Niedziela

Niedziela XIII tygodnia okresu zwykłego

Dzisiejsze czytania

(Mdr 1,13-15;2,23-24)
Bóg nie uczynił śmierci i nie cieszy się ze zguby żyjących. Stworzył bowiem wszystko po to, aby było, i byty tego świata niosą zdrowie: nie ma w nich śmiercionośnego jadu ani władania Otchłani na tej ziemi. Bo sprawiedliwość nie podlega śmierci. Dla nieśmiertelności bowiem Bóg stworzył człowieka, uczynił go obrazem swej własnej wieczności. A śmierć weszła na świat przez zawiść diabła i doświadczają jej ci, którzy do niego należą.

(Ps 30 (29), 2 i 4. 5-6. 11-12a i 13b)
REFREN: Sławię Cię, Panie, bo mnie wybawiłeś

Sławię Cię, Panie, bo mnie wybawiłeś
i nie pozwoliłeś mym wrogom naśmiewać się ze mnie.
Panie mój, Boże,
z krainy umarłych wywołałeś moją duszę
i ocaliłeś mi życie spośród schodzących do grobu.

Śpiewajcie psalm wszyscy miłujący Pana
i pamiętajcie o Jego świętości.
Gniew Jego bowiem trwa tylko przez chwilę,
a Jego łaska przez całe życie.
Płacz nadchodzi z wieczora, a rankiem wesele

Wysłuchaj mnie, Panie, zmiłuj się nade mną,
Panie, bądź moją pomocą.
Zamieniłeś w taniec mój żałobny lament.
Boże mój i Panie, będę Cię sławił na wieki.

(2 Kor 8,7.9.13-15)
Podobnie jak obfitujecie we wszystko, w wiarę, w mowę, we wszelką gorliwość, w miłość naszą do was, tak też obyście i w tę łaskę obfitowali. Znacie przecież łaskę Pana naszego Jezusa Chrystusa, który będąc bogaty, dla was stał się ubogim, aby was ubóstwem swoim ubogacić. Nie o to bowiem idzie, żeby innym sprawić ulgę, a sobie utrapienie, lecz żeby była równość. Teraz więc niech wasz dostatek przyjdzie z pomocą ich potrzebom, aby ich bogactwo było wam pomocą w waszych niedostatkach i aby nastała równość według tego, co jest napisane: „Nie miał za wiele ten, kto miał dużo. Nie miał za mało ten, kto miał niewiele”.

(2 Tm 1,10b)
Nasz Zbawiciel Jezus Chrystus śmierć zwyciężył a na życie rzucił światło przez Ewangelię.

(Mk 5,21-43)
Gdy Jezus przeprawił się z powrotem łodzią na drugi brzeg, zebrał się wielki tłum wokół Niego, a On był jeszcze nad jeziorem. Wtedy przyszedł jeden z przełożonych synagogi, imieniem Jair. Gdy Go ujrzał, upadł Mu do nóg i prosił usilnie: „Moja córeczka dogorywa, przyjdź i połóż na nią ręce, aby ocalała i żyła”. Poszedł więc z nim, a wielki tłum szedł za Nim i zewsząd Go ściskali. A pewna kobieta od dwunastu lat cierpiała na upływ krwi. Wiele przecierpiała od różnych lekarzy i całe swe mienie wydała, a nic jej nie pomogło, lecz miała się jeszcze gorzej. Słyszała ona o Jezusie, więc zbliżyła się z tyłu między tłumem i dotknęła się Jego płaszcza. Mówiła bowiem: „Żebym się choć Jego płaszcza dotknęła, a będę zdrowa”. Zaraz też ustał jej krowotok i poczuła w ciele, że jest uzdrowiona z dolegliwości. Jezus także poznał zaraz w sobie, że moc wyszła od Niego. Obrócił się w tłumie i zapytał: „Kto dotknął się mojego płaszcza?” Odpowiedzieli Mu uczniowie: „Widzisz, że tłum zewsząd Cię ściska, a pytasz: "Kto się Mnie dotknął?”. On jednak rozglądał się, by ujrzeć tę, która to uczyniła. Wtedy kobieta przyszła zalękniona i drżąca, gdyż wiedziała, co się z nią stało, upadła przed Nim i wyznała Mu całą prawdę. On zaś rzekł do niej: „Córko, twoja wiara cię ocaliła, idź w pokoju i bądź uzdrowiona ze swej dolegliwości”. Gdy On jeszcze mówił, przyszli ludzie od przełożonego synagogi i donieśli: „Twoja córka umarła, czemu jeszcze trudzisz Nauczyciela ?” Lecz Jezus słysząc, co mówiono, rzekł przełożonemu synagogi : „Nie bój się, tylko wierz”. I nie pozwolił nikomu iść z sobą z wyjątkiem Piotra, Jakuba i Jana, brata Jakubowego. Tak przyszli do domu przełożonego synagogi. Wobec zamieszania, płaczu i głośnego zawodzenia wszedł i rzekł do nich: "Czemu robicie zgiełk i płaczecie? Dziecko nie umarło, tylko śpi". I wyśmiewali Go. Lecz On odsunął wszystkich, wziął z sobą tylko ojca, matkę dziecka oraz tych, którzy z Nim byli, i wszedł tam, gdzie dziecko leżało. Ująwszy dziewczynkę za rękę, rzekł do niej: „Talitha kum”, to znaczy: „Dziewczynko, mówię ci, wstań”. Dziewczynka natychmiast wstała i chodziła, miała bowiem dwanaście lat. I osłupieli wprost ze zdumienia. Przykazał im też z naciskiem, żeby nikt o tym nie wiedział, i polecił, aby jej dano jeść.

Do góry

Rozważania do czytań

Ewangeliarz OP

Do góry

Oremus

Tak często dajemy się oszukać szatanowi; ulegamy pokusie, by obarczać Boga odpowiedzialnością za śmierć, cierpienia i wszystkie nasze nieszczęścia. Księga Mądrości broni niewinności Boga jasną deklaracją: Bóg nie uczynił śmierci. Nie cieszy się ze zguby żyjących. Gdy przełożony synagogi, Jair, pełen nadziei szedł z Jezusem do umierającej córki, niektórzy mówili: Twoja córka umarła, nie trudź Nauczyciela. A Jezus go zapewnił: "Nie bój się, wierz tylko". Także my musimy wciąż na nowo wybierać pomiędzy złą, a dobrą nowiną, pomiędzy płaczkami śmierci a Ewangelią Życia.

Jacek Szymczak OP, "Oremus" czerwiec 2009, s. 121

Do góry

 

Potęga wiary

Dwanaście lat cierpienia. Szereg spotkań z różnymi lekarzami i całe mienie wydane na lekarstwa. Wszystkie zabiegi okazały się bezowocne. Lekarze nie pomogli. Pacjentka czuła się coraz gorzej. Jakże łatwo w tej nieszczęśliwej kobiecie z Ewangelii może rozpoznać siebie każdy, kto został dotknięty nieuleczalną chorobą. Jak złudna jest nadzieja pokładana w lekarzach, jak szybko z powodu małej skuteczności ich zabiegów potęguje się rozczarowanie. Jak często chory zaciąga nawet długi, by zdrowie ratować, a o pokonaniu słabości nie ma mowy. Lekarze mogą wiele, ale nie są wszechmocni. Mimo wiedzy i dostępnych środków ze śmiercią wygrać nie potrafią.

Doskonale to ukazuje również druga postać z dzisiejszej Ewangelii. Jair, ojciec, który prowadzi Jezusa do swej umierającej córki. I on zrozumiał, że lekarze nie uratują dziecka. Została mu zatem tylko jedna szansa, znaleźć człowieka, który dysponuje mocą Boga i może wyrwać chorego nawet z nieuleczalnej choroby. Zawierzył Jezusowi.

Scena uzdrowienia kobiety rozgrywa się w drodze Jezusa do domu chorej córki Jaira. Oboje, cierpiąca na krwotok niewiasta i bezradny wobec śmiertelnej choroby dziecka ojciec, zawierzyli Mistrzowi z Nazaretu.

Wiara to skarb niesamowity. Najwyższe dobro, w którym mieści się całe bogactwo życia wiecznego i doczesnego. Rzadko jednak spotyka się ludzi, którzy potrafią całkowicie zawierzyć Bogu. Kobieta powiedziała sobie: „Żebym się choć jego płaszcza dotknęła, a będę zdrowa”. A gdy to stało się faktem, Jezus wyjaśnia, czemu zawdzięcza swe uzdrowienie: „Córko, twoja wiara cię ocaliła, idź w pokoju i bądź uzdrowiona ze swej dolegliwości!”

Potęga wiary, podobnie jak potęga miłości, jest jeszcze wciąż nieodkrytą szansą człowieka. Nie cenimy wiary. Pokładamy ufność w pieniądzach, majątku, wiedzy, ludziach na stanowiskach, a nie doceniamy potęgi wiary. Tymczasem jedno dotknięcie Boga aktem wiary może ocalić człowieka znajdującego się w sytuacji zupełnie beznadziejnej. Jest to bowiem poddanie się promieniowaniu samego Boga, źródła życia i świętości.

Jak doskonalić wiarę swoją i innych? Przede wszystkim usilną modlitwą. To Bóg swoją łaską czyni człowieka podatnym na swe działanie. Potrzebna jest też świadomość ograniczonego działania wszystkich doczesnych środków, które w sytuacjach krytycznych zawodzą. Warto również z większą uwagą, sercem odmawiać wyznanie wiary: „Wierzę w Boga Ojca wszechmogącego”. A w konkretnych okolicznościach sprawdzać, o ile wierzę Bogu. My najczęściej wiemy, że Bóg sprawi to, o co Go poprosimy. Tymczasem On nie sprawia z powodu słabej naszej wiary. To ona nie jest dobrym przewodnikiem Jego mocy w nasze serca.

W cisnącym się do Jezusa tłumie ludzi było na pewno wielu chorych. Dotykali Mistrza z Nazaretu, ale nie zostali uzdrowieni, bo nie czynili tego z wiarą. Jedna kobieta, anonimowa, dotknęła i została uzdrowiona.

Wiara to skarb bezcenny. Trzeba ją pielęgnować. Okazuje się, że w niej zawarte jest błogosławieństwo doczesne i błogosławieństwo wieczne. Trzeba zabiegać, by ona wzrastała w sercach naszych i w sercach innych. Rodzice, jeśli sami promieniują wiarą i potrafią przekazać ten skarb dzieciom, mogą być spokojni o ich los tu na ziemi i w wieczności. Największe wysiłki pedagogiczne może zniszczyć choroba dziecka, najpiękniejsze owoce wychowawcze może przekreślić śmierć. To tylko wiara jest w stanie twórczo wykorzystać nawet nieszczęście spadające na człowieka. Dobry chrześcijanin nieustannie doskonali swoją wiarę wiedząc, że od jej potęgi zależy w jego życiu wszystko.

Ks. Edward Staniek

 

„Dla nieśmiertelności”

„Księga Mądrości” powstaje przed przyjściem Jezusa i przed przełamaniem przez Niego pieczęci na bramie krainy śmierci. Autor jednak odkrywa wieczny wymiar ludzkiego życia. „Dla nieśmiertelności Bóg stworzył człowieka, uczynił go obrazem swej własnej wieczności”.

