8 PAŹDZIERNIKA 2017

Niedziela

XXVII niedziela zwykła

Dzisiejsze czytania

(Iz 5,1-7)
Chcę zaśpiewać memu Przyjacielowi pieśń o Jego miłości ku swojej winnicy! Przyjaciel mój miał winnicę na żyznym pagórku. Otóż okopał ją i oczyścił z kamieni i zasadził w niej szlachetną winorośl; pośrodku niej zbudował wieżę, także i tłocznię w niej wykuł. I spodziewał się, że wyda winogrona, lecz ona cierpkie wydała jagody. Teraz więc, o mieszkańcy Jeruzalem i mężowie z Judy, rozsądźcie, proszę, między Mną a między winnicą moją. Co jeszcze miałem uczynić winnicy mojej, a nie uczyniłem w niej? Czemu, gdy czekałem, by winogrona wydała, ona cierpkie dała jagody? Więc dobrze! Pokażę wam, co uczynię winnicy mojej: rozbiorę jej żywopłot, by ją rozgrabiono; rozwalę jej ogrodzenie, by ją stratowano. Zamienię ją w pustynię, nie będzie przycinana ni plewiona, tak iż wzejdą osty i ciernie. Chmurom zakażę spuszczać na nią deszcz. Otóż winnicą Pana Zastępów jest dom Izraela, a ludzie z Judy szczepem Jego wybranym. Oczekiwał On tam sprawiedliwości, a oto rozlew krwi, i prawowierności, a oto krzyk grozy.

(Ps 80,9.12-16.19-20)
Refren: Winnicą Pana jest dom Izraela

Przeniosłeś z Egiptu winorośl
i zasadziłeś ją wygnawszy pogan.
Rozpostarła swe pędy aż do Morza,
aż do Rzeki swe latorośle.

Dlaczego zburzyłeś jej ogrodzenie
i każdy przechodzień zrywa jej grona?
Niszczy ją dzik leśny
i obgryzają polne zwierzęta.

Powróć, Boże Zastępów,
wejrzyj z nieba, spójrz i nawiedź tę winorośl.
I chroń to, co zasadziła Twoja prawica,
latorośl, którą umocniłeś dla siebie.

Już więcej nie odwrócimy się od Ciebie,
daj nam nowe życie, a będziemy Cię chwalili.
Odnów nas, Panie, Boże Zastępów,
i rozjaśnij nad nami swoje oblicze,
a będziemy zbawieni.

(Flp 4,6-9)
O nic się już zbytnio nie troskajcie, ale w każdej sprawie wasze prośby przedstawiajcie Bogu w modlitwie i błaganiu z dziękczynieniem! A pokój Boży, który przewyższa wszelki umysł, będzie strzegł waszych serc i myśli w Chrystusie Jezusie. W końcu, bracia, wszystko, co jest prawdziwe, co godne, co sprawiedliwe, co czyste, co miłe, co zasługuje na uznanie: jeśli jest jakąś cnotą i czynem chwalebnym - to miejcie na myśli! Czyńcie to, czego się nauczyliście, co przejęliście, co usłyszeliście i co zobaczyliście u mnie, a Bóg pokoju będzie z wami.

(J 15,16)
Nie wyście Mnie wybrali, ale Ja was wybrałem, abyście szli i owoc przynosili.

(Mt 21,33-43)
Jezus powiedział do arcykapłanów i starszych ludu: Posłuchajcie innej przypowieści! Był pewien gospodarz, który założył winnicę. Otoczył ją murem, wykopał w niej tłocznię, zbudował wieżę, w końcu oddał ją w dzierżawę rolnikom i wyjechał. Gdy nadszedł czas zbiorów, posłał swoje sługi do rolników, by odebrali plon jemu należny. Ale rolnicy chwycili jego sługi i jednego obili, drugiego zabili, trzeciego zaś ukamienowali. Wtedy posłał inne sługi, więcej niż za pierwszym razem, lecz i z nimi tak samo postąpili. W końcu posłał do nich swego syna, tak sobie myśląc: Uszanują mojego syna. Lecz rolnicy zobaczywszy syna mówili do siebie: To jest dziedzic; chodźcie zabijmy go, a posiądziemy jego dziedzictwo. Chwyciwszy go, wyrzucili z winnicy i zabili. Kiedy więc właściciel winnicy przyjdzie, co uczyni z owymi rolnikami? Rzekli Mu: Nędzników marnie wytraci, a winnicę odda w dzierżawę innym rolnikom, takim, którzy mu będą oddawali plon we właściwej porze. Jezus im rzekł: Czy nigdy nie czytaliście w Piśmie: Właśnie ten kamień, który odrzucili budujący, stał się głowicą węgła. Pan to sprawił, i jest cudem w naszych oczach. Dlatego powiadam wam: Królestwo Boże będzie wam zabrane, a dane narodowi, który wyda jego owoce.

Do góry

Rozważania do czytań

Ewangeliarz OP

Do góry

Oremus

Miłosierny Bóg dba o nas, ofiarowując każdemu dary potrzebne dla życia doczesnego i wiecznego. O nic nie musimy się zbytnio troszczyć. Jeśli ufamy Bogu, Jego pokój napełnia nasze myśli i serca. Musimy jednak być czujni, byśmy nie stali się podobni do winnicy, która pomimo starań gospodarza wydała cierpkie jagody. Albo do niewdzięcznych i przewrotnych rolników, lekceważących swego Pana. Z wdzięcznością przyjmijmy dziś Chrystusa, który przychodzi do nas, aby nas odnowić i nakarmić swoim słowem i Ciałem.

Małgorzata Durnowska, „Oremus” październik 2002, s. 26

Do góry

Ks. Edward Staniek

Odrzucony kamień

Powstawanie światopoglądu można porównać do budowy domu. Człowiek przez całe lata gromadzi różnoraki materiał. Dokonuje tego drogą systematycznej nauki w szkole i na studiach, drogą obserwacji świata i życia, a szczególnie drogą własnych doświadczeń. W pewnym momencie pragnie to wszystko ułożyć w jedną sensowną całość. Rozgląda się wówczas za planami domu. Chodzi o wizję życia opartą na określonej hierarchii wartości. Ten dom winien być piękny, obszerny, wygodny zarówno dla właściciela, jak i gości. Ideałem jest znalezienie takich planów, by w budowie tego domu można było wykorzystać całość zebranego materiału. Jeśli nic nie zostaje na placu budowy, jeśli wszystko zostało ułożone we właściwym miejscu, to znaczy, że światopogląd jest dobry. Rzecz jasna musi on być otwarty na możliwość rozbudowy i doskonalenia, bo życia nie da się zamknąć w żadne statyczne ramy.

Proces budowy światopoglądu jest długi i wymaga wiele trudu oraz cierpliwości. Prawie nikt nie jest w stanie budować światopoglądu od samego początku bezbłędnie. Ciągle coś trzeba poprawiać. Bywają okresy kryzysów, gdy wznoszona budowla wali się w gruzy i trzeba ją wznosić na nowo. Klęski tego typu, jakkolwiek bardzo bolesne, nie są jednak bezowocne. W następnej budowli właściciel unika już popełnionych błędów i wznosi dom doskonalszy.

Do tej koncepcji życia, traktowanego jako wznoszenie budowli, nawiązuje Chrystus w rozmowie z przywódcami narodu wybranego, kiedy przytacza tekst psalmu 118: „Kamień odrzucony przez budujących, stał się głowicą węgła” (Mt 21, 42). W interpretacji Mistrza z Nazaretu tekst ten zyskuje jednoznaczną interpretację. Kamieniem tym jest sam Jezus Chrystus.

Wśród różnorodnego materiału budowlanego, jaki człowiek gromadzi w celu budowy swego światopoglądu, znajduje się i Chrystus. Oryginalny Kamień. Najcenniejszy, jaki można spotkać na ziemi. Jego pochodzenie nie jest z tego świata. Różne też są próby wkomponowania Go w światopogląd. Jedni traktują Go jako klejnot i budują dla Niego pancerną kasę. Inni stawiają Go na najbardziej eksponowanym miejscu, by się Nim szczycić. Jeszcze inni budują dla Niego mały ołtarzyk, wychodząc z założenia, że w światopoglądzie religijnym winno być miejsce na małą kapliczkę. Są to jednak wszystko próby nieudane. Tego kamienia nie da się bowiem ustawić tam, gdzie człowiek chce. On ma tylko jedno miejsce. Jest kamieniem węgielnym, to znaczy decydującym o fundamencie całej budowli.

Rozmowa Jezusa z przywódcami narodu wybranego odsłania ich decyzję. Ponieważ zrozumieli, że nie mogą Jezusa „ustawić” i wykorzystać tak, jak tego pragnęli, postanowili Go odrzucić. Do ich budowli nie pasował. Ocalając budowlę zdecydowali się na odrzucenie najcenniejszego kamienia, jaki znalazł się w ich rękach. Paradoks tej decyzji tkwi w tym, że wartość odrzuconego przez nich kamienia przewyższała miliony razy wartość budowli, którą chcieli ocalić.

Błąd przywódców narodu wybranego popełnia wielu ludzi. Nie jest łatwo położyć Chrystusa w fundamencie swego światopoglądu i życia. On bowiem natychmiast zaczyna decydować o koncepcji całej budowli. On jest nie tylko kamieniem węgielnym, ale i inżynierem nadzorującym wznoszenie budowli. On też organizuje dalsze zbieranie materiału. On decyduje o jego wykorzystaniu. On też posiada przygotowany z dokładnością do sekundy plan robót. Z chwilą uznania Jezusa za fundament życia rozpoczyna się wytężona praca, która trwa już do śmierci. Z Nim i w Nim powstaje niepowtarzalny dom życia o niezwykłym rozmachu.

Święci to ludzie, którzy „kamień odrzucony przez budujących”, uczynili kamieniem węgielnym swego życia. Ponieważ jest to Boski kamień, nie należy się dziwić, że wzniesiona na nim budowla trwa wiecznie.

Ks. Edward Staniek

 

Braterski przykład

Nikt nie potrafi podać właściwej ceny za dobry przykład. Tak jak nikt nie potrafi wycenić szkód uczynionych przez zły przykład, czyli zgorszenie. Ważne jest braterskie upomnienie, ważne jest mądre pouczenie, ale ponad tymi wartościami jest dobry przykład.

Ten dobry przykład jedni dają, rzec można, programowo. Doceniając rolę tego przykładu tam, gdzie spoczywają na nich oczy ludzkie, mobilizują się do wzorowego postępowania. Są wychowawcy, którzy czekają na wakacje, by mogli wreszcie zejść z pola widzenia wychowanków i być w pełni sobą. Są prawi i na wakacjach nie schodzą na kręte ścieżki, jako wychowawcy jednak bardzo zabiegają, by programowo być wzorem dla podwładnych. Zapytani, dlaczego tak jest, z uśmiechem odpowiadają: „Bo w ciągu roku za dobry przykład nam płacą”. To dowód poczucia odpowiedzialności za wychowanków. Jest coś prawdy w tym powiedzeniu, że społeczeństwo „płaci” wychowawcy za dobry przykład. On bowiem stanowi istotny element wychowania.

Piękniejszym jednak jest dobry przykład nie programowy i nie „za pieniądze”, lecz promieniujący niejako z głębi serca. To jest mniej więcej tak jak z chlebem. Ten pierwszy, aby w oczach innych był możliwie najlepszy, chce być smarowany masłem, natomiast ten drugi jest tak smaczny, że wcale nie zabiega o to, by był ubogacony masłem. Taki człowiek jest dobry, uczciwy, prawy, niezależnie od tego, czy ktoś na niego zwraca uwagę, czy nie. Jego nie męczy dawanie dobrego przykładu i nigdy mu nikt za niego nie płaci.

