www.mateusz.pl/czytania

16 MARCA 2014

II niedziela Wielkiego Postu

 

Dzisiejsze czytania: Rdz 12,1-4a; Ps 33,4-5.18-20.22; 2 Tm 1,8b-10; Mt 17,7; Mt 17,1-9

Rozważania i homilie: Oremus · ks. E. Staniek · O. Gabriel od św. Marii Magdaleny OCD

 

(Rdz 12,1-4a)
Pan rzekł do Abrama: Wyjdź z twojej ziemi rodzinnej i z domu twego ojca do kraju, który ci ukażę. Uczynię bowiem z ciebie wielki naród, będę ci błogosławił i twoje imię rozsławię: staniesz się błogosławieństwem. Będę błogosławił tym, którzy ciebie błogosławić będą, a tym, którzy tobie będą złorzeczyli, i ja będę złorzeczył. Przez ciebie będą otrzymywały błogosławieństwo ludy całej ziemi. Abram udał się w drogę, jak mu Pan rozkazał, a z nim poszedł i Lot.

(Ps 33,4-5.18-20.22)
REFREN: Mamy nadzieję w miłosierdziu Pana

Słowo Pana jest prawe,
a każde Jego dzieło godne zaufania.
On miłuje prawo i sprawiedliwość,
ziemia jest pełna Jego łaski.

Oczy Pana zwrócone na bogobojnych,
na tych, którzy czekają na Jego łaskę,
aby ocalił ich życie od śmierci
i żywił ich w czasie głodu.

Dusza nasza oczekuje Pana,
On jest naszą pomocą i tarczą.
Panie, niech nas ogarnie Twoja łaska
według nadziei, którą pokładamy w Tobie.

(2 Tm 1,8b-10)
Weź udział w trudach i przeciwnościach znoszonych dla Ewangelii według mocy Boga! On nas wybawił i wezwał świętym powołaniem nie na podstawie naszych czynów, lecz stosownie do własnego postanowienia i łaski, która nam dana została w Chrystusie Jezusie przed wiecznymi czasami. Ukazana zaś została ona teraz przez pojawienie się naszego Zbawiciela, Chrystusa Jezusa, który przezwyciężył śmierć, a na życie i nieśmiertelność rzucił światło przez Ewangelię,

(Mt 17,5)
Z obłoku świetlanego odezwał się głos: "To jest mój Syn umiłowany, Jego słuchajcie!"

(Mt 17,1-9)
Jezus wziął z sobą Piotra, Jakuba i brata jego Jana i zaprowadził ich na górę wysoką, osobno. Tam przemienił się wobec nich: twarz Jego zajaśniała jak słońce, odzienie zaś stało się białe jak światło. A oto im się ukazali Mojżesz i Eliasz, którzy rozmawiali z Nim. Wtedy Piotr rzekł do Jezusa: Panie, dobrze, że tu jesteśmy; jeśli chcesz, postawię tu trzy namioty: jeden dla Ciebie, jeden dla Mojżesza i jeden dla Eliasza. Gdy on jeszcze mówił, oto obłok świetlany osłonił ich, a z obłoku odezwał się głos: To jest mój Syn umiłowany, w którym mam upodobanie, Jego słuchajcie! Uczniowie, słysząc to, upadli na twarz i bardzo się zlękli. A Jezus zbliżył się do nich, dotknął ich i rzekł: Wstańcie, nie lękajcie się! Gdy podnieśli oczy, nikogo nie widzieli, tylko samego Jezusa. A gdy schodzili z góry, Jezus przykazał im mówiąc: Nie opowiadajcie nikomu o tym widzeniu, aż Syn Człowieczy zmartwychwstanie.

 

 

„Pan Bóg rzekł do Abrama: «Wyjdź z twojej ziemi rodzinnej i z domu twego ojca do kraju, który ci ukażę».” Najpierw jest wezwanie do opuszczenia ziemi rodzinnej, a więc swojego świata i swojego poczucia bezpieczeństwa. Stało się to udziałem Abrahama i jest udziałem uczniów Jezusa aż po dziś dzień. Potem następuje stopniowe zbliżanie się do Boga i Jego tajemnic. W końcu przychodzi chwila światła, odsłania się Tajemnica, a rozum zaproszony jest do pokory. Wiara bywa traceniem siebie i swojego świata.

O. Tomasz Zamorski OP, „Oremus” Wielki Post 2008, s. 50

 

Trzy szczyty

Uprawiała sport i rokowała duże nadzieje na dobre wyniki. Lubiana przez koleżanki, zawsze pełna radości i optymizmu. Wiadomość o jej wejściu za bramę klasztoru klauzurowego była szokiem dla wszystkich, którzy ją znali. Jeden po drugim pytał: Co się jej stało? Gdy te pytania dotarły do niej, odpowiadała z uśmiechem: Przeszłam na alpinizm duchowy. Mam do zdobycia kilka ciekawych szczytów – Synaj, Tabor, Góra Oliwna, Golgota.