Dostrzegając tę prawdę jasno rozróżnia dwie koncepcje ludzkiej egzystencji. Jedna zamknięta w doczesności, ograniczona datą poczęcia i datą śmierci, druga otwarta na wieczność. O mądrości można mówić wyłącznie w tej drugiej koncepcji.

Autor zna, i to dobrze, zasady ludzi lekceważących wieczność. Sprowadza je zasadniczo do trzech.

Pierwsza to rozumienie życia doczesnego jako zabawy, jako pogoni za przyjemnością, za chwilowym szczęściem. W tej koncepcji sens życia sprowadza się do radosnego szaleństwa lub budowania swego świata z tego, co lubię.

Druga zasada to przemoc. Nie można się bawić nie mając na zabawę pieniędzy, przestrzeni, czasu. Trzeba więc robić to kosztem innych. Wszyscy słabi nie wytrzymują tej konkurencji. Przegrywają. Mocni łatwo zdobywają środki potrzebne do ich zabawy, a że to jest za cenę łez słabszych, tego nie biorą pod uwagę. Giną więc nienarodzeni, bo bezbronni, zagrożeni są kalecy, nieuleczalnie chorzy, słabi z powodu starości. Taka jest cena widzenia człowieka jedynie w granicach doczesności.

Trzecia zasada to likwidacja każdego, kto nie pochwala życia rozumianego jako zabawa. Staje się on niebezpieczny, on przeszkadza w zabawie. On się nie chce zgodzić na udział w niej. Ponieważ nie może zejść z pola widzenia, trzeba go zlikwidować. Ta zasada prowadzi do prześladowania ludzi prawych i mądrych.

Ten, kto dostrzegł swą nieśmiertelność, nigdy nie potraktuje życia jako zabawy. Jest ono bardzo poważną podróżą, której celem jest dotarcie pełną niebezpieczeństw drogą do celu. Zabawa w tej drodze to jedynie chwila oddechu. Ona nie może opóźnić wędrówki, winna w niej pomagać. W tej sytuacji sto procent sił, czasu i środków jakimi człowiek dysponuje, musi być poświęcone na wędrówkę, a nie na zabawę.

Człowiek mądry nigdy też nie będzie sięgał po przemoc, by żyć cudzym kosztem. Wie bowiem, że taki czyn jest krokiem wstecz na drodze do wieczności. Uczyni natomiast wszystko, by każdy człowiek mógł przebyć drogę wiodącą do nieśmiertelności. Spotkanie ze słabym jest połączone z mobilizacją sił, by mu pomóc w jego dojrzewaniu do wieczności. Człowiek świadom swej nieśmiertelności nie skrzywdzi nikogo, bo wie, że byłaby to krzywda widoczna w skali wieczności, byłaby to strata nie do odrobienia.

Wreszcie człowiek dostrzegający możliwość życia poza granicą śmierci szuka takich, którzy wędrują obraną przez niego drogą. Szuka człowieka, który nie zgadza się na uczestniczenie w pogoni za zabawą i łatwym urządzeniem doczesności. Potrzebuje towarzysza na swej drodze i cieszy się każdym, którego znajdzie. Długa podróż, przez niebezpieczne tereny, w gronie przyjaciół zmierzających w tym samym kierunku, staje się o wiele łatwiejsza i bezpieczniejsza. Tym bardziej, że ludzie mądrzy muszą się liczyć z ciągłym zagrożeniem ze strony tych, którzy traktują życie jako zabawę i nienawidzą wędrujących do innego celu. To zmaganie stanowi największe zagrożenie na drodze wiodącej do wieczności.

Każdy myślący chrześcijanin winien przynajmniej raz w roku znaleźć nieco czasu na przeczytanie <MI>Księgi Mądrości<D>. Znajdzie w niej doskonały materiał ułatwiający rozumienie życia zarówno tego, które promieniuje blaskiem nieśmiertelności, jak i tego, które czaruje doczesną zabawą. Im wcześniej człowiek odkryje te dwie koncepcje życia, tym lepiej potrafi dni swego pobytu na ziemi wykorzystać.

Ks. Edward Staniek

 

„Wysławiam Ciebie, Panie, boś mnie wybawił... przywróciłeś mnie do życia spośród schodzących do grobu” (Ps 30, 2. 4)

Dwugłos śmierć—życie stanowi główny temat dzisiejszej liturgii słowa.

Bóg, żyjący ze swej istoty, określił samego siebie: „Jestem, który jestem” (Wj 3, 14); tylko On jest sprawcą życia. „Bóg — mówi Księga Mądrości — śmierci nie uczynił i nie cieszy się ze zguby żyjących” (1, 13). Stwarzając człowieka na swój obraz i podobieństwo nie mógł przeznaczyć go do śmierci. Pismo święte mówi o tym jasno: „Bóg dla nieśmiertelności stworzył człowieka — uczynił go obrazem swej własnej wieczności” (Mdr 2, 23). Skąd więc pochodzi smutna rzeczywistość śmierci, której nikt uniknąć nie może? Na pierwszych kartach Biblii jest ukazana jako kara za ‘grzechy (Rdz 3, 19), a dzisiejszy wyjątek z Pisma św. nawiązując do tego pojęcia wyjaśnia: „Śmierć weszła na świat przez zawiść diabła” (Mdr 2, 24), Zły przyprowadzając człowieka do grzechu pociągnął go do śmierci w pełnym tego słowa znaczeniu: śmierci fizycznej i duchowej, czyli wiecznego odłączenia od Boga. I jeśli śmierć ciała — chociaż pozostaje nadal następstwem grzechu — dla sprawiedliwego stanowi przejście do życia wiecznego, to dla grzesznika łączy się ze zgubą wieczną. „Sprawiedliwość nie podlega śmierci” (Mdr 1, 15), twierdzi Pismo święte; nieśmiertelność ma więc zapewnioną ten, kto żyje cnotliwie, według Boga; bezbożni swymi grzechami „ściągają śmierć na siebie” (tamże 16), śmierć wieczną, nieodwracalne odłączenie od Boga, źródła życia.

Jezus, odkupując człowieka z grzechu, odkupił go także od śmierci; przywrócił mu w pełni jego przeznaczenie do życia wiecznego. Ta moc Chrystusa okazała się przez wskrzeszenia, jakich dokonał. Dzisiejsza ewangelia (Mk 5, 21-43) podaje wskrzeszenie córki Jaira. O niej, podobnie jak o Łazarzu, Jezus nie mówi że umarła, lecz że śpi: „Dziecko nie umarło, tylko śpi” (tamże 39); jakby chciał zaznaczyć, że śmierć, jako sen, jest podatna na obudzenie i że dla Niego nie jest trudniej wskrzesić umarłego, niż dla człowieka obudzić tego, kto śpi.

Wskrzeszenia, jakich Jezus dokonał, są niewątpliwie wydarzeniami wyjątkowymi; są zapowiedzią rzeczywistości o wiele większej, która dokona się na końcu czasów dla wszystkich ludzi: zmartwychwstanie ciał. Św. Jan Chryzostom wyjaśniając opowiadanie ewangeliczne mówi: „Chrystus nie wskrzesił twojej córeczki? A wiec wskrzesi ją z bezwzględną pewnością i z większą chwałą. Ta dziewczynka, mimo że została wskrzeszona, umarła ponownie; lecz twoja córka, kiedy zmartwychwstanie, pozostanie na zawsze nieśmiertelna”. Taka jest wiara i pewna nadzieja chrześcijanina i w odniesieniu do siebie samego, i wszystkich jego drogich: „oczekuję wskrzeszenia umarłych i życia wiecznego w przyszłym świecie” (Wierzę). Trzeba umacniać tę wiarę i nadzieję, aby móc patrzeć na własną śmierć i innych okiem chrześcijanina: jako na narodzenie do życia wiecznego i ostateczne spotkanie z Bogiem.

Również miłość powinna przyczyniać się do tego, by człowiek był pogodny wobec śmierci. W drugim czytaniu (2 Kor 8, 7. 9. 13-15) św. Paweł zachęca Koryntian do składania szczodrym sercem datków dla wsparcia ubogich braci z Jerozolimy. Przypominając im, że Jezus „będąc bogaty, dla nas stał się ubogim, aby nas ubóstwem swoim ubogacić” (tamże 9), zachęca ich, aby z własnych zasobów zaspokajali potrzeby innych i „aby ich dostatek przyszedł z pomocą potrzebującym” (tamże 14). Innymi słowy, jałmużna, wspierając nędzę materialną opuszczonych, zmniejsza nędzę moralną posiadających, każdego, kto jej udziela. Miłość, życzliwość, wielkoduszność względem ubogich wyjednuje u Boga przebaczenie grzechów i wzbogaca na żywot wieczny.

  • Przebacz mi, o Panie, zanim stąd odejdę, i nie będzie mnie już więcej, Uwolnij mnie od grzechów, zanim stąd odejdę, abym nie odchodził z grzechami. Przebacz mi, abym był w pokoju z własnym sumieniem, by było wolne od utrapienia i ucisku: ten ucisk bowiem jest karą za mój grzech.
    Przebacz mi, zanim stąd odejdę, abym doznał orzeźwienia i nie przepadł. Jeśli bowiem nie przebaczysz mi udzielając pociechy, odejdę stąd na zatracenie...
    O Panie, pozwoliłeś mi dostrzec tę błogosławioną ziemię, tę błogosławioną ojczyznę, ten dom, w którym święci uczestniczą w życiu wiecznym i w niezmiennej prawdzie; lękam się pójść tam, gdzie nie ma życia, a pragnę być tam, gdzie jesteś Ty, najwyższe Życie...
    Przebacz mi, zanim stąd odejdę, abym doznał orzeźwienia i nie przepadł. Jeśli bowiem nie odpuścisz mi grzechów, odejdę daleko od Ciebie na wieki. A od kogo odejdę daleko na wieki? Od Ciebie, który powiedziałeś: „Jestem, który jestem”, od Ciebie, który powiedziałeś: „Powiedz synom Izraela: Jestem posłał Mnie do was”. Kto odchodzi w kierunku przeciwnym do tego, który naprawdę jest, idzie ku temu, czego nie ma (św. Augustyn).

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny, karmelita bosy
Żyć Bogiem, t. II, str. 331

Do góry

Książka na dziś

Macierzyństwo pełne Boga

Macierzyństwo pełne Boga

MARY PERKINS

Codzienna opieka nad dziećmi skłania mamę czteroletniego Mateusza i półtorarocznego Jasia do zadania sobie pytań bliskich nam wszystkim, na temat roli, jaką Bóg odgrywa w jej macierzyństwie, w życiu jej rodziny i każdego z nas.

Książka do nabycia w Księgarni Mateusza.