W Ewangelii chodzi głównie o ten drugi rodzaj dobrego przykładu. To jest zasadnicza droga przekazu wartości Ewangelii i objawienia światu dobrego Boga. My najczęściej mówiąc o roli przykładu w kształtowaniu człowieka mamy na uwadze dzieci i młodzież, tzn. pierwsze etapy kształtowania osobowości. Czytając jednak Ewangelię z łatwością można zauważyć, że Chrystusowi wcale nie chodzi o ten wymiar dobrego przykładu. Dla Niego dobry przykład jest jednym z podstawowych elementów budowy braterskiej wspólnoty oraz głównym narzędziem apostolstwa. Sam umył uczniom nogi i powiedział: „Dałem wam przykład, abyście i wy podobnie czynili, jak Ja wam uczyniłem” (J 13, 15). To nie jest słowo skierowane ani do dzieci, ani do młodzieży. To jest słowo skierowane przez Chrystusa, liczącego ponad trzydzieści lat, do dojrzałych mężczyzn.

Doskonale zrozumiał to św. Paweł, kiedy do Filipian pisał: „Czyńcie to, czegoście się nauczyli, co przyjęliście, co usłyszeliście i co zobaczyliście u mnie” (4, 9). W tych słowach Apostoł Narodów ujął cały sekret przekazu Ewangelii.

To jest mniej więcej tak, jakby koło zębate współpracowało idealnie z drugim kołem, którym jest sam Bóg. Wszystkie inne koła chcąc z nim współpracować muszą się do niego dopasować. Dostrzegając piękno i bogactwo jego życia, pragną w nim uczestniczyć. Paweł właśnie to ma na uwadze, gdy pisze: „bądźcie naśladowcami moimi, jak ja Chrystusa”. Jego życie zostało już doszlifowane do idealnej współpracy z Chrystusem. Może więc podać siebie jako normę godną naśladowania.

Braterstwo Ewangeliczne jaśnieje coraz pełniejszym blaskiem tam, gdzie jeden drugiego mobilizuje swoim dobrym przykładem do podjęcia wysiłku, by był dobry i święty. Każdy przeżywa chwile słabości i każdy musi walczyć z różnymi pokusami, wówczas przykład bliskich stanowi wielką pomoc. A jeśli więzy braterskie są oparte na pokrewieństwie lub umocnione przez sakramentalne małżeństwo, dochodzi do tego dodatkowy motyw zaufania, czyli troski o to, by nie zawieść dobrego i mądrego brata, męża, żony.

Ks. Edward Staniek

Do góry

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny OCD

O Boże, wejrzyj z nieba i zobacz; chroń tę winnicę, którą zasadziła Twa prawica (Ps 80, 15-16)

Przypowieść o winnicy jest głównym tematem dzisiejszej liturgii. Przypowieść wspólna Staremu i Nowemu Testamentowi, którą posługiwali się najpierw prorocy, a potem Jezus, mówiąc o miłości Boga dla swego narodu i o niewdzięczności tegoż. Izajasz (5, 1-7; I czytanie) opisuje historię Izraela jako historię winnicy Pańskiej, którą Pan posiadł w ziemi żyznej, „okopał i oczyścił z kamieni i zasadził w niej szlachetną winorośl” (tamże 2), zbudował wieżę, by bronić jej przed złodziejami, i zaopatrzył w kadź. Wszystko więc każe się spodziewać najlepszego winobrania, winnica natomiast „wydała cierpkie jagody” (tamże). Rola, którą rolnik uprawia, wydaje dobre owoce, lecz winnica Pańska odmawia ich. Bóg wówczas zwraca się do swojego ludu: „Rozsądźcie między Mną a między winnicą moją. Co jeszcze miałem uczynić w winnicy mojej, a nie uczyniłem w niej?” (tamże 3-4).

Uznając winę winnicy nie przynoszącej owoców, Izrael jest zmuszony osądzić siebie samego. Bóg go wybrał na swój naród, wyprowadził z niewoli, przeszczepił do ziemi urodzajnej, bronił przed nieprzyjaciółmi, Izrael jednak nie odpowiedział na tak wielką miłość.

Ewangelia (Mt 21, 33-43) podejmuje przenośnię Izajasza i rozwija ją mówiąc o innych niezmierzonych dobrodziejstwach, jakie Bóg uczynił swojemu ludowi. Pan posyłał do niego wielokrotnie „swoje sługi”, czyli proroków; lecz rolnicy, to jest przywódcy Izraela, którym została powierzona winnica Pańska, źle się z nimi obeszli, jednych pobili lub zabili, innych ukamienowali. Na koniec, na dowód swojej najwyższej miłości, Bóg posłał swojego Boskiego Syna; lecz również Jego pochwycono, wyrzucono z winnicy i zabito, ukrzyżowano „poza” murami Jerozolimy. Odpowiedzialność i niewdzięczność narodu wybranego wzrosła ogromnie. I oto konsekwencje: Izajasz mówił o zniszczeniu winnicy Pańskiej, które było symbolem porażki Izraela, wysiedlenia i wygnania. Jezus natomiast ogłasza, że „winnicę odda w dzierżawę innym rolnikom” (tamże 41), i jeszcze jaśniej, bez przenośni: „Królestwo Boże będzie wam zabrane, a dane narodowi, który wyda jego owoce” (tamże 43). Izrael z powodu swojej niewdzięczności został zastąpiony przez inne narody. Synagoga przez Kościół. Lecz czy nowy Lud Boży jest wierniejszy od dawnego? Również nowego dotyczą obydwie przypowieści Izajasza i Jezusa. Jeśli winnica Kościoła nie przyniesie owoców, jakich Bóg oczekuje od niego, spotka go los Izraela. Jednak nie dotyczy to jedynie Kościoła jako społeczności, lecz każdego jego członka. Każdy ochrzczony powinien być „winnicą Pańską” i przynosić owoc, przede wszystkim przyjmując Jezusa, idąc za Nim i żyjąc wszczepiony w Niego, „w prawdziwy szczep”, poza którym jest tylko śmierć. W Nowym Testamencie istotnie „winnicą Pańską” jest nie tylko lud, który Bóg wybrał i umiłował, lecz lud, który wybrał i umiłował w Chrystusie, lud wszczepiony w Tego, który powiedział: „Ja jestem prawdziwym krzewem winnym, a Ojciec mój jest Tym, który uprawia... Ja jestem krzewem winnym, wy — latoroślami. Kto trwa we Mnie, a Ja w nim, ten przynosi owoc obfity, ponieważ beze Mnie nic nie możecie uczynić” (J 15, 1-5).

W tej perspektywie drugie czytanie (Flp 4, 6-9) można uznać za wezwanie do częstego zwracania się do Boga, do ufności i wdzięczności względem Tego, który nas wybrał na swój naród, i za zobowiązanie, by przynosić obfite owoce dobra: „Bracia, wszystko, co jest prawdziwe, co godne, co sprawiedliwe, co czyste, co miłe, co zasługuje na uznanie: jeśli jest jakąś cnotą i czynem chwalebnym — to miejcie na myśli” (tamże 8).

Wyrwałeś winorośl z Egiptu, o Panie; wygnałeś pogan, a ją zasadziłeś. Grunt dla niej przygotowałeś, a ona zapuściła korzenie i napełniła ziemię...
Powróć, o Boże zastępów! Wejrzyj z nieba, zobacz i nawiedź tę winorośl. I chroń tę, którą zasadziła Twa prawica, latorośl, którą umocniłeś dla siebie...
Nie odstąpimy już więcej od Ciebie; zachowaj nas przy życiu, byśmy wzywali Twojego imienia. Panie, Boże zastępów, odnów nas i ukaż Twe pogodne oblicze, abyśmy doznali zbawienia (Psalm 80, 9-10. 15-16. 19-20).

O Boże wieczny, skoro wtedy, kiedy człowiek był drzewem śmierci. Tyś go przemienił w drzewo życia, wszczepiając siebie, który jesteś życiem, w człowieka, chociaż owo drzewo wskutek swoich grzechów rodziło nie pochodzące od Ciebie owoce śmierci, o Życie wieczne, tak i teraz możesz zabezpieczyć zbawienie całego świata, który, jak widzę dzisiaj, nie wszczepia się w Ciebie... O Życie wieczne, którego nie znamy, nieświadome stworzenia; o biedna, o ślepa duszo moja, gdzie jest wołanie, gdzie są łzy, jakie powinnaś wylewać w obliczu swojego Boga, który nieustannie cię zaprasza?... Ja wydawałam tylko owoc śmierci, bo nie wszczepiłam się w Ciebie.
Jak wielką światłość i godność otrzymuje dusza wszczepiona w Ciebie! O niezmierzona szczodrobliwości!... A skąd bierzesz, o drzewo, które samo z siebie jesteś bezpłodne i martwe, te owoce życia? Z drzewa żywota; gdybyś ty nie wszczepiło się w Niego, nie mogłobyś wydać żadnego owocu własną mocą, bo jesteś niczym.
O Prawdo wieczna, miłości niewysłowiona, ty przyniosłaś nam owoce ognia, miłości, światła i skorego posłuszeństwa. Dzięki temu posłuszeństwu pobiegłeś jak zakochany do haniebnej śmierci na krzyżu i dałeś nam te owoce dzięki wszczepieniu swojego Bóstwa w nasze człowieczeństwo i przez wszczepienie, jakiego dokonałeś ciałem swoim na drzewie krzyża. W ten sposób, o Boże wieczny, dusza wszczepiona w Ciebie, prawdę, nie dba o nic innego, jak tylko o część Twoją i zbawienie dusz: staje się wierną, roztropną i cierpliwą (św. Katarzyna ze Sieny).

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny, karmelita bosy
Żyć Bogiem, t. III, str. 275

Do góry

Książka na dziś

Światło świętego ojca Pio

Światło świętego ojca Pio

Patrick Sbalchiero

Ojciec Pio to jeden z największych świętych w dziejach Kościoła, a jego życie do czasów nam współczesnych skrywa wielkie tajemnice. Znakomity chrześcijański historyk i biograf zakonnika z Pietrelciny, Patrick Sbalchiero, zebrał tutaj najbardziej poruszające myśli oraz refleksje tego świętego. „Światło świętego ojca Pio” to niepowtarzalna szansa, by zajrzeć głęboko w dusze wielkiego kapłana, poznać jego przejmujące medytacje na temat Aniołów, Matki Bożej, Kościoła, rodziny, grzechu oraz demonów. Za sprawa tych tekstów stają się nam bliskie mistyczne przeżycia ojca Pio, łaska gorącej wiary w Boga, fizyczne zmagania z szatanem, a także całkowicie przyziemne doświadczenia niesienia pomocy chorym, ubogim i zniewolonym przez zło.

Książka do nabycia w Księgarni Mateusza.

