1 PAŹDZIERNIKA 2017

Niedziela

XXVI niedziela zwykła

Dzisiejsze czytania

(Ez 18,25-28)
Wy mówicie: Sposób postępowania Pana nie jest słuszny. Słuchaj jednakże, domu Izraela: Czy mój sposób postępowania jest niesłuszny, czy raczej wasze postępowanie jest przewrotne? Jeśli sprawiedliwy odstąpił od sprawiedliwości, dopuszczał się grzechu i umarł, to umarł z powodu grzechów, które popełnił. A jeśli bezbożny odstąpił od bezbożności, której się oddawał, i postępuje według prawa i sprawiedliwości, to zachowa duszę swoją przy życiu. Zastanowił się i odstąpił od wszystkich swoich grzechów, które popełniał, i dlatego na pewno żyć będzie, a nie umrze.

(Ps 25,4-9)
REFREN: Wspomnij, o Panie, na swe miłosierdzie

Daj mi poznać Twoje drogi, Panie,
naucz mnie chodzić Twoimi ścieżkami.
Prowadź mnie w prawdzie według Twych pouczeń,
Boże i Zbawco, w Tobie mam nadzieję.

Wspomnij na swoje miłosierdzie, Panie,
na swoją miłość, która trwa od wieków.
Nie pamiętaj mi grzechów i win mej młodości,
lecz o mnie pamiętaj w swoim miłosierdziu,
ze względu na dobroć Twą, Panie.

Dobry jest Pan i prawy,
dlatego wskazuje drogę grzesznikom.
Pomaga pokornym czynić dobrze,
uczy pokornych dróg swoich.

(Flp 2,1-11)
Jeśli więc jest jakieś napomnienie w Chrystusie, jeśli - jakaś moc przekonująca Miłości, jeśli jakiś udział w Duchu, jeśli jakieś serdeczne współczucie - dopełnijcie mojej radości przez to, że będziecie mieli te same dążenia: tę samą miłość i wspólnego ducha, pragnąc tylko jednego, a niczego nie pragnąc dla niewłaściwego współzawodnictwa ani dla próżnej chwały, lecz w pokorze oceniając jedni drugich za wyżej stojących od siebie. Niech każdy ma na oku nie tylko swoje własne sprawy, ale też i drugich! To dążenie niech was ożywia; ono też było w Chrystusie Jezusie. On, istniejąc w postaci Bożej, nie skorzystał ze sposobności, aby na równi być z Bogiem, lecz ogołocił samego siebie, przyjąwszy postać sługi, stawszy się podobnym do ludzi. A w zewnętrznym przejawie, uznany za człowieka, uniżył samego siebie, stawszy się posłusznym aż do śmierci - i to śmierci krzyżowej. Dlatego też Bóg Go nad wszystko wywyższył i darował Mu imię ponad wszelkie imię, aby na imię Jezusa zgięło się każde kolano istot niebieskich i ziemskich i podziemnych. I aby wszelki język wyznał, że Jezus Chrystus jest PANEM - ku chwale Boga Ojca.

(J 10,27)
Moje owce słuchają mojego głosu, Ja znam je, a one idą za Mną.

(Mt 21,28-32)
Jezus powiedział do arcykapłanów i starszych ludu: Co myślicie? Pewien człowiek miał dwóch synów. Zwrócił się do pierwszego i rzekł: Dziecko, idź dzisiaj i pracuj w winnicy! Ten odpowiedział: Idę, panie!, lecz nie poszedł. Zwrócił się do drugiego i to samo powiedział. Ten odparł: Nie chcę. Później jednak opamiętał się i poszedł. Któryż z tych dwóch spełnił wolę ojca? Mówią Mu: Ten drugi. Wtedy Jezus rzekł do nich: Zaprawdę, powiadam wam: Celnicy i nierządnice wchodzą przed wami do królestwa niebieskiego. Przyszedł bowiem do was Jan drogą sprawiedliwości, a wyście mu nie uwierzyli. Celnicy zaś i nierządnice uwierzyli mu. Wy patrzyliście na to, ale nawet później nie opamiętaliście się, żeby mu uwierzyć.

Do góry

Rozważania do czytań

Ewangeliarz OP

Do góry

Oremus

Osobiste spotkanie w naszym życiu Jezusa, poznanie Go owocuje pragnieniem pójścia za Nim i włączenia się w dzieło odkupienia. Podążanie za Panem oznacza pełnienie Jego woli w życiu codziennym. Tak jak Jezus mamy stać się sługami naszych braci i sióstr, byśmy wraz z nimi mogli wejść do królestwa niebieskiego. Podejmijmy więc zaproszenie do pracy w winnicy Pańskiej, które kieruje dziś do nas Chrystus w przypowieści.

Michał Piotr Gniadek, „Oremus” wrzesień 2008, s. 113

Do góry

Ks. Edward Staniek

Dotrzymać słowa

Zapracowany po łokcie inżynier zanosi okno do szklarza. Zapewniają go, że za dwa dni będzie do odebrania. Kiedy w wyznaczonym terminie zgłasza się po odbiór, dowiaduje się, że jeszcze nie jest zrobione. „Proszę przyjść za dwa dni”. Ale i ten termin nie zostaje dotrzymany. Tak chodzi po okno pięć razy, tracąc w sumie cztery godziny cennego czasu. Strata w wymiarze czysto ekonomicznym przerasta kilka razy koszt naprawy okna. Jeśli w tygodniu spotka trzech tak niesłownych ludzi, na załatwienie spraw z nimi straci dwanaście godzin, czyli cały dzień. W skali roku będą to prawie dwa miesiące!

Wartość słowności najłatwiej dostrzec w wymiarze ekonomicznym. Niesłowność jednego kierowcy pracującego w MPK lub PKS może w ciągu dnia decydować o stracie setek godzin pracy ludzi, którzy długie minuty czekają na opóźniony autobus. Niesłowność w dotrzymaniu terminów dostaw materiałów lub części może spowodować w zakładzie pracy, w ciągu jednej doby, szkody milionowe. Z tego punktu widzenia jest rzeczą zupełnie niezrozumiałą, że w naszym świecie, opartym na obliczeniach ekonomicznych, zupełnie nie uwzględnia się wychowania ludzi do odpowiedzialności za słowo.

Niesłowność stanowi najsłabszy punkt naszego życia ekonomicznego, społecznego, narodowego i trzeba, niestety, dodać – religijnego! Wartość człowieka mierzy się wartością jego słów. Jeśli jego słowa nic nie ważą, to znaczy, że jego serce jest puste. „Z obfitości serca mówią usta” (Mt 12, 34).

Słowność jest przede wszystkim wyrazem szacunku, jakim człowiek darzy samego siebie. Kto ceni własne słowo, ceni siebie. Na tej podstawie cenią go i inni. Kto bowiem nie szanuje siebie, nie może wymagać, by otaczali go szacunkiem inni. Słowo winno być jak granitowy głaz. Raz położone nie powinno być przez nikogo ruszone, nawet przez mówiącego. Takie jest słowo Boga i dlatego można Mu wierzyć. Bóg jest słowny. Bóg zawsze dotrzymuje danego słowa.

Chrystus podając przypowieść o dwóch synach zaproszonych przez ojca do pracy w winnicy, zwraca uwagę na niesłowność jednego z nich. Syn obiecuje ojcu, że przyjdzie do pracy, a nie przychodzi, czyli wprowadza ojca w błąd. Nie dotrzymał danego słowa. Drugi syn, nieco leniwy, nie miał ochoty na pracę i jasno to ojcu oznajmił: „Nie chce mi się”. Później przemyślał swoją decyzję, zmienił zdanie i poszedł pracować w winnicy. On ojca nie wprowadził w błąd. Sprawił mu raczej miłą niespodziankę. Ojciec na jego pomoc nie liczył, a jednak ją otrzymał. Słuchacze przypowieści jednoznacznie ocenili postawę synów. Ten drugi, w oczach ich i Chrystusa, zasłużył na uznanie.

Słowność stanowi znak autentycznej miłości bliźniego. To dowód, że człowiek troszczy się o cudze dobro. Człowiek niesłowny nie liczy się z dobrem drugiego, lecz kieruje się swoim wyrachowaniem. Szuka tego, co jest dobre dla niego, a nie dla tego, komu dał słowo. Prawdziwa miłość jest zawsze słowna.

Jeżeli brak słowności paraliżuje życie gospodarcze i społeczne, to tym bardziej odbija się ujemnie na życiu religijnym. Całość tego życia jest bowiem oparta na dotrzymaniu słowa danego Bogu. Chrześcijańskie życie rozpoczynające się na chrzcie świętym, polega na dotrzymaniu przyrzeczeń, jakie przed przyjęciem chrztu uroczyście zostają złożone. Doskonalenie życia chrześcijańskiego dokonuje się drogą realizacji postanowień poprawy, które za każdym razem są słowem danym Bogu. Całość życia małżeńskiego jest oparta na dotrzymaniu słowa danego, wobec Boga, współmałżonkowi w chwili zawierania sakramentu małżeństwa.

W tej sytuacji nietrudno zauważyć, że refleksja nad słownością chrześcijanina jest istotna nie tylko z punktu widzenia miłości bliźniego, lecz również z punktu widzenia religijnego. Człowiek jest albo słowny i wtedy dotrzymuje słowa danego ludziom i Bogu, albo niesłowny a wówczas zawodzi zarówno ludzi, jak i Boga. Tylko ten, kto zna wartość słowa, potrafi dostrzec piękno Ewangelii i może stać się godnym zaufania partnerem Boga i ludzi.

Ks. Edward Staniek

 

Braterskie spojrzenie

W budowaniu braterstwa w duchu „Ojcze nasz” bardzo istotne jest właściwe spojrzenie na drugiego człowieka, który też został wezwany przez Boga do uczenia się języka obowiązującego w Bożej Rodzinie. Św. Paweł, specjalista w zakresie rozumienia i budowania wspólnot chcących żyć w duchu „Ojcze nasz”, podaje szereg konkretnych uwag.

W Liście do umiłowanej wspólnoty w Filippi pisze, że każdy winien „mieć na oku nie tylko swoje własne sprawy, ale i drugich”. Chodzi tu o wyzwolenie z egoistycznego więzienia, które polega na krótkowzroczności. Egoista zawsze jest krótkowidzem. Dostrzega tylko swoje własne sprawy, a nie widzi spraw drugiego człowieka. Dopiero gdy swój świat urządzi doskonale, w drodze łaski gotów jest, dla swojej chwały, zająć się drugim. Jest podobny do człowieka, który wybudował sobie na skraju osady piękny domek i wyposażył go we wszystko co najnowocześniejsze. Trwało to siedem lat. Pewnego razu leżąc nad basenem usłyszał krzyk bólu dziecka i kobiety. Zaciekawiony wyszedł za ogrodzenie swego „pałacyku” i zobaczył matkę pochyloną nad chłopcem z rozciętą siekierą nogą. Układali gałęzie na ręczny wózek i chłopiec z klasy VII, za słaby do tej pracy, zamiast w drzewo uderzył siekierą w nogę.

