7 STYCZNIA 2018

Niedziela

Niedziela Chrztu Pańskiego

Dzisiejsze czytania

(Iz 42,1-4.6-7)
To mówi Pan: Oto mój Sługa, którego podtrzymuję. Wybrany mój, w którym mam upodobanie. Sprawiłem, że Duch mój na Nim spoczął; On przyniesie narodom Prawo. Nie będzie wołał ni podnosił głosu, nie da słyszeć krzyku swego na dworze. Nie złamie trzciny nadłamanej, nie zagasi knotka o nikłym płomyku. On niezachwianie przyniesie Prawo. Nie zniechęci się ani nie załamie, aż utrwali Prawo na ziemi, a Jego pouczenia wyczekują wyspy. Ja, Pan, powołałem Cię słusznie, ująłem Cię za rękę i ukształtowałem, ustanowiłem Cię przymierzem dla ludzi, światłością dla narodów, abyś otworzył oczy niewidomym, ażebyś z zamknięcia wypuścił jeńców, z więzienia tych, co mieszkają w ciemności.

(Ps 29,1-4.9-10)
REFREN: Pan ześle pokój swojemu ludowi

Oddajcie Panu, synowie Boży,
oddajcie Panu chwałę i sławcie Jego potęgę.
Oddajcie chwałę Jego imieniu,
na świętym dziedzińcu uwielbiajcie Pana.

Ponad wodami głos Pański,
Pan ponad wód bezmiarem
Głos Pana potężny,
głos Pana pełen dostojeństwa.

Zagrzmiał Bóg majestatu:
a w świątyni jego wszyscy wołają: „Chwała”.
Pan zasiadł nad potopem,
Pan jako Król zasiada na wieki.

(Dz 10,34-38)
Gdy Piotr przybył do Cezarei, do domu Korneliusza, przemówił: Przekonuję się, że Bóg naprawdę nie ma względu na osoby. Ale w każdym narodzie miły jest Mu ten, kto się Go boi i postępuje sprawiedliwie. Posłał swe słowo synom Izraela, zwiastując im pokój przez Jezusa Chrystusa. On to jest Panem wszystkich. Wiecie, co się działo w całej Judei, począwszy od Galilei, po chrzcie, który głosił Jan. Znacie sprawę Jezusa z Nazaretu, którego Bóg namaścił Duchem Świętym i mocą. Dlatego że Bóg był z Nim, przeszedł On dobrze czyniąc i uzdrawiając wszystkich, którzy byli pod władzą diabła.

(Mk 9,7)
Otwarło się niebo i zabrzmiał głos Ojca: To jest mój Syn umiłowany, Jego słuchajcie.

(Mk 1,6b-11)
Jan Chrzciciel tak głosił: Idzie za mną mocniejszy ode mnie, a ja nie jestem godzien, aby się schylić i rozwiązać rzemyk u Jego sandałów. Ja chrzciłem was wodą, On zaś chrzcić was będzie Duchem Świętym. W owym czasie przyszedł Jezus z Nazaretu w Galilei i przyjął od Jana chrzest w Jordanie. W chwili gdy wychodził z wody, ujrzał rozwierające się niebo i Ducha jak gołębicę zstępującego na siebie. A z nieba odezwał się głos: Tyś jest mój Syn umiłowany, w Tobie mam upodobanie.

Do góry

Rozważania do czytań

Ewangeliarz OP

Do góry

Oremus

Chrzest Jezusa oznacza Jego ujawnienie się przed światem, początek publicznej misji. Jest to też znak namaszczenia Duchem Świętym, które miało się stać udziałem wszystkich ochrzczonych w Jego imię. Syn Boży staje w tłumie grzeszników, solidarny z nimi, gotowy dzielić ich los. Dzięki Niemu ci sami grzesznicy mocą Ducha stają się synami i córkami Boga, podobnymi do Niego, wyzwolonymi od zła.

ks. Jarosław Januszewski, „Oremus” styczeń 2009, s. 45

Do góry

Ks. Edward Staniek

Bóg mnie kocha

Obchodzimy dzisiaj Uroczystość Chrztu Chrystusa w Jordanie i przy tej okazji chciałbym przypomnieć jedną z podstawowych prawd naszej chrześcijańskiej wiary, dotyczącą chrztu świętego. Bardzo prosty obrzęd polania czy zanurzenia człowieka w wodzie z wymówieniem słów: „Ja ciebie chrzczę w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego” zawiera bogatą treść i jest najdonioślejszym wydarzeniem w naszym życiu. Był to moment, w którym Bóg oczyścił nas z grzechu pierworodnego, a równocześnie wyznał swoją miłość w odniesieniu do każdego z nas. Bóg wtedy powiedział te same słowa, które słyszymy nad brzegiem Jordanu: „Tyś jest mój Syn, w Tobie mam upodobanie”, Syn, którego kocham.

W momencie chrztu św. rozpoczyna się, w miarę jak człowiek dorasta, wielka przygoda świadomego spotkania z Bogiem na płaszczyźnie miłości. Cała nasza wartość jest właśnie w tym, że Bóg nas kocha. Gdy chrzcimy dziecko niedorozwinięte, którego często wstydzą się nawet rodzice, pamiętajmy, że Bóg się go nie wstydzi, Bóg wyznaje swoją miłość do niego, i to miłość wieczną. Bóg każdego z nas kocha. To jest prawda, którą gdybyśmy potrafili przeżyć tak, by ona wstrząsnęła nami do głębi, to życie nasze uległoby całkowitej przemianie. Cóż bowiem można przeżyć piękniejszego i wspanialszego nad prawdę, że Bóg mnie kocha. Nie jestem sam, jestem otoczony wieczną miłością Boga. Bóg nigdy nie będzie się mnie wstydził, Bóg nigdy we mnie nie zwątpi. Prawdziwa miłość nie wątpi. Bóg ze swą miłością się nade mną pochyla, tą miłością otacza mnie od rana do wieczora i od wieczora do rana, tą miłością mnie prowadzi. Jest to tajemnicza miłość, często dla nas, szukających w miłości tylko przyjemności i szczęścia, niezrozumiała. Jest to twórcza miłość Boga, która prowadziła Chrystusa, Syna Jednorodzonego aż na Golgotę, nie po to, aby Go tam zostawić zmiażdżonego, ale po to, aby Go doprowadzić do chwały. Często i nas miłość Boga prowadzi przez trudne odcinki drogi, przez cierpienie, ale zawsze prowadzi do chwały. To jest chrześcijaństwo, Bóg mnie kocha, Bóg jest moim Ojcem.

Ks. Edward Staniek

 

Napełnić serce

Jan udzielał w Jordanie chrztu na odpuszczenie grzechów. Garnęły się do niego tłumy. Ludzie wyznawali swe winy, a następnie Jan zanurzał ich w wodzie. Wychodzili z niej oczyszczeni. Nie był to jednak sakrament chrztu, który ustanowił Jezus. W czasach Chrystusa mieszkańcy Palestyny mogli przyjąć dwa chrzty. Jeden z rąk Jana Chrzciciela, drugi z rąk Apostołów Jezusa. Na czym polegała różnica między jednym i drugim?

Chrzest Jana można porównać do mycia naczynia. Chcąc aby ono było czyste, należy wysypać z niego zawartość, a następnie dobrze je wymyć. Otóż słuchacze Jana wyznając grzech, „wysypywali” zawartość swoich serc, a następnie wchodzili do wody, by je „wymyć”. Wychodzili na brzeg Jordanu z sercem czystym — ale pustym. Jan przygotowywał serca na wypełnienie łaską, ale nie miał mocy jej udzielania.

Chrzest ustanowiony jako sakrament przez Jezusa różni się zasadniczo od chrztu Janowego. Sakrament nie tylko oczyszcza, ale i wypełnia serca samym Bogiem. Serce zostaje zanurzone równocześnie w wodzie i w Imieniu Boga — Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Od chrzcielnicy człowiek odchodzi wypełniony najcenniejszą rzeczywistością, której ziemia ani nie posiada, ani nie rodzi, samym Bogiem.

Jezus podszedł do Jana prosząc o zanurzenie w wodzie. Grzechów nie wyznawał, bo ich nie miał, oczyszczenia nie potrzebował, bo był święty, ale chciał nam ukazać potrzebę tego dwustopniowego procesu. Przyjmując zewnętrzną formę chrztu od Jana, wyszedł na brzeg i został w sposób widzialny wypełniony Duchem Świętym, aby odtąd rozlewać tego Bożego Ducha na wszystkich ludzi decydujących się na oczyszczenie swego serca w sakramencie chrztu.

Wielu katolików sądzi, że sakrament chrztu lub pojednania to jedynie oczyszczenie ich serca. Ci najczęściej dochodzą do wniosku, że jeśli tego serca nie wypełniają wielkimi grzechami, to nie ma po co zabiegać o jego oczyszczenie. W imię prawdy należałoby ich uznać raczej za uczniów Jana niż Chrystusa i nie dziwić się, że stronią od Kościoła.

Wartość chrześcijanina nie polega na tym, że ma czyste serce, lecz na tym, że serce jest świątynią, w której mieszka Bóg. Najpiękniejsza katolicka świątynia z pustym tabernakulum jest tylko architektonicznym arcydziełem, niczym więcej. Dopiero z Eucharystią staje się budynkiem zamieszkałym przez żywego Boga, pełnym Jego obecności. Podobnie człowiek dopiero po wypełnieniu Duchem Świętym staje się chrześcijaninem w pełnym słowa znaczeniu. Trzeba tu dodać, że zawartość naszych serc wypełnionych łaską niepomiernie przewyższa wartość nas samych. Kto umie patrzeć na ochrzczonych oczami wiary, ten zupełnie inaczej ocenia ludzi. W tym spojrzeniu człowiek upośledzony, wypełniony łaską Ducha Bożego, jest miliardy razy cenniejszy niż geniusz, którego serca i umysłu łaska nie przenika. Cenniejszy bowiem jest popękany gliniany garnek wypełniony złotem, niż kryształowy wazon, ale pusty.

