29 LIPCA 2017

Sobota

Wspomnienie św. Marty

Dzisiejsze czytania: 1 J 4,7-16; Ps 34,2-11; J 8,12b; J 11,19-27 lub Łk 10,38-42

Rozważania: Oremus, O. Gabriel od św. Marii Magdaleny OCD

Książka na dziś: Modlitwa w czynie

Dzisiejsze czytania

(1 J 4,7-16)
Umiłowani, miłujmy się wzajemnie, ponieważ miłość jest z Boga, a każdy, kto miłuje, narodził się z Boga i zna Boga. Kto nie miłuje, nie zna Boga, bo Bóg jest miłością. W tym objawiła się miłość Boga ku nam, że zesłał Syna swego Jednorodzonego na świat3, abyśmy życie mieli dzięki Niemu. W tym przejawia się miłość, że nie my umiłowaliśmy Boga, ale że On sam nas umiłował i posłał Syna swojego jako ofiarę przebłagalną za nasze grzechy4. Umiłowani, jeśli Bóg tak nas umiłował, to i my winniśmy się wzajemnie miłować. Nikt nigdy Boga nie oglądał. Jeżeli miłujemy się wzajemnie, Bóg trwa w nas i miłość ku Niemu jest w nas doskonała. Poznajemy, że my trwamy w Nim, a On w nas, bo udzielił nam ze swego Ducha5. My także widzieliśmy i świadczymy, że Ojciec zesłał Syna jako Zbawiciela świata. Jeśli kto wyznaje, że Jezus jest Synem Bożym, to Bóg trwa w nim, a on w Bogu. Myśmy poznali i uwierzyli miłości, jaką Bóg ma ku nam. Bóg jest miłością: kto trwa w miłości, trwa w Bogu, a Bóg trwa w nim.

(Ps 34,2-11)
REFREN: Wszyscy zobaczcie, jak nasz Pan jest dobry.

Będę błogosławił Pana po wieczne czasy,
Jego chwała będzie zawsze na moich ustach.
Dusza moja chlubi się Panem,
niech słyszą to pokorni i niech się weselą.

Wysławiajcie razem ze mną Pana,
wspólnie wywyższajmy Jego imię.
Szukałem pomocy u Pana, a On mnie wysłuchał
i wyzwolił od wszelkiej trwogi.

Spójrzcie na Niego, a rozpromienicie się radością,
oblicza wasze nie zapłoną wstydem.
Oto biedak zawołał i Pan go usłyszał,
i uwolnił od wszelkiego ucisku.

Anioł Pański otacza szańcem bogobojnych,
aby ich ocalić.
Skosztujcie i zobaczcie, jak Pan jest dobry,
szczęśliwy człowiek, który znajduje w Nim ucieczkę.

Bójcie sie Pana, wszyscy Jego święci,
ci, co sie Go boją, nie zaznają biedy.
Bogacze zubożeli i zaznali głodu,
szukającym Pana niczego nie zbraknie.

(J 8,12b)
Ja jestem światłością świata, Kto idzie za Mną, będzie miał światło życia.

(J 11,19-27)
Wielu Żydów przybyło przedtem do Marty i Marii, aby je pocieszyć po bracie. Kiedy zaś Marta dowiedziała się, że Jezus nadchodzi, wyszła Mu na spotkanie. Maria zaś siedziała w domu. Marta rzekła do Jezusa: Panie, gdybyś tu był, mój brat by nie umarł. Lecz i teraz wiem, że Bóg da Ci wszystko, o cokolwiek byś prosił Boga. Rzekł do niej Jezus: Brat twój zmartwychwstanie. Rzekła Marta do Niego: Wiem, że zmartwychwstanie w czasie zmartwychwstania w dniu ostatecznym. Rzekł do niej Jezus: Ja jestem zmartwychwstaniem i życiem. Kto we Mnie wierzy, choćby i umarł, żyć będzie. Każdy, kto żyje i wierzy we Mnie, nie umrze na wieki. Wierzysz w to? Odpowiedziała Mu: Tak, Panie! Ja wciąż wierzę, żeś Ty jest Mesjasz, Syn Boży, który miał przyjść na świat.

