Niedziela

Szósta Niedziela zwykła - Światowy Dzień Chorego

Dzisiejsze czytania

(Kpł 13, 1-2. 45-46)
Tak mówił Pan do Mojżesza i Aarona: "Jeżeli u kogoś na skórze ciała pojawi się nabrzmienie albo wysypka, albo biała plama, która na skórze jego ciała jest oznaką trądu, o przyprowadzą go do kapłana Aarona albo do jednego z jego synów kapłanów. Trędowaty, dotknięty tą plagą, będzie miał rozerwane szaty, włosy nieuczesane, brodę zasłoniętą i będzie wołać: Nieczysty, nieczysty! Przez cały czas trwania tej choroby będzie nieczysty. Będzie mieszkał w odosobnieniu. Jego mieszkanie będzie poza obozem".

(Ps 32 (31), 1b-2. 5 i 11)
REFREN:Tyś mą ucieczką i moją radością

Szczęśliwy człowiek,
któremu nieprawość została odpuszczona,
a jego grzech zapomniany.
Szczęśliwy ten, któremu Pan nie poczytuje winy,
a w jego duszy nie kryje się podstęp.

Grzech wyznałem Tobie i nie skryłem mej winy.
Rzekłem: "Wyznaję mą nieprawość Panu",
a Ty darowałeś niegodziwość mego grzechu.
Cieszcie się i weselcie w Panu, sprawiedliwi,
radośnie śpiewajcie, wszyscy prawego serca!

(1 Kor 10, 31 – 11, 1)
Bracia: Czy jecie, czy pijecie, czy cokolwiek innego czynicie, wszystko na chwałę Bożą czyńcie. Nie bądźcie zgorszeniem ani dla Żydów, ani dla Greków, ani dla Kościoła Bożego, podobnie jak ja, który się staram przypodobać wszystkim pod każdym względem, szukając nie własnej korzyści, lecz dobra wielu, aby byli zbawieni. Bądźcie naśladowcami moimi, tak jak ja jestem naśladowcą Chrystusa.

(Łk 7, 16)
Wielki prorok powstał między nami i Bóg nawiedził lud swój.

(Mk 1, 40-45)
Pewnego dnia przyszedł do Jezusa trędowaty i upadłszy na kolana, prosił Go: "Jeśli zechcesz, możesz mnie oczyścić ". A Jezus, zdjęty litością, wyciągnął rękę, dotknął go i rzekł do niego: "Chcę, bądź oczyszczony". Zaraz trąd go opuścił, i został oczyszczony. Jezus surowo mu przykazał i zaraz go odprawił, mówiąc mu: «Bacz, abyś nikomu nic nie mówił, ale idź, pokaż się kapłanowi i złóż za swe oczyszczenie ofiarę, którą przepisał Mojżesz, na świadectwo dla nich". Lecz on po wyjściu zaczął wiele opowiadać i rozgłaszać to, co zaszło, tak że Jezus nie mógł już jawnie wejść do miasta, lecz przebywał w miejscach pustynnych. A ludzie zewsząd schodzili się do Niego.

Do góry

Rozważania do czytań

Ewangeliarz OP

Do góry

Oremus

W czasach Jezusa człowiek trędowaty miał przebywać w odosobnieniu, poza obozem, mieć rozdarte szaty i włosy w nieładzie. Kiedy patrzymy na ukrzyżowanego Pana, który został zabity poza miastem, udręczony i oszpecony, widzimy, że podzielił los tych, którzy skazani byli na izolację. Jezus nie szukał własnej chwały, lecz dobra wszystkich. Odtąd nikt z nas nie musi wegetować poza obozem, odrzucony, wyobcowany. Nasz Pan z wielką delikatnością wkracza we wszelkie nasze osamotnienie.

Wojciech Jędrzejewski OP, "Oremus" luty 2006, s. 53

Do góry

 

Ks. Edward Staniek

Sława utrudnia życie

Niewielu ludzi, którzy wcześniej osiągnęli sławę, potrafiło bez większych kryzysów utrzymać się na wysokiej fali, na której umieściło ich życie. Najłatwiej można to obserwować w sporcie. Zbyt wczesny sukces nie ułatwia życia, ale znacznie je utrudnia. Nie zawsze jest to wynikiem niedojrzałości człowieka. Sława jest połączona z wrzawą, z wielkimi wymaganiami, jakie otoczenie stawia mistrzowi. Opinia chce widzieć w nim zawsze i wszędzie tylko mistrza. Nie umie mu wybaczyć klęski, nie godzi się na jego słabość.

Dramat zbyt wcześnie zdobytej sławy największe spustoszenie zostawia w szeregach wybitnie uzdolnionych dzieci. Odbiera im coś z beztroskiego dzieciństwa, zmusza je do ustawicznego mobilizowania sił i odpowiadania na ambitne pragnienia rodziców, opiekunów, nauczycieli. Któryż z wychowawców nie chce mieć w szeregach swoich wychowanków geniusza? Życie bardzo często potwierdza klęskę wybitnie uzdolnionych uczniów, którzy zdobyli sławę w wieku szkolnym, a po latach przegrali rywalizację ze znacznie słabszymi, przeciętnymi kolegami. Po wcześnie przeżywanym uniesieniu sławy pozostaje jedynie gorzki smak poniesionej klęski.

To w tym kontekście należy odczytać fragment Ewangelii, w którym jest opisany cud uzdrowienia trędowatego. Chcąc to wydarzenie dobrze zrozumieć, trzeba mieć na uwadze dwa rodzaje cudów Jezusa. Jedne, a jest ich większość, czynił On — jeśli tak można powiedzieć — w sposób zaprogramowany, to znaczy czynił z nich jakby lekcje poglądowe dla słuchaczy. Te cuda były znane, głośne, publiczne, bo przeznaczone dla wielu. Drugie miały charakter bardziej prywatny i można je nazwać osobistym darem miłości ofiarowanym konkretnemu człowiekowi. Te nie powinny być rozgłaszane, winny zostać tajemnicą dawcy i odbiorcy.

Uzdrowienie trędowatego należy do tej drugiej grupy cudów. Jezus ulitował się nad nim. Spotkanie nieszczęśliwego człowieka, świadomego cudotwórczej mocy Mistrza z Nazaretu, skłania Jezusa do działania. „Jeśli chcesz, możesz mnie oczyścić”. Zdjęty litością, wyciągnął rękę, dotknął go i rzekł do niego: „Chcę, bądź oczyszczony!”. Św. Marek umiejscawia ten cud na początku publicznej działalności Jezusa. Chrystus doskonale zdawał sobie sprawę z tego, że zbyt wczesna sława utrudni Mu wykonanie zadania. Stąd Jego ostrzeżenie pod adresem uzdrowionego. Ewangelista zaznacza, że surowo mu przykazał i natychmiast go odprawił ze słowami: „Uważaj, nikomu nic nie mów...”. Jezus nie chciał rozgłosu, nie chciał działać w nimbie sławy.

Uzdrowiony jednak nie rozumiał wskazań Jezusa. Nie umiał ukryć swego szczęścia. Wydawało mu się, że przyczyniając się do rozsławienia Proroka z Nazaretu będzie Jego dobrodziejem. Stało się jednak odwrotnie. „Jezus nie mógł już jawnie wejść do miasta, lecz przebywał w miejscach pustynnych”.

Był tylko jeden wypadek, gdy Jezus zgodził się na głośne wołanie „Hosanna Synowi Dawida! Błogosławiony Ten, który przychodzi w imię Pańskie!”. Miało to miejsce u samego kresu Jego życia, na kilka dni przed śmiercią. Ten triumf już Jego dziełu nie zaszkodził.

Wielkie wartości dojrzewają bardzo powoli i wymagają spokoju. Kto szuka sławy, wcześniej czy później staje się jej ofiarą. Prawdziwa wielkość człowieka ujawnia się najczęściej po jego śmierci. Rzadko się zdarza, by pomniki stawiane komuś za jego życia przetrwały dłużej niż jedno pokolenie. Te, które trwają, są wzniesione po latach, a czasem nawet wiekach, przez potomnych, którzy doceniają prawdziwą wielkość zmarłego człowieka.

Ewangelia przestrzega przed pogonią za sławą, widząc w niej bardzo niebezpieczną pułapkę pychy. Równocześnie ukazuje wartość twórczego wysiłku bez rozgłosu. Szczęśliwy, kto zrozumie to ewangeliczne ostrzeżenie i zamiast sławy u ludzi, szuka w życiu radości własnego sumienia z powodu dobrych czynów dokonanych w ukryciu.

Ks. Edward Staniek

 

Niechciane dziecko

Dziecko „tak”, ale nie teraz. Było sto przeciwskazań, ani matka, ani ojciec nie byli na to przygotowani. Przyjęli to dziecko jako zło konieczne, jako swoje nieszczęście. Czekali, że się nie narodzi. Matka nie zważała na maleństwo mieszkające w jej łonie, miała do niego pretensje, że stało się przeszkodą w ich życiu. Nie czekała na narodziny, nie kochała ani przed, ani po narodzeniu. Upływały lata. Dziecko rosło. Otrzymało od Boga wiele talentów. W szkole same sukcesy. Sąsiedzi zazdrościli takiego dziecka. Ono jednak chodziło ze smutkiem w sercu. Szukało miłości i nie wierzyło w miłość.

W domu jej nie znalazło, stąd dość szybko po szkole średniej wchodzi na drogę samodzielności. Studia kończy z wyróżnieniem. Praca, kontakt z ludźmi. Chce pomagać takim jak ona. Zawodowo czyni to doskonale. Sama przeżywa dramat odrzucenia. Nikt nie może stworzyć dla niej domu, nikomu nie wierzy. Całym sercem zwraca się do Boga, ale do równowagi jest potrzebna i miłość człowieka. Na drodze jej życia pojawiają się wartościowi ludzie, otwierają swoje serce w geście zapraszającej miłości. Wchodzi, staje w progu i po pewnym czasie dochodzi do wniosku, że nie potrafi kochać, nie potrafi budować szczęścia rodzinnego.

Na rekolekcjach odprawianych w niewielkiej grupie przez cały dzień uczestnicy odczytują teksty Pisma Świętego mówiące o trądzie. Wieczorem dzielą się swoimi odkryciami. Wszyscy mówią o wymiarach grzechu tak w aspekcie jednostkowym, jak i społecznym. Ona nie mówiąc o sobie zwraca uwagę na dziecko niechciane, odrzucone przez rodziców, napiętnowane brakiem miłości, na dziecko, w które wmówiono, że nie może być kochane. W sercu tego dziecka została zakodowana biała plama „trądu”, że i ono nie umie kochać. Tysiące bezskutecznych wysiłków podejmowanych od lat najmłodszych, by je ktoś z miłością przygarnął, owocuje świadomością odtrącenia i niezdolności do miłości. Serce utkane z bólu, z tęsknoty za wielką prawdziwą miłością, zamknięte w samotności.

Ewangelia mówi o spotkaniu Jezusa z trędowatym. Ten podszedł do Mistrza z Nazaretu z prośbą: „Jeśli chcesz, możesz mnie oczyścić”. Jezus dotknął go i rzekł do niego: „Chcę, bądź oczyszczony”. Ewangelista Marek notuje, że „natychmiast trąd go opuścił i został oczyszczony”. Gdy uczestnicy rekolekcji odczytali ten tekst i zapytali, czy dziecko niechciane nie może drogą spotkania z Jezusem szukać uleczenia ze swego nieszczęścia, nasza bohaterka odpowiedziała nieśmiało: „Najczęściej takie dziecko nie wierzy nawet w to, że Chrystus chciałby je uleczyć. Nie wierzy, bo w tej wierze byłoby jego uleczenie. Byłaby pewność, że Jezus je kocha. Zniszczona zdolność miłości człowieka rzutuje i na spostrzeganie miłości Boga do człowieka”. Są ludzie, którym bardzo trudno uwierzyć, że ich ktokolwiek kocha, nawet Bóg, mimo że dzień i noc niczego innego nie pragną tylko tego, by ich ktoś pokochał i wzniecił w nich wiarę, że i oni potrafią kochać.

Wydaje się, że takich dzieci „trędowatych”, to znaczy odrzuconych przez własnych rodziców, dzieci niechcianych, jest dziś na świecie więcej niż było trędowatych w Palestynie w czasach Jezusa. Żyją wśród nas, cierpiąc z powodu braku miłości. Wbrew przytoczonej wyżej opinii nieszczęśliwej młodej kobiety, żyjącej w poczuciu krzywdy wyrządzonej jej przez rodziców, uleczenie jej serca jest możliwe. Dla Boga nie ma rzeczy niemożliwych. Trzeba Go prosić o łaskę wiary w to, że On każdego kocha. W rzeczywistości nie ma dziecka niechcianego i niekochanego, Bóg bowiem każdego, kogo stwarza, chce i kocha.

Ks. Edward Staniek

 

„Błogosławiony ten, komu została odpuszczona nieprawość, którego grzech został puszczony w niepamięć” (Ps 32, 1)

Prawo Mojżeszowe nakazywało: „trędowaty będzie mieszkał w odosobnieniu. Jego mieszkanie będzie poza obozem” (Kpł 13, 46). Twardy rozkaz, wydany raczej z troski o umkniecie zarazy i wskutek sądu, jaki mieli o trądzie Żydzi, widzący w nim karę Bożą na grzeszników. Toteż trędowaty uciekał od wszystkich jako „nieczysty” i „uderzony” przez Boga, przeklęty.

Jezus przyszedł zbawić człowieka od grzechu i jego następstw, a więc ma moc przekroczyć dawne prawo, i czyni to zdecydowanie jako Ten, kto ma wszelką władze. „Zbliżył się do Niego trędowaty i upadając na kolana, prosił Go: «Jeśli chcesz, możesz mnie oczyścić!»” (Mk 1, 40). Wspaniała wiara! Ten biedak, opuszczony przez ludzi i uważany za odrzuconego nawet przez Boga, ma więcej wiary niż wielu tych, którzy żyją w bliskości Chrystusa. Wiara prawdziwa nie gubi się w subtelnych rozumowaniach, ma bardzo prostą logikę: Bóg może uczynić wszystko, co chce; wystarczy więc, aby chciał. Na tę śmiałą prośbę wyrażającą bezgraniczną ufność Jezus odpowiada czynem niesamowitym według mniemania ludu, który miał zakazany wszelki kontakt z trędowatymi: „wyciągnął rękę, dotknął go”. Bóg jest panem prawa i może je łamać. „Chcę — rzekł, jakby powtarzając słowo trędowatego — bądź oczyszczony!” (tamże 41).

Jezus, przyjmując i dotykając trędowatego łamie prawo, ale następnie wypełnia je mówiąc: „idź, pokaż się kapłanowi i złóż za swe oczyszczenie ofiarę, którą przepisał Mojżesz” (tamże 44). Miłość może usprawiedliwić naruszenie pewnych przykazań, lecz nie upoważnia nigdy do tego, aby ktoś pod pretekstem większej swobody w praktyce miłości chciał uwolnić się od wszelkiego prawa. Pierwszym przykazaniem jest niewątpliwie miłość, lecz nie byłaby ona prawdziwa, gdyby nie była uporządkowana według Boga; gdyby nie stawiała Boga i Jego woli ponad wszystko.

Św. Marek podkreśla, że Jezus „zdjęty litością” (tamże 41) uczynił cud; ten zwrot powtarza się w Ewangelii wiele razy. Jezus lituje się nad trądem, który okalecza ciało, lecz jeszcze więcej nad tym, który rani duszę. Uzdrawiając z pierwszego, Jezus udowadnia, że chce i może uzdrowić drugi. W ten sposób ukazuje swoje posłannictwo Zbawiciela, które dokona się w pełni, kiedy przyjmując na siebie trąd grzechu, ukaże się On również jako „skazaniec wzgardzony i odepchnięty przez ludzi... jako chłostany przez Boga i zdeptany” (Iz 53, 3–4).

