oddam tobie. On jednak nie chciał, lecz poszedł i wtrącił go do więzienia, dopóki nie odda długu. Współsłudzy jego widząc, co się działo, bardzo się zasmucili. Poszli i opowiedzieli swemu panu wszystko, co zaszło. Wtedy pan jego wezwał go przed siebie i rzekł mu: Sługo niegodziwy! Darowałem ci cały ten dług, ponieważ mnie prosiłeś. Czyż więc i ty nie powinieneś był ulitować się nad swoim współsługą, jak ja ulitowałem się nad tobą? I uniesiony gniewem pan jego kazał wydać go katom, dopóki mu całego długu nie odda. Podobnie uczyni wam Ojciec mój niebieski, jeżeli każdy z was nie przebaczy z serca swemu bratu.

 

 

Pokora oznacza stawanie w prawdzie. Gdy przystępujemy do sakramentu pojednania, poznajemy prawdę o sobie – o własnej grzeszności, oraz prawdę o Bogu – o Jego miłosierdziu. Jeśli więc doświadczam Bożego miłosierdzia, to nie po to, by wywyższać się i potępiać wszystkich wokoło, lecz po to, by przebaczać. Skoro Bóg ryzykuje i ciągle mi przebacza, gdy Go o to proszę – choć nie ma pewności, że już więcej nie zgrzeszę – to czy i ja nie powinienem zaryzykować?

O. Przemysław Ciesielski OP & Łukasz Kubiak OP, „Oremus” Wielki Post i Triduum Paschalne 2004, s. 85

 

POKORA I UFNOŚĆ

„O Panie, ci, co pokładają ufność w Tobie nie zaznają wstydu” (Dn 3, 40)

„Pokora, choćby największa, nie budzi w duszy niepokoju, zamętu ani przerażenia — przeciwnie, przynosi jej pokój, słodycz i ukojenie... rozszerza ją i sposobną czyni do gorliwszej służby Bożej”. Natomiast „pokora szatańska wtrąca duszę w odmęt niepokoju i trwogi i wzburza ją całą i gnębi niewypowiedzianym udręczeniem. I to miotanie się diabeł podaje nam za pokorę, abyśmy uwierzywszy mu stracili wszelką ufność w Bogu” (T.J.: Dr.d. 39, 2). Brak ufności i zamęt zmniejszają zdolność kochania; celem szatana zaś jest właśnie sprowadzenie człowieka z drogi miłości. On kusi w ten sposób szczególnie tych, którzy nie uwierzyliby nigdy jawnym pokusom do grzechu. W takim wypadku należy przypomnieć sobie, jak poucza św. Teresa od Dzieciątka Jezus, że „to właśnie, co obraża Jezusa, co rani Jego Serce, to brak ufności!” (Lt. 71).

Nieufność w miłosierdzie Boga, choćby jako skutek ciężkich upadków, nigdy nie jest znakiem prawdziwej pokory, lecz raczej podstępnej pychy i pokusy diabelskiej. Gdyby Judasz był pokornym, to zamiast rozpaczać, potrafiłby jak Piotr prosić o przebaczenie i opłakiwać swoje grzechy. Pokora stawia człowieka na jego właściwym miejscu, w postawie syna, ułomnego wprawdzie i nędznego, lecz ufającego. Kiedy człowiek po wielu postanowieniach popada w te same błędy i po wielu wysiłkach nie może jeszcze zwyciężyć pewnych wad, to zamiast oburzać się na siebie samego, powinien się upokarzać. „Pokora — mówi Teresa od Jezusa — jest lekarstwem na wszystkie rany” (T. III, 2, 6). Bóg sam dopuszcza, aby człowiek doświadczył własnej słabości i dzięki temu zdobył żywszą świadomość swojej nędzy, wyzbył się wszelkiej zarozumiałej pewności siebie i zwracał się do Niego z tym większą pokorą i ufnością.