9 PAŹDZIERNIKA 2017

Poniedziałek

Wspomnienie bł. Wincentego Kadłubka, biskupa

Dzisiejsze czytania

(Jon 1,1-2.11)
Pan skierował do Jonasza, syna Amittaja, te słowa: Wstań, idź do Niniwy - wielkiego miasta - i upomnij ją, albowiem nieprawość jej dotarła przed moje oblicze. A Jonasz wstał, aby uciec do Tarszisz przed Panem. Zszedł do Jafy, znalazł okręt płynący do Tarszisz, uiścił należną opłatę i wsiadł na niego, by udać się nim do Tarszisz, daleko od Pana. Ale Pan zesłał na morze gwałtowny wiatr, i powstała wielka burza na morzu, tak że okrętowi groziło rozbicie. Przerazili się więc żeglarze i każdy wołał do swego bóstwa; rzucili w morze ładunek, który był na okręcie, by uczynić go lżejszym. Jonasz zaś zszedł w głąb wnętrza okrętu, położył się i twardo zasnął. Przystąpił więc do niego dowódca żeglarzy i rzekł mu: Dlaczego ty śpisz? Wstań, wołaj do Boga twego, może wspomni Bóg na nas i nie zginiemy. Mówili też [żeglarze] jeden do drugiego: Chodźcie, rzućmy losy, a dowiemy się, z powodu kogo to właśnie nieszczęście [spadło] na nas. I rzucili losy, a los padł na Jonasza. Rzekli więc do niego: Powiedzże nam, Jaki jest twój zawód? Skąd pochodzisz? Jaki jest twój kraj? Z którego jesteś narodu? A on im odpowiedział: Jestem Hebrajczykiem i czczę Pana, Boga nieba, który stworzył morze i ląd. Wtedy wielki strach zdjął mężów i rzekli do niego: Dlaczego to uczyniłeś? - albowiem wiedzieli mężowie, że on ucieka przed Panem, bo im to powiedział. I zapytali go: Co powinniśmy ci uczynić, aby morze przestało się burzyć dokoła nas? Fale bowiem w dalszym ciągu się podnosiły. Odpowiedział im: Weźcie mnie i rzućcie w morze, a przestaną się burzyć wody przeciw wam, ponieważ wiem, że z mojego powodu tak wielka burza powstała przeciw wam. Ludzie ci starali się, wiosłując, zawrócić ku lądowi, ale nie mogli, bo morze coraz silniej burzyło się przeciw nim. Wołali więc do Pana i mówili: O Panie, prosimy, nie dozwól nam zginąć ze względu na życie tego człowieka i nie obciążaj nas odpowiedzialnością za krew niewinną, albowiem Ty jesteś Pan, jak Ci się podoba, tak czynisz. I wzięli Jonasza, i wrzucili go w morze, a ono przestało się srożyć. Ogarnęła wtedy tych ludzi bojaźń przed Panem. Złożyli Panu ofiarę i uczynili śluby. Pan zesłał wielką rybę, aby połknęła Jonasza. I był Jonasz we wnętrznościach ryby trzy dni i trzy noce. Z wnętrzności ryby modlił się Jonasz do swego Pana Boga. I mówił: W utrapieniu moim wołałem do Pana, a On mi odpowiedział. Z głębokości Szeolu wzywałem pomocy, a Ty usłyszałeś mój głos. Rzuciłeś mnie na głębię, we wnętrze morza, i nurt mnie ogarnął. Wszystkie Twe morskie bałwany i fale Twoje przeszły nade mną. Rzekłem do Ciebie: Wygnany daleko od oczu Twoich, wejrzeć na Twój święty przybytek? Wody objęły mnie zewsząd, aż po gardło, ocean mnie otoczył, sitowie okoliło mi głowę. Do posad gór zstąpiłem, zawory ziemi zostały poza mną na zawsze. Ale Ty wyprowadziłeś życie moje z przepaści, Panie, mój Boże! Gdy gasło we mnie życie, wspomniałem na Pana, a modlitwa moja dotarła do Ciebie, do Twego świętego przybytku. Czciciele próżnych marności opuszczają Łaskawego dla nich. Ale ja złożę Tobie ofiarę, z głośnym dziękczynieniem. Spełnię to, co ślubowałem. Zbawienie jest u Pana. Pan nakazał rybie i wyrzuciła Jonasza na ląd.

(Jon 2,3-5.8)
REFREN: Pan wyprowadzi życie me z przepaści

W utrapieniu moim wołałem do Pana,
a On mi odpowiedział.
Z głębokości Otchłani wzywałem pomocy,
a usłyszałeś głos mój.

Rzuciłeś mnie na głębię, we wnętrze morza,
i nurt mnie ogarnął.
Wszystkie Twe morskie bałwany i fale Twoje
przeszły nade mną.

Rzekłem do Ciebie:
„Wygnany daleko od oczu Twoich,
jakże choć tyle osiągnę,
by móc wejrzeć na Twój przybytek?

Gdy gasło we mnie życie,
wspomniałem na Pana,
a modlitwa moja dotarła do Ciebie,
do Twego świętego przybytku”.

(J 13,34)
Daję wam Przykazanie nowe, abyście się wzajemnie miłowali, jak Ja was umiłowałem.

(Łk 10,25-37)
Oto powstał jakiś uczony w Prawie i wystawiając Go na próbę, zapytał: Nauczycielu, co mam czynić, aby osiągnąć życie wieczne? Jezus mu odpowiedział: Co jest napisane w Prawie? Jak czytasz? On rzekł: Będziesz miłował Pana, Boga swego, całym swoim sercem, całą swoją duszą, całą swoją mocą i całym swoim umysłem; a swego bliźniego jak siebie samego. Jezus rzekł do niego: Dobrześ odpowiedział. To czyń, a będziesz żył. Lecz on, chcąc się usprawiedliwić, zapytał Jezusa: A kto jest moim bliźnim? Jezus nawiązując do tego, rzekł: Pewien człowiek schodził z Jerozolimy do Jerycha i wpadł w ręce zbójców. Ci nie tylko że go obdarli, lecz jeszcze rany mu zadali i zostawiwszy na pół umarłego, odeszli. Przypadkiem przechodził tą drogą pewien kapłan; zobaczył go i minął. Tak samo lewita, gdy przyszedł na to miejsce i zobaczył go, minął. Pewien zaś Samarytanin, będąc w podróży, przechodził również obok niego. Gdy go zobaczył, wzruszył się głęboko: podszedł do niego i opatrzył mu rany, zalewając je oliwą i winem; potem wsadził go na swoje bydlę, zawiózł do gospody i pielęgnował go. Następnego zaś dnia wyjął dwa denary, dał gospodarzowi i rzekł: Miej o nim staranie, a jeśli co więcej wydasz, ja oddam tobie, gdy będę wracał. Któryż z tych trzech okazał się, według twego zdania, bliźnim tego, który wpadł w ręce zbójców? On odpowiedział: Ten, który mu okazał miłosierdzie. Jezus mu rzekł: Idź, i ty czyń podobnie!

Do góry

Rozważania do czytań

Ewangeliarz OP

Do góry

Oremus

Bł. Wincenty Kadłubek urodził się w 1155 roku w Karwowie koło Opatowa. Przez wiele lat związany był z dworem książęcym Kazimierza Sprawiedliwego, gdzie pełnił m.in. funkcję kanclerza. Później, jako biskup krakowski, podpisywał się: „niegodny sługa Kościoła”, co trafnie oddaje sposób, w jaki traktował powierzoną mu misję. Znajdując się w samym centrum ścierających się stronnictw politycznych, Wincenty pozostał pasterzem Ludu Bożego – sprawy Kościoła zawsze były dla niego na pierwszym miejscu. Wspierał papieską reformę kościelną i uczestniczył w Soborze Laterańskim IV. W 1218 roku, na 5 lat przed śmiercią, zrzekł się urzędu i wstąpił do klasztoru cystersów w Jędrzejowie. Jest autorem „Kroniki polskiej” – największego polskiego dzieła o tematyce historycznej przełomu XII i XIII wieku.

Hanna Ożdżyńska, „Oremus” październik 2009, s. 40

Do góry

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny OCD

Błogosławieni cisi

Duchu Święty, naucz mnie okazywać uprzejmość i łagodność wszystkim (Tt 3, 2)

„Błogosławieni cisi, albowiem oni na własność posiądą ziemię” (Mt 5, 5). Cisi, o których mówi Jezus, są jedno z ubogimi i tymi, którzy płaczą; Jezus już ogłosił ich błogosławionymi, oni bowiem nie burzą się wobec utrapień, nie odpowiadają gwałtem na gwałt, lecz poddają się sercem cichym i pokornym. Jezus, którego Duch Święty namaścił, aby spełniał na świecie misję cichości, dobroci (Łk 4, 18), objawił się ludziom jako wzór cichości (Mt 11, 29), ma więc wszelkie prawo żądać od swoich uczniów, aby uczyli się od Niego i naśladowali Jego przykład. Aby zaś mogli to czynić, udzielił im namaszczenia Ducha Świętego.

Człowiek nie potrafi nigdy zgasić w sobie całkowicie wszystkich pobudek i odruchów gwałtowności bez pomocy Ducha, którego działanie, w sercach posłusznych, rodzi niezwykły owoc cichości (Ga 5, 22). Człowiek cichy, ukształtowany przez Ducha Świętego na wzór Chrystusa, umie panować nad wszystkimi nieuporządkowanymi objawami swojego ja: porywczością, obraźliwością, złością, duchem zazdrości lub zemsty. To człowiek, który wyrzekł się pokusy narzucania czy wynoszenia się, panowania nad innymi przemocą. Ale to przedsięwzięcie trudne dla natury zranionej grzechem, w której egoizm i pycha usiłują stale się zaznaczać i podkreślać swe prawa. Dopóki żyjemy, zwycięstwo nie będzie nigdy całkowite. Chrześcijanin jednak nie powinien składać broni, lecz każdego dnia ochotnie podejmować wysiłki wzywając pokornie Ducha Świętego, aby zniszczył w nim wszystkie pozostałości porywczości, obraźliwości i zmiękczył każdy ślad twardości. Przybądź, Duchu Święty, ugnij, co oporne, zroś to, co jest oschłe, uśmierzaj wszelki gniew, złagodź wszelką twardość. To właśnie Boski Pocieszyciel, Duch słodyczy, nagina wewnętrznie i słodko wolę człowieka, skłania ją do dobroci, pokory, cichości. Kto posiada Ducha, działa ze słodyczą, powiedziałby św. Paweł (Ga 6, 1).

O Boże-Człowieku umęczony, naucz mnie rozważać i rozmyślać nad przykładem Twojego życia i uczyć się od Ciebie wszelkiej doskonałości... Spraw, abym biegła za Tobą z całym uniesieniem duszy, by za Twoim przewodnictwem dojść szczęśliwie do Krzyża. Ty ofiarowałeś się dla naszego przykładu i pobudzasz nas, abyśmy patrzyli na Ciebie z miłością, kiedy mówisz: „Uczcie się ode Mnie, bo jestem cichy i pokorny sercem, a znajdziecie odpocznienie dla dusz waszych”... Ustanowiłeś pokorę serca i cichość jako fundament i mocny korzeń wszystkich cnót... Dlatego, Panie, pragnąłeś, abyśmy się ich nauczyli szczególnie od Ciebie... Spraw, abym stanęła mocno na takim fundamencie i na nim rozwijała się i rosła. Obym budowała na pokorze, a moje obcowanie stanie się całkiem anielskie, czyste, łaskawe i pokój czyniące. Będę dla wszystkich życzliwa i łaskawa, względem wszystkich okażę się miła... O pokoro, jak wielkie dobra przynosisz; tych bowiem, którzy cię posiadają, czynisz pokój czyniącymi i pogodnymi! (Bł. Aniela z Foligno).

