O. WOJCIECH JĘDRZEJEWSKI OP
MP3: posłuchaj... (kopiuj...)
Gdy ci wychodzili, oto przyprowadzono Mu niemowę opętanego. Po wyrzuceniu złego ducha niemy odzyskał mowę, a tłumy pełne podziwu wołały: Jeszcze się nigdy nic podobnego nie pojawiło w Izraelu! Lecz faryzeusze mówili: Wyrzuca złe duchy mocą ich przywódcy. Tak Jezus obchodził wszystkie miasta i wioski. Nauczał w tamtejszych synagogach, głosił Ewangelię królestwa i leczył wszystkie choroby i wszystkie słabości. A widząc tłumy ludzi, litował się nad nimi, bo byli znękani i porzuceni, jak owce nie mające pasterza. Wtedy rzekł do swych uczniów: żniwo wprawdzie wielkie, ale robotników mało. Proście Pana żniwa, żeby wyprawił robotników na swoje żniwo. (Mt 9:32-38)
Spotykamy dzisiaj w Ewangelii niemowę i to trzeba zawsze robić bardzo delikatnie, tego typu próbę zinterpretowania duchowo różnych ułomności fizycznych - ale spróbujmy. Otóż można być niemową, takim duchowym niemową poprzez na przykład to, że się uczymy kłamać, że z wygodnictwa albo z lęku przemilczamy pewne sprawy. Tam, gdzie powinniśmy zabrać głos odważnie, powiedzieć co myślimy na ten temat - milczymy, ponieważ tak nam wygodniej, albo nie chcemy przezwyciężyć obawy przed czyjąś krytyką, czyimś odrzuceniem. Stajemy się niemi w sytuacji, kiedy nie wolno milczeć. Tego typu postawa może wywołać w nas właśnie bycie takim duchowym niemową, że z czasem coraz częściej będziemy nabierali wody w usta. Duchowym niemową w takim złym bardzo sensie, takim, który potrzebuje bardzo uzdrowienia przez Pana Jezusa stajemy się także wówczas, gdy nie przyznajemy się do błędu, gdy nie chcemy przyznawać się do błędu. W sytuacji kiedy należałoby uderzyć się w pierś i przyznać: tak, to ja zrobiłem źle; być może nie chciałem, ale zrobiłem źle. Wtedy wygodniej, lepiej jest nam przemilczeć. I to również jest postawa, która może się utrwalać w każdym z nas do tego stopnia, że z czasem to już wręcz wydaje się niemożliwe - przyznawanie się do własnych błędów. Jak bardzo potrzebujemy, żeby Pan Jezus nas w takich momentach właśnie uzdrawiał, uzdalniał do mówienia, żeby wyrzucał z nas złego ducha, który zamyka nam usta z lęku, z jakiegoś wygodnictwa, z troski - źle pojętej troski - o samego siebie.