| LUTY/MARZEC 2012 | |
|---|---|
| 26 | I NIEDZIELA WIELKIEGO POSTU Rdz 9,8-15; Ps 25,4-9; 1 P 3,18-22; Mt 4,4b; Mk 1,12-15 |
| 27 | PONIEDZIAŁEK Kpł 19,1-2.11-18; Ps 19,8-10.15; 2 Kor 6,2b; Mt 25,31-46 |
| 28 | WTOREK Iz 55,10-11; Ps 34,4-7.16-19; Mt 4,4b; Mt 6,7-15 |
| 29 | ŚRODA Jon 3,1-10; Ps 51,3-4.12-13.18-19; Jl 2,13; Łk 11,29-32 |
| 1 | CZWARTEK Est (Wlg) 14,1.3-5,12-14; Ps 138,1-3.7-8; Ps 51,12a.14a; Mt 7,7-12 |
| 2 | PIĄTEK Ez 18,21-28; Ps 130,1-8; Ez 33,11; Mt 5,20-26 |
| 3 | SOBOTA Pwt 26,16-19; Ps 119,1-2.4-5.7-8; 2 Kor 6,2b; Mt 5,43-48 |
26 LUTEGO 2012
(Rdz 9,8-15)
Tak rzekł Bóg do Noego i do jego synów: Oto Ja zawieram przymierze z wami i z waszym potomstwem, które po was będzie; z wszelką istotą żywą, która jest z wami: z ptactwem, ze zwierzętami domowymi i polnymi, jakie są przy was, ze wszystkimi, które wyszły z arki, z wszelkim zwierzęciem na ziemi. Zawieram z wami przymierze, tak iż nigdy już nie zostanie zgładzona wodami potopu żadna istota żywa i już nigdy nie będzie potopu niszczącego ziemię. Po czym Bóg dodał: A to jest znak przymierza, które ja zawieram z wami i każdą istotą żywą, jaka jest z wami, na wieczne czasy: Łuk mój kładę na obłoki, aby był znakiem przymierza między Mną a ziemią. A gdy rozciągnę obłoki nad ziemią i gdy ukaże się ten łuk na obłokach, wtedy wspomnę na moje przymierze, które zawarłem z wami i z wszelką istotą żywą, z każdym człowiekiem; i nie będzie już nigdy wód potopu na zniszczenie żadnego jestestwa.
(Ps 25,4-9)
REFREN: Drogi Twe, Panie, to łaska i wierność
Daj mi poznać Twoje drogi, Panie,
naucz mnie chodzić Twoimi ścieżkami.
Prowadź mnie w prawdzie według Twych pouczeń,
Boże i Zbawco, w Tobie mam nadzieję.
Wspomnij na swe miłosierdzie Panie,
na swoją miłość, która trwa na wieki.
Tylko o mnie pamiętaj w swoim miłosierdziu,
ze względu na dobroć Twą, Panie.
Dobry jest Pan i prawy,
dlatego wskazuje drogę grzesznikom.
Pomaga pokornym czynić dobrze,
uczy pokornych dróg swoich.
(1 P 3,18-22)
Chrystus raz umarł za grzechy, sprawiedliwy za niesprawiedliwych, aby was do Boga przyprowadzić; zabity wprawdzie na ciele, ale powołany do życia Duchem. W nim poszedł ogłosić [zbawienie] nawet duchom zamkniętym w więzieniu, niegdyś nieposłusznym, gdy za dni Noego cierpliwość Boża oczekiwała, a budowana była arka, w której niewielu, to jest osiem dusz, zostało uratowanych przez wodę. Teraz również zgodnie z tym wzorem ratuje was ona we chrzcie nie przez obmycie brudu cielesnego, ale przez zwróconą do Boga prośbę o dobre sumienie, dzięki zmartwychwstaniu Jezusa Chrystusa. On jest po prawicy Bożej, gdyż poszedł do nieba, gdzie poddani Mu zostali Aniołowie i Władze, i Moce..
(Mt 4,4b)
Nie samym chlebem żyje człowiek, lecz każdym słowem, które pochodzi z ust Bożych.
(Mk 1,12-15)
Zaraz też Duch wyprowadził Go na pustynię. Czterdzieści dni przebył na pustyni, kuszony przez szatana. żył tam wśród zwierząt, aniołowie zaś usługiwali Mu. Gdy Jan został uwięziony, Jezus przyszedł do Galilei i głosił Ewangelię Bożą. Mówił: Czas się wypełnił i bliskie jest królestwo Boże. nawracajcie się i wierzcie w Ewangelię.
Jezus udając się na pustynię, by odbyć czterdziestodniowy post, prowadzony był przez Ducha Świętego. Mógł się oprzeć każdej pokusie szatańskiej, bo miał poczucie synowskiej więzi z Ojcem, której nie zdołał naruszyć zły duch. Nasza wielkopostna pokuta swoje motywy znajduje w wierze i w miłości do Boga. Nie może być pustym gestem ani czynnością niewolniczą, wymuszoną zewnętrznymi okolicznościami, choćby nawet „świętymi”. Przez chrzest, który nas wybawił z potopu grzechu, staliśmy się przybranymi dziećmi Boga, kierowanymi przez Ducha Bożego, i dlatego autentyczne chrześcijańskie nawrócenie dokonuje się w wolności i radości.
O. Piotr Stasiński OFMCap, „Oremus” Wielki Post – Triduum Paschalne 2006, s. 24
Całkiem nie tak dawno – w niedzielę 23 stycznia – rozważaliśmy tę ewangelię, ale w zupełnie innym kontekście: wypełnienia się czasu obietnicy Bożej i przyjścia Królestwa Bożego w Osobie Jezusa Chrystusa. Dziś chcemy bardziej podkreślić kwestię naszego przygotowania się na podjęcie zadań, które kreśli przed nami Chrystus. Tym przygotowaniem jest przeżycie Wielkiego Postu, a najpilniejszym zadaniem wielkopostnym – nasze nawrócenie.
Wielki Post kojarzy się nam z pokutą i jej przejawami: popiołem, Gorzkimi Żalami, Drogą Krzyżową, rekolekcjami, spowiedzią. I słusznie: w ten bowiem sposób Kościół nas mobilizuje i pomaga nam w nawróceniu. Nawrócenie jednak najczęściej rozumiemy tylko jako jednorazową zmianę swego postępowania – na przykład z okazji Wielkiego Postu, spowiedzi św. czy rekolekcji. A więc w naszej świadomości pokuta i nawrócenie są na ogół ściśle powiązane przypisane do jakiejś okazji czy okresu czasu – są czymś na wzór „czynów społecznych”, podejmowanych ongiś dla uczczenia kolejnej rocznicy rewolucji czy 1 Maja.
Otóż jest to rozumienie trochę mylące, wynikające z akcyjnego i odświętnego charakteru polskiego duszpasterstwa i religijności: jest Wielki Post, więc trzeba coś zrobić, postanowić, np. że nie będzie się paliło czy piło. Byle do Wielkanocy, ale gdy tylko wróci się z Rezurekcji, natychmiast wracają stare nawyki, a wielkopostną abstynencję nadrabia się z nawiązką. Nie o takie rozumienie pokuty, postu i nawrócenia chodziło Jezusowi w Ewangelii.
Tekst grecki używa w tym miejscu terminu: metanoia, czyli dogłębna, wewnętrzna przemiana, a raczej nieustający proces przemiany. Oj, trudno nam będzie takie pojmowanie nawrócenia zaakceptować i realizować. Nic bowiem nie sprawia nam takich trudności jak systematyczność i wytrwałość w jakimś działaniu. Gdy trzeba się sprężyć i zdobyć na chwilę heroizmu, walki, poświęcenia – wtedy jesteśmy niezawodni. Ale gdy coś ma trwać całe lata, gdy powinno przebiegać zgodnie z jakimś planem i gdy co gorsza, nie ma przynieść natychmiastowych, wymiernych rezultatów – oj, jak trudno jest nam się wtedy zmobilizować! Szybko tłumaczymy się, że to nie ma sensu, nic nie daje, tylko męczy człowieka niepotrzebnie. No może jakoś jeszcze dotrwamy w wyrzeczeniach do wyznaczonego terminu, ale zaraz potem zwalamy ciążący nam balast postanowień i wracamy do starego. To z nawróceniem nie ma nic wspólnego, raczej jest to chwilowe „odwrócenie”.
