10 PAŹDZIERNIKA 2017

Wtorek

Dzień powszedni

Dzisiejsze czytania: Jon 3,1-10; Ps 130,1-4.7-8; Łk 11,28; Łk 10,38-42

Rozważania: Ewangeliarz OP, Oremus, O. Gabriel od św. Marii Magdaleny OCD

Książka na dziś: Prosta modlitwa, która zmienia życie. Odkryj moc najważniejszej modlitwy św. Ignacego

Dzisiejsze czytania

(Jon 3,1-10)
Pan przemówił do Jonasza po raz drugi tymi słowami: Wstań, idź do Niniwy, wielkiego miasta, i głoś jej upomnienie, które Ja ci zlecam. Jonasz wstał i poszedł do Niniwy, jak powiedział Pan. Niniwa była miastem bardzo rozległym - na trzy dni drogi. Począł więc Jonasz iść przez miasto jeden dzień drogi i wołał, i głosił: Jeszcze czterdzieści dni, a Niniwa zostanie zburzona. I uwierzyli mieszkańcy Niniwy Bogu, ogłosili post i oblekli się w wory od największego do najmniejszego. Doszła ta sprawa do króla Niniwy. Wstał więc z tronu, zdjął z siebie płaszcz, oblókł się w wór i siadł na popiele. Z rozkazu króla i jego dostojników zarządzono i ogłoszono w Niniwie co następuje: Ludzie i zwierzęta, bydło i trzoda niech nic nie jedzą, niech się nie pasą i wody nie piją. Niech obloką się w wory - - niech żarliwie wołają do Boga! Niech każdy odwróci się od swojego złego postępowania i od nieprawości, którą [popełnia] swoimi rękami. Kto wie, może się odwróci i ulituje Bóg, odstąpi od zapalczywości swego gniewu, a nie zginiemy? Zobaczył Bóg czyny ich, że odwrócili się od swojego złego postępowania. I ulitował się Bóg nad niedolą, którą postanowił na nich sprowadzić, i nie zesłał jej.

(Ps 130,1-4.7-8)
REFREN: Gdy grzechy wspomnisz, któż się z nas ostoi?

Z głębokości wołam do Ciebie, Panie,
Panie, wysłuchaj głosu mego.
Nachyl Twe ucho
na głos mojego błagania.

Jeśli zachowasz pamięć o grzechach, Panie,
Panie, któż się ostoi?
Ale Ty udzielasz przebaczenia,
aby ze czcią Ci służono.

U Pana jest bowiem łaska,
u Niego obfite odkupienie.
On odkupi Izraela
ze wszystkich jego grzechów.

(Łk 11,28)
Błogosławieni ci, którzy słuchają słowa Bożego i zachowują je wiernie.

(Łk 10,38-42)
Jezus przyszedł do jednej wsi. Tam pewna niewiasta, imieniem Marta, przyjęła Go do swego domu. Miała ona siostrę, imieniem Maria, która siadła u nóg Pana i przysłuchiwała się Jego mowie. Natomiast Marta uwijała się koło rozmaitych posług. Przystąpiła więc do Niego i rzekła: Panie, czy Ci to obojętne, że moja siostra zostawiła mnie samą przy usługiwaniu? Powiedz jej, żeby mi pomogła. A Pan jej odpowiedział: Marto, Marto, troszczysz się i niepokoisz o wiele, a potrzeba tylko jednego. Maria obrała najlepszą cząstkę, której nie będzie pozbawiona.

Do góry

Rozważania do czytań

Ewangeliarz OP

Do góry

Oremus

Dziś w Ewangelii spotykamy się z Marią i Martą, które przyjmują Jezusa w swoim domu. Jedna wsłuchuje się w Jego nauki, siedząc u Jego stóp, druga pochłonięta jest domowymi obowiązkami... W każdym z nas jest cząstka Marii i cząstka Marty. Zasłuchanie, kontemplacja czy choćby zwykła uwaga poświęcona Jezusowemu nauczaniu pozwala nam pogłębić naszą wiarę. Słowo Boże, przyjęte z pokorą, rzeczywiście kształtuje nasze życie – pozwala budować bliską więź z Bogiem nie tylko od święta czy w chwilach wzruszeń, ale w szarej codzienności, pośród zwykłych obowiązków.

Hanna Ożdżyńska, „Oremus” październik 2009, s. 28

Do góry

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny OCD

Błogosławieni, którzy łakną

Panie, sprawiedliwi będą sławili Twe imię i mieszkać będą przed Twoim obliczem (Ps 140, 14)

Wiele razy Jezus troszczył się o głód i pragnienie ludzi, i to w sposób tak konkretny, że dla ich zaspokojenia dokonał cudów: rozmnożenia chlebów, przemiany wody w wino. Głód jednak i pragnienie, o jakich mówi w błogosławieństwach, nie są głodem i pragnieniem ciała., lecz ducha. „Błogosławieni, którzy łakną i pragną sprawiedliwości, albowiem oni będą nasyceni” (Mt 5, 6), mówi Jezus i ma na myśli zgłodniałych i spragnionych nie pokarmu i napoju materialnego, ale sprawiedliwości, czyli doskonałości, świętości.

