31 GRUDNIA 2017

Niedziela

Świętej Rodziny: Jezusa, Maryi i Józefa

Dzisiejsze czytania: Syr 3,2-6.12-14; Ps 128,1-5; Kol 3,12-21; Kol 3,15-16; Łk 2,22-40

Rozważania: Ewangeliarz OP, Oremus, ks. E. Staniek, O. Gabriel od św. Marii Magdaleny OCD

Książka na dziś: Wilki dwa. W obronie stada

Dzisiejsze czytania

(Syr 3,2-6.12-14)
Pan uczcił ojca przez dzieci, a prawa matki nad synami utwierdził. Kto czci ojca, zyskuje odpuszczenie grzechów, a kto szanuje matkę, jakby skarby gromadził. Kto czci ojca, radość mieć będzie z dzieci, a w czasie modlitwy swej będzie wysłuchany. Kto szanuje ojca, długo żyć będzie, a kto posłuszny jest Panu, da wytchnienie swej matce: Synu, wspomagaj swego ojca w starości, nie zasmucaj go w jego życiu. A jeśliby nawet rozum stracił, miej wyrozumiałość, nie pogardzaj nim, choć jesteś w pełni sił. Miłosierdzie względem ojca nie pójdzie w zapomnienie, w miejsce grzechów zamieszka u ciebie.

(Ps 128,1-5)
Błogosławiony, kto się boi Pana

Błogosławiony każdy, kto się boi Pana,
kto chodzi Jego drogami.
Bo z pracy rąk swoich będziesz pożywał,
szczęście osiągniesz i dobrze ci będzie.

Małżonka twoja jak płodny szczep winny
we wnętrzu twojego domu.
Synowie twoi jak sadzonki oliwki
dokoła twojego stołu.

Oto takie błogosławieństwo dla męża,
który boi się Pana.
Niechaj cię Pan błogosławi z Syjonu,
oglądaj pomyślność Jeruzalem przez całe swe życie.

(Kol 3,12-21)
Jako więc wybrańcy Boży - święci i umiłowani - obleczcie się w serdeczne miłosierdzie, dobroć, pokorę, cichość, cierpliwość, znosząc jedni drugich i wybaczając sobie nawzajem, jeśliby miał ktoś zarzut przeciw drugiemu: jak Pan wybaczył wam, tak i wy! Na to zaś wszystko /przyobleczcie/ miłość, która jest więzią doskonałości. A sercami waszymi niech rządzi pokój Chrystusowy, do którego też zostaliście wezwani w jednym Ciele. I bądźcie wdzięczni! Słowo Chrystusa niech w was przebywa z /całym swym/ bogactwem: z wszelką mądrością nauczajcie i napominajcie samych siebie przez psalmy, hymny, pieśni pełne ducha, pod wpływem łaski śpiewając Bogu w waszych sercach. I wszystko, cokolwiek działacie słowem lub czynem, wszystko /czyńcie/ w imię Pana Jezusa, dziękując Bogu Ojcu przez Niego. Żony bądźcie poddane mężom, jak przystało w Panu. Mężowie, miłujcie żony i nie bądźcie dla nich przykrymi! Dzieci, bądźcie posłuszne rodzicom we wszystkim, bo to jest miłe w Panu. Ojcowie, nie rozdrażniajcie waszych dzieci, aby nie traciły ducha.

(Kol 3,15-16)
Sercami waszymi niech rządzi Chrystusowy pokój, Słowo Chrystusa niech w was przebywa z całym swym bogactwem.