Odwiózł chłopca do szpitala swoim wozem, a ze szpitala przywiózł matkę i na moment wszedł do jej domu. Wówczas zrozumiał, że żyją w skrajnym ubóstwie. Chory mąż przykuty do łoża, trójka innych dzieci i spracowana do ostateczności kobieta. Wrócił do swego „pałacu” i po raz pierwszy w życiu zrobiło mu się głupio. To wszystko było zbudowane z pracy jego rąk, ale czy nie należało podzielić tego bogactwa tak, by ulżyć tej rodzinie ubogiego sąsiada?

W kącie jednego z pokojów stała figurka Jezusa Frasobliwego. Otrzymał ją kiedyś za fachowe rady udzielone jednemu z proboszczów. Traktował jako dzieło sztuki ludowej. Teraz popatrzył na Jezusa innymi oczami. „Panie, jak Ty się czujesz w tym moim domu?” Nagle zrozumiał, że On jest znacznie bardziej podobny do chorego sąsiada, jego spracowanej żony i tego chłopca z rozrąbaną nogą niż do niego. Brat cierpiących.

W domu nie było nikogo, żona wyjechała z dziećmi na kilka dni. Ta cisza prowadziła go do Frasobliwego Chrystusa. Wiedział, że nie wpłynie na zmianę spojrzenia swojej żony, dzieci, że wspólnie od lat widzieli tylko siebie, że zamknęli się w rodzinnym egoizmie. Wiedział jednak, że albo musi podjąć trud poszerzenia ich spojrzenia, albo trzeba będzie „wyprowadzić” z domu Frasobliwego Jezusa, bo tych dwu spojrzeń, Jego i ich, nie da się pogodzić.

Paweł, w trosce o budowę braterstwa, wzywa nie tylko do zajęcia się sprawami drugich, lecz stawia krok dalej, chce, by Filipianie „w pokorze oceniali jeden drugiego za wyżej stojącego od siebie”. Chodzi tu o dowartościowanie drugiego człowieka. O spojrzenie na niego w ten sposób, by dostrzec w nim wartości. Każdy brat ubogaca rodzeństwo w sposób niepowtarzalny, nawet wtedy, gdy dla wszystkich jest ciężarem, gdy wszyscy się o niego martwią. Staje się on narzędziem w ręku Ojca, ubogacającym serca. Umiejętność dostrzeżenia tego niepowtarzalnego bogactwa ukrytego w sercu brata to początek bardzo twórczej współpracy na płaszczyźnie ducha. Człowiek od tego momentu zaczyna korzystać z bogactwa serca drugiego. Ono się przelewa w jego serce. Gotów jest też ubogacić jego swoimi talentami. Każdy człowiek pod jakimś względem jest lepszy ode mnie. Oto prawda, którą odkrywa kochający brat. Potrafi więc cieszyć się jego darami i pomagać mu w ich rozwoju.

Najpiękniejszy dom buduje ten, kto buduje go z serc ludzi, którym pomaga, których ubogacił, z serc wzrastających jego dobrocią i miłością. Ten dom, dom kochających się braci, budowany na wzór domu Ojca niebieskiego jest niezniszczalny. On też tu na ziemi stanowi jedyny dom prawdziwego szczęścia.

Chrystus stał się sługą naszym, jako ostatni z braci, gotów oddać życie za każdego z nas. Nie zabiegał o budowę pałacu dla siebie, ale o budowę braterstwa, którym zdumiewa świat od dwudziestu wieków. Jego spojrzenie na braci jest zawsze nastawione na ich ubogacenie, kosztem własnego bogactwa. Oto jeszcze jeden element budowy braterstwa w duchu „Ojcze nasz”.

Ks. Edward Staniek

Do góry

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny OCD

Jesteś dobry i prawy, Panie, dlatego wskazujesz drogę grzesznikom (Ps 25, 8)

Liturgia dzisiejsza ukazuje Boga w dialogu z człowiekiem. Bóg chce mu dać zrozumieć sprawiedliwość swoich rozporządzeń oraz konieczność prawdziwego i stałego przylgnięcia do dobra. „Czy mój sposób postępowania jest niesłuszny, czy raczej wasze postępowanie jest przewrotne?” — pyta Bóg narodu wybranego przez usta Ezechiela (18, 25-28; I czytanie). Jeśli sprawiedliwy opuszcza dobro i „dopuszcza się grzechu”, nie może przypisywać Bogu własnej zguby, jest ona bowiem owocem jego własnej niestałości i przewrotności: „umiera z powodu grzechów, które popełnił” (tamże 26). Nikt nie może sądzić, że Bóg jest obowiązany zbawić go, skoro sam dobrowolnie oddala się od Niego. Przeciwnie, jeśli bezbożny „zastanowił się i odstąpił od wszystkich swoich grzechów, które popełnił... na pewno żyć będzie, a nie umrze” (tamże 28). Człowiek, dopóki żyje, ma zawsze możność nawrócenia się, choćby spędził swoje lata w grzechu lub popełnił zło, choćby służył Panu tylko przez pewien czas. Najważniejsze jest nawrócenie i postanowienie wytrwania w dobrym.

Również ewangelia dzisiejsza (Mt 21, 28-32) rozpoczyna się od prowokującego pytania, jakie zadał Jezus swoim przeciwnikom — „Co myślicie?” — by skłonić ich do dania od siebie odpowiedzi, która by ich oświeciła odnośnie do własnego postępowania. Pytanie jest proste. Ojciec posłał dwóch synów do pracy w winnicy; pierwszy odpowiada „tak”, lecz nie idzie, drugi mówi: „Nie chcę” (tamże 29. 30), lecz potem, zdjęty żalem, zaczyna pracować. „Któryż z tych dwóch — pyta Pan — spełnił wolę ojca?” (tamże 31). Trudno pominąć to pytanie, wiec muszą odpowiedzieć: „Ten drugi”. Tak oto sami się potępiają, Jezus zaś jasno powiada: „Celnicy i nierządnice wchodzą przed wami do królestwa niebieskiego” (tamże). Lecz dlaczego? Ponieważ przeciwnicy Pana — należący do narodu wybranego, a co gorsza, jego najwyżsi kapłani i starsi ludu — zostali pierwsi wezwani do zbawienia, lecz na to wezwanie odpowiedzieli tylko pozornie, bo są tymi właśnie, o których Jezus powiedział: „Mówią, ale nie czynią” (Mt 23, 3). Słyszeli Chrzciciela nauczającego, ale nie uwierzyli mu, zbyt pewni własnej wiedzy, nie odczuwali też potrzeby pouczeń, pewni własnej sprawiedliwości. Dlatego też nie czuli potrzeby nawrócenia: „Wyście mu nie uwierzyli” (Mt 21, 32); nie przyjęli nauki Chrzciciela ani nawet nauki samego Jezusa. A więc znaleźli się wśród ludzi źle postępujących, jakimi byli celnicy i nierządnice; jednak ci ostatni żałując porzucili „bezbożność, której się oddawali”, uwierzyli i pełnili „sprawiedliwość” (Ez 18, 27) i dlatego Bóg przyjął ich do swego królestwa. Mimo woli przychodzi na myśl Lewi, Zacheusz, niewiasta cudzołożna, jawnogrzesznica, która w domu Szymona rzuca się do nóg Pana, cala zbolała i przepełniona miłością.

Jeśli przeciwnicy Jezusa nie uwierzyli Jego słowu i nie nawrócili się, to przede wszystkim wskutek pychy, tego robaka zżerającego wszelkie dobro, tej największej przeszkody na drodze do zbawienia. Dlatego taką wagę ma wezwanie św. Pawła do pokory: „To dążenie niech was ożywia; ono też było w Chrystusie Jezusie: On, istniejąc w postaci Bożej... ogołocił samego siebie, przyjąwszy postać sługi, stawszy się podobnym do łudzi” (Flp 2, 5. 7y II czytanie), Jeśli Syn Boży upokorzył się do tego stopnia, że wziął na siebie grzechy ludzi, czy za wiele będzie żądać od nich, by uznali własną pychę i grzechy?

O Panie, nie wspominaj grzechu mej młodości ani moich przewin, ale o mnie pamiętaj w Twojej łaskawości ze względu na dobroć Twą... Który to człowiek, co się boi Ciebie, o Panie? Takiego Ty uczysz, jaką drogę wybrać. Będzie przebywał wśród szczęścia... Pan przyjaźnie obcuje z tymi, którzy się Go boją...
   Oczy moje zawsze zwrócone do Ciebie, gdyż Ty sam wydobywasz nogi moje z sidła. Wejrzyj na mnie i zmiłuj się nade mną, bo jestem samotny i nieszczęśliwy... spójrz na udrękę moją i na boleść i odpuść mi wszystkie grzechy. Strzeż mojej duszy i wybaw mnie, bym się nie zawiódł, gdy się uciekam do Ciebie (Psalm 25, 7. 12-20).

Błagam Cię, o Panie, wybaw mnie prawdziwie od wszystkiego złego, bo nie zapominam o tym, com Ci winna i że co dzień staję się większą Twoją dłużniczką zamiast spłacać długi.
   Najwięcej zaś to mnie smuci, Panie, że nie wiem na pewno, czy Cię istotnie kocham i czy Ci są przyjemne moje pragnienia. O Panie mój, wybaw mnie już od wszystkiego złego i racz mnie zabrać tam, gdzie jest wszystko dobro... Tutaj na ziemi, niestety, nasza wola nie zawsze zgadza się z Twoją. Ty chcesz, byśmy kochali prawdę, a my kochamy się w kłamstwie; Ty chcesz, byśmy dążyli do rzeczy wiecznych, a my nurzamy się w rzeczach znikomych; Ty, chcesz, abyśmy pragnęli rzeczy wielkich i wzniosłych, a my skłaniamy się ku nędzom ziemi; Ty chcesz, byśmy pragnęli gorąco tego, co jest pewne, a my zwracamy się ku temu, co niepewne i zwodnicze. Tak, wszystko jest marnością... to jedno nam pozostaje: błagać Cię, abyś nas wybawił na zawsze od tych niebezpieczeństw! Czego więc mamy się lękać, prosząc o wiele, kiedy prosimy Ciebie, któryś jest wszechmogący?... Niech się święci wszędzie imię Twoje, jako w niebie, tak i na ziemi, i zawsze niech też stanie się we mnie wola Twoja! Amen! (św. Teresa od Jezusa: Droga doskonałości 42, 2-4).

