19 MARCA 2017

Niedziela

III niedziela Wielkiego Postu

Dzisiejsze czytania

(Wj 17,3-7)
Synowie Izraela rozbili obóz w Refidim, ale lud pragnął tam wody i dlatego szemrał przeciw Mojżeszowi i mówił: Czy po to wyprowadziłeś nas z Egiptu, aby nas, nasze dzieci i nasze bydło wydać na śmierć z pragnienia? Mojżesz wołał wtedy do Pana i mówił: Co mam uczynić z tym ludem? Niewiele brakuje, a ukamienują mnie! Pan odpowiedział Mojżeszowi: Wyjdź przed lud i weź kilku ze starszych Izraela ze sobą. Weź w rękę laskę, którą uderzyłeś Nil, i idź. Oto Ja stanę przed tobą na skale, na Horebie. Uderzysz w skałę, a wypłynie z niej woda, i lud zaspokoi swe pragnienie. Mojżesz uczynił tak na oczach starszyzny izraelskiej. I nazwał to miejsce Massa i Meriba, ponieważ tutaj kłócili się Izraelici i wystawiali Pana na próbę, mówiąc: Czy też Pan jest rzeczywiście wśród nas, czy nie?

(Ps 95,1-2.6-9)
REFREN: Kiedy Bóg mówi, nie gardź Jego słowem

Przyjdźcie, radośnie śpiewajmy Panu,
wznośmy okrzyki ku chwale Opoki naszego zbawienia.
Stańmy przed obliczem Jego z uwielbieniem,
radośnie śpiewajmy Mu pieśni.

Przyjdźcie, uwielbiajmy Go padajcie na twarze,
zegnamy kolana przed Panem, który nas stworzył.
Albowiem On jest naszym Bogiem,
a my ludem Jego pastwiska i owcami w Jego ręku.

Obyście dzisiaj usłyszeli głos Jego:
„Niech nie twardnieją wasze serca jak w Meriba,
jak na pustyni w dniu Massa,
gdzie Mnie kusili wasi ojcowie,
doświadczali Mnie, choć widzieli moje dzieła”.

(Rz 5,1-2.5-8)
Dostąpiwszy więc usprawiedliwienia przez wiarę, zachowajmy pokój z Bogiem przez Pana naszego Jezusa Chrystusa, dzięki któremu uzyskaliśmy przez wiarę dostęp do tej łaski, w której trwamy i chlubimy się nadzieją chwały Bożej. A nadzieja zawieść nie może, ponieważ miłość Boża rozlana jest w sercach naszych przez Ducha Świętego, który został nam dany. Chrystus bowiem umarł za nas, jako za grzeszników, w oznaczonym czasie, gdyśmy [jeszcze] byli bezsilni. A [nawet] za człowieka sprawiedliwego podejmuje się ktoś umrzeć tylko z największą trudnością. Chociaż może jeszcze za człowieka życzliwego odważyłby się ktoś ponieść śmierć. Bóg zaś okazuje nam swoją miłość [właśnie] przez to, że Chrystus umarł za nas, gdyśmy byli jeszcze grzesznikami.

(J 4,42.15)
Panie Ty jesteś prawdziwie Zbawicielem świata, daj nam wody żywej, byśmy nie pragnęli.

(J 4,5-42)
Jezus przybył do miasteczka samarytańskiego, zwanego Sychar, w pobliżu pola, które /niegdyś/ dał Jakub synowi swemu, Józefowi. Było tam źródło Jakuba. Jezus zmęczony drogą siedział sobie przy studni. Było to około szóstej godziny. Nadeszła /tam/ kobieta z Samarii, aby zaczerpnąć wody. Jezus rzekł do niej: Daj Mi pić! Jego uczniowie bowiem udali się przedtem do miasta dla zakupienia żywności. Na to rzekła do Niego Samarytanka: Jakżeż Ty będąc Żydem, prosisz mnie, Samarytankę, bym Ci dała się napić? Żydzi bowiem z Samarytanami unikają się nawzajem. Jezus odpowiedział jej na to: O, gdybyś znała dar Boży i /wiedziała/, kim jest Ten, kto ci mówi: Daj Mi się napić - prosiłabyś Go wówczas, a dałby ci wody żywej. Powiedziała do Niego kobieta: Panie, nie masz czerpaka, a studnia jest głęboka. Skądże więc weźmiesz wody żywej? Czy Ty jesteś większy od ojca naszego Jakuba, który dał nam tę studnię, z której pił i on sam, i jego synowie i jego bydło? W odpowiedzi na to rzekł do niej Jezus: Każdy, kto pije tę wodę, znów będzie pragnął. Kto zaś będzie pił wodę, którą Ja mu dam, nie będzie pragnął na wieki, lecz woda, którą Ja mu dam, stanie się w nim źródłem wody wytryskającej ku życiu wiecznemu. Rzekła do Niego kobieta: Daj mi tej wody, abym już nie pragnęła i nie przychodziła tu czerpać. A On jej odpowiedział: Idź, zawołaj swego męża i wróć tutaj. A kobieta odrzekła Mu na to: Nie mam męża. Rzekł do niej Jezus: Dobrze powiedziałaś: Nie mam męża. Miałaś bowiem pięciu mężów, a ten, którego masz teraz, nie jest twoim mężem. To powiedziałaś zgodnie z prawdą. Rzekła do Niego kobieta: Panie, widzę, że jesteś prorokiem. Ojcowie nasi oddawali cześć Bogu na tej górze, a wy mówicie, że w Jerozolimie jest miejsce, gdzie należy czcić Boga. Odpowiedział jej Jezus: Wierz Mi, kobieto, że nadchodzi godzina, kiedy ani na tej górze, ani w Jerozolimie nie będziecie czcili Ojca. Wy czcicie to, czego nie znacie, my czcimy to, co znamy, ponieważ zbawienie bierze początek od Żydów. Nadchodzi jednak godzina, owszem już jest, kiedy to prawdziwi czciciele będą oddawać cześć Ojcu w Duchu i prawdzie, a takich to czcicieli chce mieć Ojciec. Bóg jest duchem; potrzeba więc, by czciciele Jego oddawali Mu cześć w Duchu i prawdzie. Rzekła do Niego kobieta: Wiem, że przyjdzie Mesjasz, zwany Chrystusem. A kiedy On przyjdzie, objawi nam wszystko. Powiedział do niej Jezus: Jestem Nim Ja, który z tobą mówię. Na to przyszli Jego uczniowie i dziwili się, że rozmawiał z kobietą. Jednakże żaden nie powiedział: Czego od niej chcesz? - lub: - Czemu z nią rozmawiasz? Kobieta zaś zostawiła swój dzban i odeszła do miasta. I mówiła tam ludziom: Pójdźcie, zobaczcie człowieka, który mi powiedział wszystko, co uczyniłam: Czyż On nie jest Mesjaszem? Wyszli z miasta i szli do Niego. Tymczasem prosili Go uczniowie, mówiąc: Rabbi, jedz! On im rzekł: Ja mam do jedzenia pokarm, o którym wy nie wiecie. Mówili więc uczniowie jeden do drugiego: Czyż Mu kto przyniósł coś do zjedzenia? Powiedział im Jezus: Moim pokarmem jest wypełnić wolę Tego, który Mnie posłał, i wykonać Jego dzieło. Czyż nie mówicie: Jeszcze cztery miesiące, a nadejdą żniwa? Oto powiadam wam: Podnieście oczy i popatrzcie na pola, jak bieleją na żniwo. żniwiarz otrzymuje już zapłatę i zbiera plon na życie wieczne, tak iż siewca cieszy się razem ze żniwiarzem. Tu bowiem okazuje się prawdziwym powiedzenie: Jeden sieje, a drugi zbiera. Ja was wysłałem żąć to, nad czym wyście się nie natrudzili. Inni się natrudzili, a w ich trud wyście weszli. Wielu Samarytan z owego miasta zaczęło w Niego wierzyć dzięki słowu kobiety świadczącej: Powiedział mi wszystko, co uczyniłam. Kiedy więc Samarytanie przybyli do Niego, prosili Go, aby u nich pozostał. Pozostał tam zatem dwa dni. I o wiele więcej ich uwierzyło na Jego słowo, a do tej kobiety mówili: Wierzymy już nie dzięki twemu opowiadaniu, na własne bowiem uszy usłyszeliśmy i jesteśmy przekonani, że On prawdziwie jest Zbawicielem świata.

Do góry

Rozważania do czytań

Ewangeliarz OP

Do góry

Oremus

Lud na pustyni zapragnął wody, tej dla ciała, by móc żyć. Staje z tym roszczeniem przed Mojżeszem, a ten czyni cud i wyprowadza ją ze skały. Samarytanka idzie do studni po wodę, tak jak to czyni każdego dnia, a tam spotyka Jezusa, który daje jej żywą wodę. Daje jej siebie, przywraca prawdziwe spojrzenie na własne życie. Woda od Jezusa nie tylko poi, ale i obmywa. Jezus staje się źródłem.

O. Tomasz Zamorski OP, „Oremus” Wielki Post 2008, s. 78

Do góry

Ks. Edward Staniek

„Umiem kłamać, ale nie chcę”

„Czy umiesz kłamać?” – pyta sędziwy ksiądz sześcioletnią dziewczynkę. „Umiem, ale nie chcę” – słyszy w odpowiedzi. Uśmiech radości pojawił się na jego pooranej zmarszczkami twarzy. „Powiedziałaś prawdę. Pamiętaj na całe życie”: „umiem kłamać, ale nie chcę!” Szczęśliwy wracał na plebanię. Spotkał w swojej parafii wielki skarb – serce kochające prawdę. Po drodze wstąpił do kościoła i prosił Boga, by to małe serce wytrwało w umiłowaniu prawdy aż do ostatniego uderzenia. Na podstawie życiowego doświadczenia wiedział jak wielką cenę musi ono zapłacić, jeśli zechce zachować swą wartość przez całe życie. Wiedział również, że Bóg ma w tym sercu szczególne upodobanie.

Chrystus w rozmowie z Samarytanką najprostszą drogą zmierza do otwarcia jej serca na prawdę. Zastanawia, jak bardzo zależy Mu na tym, by ona miała odwagę spojrzeć na siebie w prawdzie. Jak w jej wyznaniu szuka punktu zaczepienia, by naprowadzić ją na drogę prawdy. Kiedy na Jego polecenie, by przyprowadziła męża, odpowiedziała, że nie ma męża, Jezus oświadcza: „Dobrze powiedziałaś: Nie mam męża. Miałaś bowiem pięciu mężów, a ten, którego teraz masz, nie jest twoim mężem. To powiedziałaś zgodnie z prawdą” (J 4,18).

Spotkali się na płaszczyźnie gorzkiej prawdy jej życia, ale nie zatrzymali się na niej. Kobieta sama natychmiast postawiła krok dalej, chce znać prawdę o Bogu. Umiejętność uznania prawdy o sobie to jedynie stopień, po którym człowiek dociera do Boga. Nie należy się na tym stopniu zbyt długo zatrzymywać. Celem wędrówki jest bowiem wejście w świat samego Boga. Jezus wyraźnie prowadzi Samarytankę w tym kierunku. „Bóg jest duchem i trzeba, by czciciele Jego oddawali Mu cześć w Duchu i prawdzie. Takich czcicieli chce mieć Ojciec” (J 4,23). Trudno o jaśniejsze sprecyzowanie warunków ewangelicznie rozumianej religijności.

