19 LISTOPADA 2017

Niedziela

XXXIII niedziela zwykła

Dzisiejsze czytania: Prz 31,10-13.19-20.30-31; Ps 128,1-5; 1 Tes 5,1-6; J 15,4.5b; Mt 25,14-30

Rozważania: Ewangeliarz OP, Oremus, ks. E. Staniek, O. Gabriel od św. Marii Magdaleny OCD

Książka na dziś: Wanda Półtawska. Biografia z charakterem

Dzisiejsze czytania

(Prz 31,10-13.19-20.30-31)
Niewiastę dzielną któż znajdzie?
Jej wartość przewyższa perły.
Serce małżonka jej ufa,
na zyskach mu nie zbywa;
nie czyni mu źle, ale dobrze
przez wszystkie dni jego życia.
O len się stara i wełnę,
pracuje starannie rękami.
Wyciąga ręce po kądziel,
jej palce chwytają wrzeciono.
Otwiera dłoń ubogiemu,
do nędzarza wyciąga swe ręce.
Kłamliwy wdzięk i marne jest piękno:
chwalić należy niewiastę, co boi się Pana.
Z owocu jej rąk jej dajcie,
niech w bramie chwalą jej czyny.

(Ps 128, 1-2. 3. 4-5)
Refren: Błogosławiony, kto się boi Pana

Szczęśliwy człowiek, który się boi Pana
i chodzi Jego drogami.
Będziesz spożywał owoc pracy rąk swoich,
szczęście osiągniesz i dobrze ci będzie.

Małżonka twoja jak płodny szczep winny
w zaciszu twojego domu.
Synowie twoi jak oliwne gałązki
dokoła twego stołu.

Tak będzie błogosławiony człowiek, który się boi Pana.
Niech cię z Syjonu Pan błogosławi
i abyś oglądał pomyślność Jeruzalem
przez wszystkie dni twego życia.

(1 Tes 5,1-6)
Nie potrzeba wam, bracia, pisać o czasach i chwilach. Sami bowiem dokładnie wiecie, że dzień Pański przyjdzie tak, jak złodziej w nocy. Kiedy bowiem będą mówić: Pokój i bezpieczeństwo - tak niespodzianie przyjdzie na nich zagłada, jak bóle na brzemienną, i nie ujdą. Ale wy, bracia, nie jesteście w ciemnościach, aby ów dzień miał was zaskoczyć jak złodziej. Wszyscy wy bowiem jesteście synami światłości i synami dnia. Nie jesteśmy synami nocy ani ciemności. Nie śpijmy przeto jak inni, ale czuwajmy i bądźmy trzeźwi!

(J 15, 4. 5b)
Trwajcie we Mnie, a Ja w was trwał będę. Kto trwa we Mnie, przynosi owoc obfity.

(Mt 25,14-30)
Jezus opowiedział uczniom tę przypowieść: Pewien człowiek, mając się udać w podróż, przywołał swoje sługi i przekazał im swój majątek. Jednemu dał pięć talentów, drugiemu dwa, trzeciemu jeden, każdemu według jego zdolności, i odjechał. Zaraz ten, który otrzymał pięć talentów, poszedł, puścił je w obrót i zyskał drugie pięć. Tak samo i ten, który dwa otrzymał; on również zyskał drugie dwa. Ten zaś, który otrzymał jeden, poszedł i rozkopawszy ziemię, ukrył pieniądze swego pana. Po dłuższym czasie powrócił pan owych sług i zaczął rozliczać się z nimi. Wówczas przyszedł ten, który otrzymał pięć talentów. Przyniósł drugie pięć i rzekł: Panie, przekazałeś mi pięć talentów, oto drugie pięć talentów zyskałem. Rzekł mu pan: Dobrze, sługo dobry i wierny! Byłeś wierny w rzeczach niewielu, nad wieloma cię postawię: wejdź do radości twego pana! Przyszedł również i ten, który otrzymał dwa talenty, mówiąc: Panie, przekazałeś mi dwa talenty, oto drugie dwa talenty zyskałem. Rzekł mu pan: Dobrze, sługo dobry i wierny! Byłeś wierny w rzeczach niewielu, nad wieloma cię postawię: wejdź do radości twego pana! Przyszedł i ten, który otrzymał jeden talent, i rzekł: Panie, wiedziałem, żeś jest człowiek twardy: chcesz żąć tam, gdzie nie posiałeś, i zbierać tam, gdzieś nie rozsypał. Bojąc się więc, poszedłem i ukryłem twój talent w ziemi. Oto masz swoją własność! Odrzekł mu pan jego: Sługo zły i gnuśny! Wiedziałeś, że chcę żąć tam, gdzie nie posiałem, i zbierać tam, gdziem nie rozsypał. Powinieneś więc był oddać moje pieniądze bankierom, a ja po powrocie byłbym z zyskiem odebrał swoją własność. Dlatego odbierzcie mu ten talent, a dajcie temu, który ma dziesięć talentów. Każdemu bowiem, kto ma, będzie dodane, tak że nadmiar mieć będzie. Temu zaś, kto nie ma, zabiorą nawet to, co ma. A sługę nieużytecznego wyrzućcie na zewnątrz - w ciemności! Tam będzie płacz i zgrzytanie zębów.