Święta Maryjo, Matko Boża, zachowaj we mnie serce dziecka, czyste i przejrzyste jak źródło; wyjednaj mi serce proste nie znające smutku; serce wielkoduszne w oddaniu, czułe we współczuciu; serce wierne i ofiarne, nie zapominające nigdy najmniejszej przysługi, a nie chowające żalu wskutek przykrości. Ukształtuj we mnie serce łagodne i pokorne, miłujące, a nie żądające odpłaty miłości, skore ukrywać się wobec Twojego Boskiego Syna poza innymi sercami; serce wielkie i nieujarzmione, takie, aby żadna niewdzięczność nie mogła go zamknąć i żadna obojętność znużyć; serce udręczone dla chwały Jezusa Chrystusa, zranione Jego miłością, serce, którego rana goi się dopiero w niebie (L. de Grandmaison).

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny, karmelita bosy
Żyć Bogiem, t. III, str. 284

Do góry

Książka na dziś

Jezus mówi do ciebie (wydanie jubileuszowe)

Jezus mówi do ciebie (wydanie jubileuszowe)

Sarah Young

Najbardziej w Jezusie wzrusza mnie to, że On kocha nie za coś, ale pomimo wszystko. Nie czeka na naszą doskonałość, ale jedynie na otwarte serce. Codziennie od nowa bierze na siebie nasze zmartwienia i winy. Mówi, pociesza, podnosi i prowadzi najlepszą drogą. Daje pokój i nadzieję. Można Go usłyszeć, jeśli tylko zamknie się oczy. Można Go usłyszeć, jeśli tylko otworzy się serce. Wiesz już, co dziś Chce powiedzieć Tobie?

Książka do nabycia w Księgarni Mateusza.

10 PAŹDZIERNIKA 2017

Wtorek

Dzień powszedni

Dzisiejsze czytania

(Jon 3,1-10)
Pan przemówił do Jonasza po raz drugi tymi słowami: Wstań, idź do Niniwy, wielkiego miasta, i głoś jej upomnienie, które Ja ci zlecam. Jonasz wstał i poszedł do Niniwy, jak powiedział Pan. Niniwa była miastem bardzo rozległym - na trzy dni drogi. Począł więc Jonasz iść przez miasto jeden dzień drogi i wołał, i głosił: Jeszcze czterdzieści dni, a Niniwa zostanie zburzona. I uwierzyli mieszkańcy Niniwy Bogu, ogłosili post i oblekli się w wory od największego do najmniejszego. Doszła ta sprawa do króla Niniwy. Wstał więc z tronu, zdjął z siebie płaszcz, oblókł się w wór i siadł na popiele. Z rozkazu króla i jego dostojników zarządzono i ogłoszono w Niniwie co następuje: Ludzie i zwierzęta, bydło i trzoda niech nic nie jedzą, niech się nie pasą i wody nie piją. Niech obloką się w wory - - niech żarliwie wołają do Boga! Niech każdy odwróci się od swojego złego postępowania i od nieprawości, którą [popełnia] swoimi rękami. Kto wie, może się odwróci i ulituje Bóg, odstąpi od zapalczywości swego gniewu, a nie zginiemy? Zobaczył Bóg czyny ich, że odwrócili się od swojego złego postępowania. I ulitował się Bóg nad niedolą, którą postanowił na nich sprowadzić, i nie zesłał jej.

(Ps 130,1-4.7-8)
REFREN: Gdy grzechy wspomnisz, któż się z nas ostoi?

Z głębokości wołam do Ciebie, Panie,
Panie, wysłuchaj głosu mego.
Nachyl Twe ucho
na głos mojego błagania.

Jeśli zachowasz pamięć o grzechach, Panie,
Panie, któż się ostoi?
Ale Ty udzielasz przebaczenia,
aby ze czcią Ci służono.

U Pana jest bowiem łaska,
u Niego obfite odkupienie.
On odkupi Izraela
ze wszystkich jego grzechów.

(Łk 11,28)
Błogosławieni ci, którzy słuchają słowa Bożego i zachowują je wiernie.

(Łk 10,38-42)
Jezus przyszedł do jednej wsi. Tam pewna niewiasta, imieniem Marta, przyjęła Go do swego domu. Miała ona siostrę, imieniem Maria, która siadła u nóg Pana i przysłuchiwała się Jego mowie. Natomiast Marta uwijała się koło rozmaitych posług. Przystąpiła więc do Niego i rzekła: Panie, czy Ci to obojętne, że moja siostra zostawiła mnie samą przy usługiwaniu? Powiedz jej, żeby mi pomogła. A Pan jej odpowiedział: Marto, Marto, troszczysz się i niepokoisz o wiele, a potrzeba tylko jednego. Maria obrała najlepszą cząstkę, której nie będzie pozbawiona.

Do góry

Rozważania do czytań

Ewangeliarz OP

Do góry

Oremus

Dziś w Ewangelii spotykamy się z Marią i Martą, które przyjmują Jezusa w swoim domu. Jedna wsłuchuje się w Jego nauki, siedząc u Jego stóp, druga pochłonięta jest domowymi obowiązkami... W każdym z nas jest cząstka Marii i cząstka Marty. Zasłuchanie, kontemplacja czy choćby zwykła uwaga poświęcona Jezusowemu nauczaniu pozwala nam pogłębić naszą wiarę. Słowo Boże, przyjęte z pokorą, rzeczywiście kształtuje nasze życie – pozwala budować bliską więź z Bogiem nie tylko od święta czy w chwilach wzruszeń, ale w szarej codzienności, pośród zwykłych obowiązków.

Hanna Ożdżyńska, „Oremus” październik 2009, s. 28

Do góry

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny OCD

Błogosławieni, którzy łakną

Panie, sprawiedliwi będą sławili Twe imię i mieszkać będą przed Twoim obliczem (Ps 140, 14)

Wiele razy Jezus troszczył się o głód i pragnienie ludzi, i to w sposób tak konkretny, że dla ich zaspokojenia dokonał cudów: rozmnożenia chlebów, przemiany wody w wino. Głód jednak i pragnienie, o jakich mówi w błogosławieństwach, nie są głodem i pragnieniem ciała., lecz ducha. „Błogosławieni, którzy łakną i pragną sprawiedliwości, albowiem oni będą nasyceni” (Mt 5, 6), mówi Jezus i ma na myśli zgłodniałych i spragnionych nie pokarmu i napoju materialnego, ale sprawiedliwości, czyli doskonałości, świętości.

Bóg usprawiedliwia człowieka przez swoją łaskę. Jest to niezbędna podstawa, punkt wyjścia dla doskonałości chrześcijańskiej, nie mającej zresztą tutaj na ziemi punktu dojścia, chrześcijanin bowiem został powołany, aby był doskonały, „jak doskonały jest Ojciec niebieski” (tamże 48). Kto jest świadomy ideału i wymagań doskonałości ewangelicznej, nie zadowala się nigdy swoją sprawiedliwością, swoimi cnotami ani dobrymi uczynkami. Owszem, w miarę jak postępuje na tej drodze i zbliża się do Boga, zauważa coraz lepiej odległość, jaka go dzieli od ideału, i dlatego coraz bardziej łaknie i pragnie. Jego pierwszy głód to głód woli Bożej, pokarm istotny, jaki powinien posilać chrześcijanina, jak posilał Jezusa: „Moim pokarmem jest wypełnić wolę Tego, który Mnie posłał” (J 4, 34). Bez woli Boga nie może być ani prawdziwego życia chrześcijańskiego, ani świętości. Jego pierwszym pragnieniem jest pragnienie „żywej wody” łaski, która w tym, kto ją pije, „stanie się źródłem wody wytryskającej ku życiu wiecznemu” (tamże 14). Tylko łaska czyni człowieka dzieckiem Boga, bratem Chrystusa, zdolnym naśladować świętość Ojca niebieskiego. Wzrastać w łasce to wzrastać w miłości, wchodzić w coraz głębszą łączność „z Ojcem i z Jego Synem Jezusem Chrystusem” (1 J 1, 3) i tą łącznością obejmować braci. Tylko Bóg może dać pokarm, który stanowi Jego wola, i wodę łaski, dlatego ten, kto jej łaknie i pragnie, nie przestaje jej wzywać wyciągając rękę, jak wyciąga żebrak dłoń ku temu, kto może go wspomóc. A Bóg nasyci go zależnie od jego głodu i pragnienia.

Spraw, o Panie, abym pragnął sprawiedliwości tak samo, jak pożąda się pokarmu i napoju, kiedy nas dręczy głód i pragnienie, wówczas bowiem zostanę nasycony. A czym zostanę nasycony, jeśli nie sprawiedliwością? Będę nasycony w tym życiu, ponieważ sprawiedliwy stanie się bardziej sprawiedliwym, a święty bardziej świętym... Lecz doskonałego nasycenia dostąpię w niebie, gdzie sprawiedliwość wieczna zostanie nam dana w pełni Twojej miłości. „Będę nasycony... kiedy okaże się przede mną Twoja chwała.”
   Lecz w tym życiu będę zawsze pragnął, nie przestanę bowiem pragnąć Ciebie, o moje Dobro najwyższe, i będę chciał Cię posiadać coraz więcej... Będę zawsze pragnął, lecz zawsze zaspokoję pragnienie, bo będę posiadał w sobie źródło wytryskujące na życie wieczne... Będę zawsze pragnął sprawiedliwości, lecz mając usta zawsze przytknięte do źródła, które posiadam w sobie samym, pragnienie nie będzie mnie dręczyło ani nigdy nużyło... Źródło jest wyższe niż moje pragnienie, a jego bogactwo większe niż moja potrzeba (J, B. Bossuet).

Późno Cię pokochałem. Piękności tak dawna a tak nowa, późno Cię pokochałem! A oto Ty byłaś wewnątrz, a ja byłem zewnątrz, tam Cię szukałem i lgnąłem w mej brzydocie ku pięknym rzeczom stworzonym przez Ciebie. Byłaś ze mną, a ja nie byłem z Tobą. Z dala od Ciebie trzymały mnie te rzeczy, które nie istniałyby, gdyby nie były w Tobie. Zawołałaś, wezwałaś — i przerwałaś moją głuchotę, zabłysnęłaś, zajaśniałaś i usunęłaś moją ślepotę; rozlałaś woń, odetchnąłem nią i oto wzdycham ku Tobie, skosztowałem i oto łaknę i pragnę, dotknęłaś mnie i zapłonąłem tęsknotą za Twoim pokojem (św. Augustyn: Wyznania X, 27, 38).

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny, karmelita bosy
Żyć Bogiem, t. III, str. 287

Do góry

Książka na dziś

Prosta modlitwa, która zmienia życie. Odkryj moc najważniejszej modlitwy św. Ignacego

Prosta modlitwa, która zmienia życie. Odkryj moc najważniejszej modlitwy św. Ignacego

Jim Manney

Często modlenie się przychodzi nam z dużą trudnością. Zwłaszcza jeśli przeżywamy je jako nudną, niezwiązaną z życiem formalność. Co by się jednak stało, gdybyś odkrył prostą modlitwę, która całkowicie to zmienia? Gdybyś odkrył modlitwę, która zmienia ciebie? Jim Manney zaprasza do poznania modlitwy, która radykalnie odmieniła jego relację z Bogiem i sposób patrzenia na życie. Ta oparta na uważności metoda św. Ignacego sprawi, że lepiej zrozumiesz siebie i swoje emocje. Przede wszystkim jednak dostrzeżesz codzienną obecność Boga, który aktywnie działa w twoim życiu.

Książka do nabycia w Księgarni Mateusza.