Otóż Wielki Post nie powinien być taką czterdziestodniową akcją udowodnienia, że „stać nas”. Bo co z tego, skoro nie pociągnie to za sobą trwalszych skutków, skoro wszystko szybko wróci do dawnej „normy”? Jezus miał na myśli co innego. I dlatego związał nawrócenie nie z uczynkami pokutnymi lecz z wiarą. W uczynkach pokutnych przodowali faryzeusze, ale tylko po to, by stworzyć wokół siebie parawan pozorów pobożności. A komu to potrzebne?
Jezus chciał czegoś innego: chciał, byśmy uwierzyli w miłość Boga i z pokorą ją przyjęli. Bo tylko miłość jest siłą zdolną zmobilizować człowieka do ciągłego wysiłku dorastania do miary swojej godności. Wtedy nawrócenie nie będzie jednorazową akcją lecz wytrwałym procesem. Motywacją do wytrwałości i źródłem siły będzie wtedy wiara, czyli świadomość, że Bóg mnie kocha i czuwa nade mną, że z Nim jestem bezpieczny, że nie muszę się niczym wykazywać, niczego udowadniać, że nie muszę Go „przekupywać” ani mamić swoimi postami i pokutą. Natomiast powinienem patrzeć, w czym nie dorastam do swego powołania, czego mi brakuje, czego oczekuje ode mnie Bóg i w jaki sposób mogę wyrazić swoją miłość i zaufanie do Niego. Na to On naprawdę czeka, a moje możliwości w tym względzie nigdy się nie wyczerpią.
Ks. Mariusz Pohl
Człowiek wzrasta przez podejmowanie mądrych decyzji. Decyzje zapadające w głębi serca i konsekwentnie wprowadzane w życie tworzą człowieka. Przez nie współpracuje on ze Stwórcą w doskonaleniu siebie samego. Kto umie rezygnować z łatwego dobra, które go nie ubogaca, i sięgać po wartości prawdziwe, życie wygra.
Czas podejmowania decyzji jest czasem pozostawania równocześnie w zasięgu pokusy i łaski. Pokusa wzywa do zadowolenia się dobrem łatwym, lecz nietrwałym. Łaska wzywa do zrezygnowania z tego dobra i opowiedzenia się po stronie dobra prawdziwego. Człowiek winien dobrze przemyśleć sugestie jednej i drugiej strony i dobrowolnie opowiedzieć się za jedną z nich. Chodzi o dobrowolne zajęcie stanowiska, czyli o pełną odpowiedzialność za wszystkie konsekwencje tej decyzji. Jeśli wybiera dobro wskazane przez łaskę, pokusa zostaje pokonana, a człowiek zyskuje pokój i wolność. Jest to ważny krok na drodze ku dojrzałości.
Samo znalezienie się w zasięgu pokusy nie jest jeszcze złem. Tu na ziemi jest to nawet w pewnej mierze nieuniknione. Błąd polega na tym, że zbyt łatwo jej ulegamy, że nie znajdujemy czasu na spokojną ocenę dobra, jakie ona proponuje. Niewielu też ma ochotę wysłuchać argumentacji, jaką podaje łaska przestrzegając przed sięganiem po łatwe dobro.
Jezus z Nazaretu podejmując dzieło nauczania, czterdzieści dni poświęcił na staranne przemyślenie i przemodlenie metod, jakimi będzie się posługiwał w głoszeniu i zakładaniu królestwa Bożego na ziemi. Decyzja nie była łatwa. Pojawiła się bowiem pokusa sięgnięcia po łatwe środki. Pokusa budowy królestwa, w którym jest pod dostatkiem łatwo dostępnego chleba, obfitość wielkich sensacji w postaci cudów i w którym wszystkim się dobrze powodzi. Pokusę tę trzeba było odrzucić. Nigdy bowiem nie można stworzyć szczęśliwej wspólnoty z ludzi, dla kórych najwyższymi wartościami jest dobrze zastawiony stół, pogoń od sensacji do sensacji i opływanie w bogactwa.
Szczęście można budować tylko na umiłowaniu prawdy, która daje wolność. Do tej wielkiej wartości prowadzi zaś droga ubóstwa, wyrzeczenia i ciszy. Błogosławieństwa ogłoszone przez Jezusa, jako konstytucja Jego królestwa, są odpowiedzią na pokusy, z jakimi zmagał się już przed rozpoczęciem publicznej działalności.
To, że On sam znalazł się w zasięgu pokusy, dowodzi, że i my nie potrafimy jej unikać. I nie o to chodzi. Czas pokusy to godzina podejmowania decyzji, a więc czas niezwykle cenny i twórczy.
Jezus mając na uwadze wagę tych momentów w życiu, w których pojawia się pokusa, każe nam codziennie wołać do Ojca: „Nie wódź nas na pokuszenie”. W tej modlitwie nie chodzi o życie bez pokus, ale o umiejętność rozmowy z Ojcem wtedy, gdy pokusa się pojawi. Jeśli w godzinę pokusy człowiek rozmawia tylko z pokusą, na pewno jej ulegnie. Jeśli natomiast potrafi na jej temat porozmawiać z Bogiem, na pewno odniesie nad nią zwycięstwo.
Wielki Post to czas, w którym Kościół mobilizuje siły, by odnieść zwycięstwo nad współczesnymi pokusami. Sukces jednak zależy od mądrej decyzji każdego chrześcijanina, który potrafi zrezygnować z dobra łatwego i sięgnąć po dobro wielkie.
Ks. Edward Staniek
Na naszych oczach rozsypują się wielkie przymierza narodów i powstają nowe. Jedne są podyktowane wyłącznie sytuacją, inne mają dłuższe tradycje, ale żadne nie są trwałe. Umowy można uroczyście podpisywać, wiedząc już w czasie podpisywania, iż żadna ze stron ich nie zachowa. Ta nietrwałość przymierzy między narodami, decydująca o układach sił w świecie, rzutuje na zachowanie indywidualne wielu ludzi.
Najjaśniej to widać w rozpadzie sakramentalnych małżeństw. Każdy akt sakramentalnie zawieranego małżeństwa jest przymierzem. Dwie strony po okresie wzajemnego poznania zawierają przymierze na śmierć i życie. Czynią to publicznie wobec świadków.
Jeśli później następuje zerwanie tego przymierza, najczęściej małżonek nie dotrzymując warunków, powołuje się na zaistnienie nieprzewidzianych sytuacji i tym usprawiedliwia swe odejście. Coraz częściej dochodzi też do usprawiedliwiania tego typu postępowania przez otoczenie.
Jak w tej sytuacji odczytać słowa Biblii mówiące o przymierzu Boga z człowiekiem? Czy współczesny człowiek nie sprowadzi i tego przymierza do takich wymiarów, jakie nadał przymierzom zawieranym i rozrywanym przez siebie? Jeśli tak, to Pismo Święte zostanie dla niego Księgą zapieczętowaną. Jej otwarcie jest możliwe wyłącznie przez dokładne zrozumienie przymierza i wytrwanie w nim. Biblia jest Księgą przymierza Boga z ludźmi.
Przymierze zobowiązuje i jest wartością wyższą niż życie doczesne. Można oddać życie, ale nie można złamać przymierza. Ono bowiem jest jak mur obronny ustawiony wokół przyjaciela. Wszelkie ataki muszą się zatrzymać na murze, a jeśli się nie zatrzymają, muszą mur rozbić, by dotrzeć do bronionego przymierzem przyjaciela. Innego rozwiązania nie ma. Złamanie przymierza jest zawsze zdradą.
Bóg zawarł z nami przymierze miłości. Został mu wierny nawet wówczas, gdy ci, z którymi zawarł to przymierze, postanowili Go zabić. Swoją śmiercią uczynił dodatkowy mur obronny wokół nich, darząc ich jeszcze większą miłością. Nie cofnie tego przymierza nigdy. Ono też będzie najboleśniejszym wyrzutem dla tych, którzy je złamali podnosząc rękę na Niego lub Jego Prawo.
