pobierz z Google Play
marzec 2020
22 Czwarta Niedziela Wielkiego Postu (1 Sm 16, 1b. 6-7. 10-13); (Ps 23 (22), 1b-3a. 3b-4. 5. 6); (Ef 5, 8-14); Aklamacja (J 8, 12); (J 9, 1-41);
23 Poniedziałek IV Tygodnia Wielkiego Postu (Iz 65,17-21);(Ps 30,2.4-6.11-12a.13b);Aklamacja (Ps 130,5.7);(J 4,43-54);
24 Wtorek IV Tygodnia Wielkiego Postu (Ez 47,1-9,12);(Ps 46,2-3.5-6.8-9);Aklamacja (J 4,42.15);(J 5, 1-16);
25 Środa - Uroczystość Zwiastowania Pańskiego (Iz 7, 10-14);(Ps 40, 7-8a. 8b-10. 11);(Hbr 10, 4-10);Aklamacja (J 1, 14ab);(Łk 1, 26-38);
26 Czwartek IV Tygodnia Wielkiego Postu (Wj 32,7-14);(Ps 106,19-23);Aklamacja (Ez 18,31);(J 5,31-47);
27 Piątek IV Tygodnia Wielkiego Postu (Mdr 2,1a.12-22);(Ps 34,17-21.23);Aklamacja (J 6,63b.68b);(J 7,1-2.10.25-30);
28 Sobota IV Tygodnia Wielkiego Postu (Jr 11,18-20);(Ps 7,2-3.9bc-12);Aklamacja (J 3,16);(J 7,40-53);

22 marca 2020

Niedziela

Czwarta Niedziela Wielkiego Postu

Czytania

(1 Sm 16, 1b. 6-7. 10-13)
Pan rzekł do Samuela: "Napełnij oliwą twój róg i idź: Posyłam cię do Jessego Betlejemity, gdyż między jego synami upatrzyłem sobie króla". Kiedy przybył, spostrzegł Eliaba i powiedział: "Z pewnością przed Panem jest jego pomazaniec". Pan jednak rzekł do Samuela: "Nie zważaj ani na jego wygląd, ani na wysoki wzrost, gdyż odsunąłem go, nie tak bowiem, jak człowiek widzi, widzi Bóg, bo człowiek widzi to, co dostępne dla oczu, a Pan widzi serce". I Jesse przedstawił Samuelowi siedmiu swoich synów, lecz Samuel oświadczył Jessemu: "Nie ich wybrał Pan". Samuel więc zapytał Jessego: "Czy to już wszyscy młodzieńcy?" Odrzekł: "Pozostał jeszcze najmniejszy, lecz on pasie owce". Samuel powiedział do Jessego: "Poślij po niego i sprowadź tutaj, gdyż nie rozpoczniemy uczty, dopóki on nie przyjdzie". Posłał więc i przyprowadzono go: był on rudy, miał piękne oczy i pociągający wygląd. Pan rzekł: "Wstań i namaść go, to ten". Wziął więc Samuel róg z oliwą i namaścił go pośrodku jego braci. Od tego dnia duch Pański opanował Dawida.

(Ps 23 (22), 1b-3a. 3b-4. 5. 6)
REFREN: Pan mym pasterzem, nie brak mi niczego

Pan jest moim pasterzem,
niczego mi nie braknie,
pozwala mi leżeć na zielonych pastwiskach.
Prowadzi mnie nad wody, gdzie mogę odpocząć,
orzeźwia moją duszę.

Wiedzie mnie po właściwych ścieżkach
przez wzgląd na swoją chwałę.
Chociażbym przechodził przez ciemną dolinę,
zła się nie ulęknę, bo Ty jesteś ze mną.
Kij Twój i laska pasterska są moją pociechą.

Stół dla mnie zastawiasz
na oczach mych wrogów.
Namaszczasz mi głowę olejkiem,
kielich mój pełny po brzegi.

Dobroć i łaska pójdą w ślad za mną
przez wszystkie dni życia
i zamieszkam w domu Pana
po najdłuższe czasy.

(Ef 5, 8-14)
Bracia: Niegdyś byliście ciemnością, lecz teraz jesteście światłością w Panu: postępujcie jak dzieci światłości. Owocem bowiem światłości jest wszelka prawość i sprawiedliwość, i prawda. Badajcie, co jest miłe Panu. I nie miejcie udziału w bezowocnych uczynkach ciemności, a raczej piętnując je, nawracajcie tamtych. O tym bowiem, co się u nich dzieje po kryjomu, wstyd nawet mówić. Natomiast wszystkie te rzeczy, gdy są piętnowane, stają się jawne dzięki światłu, bo wszystko, co staje się jawne, jest światłem. Dlatego się mówi: "Zbudź się, o śpiący, i powstań z martwych, a zajaśnieje ci Chrystus".

Aklamacja (J 8, 12)
Ja jestem światłością świata, kto idzie za Mną, będzie miał światło życia.

(J 9, 1-41)
Jezus, przechodząc, ujrzał pewnego człowieka, niewidomego od urodzenia. Uczniowie Jego zadali Mu pytanie: "Rabbi, kto zgrzeszył, że się urodził niewidomy – on czy jego rodzice?" Jezus odpowiedział: "Ani on nie zgrzeszył, ani rodzice jego, ale stało się tak, aby się na nim objawiły sprawy Boże. Trzeba nam pełnić dzieła Tego, który Mnie posłał, dopóki jest dzień. Nadchodzi noc, kiedy nikt nie będzie mógł działać. Jak długo jestem na świecie, jestem światłością świata". To powiedziawszy, splunął na ziemię, uczynił błoto ze śliny i nałożył je na oczy niewidomego, i rzekł do niego: "Idź, obmyj się w sadzawce Siloam" – co się tłumaczy: Posłany. On więc odszedł, obmył się i wrócił, widząc. A sąsiedzi i ci, którzy przedtem widywali go jako żebraka, mówili: "Czyż to nie jest ten, który siedzi i żebrze?" Jedni twierdzili: "Tak, to jest ten", a inni przeczyli: "Nie, jest tylko do tamtego podobny". On zaś mówił: "To ja jestem". Mówili więc do niego: "Jakżeż oczy ci się otworzyły?" On odpowiedział: "Człowiek, zwany Jezusem, uczynił błoto, pomazał moje oczy i rzekł do mnie: „Idź do sadzawki Siloam i obmyj się”. Poszedłem więc, obmyłem się i przejrzałem". Rzekli do niego: "Gdzież On jest?" Odrzekł: "Nie wiem". Zaprowadzili więc tego człowieka, niedawno jeszcze niewidomego, do faryzeuszów. A tego dnia, w którym Jezus uczynił błoto i otworzył mu oczy, był szabat. I znów faryzeusze pytali go o to, w jaki sposób przejrzał. Powiedział do nich: "Położył mi błoto na oczy, obmyłem się i widzę". Niektórzy więc spośród faryzeuszów rzekli: "Człowiek ten nie jest od Boga, bo nie zachowuje szabatu". Inni powiedzieli: "Ale w jaki sposób człowiek grzeszny może czynić takie znaki?" I powstał wśród nich rozłam. Ponownie więc zwrócili się do niewidomego: "A ty, co o Nim mówisz, jako że ci otworzył oczy?" Odpowiedział: "To prorok". Żydzi jednak nie uwierzyli, że był niewidomy i że przejrzał, aż przywołali rodziców tego, który przejrzał; i wypytywali ich, mówiąc: "Czy waszym synem jest ten, o którym twierdzicie, że się niewidomy urodził? W jaki to sposób teraz widzi?" Rodzice zaś jego tak odpowiedzieli: "Wiemy, że to jest nasz syn i że się urodził niewidomy. Nie wiemy, jak się to stało, że teraz widzi; nie wiemy także, kto mu otworzył oczy. Zapytajcie jego samego, ma swoje lata, będzie mówił sam za siebie". Tak powiedzieli jego rodzice, gdyż bali się Żydów. Żydzi bowiem już postanowili, że gdy ktoś uzna Jezusa za Mesjasza, zostanie wyłączony z synagogi. Oto dlaczego powiedzieli jego rodzice: "Ma swoje lata, jego samego zapytajcie". Znowu więc przywołali tego człowieka, który był niewidomy, i rzekli do niego: "Oddaj chwałę Bogu. My wiemy, że człowiek ten jest grzesznikiem". Na to odpowiedział: "Czy On jest grzesznikiem, tego nie wiem. Jedno wiem: byłem niewidomy, a teraz widzę". Rzekli więc do niego: "Cóż ci uczynił? W jaki sposób otworzył ci oczy?" Odpowiedział im: "Już wam powiedziałem, a wy nie słuchaliście. Po co znowu chcecie słuchać? Czy i wy chcecie zostać Jego uczniami?" Wówczas go obrzucili obelgami i rzekli: "To ty jesteś Jego uczniem, a my jesteśmy uczniami Mojżesza. My wiemy, że Bóg przemówił do Mojżesza. Co do Niego zaś, to nie wiemy, skąd pochodzi". Na to odpowiedział im ów człowiek: "W tym wszystkim dziwne jest to, że wy nie wiecie, skąd pochodzi, a mnie oczy otworzył. Wiemy, że Bóg nie wysłuchuje grzeszników, ale wysłuchuje każdego, kto jest czcicielem Boga i pełni Jego wolę. Od wieków nie słyszano, aby ktoś otworzył oczy niewidomemu od urodzenia. Gdyby ten człowiek nie był od Boga, nie mógłby nic uczynić". Rzekli mu w odpowiedzi: "Cały urodziłeś się w grzechach, a nas pouczasz?" I wyrzucili go precz. Jezus usłyszał, że wyrzucili go precz, i spotkawszy go, rzekł do niego: "Czy ty wierzysz w Syna Człowieczego?" On odpowiedział: "A któż to jest, Panie, abym w Niego uwierzył?" Rzekł do niego Jezus: "Jest nim Ten, którego widzisz i który mówi do ciebie". On zaś odpowiedział: "Wierzę, Panie!" i oddał Mu pokłon. A Jezus rzekł: "Przyszedłem na ten świat, aby przeprowadzić sąd, żeby ci, którzy nie widzą, przejrzeli, a ci, którzy widzą, stali się niewidomymi". Usłyszeli to niektórzy faryzeusze, którzy z Nim byli, i rzekli do Niego: "Czyż i my jesteśmy niewidomi?" Jezus powiedział do nich: "Gdybyście byli niewidomi, nie mielibyście grzechu, ale ponieważ mówicie: „Widzimy”, grzech wasz trwa nadal".

Do góry

Rozważania do czytań

Ewangeliarz OP


Do góry

Oremus

Bóg patrzy inaczej niż człowiek. Nie zatrzymuje się na tym, co widoczne dla oczu, ale widzi ludzkie wnętrze, ludzkie serce. Bóg widzi w ciemności, bo sam jest Światłem. W końcu Bóg przywraca wzrok temu, który nie widział od urodzenia, stwarza go na nowo dla Światła. Okazuje się jednak, że można mając oczy, niczego nie dostrzegać. I ten rodzaj ślepoty piętnuje dzisiaj Ewangelia.

O. Tomasz Zamorski OP, "Oremus" Wielki Post 2008, s. 106


Do góry

Patroni dnia:

Święty Zachariasz, papież
nie znamy daty narodzin Zachariasza, który był grekiem, ale urodzonym we Włoszech. Możliwe, że współpracował ze św. Grzegorzem III i był diakonem, którego podpis figuruje na synodzie rzymskim w roku 732. 3 grudnia 741 roku został wybrany na stolicę Piotrową. Zachariasz był ostatnim z papieży tzw. wschodnich, który zwrócił się do cesarza o zatwierdzenie swojego wyboru. Łagodnością i życzliwością zjednał sobie lud Italii, cesarza i sąsiadów. Utrzymywał dobre stosunki z Konstantynopolem. Zawarł pokój z Longobardami, odzyskując część ziem i jeńców. Kiedy zaprzyjaźniony król Ratchis utracił tron, przyjął go do siebie. Zawarł sojusz z Frankami oraz udzielił poparcia Pepinowi Małemu. Zachariasz odrestaurował i upiększył wiele kościołów. Przeniósł swoją siedzibę z Palatynu do Lateranu i powiększył tamtejszy pałac. Zmarł w Rzymie po 11 latach pontyfikatu 15 marca 752 roku.