  • Błogosławiony ten, komu została odpuszczona wina, a grzech został puszczony w niepamięć. Błogosławiony człowiek, któremu Ty, o Panie, nie poczytujesz winy ani żadnej nieprawości, w którego duszy nie kryje się podstęp... grzech mój wyznałem Tobie i nie ukryłem mej winy. Rzekłem: Wyznaję nieprawość moją wobec Pana, a Tyś darował winę mego grzechu (Psalm 32, 1–2. 5).
  • Dobroczyńco tych wszystkich, którzy uciekają się do Ciebie, światłości tego, kto znajduje się w ciemnościach, stworzycielu wszelkiego nasienia, ogrodniku i sprawco wszelkiego wzrostu duchowego, zmiłuj się nade mną, Panie, i uczyń mnie świątynią nieskalaną. Nie patrz na moje grzechy: bo jeśli będziesz zważał na moje grzechy, nie zniosę Twej obecności; lecz dzięki Twojemu niezmierzonemu miłosierdziu i nieskończonej litości zmaz moje grzechy przez Pana naszego Jezusa Chrystusa, Twojego Jednorodzonego Syna, najświętszego lekarza dusz naszych (Preghiere dei primi cristiani 89).

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny, karmelita bosy
Żyć Bogiem, t. II, str. 135

Do góry

Książka na dziś

Trudne miejsca w Ewangelii. Skandaliczne słowa Jezusa

Trudne miejsca w Ewangelii. Skandaliczne słowa Jezusa

KARD. GIANFRANCO RAVASI

Czy Jezus wzywa do zdobywania królestwa Bożego przemocą? Czy radzi wtrącić w morze z kamieniem młyńskim u szyi tego, kto jest zgorszeniem dla wiary maluczkich? Czy domaga się od swoich uczniów tak wyłącznego oddania Mu się, że powinni nienawidzić własnych rodziców? Takie wnioski można by wysnuć przy powierzchownej lekturze niektórych zdań Mistrza z Nazaretu przytoczonych przez ewangelistów. Kardynał Ginafranco Ravasi na kartach tej książki zaprasza nas, aby zmierzyć się z owymi strefami mroku, ukrytymi w zakamarkach czterech Ewangelii, proponując nam analizę 140 problematycznych passusów. Chodzi nie tylko o stwierdzenia budzące kontrowersje natury teologicznej czy etycznej, ale również o nieścisłości historyczne.

Książka do nabycia w Księgarni Mateusza.

12 LUTEGO 2018

Poniedziałek

Dzień powszedni

Dzisiejsze czytania

(Jk 1, 1-11)
Jakub, sługa Boga i Pana Jezusa Chrystusa, śle pozdrowienie dwunastu pokoleniom w diasporze. Za pełną radość poczytujcie sobie, bracia moi, ilekroć spadają na was różne doświadczenia. Wiedzcie, że to, co wystawia waszą wiarę na próbę, rodzi wytrwałość. Wytrwałość zaś winna być dziełem doskonałym, abyście byli doskonali i bez zarzutu, w niczym nie wykazując braków. Jeśli zaś komuś z was brakuje mądrości, niech prosi o nią Boga, który daje wszystkim chętnie i nie wymawiając, a na pewno ją otrzyma. Niech zaś prosi z wiarą, a nie wątpi o niczym. Kto bowiem żywi wątpliwości, podobny jest do fali morskiej wzbudzonej wiatrem i miotanej to tu, to tam. Człowiek ten niech nie myśli, że otrzyma cokolwiek od Pana, bo jest mężem chwiejnym, niestałym na wszystkich swych drogach. Niech się zaś ubogi brat chlubi z wyniesienia swego, bogaty natomiast ze swego poniżenia, bo przeminie niby kwiat polny. Wzeszło bowiem palące słońce i wysuszyło łąkę, a kwiat jej opadł i zniknął piękny jej wygląd. Tak też bogaty przeminie w swoich poczynaniach.

(Ps 119 (118), 67-68. 71-72. 75-76)
REFREN: Okaż mi litość, niech ożyję, Panie

Błądziłem, zanim przyszło utrapienie,
teraz jednak strzegę Twego słowa.
Dobry jesteś i dobrze czynisz,
naucz mnie ustaw swoich.

Dobrze to dla mnie, że mnie poniżyłeś,
bym się nauczył Twoich ustaw.
Prawo ust Twoich jest dla mnie lepsze
niż tysiące sztuk złota i srebra.

Wiem, Panie, że sprawiedliwe są Twoje wyroki,
że dotknąłeś mnie słusznie.
Niech Twoja łaska będzie mi pociechą
zgodnie z obietnicą daną Twemu słudze.

(J 14, 6)
Ja jestem drogą i prawdą, i życiem. Nikt nie przychodzi do Ojca inaczej jak tylko przeze Mnie.

(Mk 8, 11-13)
Faryzeusze zaczęli rozprawiać z Jezusem, a chcąc wystawić Go na próbę, domagali się od Niego znaku. On zaś westchnął w głębi duszy i rzekł: "Czemu to plemię domaga się znaku? Zaprawdę, powiadam wam: żaden znak nie będzie dany temu plemieniu". A zostawiwszy ich, wsiadł z powrotem do łodzi i odpłynął na drugą stronę.

Do góry

Rozważania do czytań

Ewangeliarz OP

Do góry

Oremus

Oremus

Potrzebujemy mądrości w naszej relacji z Panem. Mądrości, która rodzi się z dopuszczenia żywego i skutecznego słowa Bożego do swoich pragnień i myśli serca. Gdy poddamy się słowu Bożemu, łatwiej będzie nam skierować naszą uwagę na samego Boga, zamiast wypatrywać Jego znaków. Łatwiej będzie nam upodobać sobie w codziennej wierności, poddawanej próbom, zamiast szukać duchowych fajerwerków.

Wojciech Jędrzejewski OP, "Oremus" luty 2006, s. 56

Do góry

 

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny OCD

OFIARA EUCHARYSTYCZNA

W łączności z ofiarą eucharystyczną przyjmij, o Ojcze, mnie samego jako ofiarę żywą, świętą, Tobie przyjemną (Rz 12, 1)

Sobór Watykański II twierdzi: „Wierni, na mocy swego królewskiego kapłaństwa, współdziałają w ofiarowaniu Eucharystii... Uczestnicząc w Ofierze eucharystycznej, źródle i szczycie całego życia chrześcijańskiego, składają Bogu boską Żertwę ofiarną, a wraz z Nią samych siebie; w ten sposób zarówno przez składanie ofiary, jak i przez komunię świętą wszyscy biorą właściwy sobie udział w czynności liturgicznej” (KK 10–11). To jest najwznioślejsze pełnienie kapłaństwa wiernych, które ściślej łączy ich z Jezusem–Kapłanem, szczególnie „obecnym w Ofierze Mszy świętej; czy to w osobie kapłana... czy też zwłaszcza pod postaciami eucharystycznymi” (KL 7). Wierni uczestnicząc we Mszy świętej łączą się z modlitwą uwielbienia, dziękczynienia, prośby i przebłagania, jaką Chrystus, najwyższy i wieczny Kapłan, zanosi do Ojca. Ponadto łączą się z samą Żertwą ofiarną, nie tylko przez słowa, lecz o wiele więcej przez postawę wewnętrzną. Tę czynność, jaką szafarz wyświęcony na kapłana spełnia na ołtarzu, składając Bogu „ofiarę czystą, świętą i niepokalaną” (1. modl. euch.) wierni mocą swego kapłaństwa duchowego spełniają w głębi serca, łącząc z nią osobistą ofiarę. Sobór święty zachęca właśnie, aby „ofiarując niepokalaną Hostię nie tylko przez ręce kapłana, lecz także razem z nią, uczyli się samych siebie składać w ofierze” (KL 48). Ofiara ta powinna być konkretna i obejmować wszystkie aspekty życia: modlitwę, pracę, obowiązki własnego stanu, cierpienia, przeciwności, wszystkie rzeczy, stające się w ten sposób „duchowymi ofiarami... które w eucharystycznym obrzędzie składane są z pobożnością Ojcu wraz z ofiarą Ciała Pańskiego” (KK 34).

Ofiara eucharystyczna ogarnia w ten sposób i uświęca całe życie wiernego. Uzupełnia to zaś i udoskonala uczestnictwo przy świętym stole, które jeszcze bardziej upodabnia chrześcijan do Jezusa–Kapłana i Żertwy, albowiem „nie co innego sprawia uczestnictwo w ciele i krwi Chrystusa, jak to właśnie, że się przemieniamy w to, co przyjmujemy” (KK 26).

  • We wszystkim i przez wszystko śpiewamy Tobie, błogosławimy Cię, dzięki Ci składamy, Panie, i wyznajemy Ciebie, Boże nasz.
    Przez tego Najświętszego Nauczyciela również my, którzy zostaliśmy uznani za godnych służyć Twojemu najświętszemu ołtarzowi, nie wskutek naszych zasług, nic bowiem nie uczyniliśmy dobrego na ziemi, lecz z Twojej dobroci i dzięki Twojemu niewyczerpanemu miłosierdziu, ośmielamy zbliżyć się do Twojego ołtarza, ofiarując Ci sakrament Ciała i Krwi Najświętszego Twojego Chrystusa...
    Wszyscy, którzy uczestniczymy w jednym chlebie i w jednym kielichu, możemy być złączeni jedni z drugimi w jednym Duchu Świętym, a nikt z nas niech nie uczestniczy w Najświętszym Ciele i Krwi Twojego Chrystusa na swój sąd i potępienie, lecz spraw, abyśmy dostąpili miłosierdzia i laski ze wszystkimi Świętymi, którzy od początku podobali się Tobie (św. Bazyli).
  • Wejrzyj z miłością, o Boże, na ofiarę, którą sam przygotowałeś swojemu Kościołowi, i spraw, aby wszyscy, którzy będą spożywali ten sam chleb i pili z jednego kielicha, zostali przez Ducha Świętego złączeni w jedno ciało i stali się w Chrystusie żywą ofiarą ku Twojej chwale (Mszał Polski: czwarta modlitwa eucharystyczna).
  • Podczas Przeistoczenia i Komunii będę składał siebie w ofierze z wielką miłością Tobie, mój Panie, mówiąc Ci z serca z głębokim uszanowaniem, że jak Ty ofiarujesz się Ojcu za mnie i dla mojego zbawienia, tak ja pragnę złożyć się w ofierze cały Twojemu Boskiemu Majestatowi i oddać wszystkie moje siły na służbę Twojego Królestwa.
    Panie, pokrusz mnie jak Chleb Twojego sakramentu, naginaj i wciągaj mnie, jeśli to jest konieczne, w tryby Twojej woli, bylebym tylko pozostał w łączności z Hostią pokruszoną w Kielichu, moim źródle jedynego pokoju (G. Canovai).

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny, karmelita bosy
Żyć Bogiem, t. II, str. 140

Do góry

Książka na dziś

Matka Papieża. Poruszająca opowieść o Emilii Wojtyłowej

Matka Papieża. Poruszająca opowieść o Emilii Wojtyłowej

MILENA KINDZIUK

Cały świat poznał jej syna. Każdy, kto miał okazję z nim rozmawiać, podkreślał to, jak dobrym, ciepłym i niezwykłym człowiekiem był Jan Paweł II. A on często mówił o tym, jak wiele zawdzięcza swojej matce i rodzinie, którą udało jej się stworzyć. Kim była ta niezwykła kobieta? Jakie były jej losy? Jaki był dom, w którym wychowywał się Papież?

Książka do nabycia w Księgarni Mateusza.

13 LUTEGO 2018

Wtorek

Dzień powszedni

Dzisiejsze czytania

(Jk 1, 12-18)
Błogosławiony mąż, który oprze się pokusie: gdy zostanie poddany próbie, otrzyma wieniec życia, obiecany przez Pana tym, którzy Go miłują. Kto doznaje pokusy, niech nie mówi: "Bóg mnie kusi". Bóg bowiem ani nie podlega pokusie do zła, ani też nikogo nie kusi. To własna pożądliwość wystawia każdego na pokusę i nęci. Następnie pożądliwość, gdy pocznie, rodzi grzech, a skoro grzech dojrzeje, przynosi śmierć. Nie dajcie się zwodzić, bracia moi umiłowani! Każde dobro, jakie otrzymujemy, i wszelki dar doskonały zstępują z góry, od Ojca świateł, u którego nie ma przemiany ani cienia zmienności. Ze swej woli zrodził nas przez słowo prawdy, byśmy byli jakby pierwocinami Jego stworzeń.

(Ps 94 (93), 12-13a. 14-15. 18-19)
REFREN: Błogosławiony, kogo Ty pouczasz

Błogosławiony mąż, którego Ty wychowujesz, Panie,
i pouczasz swoim prawem,
aby mu dać wytchnienie
w dniach nieszczęśliwych.

Pan nie odpycha swojego ludu
i nie porzuca swojego dziedzictwa.
Sąd się zwróci ku sprawiedliwości,
pójdą za nią wszyscy ludzie prawego serca.

A kiedy myślę: "Moja noga się chwieje",
wtedy mnie wspiera Twoja łaska, Panie.
Gdy w moim sercu mnożą się niepokoje,
Twoja pociecha orzeźwia mą duszę.

(J 14, 23)
Jeśli Mnie kto miłuje, będzie zachowywał moją naukę, a Ojciec mój umiłuje go i przyjdziemy do niego.

(Mk 8, 14-21)
Uczniowie Jezusa zapomnieli zabrać chleby i tylko jeden chleb mieli z sobą w łodzi. Wtedy im przykazał: Uważajcie, strzeżcie się kwasu faryzeuszów i kwasu Heroda!" A oni zaczęli rozprawiać między sobą o tym, że nie mają chlebów. Jezus zauważył to i rzekł do nich: "Czemu rozprawiacie o tym, że nie macie chlebów? Jeszcze nie pojmujecie i nie rozumiecie, tak otępiałe są wasze umysły? Mając oczy, nie widzicie; mając uszy, nie słyszycie? Nie pamiętacie, ile zebraliście koszów pełnych ułomków, kiedy połamałem pięć chlebów dla pięciu tysięcy?" Odpowiedzieli Mu: "Dwanaście". "A kiedy połamałem siedem chlebów dla czterech tysięcy, ile zebraliście koszów pełnych ułomków?" Odpowiedzieli: "Siedem". I rzekł im: "Jeszcze nie rozumiecie?"

Do góry

Rozważania do czytań

Ewangeliarz OP

Do góry

Oremus

Oremus

Podczas gdy uczniów pochłania troska o to, że zabraknie im chleba, Jezus ostrzega ich przed kwasem faryzeuszów i kwasem Heroda. Ta przestroga nie dotyczy obawy o to, by uczniom wystarczyło pożywienia. Sięga ona głębi duszy i ma ich uchronić przed obłudą i przewrotnością. Podobnie św. Jakub przestrzega uczniów przed złem rodzącym się w sercu, a zarazem wychwala Boga, który przez zaczyn słowa prawdy czyni nas jakby pierwocinami Jego stworzeń.

Ks. Jan Konarski, "Oremus" styczeń 2004, s. 72

Do góry

 

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny OCD

POKUTA

„O Panie, odwróć oblicze swe od moich grzechów i wymaż wszystkie moje przewinienia” (Ps 51, 11)

Jezus mówiąc o grzesznej niewieście, oświadcza: „odpuszczone są jej liczne grzechy, ponieważ bardzo umiłowała” (Łk 7, 47). Im bardziej żal za grzechy jest złączony z miłością, im bardziej z niej wypływa, tym lepiej usposabia duszę do nieograniczonego i obfitego przebaczenia. „Miłość zakrywa wiele grzechów” (1 P 4, 8) do tego stopnia, że akt żalu doskonałego, czyli pochodzącego z miłości ku Bogu, może wyjednać usprawiedliwienie nawet poza sakramentem. To jednak nie znaczy, że sakrament jest zbyteczny lub że można go pominąć, ponieważ Bóg chce, aby wszystkie grzechy ciężkie zostały wyznane. Zresztą, jak naucza św. Tomasz, nie ma prawdziwego żalu bez zamiaru spowiadania się, przynajmniej wewnętrznie sformułowanego. A poza tym któż mógłby być pewny, że odczuwa żal doskonały za swoje grzechy, a więc że otrzymał przebaczenie? Sakrament natomiast, pomagając penitentowi udoskonalić skruchę, zapewnia go o przebaczeniu Bożym oraz o odzyskaniu Bożej przyjaźni. Na tym polega wielka wartość sakramentu pokuty, w którym działa Chrystus, nawracając grzesznika i ożywiając go swoją łaską.