Można obserwować, jak świat stopniowo i wytrwale niszczy wszystkie naturalne mosty umożliwiające współczesnemu człowiekowi dotarcie do wielkich Bożych wartości. Tak niszczy chleb, lekceważony i poniewierany; tak niszczy wrażliwość na życie, zgadzając się na zabijanie nienarodzonych i robiąc teatralne widowiska z wojny; tak podważa autorytet rodziców i wychowawców. Przykłady można przytaczać w długim szeregu. W tym też programie zostało umieszczone fundamentalne dla historii zbawienia pojęcie przymierza Boga z ludźmi.
Skoro człowiek kończącego się dwudziestego wieku nie rozumie wartości przymierza, które może mu w stu procentach gwarantować bezpieczeństwo i pomoc drugiego człowieka na miarę jego możliwości, to nigdy nie zrozumie, co to znaczy, że Bóg daje mu taką stuprocentową gwarancję. Na tym bowiem polega przymierze Boga z człowiekiem.
Syn Boga to przymierze przypieczętował swoją własną Krwią i oczekuje, że i ludze ze swej strony potrafią przypieczętować krwią swoją wierność zawartemu z Nim przymierzu. Gwarancja, jaką daje Bóg, jest tak zdumiewająca, że każdy, kto dostrzeże jej konsekwencje, staje zdumiony i wypełniony bojaźnią, chcąc Mu dochować wierności.
Okres Wielkiego Postu to ponowne odkrywanie realnych wymiarów przymierza, jakie Bóg zawarł z ludzkością i z każdym z nas indywidualnie. Dokonał tego na chrzcie świętym, wprowadzając w tajemnicę swej śmierci i zmartwychwstania. Ponawia zaś je podając przy ołtarzu „Kielich Krwi nowego przymierza”.
Czas Wielkiego Postu to czas rekonstrukcji mostów, którymi można dotrzeć do Boga. Jednym z nich jest most przymierza, które mamy ponowić w liturgii Wielkiej Soboty odnawiając przymierze chrzcielne.
Ks. Edward Staniek
Liturgia wielkopostna rozwija się podwójnym torem: z jednej strony zasadnicze okresy historii zbawienia przedstawione przez Stary Testament, z drugiej wydarzenia, coraz ważniejsze, z życia Jezusa, aż do Jego śmierci i zmartwychwstania, ukazane przez Ewangelie.
Po grzechu pierworodnym, który zerwał przyjaźń człowieka z Bogiem, Bóg sam zaczyna wkraczać wielokrotnie, by przyprowadzić znowu człowieka do swojej miłości. Tutaj wyróżnia się przymierze zawarte z Noem na zakończenie potopu (Rdz 9, 8-15; I czytanie). Gdy patriarcha wstąpił na suchą ziemię, złożył Bogu ofiarę dziękczynną za to, że został zachowany wraz ze swoimi dziećmi. „Zawieram z wami przymierze — powiedział wówczas do niego Bóg — nigdy już nie zostanie zgładzona żadna istota żywa wodami potopu i już nigdy nie będzie potopu niszczącego ziemię” (tamże 9. 11). Kary Boże zapowiadają zawsze ratunek: Adam wyrzucony z Raju otrzymał obietnicę Zbawiciela; Noe zachowany od wód potopu, które pochłonęły niezliczone mnóstwo ludzi, otrzymuje od Boga zapewnienie, że nie będzie już więcej potopu niszczącego ludzkość. A jako znak swojego przymierza Bóg położył swój łuk na obłokach (tamże 73), łuk pokoju łączący ziemię z niebem. Jest on jednak tylko symbolem przymierza nieporównanie wyższego, które Bóg ustanowi we krwi Chrystusa.
Św. Piotr (II czytanie: 1 P 3, 18-22), wspominając pierwszym chrześcijanom „arkę, w której niewielu, tj. osiem dusz, zostało uratowanych przez wodę”, wyjaśnia: „Teraz również zgodnie z tym wzorem ratuje ona we chrzcie” (tamże 20-27). Wody chrztu niszczą grzech — jak wody potopu zniszczyły grzesznych ludzi — zachowując wierzącego „dzięki zmartwychwstaniu Jezusa Chrystusa”. Chrześcijanin, o wiele więcej niż Noe, jest zbawiony przez wodę; nie na drzewie arki, lecz na drzewie krzyża Pana, dzięki Jego śmierci i zmartwychwstaniu. Wielki Post zmierza do tego, by obudzić w chrześcijaninie wspomnienie chrztu, który oczyszcza z grzechu i zobowiązuje go, aby żył z „dobrym sumieniem” (tamże 21) dochowując wiernie obietnicy wyrzeczenia się szatana, a służenia samemu Bogu.
Bardzo odpowiada temu dzisiejsze czytanie Ewangelii (Mk 1, 12-15) z tradycyjnym obrazem pustyni, gdzie Jezus walczył przeciw Szatanowi, odrzucając jego pokusy, aby dodać chrześcijaninowi odwagi w podobnym postanowieniu. Marek, w przeciwieństwie do pozostałych synoptyków, nie opisuje pokus szczegółowo, lecz streszcza je krótko: „Zaraz też Duch wyprowadził Go na pustynię. Czterdzieści dni przebył na pustyni, kuszony przez Szatana” (tamże 12-13). Nastąpiło to bezpośrednio po chrzcie w Jordanie: jak tam chciał zrównać się z grzesznikami, chociaż nie potrzebował oczyszczenia, tak na pustyni chce stać się im podobny aż do ostatniej granicy, jaką dopuszczała Jego świętość, to jest aż do pokusy. Lecz Jezus podejmując walkę z Szatanem, z której wychodzi zwycięsko, udowadnia, że przyszedł uwolnić świat spod panowania Złego, a równocześnie wysługuje dla każdego człowieka siłę do zwyciężenia szatańskich zasadzek. Chrześcijanin, chociaż ochrzczony, nie jest wolny od pokus; owszem, nieraz im gorliwiej stara się służyć Bogu, Zły tym bardziej usiłuje zastawić mu drogę, chcąc go odgrodzić od Chrystusa i przeszkodzić Panu w pełnieniu Jego zbawczej misji. Wówczas należy uciec się do środków, jakich użył sam Jezus: do pokuty, modlitwy, do doskonałej zgodności z wolą Ojca: „Napisane jest: nie samym chlebem żyje człowiek, lecz każdym słowem, które pochodzi z ust Bożych” (Mt 4, 4). Kto jest wierny słowu Bożemu, kto karmi się nim ustawicznie, nie zostanie zwyciężony przez Złego.
O. Gabriel od św. Marii Magdaleny, karmelita bosy
Żyć Bogiem, t. I, str. 246
27 LUTEGO 2012
(Kpł 19,1-2.11-18)
Pan powiedział do Mojżesza: Mów do całej społeczności Izraela i powiedz im: Bądźcie świętymi, bo Ja jestem święty, Pan, Bóg wasz! Nie będziecie kraść, nie będziecie kłamać, nie będziecie oszukiwać jeden drugiego. Nie będziecie przysięgać fałszywie na moje imię. Byłoby to zbezczeszczenie imienia Boga twego. Ja jestem Pan! Nie będziesz uciskał bliźniego, nie będziesz go wyzyskiwał. Zapłata najemnika nie będzie pozostawać w twoim domu przez noc aż do poranka. Nie będziesz złorzeczył głuchemu. Nie będziesz kładł przeszkody przed niewidomym, ale będziesz się bał Boga twego. Ja jestem Pan! Nie będziecie wydawać niesprawiedliwych wyroków. Nie będziesz stronniczym na korzyść ubogiego, ani nie będziesz miał względów dla bogatego. Sprawiedliwie będziesz sądził bliźniego. Nie będziesz szerzył oszczerstw między krewnymi, nie będziesz czyhał na życie bliźniego. Ja jestem Pan! Nie będziesz żywił w sercu nienawiści do brata. Będziesz upominał bliźniego, aby nie zaciągnąć winy z jego powodu. Nie będziesz szukał pomsty, nie będziesz żywił urazy do synów twego ludu, ale będziesz miłował bliźniego jak siebie samego. Ja jestem Pan!
