O. WOJCIECH JĘDRZEJEWSKI OP
MP3: posłuchaj... (kopiuj...)
Zaraz też przynaglił uczniów, żeby wsiedli do łodzi i wyprzedzili Go na drugi brzeg, zanim odprawi tłumy. Gdy to uczynił, wyszedł sam jeden na górę, aby się modlić. Wieczór zapadł, a On sam tam przebywał. Łódź zaś była już sporo stadiów oddalona od brzegu, miotana falami, bo wiatr był przeciwny. Lecz o czwartej straży nocnej przyszedł do nich, krocząc po jeziorze. Uczniowie, zobaczywszy Go kroczącego po jeziorze, zlękli się myśląc, że to zjawa, i ze strachu krzyknęli. Jezus zaraz przemówił do nich: Odwagi! Ja jestem, nie bójcie się! Na to odezwał się Piotr: Panie, jeśli to Ty jesteś, każ mi przyjść do siebie po wodzie! A On rzekł: Przyjdź! Piotr wyszedł z łodzi, i krocząc po wodzie, przyszedł do Jezusa. Lecz na widok silnego wiatru uląkł się i gdy zaczął tonąć, krzyknął: Panie, ratuj mnie! Jezus natychmiast wyciągnął rękę i chwycił go, mówiąc: Czemu zwątpiłeś, małej wiary? Gdy wsiedli do łodzi, wiatr się uciszył. Ci zaś, którzy byli w łodzi, upadli przed Nim, mówiąc: Prawdziwie jesteś Synem Bożym. (Mt 14:22-33)
Bywają takie okresy w naszym życiu, że wszystko dzieje się nie najgorzej, w miarę spokojnie, bezpiecznie, za to niekiedy jak to powiedziała jedna moja znajoma: nieszczęścia chodzą stadami, a nie parami. Zdarzają się właśnie takie okresy, gdy jest mnóstwo rzeczy przerastających nas, budzących lęk, jakieś wydające nam się zupełnie niemożliwe do ogarnięcia, na przykład pomoc człowiekowi, który bardzo się oddala od nas, albo bardzo się oddala od Boga, od Kościoła i właściwie czujemy się bezradni. Ktoś inny się zanurza w otchłań jakiegoś zniewolenia, uzależnienia, wydaje się, że zupełnie nie potrafimy mu pomóc, nawet już w sobie nie odnajdujemy nadziei i siły żeby do niego po raz kolejny podchodzić i starać się pomóc. Różnego rodzaju sytuacje społeczne, polityczne, gdzie narasta jakaś niesprawiedliwość, niegodziwość - nie umiemy sobie z tym wszystkim poradzić, przeraża nas to. Umiejętność stanięcia wobec tych wszystkich rzeczy niemożliwych do ogarnięcia - to jest chodzenie po wodzie. Jak można chodzić po wodzie? To jest niemożliwe po ludzku. I dokładnie tak czujemy w wielu sytuacjach jakie nas spotykają. Jak pójść po wodzie, co nam może dać prawo do takiego pomysłu, do takiej nadziei, szalonej nadziei, że warto stawić czoło tym wszystkim przerastającym nas sprawom? Głos Pana Jezusa, który mówi tak jak dzisiaj do Piotra: przyjdź! To On mówi - przyjdź! Gdy słyszymy to Jego wołanie, tę Jego zachętę, gdy słyszymy w modlitwie, gdy słyszymy w świadectwie wszystkich tych, którzy poszli za Nim - to jest dla nas podstawa i prawo do tej szalonej nadziei, żeby stawić czoło przerastającym nas sprawom i trudnościom.