Lecz pokora powinna objawiać się również w stosunkach z bliźnimi szczególnie w gotowości przebaczania. Człowiek pyszny jest uczulony na najmniejszą przykrość, żąda za nią zadośćuczynienia, kiedy zaś przebacza, czyni to jako łaskę. Pokorny, przeciwnie, nie zważa zbytnio na krzywdy otrzymane, przebacza, zanim go o to poproszą, a pamiętając, że i on sam potrzebuje miłosierdzia, nie wymierza go bratu, nie oblicza, ile razy już przebaczył. Na nim spełnią się słowa Pana:,, Jeśli przebaczycie ludziom ich przewinienia, i wam przebaczy Ojciec wasz niebieski” (Mt 6, 14).

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny, karmelita bosy
Żyć Bogiem, t. I, str. 317

 

10 MARCA 2010

Środa

 

(Pwt 4,1.5-9)
Mojżesz przemówił do ludu, mówiąc: A teraz, Izraelu, słuchaj praw i nakazów, które uczę was wypełniać, abyście żyli i doszli do posiadania ziemi, którą wam daje Pan, Bóg waszych ojców. Patrzcie, nauczałem was praw i nakazów, jak mi rozkazał czynić Pan, Bóg mój, abyście je wypełniali w ziemi, do której idziecie, by objąć ją w posiadanie. Strzeżcie ich i wypełniajcie je, bo one są waszą mądrością i umiejętnością w oczach narodów, które usłyszawszy o tych prawach powiedzą: Z pewnością ten wielki naród to lud mądry i rozumny. Bo któryż naród wielki ma bogów tak bliskich, jak Pan, Bóg nasz, ilekroć Go wzywamy? Któryż naród wielki ma prawa i nakazy tak sprawiedliwe, jak całe to Prawo, które ja wam dziś daję? Tylko się strzeż bardzo i pilnuj siebie, byś nie zapomniał o tych rzeczach, które widziały twe oczy: by z twego serca nie uszły po wszystkie dni twego życia, ale ucz ich swych synów i wnuków.

(Ps 147,12-13.15-16.19-20)
REFREN: Kościele święty, chwal Twojego Pana

Chwal, Jerozolimo, Pana,
wysławiaj Twego Boga, Syjonie.
Umacnia bowiem zawory bram twoich
i błogosławi synom twoim w tobie.

Śle swe polecenia na krańce ziemi,
a szybko mknie Jego słowo.
On prószy śniegiem jak wełną
i szron rozsypuje jak popiół.

Oznajmił swoje słowo Jakubowi,
Izraelowi ustawy swe i wyroki.
Nie uczynił tego dla innych narodów,
nie oznajmił im swoich wyroków

(J 6,63b.68b)
Słowa Twoje, Panie, są duchem i życiem, Ty masz słowa życia wiecznego.

(Mt 5,17-19)
Jezus powiedział do swoich uczniów: Nie sądźcie, że przyszedłem znieść Prawo albo Proroków. Nie przyszedłem znieść, ale wypełnić. Zaprawdę bowiem powiadam wam: Dopóki niebo i ziemia nie przeminą, ani jedna jota, ani jedna kreska nie zmieni się w Prawie, aż się wszystko spełni. Ktokolwiek więc zniósłby jedno z tych przykazań, choćby najmniejszych, i uczyłby tak ludzi, ten będzie najmniejszy w królestwie niebieskim. A kto je wypełnia i uczy wypełniać, ten będzie wielki w królestwie niebieskim.

 

 

Jeśli przychodzi nam do głowy, by „majstrować” przy słowie Bożym, jeśli chcielibyśmy reformować przykazania, to z pewnością jest sygnał, że za mało jeszcze to słowo rozważamy. Może zbyt często patrzymy na słowo Boże przez pryzmat zakazów i nakazów, a za mało w nas „smakowania”, „rozkoszowania się” nim, które prowadzi do zachwytu: Jak wielki i jak bliski jest nasz Bóg! Jak mądre i pełne miłości są Jego słowa!

