8 LISTOPADA 2017

Środa

Dzień powszedni

Dzisiejsze czytania: Rz 13,8-10; Ps 112,1-2.4-5.9; 1 P 4,14; Łk 14,25-33

Rozważania: Ewangeliarz OP, Oremus, O. Gabriel od św. Marii Magdaleny OCD

Książka na dziś: Święta Elżbieta od Trójcy Przenajświętszej

Dzisiejsze czytania

(Rz 13,8-10)
Nikomu nie bądźcie nic dłużni poza wzajemną miłością. Kto bowiem miłuje bliźniego, wypełnił Prawo. Albowiem przykazania: Nie cudzołóż, nie zabijaj, nie kradnij, nie pożądaj, i wszystkie inne - streszczają się w tym nakazie: Miłuj bliźniego swego jak siebie samego. Miłość nie wyrządza zła bliźniemu. Przeto miłość jest doskonałym wypełnieniem Prawa.

(Ps 112,1-2.4-5.9)
REFREN: Miłosiernemu Pan Bóg błogosławi

Błogosławiony człowiek, który boi się Pana
i wielką radość znajduje w Jego przykazaniach.
Potomstwo jego będzie potężne na ziemi,
dostąpi błogosławieństwa pokolenie prawych.

On wschodzi w ciemnościach jak światło dla prawych,
łagodny, miłosierny i sprawiedliwy.
Dobrze się wiedzie człowiekowi, który z litości pożycza,
i swymi sprawami zarządza uczciwie.

Rozdaje i obdarza ubogich,
jego sprawiedliwość będzie trwała zawsze,
wywyższona z chwałą
będzie jego potęga.

(1 P 4,14)
Błogosławieni [jesteście], jeżeli złorzeczą wam z powodu imienia Chrystusa, albowiem Duch Boży na was spoczywa.

(Łk 14,25-33)
Wielkie tłumy szły za Jezusem. On zwrócił się i rzekł do nich: Jeśli kto przychodzi do Mnie, a nie ma w nienawiści swego ojca i matki, żony i dzieci, braci i sióstr, nadto siebie samego, nie może być moim uczniem. Kto nie nosi swego krzyża, a idzie za Mną, ten nie może być moim uczniem. Bo któż z was, chcąc zbudować wieżę, nie usiądzie wpierw i nie oblicza wydatków, czy ma na wykończenie? Inaczej, gdyby założył fundament, a nie zdołałby wykończyć, wszyscy, patrząc na to, zaczęliby drwić z niego: Ten człowiek zaczął budować, a nie zdołał wykończyć. Albo który król, mając wyruszyć, aby stoczyć bitwę z drugim królem, nie usiądzie wpierw i nie rozważy, czy w dziesięć tysięcy ludzi może stawić czoło temu, który z dwudziestoma tysiącami nadciąga przeciw niemu? Jeśli nie, wyprawia poselstwo, gdy tamten jest jeszcze daleko, i prosi o warunki pokoju. Tak więc nikt z was, kto nie wyrzeka się wszystkiego, co posiada, nie może być moim uczniem.

Do góry

Rozważania do czytań

Ewangeliarz OP

Do góry

Oremus

Bycie uczniem Chrystusa, życie Ewangelią, wypełnianie Bożych przykazań podobne jest do budowania wieży albo stoczenia bitwy. Jest trudne. Wymaga odwagi i wielkiego wysiłku. Czy wystarczy nam siły, pobożności, dobrych chęci, aby codziennie brać swój krzyż i trwać przy Chrystusie? Wyrzec się wszystkiego, co posiadamy, to uznać, że wszystko, co mamy, to za mało, aby osiągnąć chwałę nieba. Zbawienie jest darem Boga.

Anna Nowak, „Oremus” listopad 2007, s. 38

Do góry

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny OCD

To, na co patrzyliśmy

Panie, spraw, abym mógł Cię poznać tak, jak zostałem przez Ciebie poznany (1 Kor 13, 12)

„Czy nie jestem Apostołem? Czyż nie widziałem Jezusa, Pana naszego?” (1 Kor 9, 1). Św. Paweł broni swojego tytułu Apostoła uzasadniając go: również on widział Pana! Również Macieja dopuszczono do kolegium apostolskiego z podobnego powodu: aby wybrać naocznego świadka życia Jezusa, który mógł mówić na podstawie bezpośredniego doświadczenia, ponieważ „widział”.

Chociaż i w znaczeniu o wiele szerszym nikt nie może być prawdziwym apostołem, jeśli nie jest w stanie dawać świadectwa Chrystusowi na mocy poznania, osobistego przeżycia, które w najmniejszej choćby mierze pozwoliło mu „widzieć Pana”. Nie należy myśleć o widzeniach lub nadzwyczajnych łaskach, jakie otrzymał Paweł na drodze do Damaszku, lecz o wewnętrznym poznaniu Chrystusa, opartym na wierze i miłości, które znajdują swój wyraz w kontemplacji. Takie przeżycie osobiste Boga, Chrystusa, jest częstsze, niż można sądzić. „Kto Mnie miłuje... tego również Ja będę miłował i objawię mu siebie” (J 14, 21). U podstaw wszelkiego powołania do naśladowania Chrystusa tkwi prawie zawsze łaska tego rodzaju, łaska, której strzeże modlitwa, poufne zjednoczenie z Panem, aby mogła rozwijać się i stać się źródłem całego apostolstwa.

