18 LUTEGO 2017

Sobota

Dzień powszedni

Dzisiejsze czytania: Hbr 11,1-7; Ps 145,2-5.10-11; Mk 9,7; Mk 9,2-13

Rozważania: Ewangeliarz OP, Oremus, O. Gabriel od św. Marii Magdaleny OCD

Książka na dziś: Niezykła moc różańca

Dzisiejsze czytania

(Hbr 11,1-7)
Wiara zaś jest poręką tych dóbr, których się spodziewamy, dowodem tych rzeczywistości, których nie widzimy. Dzięki niej to przodkowie otrzymali świadectwo. Przez wiarę poznajemy, że słowem Boga światy zostały tak stworzone, iż to, co widzimy, powstało nie z rzeczy widzialnych. Przez wiarę Abel złożył Bogu ofiarę cenniejszą od Kaina, za co otrzymał świadectwo, iż jest sprawiedliwy. Bóg bowiem zaświadczył o jego darach, toteż choć umarł, przez nią jeszcze mówi. Przez wiarę Henoch został przeniesiony, aby nie oglądał śmierci. I nie znaleziono go, ponieważ Bóg go zabrał. Przed zabraniem bowiem otrzymał świadectwo, iż podobał się Bogu. Bez wiary zaś nie można podobać się Bogu. Przystępujący bowiem do Boga musi uwierzyć, że [Bóg] jest i że wynagradza tych, którzy Go szukają. Przez wiarę Noe został pouczony cudownie o tym, czego jeszcze nie można było ujrzeć, i pełen bojaźni zbudował arkę, aby zbawić swą rodzinę. Przez wiarę też potępił świat i stał się dziedzicem sprawiedliwości, którą otrzymuje się przez wiarę.

(Ps 145,2-5.10-11)
REFREN: Będę wysławiał imię Twe na wieki

Każdego dnia będę Ciebie błogosławił
i na wieki wysławiał Twoje imię.
Wielki jest Pan i godzien wielkiej chwały,
a wielkość Jego niezgłębiona.

Pokolenie pokoleniu głosi Twoje dzieła
i zwiastuje Twoje potężne czyny.
Głoszą wspaniałą chwałę Twego majestatu
i rozpowiadają Twoje cuda.

Niech Cię wielbią, Panie, wszystkie Twoje dzieła
i niech Cię błogosławią Twoi święci.
Niech mówią o chwale Twojego królestwa
i niech głoszą Twoją potęgę.

(Mk 9,7)
Otwarły się niebiosa i zabrzmiał głos Ojca: To jest mój Syn umiłowany, Jego słuchajcie.

(Mk 9,2-13)
Po sześciu dniach Jezus wziął z sobą Piotra, Jakuba i Jana i zaprowadził ich samych osobno na górę wysoką. Tam przemienił się wobec nich. Jego odzienie stało się lśniąco białe tak, jak żaden folusznik na ziemi wybielić nie zdoła. I ukazał się im Eliasz z Mojżeszem, którzy rozmawiali z Jezusem. Wtedy Piotr rzekł do Jezusa: Rabbi, dobrze, że tu jesteśmy; postawimy trzy namioty: jeden dla Ciebie, jeden dla Mojżesza i jeden dla Eliasza. Nie wiedział bowiem, co należy mówić, tak byli przestraszeni. I zjawił się obłok, osłaniający ich, a z obłoku odezwał się głos: To jest mój Syn umiłowany, Jego słuchajcie. I zaraz potem, gdy się rozejrzeli, nikogo już nie widzieli przy sobie, tylko samego Jezusa. A gdy schodzili z góry, przykazał im, aby nikomu nie rozpowiadali o tym, co widzieli, zanim Syn Człowieczy nie powstanie z martwych. Zachowali to polecenie, rozprawiając tylko między sobą, co znaczy powstać z martwych. I pytali Go: Czemu uczeni w Piśmie twierdzą, że wpierw musi przyjść Eliasz? Rzekł im w odpowiedzi: Istotnie, Eliasz przyjdzie najpierw i naprawi wszystko. Ale jak jest napisane o Synu Człowieczym? Ma On wiele cierpieć i być wzgardzonym. Otóż mówię wam: Eliasz już przyszedł i uczynili mu tak, jak chcieli, jak o nim jest napisane.