Prawda jest jak nieskażone środowisko. To w nim przebywa Bóg. To jest środowisko Boże. W nim człowiek czuje się bezpieczny, wolny, szczęśliwy. Wejście w ten świat jest jednak uzależnione od prawości serca i tylko takie serce może się czuć w nim dobrze, tylko ono może odkryć jego wartość, tylko jemu ten Boży świat się objawia. Chrystus szuka ludzi kochających prawdę. Oni należą do najgłębiej religijnych, oni oddają Ojcu cześć w najdoskonalszy sposób.

Niewielu z nas ma odwagę spojrzeć na siebie w prawdzie. Najczęściej chcielibyśmy znać prawdę o Bogu, o ludziach, o świecie, byle nie ujawnić prawdy o sobie. Ponieważ jednak nie spełniamy tego podstawowego warunku, prawda o Bogu pozostaje dla nas zakryta.

To w tym kontekście należy dostrzec sens spowiedzi. W niej dokonuje się uznanie i wyznanie prawdy o sobie. Dobrze odprawiona spowiedź, to wejście w Boży świat, to otwarcie drogi wiodącej do spotkania z Chrystusem w Komunii Świętej. Samarytanka po szczerej rozmowie z Chrystusem już się nie wstydziła gorzkiej prawdy o sobie. Potrafiła wzywać innych, by weszli na tę samą drogę. Odkryła jej wartość. Weszła w Boże środowisko i chciała, by jak najwięcej ludzi miało udział w jej szczęściu. Zrozumiała, że prawda jest jedyną drogą do pełni radości i wolności.

Ks. Edward Staniek

 

Umiarkowanie

Emerytowana nauczycielka. Pracuje jeszcze w zakładzie wychowawczym. Częstuje swe pociechy cukierkami. Prosi, by ten, kto ma silną wolę, zjadł cukierka dopiero po zajęciach, a na razie zostawił je w zasięgu swojej ręki. Grupa liczy czternaście osób. Połowa zjadła cukierki natychmiast. Trzej następni załamują się w trakcie zajęć. Jeden się usprawiedliwia, że musiał zjeść cukierka, bo go rozpraszał, myślał tylko o cukierku i nic nie mógł zrobić. Czwórka z radością sięga po cukierka dopiero po zajęciach. Nauczycielka ma dla nich słowa uznania i w nagrodę otrzymują jabłko podzielone na cztery części.

Rozmawiam z nią prawie dwie godziny. Interesują mnie te konkrety wychowania. Zastanawiam się, jak często dzieci mają dziś tak mądrych wychowawców. Chodzi o doskonalenie silnej woli i bardzo trudnej, a zarazem bardzo ważnej umiejętności umiarkowania. Człowiek bowiem wpada w dwie krańcowości: albo przez nadmiar, albo przez brak. Bezpieczna zaś droga prowadzi środkiem.

Sytuacje, w jakich można się znaleźć, są bardzo różne. Szczęśliwy kto umie bezpiecznie przejść obok pokusy posiadania, dobrowolnie rezygnuje z dóbr, jakie są w jego zasięgu. Gdy żołnierze Corteza zdobyli skarbiec Montezumy, tak obładowali się złotem, że w drodze powrotnej z racji tego obciążenia stali się łatwym łupem tubylców. Stracili nie tylko złoto, ale i życie. Ocaleli jedynie ci, którzy nie tknęli złota.

Z drugiej strony umiejętność mądrego dzielenia małych zapasów wody na pustyni niejednemu człowiekowi uratowała życie. Z cnoty umiarkowania zdajemy egzamin w sytuacjach trudnych. Ona zawsze jest częścią mądrości.

Izraelici szemrzący przeciw Mojżeszowi z powodu zbyt małej ilości wody nie zdają egzaminu z umiarkowania. Nie umieją ograniczyć się wyłącznie do tego, co konieczne do życia. Nie umieją poprzestać na małym. Daleko im do postawy św. Pawła, który umiał obfitować i umiał biedę cierpieć.

Umiar dotyczy nie tylko wartości doczesnych. Winien on być zachowany również w sferze ducha. Okres Wielkiego Postu to czas sprawdzania, w jakim stopniu stać nas na umiarkowanie. Wystarczy uważniej, z zegarkiem w ręku obserwować, ile czasu w ciągu dnia spędzamy przed telewizorem. Czy nie przeszkadza on w spełnianiu obowiązków? Czy oglądanie programu nie dokonuje się kosztem odpoczynku? Czy stać nas na wyłączenie telewizora po to, by spokojnie porozmawiać z domownikami, by poczytać dobrą książkę lub przemyśleć poważne sprawy?

To samo dotyczy kupna wielu rzeczy. Człowiek umiarkowany zawsze pyta, o ile to jest mu potrzebne. Nigdy nie nabędzie rzeczy tylko dlatego, że się mu podobają. Jeśli kupuje rzecz potrzebną, płaci drogo, ale kupuje rzecz dobrą, by mogła służyć dłużej. Nieumiarkowany albo kupuje, co zobaczy, albo dusi grosze i nic nie kupi, bo szkoda mu wydać pieniędzy.

Umiarkowanie jest potrzebne w każdej godzinie życia. To ono decyduje o mądrym wykorzystaniu czasu, pieniędzy, sił. Ono stanowi fundament cierpliwości, spokoju, łagodności. Ono promieniuje pokojem i nawet w sytuacjach bardzo trudnych potrafi znaleźć rozwiązanie.

Szczęśliwe dzieci, których rodzice znają wartość zasady złotego środka i umieją tę zasadę im przekazać. Szczęśliwa młodzież, która spotkała wychowawcę wypełnionego pokojem umiarkowania.

Fundamentem umiarkowania jest silna wola. To ona potrafi oprzeć się pokusie nadmiaru i ona potrafi przeprowadzić człowieka bezpiecznie przez pustynię pragnienia, głodu i ubóstwa.

Praktyki postne, rezygnacja z części papierosów, z kieliszka wódki, z kupna rzeczy niekoniecznych do życia, a więc różne formy wyrzeczenia, to narzędzia doskonalące wolę. Osiągają one jeszcze większe rezultaty, gdy są ustawione pozytywnie. Nawiedzenie chorych, udział w Gorzkich Żalach, pomoc małżonce lub małżonkowi. Świadomie podjęty wysiłek w tym kierunku daje człowiekowi poczucie twórczego wykorzystania dnia i wypełnia radością.

Ks. Edward Staniek

Do góry

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny OCD

„Panie, daj mi tej wody, abym już nie pragnęła” (J 4, 15)

„Daj nam wody do picia!” (Wj 17, 2), mówił lud rozgniewany wskutek pragnienia na pustyni bezwodnej. Mojżesz na rozkaz Boży uderzył w skałę i wypłynęła woda w obfitości, „Tą skałą był Chrystus”, twierdzi św. Paweł (1 Kor 10, 4); była ona obrazem Mesjasza mającego się stać źródłem wody nie materialnej, lecz duchowej; „wody żywej”, danej nie jednemu narodowi, lecz wszystkim narodom, aby każdy człowiek miał czym ugasić swoje pragnienie i ”nie pragnął na wieki” (J 4, 14).

Ewangelia Jana przedstawia tę rzeczywistość bardzo wyraźnie. Samarytanka sądząc, że zadrwiono z niej, kiedy Jezus siedząc przy studni powiedział: „Gdybyś znała dar Boży i wiedziała, kim jest, ten kto ci mówi: «Daj mi się napić”, prosiłabyś Go wówczas, a dałby ci wody żywej” (tamże 10), zaczyna dyskutować z Panem. On jednak twierdzi z powagą: „Kto będzie pił wodę, którą Ja mu dam, nie będzie pragnął na wieki, lecz woda, którą Ja mu dam, stanie się w nim źródłem wody wytryskającej ku życiu wiecznemu” (tamże 14). Kto otrzyma tę wodę, będzie posiadał w sobie trwały zarodek życia wiecznego, łaskę uświęcającą, której Chrystus udziela wszystkim wierzącym w Niego. On jest jej niewyczerpanym źródłem; wystarcza zbliżyć się i zaczerpnąć. W Nim czerpie się przede wszystkim przez chrzest, który posługuje się wodą jako znakiem sakramentalnym. Aby poić się tą wodą żywą i ożywiającą, trzeba wierzyć. Jezus istotnie przedłuża swoją rozmowę z niewiastą, aby doprowadzić ją do wiary. Ona zaś, z początku nieufna, powraca wreszcie do miasta z entuzjazmem, by głosić Mesjasza. Chrzest i wiara są to dwa dary ściśle złączone: kto wierzy, może być ochrzczony; a chrzest wlewa wiarę. Chrzest zanurza człowieka w wodzie żywej, wypływającej z przebitego Serca Chrystusa; w wodzie oczyszczającej, gaszącej pragnienie, ożywiającej. Ona w sercu wierzącego staje się „źródłem tryskającym”, które gwałtownie bije w górę aż do życia wiecznego i do niego prowadzi.

Św. Paweł mówiąc o wierze i łasce, które dają człowiekowi nadzieję wspólnoty życia wiecznego z Bogiem, przedstawia najpewniejszą rękojmię: „Nadzieja zawieść nie może, ponieważ miłość Boża rozlana jest w sercach naszych” (Rz 5, 5). Łaska, uczestnictwo w naturze Bożej nie da się oddzielić od miłości Boga, która jest istotą Jego bytu i życia. Miłość ta, rozlana przez łaskę chrztu, nie jest oderwana, lecz konkretna. Zanurza wierzącego w nurt tej miłości nieskończonej, która skłoniła Chrystusa do śmierci za grzeszników. Czy można wątpić o podobnej miłości? „Z największą trudnością podejmuje się ktoś umrzeć za człowieka sprawiedliwego — twierdzi Apostoł — chociaż może jeszcze za człowieka życzliwego odważyłby się ktoś ponieść śmierć. Bóg zaś okazuje nam swoją miłość właśnie przez to, że Chrystus umarł za nas” (tamże 7-8). Tajemnica wielkanocna, którą liturgia ma obchodzić, ukazuje, że Chrystus staje się dla ludzi źródłem wody żywej, wytryskającej ku życiu wiecznemu właśnie dzięki miłości nieskończonej, jaka go prowadzi na śmierć dla ich zbawienia. Chrześcijanin, aby odpłacić za taką miłość, nie może uczynić nic innego, jak dać się opanować i przemienić łasce i miłości aż do upodobnienia się do Chrystusa ukrzyżowanego.

O Panie, by nam odsłonić tajemnice Twojej pokory, siedziałeś zmęczony przy studni i prosiłeś Samarytankę o wodę do picia. Ty udzieliłeś jej daru wiary, a raczyłeś pragnąć jej wiary; prosisz ją o wodę, a rozpalasz w niej ogień miłości Bożej. Dlatego prosimy Twoją niezmierzoną łaskawość, abyśmy opuścili głębokie ciemności występku, porzucili wodę szkodliwych namiętności, a nieustannie pragnęli Ciebie, który jesteś źródłem życia i dobroci (Prefacja ambrozjańska).