Do góry

Rozważania do czytań

Ewangeliarz OP

Do góry

Oremus

Po przejściu ziemskiej pielgrzymki Bóg będzie nas sądził z wykorzystania darów. On oczekuje od nas twórczego podzielenia się tym, co od Niego otrzymaliśmy. Są to zdolności, szanse i miejsca, w które są dla nas sposobnością do czynienia dobro. Nie jest zły ten, kto ma mało, ale ten, kto niczym się nie dzieli. Nasze obdarowanie jest zawsze wyjątkowe, jedyne, właściwe danemu człowiekowi. Oznacza to, że w ewangelicznej logice nie ma miejsca na porównywanie się i rywalizację.

Hieronim Kaczmarek OP, „Oremus” listopad 2008, s. 72

Do góry

Ks. Edward Staniek

Pochwała Japończyków

Wysoki poziom życia gospodarczego oraz niezwykłe owoce pracy narodu japońskiego budzą podziw nie tylko w dotkniętej kryzysem Polsce, ale i w krajach najbardziej rozwiniętych. Ile elementów składa się na ten fenomen gospodarności, trudno ustalić. Jest to wypadkowa wielu czynników. Wśród nich jeden wybija się na pierwszy plan. Japończycy lepiej niż inne narody świata znają wartość czasu. Potrafią czas wykorzystać do maksimum. Nie mają prawie żadnych surowców naturalnych, ale zorientowali się, że tego najbardziej podstawowego surowca, jakim jest czas, mają pod dostatkiem. Potrafili całość życia, tak w skali jednostki, jak narodu, nastawić na maksymalne wykorzystanie czasu. Doskonalenie techniki zmierza przede wszystkim do skracania czasu produkcji i zastępowania człowieka maszyną, by ten mógł czynić to, czego nie potrafi maszyna.

Chrystus w przypowieści o talentach zwraca uwagę na wielką wartość tego podstawowego surowca, jakim jest czas. Talent to czas. Jezus chwali tych, którzy znają wartość czasu i umieją go wykorzystać w celu ubogacenia siebie i dawcy tego surowca.

Ewangelia wzywając do mądrego wykorzystania doczesności nie toleruje żadnej formy lenistwa. Stracona godzina jest już nie do odzyskania. Bezcenny surowiec – zmarnowany. Przerażające w skali narodu marnowanie czasu jest jednym ze znaków słabości naszej chrześcijańskiej formacji. Gdyby pod poszczególne postacie w przypowieści podstawić przedstawicieli narodów, to Japończyka reprezentowałby ten, który otrzymał pięć talentów i przyniósł drugie pięć, a Polaka ten, który otrzymał jeden talent i zamiast go wykorzystać – zakopał. Czas zakopany jest czasem straconym. Słuszna jest decyzja dawcy czasu: „Zabierzcie mu ten talent i dajcie temu, kto ma dziesięć”. Zabierzcie...

Jeśli ktoś twierdzi, że Ewangelia odrywa człowieka od rzeczywistości ziemskiej i w imię czekającego nieba pozwala na jej lekceważenie, ten niewiele z Ewangelii rozumie. Cała nauka Jezusa przez niezwykłe dowartościowanie czasu i mocne napiętnowanie lenistwa jest nastawiona na mądre wykorzystanie doczesności.