Ks. Edward Staniek

Do góry

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny OCD

„Przyznajcie Panu, synowie Boży, przyznajcie Panu chwałę Jego imienia” (Ps 29, 1–2)

Święto dzisiejsze jest także „epifanią”, to znaczy objawieniem Bóstwa Jezusa, szczególnie uroczystym ze względu na bezpośrednią interwencję nieba. Proroctwo Izajasza o „Słudze Boga”, który jest figurą Mesjasza, jest wstępem do tego. Prorok przedstawia go w imieniu Pana: „Oto mój Sługa... Wybrany mój, w którym mam upodobanie. Sprawiłem, że Duch mój na Nim spoczął” (Iz 42, 1). To jest wielka charakterystyka Chrystusa; jest On w całym tego słowa znaczeniu „Sługą Boga”, całkowicie poświęconym na Jego chwałę i służbę. Przychodząc na świat powiedział: „Oto idę... abym spełniał wolę Twoją, Boże” (Hbr 10, 7). Jest pełen Ducha Świętego i pod Jego wpływem rozwija swoją zbawczą działalność, Bóg zaś ma w Nim upodobanie.

Opis prorocki Izajasza znajduje pełne uzasadnienie historyczne w wydarzeniu ewangelicznym chrztu Jezusa. Wówczas „otworzyło się niebo i Duch Święty zstąpił na Niego w postaci cielesnej jako gołębica, a z nieba odezwał się glos: „Tyś jest mój Syn umiłowany, w Tobie mam upodobanie” (Łk 3, 21–22). Tego już nie mówi prorok w imieniu Boga, lecz sam Bóg, i to w sposób bardzo uroczysty. Cała Trójca Przenajświętsza bierze udział w wielkim objawieniu na brzegach Jordanu: Ojciec daje słyszeć swój głos, składając świadectwo Synowi, Syn jest ukazany w Jezusie, Duch Święty zstępuje na Niego widzialnie. Prawda, zapowiedziana przez Izajasza w sposób niejasny, rozbłysła teraz w całym swoim znaczeniu mesjańskim. Wyrażenie „mój Sługa” zastępuje inne „mój Syn umiłowany”, bardziej bezpośrednio wskazujące boską naturę Chrystusa. Duch Święty, którego Jezus posiada w pełni jako Syn Boga, ukazuje się nad Nim również w sposób widzialny; Bóg przemawia osobiście i publicznie: cały lud obecny słyszy Jego glos (tamże 21).

Chrzest Jezusa jest jakby urzędowym nadaniem Mu misji Zbawiciela. Ojciec i Duch Święty potwierdzają Jego tożsamość Syna Bożego i przedstawiają Go światu, aby świat przyjął Jego posłannictwo. W ten sposób historia zbawienia dokonuje się w Chrystusie z udziałem całej Trójcy Przenajświętszej. Bardzo słusznie dzisiejsza liturgia wzywa do wychwalania Boga, że objawił się tak szczodrobliwie: „Oddajcie Panu, synowie Boży, oddajcie Panu chwałę Jego imienia, uwielbiajcie Pana ze świętą okazałością” (Psalm respons.).

Wody Jordanu obmyły również Ciebie, o Jezu, na oczach tłumu, lecz tylko niewielu mogło wówczas Cię rozpoznać. Ta tajemnica niedojrzałej wiary albo obojętności ciągnie się przez wieki i jest powodem cierpienia dla tych wszystkich, co Cię kochają i co otrzymują misję, by Cię dać poznać światu.
   O, udziel następcom Apostołów i uczniów oraz wszystkim, którzy wywodzą swe imię od Ciebie i z Twego krzyża, aby prowadzili dalej dzieło ewangelizacji, podtrzymywali je modlitwą, cierpieniem, wewnętrzną wiernością względem Twojej woli.
   O Jezu, niewinny Baranku, Ty przedstawiłeś się Janowi w postaci grzesznika, pociągnij również nas do wód Jordanu. Chcemy tam iść, by wyznać nasze grzechy, oczyścić nasze dusze. I jak niebo otwarte oznajmiło głos Twojego Ojca, który miał w Tobie upodobanie, tak abyśmy my, zwyciężywszy próbę... w brzaskach Twojego zmartwychwstania, mogli usłyszeć w głębi naszej duszy ten sam głos Ojca niebieskiego, że w nas rozpoznaje swoich synów (Jan XXIII).

O Jezu, Tyś święty, niewinny, bez zmazy, oddzielony od grzeszników, idziesz jak winny prosząc o chrzest na odpuszczenie grzechów! Jak wielka to tajemnica!.., Jan stanowczo odmawia udzielenia Ci chrztu pokuty... a Ty mu odpowiadasz: „Nie sprzeciwiaj się w tej chwili, bo tylko w ten sposób możemy wypełnić sprawiedliwość”. Jaka to jest sprawiedliwość? To są upokorzenia Twojego godnego uwielbiania człowieczeństwa, które oddając hołd nieskończonej świętości, stanowią pełne zadośćuczynienie za wszystkie nasze winy zaciągnięte wobec sprawiedliwości Bożej. Ty, sprawiedliwy i niewinny, zastąpiłeś całą grzeszną ludzkość... O Jezu, spraw, abym i ja upokarzał się z Tobą, uznając się za grzesznika i ponawiając wyrzeczenie się grzechu, uczynione już na chrzcie (K. Marmion: Chrystus w swoich tajemnicach 9).

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny, karmelita bosy
Żyć Bogiem, t. I, str. 223

Do góry

Książka na dziś

Mistyka chrześcijańska. Wprowadzenie (CD-MP3)

Mistyka chrześcijańska. Wprowadzenie (CD-MP3)

ks. Krzysztof Grzywocz

U podstaw mistyki chrześcijańskiej leży wiara w to, że Bóg pragnie żywej relacji z każdym człowiekiem, że nie jest Bogiem dalekim, ukrytym, niedostępnym, ale zawsze gotowym na spotkanie: „Oto stoję u drzwi i kołaczę” (Ap 3,20). O tym, co może zrobić człowiek, by doszło do tego spotkania mówi w swoim Wprowadzeniu ks. Krzysztof Grzywocz. DOWIEDZ SIĘ: Czy mistyka jest tylko dla wybranych? Czy muszą towarzyszyć jej nadzwyczajne zjawiska? Co cechuje prawdziwych mistyków? Czy należy ich naśladować? Co Biblia mówi o mistyce (choć słowo to w niej nie pada)? Jak dojść do szczytów mistycznego doświadczenia?

Książka do nabycia w Księgarni Mateusza.

8 STYCZNIA 2018

Poniedziałek

Dzień powszedni

Dzisiejsze czytania

(1 Sm 1,1-8)
Był pewien człowiek w Ramataim, Sufita z górskiej okolicy Efraima, imieniem Elkana, syn Jerochama, syna Elihu, syna Tochu, syna Sufa Efratyty. Miał on dwie żony: jednej było na imię Anna, a drugiej Peninna. Peninna miała dzieci, natomiast Anna ich nie miała. Corocznie człowiek ten udawał się z miasta swego do Szilo, aby oddać pokłon i złożyć ofiarę dla Pana Zastępów. Byli tam dwaj synowie Helego: Chofni i Pinchas - kapłani Pana. Pewnego dnia Elkana składał ofiarę. Dał wtedy żonie swej Peninnie, wszystkim jej synom i córkom po części ze składanej ofiary. Również Annie dał część, lecz podwójną, gdyż Annę bardzo miłował, mimo że Pan zamknął jej łono. Jej współzawodniczka przymnażała jej smutku, aby ją rozjątrzyć z tego powodu, że Pan zamknął jej łono. I tak się działo przez wiele lat. Ile razy szła do świątyni Pana, [tamta] dokuczała jej w ten sposób. Anna więc płakała i nie jadła. I rzekł do niej jej mąż, Elkana: Anno, czemu płaczesz? Dlaczego nie jesz? Czemu się twoje serce smuci? Czyż ja nie znaczę dla ciebie więcej niż dziesięciu synów?

(Ps 116,12-14.17-19)
REFREN: Złożę Ci, Boże ofiarę pochwalną

Czym się Panu odpłacę
za wszystko, co mi wyświadczył?
Podniosę kielich zbawienia
i wezwę imienia Pana.

Wypełnię me śluby dla Pana
przed całym Jego ludem.
Tobie złożę ofiarę pochwalną
i wezwę imienia Pana.

Wypełnię me śluby dla Pana
przed całym Jego ludem.
W dziedzińcach Pańskiego domu,
pośrodku ciebie, Jeruzalem.

(Mk 1,15)
Bliskie jest królestwo Boże. Nawracajcie się i wierzcie w Ewangelię.

(Mk 1,14-20)
Gdy Jan został uwięziony, Jezus przyszedł do Galilei i głosił Ewangelię Bożą. Mówił: Czas się wypełnił i bliskie jest królestwo Boże. nawracajcie się i wierzcie w Ewangelię. Przechodząc obok Jeziora Galilejskiego, ujrzał Szymona i brata Szymonowego, Andrzeja, jak zarzucali sieć w jezioro; byli bowiem rybakami. Jezus rzekł do nich: Pójdźcie za Mną, a sprawię, że się staniecie rybakami ludzi. I natychmiast zostawili sieci i poszli za Nim. Idąc dalej, ujrzał Jakuba, syna Zebedeusza, i brata jego Jana, którzy też byli w łodzi i naprawiali sieci. Zaraz ich powołał, a oni zostawili ojca swego, Zebedeusza, razem z najemnikami w łodzi i poszli za Nim.