Do góry

Bractwo Słowa Bożego

Komentarze do poszczególnych czytań przygotowane przez Bractwo Słowa Bożego

Komentarz do pierwszego czytania

Dzisiejsze pierwsze czytanie ukazuje nam scenę namaszczenia Dawida na króla Izraela. Naród wybrany długi czas nie posiadał króla w przeciwieństwie do ludów ościennych. Jedynym królem Izraela był Bóg, a na jego czele stali najpierw patriarchowie, starszyzna, czy wreszcie sędziowie. Jednak z czasem także Izrael zapragnął mieć króla. Bóg nie oponował, że lud odrzucił Jego królowanie, jednak zachował dla siebie prawo wyboru, czy też udziału w wyborze władcy. Pierwszym królem został Saul, który wkrótce odwrócił się od Boga. Wówczas Pan nakazał Samuelowi, jeszcze za życia i panowania Saula, namaścić na króla innego człowieka. Wysłał go do Betlejem, do Jessego, który miał ośmiu synów. Samuel usiłował wybrać jednego z nich na podstawie wyglądu, który byłby odpowiedni dla przyszłego władcy. Dla Boga nie liczy się jednak wygląd zewnętrzny, ale wnętrze człowieka: „Nie zważaj ani na jego wygląd, ani na wysoki wzrost, gdyż nie wybrałem go, nie tak bowiem człowiek widzi, jak widzi Bóg, bo człowiek patrzy na to, co widoczne dla oczu, Bóg natomiast patrzy na serce” (1 Sm 16,7). Bóg nie wybrał żadnego z siedmiu obecnych w domu młodzieńców. Dopiero najmłodszy – Dawid, który w tym czasie pasł owce, okazał się Bożym pomazańcem. Jego to Samuel namaścił na króla, choć na tronie Izraela zasiądzie wiele lat później.
Dawid okaże się wielkim władcą. Jednak nie tylko ze względu na swoje liczne podboje, czy utworzenie stolicy polityczno-religijnej w Jerozolimie, ale głównie dlatego, że z jego rodu wyjdzie obiecany przez Boga Mesjasz, który mimo odrzucenia przez swój lud dokona największego dzieła – zbawienia całej ludzkości. Właśnie On, który narodził się w betlejemskiej grocie, a nie w pałacu; On, który był władcą łagodnym, jadącym na osiołku, a nie politycznym przywódcą wojującym orężem; On, który przyszedł przede wszystkim do tych wszystkich zepchniętych na margines, a nie wyłącznie do wielkich tego świata.
Takie Boże wybory możemy podsumować słowami św. Pawła: „Bóg wybrał właśnie to, co głupie w oczach świata, aby zawstydzić mędrców, wybrał to, co niemocne, aby mocnych poniżyć” (1 Kor 1,27).


Komentarz do psalmu

Dzisiejszy psalm ukazuje nam Boga jako Dobrego Pasterza. Jesteśmy przyzwyczajeni, że obraz ten dotyczy Jezusa Chrystusa, gdyż to właśnie Jego w Ewangeliach poznajemy jako Dobrego Pasterza, który troszczy się o swoje owce, prowadzi je łagodnie i szuka tej, która zginęła, by ją przyprowadzić do stada. Na starożytnym Bliskim Wschodzie zwykle uważano króla za pasterza swego narodu. Jednak w Starym Testamencie obraz ten odnosił się do Pana Boga. On był tym, który prowadził swój naród jak stado owiec na najlepsze pastwiska, czyli do Ziemi Obiecanej, troszczył się o niego i czuwał nad nim, nawet wtedy, gdy lud odstępował od swojego Stwórcy. Dawał Izraelowi zwycięstwo nad jego wrogami, namaszczał króla spośród jego synów. Psalmista wyraża nadzieję, że wobec takiej troskliwości Boga, zarówno on, jak i cały zapewne naród, na wieczność pozostaną w bliskości swojego Pasterza.


Komentarz do drugiego czytania

Św. Paweł ukazuje nam kontrast między światłością a ciemnością, czyli między tym, co Boże, a tym, co od Boga nie pochodzi, między dobrem a złem. Już w pierwszych słowach kreśli przed Efezjanami ich drogę do Boga: „Niegdyś bowiem byliście ciemnością, lecz teraz jesteście światłością w Panu” (Ef 5,8). Efez w starożytności był ważnym portem Morza Egejskiego. Po włączeniu do Imperium Romanum stał się stolicą rzymskiej prowincji – Azji. W mieście tym znajdowała się też świątynia bogini Artemidy, dzięki czemu stało się ono centrum religijnym Azji Mniejszej. Właśnie do tego na wskroś pogańskiego miasta dotarł św. Paweł pod koniec swojej drugiej podróży misyjnej (zob. Dz 18,19nn). W tym przypadku można więc z dużym prawdopodobieństwem stwierdzić, że mówiąc o ciemności, Paweł ma na myśli mroki pogaństwa. Jednak nauka Jezusa Chrystusa wyzwoliła niektórych Efezjan z tych więzów pogaństwa i stali się światłością, czyli dostąpili nawrócenia. Dlatego też Paweł upomina ich, aby postępowali tak, jak przystoi dzieciom światłości, czyli chrześcijanom, dzieciom Bożym; aby czynili tylko to, co podoba się Bogu. Światłość nie może bowiem wydawać innych owoców, jak tylko dobrych, do których Apostoł Narodów zalicza: prawość, sprawiedliwość i prawdę. Upomina ich także, aby nie wracali do dawnych praktyk pogańskich, do czynów ciemności, ponieważ one, choć czynione w ukryciu, i tak zostaną zdemaskowane. Światłość Boża ma bowiem wielką moc i nic przed nią się nie ukryje.
Paweł nie kieruje tych słów wyłącznie do Efezjan. Kieruje je przede wszystkim do nas, którzy mamy szczęście być dziećmi światłości. Staliśmy się nimi w chwili chrztu. Musimy jednak ciągle pamiętać, że ten dar został nam nie tylko dany, ale i zadany, dlatego wciąż musimy wpatrywać się w niegasnące Światło, którym jest Chrystus, i za Nim podążać: „Zbudź się, o śpiący, i powstań z martwych, a zajaśnieje ci Chrystus” (Ef 5,14).


Komentarz do Ewangelii

Św. Jan w dzisiejszej Ewangelii opisuje nam jeden z cudów Pana Jezusa – uzdrowienie niewidomego od urodzenia.
Żydzi uważali choroby za kary będące skutkiem grzesznego postępowania, dlatego uczniowie już na początku pytają Jezusa: „Rabbi, kto zgrzeszył, że się urodził niewidomy – on czy jego rodzice?” (J 9,2). On jednak od razu dementuje ten błędny pogląd, dodając jednocześnie, że na tym człowieku mają objawić się sprawy Boże. Tak też się dzieje, gdyż niewidomy doznaje uzdrowienia, mimo iż tego dnia był szabat i Żydzi nie pozwalali wykonywać żadnych prac, do których zaliczali też uczynki miłosierdzia. Jezus daje jednak do zrozumienia, że On sam przewyższa szabat, który Bóg ustanowił dla człowieka: „Jak długo jestem na świecie, jestem światłością świata” (J 9,5) – Jego ziemska działalność miała na celu przywrócenie Bożego światła ludzkości pogrążonej w mroku – w mroku grzechu i niewiary. Cud ten jednak różni się od dotychczasowych cudów Jezusa – nie dokonuje go bowiem słowem, ale przy pomocy szeregu czynności: robi błoto ze swojej śliny i ziemi, nakłada na oczy niewidomego i nakazuje mu obmyć się w sadzawce Siloe. Człowiek ów posłusznie wykonuje polecenie Jezusa i odzyskuje wzrok. Wszyscy, którzy znali go jako niewidomego żebraka, nie potrafili pojąć tego wydarzenia. Zamiast cieszyć się wraz z uzdrowionym, zaprowadzili go do faryzeuszy. Także oni nie potrafili przyznać, że na tym człowieku dokonał się cud Boży. Zaczęli szukać przysłowiowej „dziury w całym”. Według jednych Jezus nie mógł pochodzić od Boga, bo nie zachowywał szabatu. Według innych, grzesznik nie mógłby uzdrowić niewidomego. Sami nie potrafili dojść do porozumienia, ponieważ nie było w nich wiary. Zresztą już wcześniej powzięli postanowienie, że gdyby ktokolwiek uznał Jezusa za Mesjasza, zostanie wykluczony z synagogi. Wobec tego nie mogli teraz sami sobie zaprzeczać, by nie stracić twarzy przed ludem. Niektórzy z ludu natomiast bali się jawnie przyznać do wiary w posłannictwo Jezusa, gdyż nie chcieli być wykluczeni z synagogi. Gdy ponownie wezwali uzdrowionego na przesłuchanie, ten odważnie zarzucił im brak wiary w Jezusa, mówiąc m.in.: „Gdyby ten człowiek nie był od Boga, nie mógłby nic uczynić” (J 9,33). Ich serca były jednak tak zatwardziałe, że nic i nikt nie był ich w stanie przekonać. Wyrzucili więc uzdrowionego człowieka wiedząc, że ma rację, ale będąc zbyt dumnymi i zapatrzonymi w siebie, by mu ją przyznać.
Jezus ponownie spotkał człowieka, któremu przywrócił wzrok i dopiero teraz pyta go o wiarę. Zwykle warunkiem dokonania cudu przez Jezusa była wiara potrzebującego. Tym razem jednak Jezus zmienia kolejność, wiedząc, że tej rozmowie będą przysłuchiwać się faryzeusze, którzy zapewne z ciekawości poszli za uzdrowionym. Człowiek ów wyznał wiarę w Syna Człowieczego i oddał Mu pokłon. Mieli więc jednoznaczny powód, by i jego wykluczyć z synagogi, o czym ewangelista jednak nie wspomina. Bardzo ważne są tu słowa Jezusa: „Przyszedłem na ten świat, aby przeprowadzić sąd, aby ci, którzy nie widzą, przejrzeli, a ci, którzy widzą, stali się niewidomymi” (J 9,39). Te słowa poruszają obecnych tam faryzeuszy, zorientowali się, iż powiedział je przeciw nim, próbują więc szukać usprawiedliwienia: „Czyż i my jesteśmy niewidomi?” (J 9,40). Tym pytaniem ściągają na siebie zarzuty Jezusa o kłamstwo i uparte trwanie w niewierze: „Gdybyście byli niewidomi, nie mielibyście grzechu, ale ponieważ mówicie «Widzimy», grzech wasz trwa nadal” (J 9,41).

Komentarze zostały przygotowane przez dr Joannę Jaromin


Do góry

Książka na dziś

Krzyż ochronny z modlitwą na czas epidemii - obrazek

św. Zachary

Modlitwa o Bożą ochronę przed epidemią Biskupi zgromadzeni na soborze w Trydencie w XVI w., zagrożeni rozprzestrzeniającą się zarazą, nosili na swoich szatach krzyże z literami, nawiązujące do starożytnej modlitwy

Książka do nabycia w Księgarni Mateusza.

23 marca 2020

Poniedziałek

Poniedziałek IV Tygodnia Wielkiego Postu

Czytania

(Iz 65,17-21)
Albowiem oto Ja stwarzam nowe niebiosa i nową ziemię; nie będzie się wspominać dawniejszych dziejów ani na myśl one nie przyjdą. Przeciwnie, będzie radość i wesele na zawsze z tego, co Ja stworzę; bo oto Ja uczynię z Jerozolimy wesele i z jej ludu - radość. Rozweselę się z Jerozolimy i rozraduję się z jej ludu. Już się nie usłyszy w niej odgłosów płaczu ni krzyku narzekania. Nie będzie już w niej niemowlęcia, mającego żyć tylko kilka dni, ani starca, który by nie dopełnił swych lat; bo najmłodszy umrze jako stuletni, a nie osiągnąć stu lat będzie znakiem klątwy. Zbudują domy i mieszkać w nich będą, zasadzą winnice i będą jedli z nich owoce.

(Ps 30,2.4-6.11-12a.13b)
REFREN: Sławię Cię, Panie, bo mnie wybawiłeś

Sławię Cię, Panie, bo mnie wybawiłeś
i nie pozwoliłeś mym wrogom naśmiewać się ze mnie.
Panie, mój Boże, z krainy umarłych wywołałeś moją duszę
i ocaliłeś mi życie spośród schodzących do grobu.

śpiewajcie psalm wszyscy miłujący Pana
i pamiętajcie o Jego świętości.
Gniew Jego trwa tylko przez chwilę,
a Jego łaska przez całe życie.
Płacz nadchodzi z wieczora, a rankiem wesele.