(Ps 19,8-10.15)
REFREN: Słowa Twe, Panie, dają życie wieczne
Prawo Pańskie jest doskonałe i pokrzepia duszę;
świadectwo Pana niezawodne, uczy prostaczka mądrości.
Jego słuszne nakazy radują serce,
jaśnieje przykazanie Pana i olśniewa oczy.
Bojaźń Pana jest szczera i trwa na wieki,
sądy Pana prawdziwe, a wszystkie razem słuszne.
Niech znajdą uznanie przed Tobą
słowa ust moich i myśli mego serca,
Panie, moja Opoko i mój Zbawicielu.
(2 Kor 6,2b)
Oto teraz czas upragniony, oto teraz dzień zbawienia.
(Mt 25,31-46)
Jezus powiedział do swoich uczniów:
Gdy Syn Człowieczy przyjdzie w swej chwale i wszyscy aniołowie z Nim, wtedy zasiądzie na swoim tronie pełnym chwały. I zgromadzą się przed Nim wszystkie narody, a On oddzieli jednych [ludzi] od drugich, jak pasterz oddziela owce od kozłów. Owce postawi po prawej, a kozły po swojej lewej stronie. Wtedy odezwie się Król do tych po prawej stronie: Pójdźcie, błogosławieni Ojca mojego, weźcie w posiadanie królestwo, przygotowane wam od założenia świata! Bo byłem głodny, a daliście Mi jeść; byłem spragniony, a daliście Mi pić; byłem przybyszem, a przyjęliście Mnie; byłem nagi, a przyodzialiście Mnie; byłem chory, a odwiedziliście Mnie; byłem w więzieniu, a przyszliście do Mnie. Wówczas zapytają sprawiedliwi: Panie, kiedy widzieliśmy Cię głodnym i nakarmiliśmy Ciebie? spragnionym i daliśmy Ci pić? Kiedy widzieliśmy Cię przybyszem i przyjęliśmy Cię? lub nagim i przyodzialiśmy Cię? Kiedy widzieliśmy Cię chorym lub w więzieniu i przyszliśmy do Ciebie? A Król im odpowie: Zaprawdę, powiadam wam: Wszystko, co uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili. Wtedy odezwie się i do tych po lewej stronie: Idźcie precz ode Mnie, przeklęci, w ogień wieczny, przygotowany diabłu i jego aniołom! Bo byłem głodny, a nie daliście Mi jeść; byłem spragniony, a nie daliście Mi pić; byłem przybyszem, a nie przyjęliście Mnie; byłem nagi, a nie przyodzialiście mnie; byłem chory i w więzieniu, a nie odwiedziliście Mnie. Wówczas zapytają i ci: Panie, kiedy widzieliśmy Cię głodnym albo spragnionym, albo przybyszem, albo nagim, kiedy chorym albo w więzieniu, a nie usłużyliśmy Tobie? Wtedy odpowie im: Zaprawdę, powiadam wam: Wszystko, czego nie uczyniliście jednemu z tych najmniejszych, tegoście i Mnie nie uczynili. I pójdą ci na mękę wieczną, sprawiedliwi zaś do życia wiecznego.
Gdyby chrześcijaństwo było religią zakazów, nakazów i kar, to Boże wezwanie: „Świętymi bądźcie!” nie dotyczyłoby uczniów Chrystusa. Katalog zakazów, rozpoczynających się od „nie będziesz”, jest tylko konsekwencją zaproszenia do osiągnięcia świętości, czyli pełni człowieczeństwa. „Pozbycie się kajdan Kościoła”, głoszone przez współczesnych idoli jako najnowszy sukces w walce o wolność, jest w rzeczywistości hasłem do rozpoczęcia dryfu w otchłań anty-miłości.
O. Piotr Stasiński OFMCap, „Oremus” Wielki Post – Triduum Paschalne 2006, s. 28
Słowa Twoje, o Panie, są duchem i życiem (J 6, 63)
Gdy Jezus mówi o doskonałości Ojca niebieskiego, ukazuje ją zawsze w świetle miłości i nieskończonego miłosierdzia, wzywając ludzi do naśladowania Go we wzajemnym obcowaniu: „Bądźcie miłosierni, jak Ojciec wasz jest miłosierny” (Łk 6, 36). Dlaczego kładzie tak wielki nacisk na miłość bliźniego? Odpowiada Stary Testament: człowiek jest bowiem obrazem Boga. Nowy Testament zaś dodaje: Syn Boży posunął swoje braterstwo z ludźmi aż do tego, że przyjął ciało ludzkie, i zapewnia, że do siebie odnosi to, co czynimy bliźnim: „Zaprawdę powiadam wam: wszystko, co uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili” (Mt 25, 40).
Takie są głębokie powody, dla których Jezus postawił uczynki miłości bratniej jako cechę wyróżniającą wybranych od potępionych. Prawo Pańskie jest niezmienne: przestrzeganie obowiązku względem Boga nie jest całkowite, jeśli nie przestrzega się w pełni obowiązków względem bliźniego. Na odwrót, nie ma miłości nadprzyrodzonej i trwałej względem bliźniego, jeśli lekceważy się miłość względem Boga, a bliźniego kocha się tylko z powodu sympatii ludzkiej, nie zaś dlatego, że jest obrazem Boga i bratem Chrystusa. Oto dlaczego Kościół w Wielkim Poście wymaga nie tylko modlitwy i pokuty, ale też uczynków miłości. Pierwsze wyrażają bardziej bezpośrednio miłość względem Boga, a drugie — miłość względem bliźniego; owszem, według zasad dawnej karności, wszystko, co się zaoszczędzi dzięki postowi i wstrzemięźliwości, i innym umartwieniom, powinno być obrócone na pomoc „braciom, którzy cierpią ubóstwo i głód” (Paweł VI). Oddawać się modlitwie a zapominać o potrzebach bliźniego, oświadczać Bogu swoją miłość a nie wyciągać ręki w stronę potrzebującego to zniekształcać chrześcijaństwo. Bóg nie może przyjąć takiej modlitwy ani takich oświadczeń miłości; a kiedyś Jezus powie: „Byłem głodny, a nie daliście mi jeść; byłem spragniony, a nie daliście mi pić” (Mt 25, 42). Jeszcze raz widzi się, że tylko słowo Boże, słuchane i praktykowane całkowicie, jest źródłem życia i zbawienia. „Nie samym chlebem żyje człowiek”.
O. Gabriel od św. Marii Magdaleny, karmelita bosy
Żyć Bogiem, t. I, str. 253
28 LUTEGO 2012
(Iz 55,10-11)
To mówi Pan Bóg: Podobnie jak ulewa i śnieg spadają z nieba i tam nie powracają, dopóki nie nawodnią ziemi, nie użyźnią jej i nie zapewnią urodzaju, tak iż wydaje nasienie dla siewcy i chleb dla jedzącego, tak słowo, które wychodzi z ust moich, nie wraca do Mnie bezowocne, zanim wpierw nie dokona tego, co chciałem, i nie spełni pomyślnie swego posłannictwa.
(Ps 34,4-7.16-19)
REFREN: Bóg sprawiedliwych uwolnił z ucisków
Wysławiajcie ze mną Pana,
wspólnie wywyższajmy Jego imię.
Szukałem pomocy u Pana, a On mnie wysłuchał
i wyzwolił od wszelkiej trwogi.
Spójrzcie na Niego, a rozpromienicie się radością,
oblicza wasze nie zapłoną wstydem.
Oto wołał biedak i Pan go usłyszał,
i uwolnił od wszelkiego ucisku.
Oczy Pana zwrócone na sprawiedliwych,
uszy Jego otwarte na ich wołanie.
Pan zwraca swe oblicze przeciw zło czyniącym,
by pamięć o nich wymazać z ziemi.
Pan słyszy wołających o pomoc
i ratuje ich od wszelkiej udręki.
Pan jest blisko ludzi skruszonych w sercu,
ocala upadłych na duchu.
