O. WOJCIECH JĘDRZEJEWSKI OP
MP3: posłuchaj... (kopiuj...)
Nie sądźcie, abyście nie byli sądzeni. Bo takim sądem, jakim sądzicie, i was osądzą; i taką miarą, jaką wy mierzycie, wam odmierzą. Czemu to widzisz drzazgę w oku swego brata, a belki we własnym oku nie dostrzegasz? Albo jak możesz mówić swemu bratu: Pozwól, że usunę drzazgę z twego oka, gdy belka /tkwi/ w twoim oku? Obłudniku, wyrzuć najpierw belkę ze swego oka, a wtedy przejrzysz, ażeby usunąć drzazgę z oka twego brata. (Mt 7:1-5)
Słuchając takiej Ewangelii jak dzisiaj miałoby się ochotę powtórzyć na dużym poziomie ogólności taką właśnie prawdę dosyć oczywistą zresztą, że zanim zaczniemy innych poprawiać, to spójrzmy we własne wnętrze, popracujmy nad sobą. Ale ja proponuję, żebyśmy dużo konkretniej spojrzeli na tę Ewangelię i żebyśmy wykonali pracę domową, którą Pan Jezus nam zadaje dzisiaj przez te słowa. Mianowicie nie myślmy o ogólnych prawdach, o osądzaniu i tak dalej, krytycyzmie wobec samego siebie. Napiszmy na kartce imię konkretnego człowieka, którego najbardziej odsądzamy od czci i wiary. Napiszmy imię człowieka, którego najczęściej wewnątrz siebie jeśli nawet nie potępiamy, to przynajmniej przypisujemy mu wiele różnych wad i lubimy to podkreślać przed sobą samym, czy też nakręcamy się w rozmowie mówiąc o tym człowieku. Wypiszmy te konkretne wady i postawmy sobie pytanie: w jakiej mierze te słabości, które wymieniłem odnośnie człowieka, którego nie lubię, w jakiej mierze te słabości są we mnie?