Wysłuchaj mnie, Panie, zmiłuj się nade mną,
Panie, bądź moją pomocą.
Zamieniłeś w taniec mój żałobny lament;
Boże mój i Panie, będę Cię sławił na wieki.

Aklamacja (Ps 130,5.7)
Pokładam nadzieję w Panu i w Jego słowie, u Pana bowiem jest łaska i obfite odkupienie.

(J 4,43-54)
Po dwóch dniach wyszedł stamtąd do Galilei. Jezus wprawdzie sam stwierdził, że prorok nie doznaje czci we własnej ojczyźnie. Kiedy jednak przybył do Galilei, Galilejczycy przyjęli Go, ponieważ widzieli wszystko, co uczynił w Jerozolimie w czasie świąt. I oni bowiem przybyli na święto. Następnie przybył powtórnie do Kany Galilejskiej, gdzie przedtem przemienił wodę w wino. A w Kafarnaum mieszkał pewien urzędnik królewski, którego syn chorował. Usłyszawszy, że Jezus przybył z Judei do Galilei, udał się do Niego z prośbą, aby przyszedł i uzdrowił jego syna: był on bowiem już umierający. Jezus rzekł do niego: Jeżeli znaków i cudów nie zobaczycie, nie uwierzycie. Powiedział do Niego urzędnik królewski: Panie, przyjdź, zanim umrze moje dziecko. Rzekł do niego Jezus: Idź, syn twój żyje. Uwierzył człowiek słowu, które Jezus powiedział do niego, i szedł z powrotem. A kiedy był jeszcze w drodze, słudzy wyszli mu naprzeciw, mówiąc, że syn jego żyje. Zapytał ich o godzinę, o której mu się polepszyło. Rzekli mu: Wczoraj około godziny siódmej opuściła go gorączka. Poznał więc ojciec, że było to o tej godzinie, o której Jezus rzekł do niego: Syn twój żyje. I uwierzył on sam i cała jego rodzina. Ten już drugi znak uczynił Jezus od chwili przybycia z Judei do Galilei.

Rozważania do czytań

Ewangeliarz OP


Do góry

Oremus

Pan mówi: "Oto ja stwarzam nowe niebiosa i nową ziemię, nie będzie się już wspominać..."; Przeszłość z jej przeżyciami może stanowić grób. Bóg pragnie dla nas nowości życia, które rozkwita radością. On jest Bogiem życia. Tym, który przy otwartym grobie chce tchnąć w nas nadzieję na to, co niespodziewane, a tak zaskakująco piękne i żywe.

Wojciech Jędrzejewski OP, "Oremus" Wielki Post 2009, s. 107


Do góry

Patroni dnia:

Święty Turybiusz z Mongrovejo, biskup
urodził się 16 listopada 1531 roku w rodzinie szlacheckiej w Mayorga (Hiszpania). Studiował prawo w Salamance i Valladolid. Był tak zdolnym prawnikiem, że król Hiszpanii Filip II powierzył mu w 1573 r. obowiązki głównego sędziego inkwizycji w Grenadzie, choć nigdy tej funkcji nie pełnił człowiek świecki. W 1579 roku został również z nadania króla biskupem Limy w Peru, które była wówczas kolonią hiszpańską. Turybiusz usiłował odwoływać się od tej decyzji. W końcu jednak przyjął święcenia kapłańskie i jako arcybiskup wyjechał do Peru. W ogromnej, prawie misyjnej diecezji próbował uporządkować życie religijne, podnieść poziom intelektualny i moralny kleru. Bronił praw miejscowej ludności. Żeby lepiej się z nimi porozumiewać, nauczył się lokalnych dialektów. W 1583 r. zwołał synod prowincjonalny, w roku 1591 założył w Limie seminarium duchowne, pierwsze w Ameryce. Ochrzcił i bierzmował ponad pół miliona Indian, przemierzając przy tym setki kilometrów swojej diecezji o powierzchni ponad 450 tys. km kwadratowych. Był człowiekiem modlitwy. Prowadził życie pełne umartwienia. Zmarł podczas pasterskiej wizytacji w Saña (Wicekrólestwo Peru) 23 marca 1606 roku.

Do góry

Bractwo Słowa Bożego

Komentarze do poszczególnych czytań przygotowane przez Bractwo Słowa Bożego

Komentarz do pierwszego czytania

Pan Bóg, za pośrednictwem proroka Izajasza, obiecuje stworzyć nowe niebo i nową ziemię, w których zapanuje radość i szczęście. Autor Drugiego Listu św. Piotra widzi w tej obietnicy nowego nieba i nowej ziemi zapanowanie sprawiedliwości (2 P 3,13), której dotąd brakowało zwłaszcza na ziemi. Odnowiona zostanie także Jerozolima, która również stanie się źródłem radości – nawet dla samego Boga. Już nikt nie zazna żadnego cierpienia, a ludzie chętnie będą tam budować domy i sadzić winnice. Nastąpi to wówczas, gdy Bóg rozprawi się z wszystkimi bałwochwalcami i ciemiężycielami swego ludu.
Obietnica ta jest identyczna z wizją, którą znajdujemy pod koniec Księgi Apokalipsy. Jej autor mówi: „I ujrzałem niebo nowe i ziemię nową, bo pierwsze niebo i pierwsza ziemia przeminęły i morza już nie ma. I Miasto Święte – Jeruzalem Nowe ujrzałem zstępujące z nieba od Boga, przystrojone jak oblubienica zdobna w klejnoty dla swego męża” (Ap 21,1-2). W tym przypadku także zniknie wszystko, co przysparza człowiekowi cierpienia (Ap 21,4). W nowotestamentalnym opisie ważne jest sformułowanie, że taki stan rzeczy będzie możliwy, „bo pierwsze rzeczy przeminęły” (Ap 21,4; por. 21,1). Obydwa zatem teksty odnoszą się do przyszłości, do czasów, kiedy zostaną pokonani wrogowie Boga i Jego wiernych. To właśnie wtedy Bóg oczyści całe swoje stworzenie skażone grzechem, odnowi cały wszechświat, na którym nie będzie już grzechu, ani jego skutków. Dokona jakby drugiego stworzenia – stworzenia rzeczywistości przeznaczonej do życia i wiecznej szczęśliwości, a nie do śmierci.


Komentarz do psalmu

Dzisiejszy psalm jest dziękczynieniem za wybawienie od śmierci. Psalmista wychwala Boga za wybawienie z niebezpieczeństwa, za to, że nie pozwolił triumfować wrogom z powodu jego porażki, ale wybawił go z wielkiego niebezpieczeństwa i przywrócił do życia. Z tego też powodu wzywa wszystkich, którzy miłują Boga, aby wraz z nim wychwalali Boga i śpiewali Mu pieśni. Bóg jest wspomożycielem, który wszelkie troski przemieni w radość. Psalmista wypowiada tu niezmiernie ważne słowa: „Gniew Jego bowiem trwa tylko przez chwilę, a Jego łaskawość – przez całe życie” (Ps 30,6a). To jeden z fragmentów, który potwierdza, że Bóg Starego Testamentu jest Bogiem miłosiernym, a nie surowym władcą, który karze za każde przewinienie. Słowa te potwierdzają późniejszą wypowiedź św. Augustyna, że „łatwiej jest Bogu powstrzymać gniew, aniżeli miłosierdzie”.


Komentarz do Ewangelii

W dzisiejszej Ewangelii słyszymy o kolejnym cudzie uzdrowienia. Najpierw jednak spotykamy Jezusa opuszczającego samarytańskie miasteczko, w którym zatrzymał się po rozmowie z Samarytanką u studni. Udaje się do Kany Galilejskiej, gdzie wcześniej już przemienił wodę w wino podczas wesela. Dowiedział się o tym urzędnik królewski mieszkający w Kafarnaum. Poszedł więc do Jezusa prosić Go, aby przyszedł uzdrowić jego syna, który był bliski śmierci. Jezus początkowo wystawia ojca na próbę. Zaczyna rozmowę z nim od zarzutów: „Jeżeli znaków i cudów nie zobaczycie, nie uwierzycie” (J 4,48). Dworzanin jednak mimo wszystko nie ustaje w prośbach. Jezus natomiast wydaje się być nieprzejednany; niektórym może się wydawać, że odprawia ojca z kwitkiem: „Idź, syn twój żyje” (J 4,50a). Komuś, kto nie przebywał z Jezusem na co dzień, mogło się rzeczywiście wydawać, że Jezus każe mu po prostu odejść; skoro jego syn żył, zanim wychodził, to być może w dalszym ciągu żyje. Ojciec jednak zrozumiał Jezusa bardzo dobrze, a co więcej: „uwierzył człowiek słowu, które Jezus powiedział do niego, i szedł z powrotem” (J 4,50b). Kluczowe jest tu słowo „uwierzył”. Jezus, chociaż nie wprost, domagał się od ojca wiary koniecznej, aby mógł dokonać cudu i otrzymał jej świadectwo – człowiek odchodzi bez słowa, będąc przekonanym, że zastanie swojego syna zdrowym. Słudzy wyszli swojemu panu naprzeciw, aby przekazać mu dobrą wiadomość, że jego syn żyje. Stan chłopca się polepszył w chwili, gdy Jezus wypowiedział słowa: „Syn twój żyje”. Dworzanin uwierzył więc po raz kolejny – tym razem już nie tylko, że spełni się to, co powiedział Jezus, ale uwierzył w Jezusa, w Jego Boskie pochodzenie i posłannictwo.
Od nas także Pan Jezus domaga się wiary. I chociaż często uważamy się za wierzących, niejednokrotnie tylko się nam wydaje, że wierzymy. Gdy przychodzą przeciwności nie potrafimy bezgranicznie zaufać Jezusowi, pójść za Jego słowem, dlatego wciąż musimy uczyć się myśleć bardziej po Bożemu, niż po ludzku.

Komentarze zostały przygotowane przez dr Joannę Jaromin


Do góry

Książka na dziś

Ocalenie

o. Augustyn Pelanowski OSPPE

Jest to rozmowa do szpiku kości prawdziwa, nie jest możliwe aby o niej zapomnieć, aby ją pominąć, by nie zobowiązać siebie osobiście do zajęcia stanowiska wobec tego, o czym mówi ojciec Augustyn.

Książka do nabycia w Księgarni Mateusza.


24 marca 2020

Wtorek

Wtorek IV Tygodnia Wielkiego Postu

Czytania

(Ez 47,1-9,12)
Podczas widzenia otrzymanego od Pana zaprowadził mnie aniał z powrotem przed wejście do świątyni, a oto wypływała woda spod progu świątyni w kierunku wschodnim, ponieważ przednia strona świątyni była skierowana ku wschodowi; a woda płynęła spod prawej strony świątyni na południe od ołtarza. I wyprowadził mnie przez bramę północną na zewnątrz i poza murami powiódł mnie od bramy zewnętrznej, skierowanej ku wschodowi. A oto woda wypływała spod prawej ściany świątyni, na południe od ołtarza. Potem poprowadził mnie ów mąż w kierunku wschodnim; miał on w ręku pręt mierniczy, odmierzył tysiąc łokci i kazał mi przejść przez wodę; woda sięgała aż do kostek. Następnie znów odmierzył tysiąc [łokci] i kazał mi przejść przez wodę: sięgała aż do kolan; i znów odmierzył tysiąc [łokci] i kazał mi przejść: sięgała aż do bioder; i znów odmierzył jeszcze tysiąc [łokci]: był tam już potok, przez który nie mogłem przejść, gdyż woda była za głęboka, była to woda do pływania, rzeka, przez którą nie można było przejść. Potem rzekł do mnie: Czy widziałeś to, synu człowieczy? I poprowadził mnie z powrotem wzdłuż rzeki. Gdy się odwróciłem, oto po obu stronach na brzegu rzeki znajdowało się wiele drzew. A On rzekł do mnie: Woda ta płynie na obszar wschodni, wzdłuż stepów, i rozlewa się w wodach słonych, i wtedy wody jego stają się zdrowe. Wszystkie też istoty żyjące, od których tam się roi, dokądkolwiek potok wpłynie, pozostają przy życiu: będą tam też niezliczone ryby, bo dokądkolwiek dotrą te wody, wszystko będzie uzdrowione. A nad brzegami potoku mają rosnąć po obu stronach różnego rodzaju drzewa owocowe, których liście nie więdną, których owoce się nie wyczerpują; każdego miesiąca będą rodzić nowe, ponieważ woda dla nich przychodzi z przybytku. Ich owoce będą służyć za pokarm, a ich liście za lekarstwo.