Sobór zachęca wiernych, „by sercem skruszonym poddawali swe grzechy Kościołowi w sakramencie pokuty tak, aby z dnia na dzień coraz bardziej nawracali się do Boga” (DK 5). Na mocy swego kapłaństwa wierni nie tylko są biernym podmiotem sakramentów, lecz są także ich sprawcami w tym znaczeniu, iż współdziałają w ich urzeczywistnieniu. Odnośnie do spowiedzi współdziałanie polega właśnie na tym, aby „poddać sercem skruszonym swoje grzechy Kościołowi”, to znaczy przygotować materię sakramentu. Spełnia się to nie tylko przez konieczną spowiedź z grzechów ciężkich, lecz także przez dowolną, a bardzo polecenia godną — z grzechów powszednich. W każdym wypadku wierny, świadomy własnej odpowiedzialności wobec sakramentu, powinien zbliżać się do niego z sercem naprawdę skruszonym. Tylko w ten sposób otrzyma pomoc, aby „z dnia na dzień coraz bardziej nawracać się do Boga”, a każda spowiedź stanie się krokiem naprzód na drodze do całkowitego nawrócenia.

  • Duszo moja, jeśli zgrzeszyłaś i jesteś zraniona, oto twój Bóg, twój Lekarz, gotowy uleczyć cię. Jego wszechmoc pozwala Mu odpuścić ci w jednej chwili wszystkie twoje grzechy. Jego dobroć i miłosierdzie skłaniają Go, aby ci przebaczył.
    Może się lękasz, On bowiem jest twoim sędzią; lecz ufaj, duszo moja, bo chociaż On jest twoim sędzią, jest także twoim obrońcą. Jest twoim obrońcą, aby cię tłumaczyć i usprawiedliwić, jeśli tylko żałujesz; jest twoim sędzią nie po to, aby cię potępić, lecz aby cię zbawić, jeśli się upokarzasz. Jego miłosierdzie jest nieskończenie większe niż wszystkie twoje nieprawości. A mówię ci to nie dlatego, abyś trwała w grzechu stając się niegodna Jego miłosierdzia, lecz abyś uciekając od złego nie rozpaczała o Jego łaskawości i przebaczeniu (bł. Ludwik Blozjusz).
  • O najukochańszy Panie Jezu Chryste... Ty posiadasz dobroć tak wielką i niewysłowioną, że stale nas miłujesz miłością uprzedzającą. Ukazujesz się i wychodzisz naprzeciw temu, kto Cię szuka, a Twoja niepojęta miłość ogarnia nawet nieprzyjaciół. Nikogo nie odrzucasz, nikim nie gardzisz, lecz wszystkich wzywasz i przyjmujesz po przyjacielsku, z wyjątkiem tych, którzy wskutek swojego grzechu, mimo i wbrew Twojej woli, zatwardziali w buncie oddalają się od Ciebie. Nawet wówczas Twoje miłosierdzie jest nieskończone i tak obfite, że czekasz na pokutę tych, którzy żyją nędznie w grzechu, a niekiedy, chociaż pozostają buntownikami, zmuszasz ich do powrotu.
    Racz więc wspomóc mnie, o najmiłosierniejszy Panie Jezu Chryste, ogniu i światło Miłości; rozpal i oświeć moje twarde i zbuntowane serce Twoją miłością, abym przy Twojej pomocy, dla Ciebie żałował za swoje grzechy, nieprawości, czynił za nie godną pokutę i z sercem czystym, pokornym i kochającym, spełniał gorliwie uczynki miłe Tobie. Niech Twoja łaska uprzedza mnie, niechaj będzie obecna i niech mi towarzyszy, bym żył w Twojej miłości, a w końcu otrzymał z Twojego miłosierdzia życie wieczne, by miłować Cię w chwale (R. Giordano).

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny, karmelita bosy
Żyć Bogiem, t. II, str. 144

Do góry

Książka na dziś

Siedem grzechów głównych

Siedem grzechów głównych

ABP FULTON J. SHEEN

Pełne pasji rozważania na temat tytułowych siedmiu grzechów: gniewu, zawiści, nieczystości, pychy, łakomstwa, lenistwa i chciwości. Fulton J. Sheen – charyzmatyczny kaznodzieja odkrywa przed nami moc słów wypowiedzianych przez Jezusa tuż przed śmiercią na krzyżu. Niezwykłe spotkanie z Bogiem, Biblią i prawdziwą religijnością.

Książka do nabycia w Księgarni Mateusza.

14 LUTEGO 2018

Środa

Środa Popielcowa

Dzisiejsze czytania

(Jl 2, 12-18)
Tak mówi Pan: "Nawróćcie się do Mnie całym swym sercem, przez post i płacz, i lament". Rozdzierajcie jednak serca wasze, a nie szaty! Nawróćcie się do Pana, Boga waszego! On bowiem jest litościwy, miłosierny, nieskory do gniewu i bogaty w łaskę, a lituje się nad niedolą. Kto wie? Może znów się zlituje i pozostawi po sobie błogosławieństwo plonów na ofiarę pokarmową i płynną dla Pana, Boga waszego. Na Syjonie dmijcie w róg, zarządźcie święty post, ogłoście uroczyste zgromadzenie. Zbierzcie lud, zwołajcie świętą społeczność, zgromadźcie starców, zbierzcie dzieci i niemowlęta! Niech wyjdzie oblubieniec ze swojej komnaty, a oblubienica ze swego pokoju! Między przedsionkiem a ołtarzem niechaj płaczą kapłani, słudzy Pańscy! Niech mówią: "Zlituj się, Panie, nad ludem Twoim, nie daj dziedzictwa swego na pohańbienie, aby poganie nie zapanowali nad nami. Czemuż mówić mają między narodami: Gdzież jest ich Bóg?" A Pan zapłonął zazdrosną miłością ku swojej ziemi i zmiłował się nad swoim ludem.

(Ps 51 (50), 3-4. 5-6b. 12-13. 14 i 17)
REFREN:Zmiłuj się, Panie, bo jesteśmy grzeszni

Zmiłuj się nade mną, Boże, w łaskawości swojej,
w ogromie swej litości zgładź moją nieprawość.
Obmyj mnie zupełnie z mojej winy
i oczyść mnie z grzechu mojego.

Uznaję bowiem nieprawość moją,
a grzech mój jest zawsze przede mną.
Przeciwko Tobie samemu zgrzeszyłem
i uczyniłem, co złe jest przed Tobą.

Stwórz, Boże, we mnie serce czyste
i odnów we mnie moc ducha.
Nie odrzucaj mnie od swego oblicza
i nie odbieraj mi świętego ducha swego.

Przywróć mi radość Twojego zbawienia
i wzmocnij mnie duchem ofiarnym.
Panie, otwórz wargi moje,
a usta moje będą głosić Twoją chwałę.

(2 Kor 5, 20 – 6, 3)
Bracia: W imieniu Chrystusa spełniamy posłannictwo jakby Boga samego, który przez nas udziela napomnień. W imię Chrystusa prosimy: pojednajcie się z Bogiem! On to dla nas grzechem uczynił Tego, który nie znał grzechu, abyśmy się stali w Nim sprawiedliwością Bożą. Współdziałając zaś z Nim, napominamy was, abyście nie przyjmowali na próżno łaski Bożej. Mówi bowiem Pismo: "W czasie pomyślnym wysłuchałem cię, w dniu zbawienia przyszedłem ci z pomocą". Oto teraz czas upragniony, oto teraz dzień zbawienia.

(Ps 95 (94), 8a. 7d)
Nie zatwardzajcie dzisiaj serc waszych, lecz słuchajcie głosu Pańskiego.

(Mt 6, 1-6. 16-18)
Jezus powiedział do swoich uczniów: "Strzeżcie się, żebyście uczynków pobożnych nie wykonywali przed ludźmi po to, aby was widzieli; inaczej bowiem nie będziecie mieli nagrody u Ojca waszego, który jest w niebie. Kiedy więc dajesz jałmużnę, nie trąb przed sobą, jak obłudnicy czynią w synagogach i na ulicach, aby ich ludzie chwalili. Zaprawdę, powiadam wam: ci otrzymali już swoją nagrodę. Kiedy zaś ty dajesz jałmużnę, niech nie wie lewa twoja ręka, co czyni prawa, aby twoja jałmużna pozostała w ukryciu. A Ojciec twój, który widzi w ukryciu, odda tobie. Gdy się modlicie, nie bądźcie jak obłudnicy. Oni to lubią w synagogach i na rogach ulic wystawać i modlić się, żeby się ludziom pokazać. Zaprawdę, powiadam wam: otrzymali już swoją nagrodę. Ty zaś, gdy chcesz się modlić, wejdź do swej izdebki, zamknij drzwi i módl się do Ojca twego, który jest w ukryciu. A Ojciec twój, który widzi w ukryciu, odda tobie. Kiedy pościcie, nie bądźcie posępni jak obłudnicy. Przybierają oni wygląd ponury, aby pokazać ludziom, że poszczą. Zaprawdę, powiadam wam, już odebrali swoją nagrodę. Ty zaś, gdy pościsz, namaść sobie głowę i obmyj twarz, aby nie ludziom pokazać, że pościsz, ale Ojcu twemu, który jest w ukryciu. A Ojciec twój, który widzi w ukryciu, odda tobie".

Do góry

Rozważania do czytań

Ewangeliarz OP

Do góry

Oremus

Popiół na naszych głowach przypomina nie tylko o tym, że Bóg nas stworzył z niczego, ale również o tym, że kiedyś w proch obrócimy się zarówno my sami, jak i nasze plany i ambicje, jeśli nie będą oparte na Ewangelii Chrystusowej. A Ewangelia wymaga od nas wiary i wzywa do nawrócenia. Ten akt wewnętrznej przemiany powinien dokonać się na trzech poziomach: najpierw w relacji do bliźnich przez jałmużnę, ofiarowanie siebie, potem w stosunku do Boga przez modlitwę i oddanie Mu należnej chwały, by w końcu dokonać uporządkowania własnego wnętrza przez post, czyli zaparcie się siebie.

O. Piotr Stasiński OFMCap, "Oremus" Wielki Post i Triduum Paschalne 2006, s. 4

Do góry

 

Megan McKenna

Rytuał posypania popiołem

Starożytna tradycja związana z popiołem łączy chwałę ubiegłorocznej Niedzieli Palmowej, niewierność z dzisiejszym mocnym postanowieniem, by raz jeszcze zwrócić do krzyża i naszego chrztu. Popioły były niegdyś gałązkami palmowymi powiewającymi na chwałę przed nadchodzącym Panem, ogłaszały głośno radość i wiarę, gdy Jezus wjeżdżał do Jerozolimy na osiołku. Teraz są symbolami, nie tylko na dzisiaj, ale na cały okres postu. Są wyróżnikiem, znakiem naszego chrztu, znakiem oliwy i wody. Są również połączone ze śmiercią, krzyżem i cierpieniem – tym cierpieniem i naszą częścią brzemienia krzyża, które są potrzebną odpowiedzią na niepotrzebne cierpienie, śmierć i niesprawiedliwość pleniące się na naszym świecie. To czas, aby rozpoznać grzech, zło i niesprawiedliwość w nas samych, a także zmowę tych zjawisk w naszym świecie. Jest to czas, aby odwrócić tę sytuację, by naprawić świat i przywrócić panowanie Boga na ziemi, tu i teraz, począwszy od naszych ciał i relacji. Oto otrzeźwiające, a jednak dające nadzieję słowa: „Pamiętaj..., że prochem jesteś, i w proch się obrócisz.”

Jest taka historia o nauczycielu zen imieniem Fenguxe (Jaskinia Wiatru), który powiedział do swoich mnichów: „Jeśli wzniecisz pyłek kurzu, narody kwitną, lecz ich starsi marszczą brwi. Jeśli nie wzniecisz pyłku kurzu, naród rozpada się, ale brwi starszyzny spoczywają w spokoju.” Pyłek kurzu – cóż to jest? Jaka moc stoi za pyłkiem kurzu? Zapytaj tych, którzy mieli kurz w swoim komputerze, sprzęcie grającym, lub nawet szkle kontaktowym lub oku! Wznieść pyłek kurzu, znaczy wzbudzać dobroć, walczyć o sprawiedliwość, mówić za tych którzy się jąkają lub nie przemawiają z mocą, związać się z sobą by stać rezolutnie i bez przemocy przed złem i nie zgadzać się na to, by nas straszyło czy absorbowało. Rób to, a moce będą w zdziwieniu marszczyć brwi. Zaniedbaj ten pyłek kurzu, a starsi w przywództwie będą oddychać swobodnie, rozluźnią brwi – ale lud zginie.

Ta historia zen brzmi jak wezwanie Joela, by poruszyć Ducha, by okazywać współczucie i przez to powstrzymać groźbę nieludzkiego życia. Wielki Post ma zachęcać i dawać odnowione serca ludziom wokół nas, zacieśniać więzy wspólnoty, przypominać wszystkim, że nikt nie powinien walczyć ze złem sam i ogłaszać na nowo, że jesteśmy już pojednani z Bogiem przez krzyż Jezusa. Teraz jedynie od nas zależy zaakceptowanie tego daru, oddanie się tej rzeczywistości z wdzięcznością, i dzielenie się tym darem z każdym potrzebującym. Popiół, zmieszany z wodą z naszego chrztu, czyni dobrą glebę; pozwala ona ziarnu ewangelii zapuścić w nas długie korzenie i wydać owoce, żniwo sprawiedliwości, pokoju i hojności, jak również powrotu do prawdziwego uwielbienia Boga – w wierze, że nasz Bóg odda nam naszą ofiarę, poprzez zesłanie swojego błogosławieństwa.

Jest to dzień oddania się, konsekracji i czystości serca. Bóg ciągle na nowo okazuje łagodność i nie traktuje nas według miary naszych grzechów. Jest to czas, byśmy stali się posłusznymi dziećmi, pokornie błagając o miłosierdzie i dając miłosierdzie innym poprzez to, co robimy w czasie naszego Wielkiego Postu. Być może każda rodzina, każda wspólnota religijna, każda parafia, diecezja i kościół krajowy powinny robić razem te same rzeczy w Wielki Post – coś, co wyciąga nas z wewnątrz nas samych i obraca do innych z uśmiechem, świeżym obliczem i radością.

Jesteśmy wezwani, by pościć w sposób opisywany przez proroków – pościć od niesprawiedliwości i nieczułości wobec biednych, cierpiących i potrzebujących wokół nas; pościć od myślenia skierowanego na siebie i swoich nałogów; pościć od koncentrowania się na naszej własnej grzeszności i zwrócić się do innych, tak jak Bóg, który zawsze zwraca się ku nam i słyszy nasze wołanie w potrzebie. Wtedy możemy być pewni, że będziemy inni pod koniec tego okresu zieleniejącej nadziei i purpurowych kwiatów intensywnego skupienia się na Bogu.

Módlmy się razem za siebie nawzajem:
Panie nasz, Boże, pozwalasz poznać prawdziwe życie. Ty odcinasz
zepsucie i wzmacniasz wiarę, budujesz nadzieję i wspierasz miłość.
W imieniu Twego ukochanego Syna, naszego Pana Jezusa Chrystusa,
i w mocy Ducha Świętego, prosimy, byś usunął ze swych sług całą
niewiarę i niepewność w wierze, umiłowanie pieniędzy i bezbożne
pragnienie, wrogość i kłótliwość, i każdą cechę złego. A ponieważ
powołałeś nas byśmy byli święci i bez grzechu w Twoich oczach,
stwórz w nas ducha wiary i cześć dla cierpliwości i nadziei, dla
powściągliwości i czystości, łaski i pokoju. Prosimy u to poprzez
Chrystusa, Pana naszego. Amen

Megan McKenna

 

Środa Popielcowa

Czas znikania rozpoczyna się od przybliżania się nieuchronnej katastrofy, nadchodzącego przeznaczenia, zbliżającego się dnia Jahwe, dnia sądu i rozrachunku i sprawiedliwości dla wszystkich narodów i ludów. Dzień ten będzie „wielki i straszliwy bardzo, i któż go zniesie?” (Joela 2:11)

Prorok Joel, a wraz z nim inni prorocy, zna przemijającą naturę życia, rządów i ich struktur, oraz panowania i władzy. Pewnego dnia wszystkie one znikną. Osądzeni wedle Bożych, trwałych standardów, zostaną podzieleni na sprawiedliwych i zbawionych oraz niesprawiedliwych: straconych.