11 PAŹDZIERNIKA 2017

Środa

Dzień powszedni

Dzisiejsze czytania

(Jon 4,1-11)
Gdy Bóg przebaczył Niniwitom, nie podobało się to Jonaszowi i oburzył się. Modlił się przeto do Pana i mówił: Proszę, Panie, czy nie to właśnie miałem na myśli, będąc jeszcze w moim kraju? Dlatego postanowiłem uciec do Tarszisz, bo wiem, żeś Ty jest Bóg łagodny i miłosierny, cierpliwy i pełen łaskawości, litujący się nad niedolą. Teraz Panie, zabierz, proszę, duszę moją ode mnie, albowiem lepsza dla mnie śmierć niż życie. Pan odrzekł: Czy uważasz, że słusznie jesteś oburzony? Jonasz wyszedł z miasta, zatrzymał się po jego stronie wschodniej, tam uczynił sobie szałas i usiadł w cieniu, aby widzieć, co się będzie działo w mieście. A Pan Bóg sprawił, że krzew rycynusowy wyrósł nad Jonaszem po to, by cień był nad jego głową i żeby mu ująć jego goryczy. Jonasz bardzo się ucieszył [tym] krzewem. Ale z nastaniem brzasku dnia następnego Bóg zesłał robaczka, aby uszkodził krzew, tak iż usechł. A potem, gdy wzeszło słońce, zesłał Bóg gorący, wschodni wiatr. Słońce prażyło Jonasza w głowę, tak że osłabł. Życzył więc sobie śmierci i mówił: Lepiej dla mnie umrzeć aniżeli żyć. Na to rzekł Bóg do Jonasza: Czy słusznie się oburzasz z powodu tego krzewu? Odpowiedział: Słusznie gniewam się śmiertelnie. Rzekł Pan: Tobie żal krzewu, którego nie uprawiałeś i nie wyhodowałeś, który w nocy wyrósł i w nocy zginął. A czyż Ja nie powinienem mieć litości nad Niniwą, wielkim miastem, gdzie znajduje się więcej niż sto dwadzieścia tysięcy ludzi, którzy nie odróżniają swej prawej ręki od lewej, a nadto mnóstwo zwierząt?

(Ps 86,3-6.9-10)
REFREN: Panie, Ty jesteś dobry i łaskawy

Panie, zmiłuj się nade mną,
bo nieustannie wołam do Ciebie.
Rozraduj życie swego sługi,
ku Tobie, Panie, wznoszę moją duszę.

Tyś bowiem, Panie, dobry i łaskawy,
pełen łaski dla wszystkich, którzy Cię wzywają.
Wysłuchaj, Panie, modlitwę moją
i zważ na głos mojej prośby.

Przyjdą wszystkie ludy przez Ciebie stworzone,
i Tobie, Panie, oddadzą pokłon,
będą sławiły Twe imię.
Bo Ty jesteś wielki i czynisz cuda:
tylko Ty jesteś Bogiem.

(Rz 8,15)
Otrzymaliście ducha przybrania za synów, w którym wołamy: Abba, Ojcze!

(Łk 11,1-4)
Gdy Jezus przebywał w jakimś miejscu na modlitwie i skończył ją, rzekł jeden z uczniów do Niego: Panie, naucz nas się modlić, jak i Jan nauczył swoich uczniów. A On rzekł do nich: Kiedy się modlicie, mówcie: Ojcze, święć się imię Twoje, przyjdź królestwo Twoje. Chleba naszego powszedniego daj nam dzisiaj i przebacz nam nasze grzechy, bo i my przebaczamy każdemu, kto nam zawinił; i nie dopuść, byśmy ulegli pokusie.

Do góry

Rozważania do czytań

Ewangeliarz OP

Do góry

Oremus

Codziennie odmawiamy „Ojcze nasz”, błagając o odpuszczenie grzechów, „które niepokoją nasze sumienia”. Czy jednak mamy świadomość, że prosimy Boga o tzw. rozgrzeszenie warunkowe? Otrzymujemy je, gdy sami jesteśmy gotowi wybaczyć naszym bliźnim. Prośmy dziś Boga o zrozumienie, że przebaczając innym, nie tylko niczego nie tracimy, ale także sami zyskujemy pewność, że On odpuszcza nam nasze winy.

ks. Adam Bednarczyk, „Oremus” październik 2001, s. 44

Do góry

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny OCD

Błogosławieni miłosierni

Ojcze, obym był Twoim miłosiernym dzieckiem, jak Ty jesteś miłosierny (Łk 6, 35-36)

„Błogosławieni miłosierni, albowiem oni miłosierdzia dostąpią” (Mt 5, 7). Jezus nie zadowolił się tylko ogłoszeniem tego błogosławieństwa, lecz także wskazał drogę, aby go dostąpić: naśladować miłosierdzie Boga. „Bądźcie miłosierni, jak Ojciec wasz jest miłosierny” (Łk 6, 36). Bóg, Miłość nieskończona, gdy pragnie dosięgnąć swoich stworzeń, nie może tego uczynić inaczej, jak pochylając się do samej ich nicości, maleńkości, aktem nieskończonego miłosierdzia. Przez miłosierdzie powołał człowieka z nicości i tak bardzo go uczcił, że stworzył go na obraz i podobieństwo swoje. Kiedy następnie człowiek zdradził Boga, miłosierdzie Jego wyszło szukać człowieka w przepaści grzechu: „w miłości wieczystej nad tobą ulitowałem się” (Iz 54, 8), i aby go zbawić, przeszedł wszelką granicę poświęcając dlań swego Jednorodzonego. Jezus przyszedłszy na świat, by ucieleśnić miłosierdzie Ojca, oświadczył: „Chcę raczej miłosierdzia niż ofiary. Bo nie przyszedłem powołać sprawiedliwych, ale grzeszników” (Mt 9, I3).

Rozważanie, lub lepiej kontemplacja miłosierdzia Bożego, ma moc skruszyć twardość serca ludzkiego, jego nieubłagalność, surowość i złagodzić go przez postawę pełną dobroci wobec braci, którzy względem nas zawinili. Jeśli cechą miłości Boga względem ludzi jest miłosierdzie, to jak chrześcijanie, dzieci Boże, potrafią miłować się wzajemnie nie odznaczając się miłosierdziem? W kazaniu na górze po ogłoszeniu błogosławieństw Jezus ukazuje przykazanie miłości właśnie pod kątem miłosierdzia: „Miłujcie waszych nieprzyjaciół; dobrze czyńcie tym, którzy was nienawidzą; błogosławcie tym, którzy was przeklinają” (Łk 6, 27-28). Bez tej cechy głębokiej pobłażliwości i bez wielkoduszności miłość nie mogłaby utrzymać się między ludźmi, którzy wskutek swojej słabości są często dla drugich powodem utrapienia, potrzebują więc wzajemnego przebaczenia. Jak Bóg miłuje człowieka okazując mu miłosierdzie, tak ludzie powinni miłować się wzajemnie, pamiętając, że im bardziej będą miłosierni, tym łatwiej „miłosierdzia dostąpią”.

Do Ciebie biegnę, Panie Jezu, dla Twojej dobroci i miłosierdzia — bo wiem, że nie pogardzałeś ubogimi ani też nie brzydzisz się grzesznikami. Nie odrzuciłeś łotra, który wyznał swój grzech, ani grzesznicy płaczącej, ani Chananejki proszącej, ani owej niewiasty schwytanej na cudzołóstwie, ani nawet celnika siedzącego na cle, ani grzesznika błagającego o miłosierdzie, ani Apostoła, który się zaparł Ciebie, ani prześladowcy Twoich uczniów, a tym bardziej tych, którzy Cię krzyżowali. Wonność Twoich łask mię pociąga...
   Spraw, o Panie, aby ten zapach ożywił moje serce, tak długo utrapione fetorem moich grzechów, aby obfitowało w te wonności równie słodkie jak zbawienne...
   Naucz mnie rozlewać wonność miłosierdzia, które obejmuje potrzeby bliźnich, troski uciśnionych, upadki grzeszników, a wreszcie wszystkie cierpienia tych, którzy są pogrążeni w boleści, choćby to byli nawet moi nieprzyjaciele. Wszystko to wydaje się dla natury godne pogardy, lecz woń, jaka stąd płynie, przewyższa wszystkie wonności. Jest to balsam, który uzdrawia: „Błogosławieni miłosierni, albowiem dostąpią miłosierdzia”... Szczęśliwa dusza, która stara się zaopatrzyć obficie w takie wonności, wlewając w nie olej miłosierdzia i zapalając je ogniem miłości...
   Spraw, o Panie, abym miał serce pełne współczucia dla biednych, abym był skłonny współczuć, gotowy pomagać i uważał się za szczęśliwszego dając raczej niż otrzymując. Spraw, abym łatwo przebaczał i umiał opierać się złości, nie poddawał się nigdy uczuciom zemsty i zawsze patrzył na potrzeby innych jak na swoje własne. Niech dusza moja będzie przepojona rosą Twojego miłosierdzia, a serce napełnione litością do tego stopnia, abym potrafił stać się wszystkim dla wszystkich... a tak umarł sobie samemu i już żył tylko dla dobra innych (św. Bernard).

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny, karmelita bosy
Żyć Bogiem, t. III, str. 291

Do góry

Książka na dziś

Cuda świętej Siostry Faustyny. Świadectwa i modlitwy

Cuda świętej Siostry Faustyny. Świadectwa i modlitwy

"Czyń, co chcesz, rozdawaj łaski, jak chcesz, komu chcesz i kiedy chcesz" - powiedział Jezus do św. Siostry Faustyny Kowalskiej. Apostołka Bożego Miłosierdzia hojnie wykorzystuje obietnicę Zbawiciela. Potwierdzają to dziesiątki tysięcy świadectw, które każdego roku napływają do Sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Łagiewnikach. Opowiadają o cudach wielkich nawróceń, uzdrowieniach duchowych i fizycznych, darach potomstwa, pracy, studiów, łaskach wyjścia z nałogów, pojednania, przebaczenia i tego wszystkiego, czego potrzebują ludzie i o co proszą w modlitwach. Zachorowałam w 1991 roku. Diagnoza: choroba wrzodowa żołądka i dwunastnicy. Leżałam w szpitalu, ale w przeddzień święta Miłosierdzia Bożego wróciłam do domu. W niedzielę Miłosierdzia Bożego, choć byłam słaba wybrałam się do kościoła. Ksiądz proboszcz po Mszy dał wszystkim do ucałowania relikwie św. Siostry Faustyny. Czułam, że łaska Boga ogarnęła i mnie. Już następnego dniu byłam pełna sił i zdrowia. Od tamtego dnia minął już rok, a ja jestem zupełnie zdrowa.

Książka do nabycia w Księgarni Mateusza.

12 PAŹDZIERNIKA 2017

Czwartek

Dzień powszedni

Dzisiejsze czytania

(Ml 3,13-20a)
Bardzo przykre stały się wasze mowy przeciwko Mnie - mówi Pan. Wy zaś pytacie: Cóż takiego mówiliśmy między sobą przeciw Tobie? Mówiliście: Daremny to trud służyć Bogu! Bo jakiż pożytek mieliśmy z tego, żeśmy wykonywali polecenia Jego i chodzili smutni w pokucie przed Panem Zastępów? A teraz raczej zuchwałych nazywajmy szczęśliwymi, bo wzbogacili się bardzo ludzie bezbożni, którzy wystawiali na próbę Boga, a zostali ocaleni. Tak mówili między sobą ludzie bojący się Boga, a Pan uważał i to posłyszał. Zapisano to w Księdze Wspomnień przed Nim dla dobra bojących się Pana i czczących Jego imię. Oni będą moją własnością, mówi Pan Zastępów, w dniu, w którym będę działał, a będę dla nich łaskawy, jak jest litościwy ojciec dla syna, który jest mu posłuszny. Wtedy zobaczycie różnicę między sprawiedliwym a krzywdzicielem, między tym, który służy Bogu, a tym, który Mu nie służy. Bo oto nadchodzi dzień palący jak piec, a wszyscy pyszni i wszyscy wyrządzający krzywdę będą słomą, więc spali ich ten nadchodzący dzień, mówi Pan Zastępów, tak że nie pozostawi po nich ani korzenia, ani gałązki. A dla was, czczących moje imię, wzejdzie słońce sprawiedliwości i uzdrowienie w jego skrzydłach.