Trzeba dokładnie odczytać słowa Chrystusowej przypowieści o talentach. Jest ona wymierzona wprost przeciw leniwym. „Sługo zły i gnuśny! Wiedziałeś, że chcę żąć tam, gdzie nie posiałem, i zbierać tam, gdziem nie rozsypał. Powinieneś więc był oddać moje pieniądze bankierom, a ja po powrocie byłbym z zyskiem odebrał swoją własność”. Sprawa nie kończy się jednak na ostrym napomnieniu i na odebraniu nie wykorzystanego talentu. Sługa leniwy zostaje ukarany. „Wyrzućcie go na zewnątrz w ciemności; tam będzie płacz i zgrzytanie zębów”. Wielu ludzi sądzi, że do zbawienia potrzeba tylko jednego – ustrzec się grzechu ciężkiego. Przypowieść o talentach mówi o potępieniu „sprawiedliwego” sługi. On nie uczynił nic złego. Oddał właścicielowi otrzymane od niego pieniądze co do grosza. Z punktu widzenia sprawiedliwości wymiennej nie wyrządził krzywdy. Człowiek leniwy niekoniecznie krzywdzi, a jednak marnując czas, najcenniejszy surowiec, jaki istnieje na ziemi, zasługuje na potępienie. Oburzenie właściciela czasu jest słuszne. Nie wykorzystany czas jest czasem straconym.

Logika Ewangelii jest pod tym względem jasna. Ten, kto nie umie wykorzystać godziny otrzymanego czasu, nie może dostać w swe ręce wieczności, bo i jej nie potrafi wykorzystać. Rzadko kiedy chrześcijanie biją się w piersi żałując, że zmarnowali jedną godzinę, a przecież jest to poważna strata w ich życiu. W spotkaniu z Bogiem trzeba będzie wyliczyć się dokładnie z każdej otrzymanej od Niego minuty. Nie wystarczy udowodnić, że na ziemi nie uczyniliśmy nic złego. Trzeba wykazać, co uczyniliśmy dobrego, do czego wykorzystaliśmy otrzymany od Stwórcy czas.

Ks. Edward Staniek

 

Ludzie z inicjatywą

Chrześcijaństwo dobrze rozumiane to szkoła ludzi z inicjatywą. Wszyscy święci to ludzie o niespotykanej wprost inicjatywie podejmujący dzieła, które w ocenie obserwatora zewnętrznego przerastają ich możliwości. To ludzie wielkiego ryzyka. Inicjatywa bowiem nierozerwalnie łączy się z ryzykiem. Ewangelia jest wielkim wezwaniem do podjęcia inicjatywy. Przypowieść o talentach mówi o niej wyraźnie. Jest to pochwała ludzi z inicjatywą, którzy po otrzymaniu swoich talentów ryzykując, potrafią nimi tak operować, że zyskują następne. Równocześnie Jezus w tej przypowieści piętnuje człowieka bez inicjatywy, który nie zaryzykował. Lęk przed ryzykiem przypieczętował jego postawę zachowawczą. „Wiedziałem, Panie, żeś człowiek twardy: chcesz żąć tam, gdzie nie posiałeś, i zbierać tam, gdzieś nie rozsypał. Bojąc się więc, poszedłem i ukryłem twój talent w ziemi. Oto masz swoją własność”.

Ten człowiek nie uczynił nic złego. Nie ukradł, nie zabił, nie wykorzystał talentów dla siebie, nie przepił, nie roztrwonił. Po sprawiedliwości oddał to, co otrzymał. Za co więc spotyka go nagana: „Sługo zły i leniwy!” Za co spotyka go straszna kara: „Odbierzcie mu ten talent, a dajcie temu, który ma dziesięć talentów (...) A sługę nieużytecznego wyrzućcie na zewnątrz w ciemności, tam gdzie płacz i zgrzytanie zębów”. Kara spotyka tego człowieka za to, że zabrakło mu inicjatywy, za to, że był nieużyteczny, że nie tworzył.

Oto rąbek tajemnicy mechanizmu różnych antysemityzmów na przestrzeni wieków. Żydzi jako naród wybrany bardzo dobrze rozumieją, że Bogu zależy na ludziach z inicjatywą. I za tę inicjatywę, za to, że gdziekolwiek się znajdą, tam zawsze potrafią zarobić drugie pięć talentów – cierpią. Bóg bowiem widząc ich inicjatywę, zabiera innym jeden niewykorzystany talent i oddaje go im. Wówczas ci, którym brak inicjatywy, żywią do Żydów pretensje, że w rywalizacji z nimi zawsze przegrywają.