Czytanie rozpoczynają słowa Jahwe:
A przeto jeszcze i teraz mówi Pan: Nawróćcie się do mnie samego całym sercem swoim, i w poście i w płaczu i w kwileniu. Rozedrzyjcie serce wasze a nie szaty i nawróćcie się do Pana, Boga waszego; bo on jest łaskawy i miłosierny.

Wygłoszono zaproszenie/przestrogę. Brzmi to tak, jakby Bóg błagał nas, byśmy wrócili do domu, zawrócili z kierunku, w którym zmierzamy. Te słowa są ogłoszone z mocą, jak głos potężnej trąby. To wezwanie jest ostrzeżeniem dla duszy, alarmem ogłoszonym, by wstrząsnąć sercami ludzkimi i przywrócić im właściwy rytm. Jest ono dla pokuty, przywrócenia ludzi, by mogli być zjednoczeni we wspólnocie, posłuszni, należący do Boga. Wszyscy muszą powrócić do serca społeczności, w naszym wypadku do Ciała Chrystusa, Kościoła. Martin Luter King Jr. nazwał Kościół „zgromadzeniem grzeszników”. Wszyscy – dzieci przy piersi, nowożeńcy, kapłani, starsi, dzieci, a nawet ci którzy nie maja żadnej pozycji w narodzie – wszyscy mają powrócić do domu. To czas, by się zgromadzić, by zostać uświęconymi, by zebrać razem rozdzielonych, zagubionych, wyizolowanych i wygnanych.

To proklamacja o Jahwe, naszym Bogu, który jest łaskawy i współczujący, nieskory do gniewu, pełen dobroci. I kto wie? Bóg zapewne znów okaże łaskę i oszczędzi część żniwa jako świętą ofiarę. Ale Jahwe pragnie oszczędzić nie tylko pożywienie, ale nas, ludzi, byśmy także mogli stać się świętą ofiarą oddaną z całego serca Bogu. To my mamy stać się błogosławieństwem, które Bóg pozostawia dla wszystkich narodów, by nabierały otuchy z powodu obecności Bożej pośród nas i podziwiały ją. Nasz Bóg, jesteśmy tego pewni, będzie poruszony i zatroszczy się choćby o samą ziemię, i zlituje się nad nami. Czas zwrócić uwagę na to wezwanie.

Bóg jest rozjemcą, broniącym naszej sprawy, wstawiającym się za nami, wkracza pomiędzy nas i sposoby życia, które są niebezpieczne, samolubne i nieludzkie. Ten okres ma na celu powrót do obrazu Boga, który mamy odbijać swoją naturą. Jest to czas, by znów zadbać o bycie rozjemcami, niosącymi pokój, ambasadorami Chrystusa.

Ten czas nie jest dany tylko nam, to również czas na pojednanie i wspólnotę całego świata. Te czterdzieści dni to czas stawania się świętością Pana, by dokonać radykalnych zmian w naszym społeczeństwie i życiu, które wiedziemy. Wszyscy stajemy się wtedy współrobotnikami, przyjmującymi łaskę i siłę, by nadać nową jakość życiu ludzkiemu i całemu wszechświatowi. Nasza reakcja musi być natychmiastowa. Musimy nagiąć własną wolę i uchwycić się siebie nawzajem, ruszyć znów razem, prowadząc się nawzajem do obecności Bożej.

W jaki sposób to robimy? Poprzez znikanie! Musimy uważać, by nie wykonywać religijnych praktyk po to, by ludzie nas widzieli, ale zamiast tego powinniśmy się uczyć, jak być niewidzialnym, przebiegłym, chytrym, pomysłowym, w tajemnicy wspierając i wspomagając nadejście Królestwa na ziemię. Musimy być kreatywni i twórczy, gdy pościmy i wykonujemy uczynki łaski i współczucia – naśladując Boga, który przebywa pośród nas i znajduje rozkosz w udzielaniu pocieszenia i anonimowej pomocy, wypożyczając ciała wierzących dla Bożej pracy na świecie.

Musimy się również modlić: w tajemnicy, w ukryciu, za zamkniętymi drzwiami, pokornie i prywatnie, intymnie. Jeśli pościmy, powinniśmy pracować nad tym, by wyglądać dobrze, by nikt nie podejrzewał radykalnej zmiany, jaką chcemy zaprowadzić w sobie i wokół siebie. Nikt nie powinien wiedzieć, co robimy indywidualnie, chyba że wyraźnie wezwano nas do robienia czegoś jednym sercem i duchem. Nasze działania mają się wsączać się w świat jak woń perfum, która rozchodzi się w powietrzu, jak mówi japońskie przysłowie „Zapach kwiatów pozostaje na rękach tego, kto je wręczył w prezencie”.

Po co cała ta tajemnica? Bóg w swej naturze jest tajemnicą, jest w niej ukryty, schowany w całej ziemi i wszystkich jej stworzeniach. Nic nie jest takie, jakim się wydaje. Bóg czai się w najbardziej niespodziewanych miejscach, czeka by zostać odkrytym, znalezionym i pojętym. Starożytna praktyka Wielkiego Postu – modlitwa, post, dawanie jałmużny i uczynki miłosierdzia – przypominają nam o tych prawdach, które kształtują istotę i serce naszej praktyki wiary w Boga.

Piotr Chryzolog, biskup z piątego wieku naszej ery, mówi nam, że post jest duszą modlitwy, a łaska jest krwią życia dla postu. Zatem jeśli się modlimy - pościmy, jeśli pościmy - okazujemy łaskę; jeśli chcemy, by wysłuchano naszej prośby, wysłuchujemy próśb innych. Jeśli nie zamykamy naszych uszu na innych, otwieramy Boże ucho na nas. Bóg ukrywa się między nami. Teraz jest czas by nauczyć się uniżenia, posłuszeństwa i – bez poklasku - odwrócić znów twarzą do Boga. Robi to cała społeczność – jest to coś, co robimy razem.

Megan McKenna z książki "Wielki Post - Refleksje i opowieści"

 

Ks. Edward Staniek

Święcony i nieświęcony popiół

Istnieje wielka różnica między wezwaniem do postu zawartym w Księdze proroka Joela, a tym, które kieruje do nas Jezus Chrystus. Prorok wzywa, by post stał się wielkim dziełem całego narodu wybranego. Jest to czyn podjęty przez wspólnotę, a każdy pokutujący członek wspólnoty winien na zewnątrz ujawnić swoją postawę pokutną. Rozpoczynano ten post od dźwięku rogu, wzywano wszystkich do świątyni: dzieci, starców, nawet niemowlęta przy piersi, i wszyscy rozpoczynali wspólne opłakiwanie swojej przeszłości.

Pan Jezus wzywa wręcz do czegoś innego: „Ukryj się”. Nikt na zewnątrz nie powinien poznać, że ty pościsz. Ukryj się. Życie chrześcijanina kwitnie w głębi serca. Chrystus wiedział, że łatwo jest rozdzierać szaty i na zewnątrz okazywać ponury wygląd swojej twarzy, a serce wypełniać przewrotnością. I dlatego wzywa do nawrócenia serc.

Czy jednak ten nasz post nie posiada wymiaru społecznego? Posiada, ale jest to czas objawienia nie postu, tylko miłości. Bo jeśli serce jest zwrócone do Boga, to w każdym jego geście jest objawiona miłość.

Świat, który dziś nie zagląda do kościoła, powinien poznać, że obchodzimy czterdziestodniowy post, po naszej dobroci i miłości. Za chwilę posypię wasze głowy popiołem. Zawsze się zastanawiam nad tym, czy to nie jest teatr? Ludzie ochotnie przychodzą po popiół. Ksiądz swoją poświęconą ręką sypie szczyptę prochu na ich głowę. „Pamiętaj, że jesteś prochem”. Obrzęd ten dokonuje się w kościele raz w roku, ale codziennie na nasze głowy nasi bliscy sypią nie szczyptę, lecz tony popiołu. Wtedy okazuje się, że nie potrafimy pokornie skłonić głowy, nie potrafimy powtórzyć w sercu „prochem jesteś i w proch się obrócisz”. Tylko oddajemy tonę za tonę. Jeżeli dziś podchodzimy po to, by przyjąć popiół, to przyjmijmy go przez cały rok, bo nie tylko dzisiaj jesteśmy prochem, lecz zawsze jesteśmy prochem.

Druga prośba: nie wysypujmy prochu na głowy bliskich. Niech w okresie Wielkiego Postu z naszej ręki nigdy nie posypie się proch. Przyjmijmy ten, który na nas spadnie, popiół oczernienia, pretensji, obmowy. A w odpowiedzi podejdźmy do bliskich z kawałkiem chleba, z dobrocią, z akceptacją, z miłością. Przyjmijmy tych ludzi, którzy są obok nas. To jest post, którego wymaga Chrystus. Przyjmujemy popiół dziś po to, by się przygotować na przyjmowanie popiołu przez cały Wielki Post. Popiołu z rąk naszych bliskich. Podchodzimy do Komunii św. po to, aby z serca podawać drugiemu człowiekowi nie popiół, ale najwyższe wartości dobroci, miłości i przebaczenia.

Ks. Edward Staniek

 

„Ojciec twój widzi w ukryciu”

Żyjemy w świecie, w którym łatwo usłyszeć pieśń narzekania. Niewielu ludzi dostrzega dobro, niewielu potrafi się nim cieszyć.

Spróbujmy Wielki Post przeżyć, dostrzegając ukryte dobro. Autentyczne dobro nie chce się manifestować, ono czyni wszystko, aby otoczenie go nie dostrzegało. Taka jest natura dobra.

Chrystus ukazał nam tajemnicę tego dobra, przeżywając ponad trzydzieści lat w Nazarecie, ukrywając swoje dobre, Boskie serce przed oczami ludzi. A przecież każde uderzenie Jego Boskiego serca było najpiękniejszym hymnem miłości, jaki kiedykolwiek wznosił się z ziemi. Ileż dobra uczynił w ciągu tych lat i nigdzie to dobro nie zostało zapisane.

Trzykrotnie dziś słyszymy w Ewangelii: „Bóg widzi w ukryciu”. Chrystus wzywa, abyśmy czynili dobro w ukryciu. Ludzie mogą dostrzec dobro, ale autor tego dobra winien być nieznany. Takie jest pierwsze wielkopostne wezwanie.

Drugie wezwanie zmierza do tego, abyśmy jako dzieci „Ojca, który widzi w ukryciu”, umieli dostrzec dobro, które jest obok nas. Tego dobra jest wiele.

Słowa, które za chwilę powiem posypując waszą głowę popiołem: „Pamiętaj, żeś powstał z prochu i w proch się obrócisz”, słyszałem dwa dni temu wypowiedziane nad trumną mojej matki. Równocześnie ten pogrzeb ukazał mi, jak wiele dobra jest w ludzkich sercach. My, Polacy, mamy coś takiego w sobie, że dopiero w sytuacji trudnej odsłaniamy głębokie pokłady własnego serca. Ludzie, którzy na co dzień nie ujawniają swojej życzliwości, kiedy przychodzi sytuacja trudna, potrafią ofiarować czas, wszystko co posiadają, aby pomóc. To jest to ukryte dobro.

Spróbujmy przeżyć Wielki Post ze świadomością, że narzekanie jest jak ten popiół, który spada na naszą głowę, ale głowa jest bardzo cenna. Ta nasza głowa stworzona na obraz i podobieństwo Boga, w której człowiek podejmuje wielkie decyzje, jest cenna.

„Prochem jesteś i w proch się obrócisz”, ale zanim się obrócisz w proch, możesz dostrzec wiele dobra i możesz uczynić wiele dobra. Ewangelia mówi o trzech wymiarach tego ukrytego dobra. Pierwszym jest dyskretny dobry czyn. I to takie proste — mąż dla żony, żona dla męża, dziecko dla rodziców, rodzice dla dziecka — dobry dyskretny czyn. Drugim wymiarem jest modlitwa, dyskretna w pracy, w drodze, na przystanku, wstępując do kościoła na trzy minuty.

I wreszcie post, czyli ofiara. Na piętnaście minut wyłączony telewizor, rezygnacja z kilku papierosów w ciągu dnia, z czasu spędzonego na przyjemnej rozmowie. Przeżyjmy ten Wielki Post bez narzekania, z dziękczynieniem za dobro otrzymane i dokonane.

Ks. Edward Staniek

 

POPIELEC

„Zmiłuj się, Panie, bo jesteśmy grzeszni” (psalm respons.)

„Tak mówi Pan: «Nawróćcie się do Mnie całym swym sercem, przez post i płacz, i lament. Rozdzierajcie jednak wasze serca, a nie szaty»” (Jl 2, 12-13). Zasadniczą cechą nawrócenia jest właśnie skrucha serca: serce bolejące, skruszone żalem za grzechy. Szczera skrucha istotnie zawiera pragnienie odmiany życia i praktycznie prowadzi do takiej zmiany. Nikt nie jest wolny od tego obowiązku. Każdy człowiek, nawet najbardziej cnotliwy, musi się stale nawracać, czyli dążyć do Pana z coraz większą doskonałością i gorliwością, pokonując te słabości i nędze, które zmniejszają całkowite nastawienie na Boga.

Wielki Post jest właśnie okresem specjalnie przeznaczonym na tę odnowę duchową: „Oto teraz czas upragniony, oto teraz dzień zbawienia” (2 Kor 6, 2), przypomina św. Paweł; każdy chrześcijanin winien zeń uczynić czas decydujący dla historii własnego zbawienia. „W imię Chrystusa prosimy: pojednajcie się z Bogiem” — nalega usilnie Apostoł — „napominamy was, abyście nie przyjmowali na próżno łaski Bożej” (tamże 5, 20; 6, 1). Nie tylko ten, kto znajduje się w grzechu śmiertelnym, winien pojednać się z Bogiem; każdy brak wielkoduszności, brak wierności dla łaski utrudnia serdeczną przyjaźń z Bogiem, oziębia obcowanie z Nim, jest odrzuceniem Jego miłości i dlatego wymaga skruchy, nawrócenia, pojednania.

W Ewangelii (Mt 6, l-6; 16-18) sam Jezus wskazuje ważne środki, które powinny podtrzymywać wysiłek nawrócenia: jałmużna, modlitwa, post. Nalega przede wszystkim na usposobienie wewnętrzne, które tym środkom daje skuteczność. Jałmużna „gładzi grzechy” (Mdr Syr 3, J0), lecz jedynie wtedy, kiedy spełniona jest po to, by podobać się Bogu i wesprzeć potrzebującego, a nie dla zyskania pochwal. Modlitwa jednoczy człowieka z Bogiem i wyjednuje łaskę, lecz tylko wtedy, gdy wypływa z głębi serca i nie sprowadza się do ostentacji lub do bezmyślnego poruszania wargami. Post jest ofiarą miłą Bogu i gładzi winy, byleby tylko umartwienie ciała łączyło się z ważniejszym jeszcze umartwieniem miłości własnej. Tylko wtedy, kończy Jezus, „Ojciec twój, który widzi w ukryciu, odda tobie” (Mt 6, 4; 6, 18), czyli przebaczy grzechy i udzielać będzie coraz obfitszej łaski.