Do góry

Rozważania do czytań

Ewangeliarz OP

Do góry

Oremus

Na górze Tabor Jezus na krótką chwilę ukazał wybranym uczniom swoją chwałę Syna Bożego. Można powiedzieć, że to nie tyle Jezus się przemienił, ile raczej przemienił On spojrzenie swoich uczniów. Obecność Mojżesza i Eliasza wskazuje na to, że cała rzeczywistość pierwszego Przymierza, Prawo i Prorocy, znajdują swoje wypełnienie w Jezusie Chrystusie. Celem tego wydarzenia było mocniejsze związanie uczniów z Jezusem, aby słuchali Jego głosu. Nie byliśmy wprawdzie z uczniami na górze Przemienienia, ale scena ta została opisana w Ewangelii ze względu na nas. Wezwanie Ojca: „Jego słuchajcie!”, jest skierowane także do nas i do wszystkich uczniów Jezusa w każdej epoce.

ks. Maciej Zachara MIC, „Oremus” luty 2007, s. 72

Do góry

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny OCD

Błogosławiona nadzieja

O Panie, naucz mnie „żyć rozumnie, sprawiedliwie i pobożnie na rym świecie, w oczekiwaniu błogosławionej nadziei” (Tt 2, 12–13)

Według myśli św. Pawła, chrześcijanin powinien żyć „oczekując błogosławionej nadziei i objawienia się chwały wielkiego Boga i Zbawiciela naszego, Jezusa Chrystusa” (Tt 2, 13). Tęsknota za życiem wiecznym wyrażała żywą wiarę pierwotnego Kościoła. Stwierdzają to listy św. Pawła: „Teraz w tym przybytku (w ciele) wzdychamy pragnąc przyodziać się w nasz niebieski przybytek”, ponieważ „jak długo pozostajemy w ciele, jesteśmy pielgrzymami, z daleka od Pana” (2 Kor 5, 2. 6) i dlatego „pragnę odejść, a być z Chrystusem” (Flp 1, 23).

Aby jednak „błogosławiona nadzieja” powrotu Boga spełniła się, trzeba przejść przez ciemną rzeczywistość śmierci. Śmierć budzi zawsze uczucie odrazy, wstrętu. Jest to rzecz naturalna; Kościół twierdzi, że człowiek „słusznie osądza sprawę, jeśli wzdraga się przed całkowitą zagładą i ostatecznym końcem swojej osoby i myśl o tym odrzuca. Zaród wieczności, który w sobie nosi... buntuje się przeciw śmierci” (KDK 18). Człowiek został stworzony dla życia w pełnym tego słowa znaczeniu: życia wiecznego w Bogu, bo „śmierci Bóg nie uczynił — zauważa Pismo święte. — Bezbożni zaś ściągają ją na siebie” (Mdr 1, 13. 16).

Śmierć jest następstwem i karą za grzech, gwałci naturę człowieka, kontrastuje z jego powołaniem do wieczności. Tylko wiara, żywa wiara w Chrystusa Zbawiciela umożliwia pogodne przyjęcie śmierci, widząc w niej przejście prowadzące do wiecznego spotkania z Bogiem. W rzeczywistości Syn Boży, jak odkupił człowieka z grzechu, tak też wybawił go od śmierci; przyjmując śmierć, zwyciężył śmierć samą, wyrwał jej zdobycz, a zmartwychwstając złączył człowieka ze swoim życiem wiecznym. Śmierć pozostaje zawsze gorzką rzeczywistością, bo niszczy ciało, lecz nie może dotknąć duszy; przez utrapienia zniszczenia fizycznego człowiek odchodzi z tego wygnania, „aby być z Chrystusem”; lecz przyjdzie dzień, kiedy również, ciało „przyodzieje się w niezniszczalność” (1 Kor 15, 54) i będzie uczestniczyło w chwale Pana. Chrześcijanin odnajduje w ten sposób w Chrystusie Zbawicielu swoje przeznaczenie do życia wiecznego. Śmierć nie jest nieodwołalnym końcem, lecz początkiem prawdziwego życia, „wiecznym uczestnictwem nieskazitelnego życia Bożego” (KDK 18)