Do góry

Rozważania do czytań

Ewangeliarz OP

Do góry

Oremus

Relacja św. Marka na temat powołania braci znad Jeziora Galilejskiego może się wydawać przesadnie zwięzła i sucha, nasza wyobraźnia domagałaby się czegoś więcej. Czy można bowiem na słowo: „Pójdźcie za mną”, zostawić wszystko – dające utrzymanie zajęcie, dom, bliskich i przyjaciół? A jednak – jeśli człowiek spotyka tę jedyną, najważniejszą osobę swego życia, to czy potrzeba więcej niż jednego słowa miłości?

o. Cezary Binkiewicz OP, „Oremus” styczeń 2004, s. 47

Do góry

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny OCD

JEZUS — PRAWDZIWY SZCZEP WINNY

Panie, niechaj lgnę do Ciebie, albowiem w Tobie jest moje życie (Pwt 30, 20)

„Trwajcie we Mnie” (J 15, 4). Można trwać tylko tam, gdzie się już jest. Jezus mówi: „Trwajcie we Mnie”, dlatego, że nasze wszczepienie w Niego jest już faktem dokonanym, wysłużonym dla wszystkich ludzi przez śmierć i zmartwychwstanie, a udzielonym każdemu z nich z osobna w chwili chrztu świętego. Chrystus za cenę swojej krwi wszczepił człowieka w siebie: „jest” on więc w Chrystusie, ale „trwanie” w Nim w sposób pełny i żywy zależy od dobrej woli człowieka.

Aby zostać wszczepionym w Chrystusa, wystarczy być ochrzczonym. A choć wystarczy odrobina łaski, aby trwać w Nim jako żywa latorośl, gorliwy chrześcijanin nie może się tym zadowolić. Musi być świadomy bezcennego daru, jaki otrzymał, a zarazem starać się pilnie, żeby wszczepienie w Chrystusa stawało się coraz głębsze. Musi żyć na serio tym zjednoczeniem z Chrystusem, uczynić je ośrodkiem i słońcem swego życia. Jezus nieprzypadkowo powiedział: „Trwajcie we Mnie”. Chciał przez to zaznaczyć, że życie w Nim wymaga osobistej współpracy człowieka: trzeba zaangażować wszystkie siły, myśli, wole, serce, aby żyć w Nim i z Niego. Im bardziej chrześcijanin będzie się starał trwać w Chrystusie, tym głębiej mała latorośl wrośnie w Niego i z Niego będzie ciągnąć coraz obficiej soki łaski.

„Trwajcie we Mnie, a Ja w was”. Jeśli wierzący przez wiarę, miłość i dobre uczynki będzie ściśle zjednoczony z Chrystusem, Chrystus będzie w nim trwał, udzielając mu nieustannie swego boskiego życia. Chrześcijanin stanie się w ten sposób nie tylko żywą latoroślą, ale przyniesie obfite owoce świętości, które rozradują serce Boga, gdyż Jezus powiedział: „Ojciec mój przez to dozna chwały, że owoc obfity przyniesiecie” (J 15, 8). A będą to nie tylko owoce osobistej świętości, lecz także dobro dla braci i dla całego Kościoła. Tak przystało prawdziwym uczniom Chrystusa.

O słodkie i rozkoszne wszczepienie! Ty najwyższa słodyczy, raczyłaś złączyć się z naszą goryczą... Ty, nieskończony, ze skończonymi... Czy wystarczyło Twojej miłości zjednoczyć się tak ze stworzeniem? O nie; dlatego Ty, Słowo przedwieczne, użyźniłeś to drzewo krwią swoją. A krew swym ciepłem sprawia, że ono wypuszcza pędy, kiedy człowiek dobrowolnie wszczepia się w Ciebie, jednoczy i wiąże serce i uczucie z Tobą, wiążąc i opasując ten szczepek wstęgą miłości, żyjąc według Twojej nauki... Powinniśmy bowiem upodobnić się do Ciebie, o Chryste, i wszczepić w Ciebie przez cierpienia, krzyż oraz święte pragnienia. Wtedy, o Życie, przynosimy Ci owoce życia... Wówczas widzimy, że Ty stworzyłeś nas bez nas, lecz nie chcesz nas zbawić bez nas. Kiedy jesteśmy wszczepieni w Ciebie, wówczas gałązki, które dałeś drzewu naszemu, wydają owoce (św. Katarzyna ze Sieny).

O Boże, Ty posiadasz tę chwałę, która Cię uwielbia, a nie człowiek... Ty bowiem dajesz mu łaskę czynienia dobrze...
To Cię uwielbia, że wiele owoców przynosimy i stajemy się uczniami Chrystusa. Lecz przez kogo stajemy się Twoimi uczniami? Przez Ciebie, uprzedziłeś nas bowiem swoim miłosierdziem; istotnie, Twoim dziełem jesteśmy utworzeni w Chrystusie Jezusie, aby pełnić dobre uczynki.
O Jezu, Ty mówisz: Jak Ojciec umiłował Mnie, tak i Ja was umiłowałem; trwajcie w miłości mojej. Oto skąd mamy wszystkie nasze dobre uczynki. Bo skądże mielibyśmy je, gdyby wiara przez miłość nie działała?... I jakże miłowalibyśmy, gdybyśmy pierwej nie byli umiłowani?
Mówiąc: Jak Ojciec umiłował Mnie, tak i Ja was umiłowałem, okazujesz się właśnie Pośrednikiem, o Jezu. Ojciec istotnie miłuje również nas, lecz miłuje nas w Tobie; przez to Ojciec zostaje uwielbiony, że owoc przynosimy w winnym krzewie, czyli w Tobie, Jego Synu, i stajemy się Twoimi uczniami (św. Augustyn).

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny, karmelita bosy
Żyć Bogiem, t. II, str. 10

Do góry

Książka na dziś

Odnów swoje cuda. Dary duchowe dla naszych czasów

Odnów swoje cuda. Dary duchowe dla naszych czasów

Damian Stayne

Książka Damiana Stayna jest opisem darów charyzmatycznych z „pola bitwy” – zrodziła się z posługi charyzmatami, często pośród zadziwiających i niespodziewanych ich przejawów. Opisuje to, co autor często „słyszał na własne uszy i widział na własne oczy” i w czym uczestniczył. Damian Stayne od wielu lat pomaga ludziom w poddawaniu się nadprzyrodzonemu działaniu Ducha Świętego. Jego książka pt. Odnów swoje cuda to kolejna ku temu okazja. Przywołane w niej historie inspirują, a nauczanie daje wskazówki, które umacniają w nas przekonanie o tym, że Duch Święty uzdolni nas do głoszenia królestwa Bożego z mocą. Neal Lozano, założyciel Heart of the Father Ministries, autor książki Modlitwa uwolnienia. Same świadectwa czynią tę książkę fascynującą i przykuwają uwagę. Jest ona mocnym świadectwem tego, co Pan czyni w mocy swojego Ducha Świętego, a jednocześnie zachęca nas do oczekiwania tego, co dopiero ma nadejść. Gorąco polecam tę pozycję jako bogate źródło wiedzy, praktyczny podręcznik do nauki i inspirującą lekturę.

Książka do nabycia w Księgarni Mateusza.

9 STYCZNIA 2018

Wtorek

Dzień powszedni

Dzisiejsze czytania

(1 Sm 1,9-20)
Gdy w Szilo skończono ucztę po ofierze, Anna wstała. A kapłan Heli siedział na krześle przed bramą przybytku Pańskiego. Ona zaś smutna na duszy zanosiła do Pana modlitwy i płakała nieutulona. Uczyniła również obietnicę, mówiąc: Panie Zastępów! Jeżeli łaskawie wejrzysz na poniżenie służebnicy twojej i wspomnisz na mnie, i nie zapomnisz służebnicy twojej, i dasz mi potomka płci męskiej, wtedy oddam go Panu po wszystkie dni jego życia, a brzytwa nie dotknie jego głowy. Gdy tak żarliwie się modliła przed obliczem Pana, Heli przyglądał się jej ustom. Anna zaś mówiła tylko w głębi swego serca, poruszała wargami, lecz głosu nie było słychać. Heli sądził, że była pijana. Heli odezwał się do niej: Dokąd będziesz pijana? Wytrzeźwiej od wina! Anna odrzekła: Nie, panie mój. Jestem nieszczęśliwą kobietą, a nie upiłam się winem ani sycerą. Wylałam tylko duszę moją przed Panem. Nie uważaj swej służebnicy za córkę Beliala, gdyż z nadmiaru zmartwienia i boleści duszy mówiłam cały czas. Heli odpowiedział: Idź w pokoju, a Bóg Izraela niech spełni prośbę, jaką do Niego zaniosłaś. Odpowiedziała: Obyś darzył życzliwością twoją służebnicę! I poszła sobie ta kobieta: jadła i nie miała już twarzy tak [smutnej] jak przedtem. Wstali o zaraniu i oddawszy pokłon Panu, wrócili i udali się do domu swego w Rama. Elkana zbliżył się do swojej żony, Anny, a Pan wspomniał na nią. Anna poczęła i po upływie dni urodziła syna i nazwała go imieniem Samuel, ponieważ [powiedziała]: Uprosiłam go u Pana.

(Ps: 1 Sm 2,1.4-8)
REFREN: Całym swym sercem raduję się w Panu

Raduje się me serce w Panu,
moc moja dzięki Panu się wznosi,
rozwarły się me usta na wrogów moich,
gdyż cieszyć się mogę Twoją pomocą.

Łuk mocarzy się łamie,
a słabi przepasują się mocą,
za chleb najmują się syci, a głodni odpoczywają,
niepłodna rodzi siedmioro, a wielodzietna więdnie.

To Pan daje śmierć i życie,
wtrąca do otchłani i zeń wyprowadza.
Pan uboży i wzbogaca,
poniża i wywyższa.

Z pyłu podnosi biedaka,
z barłogu dźwiga nędzarza,
by go wśród możnych posadzić,
by dać mu tron chwały.

(1 Tes 2,13)
Przyjmijcie słowo Boże nie jako słowo ludzkie, ale - jak jest naprawdę - jako słowo Boga.

(Mk 1,21-28)
W mieście Kafarnaum Jezus w szabat wszedł do synagogi i nauczał. Zdumiewali się Jego nauką: uczył ich bowiem jak ten, który ma władzę, a nie jak uczeni w Piśmie. Był właśnie w synagodze człowiek opętany przez ducha nieczystego. Zaczął on wołać: Czego chcesz od nas, Jezusie Nazarejczyku? Przyszedłeś nas zgubić. Wiem, kto jesteś: Święty Boży. Lecz Jezus rozkazał mu surowo: Milcz i wyjdź z niego. Wtedy duch nieczysty zaczął go targać i z głośnym krzykiem wyszedł z niego. A wszyscy się zdumieli, tak że jeden drugiego pytał: Co to jest? Nowa jakaś nauka z mocą. Nawet duchom nieczystym rozkazuje i są Mu posłuszne. I wnet rozeszła się wieść o Nim wszędzie po całej okolicznej krainie galilejskiej.