lub

(Łk 10,38-42)
W dalszej ich podróży przyszedł do jednej wsi. Tam pewna niewiasta, imieniem Marta, przyjęła Go do swego domu. Miała ona siostrę, imieniem Maria, która siadła u nóg Pana i przysłuchiwała się Jego mowie. Natomiast Marta uwijała się koło rozmaitych posług. Przystąpiła więc do Niego i rzekła: Panie, czy Ci to obojętne, że moja siostra zostawiła mnie samą przy usługiwaniu? Powiedz jej, żeby mi pomogła. A Pan jej odpowiedział: Marto, Marto, troszczysz się i niepokoisz o wiele, a potrzeba tylko jednego. Maria obrała najlepszą cząstkę, której nie będzie pozbawiona.

Do góry

Rozważania do czytań

Oremus

W dzisiejsze wspomnienie św. Marty, siostry Marii i Łazarza, stajemy wobec pytania, jak kochać Boga. W postawie Marty zachwyca nas miłość względem bliźnich, troska o ich potrzeby. Marta łączy miłość z żywą wiarą. Podobnie jak ona nie zawsze rozumiemy Boże słowa, Bożą wolę względem nas, ale zawsze możemy zaufać – powierzyć się Jezusowi. Prośmy dzisiaj, byśmy tak jak Marta byli ludźmi wiary, nadziei i miłości.

Katarzyna Zielińska, „Oremus” lipiec 2009, s. 122-123

Do góry

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny OCD

Nadzieja chwały

Panie, Tyś działem moim, dlatego pokładam nadzieję w Tobie (Lm 3, 24)

„Ojciec chwały... niech da wam światłe oczy serca, tak byście wiedzieli, czym jest nadzieja waszego powołania, czym bogactwo chwały Jego dziedzictwa wśród świętych” (Ef 1, 17-18). Tylko Bóg może dać zrozumieć chrześcijaninowi wielkość jego powołania do nadziei, która kieruje go pewnie do „dziedzictwa Boga wśród świętych”, czyli do uszczęśliwiającego posiadania Boga w życiu wiecznym, w łączności z całym tryumfującym Kościołem. Chrześcijanin jest człowiekiem w drodze do mety nadziemskiej; nie ma tutaj stałego mieszkania, jego serce nie zakotwiczyło się w dobrach doczesnych, lecz wznosi się ponad nie, ponieważ w nadziei ma jakby „kotwicę duszy, bezpieczną i silną, która przenika poza zasłonę [czyli do nieba], gdzie Jezus poprzednik wszedł za nas” (Hbr 6, 19-20), by przygotować nam miejsce w swojej chwale.

Gdy nadzieja opanuje głęboko życie chrześcijanina, wtedy jednoczy wszystkie jego dążenia, wszystkie pragnienia i skierowuje je do Boga. Wówczas nie ma tam już miejsca dla tylu małych nadziei ziemskich jak poszanowanie i poklask ludzi, życie łatwiejsze i wygodniejsze, troska o pierwsze miejsce. Chrześcijanin nie gardzi rzeczywistościami ziemskimi, lecz używa ich i ceni sercem wolnym; zamiast przywiązywać się do nich, czyni z nich odskocznię, by podnieść się coraz wyżej, aż do osiągnięcia Boga. Życie przybiera w ten sposób cechę pielgrzymki, która tutaj na ziemi nie ma mety; nabiera znaczenia wyczekiwania, wigilii przepełnionej pragnieniami. Nie ma czasu do stracenia, nie ma miejsca na lenistwo i gnuśność dla tego, kto wzdycha do osiągnięcia Boga: każdy dzień powinien znaczyć jeden krok naprzód ku wieczności. „Tak więc, mając tę ufność — pisze św. Paweł — wiemy, że jak długo pozostajemy w ciele, jesteśmy pielgrzymami, z daleka od Pana. Mamy jednak nadzieję... i chcielibyśmy raczej opuścić nasze ciało i stanąć w obliczu Pana” (2 Kor 5, 6-8). Jest to okrzyk nadziei chrześcijańskiej, niecierpliwej, aby posiąść Boga; okrzyk ten wyraża się nie westchnieniami, lecz ochotnym czynem, by osiągnąć zamierzony cel: „Dlatego też staramy się Jemu podobać, czy to gdy z Nim, czy też gdy z daleka od Niego jesteśmy” (tamże 9).