(Mt 4,4b)
Nie samym chlebem żyje człowiek, lecz każdym słowem, które pochodzi z ust Bożych.
(Mt 6,7-15)
Jezus powiedział do swoich uczniów: Na modlitwie nie bądźcie gadatliwi jak poganie. Oni myślą, że przez wzgląd na swe wielomówstwo będą wysłuchani. Nie bądźcie podobni do nich! Albowiem wie Ojciec wasz, czego wam potrzeba, wpierw zanim Go poprosicie. Wy zatem tak się módlcie: Ojcze nasz, który jesteś w niebie, niech się święci imię Twoje! Niech przyjdzie królestwo Twoje; niech Twoja wola spełnia się na ziemi, tak jak i w niebie. Chleba naszego powszedniego daj nam dzisiaj; i przebacz nam nasze winy, jak i my przebaczamy tym, którzy przeciw nam zawinili; i nie dopuść, abyśmy ulegli pokusie, ale nas zachowaj od złego! Jeśli bowiem przebaczycie ludziom ich przewinienia, i wam przebaczy Ojciec wasz niebieski. Lecz jeśli nie przebaczycie ludziom, i Ojciec wasz nie przebaczy wam waszych przewinień.
Tak łatwo jest Bożemu słowu, które skutecznie użyźnia glebę naszych serc, przeciwstawić bezpłodne, pogańskie gadulstwo pseudomodlitwy. Bogu nie trzeba tłumaczyć i wyjaśniać swojej życiowej sytuacji, przekonywać, że konieczna jest nam Jego pomoc. On chce raczej potraktowania Go jak Ojca, który wie, czego dziecko potrzebuje, i nie waha się też stawiać mu życiowych wymagań. Każde zdanie modlitwy, której nauczył nas Jezus, niesie w sobie prawdę o woli Bożej i rodzi zobowiązanie do jej wypełnienia.
O. Piotr Stasiński OFMCap, „Oremus” Wielki Post – Triduum Paschalne 2006, s. 32
MOCNE SŁOWA
„Usłysz, o Panie, moją modlitwę, nakłoń ucha na moje błaganie” (Ps 143, 1)
Jak chleb jest konieczny do życia fizycznego, tak przebaczenie grzechów jest konieczne do życia duchowego. „Skoro wszyscy w wielu rzeczach upadamy — twierdzi Sobór Watykański II — ustawicznie potrzebujemy miłosierdzia Bożego i co dzień powinniśmy się modlić: «Odpuść nam nasze winy» (Mt 6, 12)” (KK 40). Kto może zwolnić się od tej pokornej modlitwy? Na próżno jednak wymawiałoby się ją ustami, gdyby serce nie było skruszone, gotowe nawrócić się, głęboko przekonane o potrzebie przebaczenia Bożego. Dla człowieka posiadającego zmysły głód może być dotkliwszym cierniem niż grzech. Konieczność zwracania się do Boga z prośbą o chleb może być bardziej odczuwana niż błaganie o Jego przebaczenie. A jednak i tutaj ma zastosowanie powiedzenie Pisma świętego: „Nie samym chlebem żyje człowiek, lecz każdym słowem, które pochodzi z ust Bożych” (Mt 4, 4) — a nade wszystko Jego słowem przebaczenia. Jeśli człowiek grzeszny żyje, to żyje właśnie dzięki przebaczeniu Bożemu.
Jezus do prośby o przebaczenie dołączył warunek jej skuteczności: „i przebacz nam nasze winy, jak i my przebaczamy tym, którzy przeciw nam zawinili” (Mt 6, 12). Obowiązek względem Boga — prosić o przebaczenie — wiąże się z obowiązkiem względem bliźniego — przebaczać bliźnim; spełnienie, tego drugiego obowiązku jest właśnie prawdziwym wypełnieniem pierwszego. Bóg stawszy się Zbawicielem ludzi pragnie, aby wszyscy byli zbawieni (Tm 2, 4), i zawsze jest gotowy udzielać przebaczenia, wysłuchuje jednak prośbę wtedy tylko, gdy człowiek spełnił już swoją część względem brata winowajcy. Wielki Post wzywając do pokuty zachęca wiernych, aby błagali Boga o przebaczenie grzechów. Zobowiązuje ich zatem do wzajemnego przebaczenia, aby mogli zanieść do Pana swoją modlitwę bez obawy odrzucenia. Jeśli modlitwa spełnia te warunki, będzie niewątpliwie skuteczna, mając zapewnienie samego Pana: „Odpuszczajcie, a będzie wam odpuszczone; dawajcie, a będzie wam dane” (Łk 6, 37-38). W ten sposób modlitwa ściąga miłosierdzie Boże i zadość czyni za popełnione winy, zwłaszcza gdy łączy się z sakramentem pokuty. Wówczas bowiem „uczestniczy w szczególny sposób w nieskończonym zadośćuczynieniu Chrystusa” (Paen. 7); lub gdy w czasie Mszy św. łączy się z modlitwą i ofiarą Chrystusa, który każdego dnia ofiaruje samego siebie Ojcu, jako „ofiarę naszego pojednania” (III modl. euch.).
O. Gabriel od św. Marii Magdaleny, karmelita bosy
Żyć Bogiem, t. I, str. 257
29 LUTEGO 2012
(Jon 3,1-10)
Pan przemówił do Jonasza po raz drugi tymi słowami: Wstań, idź do Niniwy, wielkiego miasta, i głoś jej upomnienie, które Ja ci zlecam. Jonasz wstał i poszedł do Niniwy, jak powiedział Pan. Niniwa była miastem bardzo rozległym - na trzy dni drogi. Począł więc Jonasz iść przez miasto jeden dzień drogi i wołał, i głosił: Jeszcze czterdzieści dni, a Niniwa zostanie zburzona. I uwierzyli mieszkańcy Niniwy Bogu, ogłosili post i oblekli się w wory od największego do najmniejszego. Doszła ta sprawa do króla Niniwy. Wstał więc z tronu, zdjął z siebie płaszcz, oblókł się w wór i siadł na popiele. Z rozkazu króla i jego dostojników zarządzono i ogłoszono w Niniwie co następuje: Ludzie i zwierzęta, bydło i trzoda niech nic nie jedzą, niech się nie pasą i wody nie piją. Niech obloką się w wory, niech żarliwie wołają do Boga! Niech każdy odwróci się od swojego złego postępowania i od nieprawości, którą [popełnia] swoimi rękami. Kto wie, może się odwróci i ulituje Bóg, odstąpi od zapalczywości swego gniewu, a nie zginiemy? Zobaczył Bóg czyny ich, że odwrócili się od swojego złego postępowania. I ulitował się Bóg nad niedolą, którą postanowił na nich sprowadzić, i nie zesłał jej.
(Ps 51,3-4.12-13.18-19)
REFREN: Sercem skruszonym nie pogardzisz, Panie
Zmiłuj się nade mną, Boże, w łaskawości swojej,
w ogromie swej litości zgładź moją nieprawość.
Obmyj mnie zupełnie z mojej winy
i oczyść mnie z grzechu mojego.
Stwórz, o Boże, we mnie serce czyste
i odnów we mnie moc ducha.
Nie odrzucaj mnie od swego oblicza
i nie odbieraj mi świętego ducha swego.
Ofiarą bowiem Ty się nie radujesz
a całopalenia, choćbym dał, nie przyjmiesz.
Boże, moją ofiarą jest duch skruszony,
pokornym i skruszonym sercem Ty, Boże, nie gardzisz.
(Jl 2,13)
Nawróćcie się do Boga waszego, On bowiem jest łaskawy i miłosierny.
(Łk 11,29-32)
Gdy tłumy się gromadziły, Jezus zaczął mówić: To plemię jest plemieniem przewrotnym. żąda znaku, ale żaden znak nie będzie mu dany, prócz znaku Jonasza. Jak bowiem Jonasz był znakiem dla mieszkańców Niniwy, tak będzie Syn Człowieczy dla tego plemienia. Królowa z Południa powstanie na sądzie przeciw ludziom tego plemienia i potępi ich; ponieważ ona przybyła z krańców ziemi słuchać mądrości Salomona, a oto tu jest coś więcej niż Salomon. Ludzie z Niniwy powstaną na sądzie przeciw temu plemieniu i potępią je; ponieważ oni dzięki nawoływaniu Jonasza się nawrócili, a oto tu jest coś więcej niż Jonasz.
