21 KWIETNIA 2018

Sobota

Dzień powszedni - wspomnienie św. Anzelma, biskupa i doktora Kościoła

Dzisiejsze czytania: Dz 9, 31-42; Ps 116B (115), 12-13. 14-15. 16-17; J 6, 55. 60-69

Rozważania: Oremus, , O. Gabriel od św. Marii Magdaleny OCD

Książka na dziś: Św. Hezychiusz z Synaju - wybór z I tomu "Filokalii"

Dzisiejsze czytania

(Dz 9, 31-42)
Kościół cieszył się pokojem w całej Judei, Galilei i Samarii. Rozwijał się i żył bogobojnie, i obfitował w pociechę Ducha Świętego. Kiedy Piotr odwiedzał wszystkich, przyszedł też do świętych, którzy mieszkali w Liddzie. Znalazł tam pewnego człowieka, imieniem Eneasz, który był sparaliżowany i od ośmiu lat leżał w łóżku. "Eneaszu – powiedział do niego Piotr – Jezus Chrystus cię uzdrawia, wstań i zaściel swoje łóżko!" I natychmiast wstał. Widzieli go wszyscy mieszkańcy Liddy i Szaronu i nawrócili się do Pana. Mieszkała też w Jafie pewna uczennica imieniem Tabita, co znaczy Gazela. Czyniła ona dużo dobrego i dawała hojne jałmużny. Wtedy właśnie zachorowała i umarła. Obmyto ją i położono w izbie na piętrze. Lidda leżała blisko Jafy; gdy więc uczniowie dowiedzieli się, że jest tam Piotr, wysłali do niego dwóch posłańców z prośbą: "Przyjdź do nas niezwłocznie". Piotr poszedł z nimi, a gdy przybył, zaprowadzili go do izby na górze. Otoczyły go wszystkie wdowy i pokazywały mu ze łzami w oczach chitony i płaszcze, które zrobiła im Gazela za swego życia. Po usunięciu wszystkich Piotr upadł na kolana i modlił się. Potem zwrócił się do zwłok i rzekł: "Tabito, wstań!" A ona otworzyła oczy i zobaczywszy Piotra, usiadła. Piotr podał jej rękę i podniósł ją. Zawołał świętych i wdowy, i ujrzeli ją żywą. Wieść o tym rozeszła się po całej Jafie, i wielu uwierzyło w Pana.

(Ps 116B (115), 12-13. 14-15. 16-17)
REFREN:Cóż oddam, Panie, za Twe wszystkie dary?

Czym się Panu odpłacę
za wszystko, co mi wyświadczył?
Podniosę kielich zbawienia
i wezwę imienia Pana.

Wypełnię me śluby dla Pana
przed całym Jego ludem.
Cenna jest w oczach Pana
śmierć Jego wyznawców.

O Panie, jestem Twoim sługą,
Twym sługą, synem Twojej służebnicy.
Ty rozerwałeś moje kajdany,
Tobie złożę ofiarę pochwalną
i wezwę imienia Pana.

(J 6, 63c. 68c))
Słowa Twoje, Panie, są duchem i życiem. Ty masz słowa życia wiecznego.

(J 6, 55. 60-69)
W synagodze w Kafarnaum Jezus powiedział: "Ciało moje jest prawdziwym pokarmem, a Krew moja jest prawdziwym napojem". A wielu spośród Jego uczniów, którzy to usłyszeli, mówiło: "Trudna jest ta mowa. Któż jej może słuchać?" Jezus jednak, świadom tego, że uczniowie Jego na to szemrali, rzekł do nich: "To was gorszy? A gdy ujrzycie Syna Człowieczego wstępującego tam, gdzie był przedtem? To Duch daje życie; ciało na nic się nie zda. Słowa, które Ja wam powiedziałem, są duchem i są życiem. Lecz pośród was są tacy, którzy nie wierzą". Jezus bowiem od początku wiedział, którzy nie wierzą, i kto ma Go wydać. Rzekł więc: "Oto dlaczego wam powiedziałem: Nikt nie może przyjść do Mnie, jeżeli nie zostało mu to dane przez Ojca". Od tego czasu wielu uczniów Jego odeszło i już z Nim nie chodziło. Rzekł więc Jezus do Dwunastu: "Czyż i wy chcecie odejść?" Odpowiedział Mu Szymon Piotr: "Panie, do kogo pójdziemy? Ty masz słowa życia wiecznego. A my uwierzyliśmy i poznaliśmy, że Ty jesteś Świętym Bożym".

Do góry

Rozważania do czytań

Oremus

Tłum, który szedł za Jezusem po rozmnożeniu chleba, zaczyna topnieć. Jego nauczanie dla wielu wydaje się niemożliwe do zrozumienia i do przyjęcia. Łatwo wielbić Pana, gdy je się darowany chleb i widzi cuda. Trudniej pójść za Nim, gdy jest odrzucany i mówi o krzyżu. Jednak tylko On ma słowa prawdziwego życia. Słuchajmy ich dzisiaj i błagajmy Boga o prawdziwą wiarę, byśmy się nie cofnęli, lecz wytrwale szli za Chrystusem do końca.