(Ps 1,1-4.6)
REFREN: Błogosławiony, kto zaufał Panu

Błogosławiony człowiek, który nie idzie za radą występnych,
nie wchodzi na drogę grzeszników
i nie zasiada w gronie szyderców,
lecz w prawie Pańskim upodobał sobie.

On jest jak drzewo zasadzone nad płynącą wodą,
które wydaje owoc w swoim czasie,
liście jego nie więdną,
a wszystko, co czyni, jest udane.

Co innego grzesznicy:
są jak plewa, którą wiatr rozmiata.
Albowiem znana jest Panu droga sprawiedliwych,
a droga występnych zaginie.

Por. (Dz 16,14b)
Otwórz, Panie nasze serca, abyśmy uważnie słuchali słów Syna Twojego.

(Łk 11,5-13)
Jezus powiedział do swoich uczniów: Ktoś z was, mając przyjaciela, pójdzie do niego o północy i powie mu: Przyjacielu, użycz mi trzy chleby, bo mój przyjaciel przyszedł do mnie z drogi, a nie mam, co mu podać. Lecz tamten odpowie z wewnątrz: Nie naprzykrzaj mi się! Drzwi są już zamknięte i moje dzieci leżą ze mną w łóżku. Nie mogę wstać i dać tobie. Mówię wam: Chociażby nie wstał i nie dał z tego powodu, że jest jego przyjacielem, to z powodu natręctwa wstanie i da mu, ile potrzebuje. Ja wam powiadam: Proście, a będzie wam dane; szukajcie, a znajdziecie; kołaczcie, a otworzą wam. Każdy bowiem, kto prosi, otrzymuje; kto szuka, znajduje; a kołaczącemu otworzą. Jeżeli którego z was, ojców, syn poprosi o chleb, czy poda mu kamień? Albo o rybę, czy zamiast ryby poda mu węża? Lub też gdy prosi o jajko, czy poda mu skorpiona? Jeśli więc wy, choć źli jesteście, umiecie dawać dobre dary swoim dzieciom, o ileż bardziej Ojciec z nieba da Ducha Świętego tym, którzy Go proszą.

Do góry

Rozważania do czytań

Ewangeliarz OP

Do góry

Oremus

Dziś Jezus przypomina nam piękną obietnicę: „Proście, a będzie wam dane; szukajcie, a znajdziecie; kołaczcie, a otworzą wam”. Ale też upomina nas w swoim słowie, że mamy prosić Boga wytrwale, pokornie, bez szemrania i pretensji. Pokusą jest myśl, że daremnie służymy Bogu i że w gruncie rzeczy nie możemy na Niego liczyć. Pan Zastępów okaże łaskawość tym, którzy się Go boją, czczą Jego imię i do Niego kierują swe modlitwy, błagania, dziękczynienia. Błogosławiony, kto Mu zaufał!

Hanna Ożdżyńska, „Oremus” październik 2009, s. 36-37

Do góry

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny OCD

Błogosławieni czystego serca

Panie, niech w moim sercu jaśnieje światło chwały olśniewającej Twoje oblicze (2 Kor 4, 6)

„Błogosławieni czystego serca, albowiem oni Boga oglądać będą” (Mt 5, 8). Człowiek miłujący Boga łaknie sprawiedliwości, doskonałości, świętości, lecz także pragnie oglądać Boga, utkwić w Nim swoje spojrzenie. „Szukam, o Panie, Twojego oblicza; swego oblicza nie zakrywaj przede mną” (Ps 27, 8-9). Lecz Bóg dla oczu śmiertelników jest niewidzialny. Mojżesz, który pragnął gorąco oglądać Jego chwałę, usłyszał odpowiedź: „Nie będziesz mógł oglądać mojego oblicza, gdyż żaden człowiek nie może oglądać mojego oblicza i pozostać przy życiu” (Wj 33, 20). Dopóki człowiek jest pielgrzymem na tej ziemi, może tylko tęsknić do Boga: „jak długo pozostajemy w ciele — mówi św. Paweł — jesteśmy pielgrzymami, z daleka od Pana. Albowiem według wiary, a nie dzięki widzeniu postępujemy”, (2 Kor 5, 6-7). Widzenie Boga jest zastrzeżone dla wieczności, będzie ono nagrodą dla tych, którzy na ziemi nie przestawali Go szukać sercem czystym, prawym, szczerym. Boga, czystość nieskazitelną, mogą widzieć tylko serca czyste, oczy jasne, jedynie zdolne przyjąć blask jasności Bożej. Jezus w Ewangelii mówił o czystości serca i oka jako znaku czystości wewnętrznej i zewnętrznej całego człowieka. „To, co z ust wychodzi, pochodzi z serca, i to czyni człowieka nieczystym. Z serca bowiem pochodzą złe myśli, zabójstwa, cudzołóstwa, nierząd, kradzieże, fałszywe świadectwo, przekleństwa” (Mt 15, 18-19). Tylko wówczas, gdy serce jest oczyszczone z wszelkiego cienia namiętności, z pragnienia złego, samolubnego, nieuporządkowanego, wszystkie czynności człowieka jaśnieją czystością, a jego życie staje się przejrzyste, bez skazy. Wtedy nawet oko jest czyste. „Światłem ciała jest oko. Jeśli więc twoje oko jest zdrowe, całe twoje ciało będzie w świetle. Lecz jeśli twoje oko jest chore, całe twoje ciało będzie w ciemności” (Mt 6, 22-23). Jasne oko zakłada serce czyste. Czystość serca jest światłem życia, światło otwiera oczy człowieka na rzeczy Boże i przygotowuje go stopniowo do oglądania Boga i Jego tajemnic. Czyste oko jest światłem wskazującym chrześcijaninowi drogę dojścia do wiecznego widzenia, a równocześnie już tutaj na ziemi ukazuje mu jego blaski.

O Panie, daj, abym się nauczył pragnąć Ciebie; abym się nauczył przygotowywać do oglądania Ciebie. Błogosławieni czystego serca, albowiem oni Boga oglądać będą... A będą Cię oglądać nie dlatego, że są ubogimi w duchu czy też cichymi lub że płaczą, łakną i pragną sprawiedliwości, są miłosierni, lecz dlatego, że są czystego serca... Dobra jest pokora, by posiąść królestwo niebieskie, dobra jest cichość, by posiąść ziemię, dobry jest płacz, by dostąpić pocieszenia, dobry jest głód i pragnienie sprawiedliwości, by doznać nasycenia, dobre miłosierdzie, by dostąpić miłosierdzia, lecz tylko czystość serca pozwala oglądać Ciebie, o Panie.
   Chcę oglądać Ciebie: chcę dobrej i wielkiej rzeczy... pomóż mi oczyścić serce, bo chcę oglądać to, co jest czyste, a nie jest czyste to, czym chcę Ciebie oglądać. Oczyść mnie, Panie, łaską swoją oczyść serce moje, oczyść mnie przez wspomożenie i pocieszenie swoje. Dopomóż mi wydawać przez Ciebie i w Tobie obfite dobre uczynki, miłosierdzie, życzliwość, dobroć (św. Augustyn).

Kto może wyrazić piękność czystego serca?... O, jak piękne, jak urocze jest to źródło nieskazitelne, jakim jest serce czyste! Ty, o Boże, z przyjemnością przeglądasz się w nim jak w doskonałym zwierciadle; wyrażasz w nim obraz całej swej piękności... Twoja czystość, o Boże, łączy się z naszą, którą Ty sam sprawiłeś w nas; a nasze oczy oczyszczone oglądać będą Twój blask w nas samych w światłości wiekuistej...
   Błogosławione serce czyste: ono będzie Cię oglądało, o Boże... Oglądać będzie Ciebie, wszelką piękność, wszelką dobroć, wszelką doskonałość. Oglądać będzie Dobro, źródło wszelkiego dobra, całe dobro... Oglądać i miłować będzie; lecz jeśli będzie miłowało, będzie umiłowane; wyśpiewywać będzie Twoją chwałę i oglądać, i miłować Cię będzie bez końca. Nasycone zostanie obfitością domu Twego i upojone potokiem Twoich rozkoszy... Błogosławiony więc ten, kto ma serce czyste... Spraw, o Panie, abym nie przestał oczyszczać się coraz bardziej (J. B. Bossuet).

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny, karmelita bosy
Żyć Bogiem, t. III, str. 294

Do góry

Książka na dziś

Cuda świętego Ojca Pio. Świadectwa, podziękowania, wskazania i modlitwy

Cuda świętego Ojca Pio. Świadectwa, podziękowania, wskazania i modlitwy

Katarzyna Stokłosa

Ojciec Pio z Pietrelciny to stygmatyk, którego relikwie pozostają nienaruszone, mimo że od jego śmierci minęło prawie pięćdziesiąt lat. Podobnie jak dawniej zadziwiał otoczenie swoją wiarą, tak dziś budzi podziw cudami wypraszanymi za jego wstawiennictwem. Prosiłam o szczęśliwą operację: "Ojcze, kieruj ręką lekarza, aby moja córka widziała". Dziś, 11 marca, córka wraca ze szpitala i widzi. Tak bardzo się cieszę, tak serdecznie dziękuję Matce Najświętszej Pocieszenia i św. Ojcu Pio. Wszystkie moje dzieci - a mam ich siedmioro: córkę i sześciu synów, oddałam w jego opiekę. Dlatego ośmielam się nazwać Ojca Pio dobrym przyjacielem.

Książka do nabycia w Księgarni Mateusza.

13 PAŹDZIERNIKA 2017

Piątek

Wspomnienie bł. Honorata Koźmińskiego, prezbitera

Dzisiejsze czytania

(Jl 1,13-15.2,1-2)
Przepaszcie się, a płaczcie, kapłani; narzekajcie, słudzy ołtarza, wejdźcie i nocujcie w worach, słudzy Boga mojego, bo zniknęła z domu Boga waszego ofiara pokarmowa i płynna. Zarządźcie święty post, zwołajcie uroczyste zgromadzenie, zbierzcie starców, wszystkich mieszkańców ziemi do domu Pana, Boga waszego, i wołajcie do Pana: Ach, biada! Co za dzień! Bliski jest dzień Pański, a przyjdzie on jako spustoszenie od Wszechmogącego. Dmijcie w róg na Syjonie, a wołajcie na górze mej świętej! Niechaj zadrżą wszyscy mieszkańcy kraju, bo nadchodzi dzień Pański, bo jest już bliski. Dzień ciemności i mroku, dzień obłoku i mgły. Jak zorza poranna rozciąga się po górach lud wielki a mocny, któremu równego nie było od początku i nie będzie po nim nigdy aż do lat przyszłych pokoleń.