(Ps 46,2-3.5-6.8-9)
REFREN: Pan Bóg Zastępów jest dla nas obroną

Bóg jest dla nas ucieczką i mocą:
najpewniejszą pomocą w trudnościach.
Przeto nie będziemy się bali, choćby zatrzęsła się ziemia
i góry zapadały w otchłanie morza.

Nurty rzeki rozweselają miasto Boże,
najświętszy przybytek Najwyższego.
Bóg jest w jego wnętrzu, więc się nie zachwieje,
Bóg je wspomaga o świcie.

Pan Zastępów jest z nami,
Bóg Jakuba jest naszą obroną.
Przyjdźcie, zobaczcie dzieła Pana,
zdumiewające dzieła, których dokonał na ziemi.

Aklamacja (J 4,42.15)
Panie, Ty jesteś prawdziwie Zbawicielem świata, daj nam wody żywej, byśmy nie pragnęli.

(J 5, 1-16)
Było święto żydowskie i Jezus udał się do Jerozolimy. W Jerozolimie zaś znajduje się sadzawka Owcza, nazwana po hebrajsku Betesda, zaopatrzona w pięć krużganków. Wśród nich leżało mnóstwo chorych: niewidomych, chromych, sparaliżowanych. Znajdował się tam pewien człowiek, który już od lat trzydziestu ośmiu cierpiał na swoją chorobę. Gdy Jezus ujrzał go leżącego i poznał, że czeka już długi czas, rzekł do niego: Czy chcesz stać się zdrowym? Odpowiedział Mu chory: Panie, nie mam człowieka, aby mnie wprowadził do sadzawki, gdy nastąpi poruszenie wody. Gdy ja sam już dochodzę, inny wchodzi przede mną. Rzekł do niego Jezus: Wstań, weź swoje łoże i chodź! Natychmiast wyzdrowiał ów człowiek, wziął swoje łoże i chodził. Jednakże dnia tego był szabat. Rzekli więc żydzi do uzdrowionego: Dziś jest szabat, nie wolno ci nieść twojego łoża. On im odpowiedział: Ten, który mnie uzdrowił, rzekł do mnie: Weź swoje łoże i chodź. Pytali go więc: Cóż to za człowiek ci powiedział: Weź i chodź? Lecz uzdrowiony nie wiedział, kim On jest; albowiem Jezus odsunął się od tłumu, który był w tym miejscu. Potem Jezus znalazł go w świątyni i rzekł do niego: Oto wyzdrowiałeś. Nie grzesz już więcej, aby ci się coś gorszego nie przydarzyło. Człowiek ów odszedł i doniósł żydom, że to Jezus go uzdrowił. I dlatego żydzi prześladowali Jezusa, że to uczynił w szabat.

Rozważania do czytań

Ewangeliarz OP


Do góry

Oremus

Drzewa rosnące nad brzegiem wód nie wiedzą, że swój rozkwit i płodność zawdzięczają źródłu bijącemu ze świątyni. Wie to prorok, który z woli Boga ogląda bieg strumienia. Widząc jakiekolwiek dobro w świecie, możemy z radością wielbić Boga za zdroje Jego łaski rodzące życie. Możemy zapraszać innych: Przyjdźcie i zobaczcie Źródło naszego ocalenia.

Wojciech Jędrzejewski OP, "Oremus" Wielki Post 2009, s. 110-111


Do góry

Patroni dnia:

Święta Katarzyna Szwedzka, zakonnica
– urodziła się w 1330 r. jako druga córka św. Brygidy i księcia Ulfa Gudmarssona. Katarzyna wyszła za mąż za szlachetnego rycerza, Edgarda z Kyren. Oboje złożyli ślub dozgonnej czystości. W roku 1350 św. Katarzyna udała się wraz z matką, do Rzymu z okazji roku jubileuszowego. Podczas pielgrzymowania otrzymała wiadomość o śmierci męża. Pozostała więc z matką w Rzymie, oddana dziełom pobożnym i miłosiernym. Przez 25 lat pomagała także św. Brygidzie w założeniu i utrwaleniu nowej rodziny zakonnej, brygidek. W 1375 roku Katarzyna wstąpiła do klasztoru brygidek w Vadstena, gdzie złożyła relikwie św. Brygidy. Dla niewiadomych przyczyn niebawem opuściła jednak ten klasztor i powróciła do Rzymu. Tymczasem klasztor w Vadstena, pozbawiony energicznego kierownictwa, zaczął się chylić ku upadkowi. Katarzyna powróciła więc do Szwecji, by ponownie stanąć na jego czele. Niestety, wkrótce po jej przybyciu, 24 marca 1380 r. zabrała ją z ziemi nagła śmierć.

Do góry

Bractwo Słowa Bożego

Komentarze do poszczególnych czytań przygotowane przez Bractwo Słowa Bożego

Komentarz do pierwszego czytania

Prorok Ezechiel ukazuje nam wodę jako źródło życia.
Dla większości ludów i kultur woda była nośnikiem początków życia, a i dziś nie możemy sobie wyobrazić życia bez wody. W Starym Testamencie, i nie tylko tam, mamy do czynienia z rozróżnieniem między „wodą stojącą”, tzn. zanieczyszczoną, niezdatną do picia, a „wodą żywą”, czyli płynącą i nadającą się do picia, taką, która podtrzymuje życie. Wizja Ezechiela również włącza się w ten kontekst relacji i zależności życia od wody. Ma on na myśli źródło „wody żywej”, które wytryskuje spod progu świątyni i płynie dalej jako strumień, potok i wreszcie rzeka. To świątynne źródło łączy motyw wody z motywem świętości. Bóg, który po wygnaniu narodu wybranego powróci do swej świątyni, uświęci to źródło i tam, gdzie ono będzie płynąć, pojawi się nowe życie, suche stepy zamienią się w urodzajne sady, a ludzie zostaną uleczeni ze swych chorób.
W wizji proroka pojawiają się jednak również wody słone Morza Martwego, które ani nie nadają się do picia, ani nie ma w nich życia ze względu na ogromne stężenie soli. Pielgrzymując po Jordanii, można podziwiać w Madabie niezwykłą mapę Ziemi Świętej – mozaikę wykonaną w VI w. Jeden z jej fragmentów pokazuje rzekę Jordan wpadającą do Morza Martwego. Ryby pływające w Jordanie już w znacznej odległości od Morza Martwego zawracają i płyną pod prąd rzeki, uciekają od „martwej” wody, w której niechybnie zginęłyby. Źródło wypływające ze świątyni uzdrowi także te wody i również do nich powróci życie.
Do tej wizji Ezechiela odwołuje się także Pan Jezus, gdy mówi: „Jeśli ktoś jest spragniony, a wierzy we Mnie – niech przyjdzie do Mnie i pije! Jak rzekło Pismo: Strumienie wody żywej popłyną z jego wnętrza” (J 7,37-38). Możemy więc tę starotestamentalną wizję interpretować w duchu Nowego Testamentu, gdzie świątynią jest Jezus będący obecnością Ojca. Woda wypływająca z Jego boku na krzyżu jest wodą żywą, a wręcz wodą życia, która daje nowe życie spragnionym, wchodzącym do nowej świątyni, którą jest Mesjasz. Pójście za Mesjaszem i przyjęcie chrztu w Jego imię zapewnia człowiekowi życie wieczne.


Komentarz do psalmu

Dzisiejszy psalm jest pieśnią ufności względem Boga. Tylko u Niego należy szukać schronienia, a On zawsze pomoże człowiekowi w trudnościach. Należy zachować ufność w opiekę Bożą w obliczu wszelkich nieszczęść – czyhających czy to ze strony wrogich narodów, czy też ze strony natury. Psalmista dodaje tu również pochwałę Jerozolimy i Syjonu, na którym znajduje się przybytek Pański. Wzywa też do podziwiania dzieł Boga, ponieważ „Pan Zastępów jest z nami; Bóg Jakuba jest dla nas obroną” (46,8) – Bóg jest władcą nieba i ziemi, a mimo to nie odrzuca żadnej prośby o pomoc.


Komentarz do Ewangelii

W dzisiejszej Ewangelii czytamy o kolejnym cudzie uzdrowienia, którego Jezus dokonał w szabat.
Jezus udał się w święto do Jerozolimy. Zatrzymał się tam przy tzw. sadzawce Owczej, po hebrajsku Betesda. Wokół niej siedzieli i leżeli liczni chorzy, czekający na poruszenie wody. Kto bowiem pierwszy wszedł wówczas do sadzawki, doznawał uzdrowienia. Jezus spotkał tam człowieka, który od trzydziestu ośmiu lat był chory i zadał mu pytanie, czy chce być zdrowy. Człowiek ten nie odpowiada Jezusowi wprost, raczej skarży się na swój los. Jezus jednak uzdrawia go: „Wstań, weź swoje łoże i chodź!” (J 5,8). Żydzi, widząc, że niesie on swoje łoże, zabraniali mu czynić to w szabat. Już po raz kolejny nie było dla nich ważne to, że ktoś odzyskał zdrowie, ale że robi w szabat coś, czego zabraniało mu ludzkie prawo. Nie było to bowiem prawo Boże, gdyż tym był Dekalog. Żydzi natomiast obwarowali go licznymi, często niedorzecznymi przepisami. Do nich m.in. należał zakaz noszenia swojego łoża, czyli tak naprawdę zwiniętego posłania lub maty, w szabat. Prawdopodobnie w ten sposób szukali też pretekstu, aby dowiedzieć się, czy to Jezus uzdrowił w szabat. Uzdrowiony jednak nie wiedział, kto przywrócił mu zdrowie. Spotkał Jezusa ponownie w świątyni i usłyszał od Niego przestrogę: „Oto wyzdrowiałeś. Nie grzesz już więcej, aby ci się coś gorszego nie przydarzyło” (J 5,14). Jezus, uzdrawiając, zwykle dokonywał tego kompleksowo – leczył nie tylko ciało, ale i duszę, czyli odpuszczał grzechy. W słowach „Oto wyzdrowiałeś” Jezus niekoniecznie ma na myśli uzdrowienie ciała, którego dokonał wcześniej, ale raczej uzdrowienie duszy, którego dokonuje teraz. Człowiek ten, być może w dobrej wierze, udał się natychmiast do Żydów, by ich poinformować, kto go uzdrowił. „I dlatego Żydzi prześladowali Jezusa, że to uczynił w szabat” (J 5,16). Niejednokrotnie będzie dochodziło do kontrowersji na tym tle, gdyż dla Jezusa ważniejszy był człowiek, a dla Żydów przepisy prawa, które sami wymyślili pod pretekstem przestrzegania Prawa Bożego.

Komentarze zostały przygotowane przez dr Joannę Jaromin


Do góry

Książka na dziś

Ludzkie lęki jako wyzwanie (CD-MP3 audiobook)

o. Józef Augustyn SJ

Autor ukazuje lęki jako integralną część ludzkiej egzystencji. Zasadniczym punktem odniesienia dla pokonywania ludzkich lęków jest dla Autora Eucharystia, a w niej w sposób szczególny słowa wziął chleb, błogosławił, łamał i rozdawał

Książka do nabycia w Księgarni Mateusza.


25 marca 2020

Środa

Uroczystość Zwiastowania Pańskiego

Czytania

(Iz 7, 10-14)
Pan przemówił do Achaza tymi słowami: „Proś dla siebie o znak od Pana, Boga twego, czy to głęboko w Otchłani, czy to wysoko w górze”. Lecz Achaz odpowiedział: „Nie będę prosił i nie będę wystawiał Pana na próbę”. Wtedy rzekł Izajasz: „Słuchajcie więc, domu Dawidowy: Czyż mało wam naprzykrzać się ludziom, iż naprzykrzacie się także mojemu Bogu? Dlatego Pan sam da wam znak: Oto Panna pocznie i porodzi syna, i nazwie go imieniem Emmanuel, albowiem Bóg z nami”.

(Ps 40, 7-8a. 8b-10. 11)
REFREN: Przychodzę, Boże, pełnić Twoją wolę

Nie chciałeś ofiary krwawej ani płodów ziemi,
lecz otwarłeś mi uszy:
nie żądałeś całopalenia i ofiary za grzechy.
Wtedy powiedziałem: „Oto przychodzę.

W zwoju księgi jest o mnie napisane:
Radością jest dla mnie pełnić Twoją wolę, mój Boże,
a Twoje prawo mieszka w moim sercu”.
Głosiłem Twą sprawiedliwość w wielkim zgromadzeniu
i nie powściągałem warg moich, o czym Ty wiesz, Panie.