O litościwy, o miłościwy Panie duszy mojej, Ty powiedziałeś także: „Przyjdźcie do Mnie wy, którzy pragniecie, a Ja wam dam pić”. Jakżeby nie miał cierpieć pragnienia ten, kto żywcem się pali w płomieniach pożądliwości nędznych rzeczy ziemskich? O, jakże potrzebna jest takiemu woda, aby nie spłonął do szczętu!
   Wiem, o Panie mój, że w miłosierdziu swoim nikomu tej wody nie odmówisz. Sam to obiecałeś, a słowa Twoje nie zwodzą. Ale jeśli ten nieszczęśliwiec, wzrósłszy wśród takiego ognia i do niego przywykłszy, już upalenia jego nie czuje i w zaślepieniu swoim nie może się upamietać, jaki na to sposób, Boże mój, jaki jeszcze może być dla niego ratunek? Ty, o Panie, po to przyszedłeś na świat, abyś temu złu zaradził. Wspomóż wiec, Panie, bo im trudniej zaradzić, tym jawniej okażesz wielkość zmiłowania swego.
   Rozmawiając z Samarytanką powiedziałeś, że kto z tej wody pije, nie będzie pragnął na wieki. Wielka to prawda ogłoszona przez Ciebie, Prawdę wieczną! Dusza pijąca tę wodę nie pragnie żadnej rzeczy ziemskiej, lecz niewypowiedzianie większym pragnieniem pragnie rzeczy życia przyszłego, a wzdycha do nich z takim pożądaniem, że nic można go porównać z jakimkolwiek pragnieniem przyrodzonym. Jak bardzo pragnę, o Panie odczuwać to pragnienie, bo dajesz mi zrozumieć jego niewypowiedzianą cenę! (Św. Teresa od Jezusa: Wołania 9, 1; zob. Droga 19, 2).

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny, karmelita bosy
Żyć Bogiem, t. I, str. 304

Do góry

Książka na dziś

Chrystus, człowiek i śmierć

Chrystus, człowiek i śmierć

Francois-Xavier Durrwell

Śmierć jest doświadczeniem empirycznym. Nikt nie może mówić o niej w pełni świadomie, skoro jej nie doświadczył. Chrześcijanin nie ma wiedzy większej niż inni. Jednak otrzymał słowa, które rozświetlają zagadkę śmierci. W zapale wiary chrześcijanin nie posunie się jednak do zanegowania goryczy, jaką śmierć ma dla umierającego oraz dla tych, których on opuszcza. Sam Jezus nie pozostał niewzruszony wobec śmierci.

Książka do nabycia w Księgarni Mateusza.

20 MARCA 2017

Poniedziałek

Uroczystość św. Józefa, Oblubieńca Najświętszej Maryi Panny

Dzisiejsze czytania

(2 Sm 7,4-5a.12-14a.16)
Pan skierował do Natana następujące słowa: Idź i powiedz mojemu słudze, Dawidowi: To mówi Pan: Czy ty zbudujesz Kiedy wypełnią się twoje dni i spoczniesz obok swych przodków, wtedy wzbudzę po tobie potomka twojego, który wyjdzie z twoich wnętrzności, i utwierdzę jego królestwo. On zbuduje dom imieniu memu, a Ja utwierdzę tron jego królestwa na wieki. Ja będę mu ojcem, a on będzie Mi synem. Przede Mną dom twój i twoje królestwo będzie trwać na wieki. Twój tron będzie utwierdzony na wieki.

(Ps 89,2-5.27.29)
REFREN: Jego potomstwo będzie trwało wiecznie

Będę na wieki śpiewał o łasce Pana,
moimi ustami Twą wierność będę głosił przez wszystkie pokolenia.
Albowiem powiedziałeś: „Na wieki ugruntowana jest łaska”,
utrwaliłeś swą wierność w niebiosach.

Zawarłem przymierze z moim wybrańcem,
przysiągłem mojemu słudze, Dawidowi:
„Utrwalę twoje potomstwo na wieki
i tron twój umocnię na wszystkie pokolenia”.

„On będzie wołał do Mnie: "Tyś jest Ojcem moim,
moim Bogiem, Opoką mego zbawienia".
„Na wieki zachowam dla niego łaskę
i trwałe z nim będzie moje przymierze”.

(Rz 4,13.16-18.22)
Nie od [wypełnienia] Prawa została uzależniona obietnica dana Abrahamowi i jego potomstwu, że będzie dziedzicem świata, ale od usprawiedliwienia z wiary. I stąd to [dziedzictwo] zależy od wiary, by było z łaski i aby w ten sposób obietnica pozostała nienaruszona dla całego potomstwa, nie tylko dla potomstwa opierającego się na Prawie, ale i dla tego, które ma wiarę Abrahama. On to jest ojcem nas wszystkich - jak jest napisane: Uczyniłem cię ojcem wielu narodów - przed obliczem Boga. Jemu on uwierzył jako Temu, który ożywia umarłych i to, co nie istnieje, powołuje do istnienia. On to wbrew nadziei uwierzył nadziei, że stanie się ojcem wielu narodów zgodnie z tym, co było powiedziane: takie będzie twoje potomstwo. Dlatego też poczytano mu to za sprawiedliwość.

(Ps 84,5)
Szczęśliwi, którzy mieszkają w domu Twoim, Panie, będą Ciebie wychwalali na wieki.

(Mt 1,16.18-21.24a)
Jakub był ojcem Józefa, męża Maryi, z której narodził się Jezus, zwany Chrystusem. Z narodzeniem Jezusa Chrystusa było tak. Po zaślubinach Matki Jego, Maryi, z Józefem, wpierw nim zamieszkali razem, znalazła się brzemienną za sprawą Ducha Świętego. Mąż Jej, Józef, który był człowiekiem sprawiedliwym i nie chciał narazić Jej na zniesławienie, zamierzał oddalić Ją potajemnie. Gdy powziął tę myśl, oto anioł Pański ukazał mu się we śnie i rzekł: Józefie, synu Dawida, nie bój się wziąć do siebie Maryi, twej Małżonki; albowiem z Ducha Świętego jest to, co się w Niej poczęło. Porodzi Syna, któremu nadasz imię Jezus, On bowiem zbawi swój lud od jego grzechów . Zbudziwszy się ze snu, Józef uczynił tak, jak mu polecił anioł Pański.

lub

(Łk 2,41-51a)
Rodzice Jezusa chodzili co roku do Jerozolimy na Święto Paschy. Gdy miał lat dwanaście, udali się tam zwyczajem świątecznym. Kiedy wracali po skończonych uroczystościach, został Jezus w Jerozolimie, a tego nie zauważyli Jego Rodzice. Przypuszczając, że jest w towarzystwie pątników, uszli dzień drogi i szukali Go wśród krewnych i znajomych. Gdy Go nie znaleźli, wrócili do Jerozolimy szukając Go. Dopiero po trzech dniach odnaleźli Go w świątyni, gdzie siedział między nauczycielami, przysłuchiwał się im i zadawał pytania. Wszyscy zaś, którzy Go słuchali, byli zdumieni bystrością Jego umysłu i odpowiedziami. Na ten widok zdziwili się bardzo, a Jego Matka rzekła do Niego: Synu, czemuś nam to uczynił? Oto ojciec Twój i ja z bólem serca szukaliśmy Ciebie. Lecz On im odpowiedział: Czemuście Mnie szukali? Czy nie wiedzieliście, że powinienem być w tym, co należy do mego Ojca? Oni jednak nie zrozumieli tego, co im powiedział. Potem poszedł z nimi i wrócił do Nazaretu; i był im poddany.

Do góry

Rozważania do czytań

Ewangeliarz OP

Do góry

Oremus

Pismo Święte niewiele mówi o św. Józefie i nie odnotowuje ani jednego jego słowa. Mimo to jest on bardzo pięknym świadkiem wiary – kimś, kto potrafi wyrzec się swoich własnych życiowych planów, aby oddać się całym sobą odkrywaniu i wielkodusznemu pełnieniu woli Boga. Św. Józef to jeden z „ubogich Pana”. Sercem wyczekiwał przyjścia królestwa Bożego, a Bóg w przedziwny sposób wypełnił jego pragnienie, powierzając mu opiekę nad Mesjaszem i Jego Matką. W ten sposób hojnie wynagrodził św. Józefa juz tu, na ziemi, bowiem udział w Bożym dziele jest już sam w sobie zapłatą ze strony Boga.

Maciej Zachara MIC, „Oremus” Wielki Post 2009, s. 90-91

Do góry

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny OCD

„Oto sługa roztropny i wierny, którego Pan ustanowi! głową swojej rodziny” (Ant. na wejście)

Liturgia dzisiejsza ku czci św. Józefa ukazuje jasno cechy tego pokornego i cichego człowieka, który zajął pierwszoplanowe miejsce przy włączeniu Syna Bożego w historię. Potomek Dawida — „syn Dawida” jak go nazywa Ewangelia (Mt 1, 20) — łączy on Chrystusa z tym pokoleniem, z którego Izrael oczekiwał Mesjasza. Przez pokornego cieślę z Nazaretu wypełnia się w ten sposób proroctwo uczynione Dawidowi: „Przede Mną dom twój i twoje królestwo będzie trwać na wieki. Tron twój będzie utwierdzony na wieki” (2 Sm 7, 16; I czytanie). Józef nie jest naturalnym ojcem Jezusa, ponieważ nie dał Mu życia, lecz jest ojcem dziewiczym, który z polecenia Bożego wypełnia względem Jezusa misję prawną: nadaje Mu imię, włącza Go do rodu, opiekuje się Nim, stara się o Jego utrzymanie. A ta styczność, tak zażyła, z Jezusem wynika z jego zaślubin z Maryją.

Józef jest człowiekiem „sprawiedliwym” (Mt 1, 19), jemu została powierzona misja dziewiczego oblubieńca najwspanialszej istoty wśród stworzeń i misja dziewiczego ojca Syna Najwyższego. On jest „sprawiedliwy” w całym znaczeniu słowa wyrażającego doskonałą cnotę, świętość. Jest to zatem sprawiedliwość, która ogarnia całą istotę poprzez doskonałą czystość serca i życia, przez całkowite, przylgnięcie do Boga, do Jego woli. A to wszystko w ramach życia niezwykle pokornego, ukrytego, ale jaśniejącego wiarą i miłością. „Sprawiedliwy z wiary żyć będzie” (Rz 1, 17); a Józef, „sprawiedliwy” w całym tego słowa znaczeniu, żyje doskonale tą cnotą.

Drugie czytanie (Rz 4, 13. 1618. 22) bardzo tu stosownie mówi o wierze Abrahama, ukazując ją jako typ i figurę wiary Józefa. Abraham uwierzył „wbrew nadziei” (tamże 18), że stanie się ojcem licznego potomstwa, i nie przestał w to wierzyć nawet wówczas, kiedy z posłuszeństwa rozkazowi Bożemu miał złożyć w ofierze jedynego syna. Józef wobec niepojętej tajemnicy macierzyństwa uwierzył słowu Anioła: „z Ducha Świętego jest, co się w Niej poczęło” (Mt 1, 20), i stłumiwszy wszelkie wątpliwości posłuchał jego rozkazu: „nie bój się wziąć do siebie Maryi, twej małżonki” (tamże). Jeszcze bardziej niż Abraham musiał wierzyć w to, co po ludzku mówiąc było nie do pomyślenia: macierzyństwo dziewicy, wcielenie Syna Bożego. Przez swą wiarę i posłuszeństwo zasłużył sobie, że te wielkie tajemnice dokonały się pod jego dachem.