O. Przemysław Ciesielski OP & Łukasz Kubiak OP, „Oremus” Wielki Post i Triduum Paschalne 2004, s. 89

 

CAŁOPALENIE DOSKONAŁE

„Oto idę, abym spełniał wolę Twoją, Boże” (Hbr 10, 7)

Podczas gdy inne śluby zakonne — ubóstwo i czystość ofiarują Bogu jakąś rzecz należącą do człowieka: dobra ziemskie i korzystanie z popędu płciowego — to ślub posłuszeństwa chwyta same korzenie bytu człowieka — wolę, uzupełniając i dokonując jego ofiary, jego całopalenia. Ofiara ta może wiele kosztować, lecz jeśli dokonana zostaje z całą miłością, daje w zamian największe dobro, jednoczy człowieka z wolą Boga „w sposób trwały i bezpieczny” (DZ 14). Zjednoczenie z Bogiem jest bezcennym owocem wiernie zachowywanego ślubu posłuszeństwa. Posłuszeństwo istotnie, stawiając całe życie człowieka w zasięgu woli Boga, otwiera je na łaski Boże. „Bóg — mówi św. Jan od Krzyża — więcej się udziela tej duszy, która więcej postąpiła w miłości, to znaczy bardziej złączyła swą wolę z wolą Boga” (Dr. II, 5, 4). Wielkoduszne posłuszeństwo jest najpewniejszą i najkrótszą drogą, aby osiągnąć te błogosławioną zgodność.

Lecz wola Boga odnośnie do człowieka posiada tę nieodłączną cechę, że jest zawsze wolą zbawienia; Bóg „pragnie, by wszyscy ludzie zostali zbawieni” (1 Tm 2, 4). Dlatego zjednoczyć się z wolą Boga znaczy zjednoczyć się — jak twierdzi Sobór — „ze zbawczą Jego wolą” (DZ 14) i wejść w Boży plan zbawienia świata. Ślub posłuszeństwa posiada więc z natury swojej wymiar apostolski, stawiający jednostkę wobec Boga w postawie podobnej do Jezusa. Przez posłuszeństwo zakonnik składa Bogu ofiarę z siebie, „za przykładem Jezusa Chrystusa, który przyszedł, aby pełnić wolę Ojca” (tamże) i oddał życie za zbawienie ludzi. Ofiara z siebie w doskonałym posłuszeństwie włącza zakonnika w dzieło i odkupicielską ofiarę Chrystusa. Ta apostolska wartość jest tak wewnętrznie złączona ze ślubem posłuszeństwa, że urzeczywistnia się nawet wtedy, gdy zakonnik obrał życie czysto kontemplacyjne, albo gdy wskutek szczególnych okoliczności osobistych nie wykonuje żadnej działalności zewnętrznej. Ofiara z siebie w posłuszeństwie ma na celu oddać życie na usługi Boga, by współpracować z Chrystusem i w Chrystusie nad zbawieniem braci. Cel ten osiąga każdy zależnie od swego stopnia zjednoczenia z wolą Boga.

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny, karmelita bosy
Żyć Bogiem, t. I, str. 320

 

11 MARCA 2010

Czwartek

 

(Jr 7,23-28)
To mówi Pan: Dałem im przykazanie: Słuchajcie głosu mojego, a będę wam Bogiem, wy zaś będziecie Mi narodem. Chodźcie każdą drogą, którą wam rozkażę, aby się wam dobrze powodziło. Ale nie usłuchali ani nie chcieli słuchać i poszli według zatwardziałości swego przewrotnego serca; odwrócili się plecami, a nie twarzą. Od dnia, kiedy przodkowie wasi wyszli z ziemi egipskiej, do dnia dzisiejszego posyłałem do was wszystkich moich sług, proroków, każdego dnia, bezustannie, lecz nie usłuchali Mnie ani nie nadstawiali swych uszu. Uczynili twardym swój kark, stali się gorszymi niż ich przodkowie. Powiesz im wszystkie te słowa, ale cię nie usłuchają; będziesz wołał do nich, lecz nie dadzą ci odpowiedzi. I odezwiesz się do nich: To jest naród, który nie usłuchał głosu Pana, swego Boga, i nie przyjął pouczenia. Przepadła wierność, znikła z ich ust.