Sprawiedliwości Twojej nie kryłem w głębi serca,
głosiłem Twoją wierność i pomoc.
Nie taiłem Twojej łaski ani Twej wierności
przed wielkim zgromadzeniem.

(Hbr 10, 4-10)
Bracia: Niemożliwe jest to, aby krew cielców i kozłów usuwała grzechy. Przeto Chrystus przychodząc na świat, mówi: „Ofiary ani daru nie chciałeś, aleś Mi utworzył ciało; całopalenia i ofiary za grzech nie podobały się Tobie. Wtedy rzekłem: "Oto idę, w zwoju księgi napisano o Mnie, abym spełniał wolę Twoją, Boże”. Wyżej powiedział: „Ofiar, darów, całopaleń i ofiar za grzechy nie chciałeś, i nie podobały się Tobie”, choć składa się je na podstawie Prawa. Następnie powiedział: „Oto idę, abym spełniał wolę Twoją”. Usuwa jedną ofiarę, aby ustanowić inną. Na mocy tej woli uświęceni jesteśmy przez ofiarę ciała Jezusa Chrystusa raz na zawsze.

Aklamacja (J 1, 14ab)
Słowo stało się ciałem i zamieszkało między nami, i widzieliśmy Jego chwałę.

(Łk 1, 26-38)
Bóg posłał anioła Gabriela do miasta w Galilei, zwanego Nazaret, do Dziewicy poślubionej mężowi, imieniem Józef, z rodu Dawida; a Dziewicy było na imię Maryja. Anioł wszedł do Niej i rzekł: „Bądź pozdrowiona, pełna łaski, Pan z Tobą, błogosławiona jesteś między niewiastami”. Ona zmieszała się na te słowa i rozważała, co miałoby znaczyć to pozdrowienie. Lecz anioł rzekł do Niej: „Nie bój się, Maryjo, znalazłaś bowiem łaskę u Boga. Oto poczniesz i porodzisz Syna, któremu nadasz imię Jezus. Będzie On wielki i będzie nazwany Synem Najwyższego, a Pan Bóg da Mu tron Jego praojca, Dawida. Będzie panował nad domem Jakuba na wieki, a Jego panowaniu nie będzie końca”. Na to Maryja rzekła do anioła: „Jakże się to stanie, skoro nie znam męża?” Anioł Jej odpowiedział: „Duch Święty zstąpi na Ciebie i moc Najwyższego osłoni Cię. Dlatego też Święte, które się narodzi, będzie nazwane Synem Bożym. A oto również krewna Twoja, Elżbieta, poczęła w swej starości syna i jest już w szóstym miesiącu ta, która uchodzi za niepłodną. Dla Boga bowiem nie ma nic niemożliwego”. Na to rzekła Maryja: „Oto Ja służebnica Pańska, niech Mi się stanie według twego słowa!” Wtedy odszedł od Niej anioł.

Rozważania do czytań

Ewangeliarz OP


Do góry

Oremus

Uroczystość Zwiastowania Pańskiego wypada z reguły w Wielkim Poście, co może się wydawać dziwne. Przygotowując się do świętowania Wielkanocy, obchodzimy uroczystość poświęconą tajemnicy Wcielenia i odnoszącą się do Narodzenia Pańskiego. Jest to jednak tylko pozorna niestosowność. Historia zbawienia jest bowiem jedna, a Wcielenie to początek realizacji dzieła odkupienia. To właśnie człowieczeństwo Jezusa jest narzędziem naszego zbawienia. Uroczystość ta jest również okazją dla nas, by spojrzeć na własne człowieczeństwo, a szczególnie na naszą cielesność, jako na dar Boga i drogę do zjednoczenia z Nim.

Maciej Zachara MIC, "Oremus" Wielki Post 2009, s. 115


Do góry

Bractwo Słowa Bożego

Komentarze do poszczególnych czytań przygotowane przez Bractwo Słowa Bożego

Komentarz do pierwszego czytania

Dzisiejsze pierwsze czytanie to niewątpliwie najlepiej znana starotestamentalna zapowiedź mesjańska.
W obliczu najazdu królów Syrii i Izraela na Judeę, której królem był wówczas Achaz, Bóg wysłał do niego proroka Izajasza z napomnieniami. W drugim z nich prorok nakazał Achazowi prosić Boga o znak. Wobec stanowczego sprzeciwu króla, Izajasz wypowiada proroctwo, które zarówno Ewangelia, jak i tradycja Kościoła, przyjęły jako zapowiedź narodzin Mesjasza: „Dlatego Pan sam da wam znak: Oto Panna pocznie i porodzi Syna, i nazwie Go imieniem Emmanuel” (Iz 7,14). Niektórzy badacze rozumieją tę zapowiedź dosłownie, uznając, iż chodzi tu o syna króla Achaza, Ezechiasza, którego miała niebawem urodzić jego młoda żona. Dziecko byłoby więc znakiem trwałości dynastii króla Dawida, zgodnie z Bożą obietnicą (zob. 2Sm 7,12-14). Jednakże powszechnie widzi się tu zapowiedź Jezusa Chrystusa, którego Matką będzie Panna, czyli Maryja. Użyty został tu hebrajski rzeczownik alma, oznaczający młodą kobietę – pannę lub zamężną, ale niebędącą jeszcze matką, czyli po prostu dziewicę. Słowo to doskonale pasuje więc do Maryi, która – choć była zamężna – pozostała dziewicą, a poczęcie Syna Bożego dokonało się za sprawą Ducha Świętego. Imię Emmanuel oznacza „Bóg z nami”. Jezus, Syn Boży, stał się człowiekiem, czyli „Bogiem z nami”, zamieszkał pośród nas i we wszystkim był do nas podobny, z wyjątkiem grzechu. Ewangelia Mateusza wprost cytuje i odnosi słowa Izajasza do narodzin Jezusa, wkładając je w usta anioła, który ukazał się Józefowi, kiedy powziął on myśl o oddaleniu Maryi. Anioł wówczas tłumaczy Józefowi Boskie pochodzenie Dziecka, wyjaśniając: „A stało się to wszystko, aby się wypełniło słowo Pańskie powiedziane przez proroka: Oto Dziewica pocznie i porodzi Syna, któremu nadadzą imię Emmanuel, to znaczy «Bóg z nami»” (Mt 1,22-23).
Stary Testament zawiera wiele zapowiedzi mesjańskich, niezrozumienie których zarzucił Jezus uczniom zdążającym do Emaus (Łk 24,25-26). Czytając więc Stary Testament, musimy pamiętać, że w nim ukryty jest Nowy Testament, natomiast Stary realizuje się w Nowym.


Komentarz do psalmu

W dzisiejszym psalmie słyszymy, że nie tyle ofiary są ważne dla Boga, ile spełnianie Jego woli. Słowa: „Jest moją radością, mój Boże, czynić Twoją wolę” (Ps 40,9a) w kontekście dzisiejszej uroczystości możemy odnieść do Maryi – młodej dziewczyny z Nazaretu, poślubionej Józefowi, przed którą Bóg stawia niewyobrażalne zadanie. Może podjąć się udziału w Boskim dziele zbawienia lub odmówić. Może przestraszona, może nie do końca rozumiejąca, co się dzieje, ale w pełni oddana Bogu Maryja wypowiada słowa, które usłyszymy w Ewangelii: „Oto ja służebnica Pańska, niech mi się stanie według twego słowa” (Łk 1,38). Wypełnia wolę Boga, gdyż Jej radością jest pełnić Jego wolę (por. Ps 40,9a). Wolę Ojca spełnia jednak przede wszystkim sam Jezus, przychodząc na świat, o czym wspomina autor Listu do Hebrajczyków, cytujący słowa Psalmu 40. Poddaje się woli Ojca aż po krzyż, wypełnia posłannictwo, które Bóg Mu polecił, dlatego cały ten fragment psalmu możemy odnieść do Niego. A w usta Jezusa możemy włożyć m.in. następujące słowa psalmisty: „Głosiłem Twoją sprawiedliwość w wielkim zgromadzeniu; oto nie powściągałem warg moich – o czym Ty wiesz, Panie. Sprawiedliwości Twojej nie kryłem w głębi serca. Głosiłem Twoją wierność i pomoc. Nie taiłem Twej łaski ani Twej wierności przed wielkim zgromadzeniem” (Ps 40,10-11).


Komentarz do drugiego czytania

Dzisiejsze drugie czytanie wprowadza nas w klimat ofiar starotestamentalnych, które zostały zastąpione jedną, jedyną ofiarą Jezusa Chrystusa.
W czasach Starego Testamentu istniał rozbudowany system ofiar składanych Panu Bogu. Były to ofiary błagalne, przebłagalne i dziękczynne; pokarmowe i kadzielne; bezkrwawe i krwawe. W każdej sytuacji obowiązywał inny rodzaj ofiary. Najpierw składano je w miejscach szczególnego kultu Boga, później w Świątyni Jerozolimskiej. Najmilszą jednak Bogu ofiarą było posłuszeństwo narodu wybranego względem Niego. Lud ten jednak nie potrafił wytrwać w posłuszeństwie i wielokrotnie odstępował od swego Stwórcy, potem żałował i wracał skruszony, a Bóg z miłością przygarniał go na nowo. Dlatego autor Listu do Hebrajczyków cytuje psalmistę: „Ofiary ani daru nie chciałeś (…), całopalenia i ofiary za grzech nie podobały się Tobie. Wtedy rzekłem: Oto idę – (…) abym spełniał wolę Twoją, Boże” (Hbr 10,5-7 za Ps 40,7-9). Nie krwawe ofiary, ale prawe serce miało wartość dla Boga, nie ofiary przepisane Prawem, ale ofiary miłości. Sam Bóg dał nam przykład ofiary miłości, posyłając swojego Jednorodzonego Syna jako ofiarę przebłagalną za nasze grzechy. Wszystkie ofiary starotestamentalne zostały zastąpione tą jedną, największą ofiarą nowotestamentalną, krew baranków ofiarnych została zastąpiona przenajświętszą krwią Baranka Paschalnego. Żadna z ofiar Starego Testamentu nie miała takiej mocy, jak ofiara, którą z woli Ojca złożył za nas Pan Jezus. „Na mocy tej woli uświęceni jesteśmy przez ofiarę ciała Jezusa Chrystusa raz na zawsze” (Hbr 10,10). Jedyna ofiara Jezusa Chrystusa zajmuje centralne miejsce w całym Boskim planie zbawienia.
Musimy także pamiętać, że choć ta krwawa ofiara Jezusa dokonała się raz, to jednak codziennie na tysiącach ołtarzy całego świata uobecnia się ona w sposób bezkrwawy, abyśmy nigdy nie zapomnieli, jaka jest cena naszego zbawienia i nigdy nie przestawali za nią dziękować.


Komentarz do Ewangelii

Dzisiejsza Ewangelia po raz kolejny przypomina nam scenę Zwiastowania i każe zagłębić się w tej wielkiej tajemnicy wcielenia Jezusa i miłości Boga. Scenę Zwiastowania Maryi poprzedza inna scena zwiastowania – Zachariasz dowiaduje się, że mimo podeszłego wieku on i jego żona Elżbieta zostaną rodzicami. Sześć miesięcy od poczęcia Jana Chrzciciela Archanioł Gabriel zostaje znów posłany, aby zwiastować narodziny dziecka. Zwraca się do Maryi słowami: „Bądź pozdrowiona” (Łk 1,28), co w dokładnym tłumaczeniu z języka greckiego oznacza: „raduj się!”. Jest powód do radości: dla Maryi – ponieważ została wybrana przez Boga na Matkę Jego Syna; dla całej ludzkości – gdyż nadszedł wreszcie moment przyjścia na świat obiecanego przed wiekami Zbawiciela. Maryja – pokorna, posłuszna, pobożna, zasłuchana w słowo Pańskie – z miłością i wiarą przyjmuje zadanie powierzone jej przez Boga, choć wtedy jeszcze nie do końca rozumiała tę wielką tajemnicę, która się wówczas dokonała. W przeciwieństwie do Zachariasza, zaufała bezgranicznie i bezwarunkowo Bogu. On natomiast powątpiewał w Bożą wszechmoc, dlatego pozostał niemy aż do narodzin Jana. „Dla Boga bowiem nie ma nic niemożliwego” (Łk 1,37) – dla Maryi to jest oczywiste: wierzy w to, że jej krewna Elżbieta spodziewa się dziecka, choć była bezpłodna i w podeszłym wieku, wierzy również w to, że Ona także może zostać Matką za sprawą Ducha Świętego, bez udziału męża. Wierzy po prostu dlatego, że tak powiedział posłaniec Boga. Dlatego nie waha się, aby przekazać mu swoją odpowiedź: „Oto ja, służebnica Pańska, niech mi się stanie według tego słowa” (Łk 1,38). Jej fiat stało się początkiem nowego życia dla całego wszechświata.

