www.mateusz.pl/czytania

27 LIPCA 2013

Sobota

 

Dzisiejsze czytania: Wj 24,3-8; Ps 50,1-2.5-6.14-15; Jk 1,21; Mt 13,24-30

Rozważania: Oremus · O. Gabriel od św. Marii Magdaleny OCD

 

(Wj 24,3-8)
Mojżesz wrócił z Synaju i obwieścił ludowi wszystkie słowa Pana i wszystkie Jego zlecenia. Wtedy cały lud odpowiedział jednogłośnie: Wszystkie słowa, jakie powiedział Pan, wypełnimy. Spisał więc Mojżesz wszystkie słowa Pana. Nazajutrz wcześnie rano zbudował ołtarz u stóp góry i postawił dwanaście stel, stosownie do liczby dwunastu pokoleń Izraela. Potem polecił młodzieńcom izraelskim złożyć Panu ofiarę całopalną i ofiarę biesiadną z cielców. Mojżesz zaś wziął połowę krwi i wylał ją do czar, a drugą połową krwi skropił ołtarz. Wtedy wziął Księgę Przymierza i czytał ją głośno ludowi. I oświadczyli: Wszystko, co powiedział Pan, uczynimy i będziemy posłuszni. Mojżesz wziął krew i pokropił nią lud, mówiąc: Oto krew przymierza, które Pan zawarł z wami na podstawie wszystkich tych słów.

(Ps 50,1-2.5-6.14-15)
REFREN: Składajcie Bogu dziękczynną ofiarę

Przemówił Pan, Bóg nad Bogami,
i wezwał ziemię od wschodu do zachodu słońca.
Bóg zajaśniał z Syjonu,
korony piękności.

„Zgromadźcie Mi moich umiłowanych,
którzy przez ofiarę zawarli ze Mną przymierze”.
Niebiosa zwiastują Jego sprawiedliwość,
albowiem sam Bóg jest sędzią.

„Bogu składaj ofiarę dziękczynną,
spełnij swoje śluby wobec Najwyższego!
I wzywaj Mnie w dniu utrapienia,
uwolnię ciebie, a ty Mnie uwielbisz”.

(Jk 1,21)
Przyjmijcie w duchu łagodności wszczepione w was słowo, które ma moc zbawić dusze wasze.

(Mt 13,24-30)
Jezus opowiedział tłumom tę przypowieść: Królestwo niebieskie podobne jest do człowieka, który posiał dobre nasienie na swej roli. Lecz gdy ludzie spali, przyszedł jego nieprzyjaciel, nasiał chwastu między pszenicę i odszedł. A gdy zboże wyrosło i wypuściło kłosy, wtedy pojawił się i chwast. Słudzy gospodarza przyszli i zapytali go: Panie, czy nie posiałeś dobrego nasienia na swej roli? Skąd więc wziął się na niej chwast? Odpowiedział im: Nieprzyjazny człowiek to sprawił. Rzekli mu słudzy: Chcesz więc, żebyśmy poszli i zebrali go? A on im odrzekł: Nie, byście zbierając chwast nie wyrwali razem z nim i pszenicy. Pozwólcie obojgu róść aż do żniwa; a w czasie żniwa powiem żeńcom: Zbierzcie najpierw chwast i powiążcie go w snopki na spalenie; pszenicę zaś zwieźcie do mego spichlerza.

 

 

“Wszystkie słowa, jakie powiedział Pan, wypełnimy” – przyrzeka lud izraelski u stóp góry Synaj, a mimo to w jego dalszej historii – podobnie jak i w naszym życiu – tyle jest zdrad, odstępstw i zwątpień. Można rosnąć na Bożym polu, przyznawać się do chrześcijaństwa, a w rzeczywistości być chwastem pomiędzy pszenicą. Słowo Boże – Jezus Chrystus – ma moc nas przemienić. Wyznajmy Mu swoją słabość, przyjmijmy z wdzięcznością Jego dar, tak by kiedyś mógł się do nas przyznać przed Ojcem.

Wspólnota „Genezaret”, „Oremus” lipiec 2001, s. 112

 

NADZIEJA CHWAŁY

Panie, Tyś działem moim, dlatego pokładam nadzieję w Tobie (Lm 3, 24)

„Ojciec chwały... niech da wam światłe oczy serca, tak byście wiedzieli, czym jest nadzieja waszego powołania, czym bogactwo chwały Jego dziedzictwa wśród świętych” (Ef 1, 17-18). Tylko Bóg może dać zrozumieć chrześcijaninowi wielkość jego powołania do nadziei, która kieruje go pewnie do „dziedzictwa Boga wśród świętych”, czyli do uszczęśliwiającego posiadania Boga w życiu wiecznym, w łączności z całym tryumfującym Kościołem. Chrześcijanin jest człowiekiem w drodze do mety nadziemskiej; nie ma tutaj stałego mieszkania, jego serce nie zakotwiczyło się w dobrach doczesnych, lecz wznosi się ponad nie, ponieważ w nadziei ma jakby „kotwicę duszy, bezpieczną i silną, która przenika poza zasłonę [czyli do nieba], gdzie Jezus poprzednik wszedł za nas” (Hbr 6, 19-20), by przygotować nam miejsce w swojej chwale.

Gdy nadzieja opanuje głęboko życie chrześcijanina, wtedy jednoczy wszystkie jego dążenia, wszystkie pragnienia i skierowuje je do Boga. Wówczas nie ma tam już miejsca dla tylu małych nadziei ziemskich jak poszanowanie i poklask ludzi, życie łatwiejsze i wygodniejsze, troska o pierwsze miejsce. Chrześcijanin nie gardzi rzeczywistościami ziemskimi, lecz używa ich i ceni sercem wolnym; zamiast przywiązywać się do nich, czyni z nich odskocznię, by podnieść się coraz wyżej, aż do osiągnięcia Boga. Życie przybiera w ten sposób cechę pielgrzymki, która tutaj na ziemi nie ma mety; nabiera znaczenia wyczekiwania, wigilii przepełnionej pragnieniami. Nie ma czasu do stracenia, nie ma miejsca na lenistwo i gnuśność dla tego, kto wzdycha do osiągnięcia Boga: każdy dzień powinien znaczyć jeden krok naprzód ku wieczności. „Tak więc, mając tę ufność — pisze św. Paweł — wiemy, że jak długo pozostajemy w ciele, jesteśmy pielgrzymami, z daleka od Pana. Mamy jednak nadzieję... i chcielibyśmy raczej opuścić nasze ciało i stanąć w obliczu Pana” (2 Kor 5, 6-8). Jest to okrzyk nadziei chrześcijańskiej, niecierpliwej, aby posiąść Boga; okrzyk ten wyraża się nie westchnieniami, lecz ochotnym czynem, by osiągnąć zamierzony cel: „Dlatego też staramy się Jemu podobać, czy to gdy z Nim, czy też gdy z daleka od Niego jesteśmy” (tamże 9).

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny, karmelita bosy
Żyć Bogiem, t. II, str. 442

 

 

» Przypominamy o możliwości bezpłatnej elektronicznej prenumeraty „Czytań na każdy dzień” – szczegóły na stronie Prenumerata.

» Powrót na stronę główną „Czytań”

 

 

© 1996–2013 www.mateusz.pl