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny, karmelita bosy
Żyć Bogiem, t. III, str. 224

Do góry

Książka na dziś

Złota edycja. Komplet książek Św. Teresy od Dzieciątka Jezus

Złota edycja. Komplet książek Św. Teresy od Dzieciątka Jezus

św. Teresa od Dzieciątka Jezus

Komplet książek: Żółty zeszyt i inne pisma Listy Dzieje duszy Żółty zeszyt i inne pisma (złota edycja) W serii „Bibliotheca Carmelitana” ukazały się dotychczas Dzieje duszy – historia życia św. Teresy od Dzieciątka Jezus opisana przez nią samą. Wydanie to, opublikowane w roku 2013, zawierało dodatkowo m.in. wybór wierszy i modlitw Teresy, a także garść wspomnień o Świętej oraz fragmenty jej rozmów z matką Agnieszką od Jezusa (prywatnie jej rodzoną siostrą Pauliną), zapisywanych skrupulatnie przez tę ostatnią. Uznając, jak cenny i niespotykany materiał – oprócz wszystkich tekstów, jakie wyszły spod pióra św. Teresy – stanowią zapiski matki Agnieszki, postanowiliśmy zadbać o przedstawienie ich Czytelnikom polskim w całości, w formie, w jakiej zostały opublikowane przez francuskiego wydawcę dzieł Świętej z Lisieux. Żółty zeszyt (pod taką nazwą notatki Pauliny Martin ukazały się we Francji) otwiera zatem niniejszą książkę, stając się okazją do niecodziennego spotkania z „Małą Teresą”. Spotkania chwilami trudnego, bo przenikniętego ogromnym cierpieniem – ale równocześnie pełnego gorącej miłości do Jezusa, którego Teresa kochała do szaleństwa. Matka Agnieszka notowała wypowiedzi swojej siostry w ciągu ostatnich miesięcy życia Świętej, od maja do końca września 1897 roku. Zapisywała zarówno pojedyncze zdania, jak i całe rozmowy, czasem uzupełniając je opisem ich kontekstu. Kiedy za pośrednictwem tych wspomnień siadamy u boku chorej Teresy, także i my stajemy się świadkami jej codziennej walki o wierność Miłości. Toczyła ją z odwagą, pokorą i cierpliwością, jakie może dać tylko łaska Boża przyjęta z otwartym sercem. Mimo narastającego bólu przez cały okres choroby zachowała humor, niejednokrotnie podnosząc na duchu przygnębione jej stanem opiekunki. Listy(złota edycja) Gdy „Centralne Biuro w Lisieux” zapragnęło w ramach obchodów pięćdziesięciolecia śmierci św. Teresy od Dzieciątka Jezus opublikować jej Korespondencję, Matka Agnieszka od Jezusa (Paulina Martin) – rodzona siostra św. Teresy, poprosiła o opinię w tej sprawie miejscowego biskupa, ordynariusza diecezji Bayeux i Lisieux – François Picauda. Dotychczas skromny wybór listów lub niektóre ich fragmenty publikowane były jedynie w dodatku do Dziejów duszy. Pasterz diecezji cieszącej się swoją Świętą odpowiadał Matce Agnieszce 12 lipca 1947 r.: „Sądzę, że myśl ta jest bardzo szczęśliwa, toteż zachęcam Przewielebną Matkę do rychłego jej urzeczywistnienia. [...] Świat cały powita z wdzięcznością nowy skarb terezjański, który pozwoli nam śledzić chronologicznie stopniowy rozwój i rozkwit przebogatej i charakterystycznej doktryny i świętości Waszej Małej Świętej. [...] Dzieje duszy (złota edycja) Nowe wydanie Dziejów duszy to książka adresowana zarówno do tych, którzy jeszcze nie odkryli niezwykłej postaci św. Teresy od Dzieciątka Jezus, jak i tych, którzy pragną mieć w zasięgu ręki najcenniejsze słowa, które zapisała w Rękopisach autobiograficznych, w listach, poezji, ostatnich rozmowach, modlitwach, świadectwach jej mądrości i świętości utrwalone przez Karmelitanki Bose z Lisieux.

Książka do nabycia w Księgarni Mateusza.

2 PAŹDZIERNIKA 2017

Poniedziałek

Wspomnienie świętych Aniołów Stróżów

Dzisiejsze czytania

(Wj 23,20-23)
Tak mówi Pan: Oto Ja posyłam anioła przed tobą, aby cię strzegł w czasie twojej drogi i doprowadził cię do miejsca, które ci wyznaczyłem. Szanuj go i bądź uważny na jego słowa. Nie sprzeciwiaj się mu w niczym, gdyż nie przebaczy waszych przewinień, bo imię moje jest w nim. Jeśli będziesz wiernie słuchał jego głosu i wykonywał to wszystko, co ci polecam, będę nieprzyjacielem twoich nieprzyjaciół i będę odnosił się wrogo do odnoszących się tak do ciebie. Mój anioł poprzedzi cię i zaprowadzi do Amoryty, Chetyty, Peryzzyty, Kananejczyka, Chiwwity, Jebusyty, a Ja ich wygładzę.

(Ps 91,1-6.10-11)
REFREN: Aniołom kazał, by strzegli ciebie

Kto się w opiekę oddał Najwyższemu
i mieszka w cieniu Wszechmocnego,
mówi do Pana: „Tyś moją ucieczką i twierdzą,
Boże mój, któremu ufam”.

Bo On sam cię wyzwoli z sideł myśliwego
i od słowa niosącego zgubę.
Okryje cię swoimi piórami,
pod Jego skrzydła się schronisz.

Wierność Jego jest puklerzem i tarczą;
nie ulękniesz się strachu nocnego.
Ani strzały za dnia lecącej,
ani zarazy, co skrada się w mroku,
ani moru niszczącego w południe.

Nie przystąpi do ciebie niedola,
a cios nie dosięgnie twego namiotu.
Bo rozkazał swoim aniołom,
aby cię strzegli na Wszystkich twych drogach.

(Ps 103,21)
Błogosławcie Pana, wszyscy Jego Aniołowie, wszyscy słudzy, pełniący Jego wolę!

(Mt 18,1-5.10)
W tym czasie uczniowie przystąpili do Jezusa z zapytaniem: Kto właściwie jest największy w królestwie niebieskim? On przywołał dziecko, postawił je przed nimi i rzekł: Zaprawdę, powiadam wam: Jeśli się nie odmienicie i nie staniecie jak dzieci, nie wejdziecie do królestwa niebieskiego. Kto się więc uniży jak to dziecko, ten jest największy w królestwie niebieskim. I kto by przyjął jedno takie dziecko w imię moje, Mnie przyjmuje. Strzeżcie się, żebyście nie gardzili żadnym z tych małych; albowiem powiadam wam: Aniołowie ich w niebie wpatrują się zawsze w oblicze Ojca mojego, który jest w niebie.

Do góry

Rozważania do czytań

Ewangeliarz OP

Do góry

Oremus

Dziś spotykamy się z naszymi Aniołami Stróżami z racji ich wspomnienia. Są oni naszymi wiernymi przyjaciółmi, posłanymi przez Boga ku naszej obronie i dla towarzyszenia nam na drodze do wieczności. Tak jak towarzyszyli wielu postaciom biblijnym i wielu świętym, również i nam gotowi są służyć: prowadząc nas, wspierając, broniąc od złego i podpowiadając dobre rozwiązania. Sam Bóg, w czytaniu z Księgi Wyjścia, zachęca nas, byśmy ich słuchali i z nimi współpracowali. Zaprośmy dziś naszych przyjaciół – Aniołów Stróżów – do oddawania wraz z nami chwały Bogu w tej Eucharystii.

Hanna Ożdżyńska, „Oremus” październik 2009, s. 10

Do góry

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny OCD

Duch przybrania

Duchu Święty, wspieraj swym świadectwem mego ducha, że jestem dzieckiem Bożym (Rz 8, 16)

„Zaprawdę, zaprawdę powiadam ci — mówił Jezus do Nikodema — jeśli się ktoś nie narodzi z wody i z Ducha, nie może wejść do królestwa Bożego” (J 3, 5). To Duch Święty z człowieka przyziemnego stwarza człowieka nowego, dziecko Boże. On kierował wcieleniem Syna Najwyższego, kieruje również duchowym odrodzeniem człowieka, jako przybranego dziecka Bożego, Jak prowadził Chrystusa, Syna Bożego z natury, do wypełnienia Jego misji, tak też kształtuje i prowadzi przybrane dzieci, aby żyły według otrzymanej łaski przybrania.

W wigilię Wielkanocy Kościół święcąc wodę chrzcielną modli się: „Ojcze... Niechaj ta woda przez Ducha Świętego otrzyma łaskę Twojego Jednorodzonego Syna, aby człowiek... został obmyty z wszelkich brudów grzechu, odrodził się z wody i z Ducha Świętego do nowego życia dziecka Bożego” (MP). Moc Ducha Świętego usprawiedliwia człowieka: uwalnia go od grzechu, czyni go „nowym stworzeniem” w doskonałej niewinności. Lecz to nie wszystko. Duch Święty, zakładając mieszkanie swoje w ochrzczonym, obdarza go duchem przybrania, czyli kształtuje w nim serce Syna, udziela mu zmysłu swojego synostwa Bożego i zmysłu ojcostwa Bożego. Pod wpływem Ducha i wsparty Jego łaską, chrześcijanin może zwracać się do Boga i mówić: „Ojcze!” nie tylko usty, Jęcz z przekonaniem wypływającym z głębi jego jestestwa. Z całą pewnością nie jest to zuchwalstwo, ponieważ sam Duch Święty budzi w nim to wołanie: „Na dowód tego, że jesteście synami, Bóg wysłał do serc naszych Ducha Syna swego, który woła: <Abba, Ojcze!> (Ga 4, 6). „Sam Duch wspiera swym świadectwem naszego ducha, że jesteśmy dziećmi Bożymi” (Rz 8, 16). To wołanie ożywia całą modlitwę chrześcijanina, jest jej duszą i istotną treścią. Kiedy Jezus nauczał uczniów modlić się, przewidywał, że nigdy nie potrafiliby wymówić „Ojcze nasz” w duchu prawdziwie synowskim bez pomocy Jego Ducha, Ducha Świętego, którego miał posłać.

O Miłości nieskończona, która pochodzisz od Ojca i Syna, udziel mi Ducha usynowienia, naucz mnie działać zawsze jako prawdziwe dziecko Boże. Przebywaj we mnie, spraw, abym ja przebywał w Tobie i miłował, jak Ty miłujesz. Jestem niczym bez Ciebie... nic nie znaczę, utrzymuj mnie w zjednoczeniu z sobą, napełniaj swoją miłością, abym przez Ciebie trwał w zjednoczeniu z Ojcem i Synem...
Udziel mi łaski, abym ochotnie odpowiadał na Twoje boskie dotknięcia; daj, abym pozwolił prowadzić się Tobie, abyś mógł wyzwolić we mnie w pełni tę Bożą łaskę nadprzyrodzonego usynowienia, jakiej Ojciec raczył mi udzielić, a Syn wysłużyć. Jakże głębokiej radości i wewnętrznej wolności kosztuje dusza, która się w ten sposób poddaje Twojemu działaniu! Ty, o Boski Duchu, pozwalasz jej osiągnąć owoce świętości miłe Bogu... Swoim dotknięciem nieskończenie delikatnym dokonujesz w niej dzieła Jezusa, lub raczej kształtujesz w niej Jezusa... aby dzięki Twojej pracy odtworzyła w sobie, na chwałę Ojca, rysy tego synostwa Bożego, jakie posiadamy w Chrystusie Jezusie (K. Marmion: Chrystus życiem duszy I, 6).