(Łk 2,22-40)
Gdy upłynęły dni Ich oczyszczenia według Prawa Mojżeszowego, przynieśli Je do Jerozolimy, aby Je przedstawić Panu. Tak bowiem jest napisane w Prawie Pańskim: Każde pierworodne dziecko płci męskiej będzie poświęcone Panu. Mieli również złożyć w ofierze parę synogarlic albo dwa młode gołębie, zgodnie z przepisem Prawa Pańskiego. A żył w Jerozolimie człowiek, imieniem Symeon. Był to człowiek sprawiedliwy i pobożny, wyczekiwał pociechy Izraela, a Duch Święty spoczywał na nim. Jemu Duch Święty objawił, że nie ujrzy śmierci, aż zobaczy Mesjasza Pańskiego. Za natchnieniem więc Ducha przyszedł do świątyni. A gdy Rodzice wnosili Dzieciątko Jezus, aby postąpić z Nim według zwyczaju Prawa, on wziął Je w objęcia, błogosławił Boga i mówił: Teraz, o Władco, pozwól odejść słudze Twemu w pokoju, według Twojego słowa. Bo moje oczy ujrzały Twoje zbawienie, któreś przygotował wobec wszystkich narodów: światło na oświecenie pogan i chwałę ludu Twego, Izraela. A Jego ojciec i Matka dziwili się temu, co o Nim mówiono. Symeon zaś błogosławił Ich i rzekł do Maryi, Matki Jego: Oto Ten przeznaczony jest na upadek i na powstanie wielu w Izraelu, i na znak, któremu sprzeciwiać się będą. A Twoją duszę miecz przeniknie, aby na jaw wyszły zamysły serc wielu. Była tam również prorokini Anna, córka Fanuela z pokolenia Asera, bardzo podeszła w latach. Od swego panieństwa siedem lat żyła z mężem i pozostawała wdową. Liczyła już osiemdziesiąty czwarty rok życia. Nie rozstawała się ze świątynią, służąc Bogu w postach i modlitwach dniem i nocą. Przyszedłszy w tej właśnie chwili, sławiła Boga i mówiła o Nim wszystkim, którzy oczekiwali wyzwolenia Jerozolimy. A gdy wypełnili wszystko według Prawa Pańskiego, wrócili do Galilei, do swego miasta - Nazaret. Dziecię zaś rosło i nabierało mocy, napełniając się mądrością, a łaska Boża spoczywała na Nim.

Do góry

Rozważania do czytań

Ewangeliarz OP

Do góry

Oremus

To niby takie oczywiste: pobraliśmy się i teraz jesteśmy rodziną. Niekiedy dość szybko okazuje się, że to, co wydawało się tak proste, nie przychodzi z łatwością. Kiedy zrezygnować ze swojego zdania, a kiedy przy nim trwać? Co robić, kiedy zupełnie nie wiemy, co będzie dobre? Pewnie potrzeba czasu i umiejętności pokornego słuchania, żeby jak św. Józef mieć w sobie odwagę i gotowość do nieprzewidzianych zmian. On po prostu „wstał, wziął Dziecię i Jego Matkę i udał się do Egiptu”.

Wojciech Czwichocki OP, „Oremus” grudzień 2008, s. 127

Do góry

Ks. Edward Staniek

Rodzinne święta

Jest wielu ludzi, nawet wierzących, którzy nie lubią Wigilii świąt Bożego Narodzenia. Na samą myśl, że trzeba je jeszcze raz przeżyć, do oczu ich cisną się łzy. Wszyscy oni są więźniami samotności. Wigilijny wieczór, rok w rok, potęguje dramat ich nieszczęścia. Dzieje się tak z tej racji, że święta Bożego Narodzenia posiadają charakter rodzinny. Wchodząc do betlejemskiej groty, spotykamy szczęśliwą Rodzinę. Młoda Matka, równie młody jej mąż i maleńkie Dziecię w ich kochających rękach. To nic, że chłodno, ubogo i boli odrzucenie przez znajomych. Są szczęśliwi, bo tworzą kochającą się Rodzinę. Nikt z nich nie jest samotny. Każdy jest potrzebny; Maryja Dziecku i mężowi; Józef żonie i Jezusowi, a Niemowlę Matce i Józefowi. Oto sekret rodzinnego szczęścia. Każdy jest autentycznie potrzebny pozostałym członkom wspólnoty rodzinnej.