Inicjatywa narodu wybranego przejawia się głównie w wymiarze doczesnym, ekonomiczno-politycznym. Ten rys, który tak łatwo można obserwować analizując hymn o dzielnej kobiecie, tzn. o kobiecie z inicjatywą, z Księgi Przysłów, powinien być przejęty również przez chrześcijan. To jest wspólne dziedzictwo.

Niestety w wychowaniu chrześcijan zaniedbano wychowania do inicjatywy. Można to obserwować w Polsce w chwili obecnej. Ludzi z inicjatywą jest bardzo niewielu. Smutne to stwierdzenie. Kościół w programie wychowawczym zapomniał o jednym z istotnych elementów ewangelicznej postawy.

Należałoby całość Ewangelii odczytać z punktu widzenia wychowania człowieka z inicjatywą. Prawie każda strona ujawniałaby inne wymiary tej cennej postawy, której od nas oczekuje Bóg zarówno w przemienianiu oblicza ziemi, budowaniu braterskiej wspólnoty, jak i doskonaleniu coraz bliższego kontaktu z Nim samym.

Aż ciarki przechodzą, gdy człowiek sobie uświadomi, że sądzony będzie z inicjatywy, z wykorzystania talentów otrzymanych od Boga, z sił, czasu, zdolności, które winny być w sposób twórczy wykorzystane dla budowy Królestwa Bożego na ziemi. Iluż z nas może usłyszeć straszne słowa: „Sługo zły i leniwy!”, oraz rozkaz skierowany do aniołów: „Tego sługę nieużytecznego wyrzućcie na zewnątrz w ciemności, tam będzie płacz i zgrzytanie zębów”.

Za co, Panie?

Za brak inicjatywy!

Ks. Edward Staniek

Do góry

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny OCD

Błogosławiony każdy, kto boi się Pana, kto chodzi Jego drogami (Ps 128, 1)

Czytania biblijne na dzień dzisiejszy podkreślają myśl o czujności chrześcijańskiej, a zatem o obecnym życiu w oczekiwaniu i przygotowaniu do życia przyszłego. Punktem wyjścia może być drugie czytanie (1 Tes 5, 1-6), w którym św. Paweł oświadcza, że byłoby bezużyteczne dociekać, kiedy nadejdzie „dzień Pański”, czyli kiedy dokona się chwalebny powrót Chrystusa. On bowiem przyjdzie niespodziewanie „jak złodziej w nocy” (tamże 2). Jest to obraz, jakiego użył Jezus (Mt 24, 43), a może być zastosowany tak do ostatecznego przyjścia Pana, jak i do Jego nadejścia przy końcu każdego człowieka. O takiej godzinie wiadomo tylko jedno: przyjdzie niezawodnie, lecz kiedy i jak, wie o tym tylko Bóg. Stąd konieczność czuwania, a zarazem i ufnego zdania się na wolę Boga. Kto myśli tylko o rozkoszach życia, jak gdyby nie miał nigdy umrzeć, właśnie wtedy, kiedy obiecuje sobie „pokój i bezpieczeństwo”, zobaczy niespodzianie, że przychodzi na niego „zagłada”. Kto natomiast, jak dobry „syn światłości”, nie zapomina o przemijaniu życia ziemskiego i czuwa oczekując Pana, nie ma się czego obawiać. Tego właśnie uczą dwa inne czytania, przedstawiając konkretne przypadki.

Pierwsze (Prz 31, 10-13. 19-20. 30-31) mówi o niewieście cnotliwej, oddanej rodzinie, wiernej swoim obowiązkom żony i matki, pilnej w pracy, miłosiernej względem ubogich. O niej to została wydana pochwała pełna entuzjazmu: „Jej wartość przewyższa perły. Serce małżonka jej ufa... Nie czyni mu źle, ale dobrze przez wszystkie dni jego życia” (tamże 10-12). Chociaż dzisiaj niewiasta jest często podzielona między dom a pracę zawodową, jej zasadniczym obowiązkiem jest zawsze troska o rodzinę, oddanie mężowi i dzieciom, staranie, aby znajdowali oni w domu środowisko pokrzepiające i pełne miłości. Poemat kończy się wywyższeniem „niewiasty, co boi się Pana”, ponad wdzięk i piękno, rzeczy marne i przemijające, gdyż tylko cnota jest podstawą szczęścia rodziny i to stanowi jej chwałę przed Bogiem. Taka niewiasta przy końcu swojego życia zasłuży sobie na słowa, jakie Jezus wypowiedział o wiernym słudze: „Dobrze... wejdź do radości twego Pana” (Mt 25, 21).