Ks. Michał Kozak MIC, "Oremus" kwiecień 2010, s. 76

Do góry

 

MIŁOSNA PAMIĘĆ NA BOGA

Ześlij, o Panie, światłość swoją i łaskę swoją; niech one mnie wiodą (Ps 43, 3)

Według św. Jana od Krzyża, „ogólna i miłosna uwaga na Boga” jest owocem praktyki cnót teologicznych, wspomaganych delikatnym i ukrytym wpływem Ducha Świętego. Człowiek, który przez długi czas ćwiczył się w wierze i miłości, zdobył taką sprawność, że bez potrzeby ciągłego powtarzania wyraźnych aktów może trwać w obecności Boga w subtelnym i długim akcie wiary i miłości. Dzięki temu może obcować z Bogiem z miłosną uwagą, jak ktoś, kto z miłością patrzy na ulubiony i pożądany przedmiot. Duch Święty tajemniczym działaniem swoich darów udziela duszy miłosnego poznania Boga, zapraszając ją do tego ćwiczenia i podtrzymując ją w nim. Św. Jan od Krzyża mówi słusznie: „Jak Bóg udziela się duszy przez proste i miłosne poznanie, tak również i dusza powinna przyjmować Go przez to proste i miłosne poznanie, by w ten sposób złączyło się poznanie z poznaniem i miłość z miłością” (Ż.pł. 3, 34). Modlący się, dzięki praktyce cnót teologicznych przygotowuje się na przyjęcie działania Bożego, idzie, by tak rzec, krok w krok za Bogiem; przez to przyjmuje i współpracuje z działaniem Ducha Świętego. Ponieważ jest to dopiero początek, wpływ Ducha Świętego nie zawsze będzie trwały, nie braknie chwil, kiedy modlący się, aby utrzymać się w skupieniu, odczuje potrzebę zastosowania jakiegoś środka. Nie jest wykluczony, owszem, niekiedy okaże się konieczny powrót do rozmyślania, do czytania lub do modlitwy ustnej; lecz praktyką bardziej skuteczną pozostanie zawsze ponawianie aktów wiary i miłości, bo właśnie cnoty teologiczne przygotowują umysł i serce na działanie Boże. „Teraz trwają te trzy: wiara, nadzieja, miłość”. (1 Kor 13, 13), mówi św. Paweł; istnieją jako istotne wartości życia chrześcijańskiego, a w szczególności życia w przyjaźni, w łączności z Bogiem. Im bardziej praktyka cnót teologicznych pogłębia się i staje się żarliwsza, tym mocniej dusza lgnie do Boga, otwiera się na Jego działanie, On zaś ponad wszelki sposób ludzki wkracza w jej życie.

  • Twój skarb, Boże mój, jest jak ocean niezmierzony, a my zadowalamy się małą falą pobożności, która może trwać tylko chwile. Jesteśmy ślepi, wiec wiążemy Ci ręce i ograniczamy obfitość Twoich łask. Lecz gdy Ty znajdziesz duszę przenikniętą żywą wiarą, napełniasz ją łaskami jak potok, który zamknięty siłą w swym korycie rozlewa się gwałtownie i szeroko, jeśli znajdzie ujście.
    O Panie, spraw, abym był zajęty zawsze Twoją świętą obecnością i trwał w niej przez prostą uwagę i miłosne spojrzenie... przez milczącą i poufną rozmowę duszy mojej z Tobą. O Panie, wpatruję się w Ciebie jako mojego Ojca, obecnego w mym sercu; tutaj Cię uwielbiam... utrzymuję ducha mojego w Twojej świętej obecności, przywołując go z powrotem, ilekroć schwycę się na roztargnieniu (Wawrzyniec od Zmartwychwstania).
  • O Panie, spraw, abym nie przywiązywał się do niczego, abym nie szukał zadowolenia ani w rzeczach zewnętrznych, ani duchowych, ani w jakiejkolwiek czynności. Daj, aby duch mój był całkowicie wolny od wszystkiego, bym wytrwał w tym głębokim milczeniu, koniecznym do wewnętrznego i słodkiego słuchania Twoich słów; Ty bowiem mówisz do serca na samotności, w najwyższym pokoju i ciszy (zob. św. Jan od Krzyża: Żywy płomień miłości 3, 45).
  • Ze śmiałą ufnością chcę nadal wpatrywać się w Ciebie, o Panie, moje Boskie Słońce. Nic nie jest w stanie mnie przestraszyć, ani wichura, ani deszcz; a jeśli ciemne chmury zakryją Cię przed moimi oczyma, nie ruszę się z miejsca bo wiem) że za tymi chmurami świeci moje Słońce, a blask jego nie przygasa ani na chwilę. Jeśli pozostaniesz głuchy na płacz swojego stworzenia, jeśli pozostaniesz przed nim ukryty, niech i tak będzie, godzę się przemarznąć i będę się cieszyła z tego cierpienia. Serce moje trwa w pokoju i wypełnia nadal swój obowiązek miłości (zob. św. Teresa od Dz. Jezus: Dzieje duszy, r. 9; Rps B, f 5 ‘).

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny, karmelita bosy
Żyć Bogiem, t. I, str. 503

Do góry

Książka na dziś

Św. Hezychiusz z Synaju - wybór z I tomu

Św. Hezychiusz z Synaju - wybór z I tomu "Filokalii"

ŚW. HEZYCHIUSZ Z SYNAJU

O samym życiu Hezychiusza nie jesteśmy w stanie powiedzieć w zasadzie nic; nie wiemy nawet dokładnie, w którym okresie trzeba je umieścić. Jesteśmy skazani na poszlaki, które można wysnuć z jego dziełka. Musiało powstać po św. Janie Klimaku (zm. Ok. 650) i św. Maksymie Wyznawcy (ok. 580–662), skoro ich pisma są cytowane (choć bez wymieniania imion). Pierwsza wzmianka o Hezychiuszu pochodzi z XIII w.; z tego samego mniej więcej okresu pochodzi najstarsza zachowana kopia dzieła.

Książka do nabycia w Księgarni Mateusza.