Spróbujmy ustalić, jakie elementy są konieczne do budowy szczęścia rodziny. Na pierwszy plan należy wysunąć spotkanie przy stole. Stół gromadzi w jedno członków rodziny. Przy nim mogą sobie spojrzeć w oczy, wymienić uśmiechy, porozmawiać, podzielić się własnymi przeżyciami, wzajemnie wysłuchać. Dla budowy atmosfery rodzinnej spotkanie przy stole stanowi jeden z podstawowych warunków. Niedoceniony jest również fakt spożywania tego samego posiłku. Wszyscy jedzą tę samą zupę, to samo drugie danie, ten sam deser. Prawdę o twórczym działaniu jednego pokarmu najłatwiej odkryć, gdy na biwaku wszyscy jedzą z jednego kotła.

Ten sam pokarm jednoczy. A w kochających się rodzinach nawet przygotowanie tego pokarmu jest wspólnym dziełem. Ojciec obiera ziemniaki, syn wałkuje ciasto na makaron, córka przygotowuje jarzynę do zupy lub owoce na kompot. Każdy trudzi się dla wszystkich i każdy korzysta z trudu pozostałych.

Obok spotkania przy stole ważnym elementem szczęścia rodzinnego jest mieszkanie. Chodzi o przysłowiowe cztery ściany oddzielające rodzinę od świata, dające poczucie bezpieczeństwa, umożliwiające stworzenie własnego świata, w którym każdy może być sobą, w którym czuje się dobrze. Same jednak ściany nie czynią jeszcze domu. Betlejemska stajnia nie zasługuje na miano mieszkania, a jednak stała się najszczęśliwszym domem dla milionów ludzi na świecie. Potrzebne były jej ściany dla odcięcia Tajemnicy jej wnętrza od chłodu i ciemności nocy. Święta Rodzina w pierwszych latach życia Jezusa kilkakrotnie zmieniała miejsce zamieszkania i ciągle tułała się po cudzych kątach. Mimo to jednak była zawsze szczęśliwą rodziną. Tajemnica jej szczęścia ukryta była we wnętrzu ich serc, w ich wzajemnej miłości.

Jest jeszcze jeden istotny element szczęścia rodzinnego — dziecko. Ono otwiera rodzinę ku przyszłości. Dziecko jest żywą nadzieją całej rodziny. Rodzice wychowujący dziecko mają zawsze na uwadze lepszy świat aniżeli ten, w którym sami żyją. Wszystkie ukryte własne pragnienia i niespełnione nadzieje chcą widzieć zrealizowane w swoim dziecku. Im więcej dzieci w rodzinie, tym więcej jest tych nadziei.

Może w naszych rozważaniach zbyt często pojawia się temat domu i rodziny. Ale czy można znaleźć inny, równie ważny? W rodzinie człowiek przychodzi na świat i dla szczęścia rodziny, własnej lub cudzej, winien poświęcić swoje życie. Tylko taka praca ma sens. Parafia złożona ze szczęśliwych rodzin będzie parafią szczęśliwą. Naród zbudowany ze szczęśliwych rodzin będzie narodem szczęśliwym. Ludzkość stworzona ze szczęśliwych rodzin stanie się jedną szczęśliwą rodziną. Wiedział o tym Bóg, skoro przychodząc na ziemię od pierwszego dnia objawia swoją tajemnicę w Świętej Rodzinie.