Do góry

Rozważania do czytań

Ewangeliarz OP

Do góry

Oremus

Każdy z nas niejednokrotnie stawiał Jezusowi pytanie z dzisiejszej Ewangelii: „Czego chcesz od nas, Jezusie Nazarejczyku?”. Stawiamy je – być może bez słów – gdy napotykając trudności, zgadzamy się na drobne czy większe kompromisy i kłamstwa, gdy rezygnujemy z dobra, mówiąc: To dobre dla naiwnych, dla tych, którzy jeszcze nie wiedzą, jakie jest życie. Anna z Księgi Samuela w bólu bezdzietności nie odwróciła się od Boga – potrafiła czekać i prosić przez lata i otrzymała odpowiedź na miarę swojej niezachwianej wiary.

o. Cezary Binkiewicz OP, „Oremus” styczeń 2004, s. 50

Do góry

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny OCD

MISTYCZNE CIAŁO CHRYSTUSA

Duchu Święty, udziel mi całego bogactwa zrozumienia tajemnicy Chrystusa (Kol 2, 2)

Zjednoczenie ochrzczonych z Chrystusem, Głową Ciała Mistycznego, nie może być rozumiane, rzecz oczywista, w znaczeniu zjednoczenia zachodzącego pomiędzy różnymi członkami ciała fizycznego, bo w istocie chociaż są wszczepieni w Niego, każdy z nich zachowuje „w pełni własną osobowość” (O Mist. Ciele Chr.). Nie można go również brać w sensie zwykłego zjednoczenia moralnego, istniejącego np. pomiędzy członkami tego samego zespołu. Nie, jest to coś o wiele głębszego: zjednoczenie tajemnicze i w tym znaczeniu zwie się mistycznym, choć zarazem jest rzeczywiste i żywotne. Zjednoczenie to zachodzi dlatego, że we wszystkich częściach ciała Kościoła jest obecny Duch Święty, który „jeden i ten sam co do liczby, cały Kościół napełnia i jednoczy” (św. Tomasz). Jezus istotnie „udzielił nam Ducha swego, który będąc jednym i tym samym w Głowie i członkach, tak całe ciało ożywia, jednoczy i porusza, że działanie Jego porównywać mogli święci Ojcowie z funkcją, jaką spełnia w ciele ludzkim zasada życia, czyli dusza” (KK 7).

Duch Święty, „dusza Kościoła” (O Mist. Ciele Chr.), jest węzłem, który ściśle i rzeczywiście jednoczy i ożywia wszystkie członki Chrystusowe, rozlewając w nich łaskę i miłość. Nie jest to więc zjednoczenie symboliczne, w przenośni tylko, ale rzeczywiste, przewyższające każde inne zjednoczenie „tak jak łaska przewyższa naturę, a rzeczy nieśmiertelne — rzeczy ziemskie” (tamże). Syn Boży „udzielając swego Ducha, braci swoich, powołanych ze wszystkich narodów, ustanowił w sposób mistyczny jako ciało swoje” (KK 7). Jest to rzeczywistość tak wielka, że obejmuje nie tylko życie ziemskie chrześcijanina, ale zachowana przezeń zostanie na całą wieczność jako jedyne źródło jego szczęśliwości, albowiem „łaska jest nasieniem chwały”.

Chrześcijanin jest członkiem Chrystusa i to stanowi jego wielkość, jego chwalę, która przewyższa nieskończenie wszelką godność i wielkość ziemską.

O umiłowany Oblubieńcze i pełne miłości Słowo, Ty zrodziłeś Ciało Kościoła świętego w sposób Tobie jedynie wiadomy i przez Ciebie jedynie rozumiany... Z Krwi swojej utworzyłeś doskonałe Ciało, którego sam jesteś Głową. Jego piękność zachwyca Aniołów, zdumiewa Archaniołów, miłością rozpala Serafinów, Duchy Anielskie podziwiają je, a wszystkie dusze błogosławione niebieskiej Ojczyzny znajdują w niej nasycenie. Sama Trójca Przenajświętsza podoba sobie w nim w sposób dla nas niepojęty (św. M. Magdalena de Pazzi).

Wzdycham do Ciebie, o mój Panie Jezu, i pragnę mieć udział z Tobą i w Tobie, w łasce Twojej tajemnicy Wcielenia... Pragnę zjednoczyć się z Tobą, aby być i żyć w Tobie oraz przynosić owoce jak latorośl złączona ze swym szczepem.
O mój Panie Jezu, spraw, abym żył i istniał w Tobie, jak Ty żyjesz i istniejesz w Osobie Boskiej! Ty bądź moim wszystkim a ja niech będę cząstką Twego Ciała Mistycznego, jak Człowieczeństwo jest częścią tego złożonego bytu boskiego, istniejącego w dwóch różnych naturach. Spraw, abym był kością z Twoich kości, ciałem z Twego ciała, duchem z Twego Ducha; abym dostąpił skutków świętej modlitwy, jaką zaniosłeś w ostatni dzień swego życia, zanim podjąłeś Krzyż, a kiedy już przemówiłeś do swoich Apostołów, natychmiast zwróciłeś się do Ojca przedwiecznego prosząc Go, abyśmy i my byli jedno, jak Ty jesteś jedno z Nim.
Rzeczywiście, widzę, jak jestem daleko od Ciebie, od Twego świętego Człowieczeństwa, zważywszy Twoją godność nieskończoną... Mimo wszystko, o Jezu, racz zbliżyć się do mnie i zjednoczyć ze mną, wcielić się we mnie, abym żył i działał w Tobie, abyś mnie prowadził, kierował mną i posiadł mnie (P. de Berulle).

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny, karmelita bosy
Żyć Bogiem, t. II, str. 13

Do góry

Książka na dziś

Zaufajcie Maryi

Zaufajcie Maryi

Anna

Książka Zaufajcie Maryi jest świadectwem przyjęcia Polski do dzieła ratowania świata, zawiera ostrzeżenia przed złem moralnym płynącym od zmaterializowanych społeczeństw zachodnich i wzywa Polaków do zachowania Prawa Bożego i do odnowy moralnej przez miłość i sprawiedliwość społeczną, tak żeby Polska stała się prawdziwym królestwem Chrystusa i by stanowiła jasny przykład państwa zbudowanego na Prawie Bożym, gdy załamią się państwowe struktury oparte na przemocy, grzechu, niesprawiedliwości i nienawiści. Warunkiem urzeczywistnienia planu uratowania świata z udziałem Polski jest pełne zawierzenie Maryi jako Matce naszej i Królowej i w konsekwencji uczciwa, wierna i wytrwała służba Bogu, do której Ona nas wzywa, miedzy innymi również na kartach tej książki.

Książka do nabycia w Księgarni Mateusza.

10 STYCZNIA 2018

Środa

Dzień powszedni

Dzisiejsze czytania

(1 Sm 3,1-10,19-20)
Młody Samuel usługiwał Panu pod okiem Helego. W owym czasie rzadko odzywał się Pan, a widzenia nie były częste. Pewnego dnia Heli spał w zwykłym miejscu. Oczy jego zaczęły już słabnąć i nie mógł widzieć. A światło Boże jeszcze nie zagasło. Samuel zaś spał w przybytku Pańskim, gdzie znajdowała się Arka Przymierza. Wtedy Pan zawołał Samuela, a ten odpowiedział: Oto jestem. Potem pobiegł do Helego mówiąc mu: Oto jestem: przecież mię wołałeś. Heli odrzekł: Nie wołałem cię, wróć i połóż się spać. Położył się zatem spać. Lecz Pan powtórzył wołanie: Samuelu! Wstał Samuel i poszedł do Helego mówiąc: Oto jestem: przecież mię wołałeś. Odrzekł mu: Nie wołałem cię, synu. Wróć i połóż się spać. Samuel bowiem jeszcze nie znał Pana, a słowo Pańskie nie było mu jeszcze objawione. I znów Pan powtórzył po raz trzeci swe wołanie: Samuelu! Wstał więc i poszedł do Helego, mówiąc: Oto jestem: przecież mię wołałeś. Heli spostrzegł się, że to Pan woła chłopca. Rzekł więc Heli do Samuela: Idź spać! Gdyby jednak kto cię wołał, odpowiedz: Mów, Panie, bo sługa Twój słucha. Odszedł Samuel, położył się spać na swoim miejscu. Przybył Pan i stanąwszy zawołał jak poprzednim razem: Samuelu, Samuelu! Samuel odpowiedział: Mów, bo sługa Twój słucha. Samuel dorastał, a Pan był z nim. Nie pozwolił upaść żadnemu jego słowu na ziemię. Wszyscy Izraelici od Dan aż do Beer-Szeby poznali, że Samuel stał się rzeczywiście prorokiem Pańskim.

(Ps 40,2.5.7-10)
REFREN: Przychodzę, Boże, pełnić Twoją wolę

Z nadzieją czekałem na Pana,
a On się pochylił nade mną
i wysłuchał mego wołania.
Szczęśliwy człowiek, który nadzieję pokłada w Panu,
a nie naśladuje pysznych i skłonnych do kłamstwa.

Nie chciałeś ofiary krwawej ani z płodów ziemi,
ale otworzyłeś mi uszy.
Nie żądałeś całopalenia i ofiary za grzechy.
Wtedy powiedziałem: „Oto przychodzę.

W zwoju księgi jest o mnie napisane:
Radością jest dla mnie pełnić Twoją wolę, mój Boże,
a Twoje prawo mieszka w moim sercu”.
Głosiłem Twą sprawiedliwość w wielkim zgromadzeniu
i nie powściągałem warg moich, o czym Ty wiesz, Panie.

(J 10,27)
Moje owce słuchają mego głosu, a Ja znam je a one idą za Mną.