(Ps 95,1-2.6-9)
REFREN: Kiedy Bóg mówi, nie gardź Jego słowem

Przyjdźcie, radośnie śpiewajmy Panu,
wznośmy okrzyki ku chwale Opoki naszego zbawienia.
Stańmy przed obliczem Jego z uwielbieniem,
radośnie śpiewajmy Mu pieśni.

Przyjdźcie, uwielbiajmy Go padając na twarze,
zegnijmy kolana przed Panem, który nas stworzył.
Albowiem On jest naszym Bogiem,
a my ludem Jego pastwiska i owcami w Jego ręku.

Obyście dzisiaj usłyszeli głos Jego:
„Niech nie twardnieją wasze serca jak w Meriba,
jak na pustyni w dniu Massa,
gdzie Mnie kusili wasi ojcowie,
doświadczali Mnie, choć widzieli moje dzieła”.

(Jl 2,13)
Nawróćcie się do Boga waszego, On bowiem jest łaskawy i miłosierny.

(Łk 11,14-23)
Jezus wyrzucał złego ducha [u tego], który był niemy. A gdy zły duch wyszedł, niemy zaczął mówić i tłumy były zdumione. Lecz niektórzy z nich rzekli: Przez Belzebuba, władcę złych duchów, wyrzuca złe duchy. Inni zaś, chcąc Go wystawić na próbę, domagali się od Niego znaku z nieba. On jednak, znając ich myśli, rzekł do nich: Każde królestwo wewnętrznie skłócone pustoszeje i dom na dom się wali. Jeśli więc i szatan z sobą jest skłócony, jakże się ostoi jego królestwo? Mówicie bowiem, że Ja przez Belzebuba wyrzucam złe duchy. Lecz jeśli Ja przez Belzebuba wyrzucam złe duchy, to przez kogo je wyrzucają wasi synowie? Dlatego oni będą waszymi sędziami. A jeśli Ja palcem Bożym wyrzucam złe duchy, to istotnie przyszło już do was królestwo Boże. Gdy mocarz uzbrojony strzeże swego dworu, bezpieczne jest jego mienie. Lecz gdy mocniejszy od niego nadejdzie i pokona go, zabierze całą broń jego, na której polegał, i łupy jego rozda. Kto nie jest ze Mną, jest przeciwko Mnie; a kto nie zbiera ze Mną, rozprasza.

 

 

W Starym Testamencie Bóg nieustannie posyłał swych proroków do ludu wybranego i był przez ten lud odrzucany. Również dzisiaj – poprzez ludzi, zdarzenia – próbuje On przebić się do serca każdego człowieka. Tak łatwo przychodzi nam sadzać Boga na ławie oskarżonych, a tak trudno wsłuchiwać się w Jego słowo... Co jeszcze musi się zdarzyć, byśmy Mu zaufali, byśmy dostrzegli, że wezwanie do nawrócenia jest skierowane właśnie do nas, do mnie?

O. Przemysław Ciesielski OP & Łukasz Kubiak OP, „Oremus” Wielki Post i Triduum Paschalne 2004, s. 92

 

Z CHRYSTUSEM POSŁUSZNYM

O Panie, obym Cię mógł naśladować posłusznego aż do śmierci — i to śmierci krzyżowej (Flp 2, 8)