Porównanie jest niezwykle trafne. Trzeba być dobrym alpinistą ducha, by się zdecydować na wspinaczkę w stronę tych szczytów. Dokonuje się to przez doskonalenie modlitwy. To w modlitwie Mojżesz precyzował na Synaju genialne prawo Dekalogu, i tylko w modlitwie można je właściwie odczytać. W modlitwie Chrystus przemienił się na górze Tabor i na chwilę objawił blask swojej wiecznej chwały. W modlitwie mocował się z potęgą zła istniejącego na ziemi, na szczycie Góry Oliwnej, i w modlitwie na Golgocie oddał ducha w ręce swego Ojca.

Alpinista wędrując w stronę szczytu, krok po kroku, odchodzi od bogactwa tego świata i wchodzi w wielkie ubóstwo. Zostawia za sobą bujną roślinność, różnorodny świat zwierząt, przy większych wysokościach nawet przedstawiciele świata ptaków pojawiają się coraz rzadziej. Najczęściej pod nogami dudni twardy lód, śnieg lub skała. Jest zimno, wieje mocny wiatr, droga niebezpieczna, a w powietrzu brakuje nawet tlenu. Mimo to idzie, jakby wbrew logice, idzie w stronę szczytu. Gdy go zdobędzie, wraca inny. Sama droga go przemieniła.

Szczyty świata są puste. Jedynie piękna pogoda może zapewnić alpiniście spotkanie z niepowtarzalną panoramą łańcuchów górskich. Szczyty biblijne nie są puste, są miejscem spotkania człowieka z Bogiem. Ten, kto potrafi je zdobyć, wraca z nich przemieniony nie tylko doświadczeniem niezwykle ciekawej drogi, ale i niepowtarzalnym spotkaniem z Żywym Bogiem.

Jest jeszcze druga zasadnicza różnica między alpinizmem duchowym, a tego świata. Alpinista zdobywa szczyty najczęściej dla siebie. To jest wyłącznie jego przygoda. Natomiast ten, kto zdecydował się na zdobywanie biblijnych szczytów, chce się spotkać z Bogiem, by załatwić u Niego wiele spraw innych ludzi. Najczęściej motywem podjęcia tej wspinaczki jest troska o ocalenie bliźnich od śmierci wiecznej.

Wielki Post to okres, w którym Kościół organizuje wyprawę na trzy szczyty znane z Ewangelii. Rozpoczyna od Taboru, by ci, którzy decydują się na tę wędrówkę, mogli doświadczyć obecności Boga, by spojrzeli w świat Bożego życia i doznali przemieniającej mocy modlitwy. Drugim szczytem jest Góra Oliwna. Na niej można poznać prawdę o tajemnicy zła dręczącego ludzkość i siłę modlitwy jako szczepionki uodporniającej na wszelkie jego zakusy. W Wielki Piątek najbardziej odważnych Kościół prowadzi na Kalwarię, by objawić tajemnicę zwycięstwa Boga nad złem. Dramat tego szczytu trwa trzy dni. Początkowo wszystko wskazuje na przewagę zła, ale poranek wielkanocny ujawnia bezapelacyjne zwycięstwo Boga.

Nikt nie potrafi zdobyć tych trzech szczytów bez doskonalenia modlitwy, czyli autentycznego spotkania z Bogiem. Chodzi o umiejętność wejścia w Jego świat i o zdolność chodzenia z Nim, w naszym świecie. Po przeżyciu bogactwa Taboru, Getsemani i Golgoty życie człowieka wygląda zupełnie inaczej. Z tych szczytów wszystko widać we właściwych proporcjach.

Brakuje nam dziś szkoły modlitwy. Potrzeba mistrzów, wytrawnych znawców sztuki duchowego alpinizmu. Jest ich wciąż za mało, a kandydatów do tej szkoły wielu. Prośba apostołów: „Panie naucz nas modlić się” w okresie Wielkiego Postu staje się szczególnie aktualna.

