7 LISTOPADA 2017

Wtorek

Dzień powszedni

Dzisiejsze czytania: Rz 12,5-16a; Ps 131,1-3; Mt 11,28; Łk 14,15-24

Rozważania: Ewangeliarz OP, Oremus, O. Gabriel od św. Marii Magdaleny OCD

Książka na dziś: Boża pasja. Rozpal w sobie ogień Bożej pasji i zacznij żyć w pełni!

Dzisiejsze czytania

(Rz 12,5-16a)
Wszyscy razem tworzymy jedno ciało w Chrystusie, a każdy z osobna jesteśmy nawzajem dla siebie członkami. Mamy zaś według udzielonej nam łaski różne dary: bądź dar proroctwa - [do stosowania] zgodnie z wiarą; bądź to urząd diakona - dla wykonywania czynności diakońskich; bądź urząd nauczyciela - dla wypełniania czynności nauczycielskich; bądź dar upominania - dla karcenia. Kto zajmuje się rozdawaniem, [niech to czyni] ze szczodrobliwością; kto jest przełożonym, [niech działa] z gorliwością; kto pełni uczynki miłosierdzia, [niech to czyni] ochoczo. Miłość niech będzie bez obłudy. Miejcie wstręt do złego, podążajcie za dobrem. W miłości braterskiej nawzajem bądźcie życzliwi. W okazywaniu czci jedni drugich wyprzedzajcie. Nie opuszczajcie się w gorliwości. Bądźcie płomiennego ducha. Pełnijcie służbę Panu. Weselcie się nadzieją. W ucisku bądźcie cierpliwi, w modlitwie - wytrwali. Zaradzajcie potrzebom świętych. Przestrzegajcie gościnności. Błogosławcie tych, którzy was prześladują. Błogosławcie, a nie złorzeczcie. Weselcie się z tymi, którzy się weselą. płaczcie z tymi, którzy płaczą. Bądźcie zgodni we wzajemnych uczuciach. Nie gońcie za wielkością, lecz niech was pociąga to, co pokorne.

(Ps 131,1-3)
REFREN: Strzeż duszy mojej w Twym pokoju, Panie.

Panie, moje serce się nie pyszni
i nie patrzą wyniośle moje oczy.
Nie dbam o rzeczy wielkie
ani o to, co przerasta me siły.
Lecz uspokoiłem i uciszyłem moją duszę.

Jak dziecko na łonie swej matki,
jak ciche dziecko jest we mnie moja dusza.
Izraelu, złóż nadzieję w Panu,
teraz i na wieki.

(Mt 11,28)
Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię.

(Łk 14,15-24)
Gdy Jezus siedział przy stole, jeden ze współbiesiadników rzekł do Niego: Szczęśliwy jest ten, kto będzie ucztował w królestwie Bożym. Jezus mu odpowiedział: Pewien człowiek wyprawił wielką ucztę i zaprosił wielu. Kiedy nadszedł czas uczty, posłał swego sługę, aby powiedział zaproszonym: Przyjdźcie, bo już wszystko jest gotowe. Wtedy zaczęli się wszyscy jednomyślnie wymawiać. Pierwszy kazał mu powiedzieć: Kupiłem pole, muszę wyjść, aby je obejrzeć; proszę cię, uważaj mnie za usprawiedliwionego. Drugi rzekł: Kupiłem pięć par wołów i idę je wypróbować; proszę cię, uważaj mnie za usprawiedliwionego. Jeszcze inny rzekł: Poślubiłem żonę i dlatego nie mogę przyjść. Sługa powrócił i oznajmił to swemu panu. Wtedy rozgniewany gospodarz nakazał słudze: Wyjdź co prędzej na ulice i zaułki miasta i wprowadź tu ubogich, ułomnych, niewidomych i chromych. Sługa oznajmił: Panie, stało się, jak rozkazałeś, a jeszcze jest miejsce. Na to pan rzekł do sługi: Wyjdź na drogi i między opłotki i zmuszaj do wejścia, aby mój dom był zapełniony. Albowiem powiadam wam: żaden z owych ludzi, którzy byli zaproszeni, nie skosztuje mojej uczty.

Do góry

Rozważania do czytań

Ewangeliarz OP

Do góry

Oremus

W naszym odniesieniu do Jezusa nie chodzi o to, byśmy czuli się wobec Niego „w porządku”. Zaproszeni na ucztę z dzisiejszej Ewangelii czuli się „w porządku”, gdyż ich powody odmowy przybycia były obiektywnie ważne. Wszyscy jesteśmy zaproszeni na ucztę w królestwie Bożym, której zapowiedzią jest Eucharystia. Gdy z ważnych powodów (np. obłożnej choroby) nie możemy w niej uczestniczyć, czy mamy poczucie, że wprawdzie bez własnej winy, ale jednak doznajemy jakiejś straty – czy też zadowalamy się faktem, że jesteśmy „usprawiedliwieni”?

Maciej Zachara MIC, „Oremus” listopad 2001, s. 33

Do góry

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny OCD

Jak dobry Pasterz

O Jezu, Pasterzu i Stróżu dusz naszych, spraw, abym mógł iść Twoimi śladami (1 P 2,21. 25)

Sobór Watykański II wiele razy ukazuje miłość Dobrego Pasterza jako wzór i przykład miłości apostolskiej (KK 41; DK 13). Aby być chrześcijanami, a tym bardziej apostołami, nie wystarcza miłość oparta na sympatii ludzkiej; potrzebna jest miłość teologiczna, która pochodzi od Boga i prowadzi ludzi do Boga; miłość ta nie może być teorią, lecz konkretnym przeżyciem miłości Boga ku ludziom. Tylko tak można miłować na wzór Chrystusa.