Ślub posłuszeństwa jest uczestnictwem w całkowitej uległości Chrystusa Ojcu za zbawienie braci. Do takiego posłuszeństwa nie może natchnąć natura. Bóg stworzył człowieka wolnym; człowiek zaś żyjąc w ramach przykazań Bożych może kierować sam sobą według swoich zapatrywań. Wolność jest darem tak wielkim, że nikt nie może uczynić z niej ofiary i obrać życia bezwarunkowego posłuszeństwa, jakim było Chrystusowe, inaczej jak tylko dzięki wewnętrznemu natchnieniu i poruszeniu łaski. Stąd Sobór twierdzi, że zakonnicy „za przykładem Jezusa Chrystusa” ślubują posłuszeństwo „pobudzeni przez Ducha Świętego” (DZ 14). Wyrażenie jest jakby echem wypowiedzi ewangelicznej, ukazującej Jezusa jako „prowadzonego przez Ducha” (Mk 1, 12). Posłuszeństwo Chrystusa względem Ojca nie wypływało nigdy z musu; ponieważ jako Słowo ma jedną wolę z Ojcem, jako człowiek przyjmuje tę wolę Bożą z pełną uległością i miłością pod natchnieniem Ducha Świętego. Zakonnicy pobudzeni przez tegoż Boskiego Ducha wchodzą w tajemnicę posłuszeństwa Chrystusowego, posłuszeństwa miłosnego, dobrowolnego, całkowitego. Przez taką wewnętrzną postawę „ulegają z wiarą przełożonym, zastępującym Boga, i pod ich kierownictwem oddają się posługiwaniu wszystkim braciom w Chrystusie, jak Chrystus, który z powodu swej uległości dla Ojca służył braciom” (DZ 14). Uległość Jezusa wobec Ojca jest wzorem uległości zakonnika względem przełożonych. Zakonnik przyjmuje, szanuje przełożonego z pobudki nadprzyrodzonej, skoro on „ zastępując Boga”, jest pośrednikiem Jego woli. Bóg posługuje się przełożonymi, aby objawiać swoją wolę, zakonnik zaś słuchając przełożonych jest posłuszny Bogu. Jak Jezus wykonał swoją misję ziemską w pełnej zależności od woli Ojca, tak zakonnik rozwija swoją działalność „pod kierownictwem” przełożonych. Im bardziej zaś w uległości przełożonym pozwala się prowadzić Duchowi Świętemu, tym więcej jego posłuszeństwo nabiera słodyczy miłości.

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny, karmelita bosy
Żyć Bogiem, t. I, str. 324

 

12 MARCA 2010

Piątek

 

(Oz 14,2-10)
To mówi Pan: Wróć, Izraelu, do Pana Boga twojego, upadłeś bowiem przez własną twą winę. Zabierzcie ze sobą słowa i nawróćcie się do Pana! Mówcie do Niego: Przebacz nam całą naszą winę, w ten sposób otrzymamy dobro za owoc naszych warg. Asyria nie może nas zbawić - nie chcemy już wsiadać na konie ani też mówić "nasz Boże" do dzieła rąk naszych. U Ciebie bowiem znajdzie litość sierota. Uleczę ich niewierność i umiłuję ich z serca, bo gniew mój odwrócił się od nich. Stanę się jakby rosą dla Izraela, tak że rozkwitnie jak lilia i jak topola rozpuści korzenie. Rozwiną się jego latorośle, będzie wspaniały jak drzewo oliwne, woń jego będzie jak woń Libanu. I wrócą znowu, by usiąść w mym cieniu, i zboża uprawiać będą, winnice sadzić, których sława będzie tak wielka, jak wina libańskiego. Co ma jeszcze Efraim wspólnego z bożkami? Ja go wysłuchuję i Ja nań spoglądam, Ja jestem jak cyprys zielony i Mnie zawdzięcza swój owoc. Któż jest tak mądry, aby to pojął, i tak rozumny, aby to rozważył? Bo drogi Pańskie są proste: kroczą nimi sprawiedliwi, lecz potykają się na nich grzesznicy.

(Ps 81,6-11.14.17)
REFREN: Ja jestem Bogiem, słuchaj głosu mego

Słyszę język nieznany:
„Uwolniłem od brzemienia jego barki:
jego ręce porzuciły kosze.
Wołałeś w ucisku, a Ja cię ocaliłem.

