O. WOJCIECH JĘDRZEJEWSKI OP
MP3: posłuchaj... (kopiuj...)
A Jezus znowu w przypowieściach mówił do nich: Królestwo niebieskie podobne jest do króla, który wyprawił ucztę weselną swemu synowi. Posłał więc swoje sługi, żeby zaproszonych zwołali na ucztę, lecz ci nie chcieli przyjść. Posłał jeszcze raz inne sługi z poleceniem: Powiedzcie zaproszonym: Oto przygotowałem moją ucztę: woły i tuczne zwierzęta pobite i wszystko jest gotowe. Przyjdźcie na ucztę! Lecz oni zlekceważyli to i poszli: jeden na swoje pole, drugi do swego kupiectwa, a inni pochwycili jego sługi i znieważywszy [ich], pozabijali. Na to król uniósł się gniewem. Posłał swe wojska i kazał wytracić owych zabójców, a miasto ich spalić. Wtedy rzekł swoim sługom: Uczta wprawdzie jest gotowa, lecz zaproszeni nie byli jej godni. Idźcie więc na rozstajne drogi i zaproście na ucztę wszystkich, których spotkacie. Słudzy ci wyszli na drogi i sprowadzili wszystkich, których napotkali: złych i dobrych. I sala zapełniła się biesiadnikami. Wszedł król, żeby się przypatrzyć biesiadnikom, i zauważył tam człowieka, nie ubranego w strój weselny. Rzekł do niego: Przyjacielu, jakże tu wszedłeś nie mając stroju weselnego? Lecz on oniemiał. Wtedy król rzekł sługom: Zwiążcie mu ręce i nogi i wyrzućcie go na zewnątrz, w ciemności! Tam będzie płacz i zgrzytanie zębów. Bo wielu jest powołanych, lecz mało wybranych. (Mt 22:1-14)
Pewnie nie raz spotkaliśmy się z próbą przeciwstawiania Starego i Nowego Testamentu, gdzie rzekomo Bóg Starego Testamentu jest niesamowicie gniewny, a Bóg Nowego Testamentu jest miłosierny, łaskawy, dobry. Temat gniewu Bożego, który właśnie ta mentalność próbowałaby umieścić tylko w Starym Przymierzu pojawia się również w Ewangelii, na przykład dzisiaj. To jest bardzo ważny temat. My też mamy takie doświadczenie, że w pewnych sytuacjach, gdy człowiek przez nas ukochany robi coś bardzo niemądrego, oddala się - to trzeba zdwoić wysiłki, żeby go odzyskać, bardzo się postarać i bardzo niekiedy się wewnętrznie zbuntować przeciwko tej niewoli, która go ogarnia. Na przykład współmałżonek na boku znajduje sobie jakąś kochankę; dziecko zaczyna pić alkohol, brać narkotyki. Trzeba się wewnętrznie zagniewać z całą siłą miłości, żeby walczyć o tego człowieka - i Bóg tak właśnie o nas walczy. Czytamy dzisiaj o tym w Ewangelii, że król, który posyła swojego syna zagniewał się na upór sług, którzy nie chcieli go przyjąć. I tak właśnie jest z nami - Pan Jezus nieustannie przychodzi każdego dnia w Swoim Słowie, w Swoim Ciele i Krwi, a my pozostajemy niejednokrotnie przynajmniej obojętni, jeśli nie wprost buntujemy się chcąc spełnić swoją wolę, swoje zachcianki. Wiedzmy o tym, że Pan Bóg nie odpuści i będzie walczył o nas. Gdy mówi o swoim gniewie, to po to, żeby jeszcze mocniej nas przekonać o tym, że nas kocha naprawdę i stanowczo.