2 LIPIEC 2018

Poniedziałek XIII tygodnia okresu zwykłego

wspomnienie dowolne Świętego Bernardyna Realino, prezbitera

Dzisiejsze czytania

(Am 2, 6-10. 13-16)
Tak mówi Pan: "Z powodu trzech występków Izraela i z powodu czterech nie odwrócę tego wyroku, gdyż sprzedają za srebro sprawiedliwego, a ubogiego za parę sandałów; w proch ziemi wdeptują głowy biedaków, i ubogich kierują na bezdroża; ojciec i syn chodzą do tej samej dziewczyny, aby znieważać święte imię moje. Na płaszczach zastawnych wylegują się przy każdym ołtarzu i wino wymuszone grzywną piją w domu swego Boga. Ja to przed nimi zgładziłem Amorytów, którzy byli wysocy jak cedry, a mocni jak dęby. I zniszczyłem owoc ich z góry, a z dołu korzenie. I Ja to wyprowadziłem was z Egiptu, wiodłem przez pustynię przez lat czterdzieści, byście posiedli ziemię Amorytów. Oto Ja zmiażdżę was tak, jak miażdży wóz napełniony snopami. Szybkobiegacz nie będzie miał gdzie uciec, mocarz nie okaże swej siły, a bohater nie ocali życia; łucznik się nie ostoi, szybkonogi nie umknie i jeździec na koniu nie ocali życia; nawet najmężniejszy z bohaterów będzie w tym dniu nagi uciekał" – mówi Pan.

(Ps 50 (49), 16b-17. 18-19. 20-21. 22-23)
REFREN: Zrozumcie prawdę, wy, niepomni Boga

"Czemu wymieniasz moje przykazania
i na ustach masz moje przymierze?
Ty, co nienawidzisz karności,
a słowa moje odrzuciłeś za siebie?

Ty, widząc złodzieja, razem z nim biegniesz
i trzymasz z cudzołożnikami.
W złym celu otwierasz usta,
a język twój knuje podstępy.

Zasiadłszy, przemawiasz przeciw bratu,
znieważasz syna swej matki.
Ty tak postępujesz, a Ja mam milczeć?
Czy myślisz, że jestem podobny do ciebie?
Skarcę ciebie i postawię ci to przed oczy.

Zrozumcie to wy, co zapominacie o Bogu,
a bym was nie porwał, i nikt was nie ocali.
Kto składa dziękczynną ofiarę, ten cześć Mi oddaje,
a tym, którzy postępują uczciwie, ukażę Boże zbawienie".

(Ps 95 (94), 8a. 7d)
Nie zatwardzajcie dzisiaj serc waszych, lecz słuchajcie głosu Pańskiego.

(Mt 8, 18-22)
Gdy Jezus zobaczył tłum dokoła siebie, kazał odpłynąć na drugą stronę. A przystąpił pewien uczony w Piśmie i rzekł do Niego: "Nauczycielu, pójdę za Tobą, dokądkolwiek się udasz". Jezus mu odpowiedział: "Lisy mają nory, a ptaki podniebne – gniazda, lecz Syn Człowieczy nie ma miejsca, gdzie by głowę mógł położyć". Ktoś inny spośród uczniów rzekł do Niego: "Panie, pozwól mi najpierw pójść i pogrzebać mojego ojca". Lecz Jezus mu odpowiedział: "Pójdź za Mną, a zostaw umarłym grzebanie ich umarłych!"

Do góry

Rozważania do czytań

Ewangeliarz OP

Do góry

Oremus

Naśladowanie Chrystusa nie jest łatwe. Nie wystarczy zapał i entuzjazm. Pójść za Chrystusem to znaczy przygotować się na dźwiganie krzyża. Pan Jezus studzi zapał jednego z uczniów, który woła: "Nauczycielu, pójdę za Tobą, dokądkolwiek się udasz". Z drugiej jednak strony od tych, których wybrał, Pan wymaga zdecydowania i konsekwencji: "Pójdź za Mną, a zostaw umarłym grzebanie ich umarłych". Idźmy więc za Chrystusem zdecydowanie i bez ociągania.

Jakub Kruczek OP, "Oremus" czerwiec 2008, s. 130

Święty Bernardyn Realino, prezbiter - urodził się w Carpi koło Ferrary 1 grudnia 1530 r. Po studiach podstawowych udał się na medycynę. Potem rozpoczął naukę prawa, zdobywając doktorat z prawa rzymskiego i cywilnego. Bernardyn został burmistrzem Felizzano, a potem Cassine. Był równocześnie osobistym doradcą namiestnika Neapolu. W Neapolu zetknął się z jezuitami. Pewnej nocy zjawiła mu się Matka Boża z Dzieciątkiem na ręku i poleciła mu, by wstąpił do tej rodziny zakonnej. Złożył więc prośbę o przyjęcie na ręce bezpośredniego następcy św. Ignacego Loyoli, Jakuba Layneza, i w 1564 r. został przyjęty. Miał wtedy 34 lata. Święcenia kapłańskie otrzymał w roku 1567. Został mistrzem nowicjatu i ojcem duchowym młodych adeptów zakonu. W roku 1574 przełożeni wysłali Bernardyna do miasta Lecce, położonego na południowym cyplu Apulii, dla otwarcia tam nowej placówki. Pozostał już tam do końca życia, przez 42 lata, w charakterze rektora, kaznodziei i spowiednika. Bernardyn wyróżniał się pokorą. Bóg obdarzył go darem wysokiej kontemplacji, ekstaz i proroctwa. Kilka razy cieszył się obecnością Najświętszej Maryi Panny. Trzy lata przed śmiercią utracił wzrok. Zmarł 2 lipca 1616 r.

Do góry

 

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny OCD

JESTEM ZAWSZE Z TOBĄ

„Boże, Ty Boże mój... do Ciebie lgnie moja dusza, prawica Twoja mnie wspiera” (Ps 63, 2. 9)

„Chodź przede Mną i bądź doskonały” (Rdz 17, 7), mówi Pan. A Psalmista odpowiada: „Ja zawsze będę z Tobą: Tyś ujął moją prawicę” (Ps 73, 23). Postawić się w obecności Boga i pozostawać z Nim w czasie modlitwy jest stosunkowo łatwo, lecz trudno zawsze w niej trwać. Zdarza się istotnie, że gdy powracamy do własnych zajęć, świadomość obecności Boga, ożywiona w czasie modlitwy, z wolna słabnie i chrześcijanin zachowuje się tak, jakby Bóg nie był już obecny, jakby nie był z nim i w nim. Św. Teresa od Jezusa pisze: „Powinniśmy w samych nawet zatrudnieniach zewnętrznych usiłować choć chwilami wejść w siebie, co samo już jest wielkim pożytkiem, i wspominać na obecność tego Gościa, który przebywa we wnętrzu naszym” (Dr. d. 29, 5). Wystarczy szybki wewnętrzny zwrot umysłu, woli, serca; by stanąć w obecności Boga i nawiązać z Nim łączność. Możliwe jest to nie tylko dla tego, kto żyje w samotności, lecz także dla tego, kogo pochłaniają najrozmaitsze sprawy, ciągła styczność z ludźmi i rzeczami; chociaż wówczas potrzeba na to większego wysiłku. Owszem, Święta zwraca się właśnie do tego, kto znajduje się w takich warunkach, i mówi: „Gdy mówi, niech pomni, że ma z kim rozmawiać [czyli z Bogiem] we własnym wnętrzu swoim; gdy słucha, niech pomni, że naprzód słuchać ma głosu Boga, który jest tuż przy nim i mówi do niego. I jeśli chce, stwierdzi, że może się nigdy nie odłączać od tego Bożego towarzystwa... Jeśli może, niech o tym często każdego dnia wspomina lub przynajmniej od czasu do czasu” (tamże 7). Im chrześcijanin pilniej i częściej będzie się w tym ćwiczył, tym lepiej nauczy się chodzić w obecności Boga i żyć z Nim,

Sposób ten można zastosować także do obecności Boga w bliźnim. Jeśli Bóg — niestety — nie zawsze i nie we wszystkich obecny jest przez łaskę, jest jednak przez swą istotę, jako Stworzyciel i zachowawca ich bytu. Myśl ta pomaga uznać i uwielbiać obecność Boga w każdym człowieku i obcować z nim nie tylko ze względu na obowiązki zawodowe lub społeczne, lecz także i przede wszystkim ze względu na cześć i uznawanie Boga obecnego w tym człowieku. Wymaga to dobrej woli i wytrwałości stosowania, aby nie dać pochłonąć się działalności zewnętrznej; lecz kto potrafi wytrwać z miłością, wkrótce zakosztuje owoców tego i będzie mógł powiedzieć z Psalmistą: „Panie, ja zawsze jestem z Tobą” (Ps 73, 23).

  • O Boże, Ty jesteś nieustannie obecny przy mnie z całą swoją miłością, z całą czułością i z boską swoją mocą, a ja tego nie wiedziałam! Ja, która się lękam pozostawać sama, nie jestem nigdy sama. Twoja wszechmoc i Twoja miłość, o mój Boże, opiekują się mną, chronią mnie nieustannie z całą delikatnością. Ty miłujesz mnie miłością, która się udziela i zniża do istoty umiłowanej, by ją pociągnąć do siebie, zachować od wszelkiego zła i napełnić swoimi dobrami.
    Jak wielka to niedelikatność i słabość wątpić o takiej miłości z powodu własnych trosk, a równocześnie co za śmiałość! O Boże, umocnij mnie przeciw mojej słabości! (Bł. M. Teresa de Soubiran).
  • To do nas wszystkich, Boże mój, mówisz jak do Abrahama: „Chodź przede Mną i bądź doskonały”. Trwać w Twojej obecności to jest środek i przyczyna; być doskonałym to jest wynik, skutek, cel.
    „Bądźcie doskonałymi, jak Ojciec wasz niebieski jest doskonały”. Nakazujesz nam być doskonałymi i równocześnie ukazujesz nam środek, aby się nimi stać. Ten środek to trwanie nieustanne w Twojej obecności... Kiedy się żyje pod okiem tego, kogo się miłuje, czy można postępować inaczej, jak dążyć wszystkimi siłami swego jestestwa, aby się Mu we wszystkim podobać?...
    W każdej chwili naszego życia jesteśmy pod Twoim wejrzeniem, o Boże mój., o wiele bliżsi, o wiele ściślej złączeni, niż moglibyśmy być z jakąkolwiek istotą ludzką podczas najpoufniejszej rozmowy... Ty nie tylko jesteś blisko nas, ale jesteś przy nas i w nas; ogarniasz nas i napełniasz; Ty nie tylko znasz nasze słowa i nasze czyny, lecz także nasze myśli najskrytsze, nawet przelotne... O Boże mój, spraw, abym pamiętał bez przerwy o tej błogosławionej prawdzie. Jeśli tylko jedna chwila towarzystwa osoby kochanej wydaje się tak słodka, cenniejsza od całej ziemi... to jaka jest nasza nieskończona szczęśliwość, gdy w każdej chwili naszego życia zażywamy Twojej obecności?
    O Boże mój, daj mi odczuć tę obecność, spraw, abym w niej rozkoszował się, myślał o niej nieustannie i dzięki niej stał się doskonały! (Ch. de Foucauld).