Głoś, o Józefie... cuda, które oglądały twoje oczy. Widziałeś Dzieciątko spoczywające na łonie Dziewicy; adorowałeś Je z magami; oddałeś chwałę Bogu razem z pasterzami według słów Anioła. Proś Chrystusa Boga, aby zbawił nasze dusze...
Głoś, o Józefie... cuda, które oglądały twoje oczy. Widziałeś Dzieciątko spoczywające na łonie Dziewicy; adorowałeś Je z magami; oddałeś chwałę Bogu razem z pasterzami według słów Anioła. Proś Chrystusa Boga, aby zbawił nasze dusze...
Byłeś posłuszny rozkazom Bożym; napełniony czystością nie znającą równej sobie, o święty Józefie, zasłużyłeś sobie otrzymać za oblubienicę tę, która jest czysta i niepokalana między niewiastami; byłeś stróżem tej Dziewicy, gdy Ona zasłużyła sobie stać się przybytkiem Stworzyciela...
Ty poprowadziłeś z miasta Dawidowego do Egiptu Dziewicę czystą, podobną do tajemniczej chmury kryjącej w swoim łonie Słońce sprawiedliwości... O Józefie, sługo niepojętej tajemnicy.
Opiekowałeś się roztropnie, o Józefie, Bogiem, który stał się dzieckiem w ciele; służyłeś Mu jak jeden z Jego aniołów; On cię natychmiast oświecił, a ty przejąłeś w siebie Jego duchowe promienie. O Święty, serce, i dusza twoja jaśnieją blaskiem światłości. Ten, co jednym słowem stworzył niebo, ziemię i morze, nazywany był synem cieśli, synem twoim, przedziwny Józefie. Zostałeś ustanowiony ojcem Tego, który nie ma początku i który uwielbił cię jako sługę tajemnicy, przewyższającej wszelki rozum.
Jak cenna była twoja śmierć w obliczu Pana, o święty Józefie. Poświęcony Panu od dzieciństwa, byłeś stróżem świętym błogosławionej Dziewicy i śpiewałeś razem z Nią hymn pochwalny: „Każde stworzenie niech błogosławi Pana i wywyższa Go po wieki wieczne. Amen” (hymn Kościoła greckiego)

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny, karmelita bosy
Żyć Bogiem, t. I, str. 631

Do góry

Książka na dziś

Wierzący szuka zrozumienia

Wierzący szuka zrozumienia

ks. Krystian Wilczyński

Współczesny włoski psycholog i formator zakonny o. A. Cencini, pisząc o kapłanie we współczesnym świecie, uznał, że każdy powinien mieć w sobie żyjącego niewierzącego, który wątpiłby w sprawy wiary, zaprzeczał istnmieniu Boga i za wszelką cenę domagałby się niepodważalnych dowodów. Zdaniem Cenciniego tylko wtedy rośnie wiara człowieka, kiedy domaga się jej obrony przed samym sobą. Ta książka to swoisty poradnik - mapa drogowa, która może posłużyć każdemu do osobistego wyjścia na poszukiwania prawd wiary na (nie zawsze niebezpiecznych) drogach wątpliwości. Wiara jest procesem, który zachęca do coraz dalszych poszukiwań. Dlatego pozwoliłem sobie sparafrazować ś. Anzelma i napisać - trochę o sobie, a trochę o Tobie, drogi czytelniku - "WIERZĄCY szuka zrozumienia". Inspirującej lektury. (fragment Wprowadzenia)

Książka do nabycia w Księgarni Mateusza.

21 MARCA 2017

Wtorek

Dzisiejsze czytania

(Dn 3,25.34-43)
Powstawszy Azariasz tak się modlił, a otwarłszy swe usta, mówił w środku ognia: Nie opuszczaj nas na zawsze - przez wzgląd na święte Twe imię nie zrywaj Twego przymierza. Nie odwracaj od nas swego miłosierdzia, przez wzgląd na Twego przyjaciela, Abrahama, sługę Twego, Izaaka, i Twego świętego - Izraela. Im to przyrzekłeś rozmnożyć potomstwo jak gwiazdy na niebie i jak piasek nad brzegiem morza. Panie, oto jesteśmy najmniejsi spośród wszystkich narodów. Oto jesteśmy dziś poniżeni na całej ziemi z powodu naszych grzechów. Nie ma obecnie władcy, proroka ani wodza, ani całopalenia, ani ofiar, ani darów pokarmowych, ani kadzielnych. Nie ma gdzie ofiarować Tobie pierwocin i doznać Twego miłosierdzia. Niech jednak dusza strapiona i duch uniżony znajdą u Ciebie upodobanie. Jak całopalenia z baranów i cielców, i z tysięcy tłustych owiec, tak niech będzie dziś nasza ofiara przed Tobą i niech Ci się podoba! Ponieważ ci, co pokładają ufność w Tobie, nie mogą doznać wstydu. Teraz zaś postępujemy za Tobą z całego serca, odczuwamy lęk przed Tobą i szukamy Twego oblicza. Nie zawstydzaj nas, lecz postępuj z nami według swej łagodności i według wielkiego swego miłosierdzia. Wybaw nas przez swe cuda i uczyń swe imię sławne, Panie!

(Ps 25,4-9)
REFREN: Pamiętaj o nas, miłosierny Panie

Daj mi poznać Twoje drogi, Panie,
naucz mnie chodzić Twoimi ścieżkami.
Prowadź mnie w prawdzie według Twych pouczeń,
Boże i Zbawco, w Tobie mam nadzieję.

Wspomnij na swoje miłosierdzie, Panie,
na swoją miłość, która trwa od wieków.
Pamiętaj o mnie w swoim miłosierdziu,
ze względu na dobroć Twą, Panie.

Dobry jest Pan i łaskawy,
dlatego wskazuje drogę grzesznikom.
Pomaga pokornym czynić dobrze,
uczy pokornych dróg swoich.

(Jl 2,13)
Nawróćcie się do Boga waszego! On bowiem jest łaskawy i miłosierny.

(Mt 18,21-35)
Piotr zbliżył się do Jezusa i zapytał: Panie, ile razy mam przebaczyć, jeśli mój brat wykroczy przeciwko mnie? Czy aż siedem razy? Jezus mu odrzekł: Nie mówię ci, że aż siedem razy, lecz aż siedemdziesiąt siedem razy. Dlatego podobne jest królestwo niebieskie do króla, który chciał rozliczyć się ze swymi sługami. Gdy zaczął się rozliczać, przyprowadzono mu jednego, który mu był winien dziesięć tysięcy talentów. Ponieważ nie miał z czego ich oddać, pan kazał sprzedać go razem z żoną, dziećmi i całym jego mieniem, aby tak dług odzyskać. Wtedy sługa upadł przed nim i prosił go: Panie, miej cierpliwość nade mną, a wszystko ci oddam. Pan ulitował się nad tym sługą, uwolnił go i dług mu darował. Lecz gdy sługa ów wyszedł, spotkał jednego ze współsług, który mu był winien sto denarów. Chwycił go i zaczął dusić, mówiąc: Oddaj, coś winien! Jego współsługa upadł przed nim i prosił go: Miej cierpliwość nade mną, a oddam tobie. On jednak nie chciał, lecz poszedł i wtrącił go do więzienia, dopóki nie odda długu. Współsłudzy jego widząc, co się działo, bardzo się zasmucili. Poszli i opowiedzieli swemu panu wszystko, co zaszło. Wtedy pan jego wezwał go przed siebie i rzekł mu: Sługo niegodziwy! Darowałem ci cały ten dług, ponieważ mnie prosiłeś. Czyż więc i ty nie powinieneś był ulitować się nad swoim współsługą, jak ja ulitowałem się nad tobą? I uniesiony gniewem pan jego kazał wydać go katom, dopóki mu całego długu nie odda. Podobnie uczyni wam Ojciec mój niebieski, jeżeli każdy z was nie przebaczy z serca swemu bratu.

Do góry

Rozważania do czytań

Ewangeliarz OP

Do góry

Oremus

Im więcej wdzięczności za miłosierdzie Boga wobec mnie, tym więcej wyrozumiałości w stosunku do innych, którzy budzą moją złość. Sługa z przypowieści nie potrafił zdać sobie sprawy, jak wiele zostało mu darowane. Ten brak wyobraźni uczynił go nieczułym w relacji do dłużnika. To smutne zjawisko. W oczach Bożych budzi ono gniew – wołanie, bym się ocknął i otworzył na miłość miłosierną.

Wojciech Jędrzejewski OP, „Oremus” Wielki Post 2009, s. 83

Do góry

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny OCD

Pokora i ufność

„O Panie, ci, co pokładają ufność w Tobie nie zaznają wstydu” (Dn 3, 40)

„Panie, oto jesteśmy najmniejsi spośród wszystkich narodów; oto jesteśmy dziś poniżeni na całej ziemi z powodu naszych grzechów... niech jednak dusza strapiona i duch uniżony znajdą u Ciebie upodobanie!” (Dn 3, 37. 39). Podczas Wielkiego Postu Kościół przyswaja sobie modlitwę Azariasza, który z wielką pokorą uznaje winy swojego narodu, zarazem z ufnością błagając o przebaczenie i miłosierdzie Boże. Lud chrześcijański również powinien uznać swoje grzechy, wyznać, że pewne wykroczenia współczesnego świata są skutkiem jego niewierności, niezgodności jego życia z zasadami Ewangelii, Trzeba upokarzać się i osobiście, i zbiorowo, przyjmować w pokorze i w duchu zadośćuczynienia następstwa własnych win, lecz równocześnie zwracać się do Boga z ufnością błagając dla siebie i dla wszystkich o łaskę przebaczenia i nawrócenia.

Liturgia czerpiąc natchnienie z modlitwy Azariasza, we Mszy świętej, po przedstawieniu darów, każe mówić kapłanowi w imieniu wszystkich wiernych: „Przyjmij nas. Panie, stojących przed Tobą w duchu pokory i z sercem skruszonym, niech nasza ofiara tak się dzisiaj dokona przed Tobą, aby się Tobie podobała” (MP). Pokora chrześcijańska nie zamyka człowieka w samym sobie, nic poniża go, nie czyni go nieufnym w miłosierdzie Boga, lecz prowadzi do Niego z ufnością synowską. Syn jest pewny miłości ojca, wie, że ojciec jest zawsze gotowy przebaczyć mu, byle tylko powrócił do niego z sercem skruszonym, z postanowieniem lepszego życia. „Teraz zaś postępujemy za Tobą z całego serca — modli się dalej Azariasz — i szukamy Twego oblicza... postępuj z nami według swej łagodności i według wielkiego swego miłosierdzia” (Dn 3, 41-42). Takie usposobienie Bóg pragnie widzieć w swoich dzieciach po grzechu: pokorę, postanowienie nawrócenia się, ufność w Jego miłosierdzie. Pokora otwiera serce dla ufności. Człowiek czuje, że nie może liczyć na własne siły, i dlatego ucieka się do Boga z całą ufnością, pewien, że znajdzie w Nim pomoc, by powstać z grzechu oraz wypełnić dobre postanowienia. W rzeczywistości Bóg, który sprzeciwia się pysznym, „rządzi pokornymi... ubogich uczy swej drogi” (Ps 25, 9).