Komentarze zostały przygotowane przez dr Joannę Jaromin


Do góry

Książka na dziś

Wielki Post - Nawrócenie

Wschodni Ojcowie Kościoła

Na publikację składają się hymny wschodnich ojców Kościoła z pierwszych wieków chrześcijaństwa podejmujące temat nawrócenia do Boga. Piękne frazy zawierają teologiczną głębię prawd wiary, jak i wskazania odnośnie do chrześcijańskiego sposobu życia

Książka do nabycia w Księgarni Mateusza.


26 marca 2020

Czwartek

Czwartek IV Tygodnia Wielkiego Postu

Czytania

(Wj 32,7-14)
Pan rzekł do Mojżesza: Zstąp na dół, bo sprzeniewierzył się lud twój, który wyprowadziłeś z ziemi egipskiej. Bardzo szybko odwrócili się od drogi, którą im nakazałem, i utworzyli sobie posąg cielca ulanego z metalu i oddali mu pokłon, i złożyli mu ofiary, mówiąc: Izraelu, oto twój bóg, który cię wyprowadził z ziemi egipskiej. I jeszcze powiedział Pan do Mojżesza: Widzę, że lud ten jest ludem o twardym karku. Zostaw Mnie przeto w spokoju, aby rozpalił się gniew mój na nich. Chcę ich wyniszczyć, a ciebie uczynić wielkim ludem. Mojżesz jednak zaczął usilnie błagać Pana, Boga swego, i mówić: Dlaczego, Panie, płonie gniew Twój przeciw ludowi Twemu, który wyprowadziłeś z ziemi egipskiej wielką mocą i silną ręką? Czemu to mają mówić Egipcjanie: W złym zamiarze wyprowadził ich, chcąc ich wygubić w górach i wygładzić z powierzchni ziemi? Odwróć zapalczywość Twego gniewu i zaniechaj zła, jakie chcesz zesłać na Twój lud. Wspomnij na Abrahama, Izaaka i Izraela, Twoje sługi, którym przysiągłeś na samego siebie, mówiąc do nich: Uczynię potomstwo wasze tak liczne jak gwiazdy niebieskie, i całą ziemię, o której mówiłem, dam waszym potomkom, i posiądą ją na wieki. Wówczas to Pan zaniechał zła, jakie zamierzał zesłać na swój lud.

(Ps 106,19-23)
REFREN: Pamiętaj o nas i przyjdź nam z pomocą

U stóp Horebu zrobili cielca
i pokłon oddawali bożkowi odlanemu ze złota.
I zamienili swą chwałę
na podobiznę cielca jedzącego siano.

Zapomnieli Boga, który ich ocalił,
który wielkich rzeczy dokonał w Egipcie,
rzeczy przedziwnych w krainie Chama,
zdumiewających nad Morzem Czerwonym.

Postanowił ich zatem wytracić,
gdyby nie Mojżesz, Jego wybraniec;
on wstawił się do Niego,
aby odwrócił swój gniew, by ich nie niszczył

Aklamacja (Ez 18,31)
Odrzućcie od siebie wszystkie grzechy i utwórzcie sobie nowe serce i nowego ducha.

(J 5,31-47)
Jezus powiedział do Żydów: Gdybym Ja wydawał świadectwo o sobie samym, sąd mój nie byłby prawdziwy. Jest przecież ktoś inny, kto wydaje sąd o Mnie; a wiem, że sąd, który o mnie wydaje, jest prawdziwy. Wysłaliście poselstwo do Jana i on dał świadectwo prawdzie. Ja nie zważam na świadectwo człowieka, ale mówię to, abyście byli zbawieni. On był lampą, co płonie i świeci, wy zaś chcieliście radować się krótki czas jego światłem. Ja mam świadectwo większe od Janowego. Są to dzieła, które Ojciec dał Mi do wykonania; dzieła, które czynię, świadczą o Mnie, że Ojciec Mnie posłał. Ojciec, który Mnie posłał, On dał o Mnie świadectwo. Nigdy nie słyszeliście ani Jego głosu, ani nie widzieliście Jego oblicza; nie macie także słowa Jego, trwającego w was, bo wyście nie uwierzyli w Tego, którego On posłał. Badacie Pisma, ponieważ sądzicie, że w nich zawarte jest życie wieczne: to one właśnie dają o Mnie świadectwo. A przecież nie chcecie przyjść do Mnie, aby mieć życie. Nie odbieram chwały od ludzi, ale wiem o was, że nie macie w sobie miłości Boga. Przyszedłem w imieniu Ojca mego, a nie przyjęliście Mnie. Gdyby jednak przybył kto inny we własnym imieniu, to byście go przyjęli. Jak możecie uwierzyć, skoro od siebie wzajemnie odbieracie chwałę, a nie szukacie chwały, która pochodzi od samego Boga? Nie mniemajcie jednak, że to Ja was oskarżę przed Ojcem. Waszym oskarżycielem jest Mojżesz, w którym wy pokładacie nadzieję. Gdybyście jednak uwierzyli Mojżeszowi, to byście i Mnie uwierzyli. O Mnie bowiem on pisał. Jeżeli jednak jego pismom nie wierzycie, jakżeż moim słowom będziecie wierzyli?

Rozważania do czytań

Ewangeliarz OP


Do góry

Oremus

Jesteśmy niecierpliwi. Także w naszym nawróceniu. Trudno nam czekać i nie potrafimy przeżyć czasu, gdy Bóg wydaje się nieobecny. Niecierpliwość rodzi brak zaufania i w końcu postanawiamy wziąć sprawy w swoje ręce. Tworzymy sobie Boga na miarę naszych oczekiwań, złotego i wygodnego w użyciu, podręcznego i przenośnego. Można mu się kłaniać, a on nie zadaje pytań. Nic nie zadaje, bo to tylko nasza imaginacja. Złudna i nieprawdziwa.

Wojciech Czwichocki OP, "Oremus" Wielki Post 2007, s. 120-121


Do góry

Patroni dnia:

Błogosławiony Tomasz z Costacciaro
urodził się w połowie XIII w. na zamku San Savino w mieście Costacciaro (Włochy). W 1270 r. odwiedził klasztor kamedułów i zapragnął życia pustelniczego. Wstąpił do klasztoru Santa Maria di Sitria. Po kilku latach przełożony wysłał go niedaleko Monte Cucco, aby tam wiódł życie samotne. Spędził tam 65 lat, żyjąc kontemplacją i surowo pokutując, praktycznie zapomniany przez okolicznych mieszkańców. Zmarł 25 marca 1337 r.

Do góry

Bractwo Słowa Bożego

Komentarze do poszczególnych czytań przygotowane przez Bractwo Słowa Bożego

Komentarz do pierwszego czytania

Dzisiejsze pierwsze czytanie ukazuje nam potęgę modlitwy wstawienniczej.
Kiedy podczas wędrówki przez pustynię Mojżesz udał się na Górę Synaj, aby rozmawiać z Bogiem, lud dopuścił się odstępstwa i bałwochwalstwa. Hebrajczycy wykonali wówczas cielca ze złota, któremu zaczęli oddawać cześć zamiast swojemu Stwórcy i Wybawicielowi. Bóg rzekł zatem do Mojżesza: „Widzę, że lud ten jest ludem o twardym karku. Zostaw Mnie przeto w spokoju, aby rozpalił się gniew mój na nich. Chcę ich wyniszczyć, a ciebie uczynić wielkim narodem” (Wj 32,9-10). Mimo iż ta obietnica mogła być kusząca dla Mojżesza, to jednak nie skorzystał z okazji. Począł błagać Boga za niewiernym ludem, sięgając po różne argumenty. Zgładzenie odstępców byłoby dla Egipcjan dowodem na to, że Bóg nie chciał tak naprawdę wyzwolić swego ludu, lecz wyprowadził go z Egiptu po to, aby go wytracić. Mojżesz przywołuje także patriarchów: Abrahama, Izaaka i Izraela (Jakuba), którzy byli Mu wierni i którym obiecał liczne potomstwo. Zgładzenie Hebrajczyków byłoby niewypełnieniem tej obietnicy i zerwaniem przymierza zawartego z patriarchami. Po tych słowach Mojżesza autor natchniony odnotowuje: „Wówczas to Bóg zaniechał zła, jakie zamierzał zesłać na swój lud” (Wj 32,14). Można się zastanawiać, który z powyższych argumentów bardziej do Niego przemówił, ale idąc tą drogą, nie uda się znaleźć właściwej odpowiedzi. Boga najbardziej poruszył sam fakt, iż Mojżesz, który już doświadczył i jeszcze doświadczy na własnej skórze niewdzięczności tego ludu, nie patrzy na własne korzyści, ale staje w obronie tych, którym z woli Bożej przewodził, wstawia się za nimi, gdyż nie chce ich zguby. Bóg, któremu łatwiej powstrzymać gniew, niż miłosierdzie, nie pozostaje obojętny wobec takiej postawy – nie tylko Mojżesza, ale każdego, kto z wiarą modli się za swojego bliźniego.


Komentarz do psalmu

Dzisiejszy psalm przypomina nam wydarzenie, które miało miejsce podczas wędrówki Izraelitów przez pustynię po wyjściu z Egiptu. Kiedy Mojżesz rozmawiał z Bogiem na Górze Horeb, wówczas zniecierpliwiony lud zrobił sobie bożka ze złota, któremu zaczął oddawać cześć zamiast swemu Stwórcy i Wybawicielowi. Zapomnieli o wszystkim, co Bóg dla nich uczynił, m.in. o tym, jak niedawno pozwolił im przejść suchą stopą przez Morze Czerwone, jednocześnie zatapiając pościg faraona; postanowili czcić cielca. Bóg rozgniewał się wówczas na swój lud i chciał ich ukarać, lecz Mojżesz wstawił się za nimi, choć i jego często spotykały przykrości ze strony Izraelitów. Bóg wysłuchał Mojżesza. W postawie Mojżesza możemy widzieć zapowiedź przyszłego Zbawiciela. Jezus, litując się nad grzesznikami, przyjmuje na siebie mękę i śmierć i składa siebie w ofierze przebłagalnej swojemu Ojcu, aby wyjednać nam Jego miłosierdzie.


Komentarz do Ewangelii

Dzisiejsza Ewangelia mówi nam o świadectwie dawanym o Jezusie. Świadectwo o Nim dał Jan Chrzciciel, który przygotowywał ludzi na przyjście Mesjasza, ale Żydzi nie chcieli go słuchać, jak niegdyś nie słuchali swoich proroków. Jezus ma jednak świadectwo większe, niż mógł dać Jan, bowiem cuda, które czyni, także świadczą o tym, że został On posłany przez Boga. Świadectwo o swoim Synu daje sam Bóg, ale nawet Jemu nie wierzą. Badając Pisma, powinni zauważyć, że wiele tekstów mówiących o przyszłym Mesjaszu, realizuje się właśnie w osobie Jezusa. Żydzi jednak pozostają jeszcze bardziej „ślepi” na tę prawdę, niż uczniowie, którzy po śmierci Jezusa będą uciekać z Jerozolimy i którym właśnie sam Jezus zarzuci niezrozumienie Starego Testamentu. Gdyby żyli prawdziwie słowem Boga, zrozumieliby, że Nauczyciel z Nazaretu jest prawdziwym Słowem Bożym, dlatego Jezus mówi: „Badacie Pisma, ponieważ sądzicie, że w nich zawarte jest życie wieczne: to one właśnie dają o Mnie świadectwo. A przecież nie chcecie przyjść do Mnie, aby mieć życie” (J 5,39-40). Zarzuca im brak miłości względem Boga: „Przyszedłem w imieniu Ojca mego, a nie przyjęliście Mnie. Gdyby jednak przybył kto inny we własnym imieniu, to byście go przyjęli” (J 5,43). Faryzeusze i uczeni w Piśmie nauczeni byli odbierać cześć i chwałę od innych ludzi, zwłaszcza od tych, którzy nie mieli tak wysokiej pozycji w społeczeństwie, jak oni. Na takim poważaniu najbardziej im zależało, takiego poklasku oczekiwali, nie szukali natomiast chwały, która pochodziła od Boga. Mojżesz, którego uważają za ojca i prawodawcę, będzie ich oskarżycielem przed Bogiem, gdyby bowiem uwierzyli Mojżeszowi, temu, co zawierają pisma zwane Pięcioksięgiem Mojżeszowym, uwierzyliby także Jezusowi i temu, co o Nim w tych księgach napisano. Skoro nie wierzą Mojżeszowi, tym bardziej nie uwierzą Jezusowi. Ich znajomość Pism i ufność pokładana w Mojżeszu okazują się także tylko pozorami, które stwarzali na pokaz. Sami byli przekonani tylko o swojej wyższości i nastawieni tylko na zaszczyty i szacunek okazywany im przez innych.

