O. WOJCIECH JĘDRZEJEWSKI OP
MP3: posłuchaj... (kopiuj...)
Faryzeusze zaś wyszli i odbyli naradę przeciw Niemu, w jaki sposób Go zgładzić. Gdy się Jezus dowiedział o tym, oddalił się stamtąd. A wielu poszło za Nim i uzdrowił ich wszystkich. Lecz im surowo zabronił, żeby Go nie ujawniali. Tak miało się spełnić słowo proroka Izajasza: Oto mój Sługa, którego wybrałem; Umiłowany mój, w którym moje serce ma upodobanie. Położę ducha mojego na Nim, a On zapowie prawo narodom. Nie będzie się spierał ani krzyczał, i nikt nie usłyszy na ulicach Jego głosu. Trzciny zgniecionej nie złamie ani knota tlejącego nie dogasi, aż zwycięsko sąd przeprowadzi. W Jego imieniu narody nadzieję pokładać będą. (Mt 12:14-21)
Muszę przyznać, że odczuwam wyrzuty sumienia co do pewnych sytuacji, gdy jakiś człowiek zgnębiony duchowo przychodził do mnie ze swoim dylematem, problemem i wydawało mi się, że odchodził jeszcze bardziej załamany po rozmowie, ponieważ nie umiałem go z taką Bożą miłością zrozumieć, powiedzieć prawdy o tym, jaki jest jego stan i wskazać mu prawdziwe rozwiązanie. Trudne rozwiązanie, bolesne, ale z wielkim zrozumieniem i delikatnością. Właśnie niejednokrotnie brakło mi tej delikatności. Myślę sobie o tych wszystkich sytuacjach w świetle słów Pana Jezusa, w świetle właściwie słów o Nim. A napisano o Chrystusie, że trzciny zgniecionej nie złamie ani knota tlejącego nie dogasi aż zwycięsko sąd przeprowadzi. Otóż Pan Jezus nie ma litości nad naszym grzechem, nie ma. Natomiast zawsze, gdy nas wzywa do nawrócenia, czyni to z tak wielką miłością, z tak wielką delikatnością, chociaż z potężną siłą Swojego pragnienia, abyśmy byli wolni, że nikt ze spotkania z Nim nie wychodził zdruzgotany. I bardzo chcę o to dla siebie się modlić i prosić o modlitwę i też prosić, żebyśmy byli ostrożni, gdy chcielibyśmy komuś w sposób stanowczy zwrócić uwagę na zło, w które się uwikłał i z którego być może bardzo chce wyjść. Żebyśmy takiego człowieka już cierpiącego, żebyśmy nie zdeptali jeszcze bardziej.