Panie, nie opuszczaj mnie na zawsze — przez wzgląd na święte Twe imię, nie zrywaj Twego Przymierza. Nie odwracaj od nas swego miłosierdzia... tak, o Panie, jesteśmy najmniejsi spośród wszystkich narodów. Jesteśmy dziś poniżani na całej ziemi z powodu naszych grzechów... niech jednak dusza nasza strapiona i duch uniżony znajdą jeszcze u Ciebie upodobanie... niech nasza ofiara podoba się Tobie, abyśmy spełniali wszystkie nasze obowiązki względem Ciebie, bo ci, co pokładają ufność w Tobie, nie zaznają wstydu.
   Teraz zaś postępujemy za Tobą z całego serca, odczuwamy lek przed Tobą i szukamy Twego oblicza. Nie zawstydzaj nas, lecz, postępuj z nami według swej łagodności i według wielkiego swego miłosierdzia (Daniel 3, 34-42).

O Jezu, powtarzam Ci z ufnością pokorną modlitwę celnika; nade wszystko jednak chce naśladować zachowanie się Magdaleny. Jej zadziwiającą, a raczej pełną miłości śmiałość, którą oczarowała Serce Twoje, i mnie zachwyca. O tak! Czuje, że choćby sumienie moje było obciążone wszystkimi możliwymi grzechami, poszłabym z sercem złamanym żalem rzucić się w Twoje ramiona, ponieważ wiem, jak kochasz marnotrawnego syna, który powraca do Ciebie. Jeśli się wznoszę do Ciebie przez ufność i miłość, to nie dlatego, że w swym uprzedzającym miłosierdziu zachowałeś mą dusze od grzechu śmiertelnego (św. Teresa od Dz. Jezus: Dzieje duszy, r. 11: Rps C, f” 36’).

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny, karmelita bosy
Żyć Bogiem, t. I, str. 316

Do góry

Książka na dziś

Rekolekcje anielskie

Rekolekcje anielskie

o. Marcin Ciechanowski

Dlaczego anioł stał się szatanem? Jakich sztuczek używają demony, by zawładnąć ludzką duszą – twoją duszą? Co aniołowie robią w niebie? Jak korzystać z ich opiekuńczej misji? Ojciec Marcin Ciechanowski, egzorcysta z wieloletnim doświadczeniem, głosi pełne pasji rekolekcje. Nie jest to tylko zbiór teorii i wskazówek teologicznych. To żywy przekaz poparty niezliczonymi przykładami uwolnienia spod mocy demona, z którymi ojciec Marcin zetknął się w swej posłudze egzorcysty. Wierząc w Boga, wierzymy także w misję, jaką powierzył On aniołom. Warto się dowiedzieć, jak oddać swą duszę i ciało pod opiekę Anioła Stróża i dlaczego kontakt z aniołami jest tak ważny dla naszego zbawienia. Rekolekcje anielskie to książka, którą powinien poznać każdy katolik pragnący walczyć o swoją duszę. Dzięki niniejszej publikacji wiedza o aniołach dostępna będzie szerszemu gronu, a nie tylko słuchaczom rekolekcji.

Książka do nabycia w Księgarni Mateusza.

22 MARCA 2017

Środa

Dzisiejsze czytania

(Pwt 4,1.5-9)
Mojżesz przemówił do ludu, mówiąc: A teraz, Izraelu, słuchaj praw i nakazów, które uczę was wypełniać, abyście żyli i doszli do posiadania ziemi, którą wam daje Pan, Bóg waszych ojców. Patrzcie, nauczałem was praw i nakazów, jak mi rozkazał czynić Pan, Bóg mój, abyście je wypełniali w ziemi, do której idziecie, by objąć ją w posiadanie. Strzeżcie ich i wypełniajcie je, bo one są waszą mądrością i umiejętnością w oczach narodów, które usłyszawszy o tych prawach powiedzą: Z pewnością ten wielki naród to lud mądry i rozumny. Bo któryż naród wielki ma bogów tak bliskich, jak Pan, Bóg nasz, ilekroć Go wzywamy? Któryż naród wielki ma prawa i nakazy tak sprawiedliwe, jak całe to Prawo, które ja wam dziś daję? Tylko się strzeż bardzo i pilnuj siebie, byś nie zapomniał o tych rzeczach, które widziały twe oczy: by z twego serca nie uszły po wszystkie dni twego życia, ale ucz ich swych synów i wnuków.

(Ps 147,12-13.15-16.19-20)
REFREN: Kościele święty, chwal Twojego Pana

Chwal, Jerozolimo, Pana,
wysławiaj Twego Boga, Syjonie.
Umacnia bowiem zawory bram twoich
i błogosławi synom twoim w tobie.

Śle swe polecenia na krańce ziemi,
a szybko mknie Jego słowo.
On prószy śniegiem jak wełną
i szron rozsypuje jak popiół.

Oznajmił swoje słowo Jakubowi,
Izraelowi ustawy swe i wyroki.
Nie uczynił tego dla innych narodów,
nie oznajmił im swoich wyroków.

(J 6,63b.68b)
Słowa Twoje Panie, są duchem i życiem. Ty masz słowa życia wiecznego.

(Mt 5,17-19)
Jezus powiedział do swoich uczniów: Nie sądźcie, że przyszedłem znieść Prawo albo Proroków. Nie przyszedłem znieść, ale wypełnić. Zaprawdę bowiem powiadam wam: Dopóki niebo i ziemia nie przeminą, ani jedna jota, ani jedna kreska nie zmieni się w Prawie, aż się wszystko spełni. Ktokolwiek więc zniósłby jedno z tych przykazań, choćby najmniejszych, i uczyłby tak ludzi, ten będzie najmniejszy w królestwie niebieskim. A kto je wypełnia i uczy wypełniać, ten będzie wielki w królestwie niebieskim.

Do góry

Rozważania do czytań

Ewangeliarz OP

Do góry

Oremus

Cała historia zbawienia opisana w Biblii to mapa śladów Boga, który idzie ze swoim ludem, aby go doprowadzić do pełni życia. Jego słowa i czyny znaczące tę wspólną wędrówkę stanowią rękojmię prawdy, że w Mesjaszu dokona się ostateczne „Amen” – potwierdzenie dawanych przez wieki obietnic i zapowiedzi. W Nim właśnie wszystko spełni się co do joty.

Wojciech Jędrzejewski OP, „Oremus” Wielki Post 2009, s. 87-88

Do góry

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny OCD

Całopalenie doskonałe

„Oto idę, abym spełniał wolę Twoją, Boże” (Hbr 10, 7)

Słowo Boże nie zmienia się. Jezus udoskonala dekalog dany Mojżeszowi i potwierdza go oświadczając: „ani jedna jota, ani jedna kreska nie zmieni się w prawie” (Mt 5, 18). Jezus naucza nowego ducha, z jakim należy wypełniać prawo, ducha miłości, ducha wewnętrznego. Prawo jednak w swej istocie pozostaje niezmiennym wyrazem woli Boga. Właśnie dlatego miłosna wierność prawu decyduje o losie wiecznym człowieka. „Ktokolwiek wiec zniósłby jedno z tych przykazań, choćby najmniejszych,... ten będzie najmniejszy w królestwie niebieskim. A kto je wypełnia... ten będzie wielki” (tamże 19). Człowiek jest wielki nie wtedy, gdy się uwalnia od Boga, lecz kiedy pełni Jego wolę; zgadzając się z wolą Boga staje się uczestnikiem świętości, dobroci, mądrości Bożej. Prawo Boże — mówił Mojżesz do Izraela — „będzie waszą mądrością i umiejętnością” (Pwt 4, 6).

Aby umocnić własne życie w nieustannej miłosnej łączności z wolą Boga, a wiec z Bogiem samym, niektórzy wierni samorzutnie i dobrowolnie wiążą się z Nim poświęcając Mu własną wolę. Ich miłość nie zadowala się przylgnięciem do woli Bożej w sprawach obowiązujących, jak zachowywanie przykazań lub poddanie się zrządzeniom Opatrzności; pragną oni oddać całe swoje życie na usługi Boga, Jego boskich zamiarów. Oto ślub posłuszeństwa, przez który „zakonnicy... poświęcają Bogu całkowicie swoją wolę, jakby składając ofiarę z siebie” (DZ 14). W praktyce wymaga to ciągłego wyrzekania się własnej woli, nie nałożonego siłą, lecz podjętego i złożonego Bogu dobrowolnie „jako ofiarę z siebie”, dla celu nieskończenie wyższego, to jest dla nieustannej łączności z Bogiem. Dzięki woli człowiek posiada siebie samego, jest zdolny kierować swoim życiem, używać wolności. Dlatego, jeśli z miłością ofiaruje Bogu całą wolę, urzeczywistnia całkowitą ofiarę z siebie. Nie należy już do siebie, lecz do Boga; nie może już jak pan niezależny czynić to, co chce, wybrał bowiem Boga jako jedynego i najwyższego Pana swojego życia. Ślub posłuszeństwa jest doskonałą ofiarą, w której dokonuje się ofiara całego człowieka.

Otom ja, o Panie; oddaję się Tobie, Twojej woli, łącząc się z umiłowanym Synem Twoim, by pełnić we wszystkim to, co Ty zechcesz: „Czynie zawsze to, co się Tobie podoba”. Kocham Cię i pragnę Ci złożyć hołd mojej bezwzględnej uległości względem Twojej woli, cokolwiek mi rozkażesz. Będę mówił w łączności z Synem Twoim: „Ponieważ... ja miłuję Ojca, tak czynię, jak mi Ojciec nakazał” (J 14, 31). Twoja wola może mi nakaże rzeczy twarde dla natury, dla moich upodobań; będzie przeciwna moim myślom, przykra dla mojego niezależnego ducha; lecz chcę Ci złożyć tę ofiarę jako zadatek wiary w Twoje słowo, ufności w Twoją moc, miłości ku Tobie i ku Twojemu Synowi Jezusowi (K. Marmion: Chrystus wzorem zakonnika 12).

O Jezu, stałeś się posłusznym aż do śmierci, nie możesz zatem chcieć, aby ten, kto kocha Cię szczerze, szedł inną drogą niż Twoja.
   O Panie, naucz nas polegać z zupełną ufnością na słowie Twoim: „Kto was słucha, Mnie słucha”. Naucz nas wyrzekać się własnej woli: taką ofiarę Ty cenisz bardzo, bo przez nią oddajemy w Twoje władanie tę wolę, którą Ty sam nam dałeś. Pomóż nam pokonywać sprzeciwy natury, abyśmy mogli dojść, nawet wśród męki wewnętrznej i tysięcznych walk, do zgodzenia się z tym, co nam rozkazano; spraw, abyśmy nauczyli się ostatecznie ulegać, z przykrością czy bez przykrości. Ty nas w tej walce nie przestaniesz wspierać. Owszem, kiedy usiłujemy oddać dla miłości Twojej rozum nasz i wolę pod jarzmo posłuszeństwa, udzielisz nam łaski panowania nad sobą. Wówczas już, będąc panami samych siebie, możemy bez podziału poddać się Tobie, ofiarując Ci wolę czystą, abyś ją połączył ze swoją. Błagamy Cię więc, abyś zesłał z nieba ogień swojej miłości i pochłonął tę ofiarę... niech łaska Twoja wspomoże nas, abyśmy nie zaniechali niczego z naszej strony, by złożyć tę żertwę na ołtarzu (zob. św. Teresa od Jezusa: Księga fundacji 5, 3. 12).