(Mk 1,29-39)
Zaraz po wyjściu z synagogi Jezus przyszedł z Jakubem i Janem do domu Szymona i Andrzeja. Teściowa zaś Szymona leżała w gorączce. Zaraz powiedzieli Mu o niej. On podszedł do niej i podniósł ją ująwszy za rękę, tak iż gorączka ją opuściła. A ona im usługiwała. Z nastaniem wieczora, gdy słońce zaszło, przynosili do Niego wszystkich chorych i opętanych; i całe miasto było zebrane u drzwi. Uzdrowił wielu dotkniętych rozmaitymi chorobami i wiele złych duchów wyrzucił, lecz nie pozwalał złym duchom mówić, ponieważ wiedziały, kim On jest. Nad ranem, gdy jeszcze było ciemno, wstał, wyszedł i udał się na miejsce pustynne, i tam się modlił. Pośpieszył za Nim Szymon z towarzyszami, a gdy Go znaleźli, powiedzieli Mu: Wszyscy Cię szukają. Lecz On rzekł do nich: Pójdźmy gdzie indziej, do sąsiednich miejscowości, abym i tam mógł nauczać, bo na to wyszedłem. I chodził po całej Galilei, nauczając w ich synagogach i wyrzucając złe duchy.

Do góry

Rozważania do czytań

Ewangeliarz OP

Do góry

Oremus

Z Pierwszej Księgi Samuela dowiadujemy się, jak głos Boga i człowieka mogą być do siebie podobne. Niektórzy z drżeniem mogą wspominać wydarzenia, kiedy głos człowieka uznano za głos Boga, jednocześnie nie traktując poważnie głosu Boga i uznając go za niewiele znaczący głos człowieka. Kto może nam pomóc rozpoznać prawdziwy głos Boga? Kościół? Własne sumienie? Mąż, żona, przyjaciel? A może każdy z nich we właściwy sobie sposób...

o. Cezary Binkiewicz OP, „Oremus” styczeń 2004, s. 54

Do góry

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny OCD

JAM JEST ŻYCIE

O Jezu, pełen łaski i prawdy, daj, abym otrzymał z Twojej pełności łaskę po łasce (J 1, 14. 16)

Jak wszystko, co istnieje poza Bogiem, tak również i łaska jest stworzona przez Boga. Jezus Bóg, czyli Słowo, jest razem z Ojcem i Duchem Świętym, stworzycielem łaski. Lecz jako Odkupiciel, a zatem jako człowiek, jest Pośrednikiem łaski, czyli Tym, który ją wysłużył i udziela jej każdemu człowiekowi. Rzeczywiście, Jezus posiadając nieskończony skarb łaski mógł ją wysłużyć dla wszystkich ludzi. I nie tylko wysłużył ją raz na zawsze, umierając na krzyżu, lecz wierzącym bezustannie jej udziela: dzięki Jego działaniu żywemu i aktualnemu łaska zostaje udzielona każdemu ochrzczonemu i w nim się rozwija. W ten sposób Jezus daje ludziom życie, jest ich życiem, jedynym źródłem życia boskiego, w którym uczestniczą. Z Niego, poucza Sobór, „niby ze Źródła i Głowy, wypływa wszelka laska i życie Ludu Bożego” (KK 50).

Oto dwa bardzo cenne wnioski praktyczne. Kto chce otrzymać łaskę, stać się uczestnikiem życia Bożego, musi iść do Chrystusa, być w Niego wszczepiony i żyć w Nim. „Kto ma Syna, ma życie, a kto nie ma Syna Bożego, nie ma też i życia” (1 J 1, 12).

Łaska, która uświęca ludzi, jest w istocie swojej taka sama jak ta, która uświęciła duszę Jezusa (św. Tomasz: III, 8, 5). Bez wątpienia, jej miara i doskonałość w Jezusie jest nieskończenie wyższa, ale natura ta sama. A zatem łaska w człowieku ma tę samą moc uświęcającą, te same dążności co dusza Jezusa; zmierza do uświęcenia go, kierując do ścisłego zjednoczenia z Bogiem i do życia dla chwały Bożej. Jezus więc udzielając ludziom łaski udzielił im prawdziwie swego życia, złożył w ich duszach zarodek własnej świętości, oni zaś jeśli tylko zechcą, mogą żyć życiem podobnym do Jego życia.

Wszechmogący wieczny Boże... chciałeś wszystko odnowić w Chrystusie Panu naszym, abyśmy wszyscy mogli uczestniczyć w życiu, które On w pełni posiada. On, będąc prawdziwym Bogiem, wyniszczył samego siebie i przez krew przelaną na krzyżu przyniósł pokój całemu światu. Dlatego został wywyższony nad całe stworzenie i stał się przyczyną wiecznego zbawienia dla wszystkich ludzi, którzy są Mu we wszystkim posłuszni (Mszał Polski: 1. prefacja zwykła).

Nie dopuść, Boże mój, abym zapomniał, że Ty nie tylko jesteś życiem moim, ale jedynym życiem. Ty jesteś „Drogą, Prawdą i Życiem”. Ty jesteś nie tylko moim życiem, lecz życiem każdego żyjącego. Wszyscy ludzie, wszyscy, których znam, spotykam, widzę i o których się mówi, żyją tylko przez Ciebie. Albo żyją w Tobie, albo zgoła nie żyją. Nikt nie może być zbawiony jak tylko przez Ciebie. Nie dozwól, abym zapomniał o tym wśród codziennych zajęć. Daj mi prawdziwą miłość ku duszom, za które Ty umarłeś. Naucz mię modlić się o ich nawrócenie i przyczynić się do niego, tak jak powinienem. Chociażby były nie wiadomo jak zdolne i dobrego serca, szlachetne i obdarzone niezwykłymi zaletami, nie mogą się zbawić, jeżeli nie posiadają Ciebie.
O Panie mój, doskonały sam w sobie, tylko Ty możesz nam wystarczyć. Krwi Twojej wystarczy dla całego świata. Jak wystarczasz dla mnie, tak też wystarczysz dla całego potomstwa Adama. Mój Panie Jezu, spraw, aby Twój Krzyż wystarczył dla wszystkich i aby dla wszystkich był skuteczny. Spraw, niechaj dla mnie stanie się bardziej skuteczny, aby mi się to nie przydarzyło, że „wszystko mając, i to w obfitości” (Flp 4, 18), nie starałem się, aby owoce moje dojrzewały (J. H. Newman).

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny, karmelita bosy
Żyć Bogiem, t. II, str. 17

Do góry

Książka na dziś

Tim żyje! Historia chłopca, który przeżył aborcję

Tim żyje! Historia chłopca, który przeżył aborcję

Bernhard Guido, Simone Guido, Kathrin Schadt

„Tim żyje! Historia chłopca, który przeżył aborcję” to książka, która może stanowić ważny głos w wzbudzającej emocje debacie przeciwników i zwolenników aborcji. Czy można być szczęśliwym i spełnionym rodzicem, posiadając dziecko niepełnosprawne? Kronikarski zapis życia dziś 18-letniego Tima, poparty głosami fachowców i zwierzeniami jego rodziców zastępczych, a także ich bliskich, udowadnia, że jest to jak najbardziej możliwe, więcej – oczywiste. To obowiązkowa lektura dla tych, którzy chcą mieć argumenty w dyskusji na temat prawnych i etycznych skutków aborcji.

Książka do nabycia w Księgarni Mateusza.

11 STYCZNIA 2018

Czwartek

Dzień powszedni

Dzisiejsze czytania

(1 Sm 4,1-11)
W tym czasie Filistyni zgromadzili się, by walczyć przeciw Izraelitom. Izraelici wyruszyli do walki z Filistynami. Rozbili oni obóz koło Eben-Haezer, natomiast Filistyni rozbili obóz w Afek. Filistyni przygotowali szyki bojowe przeciw Izraelitom i rozgorzała walka. Izraelici zostali pokonani przez Filistynów, tak że poległo na pobojowisku, na równinie, około czterech tysięcy ludzi. Po powrocie ludzi do obozu starsi Izraela stawiali sobie pytanie: Dlaczego Pan dotknął nas klęską z ręki Filistynów? Sprowadźmy sobie tutaj Arkę Przymierza Pańskiego z Szilo, ażeby znajdując się wśród nas wyzwoliła nas z ręki naszych wrogów. Lud posłał więc do Szilo i przywieziono stamtąd Arkę Przymierza Pana Zastępów, który zasiada na cherubach. Przy Arce Przymierza Bożego byli tam dwaj synowie Helego: Chofni i Pinchas. Gdy Arka Przymierza Pańskiego dotarła do obozu, wszyscy Izraelici podnieśli głos w radosnym uniesieniu, że aż ziemia drżała. Kiedy Filistyni usłyszeli głos okrzyków, mówili: Co znaczy ów głos tak gromkich okrzyków w obozie izraelskim? Gdy dowiedzieli się, że Arka Pańska przybyła do obozu, Filistyni przelękli się. Mówili: Bóg przybył do obozu. Wołali: Biada nam! Nigdy dawniej czegoś podobnego nie było. Biada nam! Kto nas wybawi z mocy tych potężnych bogów? Przecież to ci sami bogowie, którzy zesłali na Egipt wszelakie plagi . Trzymajcie się dzielnie i bądźcie mężni, o Filistyni, żebyście się nie stali niewolnikami Hebrajczyków, podobnie jak oni byli niewolnikami waszymi. Bądźcie więc mężni i walczcie! Filistyni stoczyli bitwę i zwyciężyli Izraelitów, tak że uciekł każdy do swego namiotu. Klęska to była bardzo wielka. Zginęło bowiem trzydzieści tysięcy piechoty izraelskiej. Arka Boża została zabrana, a dwaj synowie Helego, Chofni i Pinchas, polegli.

(Ps 44,10-11.14-15.24-25)
REFREN: Wyzwól nas, Panie, przez Twe miłosierdzie

Odrzuciłeś nas, Boże, i okryłeś wstydem,
nie wyruszasz już z naszymi wojskami.
Sprawiłeś, że ustępujemy przed wrogiem,
a ci, co nas nienawidzą, łup sobie zdobyli.