Ks. Edward Staniek

 

Dziecko w rodzinie

Niewielkie grono doświadczonych psychologów i pedagogów rozmawia na temat testu ułatwiającego rozpoznanie szlachetnych warstw ludzkiego serca nieodzownie potrzebnych do założenia rodziny. Propozycji jest sporo. Stopniowo jedna wysuwa się na pierwszy plan. Pani psycholog z dwudziestopięcioletnim stażem tłumaczy, że najłatwiej rozszyfrować „grubość” szlachetnej warstwy w sercu człowieka badając jego odniesienie do dziecka. Dla niej jest to test niezawodny. On mówi o najboleśniejszych czynach człowieka, o wielkich jego dramatach. Dziecko to najcenniejszy skarb. Promieniuje on pięknem, delikatnością, wrażliwością, dobrocią i niewinnością. Skarb bezbronny, bez opakowania. Ten, kto potrafi pochylić się nad tym skarbem ze świadomością jego kruchości i wielkości, dowodzi, że w jego sercu jest warstwa żyznej, dobrej gleby, która może wydać piękne owoce. Kto tego nie potrafi, kto przechodzi obojętnie obok dziecka lub je krzywdzi, nie powinien się decydować na zakładanie rodziny, bo unieszczęśliwi siebie, współmałżonka, a zwłaszcza własne dziecko. Tyle z dyskusji pedagogów.

Faktycznie o szczęściu w rodzinie decyduje mądre i pełne miłości odniesienie do dziecka. Małżonkowie winni być urodzajną glebą, z której dziecko wyrasta. Ich serca mają stworzyć warunki potrzebne do duchowego rozwoju swego potomstwa. Dziś niewielu rodziców zdaje sobie sprawę z odpowiedzialności za swoje duchowe podejście do dziecka. Tłumaczą się, przytaczając setki argumentów, ale fakty przemawiają przeciw nim. Oto dwie siostry, z których każda prowadzi swoją rodzinę. Dzieci ich rodzą się prawie równolegle, w tych samych miesiącach, wędrują w szkole z klasy do klasy na tym samym poziomie.

Starsza wraz z mężem pracuje. Kocha swe dzieci, a równocześnie stwarza dla nich setki sytuacji stresowych w ciągu roku. Dzieci nie mają bezpiecznego domu. W jednym tygodniu same wstają, robią śniadanie, wychodzą do szkoły, a wracając przygotowują obiad, bo mama jeszcze nie wróciła. W drugim tygodniu przychodząc ze szkoły, zastają na stole kartkę, co mają zrobić. Czekają na powrót mamy do dwudziestej trzeciej i często zasypiają bez spotkania z nią. Rosną, dobrze się uczą, ale ich system nerwowy jest słaby. Brak też spokojnego odniesienia do matki, ona bowiem jest ciągle zmęczona i zagoniona.

Druga matka została w domu z racji poważnych kłopotów ze zdrowiem. Jej mąż nie zarabiał więcej niż mąż pierwszej. Żyli skromnie, ale ona stworzyła dom. Dzieci od mamy wychodzą do szkoły i do mamy wracają ze szkoły. One nie wiedzą, co to jest pusty dom. Są pełne spokoju i równowagi ducha. Wychowane w normalnie funkcjonującym domu zdobywają dojrzałość, której może im pozazdrościć wielu.

Ktoś powie, że trudna sytuacja zmusza do wypracowania samodzielności i odpowiedzialności. Jest w tym sporo prawdy, ale życie poza domem stwarza wystarczająco wiele sytuacji trudnych, by dziecko zdobyło samodzielność. Inaczej wygląda opanowywanie sztuki wspinaczki pod okiem doświadczonego alpinisty z asekuracyjną ręką, a inaczej bez tego ubezpieczenia. Mądrzy rodzice potrafią stworzyć w swoim sercu glebę, w której może wzrastać dziecko i gwarantują mu bezpieczne wejście na trudne ścieżki życia.