Ewangelia (Mt 25, 14-30), podając przypowieść o talentach, mówi właśnie o wiernym słudze, który nie marnuje życia na rozrywkach lub lenistwie, lecz wykorzystuje z rozumną miłością dary otrzymane od Boga. Każdemu człowiekowi Bóg udziela pewnych talentów: daru życia, zdolności rozumienia i chcenia, kochania i działania, łaski, miłości, cnót wlanych, osobistego powołania. Nie postępuje On niesprawiedliwie, rozdzielając w rozmaity sposób swoje dary, ponieważ daje każdemu tyle, ile potrzeba do zbawienia. Nie jest ważne, czy się otrzyma wiele lub mało, lecz używanie gorliwie tego, co się otrzymało. Fałszywa to pokora nie uznawać darów Bożych, a małodusznością i lenistwem byłoby pozostawić je nietknięte. Tak postąpił sługa gnuśny, który zagrzebał otrzymany talent, za co Pan go ukarał surowo. Bóg wymaga wedle tego, czego udzielił, lecz to, czego udzielił, powinno być obrócone na służbę Jego i braci. Zresztą od tego, kto otrzymał więcej, zażądają więcej. Dlatego przy zdawaniu rachunku każdy otrzyma według własnych uczynków; stąd straszliwa kara dla złego sługi, chwała i nagroda dla sług wiernych. Co więcej, wierni słudzy otrzymają nagrodę niepomiernie wyższą od swych zasług. Istotnie, do słów: „byłeś wierny w niewielu rzeczach, nad wieloma cię postawię”, które mówią o nagrodzie za wierność każdego, zostają dołączone inne: „wejdź do radości twego Pana” (tamże 21). To jest nagroda szczodrobliwości Boga, który dopuszcza wierne sługi do uczestnictwa w swoim życiu i w swojej szczęśliwości wiecznej. Dar ten, chociaż wymaga oddania się człowieka, zawsze nieskończenie przewyższa jego zasługi.

O Odkupicielu świata, który wstąpiłeś do nieba i udzieliłeś darów ludziom, rozdzielając swoim uczniom rozmaite talenty i łaski dla ich dobra oraz dla dobra Twojego Kościoła, daj mi Ducha, który pochodzi od Ciebie, abym poznał dary, jakich mi udzieliłeś, bo jeśli nie znam talentów otrzymanych od Ciebie, nie potrafię być za nie wdzięczny ani ich mądrze używać. Udziel mi więc łaski, abym je poznał, lecz z pokorą — tak, abym się nie oszukiwał myśląc, że są liczniejsze i większe, niż są w rzeczywistości. Spraw, abym się zadowalał tym, co mi dałeś, abym nie pogardzał wskutek pychy tymi, którzy mniej mają ode mnie, ani nie zazdrościł tym, którzy posiadają więcej, lecz abym starał się tylko służyć Tobie przez to wiele lub mało, co mi dałeś. Spraw, abym zawsze pamiętał o Twoim przyjściu... abym używał wiernie tego, co wówczas pragnąłbym, żeby było użyte, a gdy śmierć mnie zaskoczy w takim działaniu, abyś przyjął mnie do swojego królestwa...
O radości niezmierzona, radości wieczna, radości godna Boga! O szczęśliwa pilności dająca gorliwemu radość nieba! (L. da Ponte).

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny, karmelita bosy
Żyć Bogiem, t. III, str. 457

Do góry

Książka na dziś

Wanda Półtawska. Biografia z charakterem

Wanda Półtawska. Biografia z charakterem

TOMASZ KRZYŻAK

Mało jest w Polsce osób, które wzbudzają tak skrajne opinie. Ona jednak wydaje się tym zupełnie nie przejmować. Taki ma charakter, podobno niełatwy. Ponad 60 lat temu jako młoda kobieta, była więźniarka obozu w Ravensbrück, podeszła do konfesjonału Karola Wojtyły w bazylice Mariackiej w Krakowie. Szybko zostali przyjaciółmi. Połączyła ich niezwykła duchowa i intelektualna więź. Wielu twierdzi, że Wanda Półtawska stała się z czasem jedną z najbardziej wpływowych osób w otoczeniu Jana Pawła II – miała współtworzyć encykliki, inspirować papieską teologię ciała i wpływać na personalne roszady w polskim Kościele. Prawdziwe oblicze Wandy Półtawskiej. Pierwsza pełna biografia.

Książka do nabycia w Księgarni Mateusza.