  • Panie, wszystkim okazujesz miłosierdzie i żadnego ze swych stworzeń nic masz w nienawiści. Nic zważasz na grzechy ludzi, aby mogli się nawrócić, przebaczasz im, bo Ty jesteś Panem, Bogiem naszym.
    Panie, Boże, Ty przebaczasz temu, kto żałuje za grzechy, i udzielasz swojego pokoju temu, kto się nawraca; przyjmij z dobrocią ojcowską modlitwę Twojego ludu; pobłogosław dzieci swoje przyjmując surowy symbol popiołu, aby całkowicie odnowione w czasie duchowej drogi trwającej czterdzieści dni, przygotowały się do obchodzenia tajemnicy wielkanocnej Chrystusa, naszego Pana (Mszał Polski: ant. na wejście i błogosławieństwa popiołu).
  • O Jezu, jakże długie życie człowieka, chociaż się mówi, że jest krótkie! Krótkie jest, Boże mój, w porównaniu z tym życiem bez końca, na które tu sobie zapracować mamy, ale długie dla duszy pragnącej rychło oglądać Ciebie.
    Duszo moja, kiedy zjednoczysz się z tym Dobrem najwyższym i będziesz znała to, co zna, i miłowała, co Ono miłuje, i tym się cieszyła, czym Ono się cieszy, wówczas wejdziesz do twego odpocznienia. Wola twoja utraci swoją niestałość i nie będzie podlegała już więcej zmianom... będziesz się radowała stale Nim i Jego miłością. Błogosławieni, którzy są zapisani w księdze tego żywota! Jeśli ty masz być w ich liczbie, dlaczego jesteś smutna, duszo moja, i czemu się trwożysz? Miej nadzieję w Bogu, bo Jemu wyznam na nowo moje grzechy i głosić będę Jego miłosierdzie. O Panie, wolę żyć i umierać w nadziei i wysiłku zdobywania życia wiecznego niż posiadać wszystkie stworzenia i wszystkie dobra przemijające. Nie opuszczaj mię, o Panie! W Tobie pokładam nadzieję moją, która nie będzie zawiedziona.
    Zaledwie żałujemy, żeśmy Cię obrazili, a już puszczasz w niepamięć nasze grzechy i nieprawości. O Dobroci bez miary! Czegóż można pragnąć więcej? Któż by nie wstydził się swej śmiałości prosząc o tak wielką łaskę? Czas już jest wykorzystać ją przyjmując to, co nam dajesz do ręki Ty sam, miłościwy Panie, Boże nasz. Ty pragniesz naszej przyjaźni. Któż będzie jej odmawiał Tobie, skoro Ty nie wahałeś się przelać wszystką krew swoją dla nas i własne życie oddać za nas w ofierze? (św. Teresa od Jezusa: Wołania 15,1; 17,5,6; 14,3).

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny, karmelita bosy
Żyć Bogiem, t. I, str. 230

Do góry

Książka na dziś

Drogi krzyżowe

Drogi krzyżowe

KS. MAREK PIEDZIEWICZ

Siedem dróg krzyżowych na siedem tygodni Wielkiego Postu. Krótkie, trafne i zróżnicowane medytacje do wspólnego i indywidualnego rozważenia, dla dorosłych i młodzieży. „Przyjmujesz milczące wsparcie Weroniki. Jakbyś chciał mi powiedzieć, że czasem wystarczy drobny gest miłości. Że to, co niepozorne, znaczy wiele”.

Książka do nabycia w Księgarni Mateusza.

15 LUTEGO 2018

Czwartek

Dzień powszedni

Dzisiejsze czytania

(Pwt 30, 15-20)
Mojżesz powiedział do ludu: "Patrz! Kładę dziś przed tobą życie i szczęście, śmierć i nieszczęście. Ja dziś nakazuję ci miłować Pana, Boga twego, i chodzić Jego drogami, zachowywać Jego polecenia, prawa i nakazy, abyś żył i mnożył się, a Pan, Bóg twój, będzie ci błogosławił w kraju, który idziesz posiąść. Ale jeśli swe serce odwrócisz, nie usłuchasz, zbłądzisz i będziesz oddawał pokłon cudzym bogom, służąc im – oświadczam wam dzisiaj, że na pewno zginiecie, niedługo zabawicie na ziemi, którą idziecie posiąść, po przejściu Jordanu. Biorę dziś przeciwko wam na świadków niebo i ziemię, kładę przed wami życie i śmierć, błogosławieństwo i przekleństwo. Wybierajcie więc życie, abyście żyli wy i wasze potomstwo, miłując Pana, Boga swego, słuchając Jego głosu, lgnąc do Niego; bo tu jest twoje życie i długie trwanie twego pobytu na ziemi, którą Pan poprzysiągł dać przodkom twoim: Abrahamowi, Izaakowi i Jakubowi".

(Ps 1, 1-2. 3. 4 i 6)
REFREN: Szczęśliwy człowiek, który ufa Panu

Szczęśliwy człowiek, który nie idzie za radą występnych,
nie wchodzi na drogę grzeszników
i nie zasiada w gronie szyderców,
lecz w Prawie Pańskim upodobał sobie
i rozmyśla nad nim dniem i nocą.

On jest jak drzewo zasadzone nad płynącą wodą,
które wydaje owoc w swoim czasie.
Liście jego nie więdną,
a wszystko, co czyni, jest udane.

Co innego grzesznicy:
są jak plewa, którą wiatr rozmiata.
Albowiem droga sprawiedliwych jest Panu znana,
a droga występnych zaginie.

(Mt 4, 17)
Pan mówi: Nawracajcie się, bliskie jest królestwo niebieskie.

(Łk 9, 22-25)
Jezus powiedział do swoich uczniów: "Syn Człowieczy musi wiele wycierpieć: będzie odrzucony przez starszyznę, arcykapłanów i uczonych w Piśmie; zostanie zabity, a trzeciego dnia zmartwychwstanie". Potem mówił do wszystkich: "Jeśli ktoś chce iść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech co dnia bierze krzyż swój i niech Mnie naśladuje. Bo kto chce zachować swoje życie, straci je, a kto straci swe życie z mego powodu, ten je zachowa. Bo cóż za korzyść dla człowieka, jeśli cały świat zyska, a siebie zatraci lub szkodę poniesie?"

Do góry

Rozważania do czytań

Ewangeliarz OP

Do góry

Oremus

Oremus

Człowiek, który staje przed koniecznością wyboru pomiędzy życiem i śmiercią, szczęściem i nieszczęściem, nie ma wątpliwości, co jest lepsze. Jednak lęk i niezrozumienie zatrzymuje go w pół drogi, kiedy staje się jasne, że wybranie życia wymaga zgody na śmierć, a wybór szczęścia wiąże się z cierpieniem i odrzuceniem jak to było w życiu Syna Człowieczego. Prawdziwe wielkopostne nawrócenie owocuje zaufaniem wobec wymagań Ewangelii, umożliwia naśladowanie Jezusa w Jego drodze i ułatwia podjęcie własnego krzyża.

O. Piotr Stasiński OFMCap, "Oremus" Wielki Post i Triduum Paschalne 2006, s. 9

Do góry

 

Megan McKenna

Czytania w pierwszym dniu Wielkiego Postu są przedsmakiem wszystkiego tego, co ma nastąpić. Uwypuklają podstawy tego, co będzie od nas wymagane codziennie w nadchodzących tygodniach. W pierwszym czytaniu to Mojżesz stawia wyzwanie ludowi :

  • Patrz! Kładę dziś przed tobą życie i szczęście, śmierć i nieszczęście...
    kładąc przed wami życie i śmierć, błogosławieństwo i przekleństwo.
    Wybierajcie więc życie, abyście żyli wy i wasze potomstwo, miłując
    Pana, Boga swego, słuchając Jego głosu, lgnąc do Niego.

Wybierajcie! To tryb rozkazujący. Jest to podstawowy warunek przetrwania, zbawienia i jakości naszego życia teraz i w przyszłości.
Ten rozkaz dla ludu wydany przez Mojżesza odbija się echem w wielu plemionach rdzennych Amerykanów: gdy podejmują decyzję, lud siada nad ziemią, ich matką i nad ciałami dzieci, które mają narodzić się z jej ciała, i dokonują wyboru, rozważając konsekwencje dla kolejnych siedmiu pokoleń. Nic w tym nie jest indywidualne czy osobiste; wszystko jest ogólne i interpersonalne.
Mojżesz przemawia przed wejściem ludu do ich Ziemi Obiecanej. Razem przetrwali okres pustyni, a poprzednie pokolenie w całości wymarło. Przeszli daleką drogę od ich przywiązania do Egiptu, miejsca ich niewoli. W istocie rozpoczęli proces stawania się ludem Jahwe, należącym do Boga, do siebie nawzajem i do ziemi ofiarowanej im w dziedzictwo.
Nauczyli się czegoś o wierności, jedności pomiędzy sobą i zaufaniu, zarówno Bogu jak i sobie nawzajem. Są czymś więcej niż bandą pospólstwa, które uciekła na pustynię Synaj. Weszli w przymierze i związali się z sobą blisko poprzez Prawo i moc Boga w Mojżeszu i Jozuem, i ich przodkach. Nauczyli się o sprawiedliwości, przeszli przez strach i doświadczyli potrzeby odpowiedzialności za siebie nawzajem i swoje słowa i czyny. Mają wspomnienia o tym, co Bóg uczynił dla nich i co nadal czyni. Wiedzą, że ich osobiste przekonania i działania naznaczają społeczność lub ją spowalniają, kierują na inne ścieżki, lub przyczyniają się do jej wolniejszego wchodzenia do Ziemi Obiecanej. Są blisko, i jest to czas niebezpieczny, czas testowania ich poczucia posłuszeństwa. To co zrobią, objawi ich Boga. Poprzez ich wybory, ich posłuszeństwo lub nieposłuszeństwo Prawu, pójdą oni naprzód, bądź sprowadzą śmierć i zniszczenie. Bez obecności Bożej, Jego pomocy i bliskości, stanęliby bezbronni wobec tego wszystkiego z czym zmierzą się w ziemi, do której niedługo dotrą, już zamieszkałej przez innych. Oni nie tylko wkraczają do ziemi Kaanan, wkraczają w nowy poziom intymności z Bogiem i poznania Go. To jest czas by wybrać. To czas aby oni wszyscy wybrali jednym sercem, jednym umysłem i jednym zamiarem.

Jest taka modlitwa z Laguna Pueblo, będąca wezwaniem do wspólnoty i wspólnego działania:

  • Dodaję moje tchnienie do Twojego, aby nasze dni na Ziemi trwały długo,
    aby dni naszego ludu trwały długo, żebyśmy byli jak jedna osoba, by
    przejść tą drogą razem.

Ewangelia Łukasza rozwija wezwanie do wybrania życia, wymagając więcej od tych, którzy wstępują w przymierze z Synem Człowieczym. Syn Człowieczy staje naprzeciw czasu cierpienia zadawanego przez innych; odrzucenia przez własnych uczniów i przywódców ludu; i wyrokiem śmierci przez ukrzyżowanie. Zmartwychwstaje trzeciego dnia. Jest to spokojne i surowe, przerażające w swych konsekwencjach. Jezus poszedł pierwszy, przed nami, ale jeśli podążamy za nim, musimy zacząć od wyparcia się samych siebie, biorąc nasz krzyż każdego dnia i idąc w Jego ślady. Ktokolwiek przylgnie do swego życia, lub spróbuje je zachować, straci je, a kto straci swoje życie – pozwólmy mu odczepić się od nas! – zachowa je, jeśli zrobił to przez wzgląd na Syna Człowieczego. Wybierz! Wybierz życie i błogosławieństwo, lub śmierć i przekleństwo!
Gdy patrzymy na krzyż Jezusa, często widzimy nałożony nań znak ixthus, greckie słowo oznaczające rybę, znak wczesnych chrześcijańskich wspólnot; lub wyobrażenie baranka, ofiary Paschalnej, niosącego wysoko sztandar zwycięstwa i chwały. Są to podstawowe symbole naszej wiary. Znak krzyża jest początkiem oddania się modlitwie, wzajemnego błogosławienia, bycia błogosławionym jako zbiorowość. Jest to rytualny wyraz zaufania, publiczne przyznanie się, kim jesteśmy: wierzącymi w Jezusa, Ukrzyżowanego.

Dla uczniów Jezusa i Jego współczesnych, wyrok, jaki na Niego wydano był przerażający, ale kraj znajdował się w opresyjnym i dominującym uścisku okupanta. To odrzucenie, ten krzyż, ta zalegalizowana śmierć była nieludzkim cierpieniem zadanym przez tych, którzy maja władzę nad tymi, którzy nie jej nie mają. Była to przemoc, kontrolowana i zamierzona na utrzymanie strachu pośród tłumu, by utrzymać go w ryzach i uległości, pomimo rozpaczy i gniewu, biedy i wściekłości na swoją przyszłość i braku nadziei na życie w wolności. Gerard Sloyan cytuje homilię paschalną Melitona z Sardes, napisaną ok. roku 170 n.e., zawierający graficzny opis:

  • Powiesili Tego, co ziemię zawiesił,
    przebodli Tego, co niebo rozpostarł,
    przybili do drzewa Tego, co wszystko utwierdził,
    Panem jest, a Go znieważyli,
    Bogiem jest, a Go zabili...

Wczesny rytuał chrztu często nakazywał katechumenom klęknąć na podłodze przed zanurzeniem i wyznaniem wiary, przypominając im „Jesteście zbawieni, ale na kolanach pod znakiem krzyża”. Ta inicjacja codziennego życia chrześcijańskich wiernych została oparta na przyjęciu przykazania ,by zaprzeć się samego siebie, by zostać opróżnionym, by zniknąć, nagiąć się do Bożej woli i do potrzeb innych ludzi. Zysk w tej religii nie polega na zyskiwaniu całego świata, ale raczej na wypuszczaniu z rąk tego, czego się trzymamy i służeniu nimi innemu Królestwu.
Modlitwa, post i jałmużna stoją u podstaw praktyki zapierania się siebie samego i niesienia codziennego krzyża. Chrześcijanie byli powoływani do pozostawienia dóbr i wygód niezbędnych do przetrwania w społeczności. Ambroży, biskup Mediolanu w czwartym wieku, nauczyciel i spowiednik Augustyna, nauczał w Wielki Post:

  • Jak może nie być złem posiadanie darów Pana tylko dla siebie, by samemu
    korzystać z tego, co należy do wszystkich? Przeto jeśli możemy nazywać
    własnymi dobra należące do Pana, należą one również do wszystkich,
    jako do Jego sług. Ponieważ rzeczy Pana należą do wszystkich.

Wybieranie życia – przyjmowanie chrztu i przyłączanie się do grupy podążających za Synem Człowieczym – ma poważne konsekwencje i oznacza zobowiązania i odpowiedzialności. To wezwanie do życia, zapisane w księdze Syracha i Mądrości, jest tak starożytne jak prorocy:

  • Synu, jeżeli masz zamiar służyć Panu,
    przygotuj swą duszę na doświadczenie!
    Zachowaj spokój serca i bądź cierpliwy,
    a nie trać równowagi w czasie utrapienia!
    Przylgnij do Niego, a nie odstępuj,
    abyś był wywyższony w twoim dniu ostatnim.
    Przyjmij wszystko, co przyjdzie na ciebie,
    a w zmiennych losach utrapienia bądź wytrzymały!
    Bo w ogniu doświadcza się złoto,
    a ludzi miłych Bogu - w piecu utrapienia.
    Bądź Mu wierny, a On zajmie się tobą,
    prostuj swe drogi i Jemu zaufaj! (Syr 2:1-6)

W ten drugi dzień Wielkiego Postu jest nam powiedziane, że będzie to codzienna dyscyplina i wybór dla życia – dla życia w ogóle, dla życia które troszczy się o innych, dla życia które ufa Bogu w obliczu trudności i prób, dla życia które zostanie odkupione i odnowione i staje się życiem obfitym, przekraczającym nasze obecne nadzieje. Jest czas by wybrać życie i błogosławieństwo, by zdecydować się iść w kierunku lepszego życia, życia obfitującego w mleko i miód dla wszystkich ludów, życia sprawiedliwości i świętości, które trwa w wierze. Na początku może wydawać się, że to przerasta nasze możliwości, ale podążamy śladami innych ludzi, wielu szło tą drogą przed nami w wierze.
Kardynał John Henry Newman (1801-1890), członek Oratorium, który nawrócił się na katolicyzm, napisał modlitwę podczas swojej walki o wzrastanie w chrześcijaństwie:
Niechaj Chrystus wspiera nas przez cały dzień, aż cienie zblakną i nadejdzie wieczór, a zabiegany świat się uspokoi, gorączka życia zniknie, praca zostanie wykonana. Wtedy w swej łasce niech da nam wreszcie bezpieczne spoczynek i pokój. Amen.

