www.mateusz.pl/czytania

9 STYCZNIA 2012

Poniedziałek

 

Dzisiejsze czytania: 1 Sm 1,1-8; Ps 116,12-14.17-19; Mk 1,15; Mk 1,14-20

Rozważania: Oremus · O. Gabriel od św. Marii Magdaleny OCD

 

(1 Sm 1,1-8)
Był pewien człowiek w Ramataim, Sufita z górskiej okolicy Efraima, imieniem Elkana, syn Jerochama, syna Elihu, syna Tochu, syna Sufa Efratyty. Miał on dwie żony: jednej było na imię Anna, a drugiej Peninna. Peninna miała dzieci, natomiast Anna ich nie miała. Corocznie człowiek ten udawał się z miasta swego do Szilo, aby oddać pokłon i złożyć ofiarę dla Pana Zastępów. Byli tam dwaj synowie Helego: Chofni i Pinchas - kapłani Pana. Pewnego dnia Elkana składał ofiarę. Dał wtedy żonie swej Peninnie, wszystkim jej synom i córkom po części ze składanej ofiary. Również Annie dał część, lecz podwójną, gdyż Annę bardzo miłował, mimo że Pan zamknął jej łono. Jej współzawodniczka przymnażała jej smutku, aby ją rozjątrzyć z tego powodu, że Pan zamknął jej łono. I tak się działo przez wiele lat. Ile razy szła do świątyni Pana, [tamta] dokuczała jej w ten sposób. Anna więc płakała i nie jadła. I rzekł do niej jej mąż, Elkana: Anno, czemu płaczesz? Dlaczego nie jesz? Czemu się twoje serce smuci? Czyż ja nie znaczę dla ciebie więcej niż dziesięciu synów?

(Ps 116,12-14.17-19)
REFREN: Złożę Ci, Boże ofiarę pochwalną

Czym się Panu odpłacę
za wszystko, co mi wyświadczył?
Podniosę kielich zbawienia
i wezwę imienia Pana.

Wypełnię me śluby dla Pana
przed całym Jego ludem.
Tobie złożę ofiarę pochwalną
i wezwę imienia Pana.

Wypełnię me śluby dla Pana
przed całym Jego ludem.
W dziedzińcach Pańskiego domu,
pośrodku ciebie, Jeruzalem.

(Mk 1,15)
Bliskie jest królestwo Boże. Nawracajcie się i wierzcie w Ewangelię.

(Mk 1,14-20)
Gdy Jan został uwięziony, Jezus przyszedł do Galilei i głosił Ewangelię Bożą. Mówił: Czas się wypełnił i bliskie jest królestwo Boże. nawracajcie się i wierzcie w Ewangelię. Przechodząc obok Jeziora Galilejskiego, ujrzał Szymona i brata Szymonowego, Andrzeja, jak zarzucali sieć w jezioro; byli bowiem rybakami. Jezus rzekł do nich: Pójdźcie za Mną, a sprawię, że się staniecie rybakami ludzi. I natychmiast zostawili sieci i poszli za Nim. Idąc dalej, ujrzał Jakuba, syna Zebedeusza, i brata jego Jana, którzy też byli w łodzi i naprawiali sieci. Zaraz ich powołał, a oni zostawili ojca swego, Zebedeusza, razem z najemnikami w łodzi i poszli za Nim.

 

Relacja św. Marka na temat powołania braci znad Jeziora Galilejskiego może się wydawać przesadnie zwięzła i sucha, nasza wyobraźnia domagałaby się czegoś więcej. Czy można bowiem na słowo: „Pójdźcie za mną”, zostawić wszystko – dające utrzymanie zajęcie, dom, bliskich i przyjaciół? A jednak – jeśli człowiek spotyka tę jedyną, najważniejszą osobę swego życia, to czy potrzeba więcej niż jednego słowa miłości?

o. Cezary Binkiewicz OP, „Oremus” styczeń 2004, s. 47

 

JEZUS — PRAWDZIWY SZCZEP WINNY

Panie, niechaj lgnę do Ciebie, albowiem w Tobie jest moje życie (Pwt 30, 20)

„Trwajcie we Mnie” (J 15, 4). Można trwać tylko tam, gdzie się już jest. Jezus mówi: „Trwajcie we Mnie”, dlatego, że nasze wszczepienie w Niego jest już faktem dokonanym, wysłużonym dla wszystkich ludzi przez śmierć i zmartwychwstanie, a udzielonym każdemu z nich z osobna w chwili chrztu świętego. Chrystus za cenę swojej krwi wszczepił człowieka w siebie: „jest” on więc w Chrystusie, ale „trwanie” w Nim w sposób pełny i żywy zależy od dobrej woli człowieka.

Aby zostać wszczepionym w Chrystusa, wystarczy być ochrzczonym. A choć wystarczy odrobina łaski, aby trwać w Nim jako żywa latorośl, gorliwy chrześcijanin nie może się tym zadowolić. Musi być świadomy bezcennego daru, jaki otrzymał, a zarazem starać się pilnie, żeby wszczepienie w Chrystusa stawało się coraz głębsze. Musi żyć na serio tym zjednoczeniem z Chrystusem, uczynić je ośrodkiem i słońcem swego życia. Jezus nieprzypadkowo powiedział: „Trwajcie we Mnie”. Chciał przez to zaznaczyć, że życie w Nim wymaga osobistej współpracy człowieka: trzeba zaangażować wszystkie siły, myśli, wole, serce, aby żyć w Nim i z Niego. Im bardziej chrześcijanin będzie się starał trwać w Chrystusie, tym głębiej mała latorośl wrośnie w Niego i z Niego będzie ciągnąć coraz obficiej soki łaski.

„Trwajcie we Mnie, a Ja w was”. Jeśli wierzący przez wiarę, miłość i dobre uczynki będzie ściśle zjednoczony z Chrystusem, Chrystus będzie w nim trwał, udzielając mu nieustannie swego boskiego życia. Chrześcijanin stanie się w ten sposób nie tylko żywą latoroślą, ale przyniesie obfite owoce świętości, które rozradują serce Boga, gdyż Jezus powiedział: „Ojciec mój przez to dozna chwały, że owoc obfity przyniesiecie” (J 15, 8). A będą to nie tylko owoce osobistej świętości, lecz także dobro dla braci i dla całego Kościoła. Tak przystało prawdziwym uczniom Chrystusa.

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny, karmelita bosy
Żyć Bogiem, t. II, str. 10

 

 

» Przypominamy o możliwości bezpłatnej elektronicznej prenumeraty „Czytań na każdy dzień” – szczegóły na stronie Prenumerata.

» Powrót na stronę główną „Czytań”

 

 

© 1996–2012 www.mateusz.pl