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny, karmelita bosy
Żyć Bogiem, t. I, str. 319

Do góry

Książka na dziś

Jak spotkać obecnego Pana. Małe metody w kaznodziejstwie, liturgice, mistagogii

Jak spotkać obecnego Pana. Małe metody w kaznodziejstwie, liturgice, mistagogii

Bp Wacław Świerzawski

Książka dla księży, którzy chcą podjąć osobistą formację kapłańską. Wśród wielu zastosowań małej motody szczególnie istotny okaż się zapewne rozdział o małej metodzie głoszenia homilii. Autor pisze jak głosić homilie okolicznościowe, świąteczne oraz codzienne w sposób zrozumiały dla odbiorcy, dopasowany do dnia i ubogający słuchających. Autor opisuje też jak odprawiać liturgię godzin.

Książka do nabycia w Księgarni Mateusza.

23 MARCA 2017

Czwartek

Dzisiejsze czytania

(Jr 7,23-28)
To mówi Pan: Dałem im przykazanie: Słuchajcie głosu mojego, a będę wam Bogiem, wy zaś będziecie Mi narodem. Chodźcie każdą drogą, którą wam rozkażę, aby się wam dobrze powodziło. Ale nie usłuchali ani nie chcieli słuchać i poszli według zatwardziałości swego przewrotnego serca; odwrócili się plecami, a nie twarzą. Od dnia, kiedy przodkowie wasi wyszli z ziemi egipskiej, do dnia dzisiejszego posyłałem do was wszystkich moich sług, proroków, każdego dnia, bezustannie, lecz nie usłuchali Mnie ani nie nadstawiali swych uszu. Uczynili twardym swój kark, stali się gorszymi niż ich przodkowie. Powiesz im wszystkie te słowa, ale cię nie usłuchają; będziesz wołał do nich, lecz nie dadzą ci odpowiedzi. I odezwiesz się do nich: To jest naród, który nie usłuchał głosu Pana, swego Boga, i nie przyjął pouczenia. Przepadła wierność, znikła z ich ust.

(Ps 95,1-2.6-9)
REFREN: Kiedy Bóg mówi, nie gardź Jego słowem

Przyjdźcie, radośnie śpiewajmy Panu,
wznośmy okrzyki ku chwale Opoki naszego zbawienia.
Stańmy przed obliczem Jego z uwielbieniem,
radośnie śpiewajmy Mu pieśni.

Przyjdźcie, uwielbiajmy Go padając na twarze,
zegnijmy kolana przed Panem, który nas stworzył.
Albowiem On jest naszym Bogiem,
a my ludem Jego pastwiska i owcami w Jego ręku.

Obyście dzisiaj usłyszeli głos Jego:
„Niech nie twardnieją wasze serca jak w Meriba,
jak na pustyni w dniu Massa,
gdzie Mnie kusili wasi ojcowie,
doświadczali Mnie, choć widzieli moje dzieła”.

(Jl 2,13)
Nawróćcie się do Pana Boga waszego! On bowiem jest łaskawy i miłosierny.

(Łk 11,14-23)
Jezus wyrzucał złego ducha [u tego], który był niemy. A gdy zły duch wyszedł, niemy zaczął mówić i tłumy były zdumione. Lecz niektórzy z nich rzekli: Przez Belzebuba, władcę złych duchów, wyrzuca złe duchy. Inni zaś, chcąc Go wystawić na próbę, domagali się od Niego znaku z nieba. On jednak, znając ich myśli, rzekł do nich: Każde królestwo wewnętrznie skłócone pustoszeje i dom na dom się wali. Jeśli więc i szatan z sobą jest skłócony, jakże się ostoi jego królestwo? Mówicie bowiem, że Ja przez Belzebuba wyrzucam złe duchy. Lecz jeśli Ja przez Belzebuba wyrzucam złe duchy, to przez kogo je wyrzucają wasi synowie? Dlatego oni będą waszymi sędziami. A jeśli Ja palcem Bożym wyrzucam złe duchy, to istotnie przyszło już do was królestwo Boże. Gdy mocarz uzbrojony strzeże swego dworu, bezpieczne jest jego mienie. Lecz gdy mocniejszy od niego nadejdzie i pokona go, zabierze całą broń jego, na której polegał, i łupy jego rozda. Kto nie jest ze Mną, jest przeciwko Mnie; a kto nie zbiera ze Mną, rozprasza.

Do góry

Rozważania do czytań

Ewangeliarz OP

Do góry

Oremus

Myśląc o Bożych przykazaniach, najczęściej zastanawiamy się, co jest nam zabronione, a co musimy wykonać. Taki trochę uciążliwy kodeks postępowania. Tymczasem w Księdze proroka Jeremiasza Bóg mówi: „Dałem im przykazanie: «Słuchajcie głosu mojego»„. To brzmi jak zaproszenie, a nie rozkaz. Zaproszenie do rozmowy, do bycia ze sobą blisko. Życie według przykazań jest drogą, zbliżaniem się do Kogoś, kto mówi właśnie do mnie i Kogo słyszę coraz wyraźniej.

Wojciech Czwichocki OP, „Oremus” Wielki Post 2007, s. 92

Do góry

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny OCD

Z Chrystusem posłusznym

O Panie, obym Cię mógł naśladować posłusznego aż do śmierci — i to śmierci krzyżowej (Flp 2, 8)

„Dałem im przykazanie: Słuchajcie głosu mojego!... ale oni nie usłuchali, ani nie chcieli słuchać i poszli według zatwardziałości swego przewrotnego serca” (Jr 7, 23-24). Tak Bóg żalił się przez Jeremiasza na nieposłuszeństwo dawnego Izraela. A nowy, do którego Bóg mówił nie przez proroków, lecz przez swojego Boskiego Syna, też nie jest wolny od tego grzechu. O wielu, niestety, nawet spośród tych, którzy nazywają się chrześcijanami, można powiedzieć: „Przepadła wierność i znikła” (tamże 28).

Na tym tle ślub posłuszeństwa ukazuje się również jako wynagrodzenie za opór, jaki świat współczesny stawia słowu Bożemu, Jego prawu i woli. Syn Boży został posłany właśnie na to, aby wynagrodzić ten główny grzech, a zakonnicy przez ślub posłuszeństwa łączą się z Jego wynagrodzeniem odkupicielskim, zbawczym. „Chrystus — mówi Sobór — aby wypełnić wole Ojca, zapoczątkował królestwo niebieskie na ziemi... a posłuszeństwem swym dokonał odkupienia” (KK 3). Życie Chrystusa jest całe tajemnicą posłuszeństwa Ojcu, bezwarunkowego oddania się Jego woli. Nie jest to posłuszeństwo radosne, lecz bolesne, zna gorycz cierpienia. Chrystus chciał stać się podobnym do ludzi dlatego, aby doświadczyć trudu posłuszeństwa, wypełnianego w okolicznościach trudnych i upokarzających; „chociaż był Synem, nauczył się posłuszeństwa przez to, co wycierpiał” (Hbr 5, 8), twierdzi św. Paweł. Posłuszeństwo kazało Mu przyjąć zdradę Judasza, konanie w Getsemani, opuszczenie przez najbliższych; posłuszeństwo wydało Go w ręce żołnierzy, zaprowadziło przed trybunały, obciążyło krzyżem, zawiodło na Kalwarię, a na koniec kazało Mu wyciągnąć dobrowolnie ramiona na krzyżu i umrzeć śmiercią złoczyńcy. Chrystus, przyszedłszy na świat z posłuszeństwa, chciał żyć i umrzeć w posłuszeństwie i tak „stał się sprawcą zbawienia wiecznego dla wszystkich, którzy Go słuchają” (tamże 9).

Posłuszeństwo zakonne jest łącznością ze zbawczą wolą Ojca i także z posłuszeństwem Chrystusa, w którym ta wola się dokonuje. Rada ewangeliczna posłuszeństwa jest darem, jaki Jezus ofiaruje tym, których pragnie złączyć w sposób bardziej ścisły i skuteczny ze swoją misją odkupicielską.

Chętnie rozważam, o Chryste, Twoją posłuszną miłość, najczystszy wewnętrzny akt całkowicie wolny i w pełni samorzutny, jakim ofiarowałeś się być posłusznym, złożyć w ofierze swoje życic i wziąć je, ponieważ tak Ci rozkazał Ojciec...
   Twoja miłość i posłuszeństwo promieniując na mnie, uczynią mnie uczestnikiem Twojej śmierci i zmartwychwstania. Dusza moja znika zanurzona w tym oceanie miłości, wyniszczona w Twoim posłuszeństwie, które, wewnątrz mnie, jak czuję, staje się moim; staje się moim posłuszeństwo, które wziąłeś i włączyłeś w Twoją ofiarę, Mistrzu, a ja gubię się w Tobie. O mój Chryste, o miłości — posłuszeństwo, o żywe posłuszeństwo... i cóż mam powiedzieć? Pociągnij mnie, o Chryste, do Twojego posłuszeństwa, jak wicher porywa liść... obym zniknął w Tobie. W Tobie składam życie moje i ofiaruję je w Twoim posłuszeństwie, aby znalazło się z Tobą na wiecznym ołtarzu, na który święty Twój Anioł zanosi Twoją ofiary (G. Canovai).

O Panie, jakże różne są drogi Twoje od poziomych myśli naszych! I jaka to prawda, że skoro dusza raz zdobędzie się na stanowczą wolę miłowania Ciebie i odda się w ręce Twoje, Ty niczego więcej nie żądasz, tylko by była posłuszna i niczego innego nie pragnęła i nie szukała, prócz chwały Twojej! A jeśli jej wola jest uzgodniona z Twoją, nie potrzebuje, już szukać i troszczyć się o inną drogę, ponieważ tę troskę, o Panie mój, Ty sam bierzesz na siebie i wiedziesz ją drogą, jaka jest dla niej najlepsza. I chociażby przełożony nie troszczył się o nasz postęp duchowy... Ty, o mój Boże, o duszach naszych pamiętasz i tak nimi kierujesz, i powszednie ich sprawy tak rozrządzasz, iż sami nie wiemy jak, samym tylko wiernym i posłusznym spełnianiem tych nakazanych nam czynności pomnażamy się w życiu wewnętrznym i ku wielkiemu zdumieniu naszemu wielki w sobie spostrzegamy postęp doskonałości (św. Teresa ad Jezusa: Księga fundacji 5, 6).