Ks. Edward Staniek

 

Odwaga

Bardzo czekali na dziecko. Radość z jego narodzenia była krótka. Paraliż kończyn. Lekarz oświadczył matce: „nic z niego nie będzie”. Kochające serce nie rezygnuje jednak z walki o dobro dziecka. Zrezygnowała z pracy w swoim zawodzie. Skończyła szkołę pielęgniarską specjalizując się w rehabilitacji. Weszła w krąg ludzi dotkniętych cierpieniem. Nawiązała kontakt z rodzicami podobnie kalekich dzieci. Dzień w dzień poświęcała sporo czasu dla dziecka. Do szkoły podstawowej w pierwszych klasach nosiła synka na rękach; później wiozła na wózku inwalidzkim. Syn, o bardzo ograniczonych możliwościach ruchu, zdumiewa zdolnościami intelektualnymi. Kończy szkołę podstawową z wyróżnieniem, podobnie zdaje maturę. Podejmuje studia i te kończy z dobrymi wynikami. Dziś jest cenionym pracownikiem.

„Nic z niego nie będzie”. Kochająca matka udowodniła, że lekarz nie miał racji. Po latach może być dumna z syna, ale syn może być jeszcze bardziej dumny z matki. To, że jest kimś, zawdzięcza jej odważnej miłości. To bohaterka.

Szkoda, że słowo bohater zostało zarezerwowane dla ludzi uczestniczących w akcjach wyjątkowo trudnych i ryzykownych. Znacznie więcej prawdziwych bohaterów nigdy nie zostanie nagrodzonych pochwałą w oczach opinii publicznej. To ciche bohaterstwo jest nawet trudniejsze. Wspomniana matka musiała w nim trwać blisko dwadzieścia trzy lata – godzina po godzinie. Wierzyła w sukces. Poświęciła życie dla dobra syna i w ten sposób je wygrała. To wymaga wielkiej odwagi.

Dziś tak często brakuje odwagi w naszym codziennym życiu. To ona decyduje o sile przebicia. Odwaga to podstawowa wartość przebicia. Odwaga to podstawowa wartość ewangeliczna. Już przy chrzcie Kościół oczekuje bardzo odważnego wyznania od tych, którzy chcą wejść na drogę wiodącą do zbawienia. „Czy wyrzekasz się ducha złego?”. – Oto pytanie postawione jako warunek chrztu. Odpowiedź zawarta w jednym słowie: „Wyrzekam” – jest równoznaczna z wyzwaniem do walki wszelkiego zła istniejącego na świecie. Stawać zaś przeciw tak potężnemu Goliatowi może jedynie człowiek wielkiej odwagi.

Odpowiedź na drugie pytanie: „Czy wierzysz w Boga?” – wymaga również odwagi. Wejście w świat wiary to przedsięwzięcie niezwykle ryzykowne. Wytrwanie w tym świecie jest ściśle uzależnione od odwagi. Droga wiary prowadzi w nieznane, prowadzi na bardzo trudny szczyt spotkania z samym Bogiem, szczyt przemienienia. Pokonanie wewnętrznych trudności na drodze doskonalenia wiary jest uzależnione od odwagi. Gdy tej cnoty zabraknie, czeka człowieka nieunikniona klęska.

Poszukajmy w Wielkim Poście tych elementów, które pozwolą nam w sposób twórczy wykorzystać wolność zawartą w demokracji. Obok mądrości, drugą wartością jest odwaga. Niestety, tych wartości nie da się kupić za złotówki ani za dolary. Te wartości zdobywa się żmudną pracą. To one kształtują nasze serca. Jest to zadanie pochłaniające całe lata. Trudno o mistrzów, zarówno w dziedzinie zdobywania mądrości, jak i w dziedzinie doskonalenia odwagi. Trzeba ich niejednokrotnie szukać w przeszłości. Dla człowieka wierzącego sprawa jest nieco prostsza. Można poprosić o poprowadzenie na drodze doskonalenia odwagi samego Zmartwychwstałego Chrystusa. On doskonale zna wartość tej cnoty i warunki w jakich trzeba ją wypracowywać. Rzadko jednak można spotkać ludzi modlących się o odwagę i gotowych na wypracowanie tej cnoty u siebie.

Warto też szerzej otworzyć oczy i spojrzeć wokół siebie, by dostrzec ludzi prawdziwie odważnych. Nie chodzi tu o odwagę mówienia, bo takich w nowej sytuacji będzie sporo. Skoro za mówienie prawdy nie trzeba cierpieć, to do jej głoszenia nie trzeba odwagi. Wystarczy tupet lub perspektywa jakiegoś zysku. Prawdziwa odwaga zawsze ujawnia się w czynie. Odważny płaci samym sobą. Nabywa wówczas na własność wartość cenniejszą niż wszystkie bogactwa ziemi i cenniejszą niż jego życie. Człowiek odważny zawsze ma na uwadze dobra nieśmiertelne.