Odpowiedziałem ci z grzmiącej chmury,
doświadczyłem cię przy wodach Meriba.
Słuchaj, mój ludu, chcę cię napomnieć,
obyś Mnie posłuchał, Izraelu

Nie będziesz miał obcego boga,
cudzemu bogu nie będziesz się kłaniał.
Jam jest Pan, Bóg twój,
który cię wywiódł z ziemi egipskiej.

Gdyby mój lud Mnie posłuchał
a Izrael kroczył moimi drogami:
jego bym karmił wyborną pszenicą
i nasycił miodem z opoki”.

(Mt 4,17)
Pan mówi: Nawracajcie się, bliskie jest królestwo niebieskie.

(Mk 12,28b-34)
Zbliżył się także jeden z uczonych w Piśmie i zapytał Go: Które jest pierwsze ze wszystkich przykazań? Jezus odpowiedział: Pierwsze jest: Słuchaj, Izraelu, Pan Bóg nasz, Pan jest jeden. Będziesz miłował Pana, Boga swego, całym swoim sercem, całą swoją duszą, całym swoim umysłem i całą swoją mocą. Drugie jest to: Będziesz miłował swego bliźniego jak siebie samego. Nie ma innego przykazania większego od tych. Rzekł Mu uczony w Piśmie: Bardzo dobrze, Nauczycielu, słusznieś powiedział, bo Jeden jest i nie ma innego prócz Niego. Miłować Go całym sercem, całym umysłem i całą mocą i miłować bliźniego jak siebie samego daleko więcej znaczy niż wszystkie całopalenia i ofiary. Jezus widząc, że rozumnie odpowiedział, rzekł do niego: Niedaleko jesteś od królestwa Bożego. I nikt już nie odważył się więcej Go pytać.

 

 

„Asyria nie może nas zbawić!” Popełniamy niekiedy poważny błąd, sądząc, że nasze starania, poświęcenia, wyrzeczenia, „wielkie” dzieła czy dary przyniosą nam zbawienie i wyzwolenie. Wydaje nam się, że w wierze właśnie o to chodzi – o działanie i akcję. Warto wsłuchać się w to, co mówi Jezus w dzisiejszej Ewangelii: „Niedaleko jesteś od królestwa Bożego”. Kieruje te słowa do uczonego w Piśmie, który rozpoznał, że „miłować Boga całym sercem, całym umysłem (...) więcej znaczy niż wszystkie całopalenia i ofiary” (por. Mk 12,33).

O. Andrzej Kuśmierski OP, „Oremus” Wielki Post i Triduum Paschalne 2002, s. 96

 

WYRZECZENIE SIĘ I ODERWANIE

O Panie, wydobądź mnie z sieci zastawionej na mnie, boś Ty jest moją ucieczką (Ps 31, 5)

„Człowiek, stworzony przez Boga w stanie sprawiedliwości, za poduszczeniem Złego już na początku dziejów nadużył swej wolności, przeciwstawiając się Bogu i pragnąc osiągnąć cel swój poza Nim” (KDK 13). Aby odzyskać utraconą świętość i przywrócić łączność z Bogiem, trzeba zawrócić na drogę oderwania i całkowitego wyrzeczenia. Tego wymaga chrzest święty. Aby łaska chrztu prowadziła do nowego życia w Chrystusie, trzeba umrzeć wszystkiemu, co prowadzi do grzechu i w jakikolwiek sposób sprzeciwia się świętości Chrystusa. Taki jest sens pierwszego przykazania, jakie Bóg dał w Starym Testamencie, a Jezus potwierdził w Nowym: „Pan Bóg, nasz Pan, jest jedyny; będziesz więc miłował Pana Boga swego, całym swoim sercem, całą swoją duszą, całym swoim umysłem i całą swoją mocą” (Mk 12, 29-30). To słowo „całym” powtarzane z naciskiem znaczy, że „nic” nie powinno przeszkadzać miłości Bożej lub ją zmniejszać. Jeśli serce jest wypełnione nieuporządkowanymi uczuciami do własnego „ja” albo do stworzeń, to nie może kochać całą mocą. Odpowiednikiem przykazania miłości jest całkowite wyrzeczenie się wszelkiego uczucia, które sprzeciwia się miłości Boga i nie może być przez nią objęte. Człowiek ma tylko jedną wolę, mówi św. Jan od Krzyża, i jeśli ona „pozwoli zaprzątnąć się czymś i opanować, nie będzie tak wolna, samotna i czysta, jak to jest konieczne do przeobrażenia się w Boga” (Dr. I, 11, 6). Kiedy człowiek przywiązuje się do stworzeń, staje się ich niewolnikiem i zamiast pomocy, znajduje w nich w swej drodze do Boga tylko przeszkodę i utrudnienie. Dlatego Święty nalega: „By dojść do posiadania wszystkiego (Boga), nie chciej posiadać czegoś w niczym... gdy zatrzymasz się nad czymś, przestajesz dążyć do wszystkiego” (tamże 13, 11. 12).