Bóg okazywał ludziom Starego Testamentu wielką miłość, objawiał im swoją mądrość i zapraszał do współpracy. Zaprosił Jonasza do udziału w ocaleniu Niniwy, a mądrością Salomona oczarował królową Saby. Te sławne wydarzenia są jednak niczym wobec dzieła zbawienia dokonanego przez Chrystusa. Z zaproszenia do udziału w nim mogą jednak skorzystać tylko ci, którzy są gotowi do nawrócenia, czyli do odnalezienia Bożego miłosierdzia, wcześniejszego niż nasza świadomość jego konieczności.
O. Piotr Stasiński OFMCap, „Oremus” Wielki Post – Triduum Paschalne 2006, s. 35
GRZECH
„Zmiłuj sit; nade mną, o Boże, w swojej łaskawości, w ogromie swego miłosierdzia zmaż moją nieprawość” (Ps 51, 3)
Cała historia świata stwierdza straszliwe skutki grzechu. Jeden tylko grzech w jednej chwili przemienił Lucyfera, anioła światłości, w anioła ciemności, wiecznego nieprzyjaciela Boga. Jeden tylko grzech pozbawił Adama i Ewę stanu przyjaźni z Bogiem, pozbawiając ich wszelkich darów nadprzyrodzonych i pozaprzyrodzonych, skazując ich na śmierć, a wraz z nimi całą ludzkość. Lecz jeszcze bardziej niż to wszystko męka Jezusa mówi nam, jak wielka jest złość i niszczycielska siła grzechu. Poranione członki Chrystusa, Jego najboleśniejsza śmierć na krzyżu mówią, że grzech jest bogobójstwem. Syn Boży z powodu grzechu stał się „mężem boleści... chłostanym przez Boga i zdeptanym... przebitym za nasze grzechy, zdruzgotanym za nasze winy” (Iz 53, 3-5). Lecz z drugiej strony Chrystus przyjął śmierć dobrowolnie dla zbawienia człowieka grzesznego. „Niewinny Baranek krwią swoja, dobrowolnie wylaną wysłużył nam życie; w Nim Bóg pojednał nas ze sobą i między nami samymi oraz wyrwał z niewoli Szatana i grzechu” (KDK 22).
Jezus nie wykluczył nikogo z dobrodziejstw swojego odkupienia; plemieniu tych, którzy Go odrzucili, mawiał: „żaden znak nie będzie mu dany, prócz znaku Jonasza” (Łk 11, 29), Jak Jonasz, będący przez trzy dni w wielkiej rybie, a potem przez nią wyrzucony na ziemie żywy, został posłany, aby wzywał Niniwę do pokuty, tak Jezus, pozostając w grobie przez trzy dni, powstanie z martwych, aby dać życie wszystkim wierzącym w Niego, Śmierć i zmartwychwstanie Chrystusa są największym wyrazem Jego miłości względem grzesznych ludzi, a zarazem i największym znakiem Jego Boskości. Kto go przyjmie, będzie zbawiony, będzie mógł obmyć swoje grzechy we krwi Chrystusa i zmartwychwstanie w Nim do nowego życia.
Lecz jeszcze jest wielu takich, którzy odrzucając ten znak chcieliby innego, trwając tymczasem w swoich grzechach. Każdy chrześcijanin, przez prawo solidarności, jest obowiązany nie tylko sam osobiście nawrócić się z grzechu, lecz także walczyć, cierpieć i zadośćczynić za grzechy braci, przyśpieszając ich nawrócenie przez modlitwę i miłość.
O. Gabriel od św. Marii Magdaleny, karmelita bosy
Żyć Bogiem, t. I, str. 260
1 MARCA 2012
(Est [Wlg] 14,1.3-5,12-14)
Królowa Estera zwróciła się do Pana, przejęta niebezpieczeństwem śmierci. I błagała Pana, Boga Izraela, i rzekła: "Panie mój, Królu nasz, Ty jesteś jedyny, wspomóż mnie samotną, nie mającą prócz Ciebie żadnego wspomożyciela, bo niebezpieczeństwo jest niejako w ręce mojej. Ja słyszałam od młodości mojej w pokoleniu moim w ojczyźnie, że Ty, Panie, wybrałeś Izraela ze wszystkich narodów i ojców naszych ze wszystkich przodków ich na wieczystą posiadłość i uczyniłeś im tak wiele rzeczy według obietnicy. Wspomnij, Panie, pokaż się w chwili udręczenia naszego i dodaj mi odwagi. Królu bogów i Władco nad wszystkimi władcami. Daj odpowiednią mowę w usta moje przed obliczem lwa i obróć serce jego ku nienawiści wroga naszego, aby zginął on sam i ci, którzy z nim jedno myślą. Wybaw nas ręką Twoją i wspomóż mnie opuszczoną i nie mającą nikogo prócz Ciebie, Panie, który wiesz wszystko".
(Ps 138,1-3.7-8)
REFREN: Pan mnie wysłuchał, kiedy Go wzywałem
Będę Cię sławił, Panie, z całego serca,
bo usłyszałeś słowa ust moich.
Będę śpiewał Ci psalm wobec aniołów,
pokłon Ci oddam w Twoim świętym przybytku.
I będę sławił Twe imię
za łaskę Twoją i wierność.
Wysłuchałeś mnie, kiedy Cię wzywałem,
pomnożyłeś moc mojej duszy.
Wybawia mnie Twoja prawica.
Pan za mnie wszystkiego dokona.
Panie, Twa łaska trwa na wieki,
nie porzucaj dzieła rąk Twoich.
(Ps 51,12a.14a)
Stwórz, o Boże, we mnie serce czyste i przywróć mi radość z Twojego zbawienia.
(Mt 7,7-12)
Jezus powiedział do swoich uczniów: Proście, a będzie wam dane; szukajcie, a znajdziecie; kołaczcie, a otworzą wam. Albowiem każdy, kto prosi, otrzymuje; kto szuka, znajduje; a kołaczącemu otworzą. Gdy którego z was syn prosi o chleb, czy jest taki, który poda mu kamień? Albo gdy prosi o rybę, czy poda mu węża? Jeśli więc wy, choć źli jesteście, umiecie dawać dobre dary swoim dzieciom, o ileż bardziej Ojciec wasz, który jest w niebie, da to, co dobre, tym, którzy Go proszą. Wszystko więc, co byście chcieli, żeby wam ludzie czynili, i wy im czyńcie! Albowiem na tym polega Prawo i Prorocy.
Bywa często, że modlitwa prośby jest niedoceniana. Uwielbienie Boga i dziękczynienie jest jakby lepszą, godniejszą postawą przed Bogiem, a prosić należałoby wtedy, gdy własnymi siłami już w żaden sposób nie można sprostać zadaniu lub unieść cierpienia. A jednak cała Biblia utkana jest z modlitw błagalnych. Więcej nawet, Jezus wielokrotnie domaga się, by Ojca niebieskiego prosić, i udowadnia skuteczność takiej modlitwy. Wytrwałe szukanie, proszenie i kołatanie pozwala modlącemu się zobaczyć to, co jest dobre w oczach Bożych.