Wystawiłeś nas na wzgardę sąsiadów,
na śmiech otoczenia, na urągowisko.
Uczyniłeś nas przysłowiem wśród pogan,
głowami potrząsają nad nami ludy.

Ocknij się Dlaczego śpisz, Panie?
Przebudź się Nie odrzucaj nas na zawsze!
Dlaczego ukrywasz Twoje oblicze?
Zapominasz o naszej nędzy i ucisku?

(Mt 4,23)
Jezus głosił Ewangelię o królestwie i leczył wszelkie choroby wśród ludu.

(Mk 1,40-45)
Trędowaty przyszedł do Jezusa i upadając na kolana, prosił Go: Jeśli chcesz, możesz mnie oczyścić. Zdjęty litością, wyciągnął rękę, dotknął go i rzekł do niego: Chcę, bądź oczyszczony! Natychmiast trąd go opuścił i został oczyszczony. Jezus surowo mu przykazał i zaraz go odprawił, mówiąc mu: Uważaj, nikomu nic nie mów, ale idź pokaż się kapłanowi i złóż za swe oczyszczenie ofiarę, którą przepisał Mojżesz, na świadectwo dla nich. Lecz on po wyjściu zaczął wiele opowiadać i rozgłaszać to, co zaszło, tak że Jezus nie mógł już jawnie wejść do miasta, lecz przebywał w miejscach pustynnych. A ludzie zewsząd schodzili się do Niego.

Do góry

Rozważania do czytań

Ewangeliarz OP

Do góry

Oremus

Dzisiejsza Ewangelia nie pozostawia nam wątpliwości: Jezus pragnie nas uzdrawiać. Czy jednak my rzeczywiście chcemy być zdrowi? Jak się o tym przekonać? Jak zobaczyć własną chorobę, zapragnąć uzdrowienia i we właściwy sposób poprosić Jezusa o uleczenie? Być może czujemy się bezradni wobec tych pytań i ogarnia nas zniechęcenie... A przecież, jeśli prawdziwie wypływają one z naszego wnętrza, odpowiedź już na nas czeka: znajdziemy ją w Bogu. Wystarczy jak trędowaty przyjść do Jezusa, upaść przed Nim na kolana i Go poprosić.

o. Cezary Binkiewicz OP, „Oremus” styczeń 2004, s. 57

Do góry

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny OCD

WPŁYW JEZUSA

Tyś, Panie, moim zbawieniem, od Ciebie pochodzi moja nadzieja (Ps 62, 2. 6)

„Syn Boży, w naturze człowieczej z Nim zjednoczonej zwyciężając śmierć, przez swoją śmierć i zmartwychwstanie odkupił człowieka i przemienił go w nowe stworzenie” (KK 7). W zbawczym dziele Chrystusa można rozróżnić dwa okresy ściśle złączone, nawet nierozdzielne. Pierwszy, bolesny, rozpoczęty przez wcielenie, a zakończony śmiercią na krzyżu. Drugi, chwalebny, rozpoczęty przez zmartwychwstanie, trwa stale, ponieważ Jezus zmartwychwstały i chwalebny nie przestaje udzielać wierzącym tej laski, jaką wysłużył dla nich raz na zawsze na Kalwarii. „Każdemu z nas została dana laska według miary daru Chrystusowego” (Ef 4, 7). Wiec Jezus, według swojej woli i swoich boskich planów, udziela każdemu ochrzczonemu laski dokonując w nim stopniowo przemiany w „nowe stworzenie”. Wszyscy wierzący żyją nieustannie pod Jego wpływem. „Jak głowa rozkazuje członkom — mówi Sobór Trydencki — jak ze szczepu przenika jego sok do wszystkich latorośli, tak Jezus Chrystus wywiera swój wpływ na wszystkich sprawiedliwych, i to w każdej chwili. Wpływ ten uprzedza, towarzyszy i wieńczy ich dobre uczynki, czyni je miłymi i zasługującymi wobec Boga” (Sess. VI, can. 16).

Jezus „może zbawiać całkowicie tych, którzy przez Niego zbliżają się do Boga, bo zawsze żyje, aby się wstawiać za nimi” (Hbr 7, 25). Zawsze żyje w Najświętszym Sakramencie Ołtarza, zawsze żyje w niebie, gdzie zasiada chwalebny po prawicy Ojca, ukazując Mu krwawe rany swej męki, i nie tylko ustawicznie wstawia się za ludźmi, „lecz także On sam dla każdego wybiera, postanawia i udziela laski według miary daru swego” (O Mist. Ciele Chr.). Teraz jest On więc, w najpełniejszym tego słowa znaczeniu, źródłem życia dla wierzących. Chrystus jest naszym życiem (Kol 3, 4).

O Panie duszy mojej, moje Dobro, mój najsłodszy Jezu ukrzyżowany!... Czyż nie od Ciebie przychodzą mi wszystkie dobra?... a jednak, o Boże mój, oddaliłam się od Ciebie, sądząc, że tym sposobem lepiej potrafię Ci służyć!... Kiedy oddalałam się od Ciebie przez grzech, jeszcze Ciebie nie znałam, ale poznawszy Cię już, jak mogłam sądzić, że opuszczając Cię, więcej postąpię!... O, jakże złą drogą szłam, Panie! Owszem, raczej szłam bez drogi. Ty dopiero skierowałeś kroki moje na drogę prawdziwą, i odkąd Cię widzę przy sobie, widzę wraz z Tobą wszystko dobro...
Wszystko można znieść mając przy boku swoim tak dobrego Przyjaciela, tak wytrawnego wodza, który pierwszy wystawił siebie na cierpienia. Ty wspierasz i dodajesz ducha, nigdy nie zawodzisz, naprawdę jesteś wiernym Przyjacielem...
Zawsze byłam przekonana i dotąd jestem, że nie inaczej możemy podobać się Bogu i nie inaczej Bóg użycza nam łask swoich, jak tylko przez Twoje najświętsze Człowieczeństwo, o Chryste, albowiem Ojciec powiedział, że w Tobie ma upodobanie. Niezliczone razy przekonałam się o tym z własnego doświadczenia i z własnych ust Pańskich to usłyszałam. Mogę więc powiedzieć, że tą drogą trzeba iść, jeśli chcemy, aby Bóg objawił nam tajemnice swoje...
Od Ciebie, o słodki Panie, przychodzi wszelkie dobro... Kto zapatruje się na Twoje życie, ma wzór najdoskonalszy. Czegóż jeszcze może nam nie dostawać, kiedy mamy w Tobie tak oddanego Przyjaciela, który nas nie opuści w czasie utrapienia i nieszczęścia, jak to czynią przyjaciele światowi? Szczęśliwa dusza, która prawdziwie Cię miłuje i ma Cię zawsze przy sobie! (Św. Teresa od Jezusa: Życie 22, 3–7).

Panie Jezu Chryste, Ciebie, który jesteś zarazem Bogiem, zbawicielem ludzi i człowiekiem wszechmocnym wobec Boga, wzywam, uwielbiam i błagam. Bądź przy mnie przez swoją łaskawość, współczucie i przebaczenie. Wzbudź w moim sercu pragnienia, które Ty możesz zaspokoić; w usta moje zaś włóż modlitwy, które Ty tylko możesz wysłuchać; w postępowaniu moim wzbudź takie czynności, które tylko Ty możesz pobłogosławić (Modlitwa z Mszału mozarabskiego, PL 85, 187).

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny, karmelita bosy
Żyć Bogiem, t. II, str. 19

Do góry

Książka na dziś

Wspólnota czyta Ewangelię według św. Marka

Wspólnota czyta Ewangelię według św. Marka

T. Beck, U. Benedett, G. Brambillasca, F. Clerici, Silvano Fausti SJ

Zrozumieć przesłanie zawarte w Piśmie Świętym. Umieć odczytywać niuanse zawarte w Księdze Życia. To pragnienie wielu z nas, ludzi wierzących. Naprzeciw tym oczekiwaniom wychodzi kolejne wydawnictwo Edycji Świętego Pawła – komentarz biblijny pt. „Wspólnota czyta Ewangelię według św. Marka”, opracowany na kanwie doświadczeń doskonale znanej naszym Czytelnikom wspólnoty ojców jezuitów i osób świeckich z Villapizzone w Mediolanie, którą założył zmarły w 2015 r. biblista o. Silvano Fausti SJ. Wszak wiara oprócz słuchania rodzi się ze zrozumienia. Pozycja może stać się więc dla wielu z naszych Czytelników lekturą obowiązkową. Jej mocne strony to rzetelność, fachowość, a nade wszystko – przystępność i zrozumiałość.

Książka do nabycia w Księgarni Mateusza.

12 STYCZNIA 2018

Piątek

Dzień powszedni

Dzisiejsze czytania

(1 Sm 8,4-7.10-22a)
Zebrała się więc cała starszyzna izraelska i udała się do Samuela do Rama. Odezwali się do niego: Oto ty się zestarzałeś, a synowie twoi nie postępują twoimi drogami: ustanów raczej nad nami króla, aby nami rządził, tak jak to jest u innych narodów. Nie podobało się Samuelowi to, że mówili: Daj nam króla, aby nami rządził. Modlił się więc Samuel do Pana. A Pan rzekł do Samuela: Wysłuchaj głosu ludu we wszystkim, co mówi do ciebie, bo nie ciebie odrzucają, lecz Mnie odrzucają jako króla nad sobą. I powtórzył Samuel wszystkie słowa Pana ludowi, który od niego zażądał króla. Mówił: Oto jest prawo króla mającego nad wami panować: Synów waszych będzie on brał do swego rydwanu i swych koni, aby biegali przed jego rydwanem. I uczyni ich tysiącznikami, pięćdziesiątnikami, robotnikami na roli swojej i żniwiarzami. Przygotowywać też będą broń wojenną i zaprzęgi do rydwanów. Córki wasze zabierze do przyrządzania wonności oraz na kucharki i piekarki. Zabierze również najlepsze wasze ziemie uprawne, winnice i sady oliwkowe, a podaruje je swoim sługom. Zasiewy wasze i winnice obciąży dziesięciną i odda ją swoim dworzanom i sługom. Weźmie wam również waszych niewolników, niewolnice, waszych najlepszych młodzieńców i osły wasze i zatrudni pracą dla siebie. Nałoży dziesięcinę na trzodę waszą, wy zaś będziecie jego sługami. Będziecie sami narzekali na króla, którego sobie wybierzecie, ale Pan was wtedy nie wysłucha. Odrzucił lud radę Samuela i wołał: Nie, lecz król będzie nad nami, abyśmy byli jak wszystkie narody, aby nas sądził nasz król, aby nam przewodził i prowadził nasze wojny! Samuel wysłuchał wszystkich słów ludu i powtórzył je uszom Pana. A Pan rzekł do Samuela: Wysłuchaj ich żądania i ustanów im króla!

