14 PAŹDZIERNIKA 2017

Sobota

Dzień powszedni

Dzisiejsze czytania: Jl 4,12-21; Ps 97,1-2.5-6.11-12; Łk 11,28; Łk 11,27-28

Rozważania: Ewangeliarz OP, Oremus, O. Gabriel od św. Marii Magdaleny OCD

Książka na dziś: Zrozumieć islam?

Dzisiejsze czytania

(Jl 4,12-21)
Niech ockną się i przybędą narody te na Dolinie Joszafat, bo tam zasiądę i będę sądził narody okoliczne. Zapuśćcie sierp, bo dojrzało żniwo; pójdźcie i zstąpcie, bo pełna jest tłocznia, przelewają się kadzie, bo złość ich jest wielka. Tłumy i tłumy w Dolinie Wyroku [znajdować się będą], bo bliski jest dzień Pański w Dolinie Wyroku. Słońce i księżyc się zaćmią, a gwiazdy światłość swą utracą. A Pan zagrzmi z Syjonu i z Jeruzalem głos swój tak podniesie, że niebiosa i ziemia zadrżą. Ale Pan jest ucieczką swego ludu i ostoją synów Izraela. I poznacie, że Ja jestem Pan, Bóg wasz, co mieszkam na Syjonie, górze mojej świętej; a tak Jeruzalem będzie święte i przez nie już obcy nie będą przechodzić. I stanie się owego dnia, że góry moszczem ociekać będą, a pagórki mlekiem opływać i wszystkie strumienie judzkie napełnią się wodą, a z domu Pańskiego wypłynie źródło, które nawodni strumień Szittim. Egipt będzie wydany na spustoszenie, a Edom zamieni się w straszną pustynię z powodu nieprawości uczynionych względem synów judzkich, gdyż krew niewinną przelewali w ich ziemi. Lecz [ziemia] Judy na wieki będzie zamieszkana, a Jeruzalem z pokolenia w pokolenie. Pomszczę ich krew, nie pozostawię bez kary. A Pan zamieszka na Syjonie.

(Ps 97,1-2.5-6.11-12)
REFREN: Niech sprawiedliwi weselą się w Panu

Pan króluje, wesel się, ziemio,
radujcie się, liczne wyspy!
Obłok i ciemność wokół Niego,
prawo i sprawiedliwość podstawą Jego tronu.

Góry jak wosk topnieją przed obliczem Pana,
przed obliczem władcy całej ziemi.
Jego sprawiedliwość rozgłaszają niebiosa,
a wszystkie ludy widzą Jego chwałę.

Światło wschodzi dla sprawiedliwego
i radość dla ludzi prawego serca.
Radujcie się w Panu sprawiedliwi
i sławcie Jego święte imię.

(Łk 11,28)
Błogosławieni ci, którzy słuchają słowa Bożego i zachowują je wiernie.

(Łk 11,27-28)
Gdy Jezus mówił do tłumów, jakaś kobieta z tłumu głośno zawołała do Niego: Błogosławione łono, które Cię nosiło, i piersi, które ssałeś. Lecz On rzekł: Owszem, ale również błogosławieni ci, którzy słuchają słowa Bożego i zachowują je.

Do góry

Rozważania do czytań

Ewangeliarz OP

Do góry

Oremus

Środki masowego przekazu bombardują nas wiadomościami, z których większość jest nieprzydatna, a niemała część szkodliwa. Jak odróżnić wartościowe od niepotrzebnych? „Błogosławieni ci, którzy słuchają słowa Bożego – podpowiada Chrystus. I dodaje: „I zachowują je”. Mamy starać się nie tylko słuchać, ale też usłyszeć słowo Boże, przyjąć je do serca, zachować w pamięci i żyć nim w codzienności.

Hanna Ożdżyńska, „Oremus” październik 2009, s. 44

Do góry

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny OCD

Błogosławieni prześladowani

Panie, spraw, abym umiał się radować, że uczestniczę w Twoich cierpieniach, abym również mógł się radować w Twojej chwale (1 P 4, 13)

„Błogosławieni, którzy cierpią prześladowanie dla sprawiedliwości, albowiem do nich należy królestwo niebieskie” (Mt 5,10). Jezus wiele razy przepowiadał swoim uczniom, że muszą z Nim dzielić Jego los: „Jeżeli was świat nienawidzi, wiedzcie, że Mnie pierwej znienawidził. — Sługa nie jest większy od swego pana. Jeżeli Mnie prześladowali, to i was będą prześladować. — Owszem, nadchodzi godzina, w której każdy, kto was zabije, będzie sądził, że oddaje cześć Bogu” (J 15, 18. 20; 16, 2). Chrystus nie zwodził swoich uczniów, nie obiecał im powodzenia i zwycięstwa, lecz wskazał jasno tę samą drogę, jaką On szedł: przeciwności, nienawiść, prześladowania, śmierć na krzyżu. Kto naśladuje Chrystusa, jeśli chce żyć w prawdzie, nie może oczekiwać niczego innego. Nie znaczy to jednak, że trzeba być pesymistą lub zniechęcać się i żyć w smutku, bo Jezus zapowiadając uczniom prześladowania, nazywa ich błogosławionymi. „Błogosławieni jesteście, gdy ludzie wam urągają i prześladują was i gdy z mego powodu mówią kłamliwie wszystko złe na was” (Mt 5, 11). Co więcej, jest to jedyne błogosławieństwo podjęte i rozwinięte w kilku wierszach; chce niejako przekonać uczniów o tym, co dla oka ludzkiego wydaje się prawdziwą niedorzecznością: uważać się za błogosławionych, gdy się cierpi.