O. Piotr Stasiński OFMCap, „Oremus” Wielki Post – Triduum Paschalne 2006, s. 40
W dzień, w którym Cię wzywałem, wysłuchałeś mnie, o Panie, pomnożyłeś we mnie siłę (Ps 138, 3)
„Jeśli więc wy, choć źli jesteście, umiecie dawać dobre dary swoim dzieciom, o ileż bardziej Ojciec wasz, który jest w niebie, da to, co dobre, tym, którzy Go proszą” (Mt 7, 11). Wśród dobrych rzeczy, o które chrześcijanin może Boga prosić, niewątpliwie na pierwszym miejscu stoi nawrócenie i zachowanie od złego. Może się zdarzyć nawet osobom poświęconym na służbę Bożą, że trudno im będzie walczyć i uwolnić się od jakiejś nędzy nie dość jeszcze pokonanej i stale się odradzającej; albo mogą one nawet ulec złudzeniom, powodującym lekceważenie obietnic uczynionych Bogu i postanowień, lekceważenie obowiązku świętości. A może nie dosyć modlimy się, nie uciekamy się do Boga z bezgraniczną ufnością: nie prosimy, nie szukamy, nie kołaczemy tak, jak żąda Ewangelia, „albowiem każdy, kto prosi, otrzymuje; kto szuka, znajduje; a kołaczącemu otworzą” (tamże 8). Czy te słowa Zbawiciela mogą zwodzić?
Grzechu jednak nie można uważać tylko za zło osobiste. Każdy grzech — mniej czy bardziej ciężki, mniej czy więcej znany — ciąży na całej społeczności, na całej ludzkości i usiłuje odwrócić jej dążenie do Boga. Zwalczać grzech w samym sobie to znaczy uwalniać świat od ciężaru i leczyć ranę zadaną Kościołowi. Ta myśl powinna uczynić chrześcijanina gorliwszym w zwyciężaniu grzechu w sobie samym, żarliwszym w modlitwie, w tym celu, aby każdy człowiek został uwolniony od grzechu. Kościół powtarzając modlitwę, jakiej nauczył Jezus, modli się każdego dnia: „Wybaw nas, Panie, od zła wszelkiego... niech nas wspomaga Twoje miłosierdzie, abyśmy zawsze byli wolni od grzechu” (MP). Kościół dzięki Chrystusowi jest pewny i zapewnia swoje dzieci, że choćby niebezpieczeństwa otaczające ich były największe, z pomocą Bożą zostaną zachowani od grzechu. Jeżeli grzech dokonuje tak wielkiego zniszczenia na świecie, to dlatego że za mało się modlimy. Staramy się walczyć dobrymi środkami, lecz zbyt ludzkimi; podejmuje się sporo inicjatyw, lecz niewielu jest takich, którzy usiłują przeciwstawić się modlitwą i pokutą. Sobór zaleca, szczególnie w czasie Wielkiego Postu, „modlitwę za grzeszników” (KL 109). Nie wolno zapominać o tym wezwaniu.
O. Gabriel od św. Marii Magdaleny, karmelita bosy
Żyć Bogiem, t. I, str 264
2 MARCA 2012
(Ez 18,21-28)
To mówi Pan Bóg: A jeśliby występny porzucił wszystkie swoje grzechy, które popełniał, a strzegł wszystkich moich ustaw i postępowałby według prawa i sprawiedliwości, żyć będzie, a nie umrze: nie będą mu poczytane wszystkie grzechy, jakie popełnił, lecz będzie żył dzięki sprawiedliwości, z jaką postępował. Czyż tak bardzo mi zależy na śmierci występnego - wyrocznia Pana Boga - a nie raczej na tym, by się nawrócił i żył? A gdyby sprawiedliwy odstąpił od swej sprawiedliwości i popełniał zło, naśladując wszystkie obrzydliwości, którym się oddaje występny, czy taki będzie żył? Żaden z wykonanych czynów sprawiedliwych nie będzie mu poczytany, ale umrze z powodu nieprawości, której się dopuszczał, i grzechu, który popełnił. Wy mówicie: Sposób postępowania Pana nie jest słuszny. Słuchaj jednakże, domu Izraela: Czy mój sposób postępowania jest niesłuszny, czy raczej wasze postępowanie jest przewrotne? Jeśli sprawiedliwy odstąpił od sprawiedliwości, dopuszczał się grzechu i umarł, to umarł z powodu grzechów, które popełnił. A jeśli bezbożny odstąpił od bezbożności, której się oddawał, i postępuje według prawa i sprawiedliwości, to zachowa duszę swoją przy życiu. Zastanowił się i odstąpił od wszystkich swoich grzechów, które popełniał, i dlatego na pewno żyć będzie, a nie umrze.
(Ps 130,1-8)
REFREN: Gdy grzechy wspomnisz, któż się z nas ostoi?
Z głębokości wołam do Ciebie, Panie,
Panie, wysłuchaj głosu mego.
Nachyl Twe ucho
na głos mojego błagania.
Jeśli zachowasz pamięć o grzechach, Panie,
Panie, któż się ostoi?
Ale Ty udzielasz przebaczenia,
aby Ci służono z bojaźnią.
Pokładam nadzieję w Panu,
dusza moja pokłada nadzieję w Jego słowie,
dusza moja oczekuje Pana.
Bardziej niż strażnicy poranka
niech Izrael wygląda Pana.
U Pana jest bowiem łaska,
u Niego obfite odkupienie.
On odkupi Izraela
ze wszystkich jego grzechów.
(Ez 33,11)
Pan mówi: Nie chcę śmierci grzesznika, lecz aby się nawrócił i miał życie.
(Mt 5,20-26)
Jezus powiedział do swoich uczniów: Jeśli wasza sprawiedliwość nie będzie większa niż uczonych w Piśmie i faryzeuszów, nie wejdziecie do królestwa niebieskiego. Słyszeliście, że powiedziano przodkom: Nie zabijaj; a kto by się dopuścił zabójstwa, podlega sądowi. A Ja wam powiadam: Każdy, kto się gniewa na swego brata, podlega sądowi. A kto by rzekł swemu bratu: Raka, podlega Wysokiej Radzie. A kto by mu rzekł: Bezbożniku, podlega karze piekła ognistego. Jeśli więc przyniesiesz dar swój przed ołtarz i tam wspomnisz, że brat twój ma coś przeciw tobie, zostaw tam dar swój przez ołtarzem, a najpierw idź i pojednaj się z bratem swoim. Potem przyjdź i dar swój ofiaruj! Pogódź się ze swoim przeciwnikiem szybko, dopóki jesteś z nim w drodze, by cię przeciwnik nie podał sędziemu, a sędzia dozorcy, i aby nie wtrącono cię do więzienia. Zaprawdę, powiadam ci: nie wyjdziesz stamtąd, aż zwrócisz ostatni grosz.
Interpretacja Bożych przykazań, w której nie ma odniesienia do nakazu miłości, jest z gruntu fałszywa. Faryzejskie pojmowanie Prawa polegało na uniżaniu się przed Bogiem i pokazywaniu bratu zza pleców zaciśniętej pięści albo wręcz na zabijaniu złym słowem. Co do jednego grosza trzeba będzie spłacić bliźnim dług zaciągnięty przez życie, w którym zabrakło miłości. Po zakończeniu życia ziemskiego umorzenie należności nie będzie już możliwe. Czas na to, by świadczyć miłość, jest teraz, dopóki jesteśmy w drodze.
O. Piotr Stasiński OFMCap, „Oremus” Wielki Post – Triduum Paschalne 2006, s. 44
KOMU SIĘ ZDAJE, ŻE STOI...
„Panie, spójrz na udrękę moją i na boleść, i odpuść, mi wszystkie grzechy” (Ps 25, 18)
Różne są grzechy powszednie, które popełniamy wskutek ułomności czy też nieuwagi. Często człowiek nie chciałby zgrzeszyć za żadną cenę, lecz ponieważ jest jeszcze słaby, więc w chwili pokusy, zwłaszcza jeśli zaskoczy go ona znienacka, upada. Zaledwie jednak spostrzega się, zaraz odczuwa szczery ból, natychmiast żałuje, prosi Boga o przebaczenie, powstaje i rozpoczyna drogę na nowo. Takie grzechy nie czynią wielkiej szkody, są raczej znakiem słabości i niedojrzałości duchowej. Owszem, jeśli po takich upadkach człowiek potrafi się szczerze upokorzyć, odnosi z nich prawdziwy pożytek, a mianowicie coraz głębszą świadomość własnej nędzy, która go będzie skłaniać do całkowitej nieufności we własne siły oraz do pokładania całej ufności tylko w Bogu. Odczuje on w życiu w pełni prawdę słów Jezusowych: „Beze mnie nic uczynić nie możecie” (J 15, 5). Nierzadko Pan dopuszcza takie upadki właśnie po to, aby dać człowiekowi praktycznie poznać własną nędzę oraz utwierdzić go w prawdziwej pokorze, która jest podstawą całego życia duchowego.