(Ps 89,16-19)
REFREN: Na wieki będę sławił łaski Pana

Błogosławiony lud, który umie się cieszyć
i chodzi, Panie, w blasku Twojej obecności.
Cieszą się zawsze Twym imieniem,
wywyższa ich Twoja sprawiedliwość.

Bo Ty jesteś blaskiem ich potęgi,
a przychylność Twoja dodaje nam mocy.
Bo do Pana należy nasza tarcza,
a król nasz do Świętego Izraela.

(2 Kor 5,19)
W Chrystusie Bóg pojednał świat ze sobą, nam zaś przekazał słowo pojednania.

(Mk 2,1-12)
Gdy Jezus po pewnym czasie wrócił do Kafarnaum, posłyszeli, że jest w domu. Zebrało się tyle ludzi, że nawet przed drzwiami nie było miejsca, a On głosił im naukę. Wtem przyszli do Niego z paralitykiem, którego niosło czterech. Nie mogąc z powodu tłumu przynieść go do Niego, odkryli dach nad miejscem, gdzie Jezus się znajdował, i przez otwór spuścili łoże, na którym leżał paralityk. Jezus, widząc ich wiarę, rzekł do paralityka: Synu, odpuszczają ci się twoje grzechy. A siedziało tam kilku uczonych w Piśmie, którzy myśleli w sercach swoich: Czemu On tak mówi? On bluźni. Któż może odpuszczać grzechy, prócz jednego Boga? Jezus poznał zaraz w swym duchu, że tak myślą, i rzekł do nich: Czemu nurtują te myśli w waszych sercach? Cóż jest łatwiej: powiedzieć do paralityka: Odpuszczają ci się twoje grzechy, czy też powiedzieć: Wstań, weź swoje łoże i chodź? Otóż, żebyście wiedzieli, iż Syn Człowieczy ma na ziemi władzę odpuszczania grzechów - rzekł do paralityka: Mówię ci: Wstań, weź swoje łoże i idź do domu! On wstał, wziął zaraz swoje łoże i wyszedł na oczach wszystkich. Zdumieli się wszyscy i wielbili Boga mówiąc: Jeszcze nigdy nie widzieliśmy czegoś podobnego.

Do góry

Rozważania do czytań

Ewangeliarz OP

Do góry

Oremus

Każdy sakrament, a w szczególności sakrament pokuty, jest niezwykłym darem Bożej miłości. Gdy Bóg odpuszcza nam grzechy, wówczas zostajemy prawdziwie przywróceni do życia w obecności Trójcy Świętej. W naszym życiu na ziemi większego cudu nie było i nie będzie. Otworzyć się na Boga i na dobro to znacznie więcej, niż w sposób cudowny zacząć chodzić, widzieć, mówić czy słyszeć. Być zanurzonym w Bogu to zobaczyć siebie i świat Jego oczami.

o. Cezary Binkiewicz OP, „Oremus” styczeń 2004, s. 61

Do góry

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny OCD

JEZUS I DUCH ŚWIĘTY

O Panie, nie odbieraj mi świętego Ducha swego (Ps 51, 13)

„Kiedy spełniło się dzieło, które Ojciec zlecił do wykonania Synowi na ziemi, zesłany został w dzień Zielonych Świąt Duch Święty, aby Kościół ustawicznie uświęcał i aby w ten sposób wierzący mieli przez Chrystusa w jednym Duchu dostęp do Ojca” (KK 4). Jezus przez śmierć i zmartwychwstanie wysłużył ludziom nie tylko łaskę, ale również sprawcę łaski, Ducha Świętego, którego obiecał już Apostołom i którego wstąpiwszy do nieba, zesłał na nich w dniu Pięćdziesiątnicy. Teraz również ochrzczeni otrzymują Ducha Świętego od Jezusa: to On, z nieba, razem z Ojcem posyła Go, tak że ten Boży Duch „jest udzielany z pełni Chrystusowej, wedle miary daru Chrystusowego” (O Mist. Ciele Chr.). Każdy wierzący otrzymuje więc Ducha Świętego w miarę swego zjednoczenia z Chrystusem. „Jeżeli kto nie ma Ducha Chrystusowego — mówi św. Paweł — ten do Niego nie należy. Jeżeli natomiast Chrystus w was mieszka... duch posiada życie na skutek usprawiedliwienia” (Rz 8, 9–10). Kto posiada Ducha Świętego, jest zjednoczony z Chrystusem, a kto żyje w Chrystusie, ma Ducha Świętego, który go usprawiedliwia. Chrystus nie może tak mieszkać w duszy chrześcijanina, aby w nim nie przebywał również Jego Duch.

Żyć w Chrystusie, to znaczy żyć w Duchu Świętym; być członkiem Jego Ciała Mistycznego, to znaczy być świątynią Ducha Świętego: „Czyż nie wiecie, żeście świątynią Boga i że Duch Boży mieszka w was? (1 Kor 3, 16). Ta łaska, którą Chrystus wysłużył i udziela ludziom, jest rozlana w nich przez Ducha Świętego; każdy wzrost laski w wiernych pochodzi równocześnie z aktu stwórczego Ducha Świętego i z pośrednictwa Chrystusa. „Chrystus jest w nas przez Ducha, którego nam udziela i przez którego działa w nas do tego stopnia, że musimy powiedzieć, iż cokolwiek Bożego sprawia w nas Duch Święty, sprawia to również Chrystus” (O Mist. Ciele Chr.).

O mocy Ojca przedwiecznego, wspomóż mię; mądrości Syna, oświeć oczy mojego rozumu; słodka łaskawości Ducha Świętego, zapal serce moje i zjednocz je z sobą... Wyznaje, o słodka i wieczna dobroci Boga, że łaskawość Ducha Świętego i gorąca Twoja miłość chce zapalić i połączyć z Tobą serce moje i serca wszystkich rozumnych stworzeń... Duch Twój płonie żarem, wyniszcza do głębi i wyrywa z korzeniem wszelką miłość i uczucie ziemskie z serc nowych latorośli, które spodobało Ci się wszczepić w Ciało Mistyczne, Kościół święty... Racz, o Boże, oderwać nas od miłości świata a przenieść w ogród Twojej miłości i daj nam serce nowe, przepełnione prawdziwym umiłowaniem woli Twojej, abyśmy gardząc światem, samymi sobą, miłością własną, napełnili się prawdziwym żarem miłości Twojej i naśladowali Cię jedynie dla Ciebie samego z największą czystością i żarliwą miłością (św. Katarzyna ze Sieny).

Wyznaję, o Jezu umiłowany, że żaden owoc duchowy nie może dojrzeć we mnie, jeśli nie użyźnisz go rosą Twojego Ducha i nie ogrzejesz żarem Twojej miłości. Zlituj się więc nade mną, przyjmij w objęcia swojej miłości, rozpal mię całą Twoim Duchem!
Przyjdź, Duchu Święty; przyjdź, Boże miłości; napełnij serce moje, próżne niestety, wszelkimi dobrami. Rozpal mię, abym Cię miłowała; oświeć mię, abym Cię poznała; pociągnij mię, abym w Tobie znajdowała moje rozkosze; posiądź, abym radowała się Tobą.
O wszechmocny Boski Pocieszycielu, przez tę miłość, dzięki której przeznaczyłeś mię dla siebie... spraw, abym Cię miłowała całym sercem, przylgnęła do Ciebie całą duszą i zużyła wszystkie siły w służbie Twojej miłości oraz żyła według Twego upodobania, a przygotowana przez Ciebie, bez skazy weszła na wieczne gody (św. Gertruda).

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny, karmelita bosy
Żyć Bogiem, t. II, str. 23

Do góry

Książka na dziś

Wysłuchaj, mnie proszę...

Wysłuchaj, mnie proszę...

Paweł Cwynar

"Byly gangster i recydywista Paweł Cwynar napisal ksiażkę, która podbija serca czytelnikow". Powieść „Wysłuchaj mnie, proszę...” jest pochwałą prostoty i wiary w to, że aby być dobrym człowiekiem, należy pochylić się nad innymi i być wiernym sobie, własnym przekonaniom, zasadom, tradycji i wierze. Bez względu na cenę… Lekki i prosty styl, w jakim zostały opisane wydarzenia ułatwia integrację czytelnika z akcją jest idealnie dopasowany do treści, która nierzadko obfituje w bardzo głębokie przemyślenia uświadamiając czytelnikowi pokłady swojej dawno nieodwiedzanej podświadomości. Drenując umysły aż do poziomu sumienia w jednej chwili skacząc z pragmatyzmu codzienności na głębiny filozoficznie szukając odpowiedzi na nurtujące od lat ludzkość pytania konfrontując je z okrutnym losem, jaki go spotkał.

Książka do nabycia w Księgarni Mateusza.

