13 STYCZNIA 2018

Sobota

Dzień powszedni

Dzisiejsze czytania: 1 Sm 9,1-4.17-19;10,1a; Ps 21,2-7; Mk 2,17; Mk 2,13-17

Rozważania: Ewangeliarz OP, Oremus, O. Gabriel od św. Marii Magdaleny OCD

Książka na dziś: Maryja nadzieją mojego życia

Dzisiejsze czytania

(1 Sm 9,1-4.17-19;10,1a)
Był pewien dzielny wojownik z rodu Beniamina - a na imię mu było Kisz, syn Abiela, syna Serora, syna Bekorata, syna Afijacha, syna Beniamina. Miał on syna imieniem Saul, wysokiego i dorodnego, a nie było od niego piękniejszego człowieka wśród synów izraelskich. Wzrostem o głowę przewyższał cały lud. Gdy zaginęły oślice Kisza, ojca Saula, rzekł Kisz do swego syna, Saula: Weź z sobą jednego z chłopców i udaj się na poszukiwanie oślic. Przeszli więc przez górę Efraima, przeszli przez ziemię Szalisza, lecz ich nie znaleźli. Powędrowali przez krainę Szaalim: [tam] ich nie było. Poszli do ziemi Jemini i również nie znaleźli. Kiedy Samuel spostrzegł Saula, odezwał się do niego Pan: Oto ten człowiek, o którym ci mówiłem, ten, który ma rządzić moim ludem. Saul podszedł tymczasem do Samuela w bramie i rzekł: Wskaż mi, proszę, gdzie jest dom Widzącego. Samuel odparł Saulowi: To ja jestem Widzący. Chodź ze mną na wyżynę! Dziś jeść będziecie ze mną, a jutro pozwolę ci odejść, powiem ci też wszystko, co jest w twym sercu. Samuel wziął wtedy naczyńko z olejem i wylał na jego głowę, ucałował go i rzekł: Czyż nie namaścił cię Pan na wodza swego ludu, Izraela?

(Ps 21,2-7)
REFREN: Król się weseli z Twej potęgi, Panie

Panie, król się weseli z Twojej potęgi
i z Twojej pomocy tak bardzo się cieszy.
Spełniłeś pragnienie jego serca
i nie odmówiłeś błaganiom warg jego.

Bo pomyślne błogosławieństwo wcześniej nań zesłałeś,
szczerozłotą koronę włożyłeś mu na głowę.
Prosił Ciebie o życie, Ty go obdarzyłeś
długimi dniami na wieki i na zawsze.

Wielka jest jego chwała dzięki Twej pomocy,
ozdobiłeś go dostojeństwem i blaskiem.
Boś go błogosławieństwem uczynił na wieki,
napełniłeś go radością Twojej obecności.

(Mk 2,17)
Nie potrzebują lekarza zdrowi, lecz ci, którzy się źle mają. Nie przyszedłem powołać sprawiedliwych, ale grzeszników.

(Mk 2,13-17)
Jezus wyszedł znowu nad jezioro. Cały lud przychodził do Niego, a On go nauczał. A przechodząc, ujrzał Lewiego, syna Alfeusza, siedzącego w komorze celnej, i rzekł do niego: Pójdź za Mną! On wstał i poszedł za Nim. Gdy Jezus siedział w jego domu przy stole, wielu celników i grzeszników siedziało razem z Jezusem i Jego uczniami. Było bowiem wielu, którzy szli za Nim. Niektórzy uczeni w Piśmie, spośród faryzeuszów, widząc, że je z grzesznikami i celnikami, mówili do Jego uczniów: Czemu On je i pije z celnikami i grzesznikami? Jezus usłyszał to i rzekł do nich: Nie potrzebują lekarza zdrowi, lecz ci, którzy się źle mają. Nie przyszedłem powołać sprawiedliwych, ale grzeszników.

Do góry

Rozważania do czytań

Ewangeliarz OP

Do góry

Oremus

„Nie przyszedłem powołać sprawiedliwych, ale grzeszników.” Bóg w swym słowie mówi nam dziś o powołaniu grzesznych ludzi do wielkich dzieł Bożych. To wezwanie dotyczy i nas, bo przecież mimo naszych wad i słabości zostaliśmy dziś zaproszeni na Ucztę eucharystyczną. Bo i nam Bóg powierza konkretne zadania i przez nas chce być obecny w świecie. Dziękujmy Mu za Jego miłosierdzie i za zaufanie, jakim nas obdarza.

Mira Majdan & Agnieszka Wędrychowska, „Oremus” styczeń 2000, s. 59

Do góry

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny OCD

ŻYĆ W CHRYSTUSIE

O Panie, umocnij „nasze zjednoczenie z boskim życiem Tego, który raczył stać się uczestnikiem naszego człowieczeństwa” (MP)

„Daj nam, Boże, abyśmy przez tajemnicę wody i wina dostąpili uczestnictwa w Bóstwie Tego, który raczył stać się uczestnikiem naszego człowieczeństwa”. — Ta modlitwa, którą kapłan powtarza w każdej Mszy, wyraża wielką rzeczywistość wypływającą z chrztu, gdyż dzięki niej każdy ochrzczony został dopuszczony do uczestnictwa w życiu Bożym Chrystusa. Ale dar, jaki nam został darmo dany, wymaga współpracy. „Uznaj, o chrześcijaninie, godność swoją — woła św. Leon — a stawszy się uczestnikiem życia Bożego, niegodnym, postępowaniem nie wracaj do dawnej nędzy. Pamiętaj, jakiej Głowy i jakiego Ciała jesteś członkiem”.

