O. WOJCIECH JĘDRZEJEWSKI OP
MP3: posłuchaj... (kopiuj...)
Lecz tłumy dowiedziały się o tym i poszły za Nim. On je przyjął i mówił im o królestwie Bożym, a tych, którzy leczenia potrzebowali, uzdrawiał. Dzień począł się chylić ku wieczorowi. Wtedy przystąpiło do Niego Dwunastu mówiąc: Odpraw tłum; niech idą do okolicznych wsi i zagród, gdzie znajdą schronienie i żywność, bo jesteśmy tu na pustkowiu. Lecz On rzekł do nich: Wy dajcie im jeść! Oni odpowiedzieli: Mamy tylko pięć chlebów i dwie ryby; chyba że pójdziemy i nakupimy żywności dla wszystkich tych ludzi. Było bowiem około pięciu tysięcy mężczyzn. Wtedy rzekł do swych uczniów: Każcie im rozsiąść się gromadami mniej więcej po pięćdziesięciu! Uczynili tak i rozmieścili wszystkich. A On wziął te pięć chlebów i dwie ryby, spojrzał w niebo i odmówiwszy błogosławieństwo, połamał i dawał uczniom, by podawali ludowi. Jedli i nasycili się wszyscy, i zebrano jeszcze dwanaście koszów ułomków, które im zostały. (Łk 9:11-17)
Rozmawiałem dwa dni temu z chłopakiem - jestem urzeczony tym spotkaniem i rozmową, ponieważ on zadał pytanie, które już słyszałem kilkadziesiąt razy w życiu, w różnej tonacji. Mianowicie on zadał takie pytanie: jak to jest możliwe, proszę ojca, że w tym świecie są upośledzone dzieci; dzieci, które nie mogą normalnie funkcjonować na poziomie intelektualnym, albo też takie, które żyją po prostu jak roślinki? I zaraz dodał: bo ja w każde wakacje jeżdżę do Białki i tam przebywam z tymi dziećmi, tam jesteśmy na obozie harcerskim, staramy się pomagać, opiekować, kochać, być blisko. To pytanie ja już słyszałem naprawdę kilkadziesiąt razy, tylko częściej chyba było ono stawiane z takim oburzeniem, że w ogóle: jak to jest możliwe? Jaki bóg może pozwolić na istnienie upośledzonych dzieci? Jest w nas taka nieraz skłonność, żeby się wymądrzać i stawiać bardzo poważne takie pytania niczego nie robiąc, jakbyśmy chcieli Panu Bogu powiedzieć co On powinien zrobić, albo czego nie powinien, natomiast my w ogóle za nic się nie zabieramy! Gestykulujemy w dramatycznym monologu na temat nieszczęścia i zła, gestykulujemy, natomiast nie zanurzymy tych rąk w konkretnej pracy, pomocy tym potrzebującym. Dzisiaj apostołowie coś z tej postawy przedstawiają w Ewangelii, ponieważ mówią do Jezusa: odpraw tych ludzi. W domyśle: to w ogóle skandal, że oni tutaj siedzą głodni, przez cały dzień nauczałeś ich, mówiłeś; no już starczy, niech już idą do wsi, niech coś zjedzą, bo to w ogóle, jak tak można. A Jezus mówi: wy dajcie im jeść, wy dajcie im jeść. I to jest niesamowite, że wobec wszystkich wyzwań, dramatów, dylematów tego świata, Pan Jezus mówi: to ty pomyśl co możesz zrobić, a cud będzie polegał na tym, że moja miłość udzieli ci dużo większej mocy, niż byś się spodziewał.