Bez wątpienia błogosławieństwo to nie polega wprost na prześladowaniu, które zawsze będzie prawdziwym cierpieniem fizycznym i moralnym, lecz na fakcie, że cierpienie jest zadatkiem błogosławieństwa wiecznego. „Cieszcie się i radujcie — mówi Jezus — albowiem wasza nagroda jest wielka” (tamże 12).

Pan nie żąda, aby chrześcijanin nazywał radością to, co jest cierpieniem, nie wymaga, aby stał się tak obojętnym na prześladowania, by nie cierpieć, lecz żąda od niego, by wierzył Jego nieomylnemu słowu, że wszystko, co cierpi dla Boga, na pewno zmieni się w radość życia wiecznego. Właśnie wielkość tej wiary pozwalała świętym radować się prześladowaniami znoszonymi dla Chrystusa, na wzór Apostołów, którzy znosili je „rozradowani, że stali się godni cierpieć dla imienia Jezusa” (Dz 5, 41).

O Jezu, nie wystarczało Ci uczynić ze wszystkich... źródeł cierpienia, źródła radości niebieskiej, radości wiecznej, uczyniłeś z nich radości, słodycze, rozkosze również w tym życiu, sam je przyjmując. Podjąłeś ubóstwo, głód, łzy, prześladowania, wszystko w niepojętej mierze; tak, że ktokolwiek po Tobie płacze, jest ubogi, łaknie, jest prześladowany, staje się podobny do Ciebie, naśladuje Cię. A cóż może być słodszego nad podobieństwo do tego, kogo się miłuje? Jakaż może być większa potrzeba dla serca jak naśladować istotę umiłowaną? Wszelkie ubóstwo, głód, łzy, prześladowania stały się rzeczą słodką, dobrem cennym i umiłowanym dla tego, kto Cię miłuje, są bowiem tyloma rysami podobieństwa do Ciebie, tyloma znakami zjednoczenia z Tobą, o Jezu... Jak bardzo jesteś dobry, o Boski Lekarzu, który po wszystkie czasy przekształciłeś świat, nasze utrapienia w radości i w źródła życia wiecznego! (Ch. de Foucauld).

O najwyższy Panie, oto gotów jestem na każde cierpienie wiedząc, że Twoje krzyże pochodzą z najdelikatniejszej miłości i że tylko ten jest błogosławiony, kto przez Ciebie jest ukrzyżowany... Niech się nie żalą ludzie oziębli mówiąc, że Ty źle się obchodzisz ze swoimi przyjaciółmi, lecz niech otworzą wraz ze mną oczy, aby poznać Twoją nieskończoną łaskawość, z jaką prowadzisz drogą wielkiego cierpienia Twoich umiłowanych przyjaciół, i niech wreszcie zrozumieją, jak bardzo jest godny współczucia ten, kogo nie doświadczasz w tym doczesnym życiu...
   O najlitościwszy mój Jezu, nie śmiem prosić Cię ani o krzyże, ani o utrapienia... lecz umocniony Twoim natchnieniem, z żywym pragnieniem z głębi serca Tobie się oddaję i powierzam się Tobie... Jeśli Ci się spodoba, o najwyższy Panie, abym był bardzo utrapiony przez wszystkich ludzi... przy Twojej pomocy zniosę każde cierpienie na chwalę Twojego świętego Imienia, bylebym tylko cierpiał jako niewinny; gdybym zaś był winny, będę znosił utrapienia na cześć i chwałę Twojej najświętszej sprawiedliwości, której cześć zawsze mi jest droższa niż moja własna... A kiedy znajdę się w tyglu największych cierpień, będę wołał do Ciebie z dobrym łotrem: „Ja, Panie, sprawiedliwie odbieram słuszną karę za moje uczynki, ale Ty nic złego nie uczyniłeś; Panie, wspomnij na mnie w swoim królestwie” (bł. Henryk Suzo).

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny, karmelita bosy
Żyć Bogiem, t. III, str. 301

Do góry

Książka na dziś

Zrozumieć islam?

Zrozumieć islam?

Adrien Candiard OP

Jedni mówią, że islam jest religią pokoju, a barbarzyńcy, którzy się na niego powołują, w oczywisty sposób przekręcają jego sens. Inni, z równą pewnością siebie, twierdzą, że islam jest religią okrutną, w której przemoc nie jest tylko jakimś historycznym zaburzeniem czy wynikiem obłędu niektórych jego zwolenników, lecz koniecznością wynikającą z lektury jego świętych tekstów. Kto ma rację? Dlaczego, otwierając Koran, nie można raz na zawsze tego rozstrzygnąć? Dlaczego na temat islamu można wypowiedzieć tyle sprzecznych ze sobą i zarazem pozornie spójnych twierdzeń? „Widzę, jak wszechobecny jest islam w debacie publicznej, dostrzegam też pewien paradoks: im bardziej wyjaśnia się islam, tym mniej się go rozumie. […] Aby spróbować rozumieć, trzeba zacząć od zbadania, dlaczego tak trudno wyrobić sobie prosty pogląd na temat islamu: trzeba zacząć od zrozumienia, dlaczego nic z islamu nie rozumiemy. To bez wątpienia pod tym właśnie warunkiem będziemy mogli wyrobić sobie nieco wyraźniejszy pogląd”.

Książka do nabycia w Księgarni Mateusza.