Boże mój, Ty żądasz, abym Cię miłował więcej niż wszystkie Twoje stworzenia i więcej rzeczy wieczne niż doczesne, jak napisano: Starajcie się naprzód o królestwo Boga i o Jego sprawiedliwość, a wszystko to będzie wam dodane... Spraw, abym zrozumiał, że celem moim jest wieczność i że rzeczy doczesne są mi dane do użytku... tymczasem często, gdy szukam dóbr doczesnych, przestaję się troszczyć o nagrodę wieczną... lecz gdybym poszukiwał rzeczy niebieskich, już mój trud byłby owocny; istotnie, gdy dusza na modlitwie wzdycha do Twojej piękności, o mój Stworzycielu, wtedy rozpalona boskimi pragnieniami jednoczy się z dobrami niebieskimi, odrywa się od rzeczy niższych; w radosnej gorliwości swojej poszerza się, by lepiej zrozumieć, a rozumiejąc, rozpala się. Miłować rzeczy wyższe, to znaczy już wznosić się; i gdy człowiek z wielkim pragnieniem wzdycha do rzeczy niebieskich, w cudowny sposób zaczyna już kosztować właśnie tego, o co prosi, żeby otrzymał (św. Grzegorz Wielki).

O Panie, Ty jesteś tutaj na ziemi moją nadzieją, ale nie jesteś moim dziedzictwem tutaj, lecz w ziemi żyjących. Istotnie, ziemia ta jest krainą umierających: musimy stąd odejść. Ale ważne jest to, dokąd się pójdzie. Tutaj na ziemi idzie drogą swoją człowiek zły, idzie drogą swoją także dobry; nie znaczy to, że dobry odejdzie, a zły pozostanie tutaj, lub że zły odejdzie, a dobry pozostanie: odejdą obydwaj, lecz nie pójdą razem do tego samego kresu... Różne miejsca posiędą, ponieważ różne zasługi im towarzyszą...
Tutaj na ziemi podtrzymuje nas nadzieja, że tylko obiecane nam życie przyszłe będzie doskonałe, jako że tu na ziemi trwają jeszcze westchnienia, pokusy, utrapienia, cierpienia, niebezpieczeństwa... jesteśmy bowiem wygnańcami z daleka od Ciebie, Panie. Jeśli istotnie życiem jest być zjednoczonym z Tobą, to iść z dala od Ciebie jest śmiercią. A co nas pociesza? Nadzieja.
Spraw, o Panie, abyśmy żyli w nadziei; z nadziei wykwita chwała, śpiew na Twoją cześć... W czasie naszej uciążliwej pielgrzymki, wśród złości i zasadzek nieprzyjaciela, gdy przeszkadzają nam ze wszystkich stron pokusy świata i musimy żyć w trudzie i cierpieniu, spraw, aby nie opuściła nas nadzieja! (Św. Augustyn).

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny, karmelita bosy
Żyć Bogiem, t. II, str. 442

Do góry

Książka na dziś

Modlitwa w czynie

Modlitwa w czynie

ks. Andrzej Muszala

Działanie i kontemplacja jednoczą się i stapiają ze sobą. Aby pozostać z Bogiem, dusza musi być posłuszna Duchowi Świętemu, który ją prowadzi tu lub tam, aby mogła wykonać swoje zadanie. Gdziekolwiek zostanie w ten sposób zaprowadzona, wszędzie spotka Boga, którego nosi w sobie, i zażywa Jego obecności w łagodnym świetle swego wewnętrznego doświadczenia. Nigdy nie jest bardziej aktywna i silna niż wtedy, gdy Bóg trzyma ją w odosobnieniu kontemplacji; nigdy nie jest mocniej zjednoczona z Bogiem i pogrążona w kontemplacji niż wtedy, gdy oddaje się pracom zgodnie z wolą Bożą, opanowana przez Ducha Świętego.

Książka do nabycia w Księgarni Mateusza.