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny, karmelita bosy
Żyć Bogiem, t. II, str. 338

Do góry

Książka na dziś

Razem odkrywamy Boga. Jak przekazywać wiarę dzieciom

Razem odkrywamy Boga. Jak przekazywać wiarę dzieciom

GREG I LISA POPCAK

Czy ktoś da nam gwarancję, że nasze dzieci, gdy dorosną, nie porzucą Boga, a przeciwnie – relacja z Nim będzie dla nich priorytetowa? Oczywiście nie, jednak Gregory Popcak i jego żona Lisa, dysponujący ogromną wiedzą i doświadczeniem doradców rodzinnych, sprawdzili na własnym przykładzie sposoby, które mogą zwiększyć na to szanse.

Książka do nabycia w Księgarni Mateusza.

3 LIPCA 2018

Wtorek XIII tygodnia okresu zwykłego

Święto św. Tomasza, apostoła

Dzisiejsze czytania

(Ef 2,19-22)
Bracia: Nie jesteście już obcymi i przychodniami, ale jesteście współobywatelami świętych i domownikami Boga, zbudowani na fundamencie apostołów i proroków, gdzie kamieniem węgielnym jest sam Chrystus Jezus. W Nim zespalana cała budowla rośnie na świętą w Panu świątynię, w Nim i wy także wznosicie się we wspólnym budowaniu, by stanowić mieszkanie Boga przez Ducha.

(Ps 117, 1-2)
REFREN: Idźcie i głoście światu Ewangelię

Chwalcie Pana, wszystkie narody,
wysławiajcie Go, wszystkie ludy,
bo potężna nad nami Jego łaska,
a wierność Pana trwa na wieki

(J 20,29)
Uwierzyłeś Tomaszu, bo Mnie ujrzałeś. Błogosławieni, którzy nie widzieli, a uwierzyli.

(J 20,24-29)
Tomasz, jeden z Dwunastu, zwany Didymos, nie był razem z nimi, kiedy przyszedł Jezus. Inni więc uczniowie mówili do niego: „Widzieliśmy Pana”. Ale on rzekł do nich: „Jeżeli na rękach Jego nie zobaczę śladu gwoździ i nie włożę palca mego w miejsce gwoździ, i nie włożę ręki mojej do boku Jego, nie uwierzę”. A po ośmiu dniach, kiedy uczniowie Jego byli znowu wewnątrz domu i Tomasz z nimi, Jezus przyszedł mimo drzwi zamkniętych, stanął pośrodku i rzekł: „Pokój wam!” Następnie rzekł do Tomasza: „Podnieś tutaj swój palec i zobacz moje ręce. Podnieś rękę i włóż ją do mego boku, i nie bądź niedowiarkiem, lecz wierzącym”. Tomasz Mu odpowiedział: „Pan mój i Bóg mój!” Powiedział mu Jezus: „Uwierzyłeś dlatego, ponieważ Mnie ujrzałeś. Błogosławieni, którzy nie widzieli, a uwierzyli”.

Do góry

Rozważania do czytań

Ewangeliarz OP

Do góry

Oremus

To właśnie oznacza nawrócenie: z obcych stajemy się domownikami Boga. Jako jeden Kościół, stanowimy wspólnotę braci i sióstr; dziedziców Apostołów i Proroków. Apostoł Tomasz prowadzi nas dzisiaj od zwątpienia i niepewności do wyznania wiary w Zmartwychwstałego. Jeśli z wiarą rozpoznamy naszego Pana i Boga w Tym, który przychodzi w swoim słowie oraz w swoim Ciele i Krwi, z miłości dla Niego będziemy gotowi odmieniać nasze życie.

ks. Jarosław Januszewski, "Oremus" lipiec 2006, s. 14-15

Do góry

 

WYTRWALI W MODLITWIE

„Dusza moja pożąda Ciebie w nocy, duch mój poszukuje Cię rankiem” (Iz 26, 9)

„Czuwajcie... i módlcie się w każdym czasie” (Łk 21, 36). „Trwajcie na modlitwie, czuwając na niej wśród dziękczynienia” (Kol 4, 2). „Spotkało kogoś z was nieszczęście? Niech się modli. Jest ktoś radośnie usposobiony? Niech śpiewa hymny” (Jk 5, 13). Pismo święte, tak Starego jak i Nowego Testamentu, obfituje w podobne wezwania do ciągłej modlitwy. A jasne jest, że są one przeznaczone nie tylko dla pustelników czy mnichów lub osób żyjących w klauzurze, lecz dla wszystkich ludzi. Dla tego, kto posiada żywą wiarę, modlitwa jest oddechem duszy, jest jego normalną atmosferą, bez której nie może żyć, tak jak ciało nie może żyć bez powietrza. Lecz podobnie jak nie można myśleć stale o Bogu, tak też nie można odmawiać nieustannie długich modlitw. „Jest to raczej sprawa westchnień niż «mówienia»”, zaznacza bardzo dosadnie św. Augustyn; podaje on, że mnisi w Egipcie odprawiali „bardzo częste modlitwy, lecz bardzo krótkie, jakby szybkie strzały, aby czujna uwaga, tak bardzo potrzebna temu, kto się modli, nie rozproszyła się wskutek zbyt długiego ich trwania”. Innymi słowy, chodzi tutaj o częste stosowanie krótkich westchnień lub aktów strzelistych wypowiadanych raczej sercem niż usty, które dzięki temu, że są krótkie i spontaniczne, nie męczą duszy, dzięki zaś częstemu powtarzaniu i natężeniu bardzo skutecznie zwiększają miłość, i utrzymują łączność z Bogiem. Właśnie w tym znaczeniu Sobór Watykański II mówi, że chcąc rozwinąć bardziej miłość, „każdy wierny winien... praktykować ustawicznie modlitwę” (KK 42), i poleca członkom instytutów doskonałości pielęgnować „z niezwykłą pilnością ducha modlitwy” (DZ 6); tę samą zachętę kieruje do kleryków i kapłanów, aby „byli wytrwali w modlitwie, pałający miłością... wszystko czyniący ku chwale i czci Bożej” (KK 41), Jeśli jest prawdą, że na to, aby utrzymać się w zjednoczeniu z Bogiem, wystarcza samo pragnienie (wirtualne), jest również prawdą, biorąc pod uwagę słabość ludzką, że chcąc utrzymać takie pragnienie żywe i skuteczne, należy od czasu do czasu wzbudzać wyraźne akty, które równocześnie pełnią rolę wezwania, sprawdzianu i pobudki. „Kieruj zwykle uczucie do Boga, a duch twój rozpłomieni się w Bogu” (J. K.: Z. 1).

  • O Boże mój, dusza moja omdlewa z pragnienia, by zjednoczyć i głęboko połączyć się z Tobą słodkim i świętym węzłem nierozerwalnej miłości! Czego mam szukać w niebie? Czego mam pragnąć na ziemi? Boga mojego serca, Boga, który będzie moim dziedzictwem na wieki! Och, kiedyż przeminie dla mnie całkowicie gwar świata? Kiedyż wreszcie uwolnię się od więzów, trosk i zmiennych kolei świata? Kiedy zakończy się moja pielgrzymka, smutne więzienie na tym miejscu wygnania? Kiedy ujrzę zanikający cień śmierci i wschodzący brzask wiecznej światłości? Kiedy będę wolny od ciężaru tego ciała, kiedy będę radował się Tobą i chwalił Cię wiecznie i bez przeszkód, razem z Twoimi Świętymi? O Boże mój, miłości moja, moje jedyne pragnienie, moje jedyne dobro! (Bł. Ludwik Blozjusz).
  • Każde moje pragnienie jest znane Tobie, o Panie, nie ludziom, którzy nie mogą widzieć serca, lecz Tobie...
    Spraw, aby moje pragnienie było zawsze przed Tobą, a Ty, o Ojcze, który widzisz w skrytości, wysłuchasz je. Moje pragnienie jest moją modlitwą; jeśli pragnienie trwa, trwa i modlitwa... Może bez przerwy zginamy kolana, upadamy na twarze lub wznosimy ręce, by wypełnić nakaz: módlcie się nieustannie?... Daj mi zrozumieć, Panie, że istnieje inna modlitwa wewnętrzna, która nie zna przerwy: pragnienie...
    Spraw, abym nigdy nie przestał pragnąć, abym nie ustał nigdy modlić się... Przed Tobą jest każde moje pragnienie. A jeśli przed Tobą jest pragnienie, czyż nie będzie przed Tobą także moje westchnienie? Jak mogłoby ono nie być, skoro westchnienie jest głosem pragnienia?...
    Jeśli w sercu żyje pragnienie, żyje również westchnienie; nie zawsze dociera ono do uszu ludzi, lecz nigdy, o Boże, nie pozostaje daleko od Twoich uszu (św. Augustyn).

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny, karmelita bosy
Żyć Bogiem, t. II, str. 341

Do góry

Książka na dziś

Opcja Benedykta. Jak przetrwać czas neopogaństwa

Opcja Benedykta. Jak przetrwać czas neopogaństwa

ROD DREHER

Opcja Benedykta jest opowiedzeniem się za tym, aby Kościół był taki, jaki miał być od samego początku.Jest to wybór, przed którym stają wszyscy wierzący chrześcijanie w obecnych postchrześcijańskich, neopogańskich czasach: czy nasze życie będzie nadal wyglądało tak, jakby nic się nie stało, czy też przyjmiemy, że jesteśmy wygnańcami w Babilonie i wejdziemy na drogę życia...

Książka do nabycia w Księgarni Mateusza.

4 LIPIEC 2018

Środa XIII tygodnia okresu zwykłego

wspomnienie dowolne Błogosławionego Piotra Jerzego Frassatiego, tercjarza

Dzisiejsze czytania

(Am 5,14-15.21-24)
Szukajcie dobra, a nie zła, abyście żyli. Wtedy Pan Bóg Zastępów będzie z wami, tak jak to mówicie. Miejcie w nienawiści zło, a miłujcie dobro! Wymierzajcie wyroki sprawiedliwie! Może ulituje się Pan Bóg Zastępów nad Resztą pokolenia Józefa. „Nienawidzę, brzydzę się waszymi świętami. Nie będę miał upodobania w waszych uroczystych zebraniach. Bo kiedy składacie Mi całopalenia i wasze ofiary, nie znoszę tego, a na ofiary pojednania z tucznych wołów nie chcę patrzeć. Idź precz ode Mnie ze zgiełkiem pieśni twoich, i dźwięku twoich harf nie chcę słyszeć. Sprawiedliwość wystąpi z brzegów jak woda i prawość jak potok nie wysychający wyleje”.

(Ps 50 (49), 7-8. 9-10. 11-12. 16b-17)
REFREN: Temu, kto prawy, ukażę zbawienie

„Posłuchaj, mój ludu, bo będę przemawiał
i będę świadczył przeciw tobie, Izraelu.
Ja jestem Bogiem, twoim Bogiem.
Nie oskarżam cię za twe ofiary,
bo twe całopalenia zawsze są przede Mną.

Nie przyjmę z twego domu cielca
ani kozłów ze stad twoich.
Bo do Mnie należy cała zwierzyna w lasach,
tysiące zwierząt na moich górach.

Znam wszystkie ptaki na niebie,
moim jest wszystko, co porusza się po polach.
Gdybym był głodny, nie mówiłbym ci o tym,
bo do Mnie świat należy i wszystko, co go napełnia.