O Duchu Święty, przyjdź do mnie i bądź moim Mistrzem wewnętrznym... Podsuwaj mi wszystko, przypominaj wszystko, co powiedział Jezus, prowadź mnie, weź w swoje ręce kierownictwo całego mojego jestestwa, wspomagaj moją słabość, uzupełniaj moje braki...
Naucz mnie cenić każde Twoje nawet najmniejsze natchnienie! Ono jest cenniejsze niż cały świat — choćby to było najmniejsze natchnienie powstrzymania się od jakiegoś słowa czy spojrzenia... — jest to bowiem małe „powołanie”, wezwanie, aby wejść głębiej w boską zażyłość, a jeżeli odpowiem na nią wiernie, wzrosnę w łasce i miłości... Dopomóż mi unikać każdej najmniejszej niewierności, każdego najmniejszego wahania, bym nie odmówiła Ci niczego... a wówczas światło zawsze będzie wzrastać, a miłość stanie się przepaścią, której zgłębić nie można. Lecz wiem, że w praktyce często upadnę, uchybię — Boże mój! byleby tylko niedobrowolnie! — jednak Ty mnie uczysz, że nawet w tym razie powinnam powstać natychmiast, poddać się zaraz Twojemu wpływowi, przez akt miłości, nie ulegając niepokojowi ani zniechęceniu, ponieważ Duch Twój jest słodki: „O jak słodki jest Twój Duch, Panie!” (Mdr 12, 1) (s. Karmela od Ducha Świętego).

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny, karmelita bosy
Żyć Bogiem, t. III, str. 254

Do góry

Książka na dziś

Spotkania z Aniołem Stróżem. Anegdoty, legendy i historie o niebiańskich spotkaniach

Spotkania z Aniołem Stróżem. Anegdoty, legendy i historie o niebiańskich spotkaniach

ks. Marcello Stanzione

Jak ludziom wędrującym po niebezpiecznej drodze daje się ochronę, tak i każdemu człowiekowi, jak długo pielgrzymuje na tej ziemi, zostaje przydzielony Anioł Stróż. fragment Wybitny włoski angelolog, ks. Marcello Stanzione, przygotował wyjątkową książkę o Aniołach Stróżach opiekujących się ludźmi. To niezliczone historie o cudownych działaniach niebiańskich istot, pomagającym tym, którzy w modlitwie proszą o wsparcie. Są to opowieści zarówno z życia wielkich świętych i męczenników, jak i zwykłych ludzi. Przeczytasz tu m.in. historię o tym, jak Anioł Stróż sprowadził księdza z sakramentami do umierającej staruszki; jak Anioł chronił bł. Katarzynę Emmerich przed atakami złego ducha; o tym, jak święty papież Jan XXIII z pomocą Anioła Stróża radził sobie z trudnymi rozmówcami, a także poznasz wiele innych zdarzeń, w których nasi niebiańscy opiekunowie śpieszyli na pomoc swoim podopiecznym.

Książka do nabycia w Księgarni Mateusza.

3 PAŹDZIERNIKA 2017

Wtorek

Dzień powszedni

Dzisiejsze czytania

(Za 8,20-23)
Tak mówi Pan Zastępów: W przyszłości przyjdą ludy i mieszkańcy wielu miast. Mieszkańcy jednego miasta, idąc do drugiego, będą mówili: Pójdźmy zjednać przychylność Pana i szukać Pana Zastępów! - i ja idę także. I tak liczne ludy i mnogie narody przychodzić będą, aby szukać Pana Zastępów w Jeruzalem i zjednać sobie przychylność Pana. Tak mówi Pan Zastępów: W owych dniach dziesięciu mężów ze wszystkich narodów i języków uchwyci się skraju płaszcza człowieka z Judy, mówiąc: Chcemy iść z wami, albowiem zrozumieliśmy, że z wami jest Bóg.

(Ps 87,2-7)
REFREN: Pan Bóg jest z nami: wszyscy się radujmy

Gród jego wznosi się na świętych górach.
Umiłował Pan bramy Syjonu
bardziej niż wszystkie namioty Jakuba.
Wspaniałe rzeczy głoszą o tobie,
miasto Boże.

Wymienię Egipt i Babilon wśród tych, co mnie znają.
Oto Filistea, Tyr i Etiopia,
nawet taki kraj tam się narodził.
O Syjonie powiedzą: „Każdy człowiek urodził się na nim,
a Najwyższy sam go umacnia”.

Pan zapisuje w księdze ludów:
„Oni się tam narodzili”.
I tańcząc śpiewać będą:
„Wszystkie moje źródła są w Tobie”.

(Mk 10,45)
Syn Człowieczy przyszedł, żeby służyć i dać swoje życie na okup za wielu.

(Łk 9,51-56)
Gdy dopełnił się czas Jego wzięcia [z tego świata], postanowił udać się do Jerozolimy i wysłał przed sobą posłańców. Ci wybrali się w drogę i przyszli do pewnego miasteczka samarytańskiego, by Mu przygotować pobyt. Nie przyjęto Go jednak, ponieważ zmierzał do Jerozolimy. Widząc to, uczniowie Jakub i Jan rzekli: Panie, czy chcesz, a powiemy, żeby ogień spadł z nieba i zniszczył ich? Lecz On odwróciwszy się zabronił im. I udali się do innego miasteczka.

Do góry

Rozważania do czytań

Ewangeliarz OP

Do góry

Oremus

Do góry

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny OCD

DUCH MOCY

Duchu Święty, przyjdź z pomocą mojej słabości (Rz 8, 26)

Duch Święty, pouczając wewnętrznie chrześcijanina o obowiązkach dziecka Bożego, udziela mu także siły, by je wypełniał. „Gdy Duch Święty zstąpi na was, otrzymacie Jego moc i będziecie moimi świadkami” (Dz 1, 8) powiedział Jezus do uczniów bezpośrednio przed wstąpieniem do nieba. Nie chodzi tutaj o cnotę męstwa udzieloną ochrzczonemu łącznie z innymi cnotami wlanymi, lecz o szczególny dar Ducha Świętego, przewyższający ludzki sposób działania, przekraczający ograniczenia i słabości trwające nawet w człowieku cnotliwym.

Apostołowie po zesłaniu Ducha Świętego, opanowani tym darem, okazują się całkowicie przemienieni. W czasie pojmania Jezusa uciekli, a po Jego śmierci zamknęli się w domu „z obawy przed Żydami” (J 20, 19), lecz otrzymawszy Ducha Świętego, stają przed ludem i bez żadnej obawy rozpoczynają głosić słowo. Nie powstrzymuje ich ani moralna siła publicznej władzy, która chciałaby ich zmusić do milczenia, ani ogrom cierpień fizycznych, jakimi im grożą i jakie im zadają przeciwnicy. Stają się świadkami, głosicielami, męczennikami. Działa w nich moc Ducha Świętego.

Moc Ducha Świętego nie zmniejszyła się i nie przestaje również dzisiaj ogarniać wierzących, przemieniać słabych mężczyzn i kobiety w nieustraszonych świadków Ewangelii. „Nie dał nam Bóg ducha bojaźni — pisał św. Paweł do Tymoteusza — ale mocy”, która czyni wierzącego zdolnym bronić „dobrego depozytu” wiary „z pomocą Ducha Świętego, który w nas mieszka” (2 Tm 1, 7. 14). W świecie zaciemnionym przez zalew błędów i niemoralności, gdzie wiara i prawo Boże często są wyśmiewane, chrześcijanin potrzebuje tym większego poczucia mocy, by nie dać się zastraszyć szyderstwu, groźbom, prześladowaniom mniej lub więcej podstępnym. Duch Święty jest w nich — „On z wami będzie na zawsze” (J 14, 16), powiedział Pan — i udzieli im mocy, by bardziej słuchali Boga niż ludzi (Dz 4, 19), Udzieli im siły, by nie wykraczali przeciwko prawu Bożemu, lecz aby stali się „potężnymi głosicielami wiary”, którzy niezachwianie łączą „z życiem z wiary wyznawanie wiary” (KK 35).

Duchu Święty, przyjdź do mego serca; swoją mocą pociągnij je do siebie, Boga prawdziwego. Daj mi miłość bez bojaźni, strzeż mnie, Chryste, od wszelkiej złej myśli, ogrzej mnie i rozpal swoją najsłodszą miłością do tego stopnia, aby każde cierpienie wydało mi się lekkim, Święty mój Ojcze i słodki Panie, dopomóż mi teraz w każdej mojej czynności. O Chryste Miłości! Chryste Miłości! Miłości!...
   O Trójco wieczna, Ty jesteś światłością, daj duszy uczestniczyć w Twoim świetle. Ty jesteś ogniem, udziel jej ognia, a w tym ogniu Twoim zjednocz swoją wolę z jej wolą, a jej z Twoją. Ty jesteś mądrością, udziel jej mądrości, aby mogła rozróżniać i poznawać prawdę Twoją. Ty jesteś mocą, udziel jej męstwa, stanie się mężną, jeśli ani szatan, ani stworzenie nie potrafią odebrać jej tego męstwa bez jej zgody. A nie da swej zgody, gdy nosi szatę Twojej woli, bo tylko własna wola może ją osłabić. Ty jesteś nieskończony, czynisz ją nieskończoną, dzięki zgodności z Tobą, do jakiej ją doprowadziłeś przez łaskę w tym życiu pielgrzymim. A w życiu stałym, wiecznym, doprowadzisz ją do zgodności przez widzenie Ciebie. Tam zostanie doskonale uzgodniona z Tobą, a wolna wola będzie związana tak, by już nie mogła odłączyć się od Ciebie (św. Katarzyna ze Sieny).

O Duchu Święty, duszo mojej duszy, uwielbiam Cię. Oświecaj mnie, prowadź mnie, umocnij mnie, pocieszaj mnie, pouczaj mnie, co powinienem czynić, rozkazuj mi; obiecuję Ci być uległym w tym wszystkim, czego żądasz ode mnie, i przyjąć to wszystko, co dopuścisz, aby mnie spotkało (D. Mercier).
   O Duchu Święty... skrusz moją twardość wewnętrzną, niepokój, zamieszanie, nie pozwalające mi odpoczywać w Tobie!... Żądasz ode mnie śmiałej, słodkiej, prostej, spokojnej zgody na Twoją wolę, żądasz, abym pozwolił Ci działać i był bierny w Twoich rękach jak miękki wosk; abym nie niepokoił się ani nie dręczył, jak gdyby wszystko, co mnie spotyka, zależało ode mnie, a nie od Ciebie (L. de Grandmaison).

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny, karmelita bosy
Żyć Bogiem, t. III, str. 257

Do góry

Książka na dziś

Anonimowy katolik

Anonimowy katolik

Thierry Bizot

Wielokrotnie wypierałem się nawet tej religii, którą wpojono mi w dzieciństwie. Otwarcie się z niej wyśmiewałem, nie stroniąc od ironii. Wówczas miałem po cichu za złe Kościołowi, że zmusza mnie do tego rodzaju sarkazmu, pozostając religią staroświecką, która wśród osób przyznających się do wszechobecnej, przyzwoitej lewicy nie jest w stanie pociągnąć za sobą nikogo. Przyznanie się do katolicyzmu jest dzisiaj czymś wstydliwym. W środowisku, w którym ja się obracam, katolik jest kimś śmiesznym, groteskowym, żałosnym, naiwnym i zacofanym. Nosi kalesony i koszule z krótkim rękawem, ma żonę z owłosionymi nogami i błyszczącym czołem, po cichu głosuje na skrajną prawicę, jego horyzonty są ciasne, a paznokcie brudne, upaja się swoimi drażniącymi dobrymi intencjami, nigdy nie poszedł na dyskotekę i wozi swoim rozklekotanym Renault Espace gromadę dzieciaków, którym cieknie z nosa… Jest to dokładne przeciwieństwo wrażenia, jakie powinien sprawiać przebojowy producent telewizyjny, jakim jestem! Spróbujcie wyjaśnić dyrektorowi programowemu stacji dla nastolatków lub modnej prezenterce, że wybieracie się na Mszę św., a zobaczycie efekt! „Jakie to interesujące…” – powiedzą z grzecznym wyrazem twarzy. Ale całkiem przez przypadek okaże się, że projektu, który im zaproponowaliście, nie da się zrealizować. W telewizji przyznawanie się do katolicyzmu, z całą jego aurą statyczności i anachronizmu, wydaje się samobójstwem.