Refleksji nad dobrem dziecka nie da się wyrwać z rodzinnego domu. To tak jakby ktoś chciał mówić o drzewie wyrwanym z ziemi. Ono dotąd jest żywym drzewem, dopóki tkwi w ziemi. Kościół, chcąc zwrócić uwagę na ten organiczny związek refleksji nad tajemnicą dziecka i nad tajemnicą bogactwa rodziny, bezpośrednio po uroczystości Bożego Narodzenia obchodzi uroczystość Świętej Rodziny. Nawet tajemnica dzieciństwa Syna Bożego może być właściwie przyjęta jedynie wraz z rodzinną glebą, na której Jezus wzrastał.

Dziś często się mówi o dobru dziecka. Czy nie należałoby zastanowić się znacznie częściej nad dobrem rodziny, nad ową urodzajną warstwą serca, która jest naturalnym środowiskiem przyjmującym i wychowującym dziecko? Jeśli to środowisko będzie moralnie zdrowe i dojrzałe do odpowiedzialności, dziecko, które w nim wyrośnie, będzie szczęśliwym człowiekiem.

Ks. Edward Staniek

Do góry

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny OCD

„Błogosławiony każdy, kto boi ‘się Pana, kto chodzi Jego drogami!” (Ps 128, 1)

Kościół stawia Świętą Rodzinę jako wzór każdej rodziny chrześcijańskiej. Przede wszystkim dzięki uznawaniu najwyższej władzy Boga. W domu nazaretańskim Bóg jest zawsze na pierwszym miejscu, wszystko jest Mu poddane; niczego się tutaj nie pragnie ani nic się nie czyni poza Jego wolą. Cierpienie przyjmuje się w głębokim duchu wiary, w każdej okoliczności widzi się wypełnienie planu Bożego, nawet wtedy, gdy okrywa go tajemnica. Najbardziej twarde i przykre koleje życia nie zakłócają pokoju, bo na wszystko patrzy się w świetle Bożym; Jezus jest ośrodkiem miłości, Maryja zaś i Józef zwracają się do Niego zapominając o sobie, włączeni całkowicie w Jego posłannictwo.

Kiedy życie jakiejś rodziny jest natchnione podobnymi zasadami, cały jego bieg jest uporządkowany: posłuszeństwo Bogu i Jego prawu skłania dzieci do poszanowania rodziców, tych zaś do wzajemnej miłości i zrozumienia, do życzliwości dla dzieci i do wychowywania ich według praw Bożych. Czytania biblijne tego święta podkreślają w szczególny sposób dwa punkty najwyższej wagi. Jeden to uszanowanie dzieci względem rodziców: „Pan uczcił ojca przez dzieci... kto czci ojca, zyskuje odpuszczenie grzechów, a kto szanuje matkę, jakby skarby gromadził. Synu, wspomagaj swego ojca w starości, nie zasmucaj go w jego życiu” (Syr 3, 2–3. 12). Dawne maksymy Eklezjastyka są skutecznym rozszerzeniem czwartego przykazania; również dzisiaj, po tylu wiekach, zachowują niezaprzeczalną aktualność. Warto je rozważać w czasie modlitwy.

Drugi punkt podkreśla św. Paweł w liście do Kolosan. Dotyczy on wzajemnej miłości, która powinna uczynić z rodziny chrześcijańskiej idealną wspólnotę. „Bracia, obleczcie się... w serdeczne miłosierdzie, dobroć, pokorę, cichość, cierpliwość, znosząc jedni drugich i wybaczając sobie nawzajem” (3, 12–13). Jeśli rodzina nie jest zbudowana na miłości chrześcijańskiej, będzie jej bardzo trudno wytrwać w harmonii i jedności serc. Wszystko można pokonać i wszystko można znieść, kiedy w rodzinie wszyscy miłują się wzajemnie, natomiast wszystko staje się ogromnie ciężkie, gdy stygnie wzajemna miłość. Jedyna miłość, która wytrwa mimo przeciwności możliwych nawet na łonie rodziny, to miłość, która się opiera na miłości Boga.