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny, karmelita bosy
Żyć Bogiem, t. I, str. 323

Do góry

Książka na dziś

Filozofia przypadku. Kosmiczna fuga z preludium i codą

Filozofia przypadku. Kosmiczna fuga z preludium i codą

ks. Michał Heller

Jak oswoić przypadek? Czy jest on wyłomem w racjonalności, czy da się go jakoś ująć w matematyczne karby? Komu można zadedykować Filozofię przypadku? Michał Heller przyznaje, że sam mógłby ją zadedykować Richardowi Dawkinsowi i Williamowi Dembskiemu, którzy spierają się o to, czy biologiczna ewolucja jest „ślepym zegarmistrzem”, czy raczej świadczy o „Inteligentnym Projekcie”. W biologicznej ewolucji przypadek odgrywa rolę nadrzędną – jest źródłem zmienności gatunków. Autor proponuje szersze spojrzenie: odwołując się do historii pojęcia przypadku i jego ewolucji wskazuje miejsce, jakie przypadki zajmują w strukturze całego Wszechświata. A miejsca te są… nieprzypadkowe. Dlatego Filozofię przypadku można zadedykować i polecić każdemu, kto potrafi dostrzec głębię samego pytania o istotę przypadku. I ciekaw jest odpowiedzi. Siła, uroda i znaczenie dzieła prof. Hellera polega na tym, że stawiając fundamentalne pytania, nie ma ono w sobie cienia jakiegokolwiek fundamentalizmu. „Polityka”Michał Heller – uczony, kosmolog, filozof i teolog. Laureat Nagrody Templetona i założyciel Centrum Kopernika Badań Interdyscyplinarnych w Krakowie. Autor m.in. książek Bóg i nauka. Moje dwie drogi do jednego celu (CCPress 2013), Granice nauki (CCPress 2014), Bóg i geometria. Gdy przestrzeń była Bogiem (CCPress 2015).

Książka do nabycia w Księgarni Mateusza.

24 MARCA 2017

Piątek

Dzisiejsze czytania

(Oz 14,2-10)
To mówi Pan: Wróć, Izraelu, do Pana Boga twojego, upadłeś bowiem przez własną twą winę. Zabierzcie ze sobą słowa i nawróćcie się do Pana! Mówcie do Niego: Przebacz nam całą naszą winę, w ten sposób otrzymamy dobro za owoc naszych warg. Asyria nie może nas zbawić - nie chcemy już wsiadać na konie ani też mówić "nasz Boże" do dzieła rąk naszych. U Ciebie bowiem znajdzie litość sierota. Uleczę ich niewierność i umiłuję ich z serca, bo gniew mój odwrócił się od nich. Stanę się jakby rosą dla Izraela, tak że rozkwitnie jak lilia i jak topola rozpuści korzenie. Rozwiną się jego latorośle, będzie wspaniały jak drzewo oliwne, woń jego będzie jak woń Libanu. I wrócą znowu, by usiąść w mym cieniu, i zboża uprawiać będą, winnice sadzić, których sława będzie tak wielka, jak wina libańskiego. Co ma jeszcze Efraim wspólnego z bożkami? Ja go wysłuchuję i Ja nań spoglądam, Ja jestem jak cyprys zielony i Mnie zawdzięcza swój owoc. Któż jest tak mądry, aby to pojął, i tak rozumny, aby to rozważył? Bo drogi Pańskie są proste: kroczą nimi sprawiedliwi, lecz potykają się na nich grzesznicy.

(Ps 81,6c-11ab.14.17)
REFREN: Ja jestem Bogiem, słuchaj głosu mego

Słyszę język nieznany:
„Uwolniłem od brzemienia jego barki:
jego ręce porzuciły kosze.
Wołałeś w ucisku, a Ja cię ocaliłem.

Odpowiedziałem ci z grzmiącej chmury,
doświadczyłem cię przy wodach Meriba.
Słuchaj, mój ludu, chcę cię napomnieć,
obyś Mnie posłuchał, Izraelu

Nie będziesz miał obcego boga,
cudzemu bogu nie będziesz się kłaniał.
Jam jest Pan, Bóg twój,
który cię wywiódł z ziemi egipskiej.

Gdyby mój lud Mnie posłuchał,
a Izrael kroczył moimi drogami:
jego bym karmił wyborną pszenicą
i nasycił miodem z opoki”.

(Mt 4,17)
Pan mówi: Nawracajcie się, bliskie jest królestwo niebieskie.

(Mk 12,28b-34)
Zbliżył się także jeden z uczonych w Piśmie i zapytał Go: Które jest pierwsze ze wszystkich przykazań? Jezus odpowiedział: Pierwsze jest: Słuchaj, Izraelu, Pan Bóg nasz, Pan jest jeden. Będziesz miłował Pana, Boga swego, całym swoim sercem, całą swoją duszą, całym swoim umysłem i całą swoją mocą. Drugie jest to: Będziesz miłował swego bliźniego jak siebie samego. Nie ma innego przykazania większego od tych. Rzekł Mu uczony w Piśmie: Bardzo dobrze, Nauczycielu, słusznieś powiedział, bo Jeden jest i nie ma innego prócz Niego. Miłować Go całym sercem, całym umysłem i całą mocą i miłować bliźniego jak siebie samego daleko więcej znaczy niż wszystkie całopalenia i ofiary. Jezus widząc, że rozumnie odpowiedział, rzekł do niego: Niedaleko jesteś od królestwa Bożego. I nikt już nie odważył się więcej Go pytać.

Do góry

Rozważania do czytań

Ewangeliarz OP

Do góry

Oremus

„Nie chcemy już!” „Nie chcemy już mówić «nasz Boże» do dzieła rąk naszych”. Tak brzmią słowa skruchy i poczucia marnowanego życia. Już dłużej nie chcemy tak żyć. Potrzebujemy uleczenia, które płynie z głębin Bożego miłosierdzia. Ukryj nas, Panie, w cieniu swojej łaski, orzeźwiaj rosą łagodności. Pozwól znów całym sercem do Ciebie powrócić.

Wojciech Jędrzejewski OP, „Oremus” Wielki Post 2009, s. 96

Do góry

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny OCD

Wyrzeczenie się i oderwanie

O Panie, wydobądź mnie z sieci zastawionej na mnie, boś Ty jest moją ucieczką (Ps 31, 5)

„Wróć Izraelu, do Pana Boga twojego, upadłeś bowiem przez własną twą winę” (Oz 14, 2)! Kościół w czasie Wielkiego Postu nie przestaje wzywać swych dzieci do nawrócenia słowami dawnych proroków. Wezwanie dotyczy wszystkich: zatwardziałych w grzechu grzeszników, oziębłych, obojętnych, a także wszystkich ludzi oddanych życiu wewnętrznemu, aby starali się o głębsze oczyszczenie duszy. Jak Izrael, napominany przez Ozeasza, obiecywał Bogu powrócić do czystości Jego kultu, wyrzekając się wszelkich bożków — „nie będziemy już mówić: <nasz Boże>, dziełu rąk naszych” (tamże 4), tak chrześcijanin powinien przyjąć wezwanie Kościoła i oderwać się całkowicie od wszelkiej rzeczy przeszkadzającej mu oddać się Bogu. To prawda, że człowiek jest zawsze skłonny tworzyć sobie bożki mniejsze lub większe, pozwalając, by zabierały z jego serca i życia to, co powinien dać Bogu. Pierwszego bożka tworzy w sobie samym, w miarę jak poszukuje tego wszystkiego, co zaspokaja jego egoizm, pychę, próżność, chciwość lub nieuporządkowane pragnienie miłości. Równocześnie namiętności łatwo przywiązują go do osób i do rzeczy, które również stają się dlań bożkami. W ten sposób człowiek dzieli swoje uczucia, swoje energie życiowe, i nie potrafi oddać się Bogu całkowicie. Jeśli powołanie zobowiązuje go do życia w świętości i zjednoczeniu z Panem, to taka postawa zatrzymuje go w drodze i sprawia, że zamiast postępować, stoi w miejscu. Każde przywiązanie dobrowolne, nawet najmniejsze, jest więzią powstrzymującą człowieka w oddaniu się Bogu i przeszkadzającą mu osiągnąć doskonałe z Nim zjednoczenie.

„Według mnie — mówi św. Jan od Krzyża — to wszystko jedno, czy ptak będzie uwiązany tylko cienką nitką, czy grubą, bo jedna i druga go krępuje; dopóki nie zerwie tej czy owej, nie będzie mógł wzlecieć swobodnie. Wprawdzie cieńszą nić łatwiej jest zerwać, lecz choćby było łatwo, dopóki jej nie zerwie, nie wzleci” (Dr. I, 11, 4). Podobnie wiele dusz, chociaż pragnie oddać się Bogu, pozwala jednak zatrzymać się tylu drobnym przywiązaniem i niedoskonałym przyzwyczajeniom. Tylko wielkoduszne wyrzeczenie się może zerwać te więzy i przywrócić duszom pełną wolność wewnętrzną.

Panie, patrząc na naszą nędze i obietnicę wyzdrowienia, natychmiast odpowiadamy: Oto jesteśmy przed Tobą, bo Ty jesteś Panem Bogiem naszym... zostaliśmy wezwani i odpowiedzieliśmy: Oto jesteśmy przed Tobą. Udowodnimy czynem, że obiecując należeć do Ciebie, nie poddamy się nikomu innemu prócz Ciebie, mówimy więc: Ty jesteś Panem, Bogiem naszym (Orygenes).

Jest rzeczą, pożałowania godną, o Panie, że dusze, do których Ty tak się zbliżyłeś, opuszczają Cię, by zwrócić się do rzeczy tej ziemi, i do nich się przywiązują... Lecz skoro my nie oddajemy się Tobie tak wielkodusznie, jak Ty sam nam oddajesz siebie, to będzie już wielką łaską, jeśli zostawisz nas w modlitwie myślnej i niekiedy nawiedzisz nas, jak robotników pracujących w Twojej winnicy. Inni natomiast (ci, którzy są oderwani od wszystkiego), są Twoimi synami najmilszymi, których nigdy ani na chwile nie chciałbyś opuścić, jak i oni nie chcą oddalić się od Ciebie. Tych posadzisz u stołu swego i własne potrawy swoje zastawisz im...
   O błogosławione wyrzeczenie się rzeczy tak marnych, które nas do takiej wysokiej czci podnosi! Ty nas miłujesz, Panie! Niech Cię naprawdę miłuje, kto Cię miłuje, tylko nie byle jaką miłością. Czemuż więc my nie mielibyśmy go miłować, ile zdołamy? O, błogosławiona to zamiana dać naszą miłość, a otrzymać Twoją! Ty wszystko możesz, my tutaj nic nie możemy, tylko to, co Ty sprawisz, abyśmy mogli. I cóż to ostatecznie my czynimy dla Ciebie, Panie nasz i Stworzycielu? Jedno maluczkie postanowienie służenia Tobie, jedno nic. Lecz gdy Ty chcesz, abyśmy przez to nic zasłużyli i otrzymali wszystko, nie bądźmy tak niemądrzy, byśmy Ci mieli odmówić! (św. Teresa od Jezusa; Droga doskonałości 16, 8-10).