Megan McKenna z książki "Wielki Post - Refleksje i opowieści"

 

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny OCD

WYBIERZ WIĘC ŻYCIE

Błogosławiony mąż, który ma upodobanie w prawie Pańskim (Ps l, l-2)

Zaledwie Jezus zapowiedział swoją mękę, od razu przemówił do wszystkich: „Jeśli kto chce iść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech co dnia bierze krzyż swój i niech Mnie naśladuje” (Łk 9, 23). O sobie powiedział: „Syn Człowieczy musi wiele wycierpieć: będzie odrzucony... będzie zabity, a trzeciego dnia zmartwychwstanie” (tamże 22). W ten sposób po raz pierwszy Pan objawił tajemnicę swojej Paschy, przejścia z cierpienia i śmierci do zmartwychwstania, do chwały wiecznej. Takie przejście obowiązuje wszystkich Jego naśladowców: wziąć własny krzyż i naśladować Chrystusa aż do śmierci z Nim, a potem z Nim i w Nim zmartwychwstać. To jedyny sposób, byśmy święcili tajemnicę wielkanocną nie tylko jako widzowie, lecz jako aktorzy biorący udział osobiście, przez życie. Krzyż, utrapienia nieodłączne od życia ludzkiego przypominają chrześcijaninowi jedyną drogę do zbawienia, a więc do prawdziwego życia. „Kto chce zachować swoje życie, straci je, a kto straci swe życie z mego powodu, ten je zachowa” (tamże 24). Kto buntuje się przeciw krzyżowi, odrzuca umartwienie, dogadza namiętnościom i usiłuje za wszelką cenę zapewnić sobie życie wygodne, radosne, ten zmierza do grzechu, a zatem do śmierci duchowej. Kto natomiast jest gotowy zaprzeć się samego siebie i ofiarować własne życie oddając je wielkodusznie na służbę Boga i braci, nawet gdyby musiał z tego powodu utracić je czasowo, zachowa je na wieczność. „Cóż za korzyść ma człowiek, jeśli cały świat zyska, a siebie zatraci lub szkodę poniesie?” (tamże 25).

Wybierać życie to znaczy naśladować Jezusa, zapierając się siebie samego i niosąc krzyż. Lecz nie tyle chodzi o umartwienie, o wyrzeczenie się siebie, ile o to, by podjąć je „z mego powodu”, jak powiedział Pan. To znaczy z miłości ku Niemu, pragnąc upodobnić się do Jego męki, śmierci i zmartwychwstania. I to nie tylko dla własnego zbawienia wiecznego, lecz właśnie z wewnętrznej potrzeby miłości, która pobudza, by dzielić we wszystkim życie osoby umiłowanej. Jak Jezus cierpiał, umarł i zmartwychwstał dla zbawienia wszystkich ludzi, tak też chrześcijanin pragnie uczestniczyć w Jego tajemnicy, by współpracować z Nim dla zbawienia braci.

  • O Panie, byłem nierozumny, a nie zdawałem sobie z tego sprawy: byłem przed Tobą jak juczne zwierzę. Lecz zawsze byłem z Tobą: Tyś ujął moją prawicę. Prowadzisz mnie według swojej rady i przyjmujesz mię wreszcie do chwały.
    Kogo prócz Ciebie mam w niebie?... Ciebie tylko pragnę na ziemi... Ty jesteś mym udziałem na wieki. Giną ci, którzy od Ciebie odstępują... mnie zaś dobrze jest być blisko Ciebie, Boże mój (Psalm 73, 22-28).
  • Wybieram Ciebie, Boże mój; chcę miłować Cię, chodzić Twoimi drogami, zachowywać przykazania, prawa i nakazy Twoje, abym żył i abyś mi błogosławił. Spraw, aby serce moje nie odwracało się od Ciebie i abym nie pozwolił pociągnąć się fałszywym bogom, im się kłaniać i służyć. Chcę kochać Cię, o Panie, Boże mój, słuchać głosu Twojego i lgnąć do Ciebie, bo Ty jesteś moim życiem (zob. Księga Powtórzonego Prawa 30, 16-20).
  • O Słowo, Baranku ogołocony i opuszczony na krzyżu... powiedziałeś: „Jam jest Droga, Prawda i Życie”, nikt nie może przyjść do Ojca jak tylko przez Ciebie. Niech się otworzy oko naszego poznania, aby widziało... a uszy, aby słyszały naukę, jaką nam głosisz...
    Oto Twoja nauka: dobrowolne ubóstwo, cierpliwość w znoszeniu krzywd, dobrem płacić tym, którzy nam czynią źle; być małym, pokornym, wzgardzonym i opuszczonym na świecie... iść przez utrapienia, prześladowania ze strony świata i szatana widzialnego i niewidzialnego oraz od własnego ciała, które jako buntownik zawsze usiłuje buntować się przeciw swojemu Stwórcy i walczyć przeciw duchowi. Taka wiec jest Twoja nauka: znosić w cierpliwości i opierać się, używając broni nienawiści [przeciw złu] oraz miłości.
    O słodka i miła nauko! Ty jesteś owym skarbem, jaki Chrystus wybrał dla siebie i przekazał swoim uczniom. Ten skarb pozostawił, aby nas ubogacić bogactwem największym, jakie mógł nam ofiarować... O Chryste Człowieku, spraw, abym się przyodziała w Ciebie, to jest w Twoje utrapienia i wzgardę; nie chce innych rozkoszy (św. Katarzyna ze Sieny).

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny, karmelita bosy
Żyć Bogiem, t. I, str. 234

Do góry

Książka na dziś

Powołanie pustelnicze

Powołanie pustelnicze

S.BRUNA OD MARYI

S. Bruna dała się już poznać jako osoba niezwykle kompetentna w kwestii eremityzmu, która to formę życia osobiście praktykuje w częstochowskiej Pustelni. Niniejsza publikacja s. Bruny wyjaśnia, na czym polega istota życia eremickiego, definiuje je oraz zakotwicza w kościelnym prawodawstwie. Zasadniczo Autorka podzieliła treść swojej książki na dwie części. W pierwszej podaje i wyjaśnia definicję powołania pustelniczego, akcentując takie wektory, jak: radykalne odsunięcie się od świata, milczenie w odosobnieniu, gorliwość w modlitwie, życie pokutą, poświęcenie życia na chwałę Boga oraz za zbawienie świata. W drugiej części wyjaśnia, na czym polega eremityzm diecezjalny i tzw. eremityzm wolny (religijny). Książkę kończą postawione pytania, na które Czytelnik winien udzielić odpowiedzi, by uświadomić sobie czy powołanie pustelnicze jest jego powołaniem, czy też nie. Ks. dr hab. Arkadiusz Olczyk

Książka do nabycia w Księgarni Mateusza.

16 LUTEGO 2018

Piątek

Dzień powszedni

Dzisiejsze czytania

(Iz 58, 1-9a)
Tak mówi Pan Bóg: "Krzycz na całe gardło, nie przestawaj! Podnoś głos twój jak trąba! Wytknij mojemu ludowi jego przestępstwa i domowi Jakuba jego grzechy! Szukają Mnie dzień za dniem, pragną poznać moje drogi, jak naród, który kocha sprawiedliwość i nie porzuca prawa swego Boga. Proszą Mnie o sprawiedliwe prawa, pragną bliskości Boga: „Czemu pościliśmy, a Ty nie wejrzałeś? Umartwialiśmy siebie, a Ty tego nie uznałeś?” Otóż w dzień waszego postu wy znajdujecie sobie zajęcie i uciskacie wszystkich swoich robotników. Otóż pościcie wśród waśni i sporów, i wśród niegodziwego walenia pięścią. Nie pośćcie tak, jak dziś czynicie, żeby się rozlegał zgiełk wasz na wysokości. Czyż to jest post, jaki Ja uznaję, dzień, w którym się człowiek umartwia? Czy zwieszanie głowy jak sitowie i użycie woru z popiołem za posłanie – czyż to nazwiesz postem i dniem miłym Panu? Czyż nie jest raczej postem, który Ja wybieram: rozerwać kajdany zła, rozwiązać więzy niewoli, wypuścić na wolność uciśnionych i wszelkie jarzmo połamać; dzielić swój chleb z głodnym, do domu wprowadzić biednych tułaczy, nagiego, którego ujrzysz, przyodziać i nie odwrócić się od współziomków. Wtedy twoje światło wzejdzie jak zorza i szybko rozkwitnie twe zdrowie. Sprawiedliwość twoja poprzedzać cię będzie, chwała Pańska iść będzie za tobą. Wtedy zawołasz, a Pan odpowie, wezwiesz pomocy, a On rzeknie: „Oto jestem!”

(Ps 51 (50), 3-4. 5-6b. 18-19)
REFREN: Sercem skruszonym nie pogardzisz, Panie

Zmiłuj się nade mną, Boże, w łaskawości swojej,
w ogromie swej litości zgładź moją nieprawość.
Obmyj mnie zupełnie z mojej winy
i oczyść mnie z grzechu mojego.

Uznaję bowiem nieprawość moją,
a grzech mój jest zawsze przede mną.
Przeciwko Tobie samemu zgrzeszyłem
i uczyniłem, co złe jest przed Tobą.

Ofiarą bowiem Ty się nie radujesz,
a całopalenia, choćbym dał, nie przyjmiesz.
Boże, moją ofiarą jest duch skruszony,
pokornym i skruszonym sercem Ty, Boże, nie gardzisz.

(Am 5, 14)
Szukajcie dobra, a nie zła, abyście żyli, a Pan Bóg będzie z wami.

(Mt 9, 14-15)
Po powrocie Jezusa z krainy Gadareńczyków podeszli do Niego uczniowie Jana i zapytali: "Dlaczego my i faryzeusze dużo pościmy, Twoi zaś uczniowie nie poszczą?" Jezus im rzekł: "Czy goście weselni mogą się smucić, dopóki pan młody jest z nimi? Lecz przyjdzie czas, kiedy zabiorą im pana młodego, a wtedy będą pościć".

Do góry

Rozważania do czytań

Ewangeliarz OP

Do góry

Oremus

Oremus

Jezus, nawet wtedy, gdy otoczony był przyjaciółmi i przeżywał radość Oblubieńca, świadomie przygotowywał się do ostatniego aktu swego życia i nieustannie pamiętał o konieczności wypełnienia posłannictwa. W takich chwilach zapowiadał nadejście czasu smutku i związanego z nim postu, czasu pokuty i autentycznego nawrócenia. Dlatego chrześcijanom każdy piątek przypomina mękę i śmierć Zbawiciela na krzyżu, by zewnętrzne wyrzeczenia mogły wydać owoce prawdziwej odnowy ducha.

O. Piotr Stasiński OFMCap, "Oremus" Wielki Post i Triduum Paschalne 2006, s. 14

Do góry

 

Megan McKenna

Ten dzień poświęcony jest na post, wstrzemięźliwość, skromność, opróżnianie naszych magazynów i dawanie innym, tak jak sami otrzymaliśmy od Boga. To post od jedzenia, nadmiaru, chciwości i zachłanności, zbierania i eksponowania bogactw materialnych.
Jednak sięga on również głębiej i porusza się w bardziej osobistych obszarach naszego życia. Jest to post od samolubstwa i obsesji samowiedzy, bezpieczeństwa i pokoju, takiego rodzaju pokoju, który świat czci i popiera – pozbawionego żalu i płaczu nad tymi, którym brak podstawowych środków do życia lub cierpią z powodu przemocy i nieczułości ze strony innych. Jest to post od wygody, łatwości, drogi najmniejszego oporu, od mentalności stada, od przyjemności dla samej przyjemności. A co najważniejsze jest to post od władzy, samo wywyższania się i chwały.
Izajasz jest prorokiem mocy, prorokiem-sługą, który cierpi w imię prawdy i nadziei dla tych którzy jej nie mają. Zaczyna od potężnego głosu Boga, który przebija bębenki w uszach: „Krzycz na całe gardło, nie przestawaj! Podnoś głos twój jak trąba! Wytknij mojemu ludowi jego przestępstwa i domowi Jakuba jego grzechy!” Bóg jest zaskoczony ludzkim brakiem zrozumienia, arogancją i samo-sprawiedliwością. Oni poszczą i religijnie przestrzegają prawa i zarządzeń. Sami dla siebie są problemem, i denerwują się, że Bóg nie zwraca na nich uwagi.
Bóg mówi ludziom o ich poście – ten post obraża Boga. Podczas dni postu kontynuują swoje zwyczajne codzienne zajęcia. Dalej zajmują się interesami, a co gorsza nadal zachowują się niesprawiedliwie, praktykując każdą dopuszczalną prawem przemoc, poganiają swoje sługi, nie dając im wytchnienia. Ich dzień postu kończy się w zgorzknieniu, kłótniach i sprzeczkach, „biciu niegodziwą pięścią”. Wszystkie praktykowane wyrazy postu są zewnętrzne: pochylone głowy, wór pokutny i popiół, robienie rzeczy na pokaz. To jest nie do zaakceptowania przed Bogiem.

Jakiego postu chce Bóg? Za jakim postem Bóg tęskni, jakiego pragnie?

  • Czyż nie jest raczej ten post, który
    wybieram: rozerwać kajdany zła,
    rozwiązać więzy niewoli, wypuścić wolno
    uciśnionych i wszelkie jarzmo połamać;
    dzielić swój chleb z głodnym,
    wprowadzić w dom biednych tułaczy, nagiego,
    którego ujrzysz, przyodziać i nie
    odwrócić się od współziomków.

Oto jest post od samolubstwa, nieczułości i bestialstwa. Post od współzawodnictwa i zysków ze straty innych, od sposobów tego świata i królestwa zbudowanego na gromadzeniu bogactw w oddzieleniu od potrzeb tych, którzy są na ziemi. Jest to ciężka praca nad zrywaniem więzów, które są nieświęte i destrukcyjne, co karmi niepotrzebne cierpienie i śmierć. Jest to praca nad złamaniem brzemienia niewolnictwa, nacjonalizmu, jednej grupy trzymającej inną w związaniu, marności, każąc sobie służyć, przez co jedna z nich jest opasła i syta, podczas gdy druga żyje w głodzie i ubóstwie.
To praca mająca na celu zasypanie przepaści między bogatym i biednym, tymi którzy kontrolują dostęp do usług i życia, a tymi którzy czekają na resztki, to co będzie odrzucone lub pominięte. To praca konfrontująca nie-święte różnice stworzone przez grzech, tak osobisty jak i zbiorowy. Jest to nazywanie i przyznanie się do niewłaściwych, złych korzeni, które stanowi siedem grzechów głównych na poziomie indywidualnym – duma, gniew, chciwość, pożądanie, lenistwo, zazdrość i obżarstwo. Na poziomie zbiorowym, społecznym są to: polityka bez zasad, bogactwo bez pracy, przyjemność bez sumienia, wiedza bez charakteru, handel bez moralności, uwielbienie bez ofiary i nauka i technologia bez człowieczeństwa – które Gandhi nazwał równie śmiertelnymi. Ten rodzaj postu rozpoczyna się od rachunku sumienia i postanowienia, by odwrócić się od tych praktyk i w obecności naszej społeczności wziąć odpowiedzialność za nasz świat; od mocnego postanowienia, by naprawić nasze ścieżki. Jest to praca postu od indywidualizmu i zmiana w kierunku wspólnoty i solidarności z innymi, szczególnie z anawim, biednymi, uciskanymi tymi którzy w swoich brakach i potrzebach ukrywają wcielony spokój Boga.
Czy chcemy wyników? Czy chcemy być zauważeni przez Boga ? Czy chcemy nagrody za naszą pracę i nawrócenie? W lirycznej i egzaltowanej odpowiedzi, Bóg mówi swojemu ludowi przez usta Izajasza, proroka, co się stanie:

  • Wtedy twoje światło wzejdzie jak zorza
    i szybko rozkwitnie twe zdrowie.
    Sprawiedliwość twoja poprzedzać cię będzie,
    chwała Pańska iść będzie za tobą.
    Wtedy zawołasz, a Pan odpowie,
    wezwiesz pomocy, a On [rzeknie]: "Oto jestem!"
    Jeśli u siebie usuniesz jarzmo,
    przestaniesz grozić palcem i mówić przewrotnie,

Oto post, którego Bóg pragnie i który przyjmuje : post od ucisku, od fałszywego oskarżenia, od przewrotnej mowy.
Ten rodzaj postu jest publiczny, polityczny i ekonomiczny, jak również osobiście i religijnie prawy. We wczesnym Kościele postrzegany był za istotny, by utrzymać nawracanie się i chrzest pośród tych, którzy należą do Boga. Bazyli, biskup Cezarei w czwartym wieku naszej ery, przypominał swemu zgromadzeniu:

  • Bogaty twierdzi, że jest panem wspólnych dóbr, uzurpując ten tytuł
    z racji tego, że pierwszy ma do nich dostęp. Jeśli ludzie będą mieli tylko to, co
    niezbędne jest do codziennego życia, a nadwyżka zostanie dana ubogim,
    wtedy i bogactwo i bieda zostaną zniesione.