Książka do nabycia w Księgarni Mateusza.

4 PAŹDZIERNIKA 2017

Środa

Wspomnienie św. Franciszka z Asyżu

Dzisiejsze czytania

(Ne 2,1-8)
Ja, Nehemiasz, w miesiącu Nisan dwudziestego roku panowania króla Artakserksesa wykonywałem swój urząd, wziąłem wino i podałem królowi, i w jego obecności nie okazywałem smutku. Lecz król mi rzekł: Czemu tak smutno wyglądasz? Przecież nie jesteś chory! Nie, lecz masz jakieś zmartwienie? I przeraziłem się do najwyższego stopnia, i rzekłem królowi: Niech król żyje na wieki! Jakże nie mam smutno wyglądać, gdy miasto, gdzie są groby moich przodków, jest spustoszone, a bramy jego są strawione ogniem. I rzekł mi król: O co chciałbyś prosić? Wtedy pomodliłem się do Boga niebios i rzekłem królowi: Jeśli to odpowiada królowi i jeśli sługa twój ma względy u ciebie, to proszę, abyś mnie posłał do Judy, do grodu grobów moich przodków, abym go odbudował. I rzekł mi król, podczas gdy królowa siedziała obok niego: Jak długo potrwa twoja podróż? I kiedy powrócisz? I król, gdy podałem mu termin, raczył mnie wyprawić. I rzekłem królowi: Jeśli to odpowiada królowi, proszę o wystawienie dla mnie listów do namiestników Transeufratei, aby mnie przepuścili, aż przyjdę do Judy; - również pisma do Asafa, zawiadowcy lasu królewskiego, aby mi dał drewna do sporządzenia bram twierdzy przy świątyni, bram muru miejskiego i domu, do którego się wprowadzę. I król mi zezwolił, gdyż łaskawa ręka Boga mojego czuwała nade mną.

(Ps 137,1-6)
REFREN: Jerozolimo, nie zapomnę ciebie.

Nad rzekami Babilonu siedzieliśmy, płacząc
na wspomnienie Syjonu.
Na topolach tamtej krainy
zawiesiliśmy nasze harfy.

Bo ci, którzy nas uprowadzili,
żądają od nas pieśni;
nasi gnębiciele żądali pieśni radosnej:
„Zaśpiewajcie nam którąś z pieśni syjońskich”.

Jakże możemy śpiewać pieśń Pańską
w obcej krainie?
Jeruzalem, jeśli zapomnę o tobie,
niech uschnie moja prawica.

Niech mi język przyschnie do gardła,
jeśli o tobie nie będę pamiętał,
jeśli nie wyniosę Jeruzalem
nad wszelką swą radość.

(Flp 3,8-9)
Wyzułem się ze wszystkiego i uznałem to za śmieci, bylebym pozyskał Chrystusa i w Nim się znalazł.

(Łk 9,57-62)
Gdy Jezus z uczniami szedł drogą, ktoś powiedział do Niego: Pójdę za Tobą, dokądkolwiek się udasz! Jezus mu odpowiedział: Lisy mają nory i ptaki powietrzne - gniazda, lecz Syn Człowieczy nie ma miejsca, gdzie by głowę mógł oprzeć. Do innego rzekł: Pójdź za Mną! Ten zaś odpowiedział: Panie, pozwól mi najpierw pójść i pogrzebać mojego ojca! Odparł mu: Zostaw umarłym grzebanie ich umarłych, a ty idź i głoś królestwo Boże! Jeszcze inny rzekł: Panie, chcę pójść za Tobą, ale pozwól mi najpierw pożegnać się z moimi w domu! Jezus mu odpowiedział: Ktokolwiek przykłada rękę do pługa, a wstecz się ogląda, nie nadaje się do królestwa Bożego.

Do góry

Rozważania do czytań

Ewangeliarz OP

Do góry

Oremus

Święty Franciszek z Asyżu, syn zamożnego kupca, zrezygnował z dostatniego i ustabilizowanego życia, a wybrał głoszenie Ewangelii w ubóstwie i pokucie. Mówimy o nim, że upodobnił się do Chrystusa. Droga do podobieństwa – to poznać i zrozumieć słowa Boga, a następnie wyruszyć w drogę, która prowadzi do misterium krzyża. Droga ta obiecuje radość doskonałą, radość w Duchu Świętym – której nikt i nic nie zdoła odebrać.

Błażej Matusiak OP, „Oremus” październik 2008, s. 17

Do góry

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny OCD

Duch bojaźni

Duchu Święty, naucz mnie bojaźni Pańskiej, początku i pełni mądrości (Syr 1, 11-16)

„Wyrośnie różdżka z pnia Jessego... i spocznie na niej Duch Pański, Duch mądrości i rozumu, Duch rady i męstwa, Duch wiedzy i bojaźni Pana” (Iz 11, 1. 2). Izajasz przedstawia przyszłego Mesjasza jako Tego, na którego zostanie wylana pełnia Ducha Bożego — ze wszystkimi darami. Opierając się na tym zdaniu, tradycja katolicka mówi o siedmiu darach Ducha Świętego, podwajając ostatni — dar bojaźni i pobożności, jakie otrzymuje każdy wierzący na chrzcie świętym. Lecz zamiast zwracać uwagę na różnicę darów, lepiej rozważać ich jedność, w istocie bowiem stanowią one jeden dar, który równocześnie jest światłem dla rozumu, miłością i męstwem dla woli, umiejętnością i mądrością, duchem przybrania i bojaźni synowskiej i może przybierać różnorodne odcienie według upodobania Bożego. „Wszystko sprawia jeden i ten sam Duch, udzielając każdemu tak, jak chce” (1 Kor 12, 11).

Jedność daru wyjaśnia, jak duch bojaźni może — bez żadnej sprzeczności — współistnieć z darem miłości lub przybrania. Istotnie, bojaźń Boża natchniona przez Ducha Świętego właściwie nie jest bojaźnią kary — chociaż i ta nie zostaje wykluczona — lecz jest przede wszystkim bojaźnią wynikającą z uszanowania nieskończonego majestatu Boga. Istniała ona również w najświętszym człowieczeństwie Chrystusa, stale pogrążonym w adoracji Słowa, z którym jest złączone osobowo. Im więcej człowiek posiada głębokiego zmysłu nieskończonej wielkości Boga, tym spontanicznie) przybiera wobec Niego postawę pokornego i pełnego czci uszanowania, co bynajmniej nie sprzeciwia się miłości, owszem, jest do niej wprost proporcjonalne. „Gdy dusza — pisze św. Jan od Krzyża — posiądzie w całej doskonałości ducha bojaźni Bożej, tym samym nabywa i ducha doskonałej miłości. Bojaźń bowiem Boża... jest bojaźnią synowską i rodzi się z doskonałej miłości ku Ojcu” (P.d. 26, 3).

Chociaż Ty, o Panie, udzielasz nam wielu łask i dajesz wielkie dowody miłości, nie możemy nigdy być tak pewni, by nie lękać się powtórnych upadków... Cóż więc innego możemy czynić, jeśli nie uciekać się do Ciebie i błagać Cię, aby nieprzyjaciele nasi nie wystawiali nas na pokuszenie? Gdyby nas kusili otwarcie, przy Twojej pomocy moglibyśmy się od nich uwolnić z łatwością. Lecz jak odkryć zasadzki nieprzyjaciela? O Boże mój, jak bardzo potrzebujemy Twojej pomocy! Panie, powiedz nam jakieś słowo, które przyniosłoby nam światło i bezpieczeństwo...
   Racz więc, o dobry nasz Mistrzu, pouczyć nas i dać nam jakiś środek pomocniczy, abyśmy mogli wyjść cało z walki tak niebezpiecznej! Oto ten środek... Ty sam podałeś go nam: miłość i bojaźń. Miłość sprawi, że będziemy przyspieszały kroku, bojaźń nauczy nas chodzić ostrożnie i oglądać się, gdzie stawić nogę, aby nie upaść (św. Teresa od Jezusa: Droga doskonałości 39, 4. 6; 40, 1).

Twoja bojaźń, o Panie, to chwała i chluba, wesele i korona radosnego uniesienia. Bojaźń Twoja zadowala serce, daje wesele, radość i długie życie. Temu, kto się Ciebie boi, Panie, dobrze będzie na końcu, a w dniu swej śmierci będzie błogosławiony.
   Początkiem mądrości jest bojaźń Twoja, Panie, pełnią mądrości to bać się Ciebie, bo Ty upoisz czcicieli swoich owocami swoimi... Koroną mądrości bojaźń Twoja, o Panie, ona daje pokój i czerstwe zdrowie... Korzeń mądrości to bać się Ciebie, o Panie...
   Kto zaufał Tobie, a został zawstydzony? Albo któż trwał w bojaźni Twojej i był opuszczony? Albo któż wzywał Cię, a Tyś nim wzgardził? Tak, Tyś, o Panie, jest litościwy i miłosierny, odpuszczasz grzechy i zbawiasz w czasie utrapienia... Którzy się Ciebie boją, o Panie, będą posłuszni Twoim słowom; miłujący Cię pójdą Twoimi drogami. Którzy się Ciebie boją, szukają Twojego upodobania, a miłujący Cię, w Prawie znajdą nasycenie. Którzy się Ciebie boją, przygotują swe serca i przed obliczem Twoim uniżają swe dusze. Rzucamy się w objęcia Twoje, Panie... Jaka bowiem jest wielkość Twoja, takie też i miłosierdzie (Mądrość Syracha 1, 11-20; 2, 10-11. 15-18).

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny, karmelita bosy
Żyć Bogiem, t. III, str. 261

Do góry

Książka na dziś

Franciszek z Asyżu. Prorok ekstremalny

Franciszek z Asyżu. Prorok ekstremalny

Suzanne Giuseppi Testut

Święty Franciszek z Asyżu – mistyk, promieniejący bezkompromisową wiarą, mistrz ubóstwa i prostoty, miłośnik wszelkiego Bożego stworzenia, wciąż fascynuje radykalizmem życiowych wyborów. Suzanne Giuseppi Testut pomaga nam na nowo odkryć właśnie takiego Biedaczynę z Asyżu – żarliwego teologa miłości, bezgranicznie kochającego Boga i człowieka.

Książka do nabycia w Księgarni Mateusza.