Rodzina chrześcijańska, ugruntowana w ten sposób na Ewangelii, jest naprawdę pierwszą komórką Kościoła. Współpracuje w Kościele i z Kościołem w dziele zbawienia.

Boże, Ojcze wszystkich. Ty dałeś nam Świętą Rodzinę z Nazaretu jako wzór życia, spraw, abyśmy złączeni węzłem miłości jaśnieli w naszych domach tymi samymi cnotami i doszli do wiecznej radości w Twoim domu (Mszał Polski: kolekta).

O Jezu, ukrywasz się w Nazarecie; tam spędzasz lata swojego dzieciństwa, młodości aż do trzydziestego roku życia. Dla nas, z miłości ku nam, prowadzisz tam życic... dla nauki naszej tam przebywasz; podczas tych trzydziestu lat nic ustajesz nas pouczać, nic słowem, lecz milczeniem i przykładem... uczysz nas przede wszystkim, że można czynić ludziom dobrze, bardzo dobrze, że można czynić dobro nieskończone, dobro boskie bez słów, bez mówienia, bez krzyku, w milczeniu, przez dobry przykład... przykład pobożności, obowiązków względem Boga spełnianych z miłością, dobroci względem ludzi, serdeczności dla otoczenia, obowiązków rodzinnych święcie spełnionych; ubóstwa, pracy, pokory, skupienia, samotności, życia ukrytego w Bogu, życia modlitwy, pokuty, w zdaniu się na Boga i zatopieniu się w Nim. Uczysz nas żyć z pracy rąk, by nie być ciężarem nikomu, a móc dawać nieco ubogim; takiemu rodzajowi życia dajesz niezrównaną piękność... piękność naśladowania Ciebie (Ch. de Foucauld).

O tak, Ty jesteś prawdziwie, o mój Zbawicielu, Bogiem ukrytym! Deus absconditus, Israel Salvator. Ty wzrastasz niewątpliwie, o Jezu, w latach, w mądrości i łasce przed Bogiem i przed ludźmi. Twoja dusza posiada od pierwszej chwili wejścia na świat pełnie laski, wszystkie skarby mądrości i umiejętności. Lecz ta mądrość i łaska okazują się stopniowo, i w oczach ludzi jesteś Bogiem ukrytym, a Bóstwo swoje ukrywasz pod postacią robotnika. O Mądrości odwieczna, aby podźwignąć nas z przepaści, do której nas strącił zuchwały bunt Adama, raczyłeś żyć i pracować w prostym warsztacie i być posłuszny stworzeniom. Uwielbiam Cię i błogosławić! (K. Marmion: Chrystus w swoich tajemnicach, r. 9).

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny, karmelita bosy
Żyć Bogiem, t. I, str. 155

Do góry

Książka na dziś

Wilki dwa. W obronie stada

Wilki dwa. W obronie stada

Robert "Litza" Friedrich, Adam Szustak OP

Poruszające historie osobiste Dobra wymiana zdań Najtrudniejsze życiowe i rodzinne problemy. Kontynuacja głośnej książki „Wilki dwa. Męska przeprawa przez życie”. Ojciec Adam Szustak, dominikanin, jeden z najpopularniejszych kaznodziejów wędrujących po całym świecie i Robert „Litza” Friedrich, muzyk rockowy, ojciec, dziadek. Spotkali się po raz drugi. W grudniu 2016 roku nagrali wspólnie z portalem Stacja7.pl cykl rekolekcji „Wilki dwa. W obronie stada”. Od tamtego momentu odbyli jeszcze kolejne spotkania. Opowiadali sobie nawzajem o swoim życiu, odpowiadali na pytanie internautów, ale przede wszystkim toczyli walkę z własnymi słabościami w nasyconej szczerością rozmowie. Każdy z nas toczy walkę. Czy będzie wygrana? Najpierw odpowiedz, którego wilka karmisz: dobrego czy złego?

Książka do nabycia w Księgarni Mateusza.