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny, karmelita bosy
Żyć Bogiem, t. I, str. 326

Do góry

Książka na dziś

Jezuicki przewodnik po prawie wszystkim

Jezuicki przewodnik po prawie wszystkim

James Martin SJ

Nie jest to przewodnik, który umożliwi zrozumienie wszystkiego o wszystkim. Pokazuje on raczej, jak odnaleźć Boga w każdym wymiarze swojego życia. Skąd mam wiedzieć, co powinienem w życiu robić? Skąd mam wiedzieć, kim być w życiu? Jak podejmować dobre decyzje? Jak uczynić moje życie prostym? Jak być dobrym przyjacielem? Jak zmierzyć się z cierpieniem? Jak być szczęśliwym? Jak odnaleźć Boga? Jak się modlić? Jak kochać? Właśnie te pytania, które stawiamy sobie codziennie, są szczególnie ważne w duchowości ignacjańskiej, ponieważ bezpośrednio dotyczą naszego życia.

Książka do nabycia w Księgarni Mateusza.

25 MARCA 2017

Sobota

Uroczystość Zwiastowania Pańskiego

Dzisiejsze czytania

(Iz 7,10-14)
Pan przemówił do Achaza tymi słowami: Proś dla siebie o znak od Pana, Boga twego, czy to głęboko w Szeolu, czy to wysoko w górze! Lecz Achaz odpowiedział: Nie będę prosił i nie będę wystawiał Pana na próbę. Wtedy rzekł [Izajasz]: Słuchajcie więc, domu Dawidowy: Czyż mało wam naprzykrzać się ludziom, iż naprzykrzacie się także mojemu Bogu? Dlatego Pan sam da wam znak: Oto Panna pocznie i porodzi Syna, i nazwie Go imieniem Emmanuel, albowiem Bóg z nami.

(Ps 40,7-11)
REFREN: Przychodzę, Boże, pełnić Twoją wolę

Nie chciałeś ofiary krwawej ani płodów ziemi,
lecz otwarłeś mi uszy;
nie żądałeś całopalenia i ofiary za grzechy.
Wtedy powiedziałem: „Oto przychodzę.

W zwoju księgi jest o mnie napisane:
Radością jest dla mnie pełnić Twoją wolę, mój Boże,
a Twoje prawo mieszka w moim sercu”.
Głosiłem Twą sprawiedliwość w wielkim zgromadzeniu
i nie powściągałem warg moich, o czym Ty wiesz, Panie.

Sprawiedliwości Twojej nie kryłem w głębi serca,
głosiłem Twoją wierność i pomoc.
Nie taiłem Twojej łaski ani Twojej wierności
przed wielkim zgromadzeniem.

(Hbr 10,4-10)
Niemożliwe jest bowiem, aby krew cielców i kozłów usuwała grzechy. Przeto przychodząc na świat, mówi: Ofiary ani daru nie chciałeś, aleś Mi utworzył ciało; całopalenia i ofiary za grzech nie podobały się Tobie. Wtedy rzekłem: Oto idę - w zwoju księgi napisano o Mnie - abym spełniał wolę Twoją, Boże. Wyżej powiedział: ofiar, darów, całopaleń i ofiar za grzech nie chciałeś i nie podobały się Tobie, choć składa się je na podstawie Prawa. Następnie powiedział: Oto idę, abym spełniał wolę Twoją. Usuwa jedną [ofiarę], aby ustanowić inną. Na mocy tej woli uświęceni jesteśmy przez ofiarę ciała Jezusa Chrystusa raz na zawsze.

(J 1,14ab)
Słowo stało się ciałem i zamieszkało między nami, i widzieliśmy jego chwałę.

(Łk 1,26-38)
Bóg posłał anioła Gabriela do miasta w Galilei, zwanego Nazaret, do Dziewicy poślubionej mężowi, imieniem Józef, z rodu Dawida; a Dziewicy było na imię Maryja. Anioł wszedł do Niej i rzekł: Bądź pozdrowiona, pełna łaski, Pan z Tobą, . Ona zmieszała się na te słowa i rozważała, co miałoby znaczyć to pozdrowienie. Lecz anioł rzekł do Niej: Nie bój się, Maryjo, znalazłaś bowiem łaskę u Boga. Oto poczniesz i porodzisz Syna, któremu nadasz imię Jezus. Będzie On wielki i będzie nazwany Synem Najwyższego, a Pan Bóg da Mu tron Jego praojca, Dawida. Będzie panował nad domem Jakuba na wieki, a Jego panowaniu nie będzie końca. Na to Maryja rzekła do anioła: Jakże się to stanie, skoro nie znam męża? Anioł Jej odpowiedział: Duch Święty zstąpi na Ciebie i moc Najwyższego osłoni Cię. Dlatego też Święte, które się narodzi, będzie nazwane Synem Bożym. A oto również krewna Twoja, Elżbieta, poczęła w swej starości syna i jest już w szóstym miesiącu ta, która uchodzi za niepłodną. Dla Boga bowiem nie ma nic niemożliwego. Na to rzekła Maryja: Oto Ja służebnica Pańska, niech Mi się stanie według twego słowa! Wtedy odszedł od Niej anioł.

Do góry

Rozważania do czytań

Ewangeliarz OP

Do góry

Oremus

Uroczystość Zwiastowania Pańskiego wypada z reguły w Wielkim Poście, co może się wydawać dziwne. Przygotowując się do świętowania Wielkanocy, obchodzimy uroczystość poświęconą tajemnicy Wcielenia i odnoszącą się do Narodzenia Pańskiego. Jest to jednak tylko pozorna niestosowność. Historia zbawienia jest bowiem jedna, a Wcielenie to początek realizacji dzieła odkupienia. To właśnie człowieczeństwo Jezusa jest narzędziem naszego zbawienia. Uroczystość ta jest również okazją dla nas, by spojrzeć na własne człowieczeństwo, a szczególnie na naszą cielesność, jako na dar Boga i drogę do zjednoczenia z Nim.

Maciej Zachara MIC, „Oremus” Wielki Post 2009, s. 115

Do góry

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny OCD

KTO SIĘ UNIŻA...

„O Panie, Ty wybawiasz naród uniżony, a pognębiasz oczy wyniosłe” (Ps 18, 28)

Przypowieść o faryzeuszu i celniku wygłosił Pan „do niektórych, co ufali sobie, że są sprawiedliwi, a innymi gardzili” (Łk 18, 9). Łatwo człowiek popada w pokusę takiego o sobie mniemania, a może to zdarzyć się szczególnie tym, którzy postanawiają prowadzić życie pobożne. Samo zachowywanie prawa Bożego, praktyka ćwiczeń pobożności, dawanie jałmużny, a może nawet jakaś pokuta mogą wzbudzić w duszy jeszcze nie oczyszczonej z pychy pewne poczucie samowystarczalności. Wtedy staje człowiek przed Bogiem z głową zadartą, z wewnętrznym przekonaniem, że ma jakieś prawo, by być wysłuchanym przed wielu innymi, którzy są „zdziercami, oszustami, cudzołożnikami” (tamże11). Lecz Bóg myśli inaczej i nad faryzeusza zadowolonego z siebie stawia celnika, który wprawdzie jest człowiekiem grzesznym, lecz zarazem pokornym: „nie śmiał nawet oczu wznieść ku niebu, lecz bił się w piersi mówiąc: «Boże, miej litość dla mnie, grzesznika»” (tamże 13). Pozornie sytuacja faryzeusza jest lepsza niż celnika; lecz w jego sercu kryje się robak pychy i zabija miłość: ten człowiek nie miłuje Boga ani bliźniego. Zamiast chwalić Boga i dowieść Mu swej miłości, chwali siebie samego i kocha własną godność; zamiast kochać drugiego człowieka, pogardza celnikiem. Również ten ostatni nie ma miłości, bo zniszczył ją nieporządek moralny; jest tam jednak pokora: świadomy jest swojej nędzy, ubolewa nad nią, żałuje i prosi o miłosierdzie Boże. Bóg zaś, widząc szczere uczucia jego serca, usprawiedliwia go. Pokora dokonuje wielkiego cudu: przywraca mu miłość. Z faryzeuszem dzieje się przeciwnie: pozostaje zamknięty w swej pysze i łaska Boża nie wnika do jego serca. „Każdy bowiem, kto się wywyższa, będzie poniżony, a kto się uniża, będzie wywyższony” (tamże 14). Przypowieść jest wielkim wezwaniem, aby cenić pokorę, której żadna inna cnota moralna nie może zastąpić. Nawet modlitwa nie jest Bogu przyjemna, jeśli nie pochodzi z serca pokornego, uznającego z prostotą i szczerością własną nędze wobec Najwyższego.

O ile wielki jesteś, o tyle się uniżaj, a znajdziesz łaskę u Pana. Wielka jest bowiem potęga Pana i przez pokornych bywa chwalony... wielu pobłądziło przez zarozumiałość. Niejeden słaby potrzebuje pomocy, brak mu sił i obfituje w biedę, lecz gdy oczy Pana na niego łaskawie spojrzą, Ten wydźwignie go z nędzy i podniesie mu głowę, a wielu zdumieje się tym, co go spotkało (Mądrość Syracha 3, 18-20. 24; 11, 12-13).

O Panie, na cóż dobrego zasłużyłem, ja grzesznik? Na cóż dobrego zasłużyłem, ja niegodziwy? Jeden Adam pochodzi od drugiego, a w każdym Adamie kiełkują grzechy. Jestem synem Adama... i przez moje złe życie dodałem własne winy do winy Adama. Na cóż dobrego zasłużyłem, stając się drugim Adamem? Lecz Ty, najmiłosierniejszy, umiłowałeś mnie nie dlatego, że byłem piękny, lecz abym stał się piękny.
Kiedy szukam tego, co jest moje, znajduje tylko grzech, kiedy szukam tego, co jest moje, znajduję kłamstwo. Oprócz grzechu wszystko inne, co widzę w sobie, jest Twoje.
Nie sobie, o Panie, nie sobie, lecz imieniu Twojemu oddam chwałę. Daj, abym żył dla miłości Twojego imienia: według Twej sprawiedliwości, a nie mojej; nie dlatego, jakobym ja na to zasługiwał, lecz ponieważ Ty jesteś miłosierny. Gdybym chciał pokazywać własne zasługi, nie zasługiwałbym na nic innego od Ciebie, jak tylko na ostateczne potępienie. Ty mnie pozbawiłeś moich urojonych zasług, a wszczepiłeś dary swoje (św. Augustyn).

O Królu nieba, nie masz królowej, której byś tak łatwo i ochotnie się poddał jak pokora. Ona z nieba sprowadziła Cię do łona Dziewicy, a przez nią... i my z łatwością sprowadzimy Cię do duszy. Dlatego, kto więcej ma pokory, ten mocniej Cię trzyma, kto mniej, ten trzyma Cię słabiej (św. Teresa od Jezusa: Droga doskonałości 16, 2).

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny, karmelita bosy
Żyć Bogiem, t. I, str. 330

Do góry

Książka na dziś

Szatan. Biblijne dossier

Szatan. Biblijne dossier

Roman Zając

Możemy zaryzykować stwierdzenie, że przyczyną upadku Szatana nie była pierwotnie nienawiść do Boga, ale zachłanna, egoistyczna zazdrość o miłość Jego, wykluczająca możliwość dzielenia się nią. Bóg pragnie, aby wszyscy ludzie byli zbawieni.

Książka do nabycia w Księgarni Mateusza.