Bóg usprawiedliwia człowieka przez swoją łaskę. Jest to niezbędna podstawa, punkt wyjścia dla doskonałości chrześcijańskiej, nie mającej zresztą tutaj na ziemi punktu dojścia, chrześcijanin bowiem został powołany, aby był doskonały, „jak doskonały jest Ojciec niebieski” (tamże 48). Kto jest świadomy ideału i wymagań doskonałości ewangelicznej, nie zadowala się nigdy swoją sprawiedliwością, swoimi cnotami ani dobrymi uczynkami. Owszem, w miarę jak postępuje na tej drodze i zbliża się do Boga, zauważa coraz lepiej odległość, jaka go dzieli od ideału, i dlatego coraz bardziej łaknie i pragnie. Jego pierwszy głód to głód woli Bożej, pokarm istotny, jaki powinien posilać chrześcijanina, jak posilał Jezusa: „Moim pokarmem jest wypełnić wolę Tego, który Mnie posłał” (J 4, 34). Bez woli Boga nie może być ani prawdziwego życia chrześcijańskiego, ani świętości. Jego pierwszym pragnieniem jest pragnienie „żywej wody” łaski, która w tym, kto ją pije, „stanie się źródłem wody wytryskającej ku życiu wiecznemu” (tamże 14). Tylko łaska czyni człowieka dzieckiem Boga, bratem Chrystusa, zdolnym naśladować świętość Ojca niebieskiego. Wzrastać w łasce to wzrastać w miłości, wchodzić w coraz głębszą łączność „z Ojcem i z Jego Synem Jezusem Chrystusem” (1 J 1, 3) i tą łącznością obejmować braci. Tylko Bóg może dać pokarm, który stanowi Jego wola, i wodę łaski, dlatego ten, kto jej łaknie i pragnie, nie przestaje jej wzywać wyciągając rękę, jak wyciąga żebrak dłoń ku temu, kto może go wspomóc. A Bóg nasyci go zależnie od jego głodu i pragnienia.

Spraw, o Panie, abym pragnął sprawiedliwości tak samo, jak pożąda się pokarmu i napoju, kiedy nas dręczy głód i pragnienie, wówczas bowiem zostanę nasycony. A czym zostanę nasycony, jeśli nie sprawiedliwością? Będę nasycony w tym życiu, ponieważ sprawiedliwy stanie się bardziej sprawiedliwym, a święty bardziej świętym... Lecz doskonałego nasycenia dostąpię w niebie, gdzie sprawiedliwość wieczna zostanie nam dana w pełni Twojej miłości. „Będę nasycony... kiedy okaże się przede mną Twoja chwała.”
   Lecz w tym życiu będę zawsze pragnął, nie przestanę bowiem pragnąć Ciebie, o moje Dobro najwyższe, i będę chciał Cię posiadać coraz więcej... Będę zawsze pragnął, lecz zawsze zaspokoję pragnienie, bo będę posiadał w sobie źródło wytryskujące na życie wieczne... Będę zawsze pragnął sprawiedliwości, lecz mając usta zawsze przytknięte do źródła, które posiadam w sobie samym, pragnienie nie będzie mnie dręczyło ani nigdy nużyło... Źródło jest wyższe niż moje pragnienie, a jego bogactwo większe niż moja potrzeba (J, B. Bossuet).

Późno Cię pokochałem. Piękności tak dawna a tak nowa, późno Cię pokochałem! A oto Ty byłaś wewnątrz, a ja byłem zewnątrz, tam Cię szukałem i lgnąłem w mej brzydocie ku pięknym rzeczom stworzonym przez Ciebie. Byłaś ze mną, a ja nie byłem z Tobą. Z dala od Ciebie trzymały mnie te rzeczy, które nie istniałyby, gdyby nie były w Tobie. Zawołałaś, wezwałaś — i przerwałaś moją głuchotę, zabłysnęłaś, zajaśniałaś i usunęłaś moją ślepotę; rozlałaś woń, odetchnąłem nią i oto wzdycham ku Tobie, skosztowałem i oto łaknę i pragnę, dotknęłaś mnie i zapłonąłem tęsknotą za Twoim pokojem (św. Augustyn: Wyznania X, 27, 38).

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny, karmelita bosy
Żyć Bogiem, t. III, str. 287

Do góry

Książka na dziś

Prosta modlitwa, która zmienia życie. Odkryj moc najważniejszej modlitwy św. Ignacego

Prosta modlitwa, która zmienia życie. Odkryj moc najważniejszej modlitwy św. Ignacego

Jim Manney

Często modlenie się przychodzi nam z dużą trudnością. Zwłaszcza jeśli przeżywamy je jako nudną, niezwiązaną z życiem formalność. Co by się jednak stało, gdybyś odkrył prostą modlitwę, która całkowicie to zmienia? Gdybyś odkrył modlitwę, która zmienia ciebie? Jim Manney zaprasza do poznania modlitwy, która radykalnie odmieniła jego relację z Bogiem i sposób patrzenia na życie. Ta oparta na uważności metoda św. Ignacego sprawi, że lepiej zrozumiesz siebie i swoje emocje. Przede wszystkim jednak dostrzeżesz codzienną obecność Boga, który aktywnie działa w twoim życiu.

Książka do nabycia w Księgarni Mateusza.