To post od władzy, która służy samemu sobie i jest oparta na przemocy w społeczności, w której jedni mają więcej niż im potrzeba, a inni nie mają wystarczająco dużo. To nie tylko pobożność, to przewrót. Oznacza to słuchanie słowa Bożego.
W Ewangelii Mateusza opisana jest scena, w której dochodzi do konfrontacji pomiędzy tymi, którzy przestrzegają postów i rytuałów w religijnych cyklach i uczniami Jana Chrzciciela. Pytają Jezusa „Dlaczego, podczas gdy Faryzeusze i my pościmy, Twoi uczniowie tego nie robią ?” Wypytują Jezusa o rytuały jedzenia i picia, noszenia wora pokutnego, posypywania się prochem i o wszelkie publiczne akty ubóstwa.
Odpowiedź Jezusa może być dla nas szokująca: „Jak goście weselni mają rozpaczać, podczas gdy oblubieniec jest pośród nich? Ale przyjdzie dzień, że oblubieniec zostanie im odebrany, wtedy będą pościć.” Jezus opisuje Siebie jako oblubieńca na uczcie weselnej, obraz uczty sprawiedliwości i pokoju, na którs wejdą wszyscy sprawiedliwi i ubodzy, którzy swoje przetrwanie uzależnili od Boga. Teraz jest czas, gdy oblubieniec został nam zabrany.
Tak jak Jezus, Jego naśladowcy i przyjaciele, codziennie obracamy twarz ku Jerozolimie, bierzemy krzyż i zapieramy się samych siebie. Poznaliśmy obecność radości, Oblubieńca, świętowania, przebywania razem, darów Boga w Jezusie i darów Ducha dla wspólnoty. Teraz dzielimy się tymi darami, oddajemy to, co zostało złożone w nasze ręce i pościmy od brania więcej, od lgnięcia do poczucia bezpieczeństwa.
Oblubieniec zostanie zabrany. Brutalnie zostanie odebrane mu życie, z zimną krwią i by powstrzymać ten rodzaj postu, ten rodzaj jałmużny, ten rodzaj uwielbienia Boga. Oto jest droga Wielkiego Postu. Oto jest historia uwolnienia od ucisku i brzemienia które obciąża istoty ludzkie, czyni z nich zwierzęta juczne, robotników przeznaczonych na zatracenie, źródło nieskończonego zysku. Oto co nasz Bóg chce zatrzymać. Bóg chce, żebyśmy pościli od tego z całego serca i niezachwianie.

Księga Syracha wyraża to treściwie:

  • Synu, nie odmawiaj biedakowi rzeczy niezbędnych do życia
    i oczu potrzebującego nie męcz zwlekaniem!
    Nie dręcz duszy głodnego
    i nie pobudzaj do gniewu człowieka w jego niedostatku!
    Serca rozgniewanego w większy zamęt nie wprowadzaj
    i nie zwlekaj z datkiem dla potrzebującego!
    Nie odpychaj żebrzącego w strapieniu,
    a od ubogiego nie odwracaj swej twarzy!
    Nie odwracaj oka od proszącego
    i nie dawaj człowiekowi sposobności, aby cię przeklinał.
    Gdy bowiem przeklnie cię w gorzkości duszy,
    Ten, co go stworzył, wysłucha jego życzenia.
    Czyń siebie godnym kochania w zgromadzeniu,
    a przed władcą skłaniaj głowę!
    Nakłoń ucha swego biednemu
    i łagodnie odpowiedz mu spokojnymi słowami!
    Wyrwij krzywdzonego z ręki krzywdzącego,
    a gdy sądzić będziesz, nie bądź małodusznym!
    Bądź ojcem dla sierot,
    jakby mężem dla ich matki,
    a staniesz się jakby synem Najwyższego,
    i miłować cię On będzie bardziej niż twoja matka.
    (Mądrość Syracha 4: 1-10)

Refleksja Etty Hillesum w „Przerwanym życiu” przypomina nam o tym rodzaju postu i pracy:

  • To, czy jesteś prawdziwie przywiązany do samego życia, w jakiejkolwiek byłoby ono formie, powiedzą tylko lata, które przyjdą. Wewnątrz ciebie jest wystarczająco dużo energii. Jest także to: „bez względu na to, czy spędzasz swoje życie płacząc czy śmiejąc się, to nadal jest twoje życie.” Ale ja jestem nadal przywiązana do zachodniej idei dobrego życia: bycia zdrowym, wzrastania w mądrości i sile, uczenia się jak stawać na własnych nogach. A teraz do roboty.

„Teraz do roboty”, do postu, którego chce Bóg. Modlimy się tego dnia słowami psalmu:

  • Ty się bowiem nie radujesz ofiarą
    i nie chcesz całopaleń, choćbym je dawał.
    Moją ofiarą, Boże, duch skruszony,
    nie gardzisz, Boże, sercem pokornym i skruszonym.
    (Psalm 51: 18-19)

Megan McKenna z książki "Wielki Post - Refleksje i opowieści"

 

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny OCD

POST MIŁY PANU

„Moją ofiarą. Boże, duch skruszony; Ty nie gardzisz sercem pokornym i skruszonym” (Ps 51, 19)

Uczniowie Jana Chrzciciela, zdziwieni faktem, że zwolennicy Jezusa nie zachowywali postu jak oni, pewnego dnia zapytali o to Mistrza. A Jezus odpowiedział: „Czy goście weselni mogą się smucić, dopóki pan młody jest z nimi?” (Mt 9, 15). Dla Żydów post był znakiem żalu, pokuty. Stosowano go szczególnie w czasie klęski, by wyjednać miłosierdzie Boże lub wyrazić żal za grzechy. Teraz jednak, gdy Syn Boży znajduje się na ziemi i świętuje swe gody weselne z ludzkością, post wydaje się pomyłką. Uczniom Chrystusa przystoi raczej radość niż płacz. Chrystus sam przyszedł uwolnić ich od grzechu, dlatego zbawienie ich nie polega tyle na pokutach cielesnych, ile raczej na otwarciu się całkowitym na słowo i łaskę Zbawiciela. Jezus jednak nie miał bynajmniej zamiaru przekreślić postu; owszem, On sam pouczał, z jak czystą intencją należy go podejmować, jak wystrzegać się wszelkich objawów próżności, aby zyskać pochwały. „Gdy pościsz, namaść sobie głowę i umyj twarz, aby nie ludziom pokazać, że pościsz, ale Ojcu twemu... A Ojciec twój, który widzi w ukryciu, odda tobie” (Mt 6, 17-18). A teraz uczniom Chrzciciela Pan odpowiada: „Przyjdzie czas, kiedy zabiorą im pana młodego, a wtedy będą pościć” (Mt 9, 15). Gody weselne, o których mówił Jezus przyrównując siebie do oblubieńca, a swoich uczniów do zaproszonych, nie będą trwać długo; gwałtowna śmierć zabierze oblubieńca i wówczas biesiadnicy, pogrążeni w smutku, będą pościć.

Post chrześcijański jednak jest nie tylko znakiem bólu z powodu oddalenia się Pana, lecz także jest znakiem wiary i nadziei w Niego, pozostającego niewidzialnie w pośrodku swoich przyjaciół, w Kościele, w sakramentach, w przepowiadaniu, dopóki nie powróci w sposób widzialny w chwale. Post chrześcijański jest znakiem czuwania, lecz czuwania radosnego „w oczekiwaniu błogosławionej nadziei i objawienia się chwały wielkiego Boga i Zbawiciela naszego, Jezusa Chrystusa” (Tt 2, 13). Post, jak każdy inny sposób pokuty cielesnej, ma za cel głębsze oderwanie się od przyjemności ziemskich, by uczynić serce bardziej swobodnym i zdolnym zakosztować radości Bożych, a zatem radości Paschy Pana.

  • Dzięki Ci zawsze i wszędzie, Panie, Ojcze święty, wszechmogący i wieczny Boże, przez Chrystusa, Pana naszego, przez którego przykład i laskę umacnia się wiara tego, kto pości, ożywia się nadzieja i rozpłomienia miłość; On bowiem prawdziwie jest chlebem żywym, posilającym na życie wieczne, i pokarmem udzielającym tężyzny duchowej.
    Twoje Słowo, przez które stworzyłeś wszystkie rzeczy, jest istotnie pokarmem nie tylko ludzi, lecz także aniołów. Mojżesz, Twój sługa, posilony takim pokarmem, kiedy miał otrzymać Prawo, pościł przez czterdzieści dni i czterdzieści nocy, wstrzymując się od pokarmu materialnego, by lepiej zakosztować Twej niewysłowionej słodyczy. Dlatego nie odczuwał nawet głodu ciała i zapomniał o pokarmie ziemskim, bo oświecała go moc Twojej chwały i posilało go życiodajne słowo Bożego Ducha.
  • O, nie dozwól, aby nam kiedyś zabrakło tego chleba, którego — jak nas zachęcasz — zawsze powinniśmy łaknąć, a jest nim Pan nasz Jezus Chrystus (Sakramentarz Gregoriański).
  • O Panie, w czasie postu zachowaj trzeźwym mój umysł i ożyw we mnie zbawienne wspomnienie tego, co miłosiernie uczyniłeś dla mego dobra, poszcząc i modląc się za mnie... Czyż może być większe miłosierdzie nad to, które Ciebie, Stworzyciela nieba, skłoniło, abyś zstąpił na ziemię i abyś... cierpiał głód; aby w Twojej osobie sytość łaknęła, moc doświadczyła słabości, zdrowie uległo zranieniu, życie umarło?... Czyż jest większe miłosierdzie, że Stworzyciel stał się stworzeniem, a Pan sługą? że został sprzedany Ten, kto przyszedł odkupić, poniżony, który wywyższa, zabity Ten, co ożywia?
    Spośród jałmużn, jakie należy czynić, polecasz mi dawać chleb głodnemu; Ty, by dać się mnie głodnemu, na pokarm wydałeś naprzód sam siebie w ręce oprawców. Polecasz mi przyjmować podróżnych, a Ty dla mnie przyszedłeś do swego domu i Twoi cię nie przyjęli.
    Niech Cię uwielbia dusza moja, bo okazujesz się tak miłosierny względem wszelkich moich nieprawości, leczysz wszystkie ułomności, zachowujesz od zepsucia życie moje i napełniasz swoimi dobrami serce moje.
    Spraw, bym poszcząc uniżał duszę swoją, pamiętając, jak Ty, nauczyciel pokory, uniżyłeś samego siebie, stawszy się posłusznym aż do śmierci na krzyżu (św. Augustyn).

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny, karmelita bosy
Żyć Bogiem, t. I, str. 237

Do góry

Książka na dziś

Ostatni wywiad

Ostatni wywiad

ks. Gabriele Amorth

„Kardynał Poletti wziął kartkę i zaczął pisać. A ja zaprotestowałem: «Eminencja wie, że jestem dobry tylko w opowiadaniu kawałów». Tak właśnie zostałem egzorcystą”. Surowa twarz o. Gabriele Amortha kontrastowała z jego dużym poczuciem humoru oraz pogodnym i radosnym usposobieniem. Ostatnie rozmowy, jakie ks. Marcello Lanza, egzorcysta diecezji Acerra, przeprowadził z nim tuż przed jego śmiercią, zawierają duchowy testament kapłana uznawanego przez cały świat katolicki za głównego przeciwnika szatana.

Książka do nabycia w Księgarni Mateusza.

17 LUTEGO 2018

Sobota

Dzień powszedni

Dzisiejsze czytania

(Iz 58, 9b-14)
Tak mówi Pan Bóg: "Jeśli u siebie usuniesz jarzmo, przestaniesz grozić palcem i mówić przewrotnie, jeśli podasz twój chleb zgłodniałemu i nakarmisz duszę przygnębioną, wówczas twe światło zabłyśnie w ciemnościach, a twoja ciemność stanie się południem. Pan cię zawsze prowadzić będzie, nasyci duszę twoją na pustkowiach. Odmłodzi twoje kości, tak że będziesz jak zroszony ogród i jak źródło wody, co się nie wyczerpie. Twoi ludzie odbudują prastare zwaliska, wzniesiesz fundamenty pokoleń. I będą cię nazywać naprawiaczem wyłomów, odnowicielem uliczek – na zamieszkanie. Jeśli powściągniesz nogi od przekraczania szabatu, żeby w dzień mój święty spraw swych nie załatwiać, jeśli nazwiesz szabat rozkoszą, a święty dzień Pana – czcigodnym, jeśli go uszanujesz przez unikanie podróży, tak by nie przeprowadzać swej woli ani nie omawiać spraw swoich, wtedy znajdziesz rozkosz w Panu. Ja cię powiodę w triumfie przez wyżyny kraju, karmić cię będę dziedzictwem Jakuba, twojego ojca. Albowiem usta Pańskie to wyrzekły".

(Ps 86 (85), 1b-2. 3-4. 5-6)
REFREN: Naucz mnie chodzić drogą Twojej prawdy

Nakłoń swego ucha i wysłuchaj mnie, Panie,
bo biedny jestem i ubogi.
Strzeż mojej duszy, bo jestem pobożny,
zbaw sługę Twego, który ufa Tobie,
Ty jesteś moim Bogiem.

Panie, zmiłuj się nade mną,
bo nieustannie wołam do Ciebie.
Uraduj duszę swego sługi,
ku Tobie, Panie, wznoszę moją duszę.

Ty bowiem, Panie, jesteś dobry i łaskawy,
pełen łaski dla wszystkich, którzy Cię wzywają.
Wysłuchaj, Panie, modlitwę moją
i zważ na głos mojej prośby.

(Ez 33, 11)
Pan mówi: Nie chcę śmierci grzesznika, lecz pragnę, aby się nawrócił i miał życie.

(Łk 5, 27-32)
Jezus zobaczył celnika, imieniem Lewi, siedzącego na komorze celnej. Rzekł do niego: "Pójdź za Mną!" On zostawił wszystko, wstał i z Nim poszedł. Potem Lewi wydał dla Niego wielkie przyjęcie u siebie w domu; a był spory tłum celników oraz innych ludzi, którzy zasiadali z nimi do stołu. Na to szemrali faryzeusze i uczeni ich w Piśmie, mówiąc do Jego uczniów: "Dlaczego jecie i pijecie z celnikami i grzesznikami? Lecz Jezus im odpowiedział: "ie potrzebują lekarza zdrowi, ale ci, którzy się źle mają. Nie przyszedłem powołać do nawrócenia się sprawiedliwych, lecz grzeszników".

Do góry

Rozważania do czytań

Ewangeliarz OP

Do góry

Oremus

Oremus

Jednym ze skutków grzechu pierworodnego jest skłonność do usprawiedliwiania siebie i potępiania innych. A Chrystus mówi: Przyszedłem do grzeszników (por. Łk 5,32). My jednak często nie zauważamy Go, gdy przechodzi obok i chce się u nas zatrzymać. Usychamy z samotności i zgorzknienia, mając do Niego pretensje, że nie docenił naszych wysiłków, nie przyznał nam racji. Jezu, spraw, byśmy w ciasnej komorze swego wnętrza, tak jak św. Mateusz, usłyszeli Twoje wyzwalające słowa: Pójdź za Mną, i im zaufali!