5 PAŹDZIERNIKA 2017

Czwartek

Wspomnienie św. Faustyny Kowalskiej, dziewicy

Dzisiejsze czytania

(Ne 8,1-4a.5-6.7b-12)
Zgromadził się cały lud, jak jeden mąż, na placu przed Bramą Wodną. I domagali się od pisarza Ezdrasza, by przyniósł księgę Prawa Mojżeszowego, które Pan nadał Izraelowi. Pierwszego dnia miesiąca siódmego przyniósł kapłan Ezdrasz Prawo przed zgromadzenie, w którym uczestniczyli przede wszystkim mężczyźńni, lecz także kobiety oraz wszyscy inni, którzy byli zdolni słuchać. I czytał z tej księgi, zwrócony do placu znajdującego się przed Bramą Wodną, od rana aż do południa przed mężczyznami, kobietami i tymi, którzy rozumieli; a uszy całego ludu były zwrócone ku księdze Prawa. Pisarz Ezdrasz stanął na drewnianym podwyższeniu, które zrobiono w tym celu. Ezdrasz otworzył księgę na oczach całego ludu - znajdował się bowiem wyżej niż cały lud; a gdy ją otworzył, cały lud się podniósł. I Ezdrasz błogosławił Pana, wielkiego Boga, a cały lud z podniesieniem rąk swoich odpowiedział: Amen! Amen! Potem oddali pokłon i padli przed Panem na kolana, twarzą ku ziemi. A lewici: objaśniali ludowi Prawo, podczas gdy lud pozostawał na miejscu: Czytano więc z tej księgi, księgi Prawa Bożego, dobitnie, z dodaniem objaśnienia, tak że lud rozumiał czytanie. Wtedy Nehemiasz, to jest namiestnik, oraz kapłan-pisarz Ezdrasz, jak i lewici, którzy pouczali lud, rzekli do całego ludu: Ten dzień jest poświęcony Panu, Bogu waszemu. Nie bądźcie smutni i nie płaczcie! Cały lud bowiem płakał, gdy usłyszał te słowa Prawa. I rzekł im Nehemiasz: Idźcie, spożywajcie potrawy świąteczne i pijcie napoje słodkie - poślijcie też porcje temu, który nic gotowego nie ma: albowiem poświęcony jest ten dzień Panu naszemu. A nie bądźcie przygnębieni, gdyż radość w Panu jest waszą ostoją. A lewici uspokajali cały lud wołając: Uspokójcie się! Wszak ten dzień jest święty. Nie bądźcie przygnębieni! I cały lud poszedł, by jeść, pić, rozsyłać porcje i wyprawić wielki obchód radosny, gdyż zrozumieli to, co im ogłoszono.

(Ps 19,8-11)
REFREN: Nakazy Pana są radością serca

Prawo Pańskie jest doskonałe i pokrzepia duszę,
świadectwo Pana niezawodne, uczy prostaczka mądrości.
Jego słuszne nakazy radują serce,
jaśnieje przykazanie Pana i olśniewa oczy.

Bojaźń Pańska szczera i trwa na wieki,
sądy Pana prawdziwe, a wszystkie razem słuszne.
Cenniejsze nad złoto, nad złoto najczystsze,
słodsze od miodu płynącego z plastra.

(Mk 1,15)
Bliskie jest królestwo Boże. Nawracajcie się i wierzcie w Ewangelię.

(Łk 10,1-12)
Sposród swoich uczniów wyznaczył Pan jeszcze innych siedemdziesięciu dwóch i wysłał ich po dwóch przed sobą do każdego miasta i miejscowości, dokąd sam przyjść zamierzał. Powiedział też do nich: żniwo wprawdzie wielkie, ale robotników mało; proście więc Pana żniwa, żeby wyprawił robotników na swoje żniwo. Idźcie, oto was posyłam jak owce między wilki. Nie noście z sobą trzosa ani torby, ani sandałów; i nikogo w drodze nie pozdrawiajcie! Gdy do jakiego domu wejdziecie, najpierw mówcie: Pokój temu domowi! Jeśli tam mieszka człowiek godny pokoju, wasz pokój spocznie na nim; jeśli nie, powróci do was. W tym samym domu zostańcie, jedząc i pijąc, co mają: bo zasługuje robotnik na swoją zapłatę. Nie przechodźcie z domu do domu. Jeśli do jakiego miasta wejdziecie i przyjmą was, jedzcie, co wam podadzą; uzdrawiajcie chorych, którzy tam są, i mówcie im: Przybliżyło się do was królestwo Boże. Lecz jeśli do jakiego miasta wejdziecie, a nie przyjmą was, wyjdźcie na jego ulice i powiedzcie: Nawet proch, który z waszego miasta przylgnął nam do nóg, strząsamy wam. Wszakże to wiedzcie, że bliskie jest królestwo Boże. Powiadam wam: Sodomie lżej będzie w ów dzień niż temu miastu.

Do góry

Rozważania do czytań

Ewangeliarz OP

Do góry

Oremus

Gdy 5 października 1938 roku siostra Faustyna Kowalska zakończyła swe ziemskie życie, nikt nie przypuszczał, że już wkrótce jej imię będzie znane niemal na całym świecie dzięki nabożeństwu do Bożego Miłosierdzia. Nabożeństwo to, związane z wieloma obietnicami, oparte jest na objawieniu prywatnym prostej, pokornej zakonnicy. Miłosierny Jezus gotów jest nieustannie do okazywania nam niezliczonych łask. Możemy o nie prosić za pośrednictwem patronki dzisiejszego dnia. Wraz z nią wysławiajmy Boże Miłosierdzie i dawajmy o nim świadectwo, pełniąc dzieła chrześcijańskiej miłości.

Hanna Ożdżyńska, „Oremus” październik 2009, s. 23-24

Do góry

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny OCD

Duch Pocieszyciel

Duchu Święty, napój mnie sobą, abym cieszył się Twoimi owocami radości i pokoju (1 Kor 12, 13; Ga 5, 22)

Oprócz nazwy Ducha Prawdy, Jezus nadaje Duchowi Świętemu także miano „Paraclitus”; nazwa grecka pełna głębokiego znaczenia, którą można przetłumaczyć jako orędownik, obrońca, opiekun, pocieszyciel. Wielu posługuje się tym ostatnim słowem: „Pocieszyciel”, które również przyjmuje liturgia wzywając Ducha Świętego jako „Pocieszyciela doskonałego” i modląc się, aby wierni doznawali „zawsze Jego pociechy” (MP). Odzwierciedla to bardzo dobrze zadanie Ducha względem uczniów po Wniebowstąpieniu Jezusa, a zatem względem całego Kościoła. „Pożyteczne jest dla was moje odejście — powiedział Pan — bo jeżeli nie odejdę, Pocieszyciel nie przyjdzie do was. A jeżeli nie odejdę, poślę Go do was” (J 16, 7), Duch Święty jest posłany, aby prowadził dalej niewidzialnie dzieło Chrystusa: swoją obecnością umacnia Apostołów, których Mistrz opuścił, utrwala i uwewnętrznia ich wiarę, broni ich i wspiera w czasie prześladowań, czyni ich heroldami mężnymi i wiernymi aż do najwyższego świadectwa męczeństwa.

W ostatnim roku swojej posługi Jezus ogłosił uroczyście: „Jeśli ktoś jest spragniony, a wierzy we Mnie, niech przyjdzie do Mnie i pije! Jak rzekło Pismo: Strumienie wody żywej popłyną z Jego wnętrza”. Ewangelista zaś wyjaśnia: „A powiedział to o Duchu, którego mieli otrzymać wierzący w Niego” (J 7, 37-38). Duch Święty jest źródłem żywych wód łaski, którą ożywia wierzących, gasi pragnienie ich serc i napełnia świętą radością, przedsmakiem szczęśliwości wiecznej. Św. Paweł wiele razy mówi o „radości” Ducha Świętego, trwającej w chrześcijaninie nawet wśród wielkich utrapień (1 Tes 1, 6), radości połączonej z pokojem. „Królestwo Boże — mówi on — to nie sprawa tego, co się je i pije, ale to sprawiedliwość, pokój i radość w Duchu Świętym” (Rz I4, 17). Chrześcijanin posiada tajemnice prawdziwej radości, pokoju Ducha Świętego, jako znak czystego sumienia wobec Boga i wobec ludzi, znak serca, które jest mieszkaniem Ducha, który całkowicie w nim panuje.

O Duchu Święty, jesteś obecny we wszystkich rzeczach w sposób niematerialny, bez kształtu, bez zmiany. Nie przestajesz trwać w nich w sposób niewysłowiony, panując razem z Ojcem i rozlewając się wszędzie, i wszystko ogarniając, i we wszystkich rzeczach mieszkając oddzielny, wnikasz w nasze myśli i w byty dla nas niewidzialne, i wszystko badasz, chociaż wszystko znasz, i bez głosu dajesz się słyszeć, i słuchasz dusz, które wewnętrznie wołają w milczeniu, i nad wszystkimi we wszystkim natychmiast się litujesz, umacniasz je i udzielasz niewysłowionej radości wszystkim bytom, gdziekolwiek są.
Ty ogarniasz całokształt tego wszechświata i wszystkie stworzenia masz pod sobą, oświecasz je boskim światłem i obsypujesz dobrodziejstwami dzięki swojemu działaniu i dobroci (Dydym Ślepiec).

Wszechmogący Duchu Pocieszycielu, najłaskawszy pocieszycielu strapionych, przeniknij wnętrze mojego serca swoją potężną mocą; blaskiem swojej jaśniejącej światłości rozraduj, o litościwy gościu, każdy ciemny zakątek mojej duszy i nawiedzając ją, użyźnij obfitością swojej rosy to, co długa posucha osłabiła i zniszczyła... Ugaś moje pragnienie w potoku Twojej miłości, abym niczego już nie chciał kosztować z marnych słodyczy świata... Naucz mnie wypełniać Twoją wolę. Ty bowiem jesteś Bogiem moim...
Szczęśliwy ten, kto zasługuje na to, by Cię gościć! Przez Ciebie zakładają swoje mieszkanie w nim Ojciec z Synem. Przyjdź więc, najłaskawszy Pocieszycielu duszy udręczonej, pomocy w utrapieniach. Przyjdź, Ty, co oczyszczasz z grzechu i leczysz rany. Przyjdź, mocy ułomnych, podporo tych, co upadają; przyjdź, nauczycielu pokornych, Ty, co uniżasz do ziemi pysznych. Przyjdź, słodki ojcze sierot, litościwy obrońco wdów. Przyjdź, nadziejo ubogich, orzeźwienie słabnących.
Przyjdź, gwiazdo żeglarzy, porcie rozbitków. Przyjdź, szczególna ozdobo każdego żyjącego, jedyne zbawienie umierających (św. Anzelm).

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny, karmelita bosy
Żyć Bogiem, t. III, str. 264

Do góry

Książka na dziś

Dzienniczek (miękka okładka). Miłosierdzie Boże w duszy mojej

Dzienniczek (miękka okładka). Miłosierdzie Boże w duszy mojej

św. Faustyna Kowalska

"Dzienniczek" zawiera osobiste zapiski Świętej Siostry Faustyny, polskiej zakonnicy zmarłej w 1937 roku, wizjonerki i mistyczki, której Jezus zlecił przekazanie światu orędzia o Bożym Miłosierdziu. Niezwykłe dzieło duchowe, zachwycające swą prostotą i mądrością. Kieruje ono do każdego z nas osobiste wezwanie do bezgranicznego zawierzania Bogu, który jest "samym Miłosierdziem".