Przykazanie miłości bliźniego — „będziesz miłował swego bliźniego jak siebie samego” (Mk 12, 31) — stawia podobne wymagania. Aby zachować je doskonale, potrzeba wielkodusznego wyrzeczenia się egoizmu. Wyrzeczenie i oderwanie to jeszcze nie świętość, lecz nieodzowne warunki do jej osiągnięcia właśnie dlatego, że udostępniają nam pełnię miłości.

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny, karmelita bosy
Żyć Bogiem, t. I, str. 327

 

13 MARCA 2010

Sobota

 

(Oz 6,1-6)
Chodźcie, powróćmy do Pana! On nas zranił i On też uleczy, On to nas pobił, On ranę zawiąże. Po dwu dniach przywróci nam życie, a dnia trzeciego nas dźwignie i żyć będziemy w Jego obecności. Dołóżmy starań, aby poznać Pana; Jego przyjście jest pewne jak świt poranka, jak wczesny deszcz przychodzi On do nas, i jak deszcz późny, co nasyca ziemię. Cóż ci mogę uczynić, Efraimie, co pocznę z tobą Judo? Miłość wasza podobna do chmur na świtaniu albo do rosy, która prędko znika. Dlatego ciosałem ich przez proroków, słowami ust mych zabijałem, a Prawo moje zabłysło jak światło. Miłości pragnę, nie krwawej ofiary, poznania Boga bardziej niż całopaleń.

(Ps 51,3-4.18-21)
REFREN: Miłości pragnę, nie krwawej ofiary

Zmiłuj się nade mną, Boże, w łaskawości swojej,
w ogromie swej litości zgładź moją nieprawość.
Obmyj mnie zupełnie z mojej winy
i oczyść mnie z grzechu mojego.

Ofiara bowiem Ty się nie radujesz,
a całopalenia, choćbym dal, nie przyjmiesz.
Boże, moją ofiara jest duch skruszony,
i pokornym i skruszonym sercem Ty, Boże, nie gardzisz.

Panie, okaż Syjonowi laskę w Twej dobroci:
odbuduj mury Jeruzalem.
Wówczas przyjmiesz ofiary prawe,
dary i całopalenia.

(Ps 95,8)
Nie zatwardzajcie dzisiaj serc waszych, lecz słuchajcie głosu Pańskiego.

(Łk 18,9-14)
Jezus powiedział do niektórych, co ufali sobie, że są sprawiedliwi, a innymi gardzili, tę przypowieść: Dwóch ludzi przyszło do świątyni, żeby się modlić, jeden faryzeusz a drugi celnik. Faryzeusz stanął i tak w duszy się modlił: Boże, dziękuję Ci, że nie jestem jak inni ludzie, zdziercy, oszuści, cudzołożnicy, albo jak i ten celnik. Zachowuję post dwa razy w tygodniu, daję dziesięcinę ze wszystkiego, co nabywam. Natomiast celnik stał z daleka i nie śmiał nawet oczu wznieść ku niebu, lecz bił się w piersi i mówił: Boże, miej litość dla mnie, grzesznika. Powiadam wam: Ten odszedł do domu usprawiedliwiony, nie tamten. Każdy bowiem, kto się wywyższa, będzie poniżony, a kto się uniża, będzie wywyższony.