Czemu wymieniasz moje przykazania
i na ustach masz moje przymierze?
Ty, co nienawidzisz karności,
a słowa moje odrzuciłeś za siebie?”

(Jk 1, 18)
Ze swej woli zrodził nas Ojciec przez słowo prawdy, byśmy byli jakby pierwocinami Jego stworzeń.

(Mt 8,28-34)
Gdy Jezus przybył na drugi brzeg do kraju Gadareńczyków, wybiegli Mu naprzeciw dwaj opętani, którzy wyszli z grobów, bardzo dzicy, tak że nikt nie mógł przejść tą drogą. Zaczęli krzyczeć: „Czego chcesz od nas, Jezusie, Synu Boży? Przyszedłeś tu przed czasem dręczyć nas?” A opodal nich pasła się duża trzoda świń. Złe duchy prosiły Go: „Jeżeli nas wyrzucasz, to poślij nas w tę trzodę świń”. Rzekł do nich: „Idźcie”. Wyszły więc i weszły w świnie. I naraz cała trzoda ruszyła pędem po urwistym zboczu do jeziora i zginęła w falach. Pasterze zaś uciekli i przyszedłszy do miasta rozpowiedzieli wszystko, a także zdarzenie z opętanymi. Wtedy całe miasto wyszło na spotkanie Jezusa; a gdy Go ujrzeli, prosili, żeby odszedł z ich granic.

Do góry

Rozważania do czytań

Ewangeliarz OP

Do góry

Oremus

W dzisiejszej Ewangelii obserwujemy zadziwiającą zbieżność między wołaniem opętanych a zachowaniem mieszkańców kraju Gadareńczyków: zarówno ci pierwsi, jak i drudzy nie chcą mieć z Jezusem nic wspólnego. Choć jak mówi Ewangelista całe miasto wyszło Mu na spotkanie, to jednak wcale nie po to, aby Go przyjąć. Gromadząc się na Eucharystii, pragniemy, by nasze spotkanie z Jezusem nie było tylko pozorne. Z wiarą przyjęta Komunia święta sprawia, że wspólnie z Nim szukamy dobra, a nie zła.

ks. Jarosław Januszewski, "Oremus" lipiec 2006, s. 22

Błogosławiony Piotr Jerzy Frassati, tercjarz - urodził się 6 kwietnia 1901 roku w Turynie. Jego ojciec, Alfredo Frassati, był założycielem i właścicielem dziennika La Stampa,senatorem. Już jako uczeń Piotr Jerzy należał do wielu szkolnych stowarzyszeń religijnych, m.in. do Sodalicji Mariańskiej, do Koła Różańcowego, Apostolstwa Modlitwy, Stowarzyszenia Najświętszego Sakramentu. Codziennie uczestniczył we Mszy świętej i przyjmował Komunię świętą. 28 maja 1922 r. - myśląc o apostolstwie wśród górników - został tercjarzem Zakonu Dominikańskiego. Akcja Katolicka była dla niego prawdziwą szkołą formacji chrześcijańskiej i polem dla apostolatu. Był człowiekiem ascezy i modlitwy, w której osiągnął wysoki stopień doskonałości. Jego zaangażowanie społeczne i polityczne opierało się na zasadach wiary; był zdecydowanym przeciwnikiem rodzącego się wówczas faszyzmu. Umarł nagle, w wieku 24 lat, 4 lipca 1925 roku, krótko przed ukończeniem studiów, na skutek infekcji chorobą Heinego-Medina. Pogrzeb Frassatiego ujawnił jego popularność w Turynie, zwłaszcza wśród ubogich. Św. Jan Paweł II wyniósł go na ołtarze 20 maja 1990 r.

Do góry

 

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny OCD

NA ROZMOWIE Z OJCEM

Panie stawiam sobie zawsze Ciebie przed oczy, Ty mi ukażesz ścieżkę życia (Ps 16, 8. 11)

Całe życie chrześcijanina powinno zamknąć się w dialogu z Bogiem, co więcej, winno samo stać się dialogiem. „Wierny jest Bóg — mówi św. Paweł — który powołał nas do wspólnoty z Synem swoim Jezusem Chrystusem, Panem naszym!” (1 Kor 1, 9). Dzięki tej wierności nie przestaje nawiązywać dialogu z człowiekiem, aby człowiek mógł naprawdę żyć w łączności z Nim. Inicjatywa pochodzi zawsze od Niego: to On wzywa. Bóg jest dobrym pasterzem, zna swoje owce, każdą z osobna, i woła je po imieniu (J 10, 3). Odpowiedź stanowią nie tyle słowa, ile raczej czyny, to jest przyjęcie całym życiem tego, co Bóg mówi, ukazuje, żąda lub też ofiaruje i udziela. Bogaty młodzieniec, który nie przyjął wezwania Jezusa i odszedł do swoich bogactw, zerwał dialog z Mistrzem (Mk 10, 17-22). Przeciwnie Zacheusz, przyjmując z radością słowo Pana i natychmiast schodząc z drzewa, by Go przyjąć w swoim domu, natychmiast nawiązał z Nim dialog (Łk 19, 1-10).

Dialog miły Bogu nie składa się z samych słów, lecz wyraża szczerą przyjaźń. „Wy jesteście przyjaciółmi moimi, jeżeli czynicie to, co wam przykazuję” (J 15, 14). Dobrze jest odnawiać wśród zajęć akty miłości i ofiary, lecz trzeba, aby czyny potwierdzały to, co usta wymawiają. Nie należy jednak sądzić, że się osiągnęło miłość doskonałą mówiąc Bogu, że się Go miłuje, choć i to jest środkiem, aby pobudzić się do miłości i utrzymać w zjednoczeniu z Nim. Trzeba jednak, aby dialog stawał się stopniowo prawdziwym wyrazem życia. Sobór Watykański II zwracając się do laików słusznie mówi: „Przy należytym spełnianiu świeckich zajęć wśród zwyczajnych warunków życiowych niech nie oddzielają swego życia od łączności z Chrystusem, ale umacniają się w niej, wykonując swą pracę według woli Bożej” (DA 4). Bóg rozpoczął dialog z człowiekiem objawiając mu swoją miłość czynami: stworzeniem, odkupieniem, ofiarowaniem swej przyjaźni; człowiek powinien odpowiedzieć w tym samym stylu: mówić Bogu, że Go miłuje nie tylko słowami, lecz o wiele więcej życiem.

  • Będę słuchał, co we mnie będzie mówił Pan Bóg”. Błogosławiona dusza, która słucha Cię, o Panie, kiedy mówisz w jej wnętrzu, i z ust Twoich otrzymuje słowa pociechy! Błogosławione uszy, które uchwycą szept Bożego tchnienia, a na podszepty tego świata wcale nie zważają! Błogosławione uszy, które słuchają głosu nie z zewnątrz brzmiącego, lecz Prawdy, co wewnątrz uczy! Błogosławione oczy zamknięte dla rzeczy zewnętrznych, a wpatrzone w świat wewnętrzny! Błogosławieni ci, co wnikają w życie wewnętrzne i usiłują przygotować się przez codzienne ćwiczenia pobożne do coraz doskonalszego ogarnięcia tajemnic niebieskich! (O naśladowaniu Chrystusa III, 1, 1).
  • Całe moje życie niech będzie Twoim, o Panie: oddaję Ci szczerze całego siebie. Cały mój duch, całe serce i ciało, całe moje życie niech żyje dla Ciebie, Życie moje, ponieważ uwolniłeś mnie całego, byś mógł mnie posiąść całego, odnowiłeś mnie całego, byś mnie miał całego.
    Będę Cię więc miłował, o Panie, moja mocy, będę Cię miłował, niewysłowiona moja radości, całe moje życie będzie żyło nie dla mnie, lecz dla Ciebie; ginęło ono w swej nędzy, a zmartwychwstało dzięki Twemu miłosierdziu, o Boże najlitościwszy, tak rozrzutny w swoich darach względem tych, którzy kochają Twoje imię. Dlatego, Panie Boże mój, uświęcicielu mój, rozkazałeś mi w swoim prawie, abym miłował Cię całym sercem, całą duszą, ze wszystkich myśli, ze wszystkich sił aż po głębokości mojego serca, każdej godziny i każdej chwili, w której korzystam z darów twojego miłosierdzia...
    Ponieważ nie ma godziny ani chwili w całym moim życiu, byś mnie nie podtrzymywał swoimi dobrodziejstwami, więc nie powinno być ani jednej chwili, w której bym nie miał przed oczyma i w swej pamięci Ciebie i nie miłował Cię ze wszystkich moich sił. Lecz nie jestem do tego zdolny, jeśli Ty mnie nie wspomożesz, bo Twoim jest każdy dar dobry, a każdy dar doskonały zstępuje od Ojca światłości, u którego nie ma przemiany ani cienia zmienności. Istotnie, kochać Cię, o Panie, to nie zależy od tego, kto chce, ani od tego, kto się trudzi, lecz od Tych, którym Ty okazujesz miłosierdzie. Twoim jest ten dar, Panie, bo wszelkie dobro pochodzi od Ciebie. Nakazujesz mi miłować Cię: daj to, co rozkazujesz, i rozkaż to, co chcesz (Pseudo-Augustyn).

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny, karmelita bosy
Żyć Bogiem, t. II, str. 345

Do góry

Książka na dziś

Krótka opowieść o Antychryście

Krótka opowieść o Antychryście

WŁODZIMIERZ SOŁOWJOW

Zdumiewający tekst autora sprzed ponad stu lat, który trafnie przewidział przemiany polityczne, duchowe i cywilizacyjne, jakie rzeczywiście nastąpiły w XX i na początku XXI wieku! Sołowjow określa wiek XX jako epokę ostatnich wielkich wojen". Traumatyczne doświadczenia XX stulecia mobilizują państwa do skutecznego zapobiegania konfliktom w przyszłości poprzez zjednoczenie sił" wszystkich Europejczyków.

Książka do nabycia w Księgarni Mateusza.

5 LIPCA 2018

Czwartek XIII tygodnia okresu zwykłego

wspomnienie dowolne Świętego Atanazego z góry Athos, opata

Dzisiejsze czytania

(Am 7,10-17)
Amazjasz, kapłan z Betel, posłał do Jeroboama, króla izraelskiego, aby mu powiedzieć: „Spiskuje przeciw tobie Amos pośród domu Izraela. Nie może ziemia znieść wszystkich mów jego, gdyż tak rzekł Amos: "Od miecza umrze Jeroboam i Izrael będzie uprowadzony ze swojej ziemi”. I rzekł Amazjasz do Amosa: „Widzący", idź, uciekaj sobie do ziemi Judy. I tam jedz chleb, i tam prorokuj. A w Betel więcej nie prorokuj, bo jest ono królewską świątynią i królewską budowlą”. I odpowiedział Amos Amazjaszowi: „Nie jestem ja prorokiem ani nie jestem uczniem proroków, gdyż jestem pasterzem i tym, który nacina sykomory. Od trzody bowiem wziął mnie Pan i Pan rzekł do mnie: "Idź, prorokuj do narodu mego izraelskiego". I teraz słuchaj słowa Pana. Tyś mówił: "Nie prorokuj przeciwko Izraelowi ani nie przepowiadaj przeciwko domowi Izaaka". Dlatego tak rzekł Pan: "Żona twoja będzie nierządnicą w mieście. Synowie zaś i córki twoje od miecza poginą. Ziemię twoją sznurem podzielą. Ty umrzesz na ziemi nieczystej, a Izrael zostanie ze swej ziemi uprowadzony”.