Komentarze zostały przygotowane przez dr Joannę Jaromin


Do góry

Książka na dziś

Wszystko, czym JESTEM

Carver Alan Ames

W jaki sposób Eucharystia może zmienić nasze życie? Jak uczestniczyć w niej, by doświadczyć prawdziwego pokoju serca? Autor bestsellera Oczami Jezusa dzieli się z nami przesłaniami na temat Eucharystii, które otrzymał od Pana Jezusa i Matki Bożej

Książka do nabycia w Księgarni Mateusza.


27 marca 2020

Piątek

Piątek IV Tygodnia Wielkiego Postu

Czytania

(Mdr 2,1a.12-22)
Mylnie rozumując bezbożni mówili sobie: Zróbmy zasadzkę na sprawiedliwego, bo nam niewygodny: sprzeciwia się naszym sprawom, zarzuca nam łamanie prawa, wypomina nam błędy naszych obyczajów. Chełpi się, że zna Boga, zwie siebie dzieckiem Pańskim. Jest potępieniem naszych zamysłów, sam widok jego jest dla nas przykry, bo życie jego niepodobne do innych i drogi jego odmienne. Uznał nas za coś fałszywego i stroni od dróg naszych jak od nieczystości. Kres sprawiedliwych ogłasza za szczęśliwy i chełpi się Bogiem jako ojcem. Zobaczmyż, czy prawdziwe są jego słowa, wybadajmy, co będzie przy jego zejściu. Bo jeśli sprawiedliwy jest synem Bożym, Bóg ujmie się za nim i wyrwie go z ręki przeciwników. Dotknijmy go obelgą i katuszą, by poznać jego łagodność i doświadczyć jego cierpliwości. Zasądźmy go na śmierć haniebną, bo - jak mówił - będzie ocalony. Tak pomyśleli - i pobłądzili, bo własna złość ich zaślepiła. Nie pojęli tajemnic Bożych, nie spodziewali się nagrody za prawość i nie docenili odpłaty dusz czystych.

(Ps 34,17-21.23)
REFREN: Pan zawsze bliski dla skruszonych w sercu

Pan zwraca swe oblicze przeciw zło czyniącym,
by pamięć o nich wymazać z ziemi.
Pan słyszy wołających o pomoc
i ratuje ich od wszelkiej udręki.

Pan jest blisko ludzi skruszonych w sercu,
ocala upadłych na duchu.
Liczne są nieszczęścia, które cierpi sprawiedliwy,
ale Pan go ze wszystkich wybawia.

On czuwa nad każdą jego kością
i żadna z nich nie zostanie złamana.
Pan odkupi dusze sług swoich,
nie zazna kary, kto się doń ucieka.

Aklamacja (J 6,63b.68b)
Słowa Twoje, Panie, są duchem i życiem; Ty masz słowa życia wiecznego.

(J 7,1-2.10.25-30)
Jezus obchodził Galileję. Nie chciał bowiem chodzić po Judei, bo żydzi mieli zamiar Go zabić. A zbliżało się żydowskie święto Namiotów. Kiedy zaś bracia Jego udali się na święto, wówczas poszedł i On, jednakże nie jawnie, lecz skrycie. Niektórzy z mieszkańców Jerozolimy mówili: Czyż to nie jest Ten, którego usiłują zabić? A oto jawnie przemawia i nic Mu nie mówią. Czyżby zwierzchnicy naprawdę się przekonali, że On jest Mesjaszem? Przecież my wiemy, skąd On pochodzi, natomiast gdy Mesjasz przyjdzie, nikt nie będzie wiedział, skąd jest. A Jezus, ucząc w świątyni, zawołał tymi słowami: I Mnie znacie, i wiecie, skąd jestem. Ja jednak nie przyszedłem sam od siebie; lecz prawdziwy jest Ten, który Mnie posłał, którego wy nie znacie. Ja Go znam, bo od Niego jestem i On Mnie posłał. Zamierzali więc Go pojmać, jednakże nikt nie podniósł na Niego ręki, ponieważ godzina Jego jeszcze nie nadeszła.

Rozważania do czytań

Ewangeliarz OP


Do góry

Oremus

Mylnie rozumując (...) mówili sobie: Zróbmy zasadzkę na sprawiedliwego, bo nam niewygodny (...), zarzuca nam łamanie prawa, wypomina nam błędy. Tyle wokół zaślepienia, głupoty, okrucieństwa, które beztrosko bawi się czyimś życiem! Jeśli ten świat wciąż istnieje, to tylko dzięki tajemniczemu współdziałaniu Jezusa; Jedynego Sprawiedliwego z tymi wszystkimi, którzy łakną i pragną sprawiedliwości.

Wojciech Jędrzejewski OP, "Oremus" Wielki Post 2009, s. 123


Do góry

Patroni dnia:

Święty Ernest, opat i męczennik
nie znamy daty narodzi Ernesta, który pochodził ze szlacheckiej rodziny von Steussling. Od roku 1141 był opatem w klasztorze w Zwiefalten (w Niemczech). W sześć lat później złożył urząd, aby wziąć udział w wyprawie krzyżowej. Uczestniczył w niej u boku biskupa Ottona z Freising. Turcy zmusili oddział do ucieczki, Ernest zaś zginął pod Doryleą we Frygii w 1147 roku. Według innej wersji głosił Ewangelię Persom i Arabom. Passio, ułożona pod koniec XII stulecia, opowiadała, że w okrutny sposób zamęczono go w samej Mekce w 1147 r.

Do góry

Bractwo Słowa Bożego

Komentarze do poszczególnych czytań przygotowane przez Bractwo Słowa Bożego

Komentarz do pierwszego czytania

Dzisiejsze pierwsze czytanie, zaczerpnięte z Księgi Mądrości, przywodzi nam na myśl wrogość przywódców Izraela wobec Jezusa, a także momentami przypomina Izajaszowe pieśni o cierpiącym słudze Pańskim. Znajdujemy tu więc potwierdzenie, że Stary Testament zawiera zapowiedzi mesjańskie odnoszące się do Jezusa.
Grupa ludzi postanawia zatem: „Zróbmy zasadzkę na sprawiedliwego, bo nam niewygodny” (Mdr 2,12). Jezus też był niewygodny dla Żydów, ponieważ kwestionował ich postępowanie, uważając je za niezgodne z Prawem Bożym, gromadził wokół siebie tych, których oni odrzucali, uważał się za Syna Bożego. Dlatego i oni postanowili Go zgładzić, aby już przestał wchodzić im w drogę, aby nadal mogli zwodzić lud i narzucać mu własne prawa. „Zasądźmy go na śmierć haniebną, bo – jak mówił – będzie ocalony” (Mdr 2,20). Jakaż śmierć mogła być bardziej haniebna dla Żyda, niż śmierć skazańca na krzyżu? Chyba żadna. Poza tym, można było w ten sposób sprawdzić Jego zapowiedzi, że Ojciec Go ocali. Podobnie, jak nie rozumieli Boskiego planu zbawienia i Boskiego posłannictwa Mesjasza, oczekując politycznego władcy, tak też nie rozumieli Boskiego ocalenia Jezusa od śmierci, Jego zmartwychwstania.
Autor starotestamentalny podsumowuje zachowanie nieprzyjaciół tak, że można je odnieść również do nowotestamentalnych przeciwników Jezusa: „Tak pomyśleli – i pobłądzili, bo własna złość ich zaślepiła. Nie pojęli tajemnic Bożych, nie spodziewali się nagrody za prawość i nie docenili odpłaty dusz czystych” (Mdr 2,21-22). Po raz kolejny w swej historii nie zaufali Bogu, odrzucili Jego plan zbawczy, zabijając Mesjasza, którego zapowiedział jeszcze w raju, po grzechu pierwszych rodziców. Nie uwierzyli w Boga, który jest Miłością. Nam nie wolno popełnić tego samego błędu, gdyż tylko wiara w miłość i miłosierdzie Boże może nas poprowadzić drogą do radości wiecznej.


Komentarz do psalmu

W dzisiejszym psalmie wybrzmiewa nadzieja dla bojących się Boga. Postawa bojaźni Bożej jest bowiem źródłem błogosławieństwa. Bóg odwraca się od tych, którzy czynią nieprawość, natomiast jest blisko tych, którzy przestrzegają Jego praw. Łatwo zauważyć także w dzisiejszym świecie, że sprawiedliwym nie zawsze dobrze się powodzi, przynajmniej patrząc po ludzku. W czasach starotestamentalnych istniało przeświadczenie, że ci, którzy cierpią, choć w niczym nie zawinili, są pod szczególną opieką Boga. Nikt, kto ucieka się do Niego, nie pozostanie bez opieki. Jeśli więc nawet temu, który przestrzega przykazań, pozornie nie powodzi się tak dobrze, jak temu, który notorycznie je łamie, to i tak szczęśliwym zwycięzcą jest człowiek sprawiedliwy, który tu, na ziemi, zasłużył sobie na szczęście wieczne w ramionach kochającego Ojca.


Komentarz do Ewangelii

W dzisiejszej Ewangelii spotykamy Jezusa przemierzającego Galileę. Nie chciał udawać się do Judei, ponieważ Żydzi chcieli Go zabić. Nie był tchórzem i nie unikał ich ze strachu przed śmiercią, był bowiem gotowy wypić kielich, jaki przygotował Mu Ojciec. Nie chciał tylko swoim pojawieniem się wszczynać niepotrzebnego zamieszania, gdyż nie był to jeszcze właściwy czas. Gdy jednak zbliżało się Święto Namiotów i Jego uczniowie wybierali się do Jerozolimy na obchody święta, Jezus udał się z nimi. Starał się pozostawać w ukryciu, by nie rzucać się zbytnio w oczy Żydom. Nie udało Mu się jednak pozostać niezauważonym, na co od razu zareagowali mieszkańcy Jerozolimy: „Czyż to nie jest Ten, którego usiłują zabić? A oto jawnie przemawia i nic Mu nie mówią. Czyżby zwierzchnicy naprawdę się przekonali, że On jest Mesjaszem?” (J 7,25-26). Zwierzchnicy za nic nie zdecydowaliby się przyznać, że Jezus jest Mesjaszem, nawet jeśli po cichu nabierali przekonania, że tak właśnie jest. Nie mogli przecież w nieskończoność udawać, że nie słyszą Jego nauki, czy też nie widzą Jego cudów. Byli jednak zbyt dumni i zbyt zapatrzeni w siebie, żeby przyznać się do tego, że pomylili się co do Jezusa, tym bardziej, że tak jak mieszkańcy Jerozolimy mogli powiedzieć: „Przecież my wiemy, skąd On pochodzi, natomiast gdy Mesjasz przyjdzie, nikt nie będzie wiedział, skąd jest” (J 7,27). Nie chodziło tu nawet o tajemnicę, której niektórzy spodziewali się w związku z przyjściem Mesjasza, ale o to, że czekali na króla, a on nie mógł być synem cieśli z Nazaretu, powinien pochodzić przynajmniej z jakiegoś znamienitego rodu, jeśli już nie z rodu królewskiego. Czyżby nie wiedzieli, że – po ludzku biorąc – Jezus pochodził z rodu króla Dawida? Jezus jednak cały czas podkreślał swoje Boskie pochodzenie: „A Jezus, ucząc w świątyni, zawołał tymi słowami: I Mnie znacie, i wiecie, skąd jestem. Ja jednak nie przyszedłem sam od siebie; lecz prawdziwy jest Ten, który Mnie posłał, którego wy nie znacie. Ja Go znam, bo od Niego jestem i On Mnie posłał (J 7,28-29). To dla Żydów było tym bardziej nie do zniesienia. On, syn cieśli z Nazaretu, miałby być Bożym posłańcem, a nie żaden z nich? „Zamierzali więc Go pojmać, jednakże nikt nie podniósł na Niego ręki, ponieważ godzina Jego jeszcze nie nadeszła” (J 7,30).