Książka do nabycia w Księgarni Mateusza.

6 PAŹDZIERNIKA 2017

Piątek

Dzień powszedni

Dzisiejsze czytania

(Ba 1,15-22)
Panu, Bogu naszemu, należy się sprawiedliwość, nam zaś zawstydzenie oblicza, jak to jest obecnie, oraz każdemu człowiekowi ziemi judzkiej: mieszkającym w Jerozolimie, królom, zwierzchnikom, kapłanom, prorokom i przodkom naszym, ponieważ zgrzeszyliśmy przed Panem, nie wierzyliśmy Jemu, nie byliśmy posłuszni głosowi Pana, Boga naszego, by pójść za przykazaniami Jego, które nam dał. Od czasu kiedy Pan wyprowadził przodków naszych z ziemi egipskiej, aż do dnia dzisiejszego byliśmy niewierni wobec Pana, Boga naszego, byliśmy tak niedbali, iż nie słuchaliśmy Jego głosu. Przylgnęły przeto do nas nieszczęścia i przekleństwo, jakimi Pan zagroził przez Mojżesza, sługę swego, w dniu, w którym wyprowadził przodków naszych z Egiptu, aby nam dać ziemię, opływającą w mleko i miód, jak to jest i obecnie. Nie byliśmy posłuszni głosowi Pana, Boga naszego, [przekazanemu] we wszystkich mowach proroków, posłanych do nas. Każdy chodził według zamysłów swego złego serca, służyliśmy bowiem obcym bogom i czyniliśmy, co jest złe przed oczami Pana, Boga naszego.

(Ps 79,1-5.8-9)
REFREN: Wyzwól nas, Boże, dla imienia Twego

Boże, poganie wtargnęli do Twego dziedzictwa,
zbezcześcili Twój święty przybytek,
Jeruzalem obrócili w ruiny.
Ciała sług Twoich wydali na pastwę ptaków z nieba,
zwierzętom ziemskim ciała Twoich wiernych.

Ich krew rozlali jak wodę wokół Jeruzalem
i nie miał ich kto pogrzebać.
Przedmiotem wzgardy staliśmy się dla sąsiadów,
igraszką i pośmiewiskiem dla otoczenia.

Jak długo, Panie? Czy wiecznie będziesz się gniewał?
A Twoja zapalczywość płonąć będzie jak ogień?
Nie pamiętaj nam win przodków naszych,
niech szybko nas spotka Twoje miłosierdzie,
bo bardzo jesteśmy słabi.

Wspomóż nas, Boże nasz, Zbawco,
dla chwały Twojego imienia,
wyzwól nas i odpuść nam grzechy
przez wzgląd na swoje imię.

(Ps 95,8ab)
Nie zatwardzajcie dzisiaj serc waszych, lecz słuchajcie głosu Pańskiego.

(Łk 10,13-16)
Jezus powiedział: Biada tobie, Korozain! Biada tobie, Betsaido! Bo gdyby w Tyrze i Sydonie działy się cuda, które u was się dokonały, już dawno by się nawróciły, siedząc w worze pokutnym i w popiele. Toteż Tyrowi i Sydonowi lżej będzie na sądzie niżeli wam. A ty, Kafarnaum, czy aż do nieba masz być wyniesione? Aż do otchłani zejdziesz! Kto was słucha, Mnie słucha, a kto wami gardzi, Mną gardzi; lecz kto Mną gardzi, gardzi Tym, który Mnie posłał.

Do góry

Rozważania do czytań

Ewangeliarz OP

Do góry

Oremus

Liturgia słowa ukazuje nam dziś cierpienie narodu wybranego jako następstwo jego niewierności przymierzu z Jahwe. Bóg po wielekroć przeprowadzał Izraelitów przez doświadczenia mające dla nich znaczenie pedagogiczne. Wciąż też był gotów okazywać im swoją ojcowską miłość. Najpełniejszym jej wyrazem było przyjście na świat Bożego Syna, Jego śmierć i zmartwychwstanie. Odtąd podczas każdej Eucharystii możemy doświadczać owoców ofiary Jezusa. Ewangelia jednak ostrzega nas: ogrom Bożej łaskawości domaga się ludzkiej odpowiedzi – wiary i wdzięczności.

ks. Adam Bednarczyk, „Oremus” październik 2001, s. 21

Do góry

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny OCD

Błogosławieni ubodzy

Panie, udziel mi łaski, abym nie gromadził sobie skarbów na ziemi, lecz w niebie (Mt 6,19. 20)

Jezus rozpoczął głosić Królestwo wymieniając zalety duchowe, potrzebne, by je osiągnąć. Pierwsza dotyczy ubóstwa: „Błogosławieni ubodzy w duchu, albowiem do niech należy Królestwo niebieskie” (Mt 5, 3).

Już w synagodze w Kafarnaum Pan odczytał i zastosował do siebie proroctwo Izajasza: „Duch Pański spoczywa na Mnie... posłał Mnie, abym ubogim niósł dobrą nowinę” (Łk 4, 18). W Starym Testamencie ubogich nie zawsze darzono szacunkiem i uprzejmością, raczej nie liczono się z nimi; bogactwo zaś uważano za znak błogosławieństwa Bożego. Z czasem dopiero ta materialistyczna mentalność zmieniła się tak bardzo, że za szczególny znak opieki Pana nad Jego przyjaciółmi zaczęto uważać ubóstwo: „Nakłoń swe ucho, Panie — śpiewa Psalmista — wysłuchaj mnie, bo jestem nędzny i ubogi” (Ps 86, 1).

Ubodzy, ku którym Bóg skłania się z miłością, a których Jezus nazywa błogosławionymi, to ci, którzy nie tylko godzą się ze swoim losem wydziedziczonych, lecz czynią z niego środek, by zbliżyć się do Pana z pokorą i ufnością, jedynie od Niego oczekując wszelkiego dobra dla siebie. Do ich liczby należy Matka Boża, co więcej, jak mówi Sobór, „Ona zajmuje pierwsze miejsce wśród ubogich Pana i pokornych, którzy z ufnością oczekują od Niego zbawienia i dostępują go” (KK 55). Zwyczajne ubóstwo materialne nie jest jednak równoznaczne z tym usposobieniem wewnętrznym, jakie Jezus pragnie widzieć w swoich uczniach. Kto w ubóstwie nie przestaje żalić się, narzeka na swój stan, a może chowa nienawiść i zazdrość względem posiadających więcej, nie jest ubogim w duchu. Pan pragnie ubóstwa pokornego i zadowolonego, jak to, które obrał święty Franciszek dla siebie i swoich synów, a praktykował Jan XXIII z tak wielką prostotą nawet w czasie swojego pontyfikatu. Ubóstwo materialne jest cenne w oczach Boga, jeśli odwraca się i odrywa od dóbr ziemskich, uznaje własną nędzę — nie tylko materialną, lecz także duchową, i dlatego uwalnia serce od zarozumiałości, wynoszenia się i pychy. Wówczas ubóstwo staje się uległością wobec Boga, otwiera Mu serce człowieka, Bóg zaś ze swej strony otwiera człowiekowi swoje Królestwo.

O Panie, spraw, abym zrozumiał, jak wielki pokój i bezpieczeństwo posiada serce, które nie pragnie żadnej rzeczy na tym świecie. Istotnie, jeśli serce moje pragnie otrzymać dobra doczesne, nie może być ani spokojne, ani bezpieczne, stara się bowiem posiadać to, czego nie ma lub nie stracić tego, co posiada. Gdy w przeciwnościach spodziewa się powodzenia, to w powodzeniu lęka się przeciwności i nawałnica lęków rzuca nim nieustannie tu albo tam. Lecz jeśli Ty, o Boże, udzielisz łaski mojej duszy, aby przywiązała się mocno do pragnienia ojczyzny niebieskiej, będzie mniej wzburzona wskutek zamieszania pochodzącego od rzeczy doczesnych. Spraw, aby we wszelkich niepokojach zewnętrznych chroniła się ona w tym swoim pragnieniu jak w najgłębszym ukryciu, przywiązywała się do niego nie pozwalając się z niego usunąć, by wznosiła się ponad wszystkie rzeczy zmienne i w ciszy swojego pokoju niech pozostaje w świecie i poza światem (św. Grzegorz Wielki).

O Jezu, pierwszym Twoim towarzyszem na ziemi było ubóstwo dobrowolne, nieustanne, doskonałe, najwyższe... Chciałeś żyć i być ubogim we wszystkich rzeczach doczesnych... Ze wszystkich rzeczy tego świata raczyłeś przyjąć tylko ostateczną nędzę, braki, głód i pragnienie, zimno i gorąco, wielki trud, twardość i surowość. Chciałeś żyć jako ubogi u krewnych i przyjaciół, ubogi we wszelką miłość doczesną... na koniec ogołociłeś się z siebie samego; stałeś się ubogim w swoją moc i mądrość oraz chwałę. Boże nie stworzony i uczłowieczony, Boże wcielony i umęczony, raczyłeś ukazać się i żyć na tym świecie jak człowiek ubogi, bez żadnej potęgi, skończony i najniższy, bez chwały, pozbawiony wszelkiej mądrości ludzkiej. O niedocenione ubóstwo! O ubóstwo wygnane... z tego świata przez ludzi wszelkiego stanu! Gdzie można znaleźć człowieka, który by mógł się chlubić, że należy do tak doskonałego towarzystwa? Szczęśliwy ten człowiek, który pokutując może doznawać radości w tym towarzystwie, od chwili gdy Ty, o Chryste, raczyłeś przyjąć na siebie ubóstwo jako środek nauczania (bł. Aniela z Foligno).

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny, karmelita bosy
Żyć Bogiem, t. III, str. 268

Do góry

Książka na dziś

Różaniec z modlitwą o uzdrowienie

Różaniec z modlitwą o uzdrowienie

Bożena Hanusiak

„Jeśli szukasz uzdrowienia – weź do ręki różaniec. Świadomie, bez pośpiechu rozważaj tajemnice Bożego zwycięstwa. Przez wiarę masz w nich udział. Odmawiając różaniec, otwierasz serce na uzdrawiającą obecność Ducha Świętego. On prowadzi cię do Jezusa, abyś przez Niego odnalazł więź z twoim Ojcem w niebie. Modlitwa pełna prostoty, a zarazem mocy – różaniec święty – odmawiana często, codziennie, nieustannie, stanie się dla ciebie drogą do przyjęcia Bożego uzdrowienia”. Bóg każdego dnia pragnie uzdrawiać ludzi ze wszystkich zranień, które powoduje grzech. Maryja wzywana w modlitwie różańcowej pomaga nam otworzyć serca na tę niezwykłą łaskę. Różaniec z modlitwą o uzdrowienie to rozważania połączone z głęboką refleksją nad darem, który Bóg w takiej obfitości ofiaruje każdemu człowiekowi.

Książka do nabycia w Księgarni Mateusza.