 

 

Świętość nie polega na przekonaniu, że jestem „porządnym człowiekiem”, na poczuciu, że jestem lepszy od innych. Święty nie liczy na swoje zasługi, lecz wie, że jest grzesznikiem, że zawsze jest tylko żebrakiem u bram Bożego miłosierdzia. Święty to ten, kto pojął przedziwną tajemnicę: Oto Bóg pragnie – ponad wszystko – człowieczej miłości! Oto Bóg znajduje największą radość wtedy, gdy nam przebacza!

O. Przemysław Ciesielski OP & Łukasz Kubiak OP, „Oremus” Wielki Post i Triduum Paschalne 2004, s. 100

 

KTO SIĘ UNIŻA...

„O Panie, Ty wybawiasz naród uniżony, a pognębiasz oczy wyniosłe” (Ps 18, 28)

„Bóg sprzeciwia się pysznym, pokornym zaś daje łaskę” (Jk 4, 6). W tym leży cała doniosłość pokory; uwalnia serce człowieka z pychy, z miłości własnej, a otwiera je na miłość i łaskę Boga. Świętość polega na miłości, bo tylko ona może zjednoczyć człowieka z Bogiem. Pokora jednak jest fundamentem, bo przygotowuje miłości teren, wykopuje w nim miejsce. Pokora opiera się na miłości jak budynek na fundamentach. Kopać fundamenty pod dom to nie znaczy jeszcze budować go, jest to jednak praca wstępna i niezbędna. Im głębsze są fundamenty, im lepiej wykonane, tym wyżej dom może się wznosić bez niebezpieczeństwa upadku. „Pokora — mówi Teresa od Jezusa — jest fundamentem gmachu [życia duchowego], i nigdy Pan nie pozwoli mu wznieść się wysoko, jeśli wspomniana cnota nie będzie dość mocna. A to dla samego waszego dobra, by uniknąć zawalenia się wszystkiego” (T. VII, 4, 8).

W miarę jak pokora opróżnia duszę z ambitnych i pysznych roszczeń własnego ja, czyni miejsce Bogu. A kiedy człowiek duchowy „wyniszczy się dla Boga, dojdzie do najwyższej pokory, wtedy dokona się zjednoczenie duchowe pomiędzy duszą a Bogiem. I to jest najwznioślejszy i najwyższy stan, jaki można osiągnąć w tym życiu” (J. K.: Dr. II, 7, 11). Dlatego im wznioślejszy jest ideał świętości i zjednoczenia z Bogiem, do którego człowiek zmierza, tym niżej powinien zstępować lub, lepiej, powinien wykopać w sobie glebie pokory przyzywającej głębię nieskończonego miłosierdzia. Trzeba wiec upokarzać się „pod mocną ręką Boga” (l P 5, 6), szczerze uznać własne nic, uświadomić sobie własną nędzę; a kto chce się chlubić, niech się chlubi jedynie — jak mówi św. Paweł — ze swoich słabości, aby zamieszkała w nim moc Boża. Albowiem kiedy człowiek jest słaby i uznaje się takim, wówczas jest mocny (2 Kor 12, 9-10).

Wzniosły ideał zjednoczenia z Bogiem przewyższa całkowicie możliwości ludzkie. Jeśli człowiek może zdążać do niego, to nie dlatego, że wolno mu liczyć na własne cnoty, lecz dlatego tylko, że ufa w pomoc Boga, który „wywyższa pokornych, głodnych nasyca dobrami, a bogatych z niczym odprawia” (Łk 1, 52-53).

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny, karmelita bosy
Żyć Bogiem, t. I, str. 331

 

 

» Przypominamy o możliwości bezpłatnej elektronicznej prenumeraty „Czytań na każdy dzień” – szczegóły na stronie Prenumerata.

» Powrót na stronę główną „Czytań”

 

 

© 1996–2010 www.mateusz.pl