4 SIERPNIA 2018

Sobota XVII tygodnia okresu zwykłego

wspomnienie obowiązkowe świętego Jana Marii Vianneya, prezbitera

Dzisiejsze czytania: Jr 26, 11-16. 24; Ps 69 (68), 15-16. 30-31. 33-34; Mt 14, 1-12

Rozważania: Ewangeliarz OP, Oremus, , O. Gabriel od św. Marii Magdaleny OCD

Książka na dziś: Niepodległość wyszła z Gietrzwałdu

Dzisiejsze czytania

(Jr 26, 11-16. 24)
Kapłani i prorocy zwrócili się do przywódców i do całego ludu tymi słowami: "Człowiek ten zasługuje na wyrok śmierci, gdyż prorokował przeciw temu miastu, jak to słyszeliście na własne uszy". Jeremiasz zaś rzekł do wszystkich przywódców i do całego ludu: "Pan posłał mnie, bym głosił przeciw temu domowi i przeciw temu miastu wszystkie słowa, które słyszeliście. Teraz więc zmieńcie swoje postępowanie i swoje uczynki, słuchajcie głosu Pana, Boga waszego; wtedy ogarnie Pana żal nad nieszczęściem, jakie postanowił przeciw wam. Ja zaś jestem w waszych rękach. Uczyńcie ze mną, co wam się wyda dobre i sprawiedliwe. Wiedzcie jednak dobrze, że jeżeli mnie zabijecie, krew niewinnego spadnie na was, na to miasto i na jego mieszkańców. Naprawdę bowiem posłał mnie Pan do was, by waszym uszom głosić wszystkie te słowa". Wtedy powiedzieli przywódcy i cały lud do kapłanów i proroków: "Człowiek ten nie zasługuje na wyrok śmierci, gdyż przemawiał do nas w imię Pana, Boga naszego". Achikam, syn Szafana, ochraniał Jeremiasza, by nie został wydany w ręce ludu na śmierć.

(Ps 69 (68), 15-16. 30-31. 33-34)
REFREN: W Twojej dobroci wysłuchaj mnie, Panie

Wyrwij mnie z bagna, abym nie utonął,
wybaw mnie od tych, co mnie nienawidzą,
ratuj mnie z wodnej głębiny.
Niechaj nie porwie mnie nurt wody,
niech nie pochłonie mnie głębia,
niech się nie zamknie nade mną paszcza otchłani.

Jestem nędzny i pełen cierpienia,
niech pomoc Twa, Boże, mnie strzeże.
Pieśnią chcę chwalić imię Boga
i wielbić Go z dziękczynieniem

Patrzcie i cieszcie się, ubodzy,
niech ożyje serce szukających Boga.
Bo Pan wysłuchuje biednych
i swoimi więźniami nie gardzi.

(Mt 5, 10)
Błogosławieni, którzy cierpią prześladowanie dla sprawiedliwości, albowiem do nich należy królestwo niebieskie.

(Mt 14, 1-12)
W owym czasie doszła do uszu tetrarchy Heroda wieść o Jezusie. I rzekł do swych dworzan: "To Jan Chrzciciel. On powstał z martwych i dlatego moce cudotwórcze w nim działają". Herod bowiem kazał pochwycić Jana i związanego wtrącić do więzienia z powodu Herodiady, żony brata jego, Filipa. Jan bowiem upominał go: "Nie wolno ci jej trzymać". Chętnie też byłby go zgładził, bał się jednak ludu, ponieważ miano go za proroka. Otóż, kiedy obchodzono urodziny Heroda, tańczyła wobec gości córka Herodiady i spodobała się Herodowi. Zatem pod przysięgą obiecał jej dać wszystko, o cokolwiek poprosi. A ona przedtem już podmówiona przez swą matkę powiedziała: "Daj mi tu na misie głowę Jana Chrzciciela!" Zasmucił się król. Lecz przez wzgląd na przysięgę i na współbiesiadników kazał jej dać. Posławszy więc kata, kazał ściąć Jana w więzieniu. Przyniesiono głowę jego na misie i dano dziewczynie, a ona zaniosła ją swojej matce. Uczniowie zaś Jana przyszli, zabrali jego ciało i pogrzebali je; potem poszli i donieśli o tym Jezusowi.

Do góry

Rozważania do czytań

Ewangeliarz OP

Do góry

Oremus

Wierność Chrystusowi może być wystawiana na trudne próby, a ci, którzy mimo cierpień nie wyparli się swego Mistrza, przyczyniają się do zbawienia grzeszników. Szczególne zasługi na tym polu położył św. Jan Maria Vianney (1786-1856), czczony jako patron proboszczów. Urodził się w ubogiej, wieśniaczej rodzinie. Jego kapłańskie powołanie dojrzewało w trudnym czasie, gdy XIX-wieczna Francja przeżywała rewolucyjną ateizację. Będąc już wikariuszem, dał się poznać jako niezłomny duszpasterz. Z czasem został proboszczem w Ars, miejscowości, której złą sławę przynosiła grzeszność jej mieszkańców. Dzięki gorliwości, z jaką dawał świadectwo miłości do Boga i wiary w dobro człowieka, z jaką szerzył kult Najświętszego Sakramentu i spowiadał wiele godzin w ciągu dnia, Ars stało się bardzo żywym ośrodkiem chrześcijańskiej duchowości.