7 PAŹDZIERNIKA 2017

Sobota

Wspomnienie Najświętszej Maryi Panny Różańcowej

Dzisiejsze czytania

(Ba 4,5-12.27-29)
Bądź dobrej myśli, narodzie mój, pamiątko Izraela! Zostaliście zaprzedani poganom, ale nie na zatracenie; dlatego zostaliście wydani nieprzyjaciołom, iż pobudziliście Boga do gniewu. Rozgniewaliście bowiem Stworzyciela swego ofiarami składanymi złym duchom, a nie Bogu. Zapomnieliście o waszym Żywicielu, Bogu wiekuistym, zasmuciliście też Jerozolimę, która was wychowała. Widziała bowiem przychodzący na was gniew Boży i rzekła: "Słuchajcie, sąsiedzi Syjonu, Bóg zasmucił mnie bardzo, widzę bowiem niewolę moich synów i córek, jaką im zesłał Przedwieczny. Wyżywiłam ich z radością, a odesłałam z płaczem i smutkiem. Niech nikt się nie śmieje, żem wdowa i opuszczona przez wielu. Zostałam opuszczona z powodu grzechów dzieci moich, ponieważ wyłamały się spod prawa Bożego. Ufajcie, dzieci, wołajcie do Boga, a Ten, który dopuścił to na was, będzie pamiętał o was. Jak bowiem błądząc myśleliście o odstąpieniu od Boga, tak teraz, nawróciwszy się, szukajcie Go dziesięciokrotnie. Albowiem Ten, co zesłał na was to zło, przywiedzie radość wieczną wraz z wybawieniem waszym".

(Ps 69,33-37)
REFREN: Pan wysłuchuje biednych i pokornych

Patrzcie i cieszcie się ubodzy,
niech ożyje serce szukających Boga.
Bo Pan wysłuchuje biednych i swoimi więźniami nie gardzi.
Niechaj Go chwalą niebiosa i ziemia,
morza i wszystko, co w nich żyje.

Bóg bowiem ocali Syjon
i miasta Judy zbuduje,
tam będą mieszkać i mieć posiadłości.
To będzie dziedzictwem potomstwa sług Jego,
miłujący Jego imię przebywać tam będą.

(Mt 11,25)
Wysławiam Cię, Ojcze, Panie nieba i ziemi, że tajemnice królestwa objawiłeś prostaczkom.

(Łk 10,17-24)
Wróciło siedemdziesięciu dwóch z radością mówiąc: Panie, przez wzgląd na Twoje imię, nawet złe duchy nam się poddają. Wtedy rzekł do nich: Widziałem szatana, spadającego z nieba jak błyskawica. Oto dałem wam władzę stąpania po wężach i skorpionach, i po całej potędze przeciwnika, a nic wam nie zaszkodzi. Jednak nie z tego się cieszcie, że duchy się wam poddają, lecz cieszcie się, że wasze imiona zapisane są w niebie. W tej właśnie chwili Jezus rozradował się w Duchu Świętym i rzekł: Wysławiam Cię, Ojcze, Panie nieba i ziemi, że zakryłeś te rzeczy przed mądrymi i roztropnymi, a objawiłeś je prostaczkom. Tak, Ojcze, gdyż takie było Twoje upodobanie. Ojciec mój przekazał Mi wszystko. Nikt też nie wie, kim jest Syn, tylko Ojciec; ani kim jest Ojciec, tylko Syn i ten, komu Syn zechce objawić. Potem zwrócił się do samych uczniów i rzekł: Szczęśliwe oczy, które widzą to, co wy widzicie. Bo powiadam wam: Wielu proroków i królów pragnęło ujrzeć to, co wy widzicie, a nie ujrzeli, i usłyszeć, co słyszycie, a nie usłyszeli.

Do góry

Rozważania do czytań

Ewangeliarz OP

Do góry

Oremus

Obchodzimy dziś wspomnienie Najświętszej Maryi Panny Różańcowej. Jest to dzień szczególnej wdzięczności Bogu za dar modlitwy różańcowej, która dla wielu jest drogą zbliżenia się do Boga przez medytowanie Jego zbawczych tajemnic. Bóg jest naszym Ojcem, do którego możemy się zwracać z prostotą i ufnością jako Jego dzieci i który prowadzi nas do pełni życia. Prośmy Maryję, aby w Różańcu poprowadziła nas drogą bezwarunkowego zawierzenia Mu siebie samych i nauczyła nas odnajdować radość w pełnieniu Jego woli.

Bogna Paszkiewicz, „Oremus” październik 2009, s. 33

Do góry

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny OCD

Błogosławieni uciśnieni

Jeśli współcierpimy z Tobą, o Chryste, wespół z Tobą żyć i królować będziemy (2 Tm 2, 11-12)

Jezus przyszedł głosić dobrą nowinę ubogim, lecz przyszedł także „więźniom głosić wolność... uciśnionych odsyłać wolnych” (Łk 4, 18). Oto nieomylny znak zbawienia, jakie swojemu ludowi Bóg obiecał, a prorocy zapowiadali. Mesjasz pochyla się nad każdą ludzką nędzą, by ją uleczyć, by przynieść ulgę i radość uciśnionym, pocieszyć płaczących. Jednak zarówno uciśnionych, jak i ubogich nie zabraknie nigdy na świecie. Cudowne uzdrowienia, jakich Pan dokonał — „niewidomi wzrok odzyskują, chromi chodzą, trędowaci doznają oczyszczenia i głusi słyszą” (Łk 7, 22) — są tylko symbolem głębszego i bardziej istotnego zbawienia. Dzieło Jezusa nie ogranicza się tylko do ciała, lecz schodzi głębiej: dotyka serc i leczy je z największego zła, to jest z grzechu. Utrapienia fizyczne i moralne — choroby, smutki, prześladowania, uciski życia — stają się przekaźnikiem, dzięki któremu dzieło zbawienia łatwiej dosięga człowieka.

„Biada wam, którzy się teraz śmiejecie, albowiem smucić się i płakać będziecie”, powiedział Jezus (Łk 6, 25). Kto żyje w rozkoszy, kto posiada wszystko, czego pragnie, i nic mu nie brakuje, naraża się na straszliwe ryzyko. Zadowolony z siebie i z życia ziemskiego, nie zauważa zmienności swojego losu, nie odczuwa potrzeby zbawienia, nie otwiera serca dla nadziei rzeczy niebieskich. Natomiast człowiek uciśniony, niezdolny uwolnić się od swoich utrapień, zdaje sobie sprawę, że tylko Bóg może mu pomóc: tylko On może go zbawić w czasie i w wieczności. Uciśnieni i ubodzy, przyjmując z rąk Boga swój los, poddają Mu się z pokorą, a chociaż cierpią, nie przestają wierzyć Jego ojcowskiej miłości i nieskończonej Opatrzności. Jezus nazwał ich błogosławionymi, „albowiem oni będą pocieszeni” (Mt 5, 4). I chociaż doskonała pociecha przypadnie im dopiero w życiu wiecznym, tutaj na ziemi, w utrapieniach, też nie będą jej pozbawieni, czując się bliskimi Chrystusowi, który razem z nimi i za nich niesie krzyż.

Boże mój, oto jestem przed Tobą, nędzny, mały, ogołocony ze wszystkiego. Jestem niczym, nic nie posiadam i nic nie mogę... Ty jesteś moim wszystkim, moim bogactwem.
   Boże mój, dziękuję Ci, że chciałeś, abym był niczym w obliczu Twoim... Dzięki Ci za złudzenia, niesprawiedliwości, upokorzenia. Uznaję, że były mi potrzebne. O Boże mój, bądź błogosławiony, kiedy mnie doświadczasz. Wyniszczaj mnie coraz więcej. Obym był w budowie nie jako kamień obrobiony i wygładzony ręką artysty, lecz jako ziarnko ciemnego piasku, wzięte z prochu drogi.
   Boże mój, dziękuję Ci, że pozwoliłeś mi przewidzieć słodycz Twoich pociech. Dziękuję Ci, żeś mnie ich pozbawił. Nie opłakuję niczego, jedynie to, że nie dosyć Cię umiłowałem. I pragnę jedynie tego, by spełniła się Twoja wola. O Jezu, ręka Twoja jest słodka, nawet wówczas gdy doświadczenie sięga szczytu. Obym został ukrzyżowany, lecz ukrzyżowany dla Ciebie (Generał de Sonis).

Ty, o Panie, pocieszyłeś mnie w smutku. Istotnie, tylko ten szuka pociechy, kto znajduje się w nędzy... Tu, niestety, jest kraj zgorszenia, pokus, wszelkiego zła; lecz jeśli tutaj doznajemy ucisku, zasłużymy sobie na radość tam w górze; jeśli tutaj cierpimy, zasłużymy sobie na pociechę, tam w górze... Tu jest kraina umarłych. Znika kraina umarłych, przychodzi ziemia żyjących. W krainie umarłych panuje trud, cierpienie, strach, ból, pokusa, jęki i wzdychania. Tutaj ludzie szczęśliwi są z pozoru, a nieszczęśliwi w rzeczywistości, tutaj bowiem, na ziemi, złudną jest szczęśliwość, a prawdziwą nędza. Lecz uznając, że teraz jestem pogrążony w prawdziwej nędzy, potem doznam prawdziwej szczęśliwości. I właśnie dlatego, że teraz jestem nędzny, słucham Ciebie, o Panie, gdy mówisz: „Błogosławieni, którzy płaczą!” Tak, prawdziwie szczęśliwi ci, którzy płaczą! Nic nie jest tak blisko nędzy jak płacz; nic tak dalekiego i przeciwnego nędzy jak szczęśliwość; a jednak Ty mówisz o płaczących i nazywasz ich szczęśliwymi... Lecz dlaczego są szczęśliwymi? Dlatego, że mają nadzieję. Dlaczego więc płaczą? Płaczą dlatego, że są tym, czym są teraz. Spraw, o Panie, abym płakał w tym życiu śmiertelnym, w utrapieniach obecnego życia, w czasie mego wygnania; lecz ponieważ uznaję, że jestem pogrążony w takich nędzach i płaczę z tego powodu, spraw, abym był szczęśliwy (św. Augustyn).

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny, karmelita bosy
Żyć Bogiem, t. III, str. 271

Do góry

Książka na dziś

Wiara i teologia

Wiara i teologia

Jacek Salij OP

Jacek Salij OP udowadnia, że szukanie Boga jest powołaniem chrześcijanina. A jeśli Go szukamy, to powinniśmy rozumieć, czym jest wiara, aby zabezpieczyć się przed podejmowaniem błędnych tropów. Ojciec Jacek dzięki niezliczonym tekstom z dziedziny duchowości i teologii – przez wiele lat prowadził w miesięczniku „W drodze” popularną rubrykę „Szukającym drogi”, która zaowocowała kilkoma wydaniami książkowymi – zyskał opinię dominikanina, któremu można zadać każde, nawet najtrudniejsze pytanie. W zbiorze Wiara i teologia autor mierzy się z zasadniczymi kwestiami. Dowiemy się, czy możliwa jest teologia poza Kościołem, czym jest światło wiary, a także dlaczego Pan Jezus tak wiele się modlił.

Książka do nabycia w Księgarni Mateusza.