Komentarze zostały przygotowane przez dr Joannę Jaromin


Do góry

Książka na dziś

Prymas Wyszyński. Ojciec Ojczyzny. Biografia

Czesław Ryszka

W czasach komunistycznego sztormu stanął za sterem łodzi polskiego Kościoła. Bohatera tej książki, Prymasa Tysiąclecia, wyróżniały siła moralna, odwaga i upór, co pozwalało mu nawet w więzieniu trwać niezłomnie w decyzjach głęboko przemodlonych i przemyślanych.

Książka do nabycia w Księgarni Mateusza.


28 marca 2020

Sobota

Sobota IV Tygodnia Wielkiego Postu

Czytania

(Jr 11,18-20)
Pan mnie pouczył i dowiedziałem się; wtedy przejrzałem ich postępki. Ja zaś jak potulny baranek, którego prowadzą na zabicie, nie wiedziałem, że powzięli przeciw mnie zgubne plany: Zniszczmy drzewo wraz z jego mocą, zgładźmy go z ziemi żyjących, a jego imienia niech już nikt nie wspomina! Lecz Pan Zastępów jest sprawiedliwym sędzią, bada nerki i serce. Chciałbym zobaczyć Twoją zemstę nad nimi, albowiem Tobie powierzam moją sprawę.

(Ps 7,2-3.9bc-12)
REFREN: Panie, mój Boże, Tobie zaufałem

Panie, Boże mój, do Ciebie się uciekam,
wybaw mnie i uwolnij od wszystkich prześladowców,
zanim jak lew ktoś nie porwie i nie rozszarpie mej duszy,
gdy zabraknie wybawcy.

Panie, przyznaj mi słuszność według mej sprawiedliwości
i niewinności, która jest we mnie.
Niech ustanie nieprawość występnych, a sprawiedliwego umocnij
Boże sprawiedliwy, który przenikasz serca i sumienia.

Bóg jest dla mnie tarczą
co zbawia ludzi prostego serca.
Bóg sędzia sprawiedliwy,
Bóg codziennie pałający gniewem.

Aklamacja (J 3,16)
Tak Bóg umiłował świat, że dał swojego Syna Jednorodzonego; każdy, kto w Niego wierzy, ma życie wieczne.

(J 7,40-53)
Wśród słuchających Go tłumów odezwały się głosy: Ten prawdziwie jest prorokiem. Inni mówili: To jest Mesjasz. Ale - mówili drudzy - czyż Mesjasz przyjdzie z Galilei? Czyż Pismo nie mówi, że Mesjasz będzie pochodził z potomstwa Dawidowego i z miasteczka Betlejem? I powstało w tłumie rozdwojenie z Jego powodu. Niektórzy chcieli Go nawet pojmać, lecz nikt nie odważył się podnieść na Niego ręki. Wrócili więc strażnicy do arcykapłanów i faryzeuszów, a ci rzekli do nich: Czemuście Go nie pojmali? Strażnicy odpowiedzieli: Nigdy jeszcze nikt nie przemawiał tak, jak ten człowiek przemawia. Odpowiedzieli im faryzeusze: Czyż i wy daliście się zwieść? Czy ktoś ze zwierzchników lub faryzeuszów uwierzył w Niego? A ten tłum, który nie zna Prawa, jest przeklęty. Odezwał się do nich jeden spośród nich, Nikodem, ten, który przedtem przyszedł do Niego: Czy Prawo nasze potępia człowieka, zanim go wpierw przesłucha, i zbada, co czyni? Odpowiedzieli mu: Czy i ty jesteś z Galilei? Zbadaj, zobacz, że żaden prorok nie powstaje z Galilei. I rozeszli się - każdy do swego domu.

Rozważania do czytań

Ewangeliarz OP


Do góry

Oremus

Nie wiedziałem, że powzięli przeciw mnie zgubne plany. Bolesne przebudzenie wobec zaskakującego okrucieństwa i brutalności. Syn Boga bardzo świadomie wchodzi w świat ludzkiej podłości i niesprawiedliwości. Leczy naszą oporną wolę i otwiera na miłość, która sprawiła, że przyszedł na ten świat, i która ma moc odmienić nasze serca.

Wojciech Jędrzejewski OP, "Oremus" Wielki Post 2009, s. 126


Do góry

Patroni dnia:

Święty Guntram, król
urodził się około roku 525. Guntram był królem we Francji. Według św. Grzegorza z Tours Guntram nie od razu był człowiekiem świętym. Wyróżniał się charakterem gwałtownym, był uparty i brutalny. Nie gardził też obficie zastawionym stołem. Jednak uporczywą pracą nad sobą wyrobił w sobie tyle cnót chrześcijańskich, że zmieniły one zupełnie jego obyczaje. Kiedy jego bracia wiedli nieustanne spory o granice, jego wzywano na rozjemcę. Przypisuje się Guntramowi założenie kilkunastu klasztorów. Dzielnie pomagał mu w tym św. Kolumban, mnich irlandzki. Jego szczególną troską byli ubodzy, których wspierał szczodrą ręką. Kiedy nastały klęski żywiołowe, według kronikarzy król ofiarował Panu Bogu za swój lud, na odwrócenie kar, własne życie. Zmarł 28 marca 592 roku po 67 latach życia.

Do góry

Bractwo Słowa Bożego

Komentarze do poszczególnych czytań przygotowane przez Bractwo Słowa Bożego

Komentarz do pierwszego czytania

Dzisiejsze pierwsze czytanie pozostawia nas w klimacie, w który weszliśmy wczoraj. Autor Księgi Mądrości mówił o zasadzce przygotowywanej dla sprawiedliwego, natomiast prorok Jeremiasz wspomina o tym, że także jego nieprzyjaciele chcą go zgładzić. W cierpiącym proroku również możemy widzieć cierpiącego Jezusa.
Jeremiasz po raz pierwszy używa porównania do baranka prowadzonego na rzeź: „Ja zaś jak baranek oswojony, którego prowadzą na rzeź, nie wiedziałem, że powzięli przeciw mnie zgubne plany” (Jr 11,19). Obraz baranka prowadzonego na rzeź stanie się obrazem Jezusa prowadzonego na śmierć krzyżową oraz zmartwychwstałego. Jan Chrzciciel będzie wołał: „Oto Baranek Boży, który gładzi grzech świata” (J 1,29), autor Pierwszego Listu św. Piotra Apostoła będzie pouczał: „…zostaliście wykupieni (…) drogocenną krwią Chrystusa, jako baranka niepokalanego i bez zmazy” (1P 1,18-19), a św. Jan Apostoł będzie miał proroczą wizję: „I ujrzałem (…) stojącego Baranka jakby zabitego (…). A kiedy wziął księgę, czworo Zwierząt i dwudziestu czterech Starców upadło przed Barankiem” (Ap 5,6nn).
Zamiar nieprzyjaciół wobec Jeremiasza jest taki: „Zniszczmy drzewo wraz z jego mocą, zgładźmy go z ziemi żyjących, a jego imienia niech już nikt nie wspomina!” (Jr 11,19). Przeciwnicy Jezusa również myśleli podobnie. Sądzili, że zabijając Go, zlikwidują wraz z Nim naukę, którą głosił i dobro, które czynił, że całkowicie wymażą Jego imię i wszelki ślad po Jego ziemskim życiu zniknie na zawsze. Tak rozumując – zarówno ci, którzy nastawali na życie Jeremiasza, jak i Jezusa – nie wzięli znów pod uwagę Boga, który staje w obronie cierpiących niesprawiedliwie. Jeremiasz powierza swój los właśnie Bogu, który jest sędzią sprawiedliwym i oczekuje zemsty na swych wrogach (Jr 11,20). Jezus natomiast całe swoje ziemskie życie podporządkował woli Ojca i nawet w ostatniej chwili życia powierza się właśnie Jemu, wstawiając się jednocześnie za swoimi oprawcami. My również – zwłaszcza w sytuacjach po ludzku beznadziejnych – musimy pamiętać, że mamy Ojca, który nie pozwoli, aby stała się nam jakakolwiek krzywda, jeśli tylko bezgranicznie Mu zaufamy.


Komentarz do psalmu

Dzisiejszy psalm jest modlitwą człowieka, który w nieszczęściu zwraca się do Boga o pomoc: „Panie, Boże mój, do Ciebie się uciekam; wybaw mnie i uwolnij od wszystkich prześladowców” (Ps 7,2). Psalmista uważa się za sprawiedliwego, który doznał nieprawości od swoich przeciwników, i prosi Boga, by osądził go według jego niewinności. Człowiek winny nie ośmieliłby się w ten sposób zwracać do Boga wiedząc, że dodatkowo kłamstwo pogrąży go przed Bogiem i sam na siebie wyda wyrok. Psalmista natomiast nie przestaje błagać wierząc, że tylko Bóg może sprawić, aby ustała nieprawość, a zatriumfowała sprawiedliwość, gdyż tylko On jest Sędzią sprawiedliwym i tylko On wie, co kryje się w ludzkiej duszy.


Komentarz do Ewangelii

Dzisiejsza Ewangelia w dalszym ciągu ukazuje nam Jezusa przebywającego w Jerozolimie na Święcie Namiotów. Kiedy przemawiał, mówiąc o sobie jako o wodzie żywej, wśród słuchających Go zaczęły pojawiać się różne zdania na temat, kim On właściwie jest. Jedni twierdzili, że prorokiem, inni – że Mesjaszem, jeszcze inni zauważyli, że Mesjasz miał pochodzić z Betlejem, z rodu Dawida, a Jezus przecież pochodził z Galilei. Powstał więc spór, zapewne dość ożywiony, gdyż niektórzy nawet chcieli pojmać Jezusa. Nikt tego jednak nie uczynił, gdyż nie nadszedł jeszcze Jego czas. Pośród tego tłumu byli także strażnicy wysłani wcześniej przez kapłanów i faryzeuszy, aby pojmać Jezusa (zob. J 7,32). Gdy wrócili „z pustymi rękami”, usłyszeli zarzuty, że nie wywiązali się z zadania. Oni jednak byli pod wrażeniem słów Jezusa, dlatego odpowiedzieli: „Nigdy jeszcze nikt nie przemawiał tak, jak ten człowiek przemawia” (J 7,46). Faryzeuszy rozzłościła taka odpowiedź, gdyż uważali Jezusa za zwodziciela, a ludzi, zapewnie głównie tych, którzy Go słuchali – za motłoch nieznający Prawa. Pośród faryzeuszy obecny był Nikodem, który sam chętnie słuchał Jezusa, a nawet kiedyś sam poszedł do Niego nocą, by z Nim porozmawiać. On właśnie, odwołując się do Prawa, próbował stanąć w obronie strażników, a przede wszystkim pokazać, że nie ma podstaw do pojmania Jezusa, dlatego zadał pozostałym pytanie: „Czy Prawo nasze potępia człowieka, zanim go wpierw przesłucha i zbada, co czyni?” (J 7,51). Również Nikodem usłyszał zarzut ze strony faryzeuszy i zapewnienie, że żaden prorok nie pochodził z Galilei. Choć miejsce pochodzenia było tak naprawdę tylko pretekstem dla zwierzchników żydowskich, trzeba podkreślić, że Galilea w przeciwieństwie do Judei, preferowała dużo mniej radykalny judaizm, prawdopodobnie ze względu na większe oddalenie od Jerozolimy i świątyni. To tam zaczęły powstawać pierwsze synagogi, a mieszkańcy byli bardziej tolerancyjni i otwarci na pogan. Zaczęła nawet pojawiać się czasem nazwa „Galilea pogan” (zob. np. Mt 4,14 za Iz 8,23). Fakt, że Jezus pochodził z Galilei, wzmacniał jeszcze fakt, że nie stronił On od ludzi z marginesu: ubogich, chorych, grzesznych, czy także właśnie pogan. Wszystkim natomiast w jakiś dziwny sposób umknął inny fakt: że Jezus narodził się w Betlejem – mieście króla Dawida, a ziemskie pochodzenie przejął po Józefie, który należał do rodu Dawida. Być może właśnie to głębsze zbadanie pochodzenia Jezusa miał na myśli Nikodem.

Komentarze zostały przygotowane przez dr Joannę Jaromin


Do góry

Książka na dziś

W co wierzymy

Abp Fulton J. Sheen

Przez ponad cztery dziesięciolecia arcybiskup Fulton Sheen był twarzą katolicyzmu w Ameryce i otrzymywał z całego świata tysiące listów od ludzi szukających prawdy i duchowego kierownictwa. W tej książce słynny kaznodzieja zdobywca nagrody Emmy i kandydat na ołtarze odpowiada na najważniejsze pytania

Książka do nabycia w Księgarni Mateusza.