13 STYCZNIA 2018

Sobota

Dzień powszedni

Dzisiejsze czytania

(1 Sm 9,1-4.17-19;10,1a)
Był pewien dzielny wojownik z rodu Beniamina - a na imię mu było Kisz, syn Abiela, syna Serora, syna Bekorata, syna Afijacha, syna Beniamina. Miał on syna imieniem Saul, wysokiego i dorodnego, a nie było od niego piękniejszego człowieka wśród synów izraelskich. Wzrostem o głowę przewyższał cały lud. Gdy zaginęły oślice Kisza, ojca Saula, rzekł Kisz do swego syna, Saula: Weź z sobą jednego z chłopców i udaj się na poszukiwanie oślic. Przeszli więc przez górę Efraima, przeszli przez ziemię Szalisza, lecz ich nie znaleźli. Powędrowali przez krainę Szaalim: [tam] ich nie było. Poszli do ziemi Jemini i również nie znaleźli. Kiedy Samuel spostrzegł Saula, odezwał się do niego Pan: Oto ten człowiek, o którym ci mówiłem, ten, który ma rządzić moim ludem. Saul podszedł tymczasem do Samuela w bramie i rzekł: Wskaż mi, proszę, gdzie jest dom Widzącego. Samuel odparł Saulowi: To ja jestem Widzący. Chodź ze mną na wyżynę! Dziś jeść będziecie ze mną, a jutro pozwolę ci odejść, powiem ci też wszystko, co jest w twym sercu. Samuel wziął wtedy naczyńko z olejem i wylał na jego głowę, ucałował go i rzekł: Czyż nie namaścił cię Pan na wodza swego ludu, Izraela?

(Ps 21,2-7)
REFREN: Król się weseli z Twej potęgi, Panie

Panie, król się weseli z Twojej potęgi
i z Twojej pomocy tak bardzo się cieszy.
Spełniłeś pragnienie jego serca
i nie odmówiłeś błaganiom warg jego.

Bo pomyślne błogosławieństwo wcześniej nań zesłałeś,
szczerozłotą koronę włożyłeś mu na głowę.
Prosił Ciebie o życie, Ty go obdarzyłeś
długimi dniami na wieki i na zawsze.

Wielka jest jego chwała dzięki Twej pomocy,
ozdobiłeś go dostojeństwem i blaskiem.
Boś go błogosławieństwem uczynił na wieki,
napełniłeś go radością Twojej obecności.

(Mk 2,17)
Nie potrzebują lekarza zdrowi, lecz ci, którzy się źle mają. Nie przyszedłem powołać sprawiedliwych, ale grzeszników.

(Mk 2,13-17)
Jezus wyszedł znowu nad jezioro. Cały lud przychodził do Niego, a On go nauczał. A przechodząc, ujrzał Lewiego, syna Alfeusza, siedzącego w komorze celnej, i rzekł do niego: Pójdź za Mną! On wstał i poszedł za Nim. Gdy Jezus siedział w jego domu przy stole, wielu celników i grzeszników siedziało razem z Jezusem i Jego uczniami. Było bowiem wielu, którzy szli za Nim. Niektórzy uczeni w Piśmie, spośród faryzeuszów, widząc, że je z grzesznikami i celnikami, mówili do Jego uczniów: Czemu On je i pije z celnikami i grzesznikami? Jezus usłyszał to i rzekł do nich: Nie potrzebują lekarza zdrowi, lecz ci, którzy się źle mają. Nie przyszedłem powołać sprawiedliwych, ale grzeszników.

Do góry

Rozważania do czytań

Ewangeliarz OP

Do góry

Oremus

„Nie przyszedłem powołać sprawiedliwych, ale grzeszników.” Bóg w swym słowie mówi nam dziś o powołaniu grzesznych ludzi do wielkich dzieł Bożych. To wezwanie dotyczy i nas, bo przecież mimo naszych wad i słabości zostaliśmy dziś zaproszeni na Ucztę eucharystyczną. Bo i nam Bóg powierza konkretne zadania i przez nas chce być obecny w świecie. Dziękujmy Mu za Jego miłosierdzie i za zaufanie, jakim nas obdarza.

Mira Majdan & Agnieszka Wędrychowska, „Oremus” styczeń 2000, s. 59

Do góry

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny OCD

ŻYĆ W CHRYSTUSIE

O Panie, umocnij „nasze zjednoczenie z boskim życiem Tego, który raczył stać się uczestnikiem naszego człowieczeństwa” (MP)

„Daj nam, Boże, abyśmy przez tajemnicę wody i wina dostąpili uczestnictwa w Bóstwie Tego, który raczył stać się uczestnikiem naszego człowieczeństwa”. — Ta modlitwa, którą kapłan powtarza w każdej Mszy, wyraża wielką rzeczywistość wypływającą z chrztu, gdyż dzięki niej każdy ochrzczony został dopuszczony do uczestnictwa w życiu Bożym Chrystusa. Ale dar, jaki nam został darmo dany, wymaga współpracy. „Uznaj, o chrześcijaninie, godność swoją — woła św. Leon — a stawszy się uczestnikiem życia Bożego, niegodnym, postępowaniem nie wracaj do dawnej nędzy. Pamiętaj, jakiej Głowy i jakiego Ciała jesteś członkiem”.

Wszelki grzech, wada, niedbalstwo dobrowolne, są nieuszanowaniem względem Chrystusa, naszej Głowy, zasmucają Ducha Świętego, który w nas mieszka. Lecz prawdziwy chrześcijanin nie może zadowolić się unikaniem grzechu, winien nadto starać się rozwijać w sobie życie Chrystusowe; „chrzest, istotnie, zmierza do osiągnięcia pełni życia w Chrystusie” (DE 22). Nie wystarcza żyć w Chrystusie, lecz trzeba się starać, aby to życie było piękne, kwitnące. W życiu naturalnym człowiek rośnie bez współudziału swojej woli; inaczej jednak dzieje się w życiu łaski. Gdy zabraknie naszej współpracy, może ona w nas pozostać w stanie zarodkowym nawet przez dwadzieścia, trzydzieści i pięćdziesiąt lat po naszym chrzcie, po setkach spowiedzi i Komunii św. Co za rażąca dysproporcja! I tak dojrzali czy nawet starzy co do wieku, pozostają niedorostkami co do laski.

Trzeba więc wzrastać w Chrystusie, trzeba również, aby Chrystus rósł w każdym wierzącym. Słowa Jana Chrzciciela wskazują drogę do tego: „Potrzeba, by On wzrastał, a ja się umniejszał” (J 3, 30). Oto warunki rozwoju życia łaski: uśmiercać własne ja, „starego człowieka”, z jego złymi skłonnościami, grzechami, niedoskonałościami, aby życie Chrystusowe rosło w ochrzczonym aż do wieku doskonałego, „do miary wielkości według Pełni Chrystusa” (Ef 4, 13).

O mój Jezu, źródło życia, spraw, abym mogła pić tę wodę tryskającą z Ciebie, abym zakosztowawszy jej nie pragnęła już na wieki niczego prócz Ciebie. Zanurz mię całą w bezmiarze Twojego miłosierdzia — ochrzcij mię czystością Twojej kosztownej śmierci — odnów mię w tej Krwi, którą mnie odkupiłeś. Obmyj w wodzie, która wypłynęła z Twojego Najświętszego Serca, wszystkie zmazy, jakimi splamiłam szatę niewinności na chrzcie otrzymaną. Napełnij mię Twoim Duchem i posiądź całą w czystości ciała i duszy (św. Gertruda).

O Jezu, zmiłuj się nade mną!... Spraw, abym był zjednoczony z Tobą przez łaskę i dobre uczynki i przynosił owoce godne Ciebie a nie stał się z powodu grzechów „uschłą gałęzią, nadającą się tylko do odcięcia i wrzucenia w ogień” (K. Marmion: Chrystus w swoich tajemnicach 14).

Panie i Boże mój! Oto przed Tobą dusza, którą podniosłeś z upadku. Poznaje ona, jak nędznie gubiła siebie dla marnej chwilowej rozkoszy; teraz już postanawia przy Twojej pomocy nie obrażać Cię więcej. Skarbie duszy mojej, Ty nigdy nie opuszczasz tych, co Cię miłują, a wzywającemu Cię zawsze odpowiadasz. Cóż zrobi, o Panie, i jakim sposobem może jeszcze żyć nie umierając każdej chwili ten, kto wspomni, że tak wielki skarb, jakim jest otrzymana na chrzcie niewinność, postradał? Najlepsze życie dla niego to umierać z żalu nieustannie wskutek tak wielkiej utraty... O Panie, snadź zapomniałam o wielkim miłosierdziu Twoim i nie pamiętam, że Ty dla grzeszników na ten świat przyszedłeś. Jak wielkim okupem odkupiłeś nas, płacąc za nasze fałszywe uciechy okrutnymi cierpieniami i biczowaniem!...
Panie, niechże umrze to moje ja, aby żył we mnie Ten, który jest większy niż ja, lepszy dla mnie niż ja sama, abym Mu mogła służyć. On niechaj żyje i ożywia mnie! On niech króluje, a ja niech będę Jego niewolnicą; innej wolności nie chce dusza moja (św. Teresa od Jezusa: Wołania duszy do Boga 3, 2–3; 17, 3)

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny, karmelita bosy
Żyć Bogiem, t. II, str. 26

Do góry

Książka na dziś

Maryja nadzieją mojego życia

Maryja nadzieją mojego życia

o. Gabriele Amorth, ks. Sławomir Sznurkowski SSP

Czy zastanawialiście się kiedyś, co by było, gdybyśmy nie mieli sprzymierzeńców w walce z Szatanem? Samotny człowiek skazany byłby na porażkę. Jest jednak Ktoś, kto jest naszym obrońcą i wspiera nas w tej trudnej walce – Matka Boża. Wyraźnie podkreśla to ks. Gabriele Amorth, najsłynniejszy egzorcysta świata, w swoim ostatnim wywiadzie, którego udzielił ks. Sławomirowi Sznurkowskiemu. „Maryja nadzieją mojego życia” to frapująca lektura od pierwszej do ostatniej strony. Ks. Gabriele Amorth już w dzieciństwie ukochał szczególnie Matkę Bożą, z biegiem czasu to przywiązanie się pogłębiało, nic więc dziwnego, że poświęcił się studiom mariologicznym i zanim rozpoczął posługę egzorcysty, napisał kilka książek o Maryi. Przez wiele lat był również redaktorem naczelnym miesięcznika maryjnego „Madre di Dio” [Matka Boga].

Książka do nabycia w Księgarni Mateusza.