(Ps 9,2-3.6.16.8-9)
REFREN: Pan będzie sądził ten świat sprawiedliwie

Chwalić Cię będę, Panie całym moim sercem,
opowiem wszystkie cudowne Twe dzieła.
Cieszyć się będę i radować Tobą,
zaśpiewam psalm na cześć Twego imienia, Najwyższy.

Rozgromiłeś pogan, wygubiłeś grzeszników,
na wieki wymazałeś ich imię.
Poganie wpadli do dołu, który sami kopali,
w sidle przez nich ukrytym noga ich uwięzła.

A Pan zasiada na wieki,
przygotował swój tron, by sądzić.
Sam będzie sądził świat sprawiedliwie,
rozstrzygał bezstronnie sprawy narodów.

(J 12,31b-32)
Teraz władca tego świata zostanie precz wyrzucony. A Ja, gdy zostanę nad ziemię wywyższony, przyciągnę wszystkich do siebie.

(Łk 11,15-26)
Gdy Jezus wyrzucał złego ducha, niektórzy z tłumu rzekli: Przez Belzebuba, władcę złych duchów, wyrzuca złe duchy. Inni zaś, chcąc Go wystawić na próbę, domagali się od Niego znaku z nieba. On jednak, znając ich myśli, rzekł do nich: Każde królestwo wewnętrznie skłócone pustoszeje i dom na dom się wali. Jeśli więc i szatan z sobą jest skłócony, jakże się ostoi jego królestwo? Mówicie bowiem, że Ja przez Belzebuba wyrzucam złe duchy. Lecz jeśli Ja przez Belzebuba wyrzucam złe duchy, to przez kogo je wyrzucają wasi synowie? Dlatego oni będą waszymi sędziami. A jeśli Ja palcem Bożym wyrzucam złe duchy, to istotnie przyszło już do was królestwo Boże. Gdy mocarz uzbrojony strzeże swego dworu, bezpieczne jest jego mienie. Lecz gdy mocniejszy od niego nadejdzie i pokona go, zabierze całą broń jego, na której polegał, i łupy jego rozda. Kto nie jest ze Mną, jest przeciwko Mnie; a kto nie zbiera ze Mną, rozprasza. Gdy duch nieczysty opuści człowieka, błąka się po miejscach bezwodnych, szukając spoczynku. A gdy go nie znajduje, mówi: Wrócę do swego domu, skąd wyszedłem. Przychodzi i zastaje go wymiecionym i przyozdobionym. Wtedy idzie i bierze siedem innych duchów złośliwszych niż on sam; wchodzą i mieszkają tam. I stan późniejszy owego człowieka staje się gorszy niż poprzedni.

Do góry

Rozważania do czytań

Ewangeliarz OP

Do góry

Oremus

Wacław (późniejszy Honorat) Koźmiński (1829 – 1916) jako młody człowiek utracił wiarę. Podczas studiów trafił do więzienia, oskarżony o udział w spisku przeciwko carowi. Tam ciężko zachorował i przemyślał swoje życie, co doprowadziło go do głębokiego nawrócenia. Po wyjściu na wolność dokończył studia i wstąpił do zakonu kapucynów. Sprawował wiele funkcji, ale zasłynął zwłaszcza jako charyzmatyczny spowiednik, odnowiciel życia zakonnego i założyciel wielu zgromadzeń zakonnych, w większości bezhabitowych. Ludzie wątpiący, pogubieni i przeżywający kryzysy znajdowali u niego zrozumienie i radę. Aż szesnaście spośród założonych przez niego zgromadzeń istnieje i działa do dziś.

Hanna Ożdżyńska, „Oremus” październik 2009, s. 58-59

Do góry

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny OCD

Błogosławieni pokój czyniący

O Panie, Twój pokój, który przewyższa wszelki umysł, niech strzeże mego serca i myśli (Flp 4, 7)

„Błogosławieni, którzy wprowadzają pokój, albowiem oni będą nazwani synami Bożymi” (Mt 5, 9). Królestwo niebieskie jest obiecane miłosiernym jako miłosierdzie, tym, którzy są czystego serca, jako widzenie, a tym, którzy wprowadzają pokój, jako usynowienie Boże. Człowiek czyniący pokój zasłuży w szczególny sposób, aby był uznany za dziecko Tego, który jest „Bogiem miłości i pokoju” (2 Kor 13, 11).

Historia zbawienia jest historią pokoju między Bogiem a ludźmi, pokoju, który ofiarował Ojciec ludzkości przez swojego Boskiego Syna. Chrystus przyszedł na świat, „aby nasze kroki zwrócić na drogę pokoju” (Łk 1, 79); tak Go widział Zachariasz i tak zapowiedzieli Aniołowie śpiewając przy Jego narodzeniu: „Na ziemi pokój ludziom” (Łk 2, 14). Rozsyłając uczniów, aby przepowiadali, Jezus chciał, aby byli wysłannikami pokoju: „Gdy do jakiego domu wejdziecie, najpierw mówcie: pokój temu domowi!” (Łk 10, 5); w przeddzień swojej śmierci zostawił im jako pociechę i zadatek miłości pokój: „Pokój zostawiam wam, pokój mój daję wam” (J 14, 27), a po zmartwychwstaniu, ukazując się, pozdrowił ich: „Pokój wam!” (J 20, 21).

Chrześcijanin jest prawdziwym dzieckiem Boga w tej mierze, w jakiej przedłuża na świecie misję pokoju Jednorodzonego Syna Bożego, Jezusa błogosławionego, który sam stał się „naszym pokojem” (Ef 2, 14). Lecz aby stać się zwiastunem pokoju, trzeba przede wszystkim posiadać go w sobie. Mieć doskonały pokój z Bogiem zachowując z miłością synowską Jego przykazania, uspokajając serce i osobiste pożądania przez miłosne przylgnięcie do woli Bożej, tak aby nie było już różnic między wolą człowieka a wolą Boga. Doskonały pokój z braćmi przez wypełnianie przykazania Chrystusowego: „zachowujcie pokój między sobą” (Mk 9, 50), „miłujcie się wzajemnie, jak Ja was umiłowałem” (J 15, 12). Ten pokój, jaki Chrystus daje wierzącym na chrzcie i nie przestaje dawać przez inne sakramenty, a w szczególny sposób przez pokutę, powinni oni zachowywać nienaruszonym nie tylko dla własnego zbawienia, lecz tak, aby przekazany innym, stał się zbawieniem dla wszystkich ludzi i uspokoił cały świat.

O Boże, daj nam, abyśmy byli jedni dla drugich pełni łaskawości, na wzór miłosierdzia i słodyczy Twojej, o Stwórco nasz... Spraw, abyśmy przestawali z tymi, którzy pokój zachowują bogobojnie, nie zaś z tymi, którzy pokoju pragną obłudnie... Wpatrujemy się w Ciebie, Ojca, Stwórcę świata całego, lgniemy do wspaniałych i wszystko przewyższających darów pokoju oraz Twoich dobrodziejstw; zatapiamy się myślą w Twojej cierpliwej woli i oczyma duszy spoglądamy na nią; rozważamy, jak jesteś łaskawy dla wszystkich stworzeń swoich... Wszystkim rzeczom rozkazałeś, o wielki Twórco i Panie wszechświata, trwać w pokoju i jedności.
Wszystko obsypujesz dobrodziejstwami, lecz najobficiej nas, którzyśmy się uciekli do Twojej litości, przez Pana naszego Jezusa Chrystusa. Jemu chwała i majestat na wieki wieków (św. Klemens Rzymski).

O Panie, jakże dobre jest umiłowanie pokoju! Jest równoczesne z jego posiadaniem. A kto nie chce wzrostu tego, co lubi? Jeśli chcę, aby niewielu było ze mną w pokoju, niewielki będę miał pokój. Jeśli chcę, aby pokój wzrastał, muszę pomnożyć liczbę uczestników... Jeśli dzielę chleb, to im więcej jest tych, którym się kroi, tym mniej przypada obdzielanym. Pokój zaś jest podobny do chleba, który przy krojeniu i obdzieleniu rósł w rękach uczniów Twoich. Użycz mi więc pokoju, Panie; abym mógł innych do niego pociągnąć, wpierw sam go muszę posiadać. Niech we mnie goreje to, czym innych mam zapalać... Jako miłośnik pokoju, ja pierwszy muszę być porwany jego pięknością i płonąć pragnieniem, aby innych pociągnąć. Niech widzą i oni to, co ja widzę, niech miłują, co ja, niech mają to, co i ja. O umiłowany pokoju, tak niezmiernie mi drogi, mówisz do mnie: kochaj mnie, bo wtedy natychmiast mnie posiędziesz. Przywiedź ze sobą do umiłowania mnie tych, których możesz. Pozostanę czysty i nieskazitelny. Doprowadź, kogo możesz, niech mnie odnajdą, niech mnie mają, niech zażywają (św. Augustyn).

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny, karmelita bosy
Żyć Bogiem, t. III, str. 297

Do góry

Książka na dziś

Wszystkie miejsca biblijne. Słownik i konkordancja. Komplet 2 tomów

Wszystkie miejsca biblijne. Słownik i konkordancja. Komplet 2 tomów

ks. Pius Czesław Bosak

Wszystkie miejsca biblijne. Słownik i konkordancja. Tom 1 Słownik wszystkich miejsc biblijnych ks. Bosaka stanowi publikację encyklopedyczną od dawna wyczekiwaną przez wszystkich, którym bliskie jest przesłanie Pisma świętego. Znajdujemy tu przedstawione w sposób jasny i przystępny podstawowe dane dotyczące topografii i onomastyki biblijnej. Autor opiera się nie tylko na tekście Pisma świętego, ale na najnowszych osiągnięciach z zakresu badań historycznych, archeologii i lingwistyki. Pozwala nam to spojrzeć na miasta, rzeki, wzgórza, budowle i inne miejsca pojawiające się choćby jednokrotnie na kartach Biblii z perspektywy naukowej i krytycznej. Jeśli dane miejsce nie zostało zlokalizowane lub nie znamy etymologii danej nazwy, wówczas Autor rzetelnie to przyznaje oraz odwołuje się do hipotez. Z drugiej jednak strony ks. Bosak nie ogranicza się do suchych danych zawartych w tekście biblijnym, lecz odwołuje się również do szerszego kontekstu humanistycznego, przywołując odniesienia symboliczne danego miejsca bądź jego obecność w kulturze i literaturze pozabiblijnej. Słownik stanowi niezastąpioną pomoc nie tylko dla uczonych zajmujących się profesjonalnie tekstem natchnionym, ale również dla humanistów, duszpasterzy, nauczycieli i wszystkich, którym nie wystarcza proste i literalne czytanie Biblii, lecz dążą do tego, by była księgą osadzoną w realiach historyczno-geograficznych. W swoim dziele ks. Bosak zmierzył się ze skomplikowanymi problemami, jak na przykład różne brzmienia niektórych nazw w językach Biblii oraz w tłumaczeniach starożytnych i współczesnych, czy też z kwestią różnic dotyczących lokalizacji. Dzięki jego żmudnej pracy powstał słownik, który dostarcza polskiemu czytelnikowi precyzyjnej i wiarygodnej wiedzy z zakresu topografii i onomastyki biblijnej. Ponadto przytoczenie w pełnym brzmieniu fragmentów Pisma świętego, w których występuje dana nazwa, uwalnia czytelnika od konieczności wertowania tekstu biblijnego i znacznie ułatwia pozyskiwanie wiedzy zawartej w Słowniku. Wszystkie miejsca biblijne. Słownik i konkordancja. Tom 2 Chociaż wiem, że nieba nie ma w niebie bo spadło na ziemię po to, żeby ziemia mogła podskoczyć wysoko. Chociaż wiem, że niebo chodzi za mną wszędzie, a święci nie drętwieją przytwierdzeni do gwiazd, nie drzemią w mszale; jeżdżą autobusami i metrem, pracują w pocie czoła, nie dosypiają i nie dojedzą. Chociaż wiem, że Pan Jezus po śmierci krzyżowej i zmartwychwstaniu wcale nie poszedł na rentę. Z tego wielkiego ukochania człowieka za ludźmi wciąż biega na skrzydłach Ducha. Bawi się w Odkrytego z małym dzieckiem, z cierpieniem, z poetą. (...) Ja to wszystko wiem dobrze, a jednak mówiąc z Tobą Boże, oko od ziemi odrywam i zawieszam w przestrzeni bezsłownej, bezkresnej, jak Ty. Dorota Sosnowska z tomiku wierszy Szept z doliny

Książka do nabycia w Księgarni Mateusza.