O. Przemysław Ciesielski OP, Łukasz Kubiak OP, "Oremus" Wielki Post i Triduum Paschalne 2004, s. 15

Do góry

 

Megan McKenna

Są to ostatnie przygotowania do długodystansowego zaangażowania w Wielki Post. Czytania z Izajasza są po części powtarzane i rozszerzają się na sferę uwielbienia – jak obchodzić święty dzień szabatu. Izajasz w ten sposób przypomina i przedstawia ludowi nowe i potężne oblicza ich Boga. A Jezus, w Ewangelii Łukasza, na wielkiej uczcie u Lewiego (który czcił nią przyjęcie pomiędzy uczniów Jezusa) przypomina ludziom kim jest i skąd przychodzi. Przyszedł dla grzeszników, nie zdrowych czy samo-sprawiedliwych. Jest to zadziwiająca deklaracja jego zamiarów. W ten sposób objawia się jako ten, którego Izajasz opisuje jako Bożego umiłowanego, prawdziwego wierzącego i czciciela, Naprawcę wyłomów, Odbudowującego niszczone domostwa. Jezus dodaje do tego opisu, że jego naśladowca jest również lekarzem dusz.
Wraz z wezwaniem byśmy zbadali nasze sumienie i nasz sposób postępowania na tym świecie, razem z wezwaniem do pokuty i uświęcenia, przychodzi obietnica rozkoszy, siły, posilenia, światła i wielu innych rzeczy wprost z rąk Pana. Są to powtórzenia obietnicy, przypomnienia nadchodzącej łaski. Przywołujemy raz jeszcze nadzwyczajną hojność Boga za każdym razem, gdy zatrzymujemy się, odwracamy i znów zbliżamy do Boga poprzez zbliżanie się do siebie nawzajem we współczuciu i szacunku dla wszystkiego, co stworzył Bóg.
Cytat z Izajasza zakańcza rozpoczęte czytanie z wczoraj:

  • Jeśli u siebie usuniesz jarzmo,
    przestaniesz grozić palcem i mówić przewrotnie,
    jeśli podasz twój chleb zgłodniałemu
    i nakarmisz duszę przygnębioną,
    wówczas twe światło zabłyśnie w ciemnościach,
    a twoja ciemność stanie się południem.
    Pan cię zawsze prowadzić będzie,
    nasyci duszę twoją na pustkowiach.
    (Izajasz, 58, 9-11)

Oto jest zadanie dla Izraela, dla ludu związanego przymierzem z Jahwe. Oto jak wierność wygląda na zewnątrz, dla obserwatorów, by widzieli, że Bóg mieszka pośród swego ludu.
Obraz tego, czym ludzie się staną, jest pełen rozmachu: nawodniony ogród, źródło które nigdy nie wysycha, nawet odnowione pradawne ruiny i podniesione fundamenty z przeszłości – wszystko to w kraju, którego pustynie słyną ze swej surowości. Wszystko to będzie rzeczywistością, logicznym rezultatem prawdziwego uwielbienia, ofiarowania Bogu tego jednego dnia: szabatu, zamiast zajmowania się tylko własnymi sprawami.
Uwielbienie rozpoczyna się od słów modlitwy w szabat w obecności Boga i na sposób publiczny, wobec innych wierzących, ale trwa dalej w uprzejmych, towarzyskich słowach, gdy zachowujemy miłośc i łagodność w naszych kontaktach z innymi istotami ludzkimi. To co powstaje jako modlitwa w synagodze i kościele musi być codziennie ofiarowane innym. Nasze słowa muszą być spójne. Musimy stawać za własnymi słowami, ponieważ objawiają one głębię naszego serca. Albert Camus w przemowie wygłoszonej w klasztorze dominikańskim w 1948 roku, powiedział:

  • Świat oczekuje od chrześcijan, że będą oni mówić, głośno i
    wyraźnie, i wyrażać potępienie w taki sposób, że nigdy wątpliwość,
    nawet jej odrobina, nie powstanie w sercach prostaczków...
    że uciekną od abstrakcji i staną wobec skrwawionego oblicza, jakie dzisiaj przybrała historia.

Nasze słowa wygłoszone przed Bogiem w modlitwie są wstępem do słów, które będziemy wygłaszać przed światem. Musimy stać się naszymi słowami, aby nasze świadczenie było prawdziwe. Nie może być rozdźwięku pomiędzy naszą liturgią a oddaniem życiu w naszej pracy, sąsiedztwie, na świecie. Nasz wielkopostny zapał i pokuta służą tak samo uzdrowieniu i zbawieniu świata, co naszych małych społeczności wierzących. Jeśli jesteśmy szczerzy publicznie, wzmacniamy nasze małe kościoły.
Relacja Mateusza z powołania przez Jezusa Lewiego, poborcy podatków z małej mieściny, prawdopodobnie rozpoczyna się od tego nacisku na prawość. Większość poborców pracowała pozornie dla Rzymu, pobierając cła i podatki, ale naprawdę pracowali dla własnego zysku. Niewielu ludzi wiedziało, że podatek i cło obowiązywały na zioła, przyprawy, usługi i towary, i że za resztę opłata naliczana jest „ekstra”. Poborcy nie byli zbytnio tolerowani przez społeczność uciskaną przez znienawidzoną armię najeźdźców i na dodatek przez własnych, chciwych i niegodziwych członków. Poborcy uważani byli za bałwochwalców, czcicieli innych bogów. Lewiego powołano, przerywając mu pracę w komorze celnej. Mateusz beznamiętnie opisuje reakcję Lewiego na słowa Jezusa: „A zostawiwszy wszystko, wstał i poszedł za nim”. Wstał, sprzymierzył się z Jezusem i z życiem w zmartwychwstaniu, i zostawił wszystko dla towarzystwa Jezusa i innych uczniów. Lewi dołączył do innej społeczności.
Lewi zareagował radośnie na swoje powołanie i zwołał przyjęcie, wielką ucztę dla Jezusa w swoim domu. Tak, jak ugaszczał innych wcześniej, tak teraz jego bogactwo, dom i życie, które zostawił za sobą, zostały złożone u stóp Jezusa. Przedstawił Go też swoim przyjaciołom – wielkiemu tłumowi poborców podatkowych i innych gości.
Co dość ciekawe, faryzeusze i uczeni w piśmie stwierdzili, że to wszystko jest trudne do zaakceptowania, ale nie wyrazili swoich wątpliwości Jezusowi. Zamiast tego, podeszli do innych uczniów, którzy prędko powitali Lewiego jako jednego z nich. Ich pytanie było w równym stopniu próbą wyśledzenia i oskarżeniem. „ Dlaczego jecie i pijecie z celnikami i grzesznikami?”. Znamy to pod nazwą odpowiedzialności zbiorowej. W religii żydowskiej, tak jak w chrześcijaństwie i w wielu innych religiach, to z kim jesz jest odzwierciedleniem tego, w co wierzysz, twojej pozycji materialnej, socjalnej, politycznej i twoich przekonań religijnych.
Ale Jezus odpowiedział „ Nie potrzebują lekarza zdrowi, ale ci, którzy się źle mają. Nie przyszedłem wezwać do nawrócenia sprawiedliwych, lecz grzeszników”. Ta odpowiedź jest uderzająco szczera i stawia pytających w niebezpieczeństwie, ponieważ od teraz są tylko dwie kategorie – sprawiedliwi lub grzesznicy.
Są ludzie którzy myślą, że tak naprawdę wszystko jest z nimi w porządku, i ludzie którzy wiedzą, że z wieloma rzeczami mają problemy. Są ludzie którzy myślą, że to co złe na świecie jest zakorzenione w innych, a ci, którzy znają ich osobiście, są częścią problemu. Są ludzie, którzy modlą się i wielbią uczciwie, bez myślenia o sobie, i ci którzy mylą uwielbienie z jeszcze jedną drogą do zapełnienia terminarza i potwierdzenia swojej pozycji na świecie.
Pewna święta osoba raz powiedziała mi to dosadnie: „Jeśli modlisz się lub uwielbiasz, i robisz to naprawdę, wtedy stale się zmieniasz i sprawiasz, że inni czują się nieswojo, dlatego że nigdy nie są pewni, co dokładnie zrobisz w odpowiedzi na poruszenie Ducha Świętego. Jeśli nie zmieniasz się w sposób widoczny, tak że stajesz bardziej wrażliwa na potrzeby i trudności innych i mniej tolerancyjna wobec niesprawiedliwości, to znaczy, że po prostu nie modlisz się”.
Holenderski pisarz i filozof Abel Herzberg opowiedział historyjkę odzwierciedlającą to stwierdzenie:

  • Rabin, wchodząc do pokoju, zobaczył swego syna pogrążonego w modlitwie.
    W rogu stała kołyska z płaczącym dzieckiem. Rabin zapytał syna : „Synu, nie
    słyszysz?”. Syn odpowiedział : „Ojcze, pogrążyłem się w Bogu”.
    A Rabin odpowiedział: „ Ten który jest pogrążony w Bogu, widzi nawet
    muchę pełzającą po ścianie.

Prawdziwa modlitwa i uwielbienie uwrażliwia nas i poszerza zdolność postrzegania przez oczy i serce Boga.
Henri Nouwen, w książce pt. Love in a Fearful Land mówi to w taki sposób: „ Modlitwa to sprawianie, by własne serce było miejscem w którym łzy Boga i łzy dzieci Bożych mogą się połączyć i stać się łzami nadziei”.
Dzisiaj słyszymy, co jest naszym zadaniem w Wielki Post. Mamy być naprawiającymi wyłomy i odbudowującymi zrujnowane domostwa, wzywającymi grzeszników do lepszego życia i nadziei. Nasze modlitwy i uwielbienie zaszczepiają w nas postawę pokory i służenia, które są niezbędne do wykonania tej pracy. Mówiąc słowami Psalmu

  • Ty bowiem, Panie, jesteś dobry i pełen przebaczenia,
    pełen łaskawości dla wszystkich, którzy Cię wzywają.
    Wysłuchaj, Panie, modlitwę moją
    i zważ na głos mojej prośby!
    Naucz mię, Panie, Twej drogi,
    bym postępował według Twojej prawdy;
    skłoń moje serce ku bojaźni Twojego imienia!
    (Psalm 86: 5-6, 11)

Megan McKenna z książki "Wielki Post - Refleksje i opowieści"

 

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny OCD

WEZWANIE DO POKUTY

„Ty, Panie, jesteś dobry i pełen przebaczenia, pełen łaskawości dla wszystkich, którzy Cię wzywają” (Ps 86, 5)

Wezwanie do pokuty wydało w duszy Mateusza wielki owoc: całkowite nawrócenie, które przemieniło go z celnika w apostoła. Kościół, jak Jezus, nigdy, lecz szczególnie podczas Wielkiego Postu, nie przestaje wzywać ludzi do pokuty (KL 9, 109). Odpowiedź każdego człowieka powinna być podobna do odpowiedzi Lewiego: nie wahać się widząc konieczność zmiany mentalności i postępowania; nie obawiać się wyrzeczenia rzeczy, przyzwyczajeń, osób drogich, wyrzeczenia się korzyści, jeśli są przeszkodą do nawrócenia lub też utrudniają pełną odpowiedź na wezwanie Boże. „Do nowego życia — mówi Sobór — możemy dojść tylko wtedy, kiedy zadamy śmierć sprawom starym” (DM 8).

Pokuta w prawdziwym tego słowa znaczeniu wymaga zawsze odmiany życia: odmienić grzech na cnotę, przeciętność na gorliwość, gorliwość na świętość. Ta wewnętrzna odmiana nie może się dokonać bez pomocy Bożej. Lecz Pan nie jest skąpy i jeśli wzywa człowieka do pokuty, daje mu łaskę potrzebną do nawrócenia.

Dla chrześcijanina iść za wezwaniem do pokuty, otworzyć się na łaskę nawrócenia, to znaczy żyć własnym chrztem, sakramentem, przez który „ludzie są wszczepieni w paschalne misterium Chrystusa: z Nim współumarli, współpogrzebani i współzmartwychwstali” (KL 6). Właśnie dlatego podczas Wielkiego Postu liturgia rozważa często tematy odnoszące się do chrztu. Śmierć i zmartwychwstanie w Chrystusie dokonane przez chrzest nie są martwym faktem, który spełnił się raz na zawsze, lecz zdarzeniem dynamicznym, życiowym, mającym każdego dnia zanurzać chrześcijanina w śmierci i zmartwychwstaniu Pana. „Umarliście bowiem”, mówi św. Paweł (Kol 3, 5): śmiercią jest głębokie wyrzeczenie się samolubstwa, pychy, chciwości, zmysłowości; jednym słowem, śmiercią sobie samemu, by żyć w pełni nowym życiem, jako stworzenie doskonale zmartwychwstałe w Tym, który umarł i zmartwychwstał dla zbawienia wszystkich. Takie jest prawdziwe znaczenie pokuty, nawrócenia, a zatem i wyrzeczenia, którego one wymagają. Chrześcijanin nie umartwia się i nie wyrzeka się siebie dla samej przyjemności wyrzeczenia się i umierania, lecz dla radości życia w Chrystusie, dla osiągnięcia pełnej doskonałości przez uczestnictwo w zmartwychwstaniu swojego Pana.

  • Nakłoń, o Panie, swe ucho, „wysłuchaj mnie, bo jestem nędzny i ubogi. Strzeż duszy mojej, bo jestem pobożny, zbaw sługi; Twego, który ufa Tobie.
    Panie, zmiłuj się nade mną, bo nieustannie wołam do Ciebie. Rozraduj duszę swego sługi, bo ku Tobie, Panie, wznoszę moją duszę. Ty bowiem, Panie, jesteś dobry i skory do przebaczenia, pełen łaskawości dla wszystkich, którzy. Cię wzywają. Wysłuchaj, Panie, modlitwę moją i zważ na głos mojej prośby (Psalm 86, 1-6).
  • O Panie duszy mojej, jedyne Dobro moje! Czemu nie chcesz, by dusza, skoro postanawia miłować Cię i jest gotowa oderwać się od wszystkiego aby Ci służyć, nie od razu zdoła się wznieść do doskonałej miłości i posiadaniem jej się cieszyć? Źle powiedziałam; raczej powinnam powiedzieć i żalić się: dlaczego my sami nic chcemy? Tak, wina jest nasza, że nie dochodzimy zaraz do tak wysokiej godności!... Gdybyśmy posiedli doskonale Twoją miłość, osiągnęlibyśmy razem wszystkie dobra. Lecz my, o Panie, tak jesteśmy chciwi i leniwi w oddaniu się Tobie, że wahamy się stale i nie przygotowujemy należycie, by ją otrzymać... jeśli ten skarb nie zostaje nam dany od razu, to dlatego, że również my, o Panie, nie oddajemy Ci się całkowicie...
    O Boże mój, okaż mi wielkie miłosierdzie i pomóż mi, bym zdobyła się na to; uczyń mnie mężną, abym dążyła do tego dobra ze wszystkich moich sił. Jeśli zdobędę się na to, wówczas Ty, który nie odmawiasz nikomu swojej pomocy, będziesz mi dodawał odwagi, aż w końcu dojdę do zwycięstwa... Jestem przekonana, że jeśli przy łasce Bożej usiłuję piąć się na szczyt doskonałości, wejdę do nieba już nie sama jedna, lecz pociągając za sobą wielu, jak dobry wódz, któremu przydałeś mężne wojsko... Lecz aby się nie cofnąć, potrzebuję niemałej odwagi i wielkiej Twojej łaski (św. Teresa od Jezusa: Życie 11, 1-4).

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny, karmelita bosy
Żyć Bogiem, t. I, str. 241

Do góry

Książka na dziś

Droga Krzyżowa. Rozważania

Droga Krzyżowa. Rozważania

O. AUGUSTYN PELANOWSKI OSPPE

IW czasach, gdy nie tylko na kolorowych ulicach i wewnątrz korporacyjnych biur wszyscy wyglądają na pięknych, zadowolonych, szczęśliwych, bogatych, uśmiechniętych, ale nawet na religijnych spotkaniach słyszy się o sukcesie, zdrowiu, wielbieniu, udanym życiu małżeńskim, dostaje się recepty na najlepsze rozwiązania konfliktów, Droga Krzyżowa wydaje się zupełnie nie pasować do całej tej mozaiki…

Książka do nabycia w Księgarni Mateusza.