(Ps 19 (18), 8-9. 10-11)
REFREN: Prawe i słuszne wszystkie sądy Pańskie

Prawo Pańskie jest doskonałe i pokrzepia duszę,
świadectwo Pana niezawodne, uczy prostaczka mądrości.
Jego słuszne nakazy radują serce,
jaśnieje przykazanie Pana i olśniewa oczy.

Bojaźń Pana jest szczera i trwa na wieki,
sądy Pana prawdziwe, a wszystkie razem słuszne,
cenniejsze nad złoto, nad złoto najczystsze,
słodsze od miodu płynącego z plastra.

(2 Kor 5,19)
W Chrystusie Bóg pojednał świat ze sobą, nam zaś przekazał słowo jednania.

(Mt 9,1-8)
Jezus wsiadł do łodzi, przeprawił się z powrotem i przyszedł do swego miasta. I oto przynieśli Mu paralityka, leżącego na łożu. Jezus, widząc ich wiarę, rzekł do paralityka: „Ufaj, synu, odpuszczają ci się twoje grzechy”. Na to pomyśleli sobie niektórzy z uczonych w Piśmie: „On bluźni”. A Jezus, znając ich myśli, rzekł: „Dlaczego złe myśli nurtują w waszych sercach? Cóż bowiem jest łatwiej powiedzieć: "Odpuszczają ci się twoje grzechy", czy też powiedzieć: "Wstań i chodź" ? Otóż żebyście wiedzieli, iż Syn Człowieczy ma na ziemi władzę odpuszczania grzechów”, rzekł do paralityka: „Wstań, weź swoje łoże i idź do domu”. On wstał i poszedł do domu. A tłumy ogarnął lęk na ten widok i wielbiły Boga, który takiej mocy udzielił ludziom

Do góry

Rozważania do czytań

Ewangeliarz OP

Do góry

Oremus

Znamienne w dzisiejszej Ewangelii jest to, że Jezus uzdrawia paralityka przez wzgląd na wiarę tych, którzy go przynieśli. Jakże wielu jest tych, którzy obawiają się wstać i pozostawić łoże swoich przyzwyczajeń, nałogów, zranień, udręk, grzechu, nie widząc nawet cienia szansy na poprawę, nie wierząc, że można uleczyć ich głębokie rany. Właśnie do takich ludzi, znękanych i udręczonych, Jezus posyła swoich uczniów, aby z wiarą ich do Niego przynieśli. Dopóki jesteśmy w drodze, bądźmy tymi, którzy pomagają zanosić innych do Jezusa, ale może jeszcze częściej sami pozwalajmy, aby nas do Niego zaniesiono.

Joanna Woroniecka-Gucza, "Oremus" lipiec 2007, s. 21

Święty Atanazy z góry Athos, opat - urodził się około 920 r. w Trebizondzie w Kapadocji. Wcześnie stracił rodziców i wychowywany był przez dobrych ludzi. Prawdopodobnie studiował w Konstantynopolu. Przebywał w klasztorze Kyminas w Bitynii, gdzie złożył śluby, przyjmując imię Atanazy. Kiedy chciano go obrać opatem, uciekł na Athos, gdzie wiódł życie pustelnika. Post, modlitwa i przepisywanie ksiąg wypełniały jego dni. Cesarz Nicefor Fokas, jego przyjaciel z czasów szkolnych, przymusił go do przyjęcia poważnej sumy na wybudowanie klasztoru. Prace podjęte w 963 r. stały się początkiem Wielkiej Ławry. Inicjatywa ta wywołała jednak zdecydowany sprzeciw mieszkających tam pustelników. Dwukrotnie Atanazy musiał ratować się ucieczką. Po powrocie na Świętą Górę ułożył dla swojej wspólnoty regułę, nakazując mnichom życie oparte na modlitwie i pracy na roli. Atanazy Atonita wiódł życie ascetyczne, przypisywano mu zdolność czynienia cudów i jasnowidzenia. Miał mieć objawienia. Zginął w 1003 r. (lub w 1000 r.), przywalony kopułą podczas budowania kościoła. Od razu uznany został za świętego.

Do góry

 

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny OCD

SŁUCHAJCIE GŁOSU PANA

Błogosławiony człowiek, który Cię słucha, o Panie, i co dzień u drzwi Twoich czeka (Prz 8, 34)

Chrystus, Słowo Ojca, nie tylko jest przedmiotem naszego słuchania, lecz On sam słucha Ojca, a więc jest wzorem dla naszego słuchania. „Ja mówię wobec świata — powiedział Jezus — to, co usłyszałem od Niego... to mówię, czego Mnie Ojciec nauczył” (J 8, 26, 28). Jezus jest Słowem Ojca i mówi je do świata, ponieważ posiada w sobie całą mądrość Ojca, słucha Go bowiem nieustannie i przekazuje to, co od Niego słyszy. Jezus słucha Ojca doskonale, to jedyny Człowiek, który Go słucha jak trzeba. Chrześcijanin, naśladując Chrystusa, powinien nieustannie słuchać, aby Bóg mógł go pouczać. Powiedział to Jezus: „Wszyscy będą uczniami Boga” (J 6, 45); oznacza to, że nauczanie Boże dotyczy wszystkich ludzi. Słowo Boga winno ich dosięgnąć, oświecić, prowadzić, kształtować. Oni zaś winni być uczniami uważnymi, pojętnymi, uległymi, ochotnymi. Chrystus, żyjąc i rozmawiając z ludźmi, nie przestaje słuchać Ojca, ucząc, że słuchanie ma być nieustanne.

Również w czasie zajęć i służby braciom potrzeba czujnej uwagi ducha, który potrafi uchwycić głos Boga. Świat jest pełen Jego głosu. Kiedy ludzie, okoliczności, codzienne obowiązki wymagają służby, oddania się, ofiary, to wymaga ich Bóg. Kiedy osoby lub wydarzenia wystawiają na ciężkie próby czyjąś cnotę, to zawsze Bóg pragnie ją wypróbować. Kiedy Kościół, papież, hierarchia czy przełożeni mówią, to mówi Bóg. Kto ich słucha, słucha Boga (Łk 10,16). Kiedy ktoś czuje się wewnętrznie pobudzonym do dobrego, do przebaczania, do zapomnienia o sobie, do oddania się innym lub do większego skupienia i ściślejszego zjednoczenia z Bogiem, to także mówi Bóg. Ile razy jednak głos Boga pada w próżnię! „Mimo że mówiłem do was... nie usłuchaliście, a gdy wolałem, nie odpowiedzieliście” (Jr 7, 13). Głos wszechmocnego Boga nigdy nie ginie: dokonuje zawsze tego, co chce. Lecz giną ludzie, którzy Go nie słuchają: nikt kto nie wychodzi ponad przeciętność, nie przyjmuje Go w pełni. „Błogosławiony ten, kto Mnie słucha — mówi Pan, kto co dzień u drzwi moich czeka... kto Mnie znajdzie, ten znajdzie życie” (Prz 8, 34-35).

  • Mów, Panie, bo słucha sługa Twój. Jestem Twym sługą, poucz mię, żebym poznał Twe wskazania. Nakłoń serce moje ku słowom ust Twoich, niech mowa Twoja spłynie jak rosa.
    Mówili kiedyś synowie Izraela do Mojżesza: mów do nas, a słuchać będziemy; niech nie mówi do nas Pan, byśmy przypadkiem nie poumierali. Nie tak, Panie, nie tak proszę, ale raczej z Samuelem prorokiem pokornie i usilnie błagam: mów, Panie, bo słucha sługa Twój. Niech nie mówi do mnie Mojżesz lub którykolwiek z proroków, ale Ty raczej mów, Panie i Boże, któryś natchnął i oświecił wszystkich proroków; bo Ty sam bez nich możesz mnie doskonale napełnić swym Duchem, oni zaś bez Ciebie niczego nie dokażą.
    Prorocy mogą wprawdzie wypowiadać słowa, ale ducha nie dają. Pięknie mówią, lecz jeżeli Ty milczysz, serca nie zapalają. Pisma podają, ale Ty odkrywasz ich znaczenie. Głoszą tajemnice, lecz Ty dajesz klucz do zrozumienia zagadek. Ogłaszają przykazania, ale Ty pomagasz do ich spełnienia. Drogę wskazują, lecz Ty dajesz moc, żeby iść po niej. Oni tylko na zewnątrz działają, ale Ty umysł pouczasz i oświecasz. Oni z wierzchu skrapiają, lecz Ty udzielasz płodności. Oni wołają słowy, ale Ty słuchającemu dajesz zrozumienie...
    Mów więc, Panie, bo słucha sługa Twój; masz bowiem słowa żywota wiecznego (O naśladowaniu Chrystusa III, 2, 1-3).
  • W Tobie, o Jezu, i w Ojcu Twoim jest tylko jeden Duch, jeden sposób myślenia i działania, ten sam Duch, który działa zawsze w jedności z Ojcem i Synem; więc słuchając Ciebie, słucham Ojca... Widząc, jak działasz, widzę jedynie czynności Ojca, ponieważ Syn niczego nie czyni od siebie, a Ojciec sam czyni swoje dzieła. Jak piękna harmonia i zgodność między Ojcem i Synem, i Duchem Świętym w Tobie, o Jezu!
    Cóż więc innego powinienem czynić, jak tylko poznawać Ciebie, słuchać Twojego słowa, rozważać Twoje czynności, aby upodobnić się do Ciebie i w ten sposób napełnić się Duchem Świętym?... Duch Boży ogarnął całe Twoje życie... Każde Twoje słowo, każdy przykład jest jakby promieniem światła padającym z nieba, by oświecić mnie i udzielić mi życia. Spraw, abym poznawał Cię każdego dnia, by napełniać się Duchem Bożym (A. Chévrier).

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny, karmelita bosy
Żyć Bogiem, t. II, str.
348

Do góry

Książka na dziś

Odkryj Chrystusa. Jak budować osobistą relację z Jezusem?

Odkryj Chrystusa. Jak budować osobistą relację z Jezusem?

BERT GHEZZI, DAVE NODAR

Nie wiesz, jak nawiązać relację z żywym Bogiem? Zastanawiasz się, jak doświadczyć Jego ogromnej mocy, która jest w stanie uwolnić człowieka od wszelkich lęków oraz uzdrowić z wszystkiego tego, co sprawia mu ból – zarówno fizyczny, jak i psychiczny? Odpowiedź na wszystkie Twoje pytania jest prostsza, niż myślisz, a na jej poszukiwania nie musisz już bezsensownie tracić czasu.

Książka do nabycia w Księgarni Mateusza.