14 PAŹDZIERNIKA 2017

Sobota

Dzień powszedni

Dzisiejsze czytania

(Jl 4,12-21)
Niech ockną się i przybędą narody te na Dolinie Joszafat, bo tam zasiądę i będę sądził narody okoliczne. Zapuśćcie sierp, bo dojrzało żniwo; pójdźcie i zstąpcie, bo pełna jest tłocznia, przelewają się kadzie, bo złość ich jest wielka. Tłumy i tłumy w Dolinie Wyroku [znajdować się będą], bo bliski jest dzień Pański w Dolinie Wyroku. Słońce i księżyc się zaćmią, a gwiazdy światłość swą utracą. A Pan zagrzmi z Syjonu i z Jeruzalem głos swój tak podniesie, że niebiosa i ziemia zadrżą. Ale Pan jest ucieczką swego ludu i ostoją synów Izraela. I poznacie, że Ja jestem Pan, Bóg wasz, co mieszkam na Syjonie, górze mojej świętej; a tak Jeruzalem będzie święte i przez nie już obcy nie będą przechodzić. I stanie się owego dnia, że góry moszczem ociekać będą, a pagórki mlekiem opływać i wszystkie strumienie judzkie napełnią się wodą, a z domu Pańskiego wypłynie źródło, które nawodni strumień Szittim. Egipt będzie wydany na spustoszenie, a Edom zamieni się w straszną pustynię z powodu nieprawości uczynionych względem synów judzkich, gdyż krew niewinną przelewali w ich ziemi. Lecz [ziemia] Judy na wieki będzie zamieszkana, a Jeruzalem z pokolenia w pokolenie. Pomszczę ich krew, nie pozostawię bez kary. A Pan zamieszka na Syjonie.

(Ps 97,1-2.5-6.11-12)
REFREN: Niech sprawiedliwi weselą się w Panu

Pan króluje, wesel się, ziemio,
radujcie się, liczne wyspy!
Obłok i ciemność wokół Niego,
prawo i sprawiedliwość podstawą Jego tronu.

Góry jak wosk topnieją przed obliczem Pana,
przed obliczem władcy całej ziemi.
Jego sprawiedliwość rozgłaszają niebiosa,
a wszystkie ludy widzą Jego chwałę.

Światło wschodzi dla sprawiedliwego
i radość dla ludzi prawego serca.
Radujcie się w Panu sprawiedliwi
i sławcie Jego święte imię.

(Łk 11,28)
Błogosławieni ci, którzy słuchają słowa Bożego i zachowują je wiernie.

(Łk 11,27-28)
Gdy Jezus mówił do tłumów, jakaś kobieta z tłumu głośno zawołała do Niego: Błogosławione łono, które Cię nosiło, i piersi, które ssałeś. Lecz On rzekł: Owszem, ale również błogosławieni ci, którzy słuchają słowa Bożego i zachowują je.

Do góry

Rozważania do czytań

Ewangeliarz OP

Do góry

Oremus

Środki masowego przekazu bombardują nas wiadomościami, z których większość jest nieprzydatna, a niemała część szkodliwa. Jak odróżnić wartościowe od niepotrzebnych? „Błogosławieni ci, którzy słuchają słowa Bożego – podpowiada Chrystus. I dodaje: „I zachowują je”. Mamy starać się nie tylko słuchać, ale też usłyszeć słowo Boże, przyjąć je do serca, zachować w pamięci i żyć nim w codzienności.

Hanna Ożdżyńska, „Oremus” październik 2009, s. 44

Do góry

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny OCD

Błogosławieni prześladowani

Panie, spraw, abym umiał się radować, że uczestniczę w Twoich cierpieniach, abym również mógł się radować w Twojej chwale (1 P 4, 13)

„Błogosławieni, którzy cierpią prześladowanie dla sprawiedliwości, albowiem do nich należy królestwo niebieskie” (Mt 5,10). Jezus wiele razy przepowiadał swoim uczniom, że muszą z Nim dzielić Jego los: „Jeżeli was świat nienawidzi, wiedzcie, że Mnie pierwej znienawidził. — Sługa nie jest większy od swego pana. Jeżeli Mnie prześladowali, to i was będą prześladować. — Owszem, nadchodzi godzina, w której każdy, kto was zabije, będzie sądził, że oddaje cześć Bogu” (J 15, 18. 20; 16, 2). Chrystus nie zwodził swoich uczniów, nie obiecał im powodzenia i zwycięstwa, lecz wskazał jasno tę samą drogę, jaką On szedł: przeciwności, nienawiść, prześladowania, śmierć na krzyżu. Kto naśladuje Chrystusa, jeśli chce żyć w prawdzie, nie może oczekiwać niczego innego. Nie znaczy to jednak, że trzeba być pesymistą lub zniechęcać się i żyć w smutku, bo Jezus zapowiadając uczniom prześladowania, nazywa ich błogosławionymi. „Błogosławieni jesteście, gdy ludzie wam urągają i prześladują was i gdy z mego powodu mówią kłamliwie wszystko złe na was” (Mt 5, 11). Co więcej, jest to jedyne błogosławieństwo podjęte i rozwinięte w kilku wierszach; chce niejako przekonać uczniów o tym, co dla oka ludzkiego wydaje się prawdziwą niedorzecznością: uważać się za błogosławionych, gdy się cierpi.

Bez wątpienia błogosławieństwo to nie polega wprost na prześladowaniu, które zawsze będzie prawdziwym cierpieniem fizycznym i moralnym, lecz na fakcie, że cierpienie jest zadatkiem błogosławieństwa wiecznego. „Cieszcie się i radujcie — mówi Jezus — albowiem wasza nagroda jest wielka” (tamże 12).

Pan nie żąda, aby chrześcijanin nazywał radością to, co jest cierpieniem, nie wymaga, aby stał się tak obojętnym na prześladowania, by nie cierpieć, lecz żąda od niego, by wierzył Jego nieomylnemu słowu, że wszystko, co cierpi dla Boga, na pewno zmieni się w radość życia wiecznego. Właśnie wielkość tej wiary pozwalała świętym radować się prześladowaniami znoszonymi dla Chrystusa, na wzór Apostołów, którzy znosili je „rozradowani, że stali się godni cierpieć dla imienia Jezusa” (Dz 5, 41).

O Jezu, nie wystarczało Ci uczynić ze wszystkich... źródeł cierpienia, źródła radości niebieskiej, radości wiecznej, uczyniłeś z nich radości, słodycze, rozkosze również w tym życiu, sam je przyjmując. Podjąłeś ubóstwo, głód, łzy, prześladowania, wszystko w niepojętej mierze; tak, że ktokolwiek po Tobie płacze, jest ubogi, łaknie, jest prześladowany, staje się podobny do Ciebie, naśladuje Cię. A cóż może być słodszego nad podobieństwo do tego, kogo się miłuje? Jakaż może być większa potrzeba dla serca jak naśladować istotę umiłowaną? Wszelkie ubóstwo, głód, łzy, prześladowania stały się rzeczą słodką, dobrem cennym i umiłowanym dla tego, kto Cię miłuje, są bowiem tyloma rysami podobieństwa do Ciebie, tyloma znakami zjednoczenia z Tobą, o Jezu... Jak bardzo jesteś dobry, o Boski Lekarzu, który po wszystkie czasy przekształciłeś świat, nasze utrapienia w radości i w źródła życia wiecznego! (Ch. de Foucauld).

O najwyższy Panie, oto gotów jestem na każde cierpienie wiedząc, że Twoje krzyże pochodzą z najdelikatniejszej miłości i że tylko ten jest błogosławiony, kto przez Ciebie jest ukrzyżowany... Niech się nie żalą ludzie oziębli mówiąc, że Ty źle się obchodzisz ze swoimi przyjaciółmi, lecz niech otworzą wraz ze mną oczy, aby poznać Twoją nieskończoną łaskawość, z jaką prowadzisz drogą wielkiego cierpienia Twoich umiłowanych przyjaciół, i niech wreszcie zrozumieją, jak bardzo jest godny współczucia ten, kogo nie doświadczasz w tym doczesnym życiu...
   O najlitościwszy mój Jezu, nie śmiem prosić Cię ani o krzyże, ani o utrapienia... lecz umocniony Twoim natchnieniem, z żywym pragnieniem z głębi serca Tobie się oddaję i powierzam się Tobie... Jeśli Ci się spodoba, o najwyższy Panie, abym był bardzo utrapiony przez wszystkich ludzi... przy Twojej pomocy zniosę każde cierpienie na chwalę Twojego świętego Imienia, bylebym tylko cierpiał jako niewinny; gdybym zaś był winny, będę znosił utrapienia na cześć i chwałę Twojej najświętszej sprawiedliwości, której cześć zawsze mi jest droższa niż moja własna... A kiedy znajdę się w tyglu największych cierpień, będę wołał do Ciebie z dobrym łotrem: „Ja, Panie, sprawiedliwie odbieram słuszną karę za moje uczynki, ale Ty nic złego nie uczyniłeś; Panie, wspomnij na mnie w swoim królestwie” (bł. Henryk Suzo).

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny, karmelita bosy
Żyć Bogiem, t. III, str. 301

Do góry

Książka na dziś

Zrozumieć islam?

Zrozumieć islam?

Adrien Candiard OP

Jedni mówią, że islam jest religią pokoju, a barbarzyńcy, którzy się na niego powołują, w oczywisty sposób przekręcają jego sens. Inni, z równą pewnością siebie, twierdzą, że islam jest religią okrutną, w której przemoc nie jest tylko jakimś historycznym zaburzeniem czy wynikiem obłędu niektórych jego zwolenników, lecz koniecznością wynikającą z lektury jego świętych tekstów. Kto ma rację? Dlaczego, otwierając Koran, nie można raz na zawsze tego rozstrzygnąć? Dlaczego na temat islamu można wypowiedzieć tyle sprzecznych ze sobą i zarazem pozornie spójnych twierdzeń? „Widzę, jak wszechobecny jest islam w debacie publicznej, dostrzegam też pewien paradoks: im bardziej wyjaśnia się islam, tym mniej się go rozumie. […] Aby spróbować rozumieć, trzeba zacząć od zbadania, dlaczego tak trudno wyrobić sobie prosty pogląd na temat islamu: trzeba zacząć od zrozumienia, dlaczego nic z islamu nie rozumiemy. To bez wątpienia pod tym właśnie warunkiem będziemy mogli wyrobić sobie nieco wyraźniejszy pogląd”.

Książka do nabycia w Księgarni Mateusza.