Święta Teresa od Dzieciątka Jezus, mówiąc o takich upadkach, nie wahała się powiedzieć, iż one „nie zasmucają Pana”, właśnie dlatego, że nie pochodzą ze złej woli, lecz raczej ze słabości natury ludzkiej. Istnieje bardzo prosty sprawdzian wskazany przez Jezusa, aby się upewnić, że wola jest dobra i rzeczywiście oderwana od grzechu; jest on równocześnie warunkiem koniecznym, aby modlitwa była miła Bogu. „Jeśli... wspomnisz, że brat twój ma coś przeciw tobie, zostaw dar swój przed ołtarzem, a najpierw idź i pojednaj się z bratem swoim” (Mt 5, 23-24), Kto nie stara się zachować pokoju z bliźnim, nie może uważać się za czystego od dobrowolnego grzechu; jego przyjaźń z Bogiem nie jest gorąca, bo nie daje mu siły, aby wypełnił ten istotny obowiązek. Pan nie zwraca zbyt wielkiej uwagi na braki popełniane wskutek słabości ludzkiej, lecz zważa bardzo na wszystko, co rani pokój i zgodę miedzy braćmi.
O. Gabriel od św. Marii Magdaleny, karmelita bosy
Żyć Bogiem, t. I, str 267
3 MARCA 2012
(Pwt 26,16-19)
Mojżesz powiedział do ludu: Dziś Pan, Bóg twój, rozkazuje ci wykonać te prawa i nakazy. Strzeż ich, pełnij z całego swego serca i z całej duszy. Dziś uzyskałeś to, że Pan ci powiedział, iż będzie dla ciebie Bogiem, o ile ty będziesz chodził Jego drogami, strzegł Jego praw, poleceń i nakazów oraz słuchał Jego głosu. A Pan uzyskał to, żeś ty dziś obiecał być ludem stanowiącym szczególną Jego własność, jak ci powiedział, abyś zachowywał Jego wszystkie polecenia. On cię wtedy wywyższy we czci, sławie i wspaniałości ponad wszystkie narody, które uczynił, abyś był ludem świętym dla Pana, Boga twego, jak sam powiedział.
(Ps 119,1-2.4-5.7-8)
REFREN: Błogosławieni słuchający Pana
Błogosławieni, których droga nieskalana,
którzy postępują zgodnie z prawem Pańskim.
Błogosławieni, którzy zachowują Jego upomnienia
i szukają Go całym sercem.
Ty po to dałeś swoje przykazania,
by przestrzegano ich pilnie.
Oby niezawodnie zmierzały me drogi
ku przestrzeganiu Twych ustaw.
Będę Cię wysławiał prawym sercem,
gdy nauczę się Twych sprawiedliwych wyroków.
Przestrzegać będę Twoich ustaw,
abyś mnie nigdy nie opuścił.
(2 Kor 6,2b)
Oto teraz czas upragniony, oto teraz dzień zbawienia.
(Mt 5,43-48)
Jezus powiedział do swoich uczniów: Słyszeliście, że powiedziano: Będziesz miłował swego bliźniego, a nieprzyjaciela swego będziesz nienawidził. A Ja wam powiadam: Miłujcie waszych nieprzyjaciół i módlcie się za tych, którzy was prześladują; tak będziecie synami Ojca waszego, który jest w niebie; ponieważ On sprawia, że słońce Jego wschodzi nad złymi i nad dobrymi, i On zsyła deszcz na sprawiedliwych i niesprawiedliwych. Jeśli bowiem miłujecie tych, którzy was miłują, cóż za nagrodę mieć będziecie? Czyż i celnicy tego nie czynią? I jeśli pozdrawiacie tylko swych braci, cóż szczególnego czynicie? Czyż i poganie tego nie czynią? Bądźcie więc wy doskonali, jak doskonały jest Ojciec wasz niebieski.
Jezus wysoko stawia swoim uczniom poprzeczkę wymagań. Ich postępowanie i sposób myślenia mają ich wyróżniać spośród tych, którzy kierują się wyłącznie kategoriami doczesnymi, do tego stopnia, by uważano ich nawet za naiwnych. Bo miłość do nieprzyjaciół i modlitwa za prześladowców nie jest czymś zwyczajnym. A jednak Bóg tak właśnie postępuje. Nie kocha tych, którzy na to zasługują, lecz kocha nas wszystkich dlatego, że jest Bogiem.
O. Piotr Stasiński OFMCap, „Oremus” Wielki Post – Triduum Paschalne 2006, s. 47-48
BĘDZIESZ POSŁUSZNY JEGO WEZWANIU
Błogosławieni, o Panie, którzy zachowują twoje prawa i szukają Cię całym sercem (Ps 119, 2)
Jezus udoskonalając dawne prawo ukazał związek człowieka z Bogiem nie tyle jako łączność stworzenia ze Stwórcą, ile jako związek syna z Ojcem. W Starym Testamencie posłuszeństwo prawu Bożemu wynikało z pojęcia władzy Boga: „będzie dla ciebie Bogiem twoim... ty będziesz słuchał Jego głosu”. W Nowym Testamencie pojęcie to nie ulega zmianie; pierwsze przykazanie brzmi: „Jam jest Pan, twój Bóg” (Pwt 5, 6); jednak zostało uzupełnione i bardziej przepojone miłością dzięki prawdzie o ojcostwie Bożym. Dlatego posłuszeństwo, zachowywanie prawa wzbogacone jest o aspekt synowski. Obraz Ojca jest zawsze obecny w nauczaniu Jezusa. Obowiązki jałmużny, modlitwy, postu mają być wypełniane pod wejrzeniem Ojca, który widzi w skrytości (Mt 6, 1-18), a uczynki uczniów winny być takie, aby chwaliły Ojca (Mt 5, 16). Lecz to uwydatnia się w szczególny sposób w ogłoszeniu nowego prawa miłości: „Miłujcie waszych nieprzyjaciół i módlcie się za tych, którzy was prześladują; tak będziecie synami Ojca waszego, który jest w niebie” (tamże 44-45). Jeśli ideałem dawnego prawa jest najwyższa świętość Boga: „Bądźcie świętymi, ponieważ Ja jestem święty!” (Kpł 11, 44), to ideałem nowego prawa jest świętość Boga przede wszystkim w aspekcie ojcostwa: „Bądźcie doskonali, jak doskonały jest Ojciec wasz niebieski” (Mt 5, 48). Pojęcie ojcostwa przywołuje zaraz na pamięć pojęcie dobroci, miłości, i dlatego właśnie Jezus kładzie taki nacisk na prawo miłości, bądź to jako odpowiedź na nieskończoną miłość Ojca niebieskiego, bądź to jako naśladowanie Jego dobroci we wzajemnym obcowaniu.
Fakt, że Bóg jest Ojcem, a człowiek Jego dzieckiem, nie zmniejsza jednak obowiązku posłuszeństwa, a nawet czyni go bardziej potrzebnym, bo wypływa teraz nie z niewolniczej bojaźni, lecz z dziecięcej miłości. „Miłości — poucza św. Tomasz — nie można pojąć bez posłuszeństwa... a to dlatego, że przyjaźń sprawia, iż wspólnie chcemy lub nie chcemy tych samych rzeczy” (II-a II-ae 104, 3). Posłuszeństwo jest owocem miłości, przyjaźni z Bogiem a równocześnie jej konkretnym dowodem. Im pełniej człowiek, wyrzekając się własnej woli, we wszystkim zgadza się z wolą Boga, tym ściślej łączy się z Nim w doskonałym zjednoczeniu.
O. Gabriel od św. Marii Magdaleny, karmelita bosy
Żyć Bogiem, t. I, str. 271
» Przypominamy o możliwości bezpłatnej elektronicznej prenumeraty „Czytań na każdy dzień” – szczegóły na stronie Prenumerata.
» Powrót na stronę główną „Czytań”
© 1996–2012 www.mateusz.pl