Michał Piotr Gniadek, "Oremus" sierpień 2007, s. 19

Do góry

 

WKORZENIENI W MIŁOŚĆ

O Panie, spraw, aby moje serce było wkorzenione i ugruntowane w miłości (Ef 3, 18)

Jak wiara ogarnia rozum człowieka i usprawnia go do nadprzyrodzonego poznania Boga, tak miłość ogarnia jego wolę i usprawnia ją do miłowania Boga, nieskończonego Dobra. Nawet w dziedzinie afektów ludzkich miłość polega w istocie na akcie woli, którym chce dobra dla kogoś; lecz biorąc pod uwagę psychologię człowieka, akt ten zakłada również działanie uczucia. To sarno zachodzi w dziedzinie miłości teologicznej, przekształcającej uczucia ludzkie, lecz nie zmieniającej ich dynamizmu. Miłość teologiczna jednak nie opiera się na uczuciu, lecz na woli; dlatego nie można mieszać wzruszenia zmysłowego z miłością, a tym bardziej nie można jej nim zastąpić.

Bóg zażądał od człowieka, aby Go miłował ze wszystkich swoich sił, a więc także „całym swoim sercem” (Mk 12, 30). On nie gardzi afektem uczuciowym swojego stworzenia, owszem, pragnie go, a niekiedy nawet go wzbudza, by uczynić łatwiejszą praktykę miłości temu, kto odczuwa potrzebę zachęty poprzez odrobinę doznania uczuciowego. Lecz wszystko to jest tylko oddźwiękiem miłości, a nie samą miłością. Św. Jan od Krzyża pisze: „Żadne z uczuć rozkosznych nie może być środkiem odpowiednim do zjednoczenia woli z Bogiem, jedynie działanie woli”; tylko przez takie „działanie” wola „łączy się z Bogiem i pozostaje w Nim, co właśnie jest miłością” (Lt 13). Sam Jezus powiedział: „Nie każdy, który Mi mówi: Panie, Panie — wyraz uczucia — wejdzie do królestwa niebieskiego, lecz ten, kto spełnia wolę mojego Ojca” (Mt 7, 21), i to jest właśnie akt miłości. Boga, który jest najczystszym duchem, nie można dosięgnąć uczuciem, lecz jedynie wolą przekształconą przez miłość. Można posiadać wielką miłość Bożą bez żadnego oddźwięku uczuciowego. Często Bóg prowadzi swoich przyjaciół tą drogą twardą i pozbawioną słodyczy właśnie w tym celu, aby ich miłość uczynić czystszą i bardziej nadprzyrodzoną, bardziej podobną do Jego miłości, a więc bardziej uświęcającą. Bóg wybrał nas, „abyśmy byli święci w miłości”: w Jego miłości, która jest nieskończonym i wiecznym aktem Jego woli, a któremu winien odpowiadać pełny i wielkoduszny akt naszej woli.

  • O Boże miłości, Ty jesteś dokonaniem i kresem wszelkiego dobra; Ty miłujesz wiecznie tych, których wybierasz, nie odrzucasz nikogo, kto oddaje się w Twoje ręce, lecz zachowujesz ich dla siebie z największą troską. Dlatego, proszę Cię o to, weź mnie sobie z prawem wiecznego posiadania.
    O Boże miłości, Ty mnie stworzyłeś, stwórz mnie na nowo w Twojej miłości. O Miłości, która mnie odkupiłaś, uzupełnij Ty sama i zniszcz we mnie wszelkie niedbalstwo w miłowaniu Ciebie.
    O Boże miłości, Ty mnie nabyłeś dla siebie, przez krew Twojego Chrystusa, uświęć mnie w Twojej prawdzie, O Boże miłości, Ty przybrałeś mnie za swoje dziecko, uczyń mnie według swego serca. O Miłości, Tyś mnie wybrała dla siebie samej, a nie dla innych, spraw, abym przylgnęła do Ciebie całkowicie. O Boże miłości, Ty umiłowałeś mnie darmo, udziel mi łaski, abym Cię miłowała całym sercem, z całej duszy, ze wszystkich sił (św. Gertruda).
  • O Panie, „przyłóż mnie jako pieczęć do serca Twego, jako pieczęć do ramienia Twego, bo miłość — jako akt i działanie miłości — jest potężna jak śmierć, a zazdrość jej nieprzejednana jak otchłań”... Spraw, o Panie, abym nie szukał wcale swej pociechy i upodobania ani w Tobie, ani w jakiejś rzeczy. Nie pragnę również prosić Cię o łaski, gdyż wiele ich już otrzymałem. Spraw, aby wszystkie moje starania zwracały się ku Tobie, by zaspokoić upodobanie Twoje i oddać Ci jakąś przysługę za to, co od Ciebie otrzymałem, choćby mię to wiele miało kosztować...
    O Boże mój i Panie, jak wielu idzie do Ciebie szukać w Tobie swej pociechy i swego zadowolenia i pragnie, byś im udzielał łask i darów. Niewielu zaś jest takich, którzy by umieli o sobie zapomnieć, by Ciebie zadowolić i sprawić Ci przyjemność, nawet za cenę ofiary!
    O mój Umiłowany, wszystko, co przykre i bolesne, biorę dla siebie, a Tobie pozostawiam samą przyjemność i słodycz (św. Jan od Krzyża: Noc ciemna II, 19,4; Zasady miłości 52).

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny, karmelita bosy
Żyć Bogiem, t. II, str.
473

Do góry

Książka na dziś

Niepodległość wyszła z Gietrzwałdu

Niepodległość wyszła z Gietrzwałdu

ks. Krzysztof Bielawny

Autentyczna, znakomicie udokumentowana historia. Świadkowie objawień, rzesze pielgrzymów ze wszystkich zaborów, nawrócenia, próby ośmieszenia orędzia Matki Bożej. W książce przedstawiona jest prawda oraz co powinniśmy czynić, żeby Polska była niepodległa.

Książka do nabycia w Księgarni Mateusza.