Ks. Edward Staniek

 

O Boże, Ty nas wezwałeś świętym wezwaniem (2 Tm 1, 9)

Temat dwóch pierwszych czytań na dzisiejszą niedzielę mógłby być zatytułowany: powołanie wierzących. W Starym Testamencie (Rdz 12, l-4a) czytamy historie powołania Abrahama, przodka narodu wybranego i ojca wszystkich wierzących. „Pan rzekł do Abrahama: «Wyjdź z twojej ziemi rodzinnej i z domu twego ojca do kraju, który ci ukażę»” (tamże 1). Cudowna i tajemnicza wiara tego człowieka, który chociaż pochodzi z rodu bałwochwalczego, wierzy w jednego prawdziwego Boga do tego stopnia, że opuszcza wszystko — ziemię i rodzinę — aby iść za głosem Tego, który go wzywa ku nieznanemu przeznaczeniu. Abraham wychodzi, będzie żył jako koczownik udając się z miejsca na miejsce według poleceń Boga, wierząc, przeciw wszelkiej oczywistości, że On wypełni swoją obietnicę: „Uczynię z ciebie wielki naród” (tamże 2).

W drugim czytaniu (2 Tm 1, 8b-10) św. Paweł mówi o powołaniu chrześcijanina, który widzi korzeń swego w powołaniu Abrahama, lecz wie, że został oświecony i podniesiony przez łaskę Chrystusa. „Bóg nas wybawił i wezwał świętym wezwaniem, nie na podstawie naszych czynów, lecz stosownie do własnego postanowienia i łaski, która nam dana została w Chrystusie Jezusie” (tamże 9). Abraham został powołany ze względu na Chrystusa, Jemu miał przygotować lud, z którego Pan się narodzi; lecz chrześcijanin został powołany do orszaku Chrystusa przez łaskę wynikającą z tajemnicy paschalnej Jego śmierci i zmartwychwstania. Abraham oglądał z daleka dzień Chrystusa (J 8, 56); chrześcijanin widzi Go z bliska, żyjąc w czasie już uświęconym przez przyjście Zbawiciela. Jeśli Abraham odpowiedział tak doskonale na wezwanie Boże, o ileż doskonalej jest obowiązany uczynić to chrześcijanin — teraz, kiedy Jezus Chrystus „przezwyciężył śmierć, a na życie i nieśmiertelność rzucił światło przez Ewangelię” (2 Tm 1, 10).

Według dawnej tradycji, dzisiaj odczytuje się ewangelię o Przemienieniu (Mt 17, l-9), które Jest syntezą tajemnicy śmierci i zmartwychwstania Pana oraz wyrazem powołania chrześcijańskiego. Fakt, jaki miał miejsce „sześć dni później” — wyznanie wiary Piotra w Cezarei, a po nim bezpośrednio pierwsza zapowiedź męki, ukazuje się jako potwierdzenie oświadczenia: „Ty jesteś Mesjasz, Syn Boga żywego” (Mt 16, 16), a równocześnie jako zachęta dla Apostołów, aby nie upadli na duchu wskutek cierpień, jakie miały Jezusowi przypaść w udziale. Potrzebne było, aby zrozumieli, że Męka nie tylko nie niszczy chwały Syna Bożego, lecz jest koniecznym ku niej przejściem. „Przemienił się wobec nich: twarz Jego zajaśniała jak słońce, odzienie zaś stało się białe jak światło” (Mt 17, 2). Na ten widok Piotr wybucha: on, który zareagował gwałtownie na zapowiedź Męki, teraz wobec chwały Mistrza umiłowanego woła z zapałem: „Panie, dobrze, że tu jesteśmy” (tamże 4). Krzyż przeraził go, chwała natomiast podnosi i chciałby w niej trwać zapominając o wszystkim innym. Lecz widzenie uszczęśliwiające na Taborze jest tylko zapowiedzią chwały Zmartwychwstania, jest umocnieniem, by tym odważniej iść za Jezusem drogą wiodącą na Kalwarię. Wszystko to wyraził głos pochodzący z nieba: „To jest mój Syn umiłowany, w którym mam upodobanie, Jego słuchajcie” (tamże 5). Ojciec ma upodobanie w Synu, który chociaż dzieli z Nim naturę boską, godzi się ukryć chwałę pod zasłoną swojego ciała, a jeszcze bardziej pod wzgardą krzyża. Uczniowie powinni Go zawsze słuchać, zwłaszcza gdy mówi z krzyża i naucza drogi do Niego wiodącej. Powołanie chrześcijanina oznacza upodobnienie się do Jezusa ukrzyżowanego, by kiedyś upodobnić się do Niego w chwale.

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny, karmelita bosy
Żyć Bogiem, t. I, str. 273

 

 

» Przypominamy o możliwości bezpłatnej elektronicznej prenumeraty „Czytań na każdy dzień” – szczegóły na stronie Prenumerata.

» Powrót na stronę główną „Czytań”

 

 

© 1996–2014 www.mateusz.pl