„Pierwszym i najsłodszym obowiązkiem naszego życia kapłańskiego — powiedział Paweł VI — jest obowiązek zażyłości z Chrystusem w Duchu Świętym... to znaczy obowiązek prawdziwego i osobistego życia wewnętrznego, które należy nie tylko strzec zazdrośnie utrzymując pełny stan łaski, lecz również dobrowolnie wyrażać ciągłym aktem świadomości, rozmowy, zachwytu kontemplacyjnego przez miłość”. Apostoł powinien znaleźć czas — a trzeba umieć go zyskać kosztem bezużytecznych rozmów, rozrywek, a nawet spoczynku — by pozostawać każdego dnia, jak Maria, u stóp Mistrza słuchając Jego słowa. Bez tej poufnej łączności z Chrystusem czyż potrafi Go poznać i głosić? Czy potrafi do Niego przekonać? Każdy apostoł powinien by powiedzieć za św. Janem: „to, co ujrzeliśmy i usłyszeliśmy o Słowie życia... oznajmiamy wam” (1 J 1, 1. 3).

O Chryste, naucz mnie podnosić oczy i serce do Ciebie, przyzywać na siebie i na świat wody miłości, gasić moje pragnienie w modlitwie, żyć nią, kierować jej strumień ku wszystkim duszom spragnionym...
   O mój Panie Jezu, patrzę na Ciebie w Twoich podróżach w poszukiwaniu dusz naszych: jesteś zmęczony, szedłeś w skwarze południa po gorącym piasku pustyni, a oto siedzisz przy studni Jakuba. Odczuwasz pragnienie i raczysz prosić nas o trochę wody. Nie prosisz dla siebie, lecz dla nas: pragniesz dać siebie samego, ponieważ woda, jaką dotychczas piliśmy, nie gasi pragnienia naszego na cały dzień, a Ty otwierasz nam źródło wieczystej wiosny, z której wypływa napój Życia wiecznego... O, gdybyśmy poznali Twój dar!...
   Lecz aby zgłębić te cuda, trzeba by być Duchem Świętym i czytać w Twoich boskich głębokościach... Ty udzielasz swoim apostołom, o Panie, łaski poznania tych tajemnic. Duch naszego apostolstwa nie jest duchem świata, lecz pochodzi od Ciebie i objawia nam Boże skarby Twojej łaski... Dlatego na próżno człowiek, który rozporządza jedynie zasobami przyrodzonymi, usiłowałby przyswoić sobie sprawy Twojego Ducha... Spraw, o Panie, abym był uległy Twojemu Duchowi... i nie opierał się na innych sądach, jak tylko na sądach Ducha Świętego. Obym mógł zrozumieć i dać się przeniknąć mojemu posłannictwu apostoła, obym mógł posiąść Twojego Ducha, o Chryste, i żyć Nim! (D. Mercier).

O Jezu, Ty pragniesz, aby serce Twojego kapłana było przepełnione miłością, pragniesz także, aby umysł jego oświecała prawda i nauka. O Jezu, daj mi miłość ku Tobie, miłość żarliwą, pobożną, żywo pulsującą i otwartą na wszystkie łaski mistycznej zażyłości, które praktykę pobożności kapłańskiej czynią tak pociągającą, modlitwy... której oddawać się jest rozkoszą, jest smakowitym i mocnym pokarmem dla duszy; jest nieustannym źródłem męstwa, pociechy w trudnościach, niekiedy w przykrościach życia oraz posługi kapłańskiej i pasterskiej.
   Daj mi miłość Kościoła świętego i dusz, szczególnie tych powierzonych moim troskom i moim najświętszym odpowiedzialnym obowiązkom: dusz należących do wszystkich grup społecznych; lecz ze szczególnym zainteresowaniem i troską dusz grzeszników, ubogich wszelkiego rodzaju... ożywiając wszystko tchnieniem miłości ewangelicznej (Jan XXIII).

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny, karmelita bosy
Żyć Bogiem, t. III, str. 411

Do góry

Książka na dziś

Święta Elżbieta od Trójcy Przenajświętszej

Święta Elżbieta od Trójcy Przenajświętszej

ANNA MATUSIAK

Kiedy mała dziewczynka oburzała się na wykorzystanie jej lalki jako Jezusa w szopce bożonarodzeniowej, nikt nie mógł przypuszczać, że to energiczne, uparte i nieco krnąbrne dziecko w ciągu 26 lat życia osiągnie pełnię duchowego zjednoczenia z Bogiem. Elżbieta Catez była piękną, bardzo uzdolnioną muzycznie i bywałą w świecie dziewczyną. Jednak bardzo wcześnie poczuła pewność, że chce ów świat porzucić i poświęcić życie Bogu. Późniejsze doświadczenia cierpienia, choroby, samotności, a w końcu przedwczesnej śmierci były dla Elżbiety drogą do najściślejszego związku z Bogiem, o którym sama mówiła, że jest to zażyłość „serce przy sercu”. Szczególną łaską, którą otrzymała Elżbieta, było mistyczne doświadczenie obecności Trzech Osób Boskich. Kiedy jako dziewczynka dowiedziała się, że jej imię oznacza „dom Boga” , odczytała to jako zachętę do nieustannego zanurzenia w Tym, który jest Bogiem Trójjedynej miłości. Pisma, listy i modlitwy, których jest autorką przepełnione są zachwytem nad tą tajemnicą. Dlatego w książce zamieszczone zostały również teksty modlitw, które pomogą czytelnikowi zbliżyć się do istoty jej niezwykłej duchowości.Historia Elżbiety to nie tylko poruszająca opowieść o głębi relacji, do której wszystkich nas zaprasza Chrystus. To również przejmujące świadectwo pogody ducha, cierpliwości i konsekwencji, która jest niezbędna, by na to zaproszenie odpowiedzieć.

Książka do nabycia w Księgarni Mateusza.