Miłość Chrystusa ku ludziom ześrodkowuje się doskonale w Ojcu i wypływa z miłości Ojca, której nikt lepiej od Niego nie zna i nie posiada. Równocześnie jest to miłość doskonale ludzka; On miłuje miłością Bożą, lecz także prawdziwym „sercem człowieka” (KDK 22), bacząc, aby stworzenia mogły zrozumieć wszystkie kształty i objawy Jego miłości ludzkiej. Chrystus dostosowuje się do wszystkich i jest dla wszystkich; ubodzy, chorzy, grzesznicy, uczeni, dzieci i lud prosty mogą się zbliżać do Niego, zajmować Mu czas i prosić o Jego opiekę. On oddaje się bez zastrzeżeń: kiedy siada zmęczony przy źródle, jest jeszcze Samarytanka, którą trzeba nawrócić; kiedy uczniowie przynoszą Mu pożywienie, oświadcza, że Jego pokarmem jest wola Ojca; kiedy przyrównuje się do dobrego pasterza, mówi: „Życie moje oddaję za owce” (J 10, 15); kiedy żegna się z uczniami, nie zadowala się pociechą słowną, lecz oddaje się im na pokarm. Chrystus należy całkowicie do Ojca, a równocześnie oddaje się całkowicie ludziom, i to nie tylko aż do śmierci na krzyżu, lecz także pozwalając im dosłownie „pożerać siebie”. Zanim opuścił swoich Apostołów, powiedział: „Miłujcie się wzajemnie, tak jak Ja was umiłowałem” (J 15, 12); Apostołowie zrozumieli, Jan pisze: „On oddał za nas życie swoje. My także winniśmy oddać życie za braci” (1 J 3, 16). Piotr zachęca: „Paście stado Boże, które jest przy was, strzegąc go nie pod przymusem, ale z własnej woli, jak Bóg chce” (1 P 5,2).

Tylko przez kontemplację tajemnicy Chrystusa apostołowie wszystkich czasów mogą nabrać doświadczenia żywego i konkretnego Jego miłości, podobnej do tej, jaką pierwsi Apostołowie zaczerpnęli ze współżycia z Mistrzem.

Błagam Cię, o Boże mój, abyś wzbudził we mnie względem ubogich i grzeszników wielkie współczucie, którego podstawą jest miłość. Bez tego duchowego współczucia nie potrafię nic uczynić. Rozpal we mnie tę boską miłość, abym mógł wyjść naprzeciw nędzom bliźniego i mówić jak Ty, o Jezu: „Przyjdźcie do Mnie, a Ja was pokrzepię”.
   Spraw, abym naśladował Twoją dobroć względem dzieci, przywołując je do Ciebie i dając im szczególne dowody czułości i miłości. Pragnę być dla nich ojcem i matką, zajmując się nimi ze szczerą miłością, by zdobyć ich dusze dla Ciebie... Wyryj na mym sercu to Twoje słowo, o Boski Mistrzu: „Miłosierdzia chcę raczej niż ofiary”, i naucz mnie zyskiwać serca miłością, a nie twardością i surowością... Dopomóż mi, abym nigdy nie odmawiał komukolwiek posługi z radością i weselem, uważając się dzięki miłości za sługę wszystkich. Obieram jako hasło te Twoje słowa: „Bierzcie i jedzcie”, uważając się za chleb duchowy, który ma pożywiać wszystkich słowem, przykładem i zaparciem się siebie (A. Chévrier).

Ty, o Chryste, chciałeś kapłana pojednawcy, orędownika; został on wyświęcony w tym celu, aby modlić się za świat, aby go zjednoczyć z Bogiem, składać ofiarę pojednania, składać siebie samego w ofierze razem z Tobą, Ofiaro, przebaczać grzesznikom w Twoim imieniu. Jakaż powinna mnie ożywiać miłość! Ty chcesz, aby serce Twojego kapłana było sercem pożeranym, palonym, pragnącym, cierpiącym, udręczonym, zdruzgotanym, żertwą, sercem wielkodusznym, delikatnym, współczującym...
   Doświadczam prawdziwej udręki: o Miłości, nie jesteś miłowana! Trzeba by tyle pracować! Chciałbym być wszędzie, głosić światu Twoją miłość, być nade wszystko Twoim obrazem... o Panie, Ty nie przeszkodzisz mi zdobywać dla Ciebie moich braci (P. Lyonnet).

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny, karmelita bosy
Żyć Bogiem, t. III, str. 407

Do góry

Książka na dziś

Boża pasja. Rozpal w sobie ogień Bożej pasji i zacznij żyć w pełni!

Boża pasja. Rozpal w sobie ogień Bożej pasji i zacznij żyć w pełni!

RAFAŁ CEMPEL, KRZYSZTOF DEMCZUK, GABRIELA GĄSIOR, IGA I KONRAD GRZYBOWSCY, MIREK KOLCZYK, NATALIA PODOSEK-RAKOCZY, RAFAŁ PORZEZIŃSKI

Są liderami wspólnot, głoszą z mocą Słowo Boże, uwielbiają i uczą uwielbiać. Mają w sobie nieprawdopodobną pasję i energię. Niewielu wie, że w przeszłości sięgnęli dna – zostali skreśleni przez najbliższych, zmagali się z uzależnieniami, chorobami i zranieniami. A jednak w chwilach największych kryzysów zaufali Bogu i odważnie ruszyli za pragnieniami, które On sam zaszczepił w ich sercach. Dziś nie zważają na koszty ani zniechęcenie. Nie pracują dla pieniędzy ani samorealizacji – najpierw zawsze dla Tego, w którym ostatecznie spełniają się wszystkie marzenia i oczekiwania. A On błogosławi im nieskończenie hojniej.

Książka do nabycia w Księgarni Mateusza.