Wszelki grzech, wada, niedbalstwo dobrowolne, są nieuszanowaniem względem Chrystusa, naszej Głowy, zasmucają Ducha Świętego, który w nas mieszka. Lecz prawdziwy chrześcijanin nie może zadowolić się unikaniem grzechu, winien nadto starać się rozwijać w sobie życie Chrystusowe; „chrzest, istotnie, zmierza do osiągnięcia pełni życia w Chrystusie” (DE 22). Nie wystarcza żyć w Chrystusie, lecz trzeba się starać, aby to życie było piękne, kwitnące. W życiu naturalnym człowiek rośnie bez współudziału swojej woli; inaczej jednak dzieje się w życiu łaski. Gdy zabraknie naszej współpracy, może ona w nas pozostać w stanie zarodkowym nawet przez dwadzieścia, trzydzieści i pięćdziesiąt lat po naszym chrzcie, po setkach spowiedzi i Komunii św. Co za rażąca dysproporcja! I tak dojrzali czy nawet starzy co do wieku, pozostają niedorostkami co do laski.

Trzeba więc wzrastać w Chrystusie, trzeba również, aby Chrystus rósł w każdym wierzącym. Słowa Jana Chrzciciela wskazują drogę do tego: „Potrzeba, by On wzrastał, a ja się umniejszał” (J 3, 30). Oto warunki rozwoju życia łaski: uśmiercać własne ja, „starego człowieka”, z jego złymi skłonnościami, grzechami, niedoskonałościami, aby życie Chrystusowe rosło w ochrzczonym aż do wieku doskonałego, „do miary wielkości według Pełni Chrystusa” (Ef 4, 13).

O mój Jezu, źródło życia, spraw, abym mogła pić tę wodę tryskającą z Ciebie, abym zakosztowawszy jej nie pragnęła już na wieki niczego prócz Ciebie. Zanurz mię całą w bezmiarze Twojego miłosierdzia — ochrzcij mię czystością Twojej kosztownej śmierci — odnów mię w tej Krwi, którą mnie odkupiłeś. Obmyj w wodzie, która wypłynęła z Twojego Najświętszego Serca, wszystkie zmazy, jakimi splamiłam szatę niewinności na chrzcie otrzymaną. Napełnij mię Twoim Duchem i posiądź całą w czystości ciała i duszy (św. Gertruda).

O Jezu, zmiłuj się nade mną!... Spraw, abym był zjednoczony z Tobą przez łaskę i dobre uczynki i przynosił owoce godne Ciebie a nie stał się z powodu grzechów „uschłą gałęzią, nadającą się tylko do odcięcia i wrzucenia w ogień” (K. Marmion: Chrystus w swoich tajemnicach 14).

Panie i Boże mój! Oto przed Tobą dusza, którą podniosłeś z upadku. Poznaje ona, jak nędznie gubiła siebie dla marnej chwilowej rozkoszy; teraz już postanawia przy Twojej pomocy nie obrażać Cię więcej. Skarbie duszy mojej, Ty nigdy nie opuszczasz tych, co Cię miłują, a wzywającemu Cię zawsze odpowiadasz. Cóż zrobi, o Panie, i jakim sposobem może jeszcze żyć nie umierając każdej chwili ten, kto wspomni, że tak wielki skarb, jakim jest otrzymana na chrzcie niewinność, postradał? Najlepsze życie dla niego to umierać z żalu nieustannie wskutek tak wielkiej utraty... O Panie, snadź zapomniałam o wielkim miłosierdziu Twoim i nie pamiętam, że Ty dla grzeszników na ten świat przyszedłeś. Jak wielkim okupem odkupiłeś nas, płacąc za nasze fałszywe uciechy okrutnymi cierpieniami i biczowaniem!...
Panie, niechże umrze to moje ja, aby żył we mnie Ten, który jest większy niż ja, lepszy dla mnie niż ja sama, abym Mu mogła służyć. On niechaj żyje i ożywia mnie! On niech króluje, a ja niech będę Jego niewolnicą; innej wolności nie chce dusza moja (św. Teresa od Jezusa: Wołania duszy do Boga 3, 2–3; 17, 3)

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny, karmelita bosy
Żyć Bogiem, t. II, str. 26

Do góry

Książka na dziś

Maryja nadzieją mojego życia

Maryja nadzieją mojego życia

o. Gabriele Amorth, ks. Sławomir Sznurkowski SSP

Czy zastanawialiście się kiedyś, co by było, gdybyśmy nie mieli sprzymierzeńców w walce z Szatanem? Samotny człowiek skazany byłby na porażkę. Jest jednak Ktoś, kto jest naszym obrońcą i wspiera nas w tej trudnej walce – Matka Boża. Wyraźnie podkreśla to ks. Gabriele Amorth, najsłynniejszy egzorcysta świata, w swoim ostatnim wywiadzie, którego udzielił ks. Sławomirowi Sznurkowskiemu. „Maryja nadzieją mojego życia” to frapująca lektura od pierwszej do ostatniej strony. Ks. Gabriele Amorth już w dzieciństwie ukochał szczególnie Matkę Bożą, z biegiem czasu to przywiązanie się pogłębiało, nic więc dziwnego, że poświęcił się studiom mariologicznym i zanim rozpoczął posługę egzorcysty, napisał kilka książek o Maryi. Przez wiele lat był również redaktorem naczelnym miesięcznika maryjnego „Madre di Dio” [Matka Boga].

Książka do nabycia w Księgarni Mateusza.