6 LIPCA 2018

Piątek XIII tygodnia okresu zwykłego

wspomnienie obowiązkowe bł. Marii Teresy Ledóchowskiej, dziewicy

Dzisiejsze czytania

(Am 8, 4-6. 9-12)
Słuchajcie tego wy, którzy gnębicie ubogiego, a bezrolnego pozostawiacie bez pracy, którzy mówicie: "Kiedyż minie nów księżyca, byśmy mogli sprzedawać zboże, i kiedy szabat, byśmy mogli otworzyć spichlerz? A będziemy zmniejszać efę, powiększać sykl i wagę podstępnie fałszować. Będziemy kupować biednego za srebro, a ubogiego za parę sandałów, i plewy pszeniczne będziemy sprzedawać". "Owego dnia – mówi Pan Bóg – zajdzie słońce w południe i w jasny dzień zaciemnię ziemię. Zamienię święta wasze w żałobę, a wszystkie wasze pieśni w lamentacje; nałożę na wszystkie biodra wory, a wszystkie głowy ogolę i uczynię żałobę jak po jedynaku, a dni ostatnie jakby dniem goryczy. Oto nadejdą dni – mówi Pan Bóg – gdy ześlę głód na ziemię, nie głód chleba ani pragnienie wody, lecz głód słuchania słów Pańskich. Wtedy błąkać się będą od morza do morza, z północy na wschód będą krążyli, by znaleźć słowo Pańskie, lecz go nie znajdą".

(Ps 119 (118), 2 i 10. 20 i 30. 40 i 131)
REFREN: Słowami Boga żyjemy jak chlebem

Błogosławieni, którzy zachowują Boże napomnienia
i szukają Go całym sercem.
Z całego serca swego szukam Ciebie,
nie daj mi odejść od Twoich przykazań.

Słabnie wciąż moja dusza
z tęsknoty do wyroków Twoich.
Wybrałem drogę prawdy,
pragnąc Twych wyroków.

Oto pożądam Twoich postanowień,
według swej sprawiedliwości zapewnij mi życie.
Zaczerpnę powietrza otwartymi ustami,
bo pragnę Twoich przykazań.

(Mt 11, 28)
Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię.

(Mt 9, 9-13)
Jezus, wychodząc z Kafarnaum, ujrzał człowieka imieniem Mateusz, siedzącego na komorze celnej, i rzekł do niego: "Pójdź za Mną!" A on wstał i poszedł za Nim. Gdy Jezus siedział w domu za stołem, przyszło wielu celników i grzeszników i zasiadło wraz z Jezusem i Jego uczniami. Widząc to, faryzeusze mówili do Jego uczniów: "Dlaczego wasz Nauczyciel jada wspólnie z celnikami i grzesznikami?" On, usłyszawszy to, rzekł: "Nie potrzebują lekarza zdrowi, lecz ci, którzy się źle mają. Idźcie i starajcie się zrozumieć, co znaczy: „Chcę raczej miłosierdzia niż ofiary”. Bo nie przyszedłem, aby powołać sprawiedliwych, ale grzeszników".

Do góry

Rozważania do czytań

Ewangeliarz OP

Do góry

Oremus

Dzisiejsza patronka, bł. Maria Teresa Ledóchowska (1863-1922), pragnęła, aby poznanie Boga i Jego miłosierdzia stało się udziałem mieszkańców Afryki. Poznawszy problemy misyjne tego kontynentu, porzuciła życie na cesarskim dworze, a swój talent pisarski wykorzystała dla wsparcia misji afrykańskich. Zachęcona przez swojego stryja, kardynała Ledóchowskiego, poświęciła się nowemu dziełu i zainaugurowała pismo misyjne "Echo z Afryki", założyła też instytut zakonny Sodalicję św. Piotra Klawera. Pomagała wszystkim misjonarzom, niezależnie od rasy, narodowości czy zgromadzenia. Dzięki jej ofiarnej pracy wzrosło zainteresowanie Afryką. Nazywana przez jej współczesnych Matką Czarnej Afryki, została patronką dzieł misyjnych.

Joanna Woroniecka-Gucza, "Oremus" lipiec 2007, s. 30

Do góry

 

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny OCD

PANIE, KTÓŻ JEST JAK TY?

Wielki jesteś Panie! Wielkość Twoja jest niezgłębiona. Pragnę rozważać Twoje cuda (Ps 145, 3-5)

Tylko w niebie będzie dane człowiekowi oglądać Boga „twarzą w twarz”, bez pośrednictwa idei. Obecnie „widzimy jakby w zwierciadle, niejasno... Teraz poznaję po części — mówi św. Paweł — wtedy zaś poznam doskonale, jak doskonale zostałem poznany” (1 Kor 13, 12). To częściowe poznanie Boga — jedyne możliwe na tej ziemi — dokonuje się poprzez „zwierciadło” stworzeń. W nich istotnie jaśnieje odblask Jego nieskończonych doskonałości: jego dobroci, mądrości, sprawiedliwości, piękności, lecz jest to odblask bardzo niedoskonały i ograniczony. Żaden człowiek np. nie jest tak mądry, aby poznał wszystko co istnieje, ani tak dobry, by wskutek słabości nie uchybił czasem dobroci, i tak sprawiedliwy, aby nie uchybił sprawiedliwości wskutek surowości itd. Tylko uwalniając doskonałości stworzone od ich braku i ograniczeń, można utworzyć słabe pojęcie doskonałości Bożych. Bóg jest dobry, zawsze dobry, nieskończenie dobry. „Jeden tylko jest Dobry” (Mt 19, 17), powiedział Jezus, rozumiejąc przez to, że tylko Bóg posiada dobroć w całym tego słowa znaczeniu, co więcej, że jest samą dobrocią nie mającą granic ani zmierzchu, ani pomniejszenia.

Wielki to błąd zatem przywiązywać się do jakiegoś stworzenia; choćby było nie wiadomo jak piękne, dobre, mądre. Jego piękność, dobroć i mądrość są niczym w porównaniu z doskonałościami Boga. Owszem, św. Jan od Krzyża idzie jeszcze dalej i mówi: „Wszelka piękność stworzeń wobec nieskończonej piękności Boga jest największą brzydotą... wszelką dobroć stworzeń ziemskich w porównaniu z dobrocią Bożą możemy nazwać złością... jeśli więc dusza więzi swoje serce w dobrach tego świata... nie może połączyć się z Bogiem, który jest największą dobrocią” (Dr. I, 4, 4). Nie znaczy to, że można gardzić stworzeniami i nie doceniać ich, lecz że należy uznać bezwzględną wyższość Stwórcy, zaś doskonałościami stworzeń posługiwać się po to, aby wznieść się do źródła wszelkiej doskonałości.

Nigdy nie można powiedzieć za wiele, by wysławiać Pana: „Jeżeli zechcemy Go chwalić, gdzie siłę znajdziemy? Jest On bowiem większy niż wszystkie Jego dzieła... Gdy wychwalać będziecie Pana, wywyższajcie Go, ile tylko możecie, albowiem i tak będzie jeszcze wyższym” (Syr 43, 28. 30).

  • Prawdziwie mieszkasz w światłości niedostępnej, Panie; nikt zaprawdę nie może przeniknąć tej światłości, aby Cię w niej oglądać. Nie widzę jej, ponieważ przewyższa mnie nieskończenie. A cokolwiek bym widział, mogę widzieć tylko dzięki niej: jak słabe oko widzi to, na co patrzy, dzięki światłu słonecznemu, które jednak nie daje nam możności patrzeć w samo słońce.
    Rozum mój jest niedołężny wobec tego oślepiającego światła, nie obejmuje go, ani oko mojej duszy nie może patrzeć w nie zbyt długo. Uderza go blask i zadziwia ogrom, przygniata niezmierzoność, przeraża nieskończoność.
    O Światłości najwyższa i niedostępna! O pełna i szczęśliwa Prawdo, jak bardzo jesteś daleka ode mnie, choć jestem Ci tak bliski! Jak jesteś daleka dla moich oczu, gdy ja jestem obecny w Twoich! Jesteś cała obecna wszędzie, a ja Cię nie widzę. W Tobie się poruszam i w Tobie jestem, a nie mogę Cię dosięgnąć. Przenikasz mnie i ogarniasz, a nie odczuwam Cię! (Św. Anzelm).
  • Niechże Cię chwali za stworzenia dusza moja, o Boże, Stwórco wszystkiego, lecz niech nie przywiera do nich sercem i zmysłami. Mijają, jakby ich nie było, i szarpią duszę tęsknotą niszczycielską. Dusza bowiem chce istnieć i spoczywać pragnie w tym, co kocha. W nich zaś spocząć nie może, bo one nie trwają na miejscu, lecz są w ciągłym biegu, I któż ich dosięgnie cielesnymi zmysłami albo kto je pochwyci, nawet gdy są tuż obok?
    Zbądź się próżności, duszo moja, i ogłuchnij w sercu na zgiełk swej próżności! Słuchaj i ty: oto Słowo samo woła, abyś wróciła. Miejsce nie zakłóconego spokoju jest tam, gdzie miłujący nie zostaje opuszczony przez tego, kogo kocha, jeżeli go sam nie opuści... W Nim więc zamieszkaj na stałe, w Nim złóż, cokolwiek od Niego posiadasz, duszo moja, wtedy przynajmniej, gdy cię już znużyły złudne majaki. Prawdziwie powierz, cokolwiek masz od Prawdy, a nie stracisz nic, lecz zakwitnie na nowo to, co w tobie obumarło; wyzdrowieje wszystko, co jest chore, to co się rozpada utrwalać się będzie i odnawiać, umocni się przy tobie i nie będzie cię ściągać za sobą w dół tam, gdzie samo się stacza, lecz się w tobie ostoi i przetrwa przy niewzruszonym, niezmiennie trwającym Bogu (św. Augustyn: Wyznania IV, 10, 15; 11, 16)

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny, karmelita bosy
Żyć Bogiem, t. II, str. 352

Do góry

Książka na dziś

Kapłan według Serca Jezusowego

Kapłan według Serca Jezusowego

KARD. RAYMOND LEO BURKE

Doroczne rekolekcje są czasem ogromnej łaski pozwalającej przywrócić jedyną i jedynie słuszną perspektywę życia: perspektywę wieczności. Jest to perspektywa, która musi nas oświecać i prowadzić we wszystkim co mówimy i co czynimy...

Książka do nabycia w Księgarni Mateusza.

7 LIPCA 2018

Sobota XIII tygodnia okresu zwykłego

wspomnienie dowolne Błogosławionego Piotra To Rota, męczennika

Dzisiejsze czytania

(Am 9,11-15)
To mówi Pan: „W tym dniu podniosę szałas Dawidowy, co upada, zamuruję jego szczeliny, ruiny jego podźwignę i jak za dawnych dni go zbuduję, by posiedli resztę Edomu i wszystkie narody, nad którymi wzywano mojego imienia, mówi Pan, który to uczyni. Oto nadejdą dni, mówi Pan, że będzie postępował żniwiarz tuż za oraczem, a depczący winogrona za siejącym ziarno; z gór moszcz spływać będzie kroplami, a wszystkie pagórki będą nim opływać. Uwolnię z niewoli lud mój izraelski, odbudują miasta zburzone i będą w nich mieszkać; zasadzą winnice i pić będą wino; założą ogrody i będą jeść z nich owoce. Zasadzę ich na ich ziemi, a nigdy nie będą wyrwani z ziemi, którą im dałem, mówi Pan, twój Bóg”.