Panie... umiłowałem Cię całą duszą i całym życiem moim. Będę szczęśliwy, kiedy Cię zobaczę, a Ty mi dasz odpoczynek; teraz już nie będę żył na tym świecie. Otrzymam życie, które nie zna ani ucisku, ani utrapienia, ani cierpienia, ani prześladowcy i prześladowanego, ani ciemięzcy i ciemiężonego, ani tyrana i ofiary... rany stóp moich zostaną uleczone w Tobie, o Drogo wszystkich pielgrzymów; zmęczenie moich członków znajdzie w Tobie odpoczynek, o Chryste, który jesteś krzyżmem naszego namaszczenia. W Tobie, kielichu naszego zbawienia, jest nasza radość, Ty otrzesz łzy naszych oczu (św. Symeon z Seleucji).

O rozkoszy moja, Panie wszystkiego stworzenia i Boże moi! Dopókiż jeszcze będę czekała na szczęście oglądania Cię twarzą w twarz? Jakie dasz lekarstwo duszy, która nie może znaleźć na tej ziemi odpoczynku poza Tobą? O życie długie! Życie gorzkiej Życie bez życia! O samotności najsamotniejsza! O, cierpienie bez lekarstwa! Kiedyż więc, Panie, kiedyż?... co pocznę, Dobro moje, co pocznę? Może mam pragnąć nie pragnąc Ciebie? O Boże mój i Stworzycielu mój, Ty ranisz serce, a grot w nim nie wyciągnięty zostawiasz, ranisz, a znaki rany niewidomymi czynisz; zabijasz, a zabijając życia dodajesz...
Dusza w tym dusznym więzieniu zamknięta pragnie swego wyzwolenia, a przy tym jednak pragnie nie odstąpić od tego, czego Ty chcesz, Chwało moja, albo potęguj ból duszy, albo od razu połóż mu koniec i zabierz mię do siebie. O śmierci, śmierci, jak można bać się ciebie, kiedy w tobie jest życie! Lecz kto zmarnował część życia swego, nie miłując Boga, jakże się ma nie bać Ciebie? A ja właśnie tak postępowałam, czegóż więc tak się dopraszam, czego tak pragnę? Czy może zasłużonego karania za moje grzechy? Nie dopuszczaj tego, moje Dobro! Pomnij, jak drogo Cię kosztowało moje odkupienie! (Św. Teresa od Jezusa: Wołania duszy do Boga 6, 1–2).

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny, karmelita bosy
Żyć Bogiem, t. II, str. 157

Do góry

Książka na dziś

Niezykła moc różańca

Niezykła moc różańca

Siła Różańca tkwi w tym, że modlitwa ta jest znakiem wzajemnej miłości Boga i człowieka przekazywanej sobie przez ręce wspólnej Matki. Człowiek pozostający w tej serdecznej relacji nie czuje lęku przed największym wrogiem, chroni go bowiem moc Matki. O tym, że warto odmawiać różaniec, przekonują zawarte w niniejszej książce historie osób, które walcząc ze Złym, chwyciły wyciągniętą do nich pomocną dłoń Maryi. Facebook Twitter Niezykła moc różańca Niezykła moc różańca - Dodaj do schowka

Książka do nabycia w Księgarni Mateusza.