(Ps 85 (84), 9. 11-12. 13-14)
REFREN: Pan głosi pokój swojemu ludowi

Będę słuchał tego,
co Pan Bóg mówi:
oto ogłasza pokój ludowi i swoim wyznawcom,
którzy zwracają się ku Niemu swym sercem.

Łaska i wierność spotkają się z sobą,
ucałują się sprawiedliwość i pokój.
Wierność z ziemi wyrośnie,
a sprawiedliwość spojrzy z nieba

Pan sam obdarzy szczęściem,
a nasza ziemia wyda swój owoc.
Sprawiedliwość będzie kroczyć przed Nim,
a śladami Jego kroków zbawienie.

(J 10, 27)
Moje owce słuchają mego głosu, Ja znam je, a one idą za Mną.

(Mt 9,14-17)
Po powrocie Jezusa z krainy Gadareńczyków podeszli do Niego uczniowie Jana i zapytali: "Dlaczego my i faryzeusze dużo pościmy, Twoi zaś uczniowie nie poszczą?" Jezus im rzekł: "Czy goście weselni mogą się smucić, dopóki pan młody jest z nimi? Lecz przyjdzie czas, kiedy zabiorą im pana młodego, a wtedy będą pościć. Nikt nie przyszywa łaty z surowego sukna do starego ubrania, gdyż łata obrywa ubranie, i gorsze staje się przedarcie. Nie wlewają też młodego wina do starych bukłaków. W przeciwnym razie bukłaki pękają, wino wycieka, a bukłaki przepadają. Ale młode wino wlewają do nowych bukłaków, a tak jedno i drugie się zachowuje"

Do góry

Rozważania do czytań

Ewangeliarz OP

Do góry

Oremus

Ewangelia to doskonały program na życie, ale tylko wtedy, gdy żyjemy nim w pełni. Niestety w praktyce bardzo często czynimy z Ewangelii łatę, którą przyszywamy do starej szaty naszego sposobu życia. Co więcej, nakładamy te łatę tylko na te miejsca, gdzie chwilowo coś szwankuje, gdzie odczuwamy jakiś brak, niedostatek czy cierpienie. Przyjęcie Ewangelii Jezusa oznacza naszą całościową, radykalną przemianę według zupełnie nowego, Bożego projektu. Nie lękajmy się tej przemiany! Odrzucając starą szatę, nie pozostajemy nadzy, gdyż Bóg przyodziewa nas w nową szatę dzieci Bożych.

Joanna Woroniecka-Gucza, "Oremus" lipiec 2007, s. 35

Błogosławiony Piotr To Rot, męczennik - urodził się w 1912 r. w malutkiej wiosce Rakuna. Piotr był ich trzecim z sześciorga dzieci (troje przeżyło dzieciństwo). Od najmłodszych lat zwracał uwagę pobożnością: często przystępował do Komunii św., był ministrantem w rodzinnej misji (parafii) pw. św. Augustyna. Choć pracujący tam kapłan sugerował wysłanie Piotra do seminarium duchownego, jego ojciec nie wyraził na to zgody. Zgodził się natomiast, by Piotr został katechistą - świeckim pomocnikiem księdza w przygotowaniu wiernych do sakramentów. W 1930 r. Piotr zapisał się do szkoły dla katechistów ok. 8 km od rodzinnej wioski i ukończył ją z wyróżnieniem 3 lata później. 11 listopada 1936 r. (to jedyna pewna data jego życia) Piotr ożenił się z szesnastoletnią Paolą Ia Varpit, dziewczyną z sąsiedniej wioski. Małżeństwo okazało się szczęśliwe - mieli troje dzieci. W 1942 r., podczas II wojny światowej, Nowa Brytania została zaatakowana przez Japonię. W drastyczny sposób ograniczyli wszelkie praktyki religijne. Piotr To Rot został jedynym katolickim katechistą w okolicy. Zbudował w lesie kaplicę z gałęzi, gdzie ukrywał naczynia liturgiczne. Nie tylko prowadził katechizację, ale stał się także szafarzem chrztu dzieci i dorosłych, świadkiem i szafarzem sakramentu małżeństwa, udzielał schronienia i pomocy biednym. W 1943 r. Japończycy wezwali Piotra na przesłuchanie i zażądali ograniczenia działalności duszpasterskiej. Nie posłuchał. Został aresztowany a potem wypuszczony. Ponownie aresztowano Piotra w kwietniu 1945 r. Poddano go torturom i po farsie procesu skazano go - za organizowanie religijnych zgromadzeń, sprzeciwianie się poligamii i prowadzenie działalności katechetycznej - na dwa miesiące więzienia. Tuż przed końcem kary Japończycy próbowali zmusić go do samobójstwa. Około 7 lipca 1945 r. oprawcy zamęczyli go na śmierć. Pogrzeb Piotra stał się manifestacją patriotyczną, w której wzięło udział wielu rodaków. 17 stycznia 1995 r. Piotra beatyfikował św. Jan Paweł II podczas swojej pielgrzymki do Filipin, Papui - Nowej Gwinei, Australii i Sri Lanki.

Do góry

 

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny OCD

TEN, KTÓRY JEST

Wszechmogący Boże, Ty jesteś tym, Który był, Który jest i Który przychodzi!” (Ap 4, 8)

Bóg jest Bytem nieskończonym, najdoskonalszym, posiadającym wszelką doskonałość bez błędów i ograniczeń. Bóg jest Bytem nieskończenie dobrym, pięknym, mądrym, sprawiedliwym, miłosiernym, wszechmocnym. Wszystkie te doskonałości nie są w Nim zaletą przypadkową, jak zalety człowieka, który może być mniej lub więcej piękny, dobry i mądry itd. nie przestając być człowiekiem — lecz są doskonałościami istotnymi, czyli należącymi do samej natury Bytu Bożego, stanowiąc jedno z Nim. Chcąc mówić o doskonałościach Bożych, jesteśmy zmuszeni omawiać każdą osobno, choć w rzeczywistości stanowią one jedno: dobroć utożsamia się z pięknością; dobroć i piękność z mądrością, te zaś ze sprawiedliwością; sprawiedliwość z miłosierdziem, i tak dalej. W Bogu nie ma wielorakości, lecz bezwzględna jedność; my potrzebujemy wielu słów chcąc mówić o Bogu, lecz On nie jest wielością rzeczy, jest Jednym Bytem w całym tego słowa znaczeniu: jeden w Trójcy swoich Osób, jeden w niezliczonych doskonałościach, jeden w rozmaitości swoich dzieł, jeden w swojej myśli, woli, miłości.

Człowiek stworzony na obraz i podobieństwo Boga powinien również dążyć do jedności. Wymaga tego przykazanie Boże: „Jam jest twój Bóg, Pan... Nie będziesz miał bogów innych oprócz Mnie” (Pwt 5, 6-7). Człowiek otrzymał tylko od Boga to, czym jest i co ma, i tylko od Niego powinien zależeć. Jego życie nie może i nie powinno skłaniać się w różnych kierunkach: cel jest jeden, bo Bóg jest Jedyny i nie dopuszcza obok siebie innych bogów, innej władzy. „Słuchaj, Izraelu — powtarza Pismo święte — Pan jest naszym Bogiem, Panem jedynym. Będziesz miłować twojego Boga, Pana, z całego swego serca, z całej duszy swojej, ze wszystkich swych sił” (Pwt 6, 4-5). To całkowite poddanie się i przylgnięcie do Boga zamiast poniżać człowieka, wywyższa go, broni przed wszelką niewolą ziemską i pozwala mu odnaleźć w „Tym, Który jest”, tę moc, stałość i jedność, jakich na próżno by poszukiwał w sobie i w stworzeniach.

  • Uwielbiam Cię, o niepojęty Stworzycielu, wobec Ciebie jestem tylko atomem, istotą, która żyje zaledwie od wczoraj, a właściwie zaledwie od godziny! Przed kilku laty w ogóle nie istniałem, a świat postępował naprzód beze mnie. Ty natomiast istniejesz od wieków i nic nawet przez chwilę nie mogłoby istnieć bez Ciebie.
    Od wieków posiadasz swój byt — niezbadaną i cudowną tajemnicę — swój byt Syna w Ojcu i Ojca w Synu. My możemy istnieć lub nie istnieć, Ty zaś jesteś niezmienny — Syn jest wszystkim dla Ojca, a Ojciec wszystkim dla Syna — wszystko inne jest tylko marnością...
    O tajemnico godna uwielbienia! Nie rozumem poznałem ją: ja wierze.
    Wierzę, bo Ty przemówiłeś, o Panie. Przyjmuję z radością świadectwo, jakie sam o sobie dałeś. Ty wiesz dobrze, kto jesteś: kto zresztą mógłby to wiedzieć? To pewne, że nie ja, proch i popiół; wiem tylko to, co sam mi powiedziałeś. Przyjmuję Twoje świadectwo, o mój Stworzycielu, i wierzę mocno i powtarzam za Tobą to, czego nie rozumiem, pragnę bowiem żyć w wierze. Wolę w Tobie pokładać nadzieję niż ufać w sobie samym.
    Boże nieskończony, od wieków jesteś wszystkim dla siebie samego. Ojciec jest wszystkim dla Syna, a Syn wszystkim dla Ojca; czyż Ty nie powinieneś być wszystkim dla mnie, biednego stworzenia. Ty, tak wielki, dla mnie tak małego? (J. H. Newman).
  • O Panie, Ty każesz świecić słońcu nad dobrymi i złymi, rozjaśnij swoje oblicze nad nami... Rozjaśnij nad nami swój obraz, oświeć w nas swoje oblicze. Odbiłeś w nas Twoje oblicze, uczyniłeś nas na obraz i podobieństwo swoje... Twój obraz jednak nie może pozostawać w ciemnościach. Ześlij promień Twojej mądrości, aby rozproszył nasze ciemności, tak by zajaśniał w nas Twój obraz. Spraw, byśmy rozpoznali w nas Twój obraz...
    O Panie, jestem pogrążony w ciemnościach grzechu. Spraw, niech promień Twojej mądrości rozproszy moje ciemności i ukaże Twoje oblicze. A jeżeli z mojej winy to Twoje oblicze ukaże się nieco zniekształcone, Ty odnowisz to, co utworzyłeś (św. Augustyn).

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny, karmelita bosy
Żyć Bogiem, t. II, str. 355

Do góry

Książka na dziś

Święty Szarbel

Święty Szarbel

MARTA WIELEK

Skuteczność wstawiennictwa św. Szarbela Bóg potwierdza obecni licznymi cudami. Są wśród nich uzdrowienia, nawrócenia, niezwykłę doświadczenia mistyczne. Zwracają one uwagę na postać pokornego, skromnego mnicha, bardzo radykalnego w swoim oddaniu Bogu.

Książka do nabycia w Księgarni Mateusza.