Seks po chrześcijańsku
Gdzie jesteśmy?
czyli
AKTUALNA SYTUACJA MAŁŻEŃSTW

 

"...podstawowym problemem współczesnego mężczyzny wydaje się być -- od jego 12-13 roku życia -- jak zdobyć jakąś kobietę do łóżka. Wreszcie dochodzi do ślubu. Pojawia się moment, kiedy problem znika. Aż wreszcie zmienia się jeden wyraz, a właściwie jedna litera:

    Wie kriege ich eine Frau ins Bett?

   Jak zdobyć jakąś kobietę do łóżka?

   Wie kriege ich meine Frau ins Bett?

    Jak zdobyć moją żonę do łóżka?

Dla wielu małżeństwo wydaje się być instytucją hamowania popędu seksualnego. To, co najpierw jest idealne, potem staje się normalne, neutralne i obojętne."

W ten sposób Harry Müller trafnie podsumował, co wynika z obrazu współczesnego świata odbijanego przez świeckie czasopisma. Czy pośród chrześcijan jest lepiej? Na temat współżycia w małżeństwie chrześcijańskim napisano już wiele mądrych dzieł. A jednak wiele małżeństw -- nie znajdując prostych, praktycznych wskazówek -- bardziej lub mniej, cierpi w tej dziedzinie, bądź też po prostu, przeżywa monotonię. Jednocześnie wiele osób żyje w ciągłym konflikcie sumienia, mając wątpliwości co do granic zachowań moralnie dobrych.

Wiele par -- stając na ślubnym kobiercu -- naiwnie sądzi, że skoro swą miłość budują na Chrystusie, to automatycznie stworzą dobre małżeństwo w każdej dziedzinie: CHRZEŚCIJANIN + CHRZEŚCIJANKA = AUTOMATYCZNIE DOBRE MAŁŻEŃSTWO.

Punkt wyjścia jest słuszny: "Fundamentu bowiem nikt nie może położyć innego, jak ten, który jest położony, a którym jest Jezus Chrystus" (1 Kor 3,11). Takie małżeństwa są o wiele bardziej trwałe niż inne, ale nie oznacza to szczęścia bez włożenia swojej pracy, swojego 100%. Tak jak w każdej innej dziedzinie, także i w płciowości! Być może przeżywasz z tego powodu frustrację: masz poczucie, że zawiodłeś, że może zawiedliście oboje. A być może rozwijacie się duchowo, ale czujecie, że intymność małżeńska kuleje?

A może nie jest dobrze ani z jednym, ani z drugim. Czy wiesz, że obie dziedziny mogą wpływać na siebie nawzajem? Znaczy to, że aby małżonkowie przeżywali w sposób satysfakcjonujący sferę seksualną -- niezbędne jest dobre porozumienie między nimi, w dziedzinie psychicznej i duchowej.

Dlatego mówi się, że seks jest jedynie "termometrem" tego, co się dzieje w małżeństwie. Czy termometr leczy? Nie. On tylko pokazuje, że coś jest nie w porządku.

 

Rys. 1

Ale jednocześnie udana relacja seksualna bardzo pomaga samemu związkowi. Radość bliskości cielesnej nie pozostaje bez wpływu na dziedzinę duchową.

Zanim przejdziemy dalej -- zatrzymajmy się na chwilę nad terminologią. Chociaż w tytule celowo użyliśmy słowa SEKS -- aby dla każdego czytelnika było jasne o czym jest ta książka -- w tekście prawie go nie spotkacie. Bo SEKS dosłownie oznacza "płeć". Dlatego my mówimy raczej: "zbliżenie małżeńskie", "akt małżeński", "współżycie płciowe".

Z kolei słowo WSPÓŁŻYCIE ma swój źródłosłów w pojęciu "wspólne życie". Więc nie można mówić "życie seksualne", oddzielając sam akt fizyczny, bo wtedy -- rozważając inne aspekty funkcjonowania organizmu -- musielibyśmy mówić o życiu oddechowym, życiu pokarmowym i konsekwentnie o życiu moczopłciowym!

Wreszcie AKT MAŁŻEŃSKI -- piękne określenie, obecnie już niemal zapomniane, kojarzące się bardziej z dokumentem stwierdzającym zawarcie małżeństwa (czyli aktem ślubu). A przecież "małżeński" znaczy tyle co "mający miejsce w małżeństwie", "charakterystyczny dla małżeństwa". Pokazuje więc ramy, w jakich według zamysłu Stworzenia, ten akt się odbywa. A WIĘC TERAZ KONIEC Z SEKSEM! MOŻECIE O TYM ZAPOMNIEĆ!

W różnych opracowaniach piszących o seksualności bardzo często konkretne wnioski uzasadnia się słynnym raportem Kinseya. Otóż warto wiedzieć, że podstawowe wnioski Kinseya zostały niedawno obalone. Podważono tamte wyniki od strony metodologicznej: w szczególności okazuje się, że badania były niewiarygodne statystycznie! Najkrócej biorąc, respondenci Kinseya byli ochotnikami i rekrutowali się spośród czytelników pism erotycznych -- nie stanowili więc miarodajnej próby społecznej.

Pod koniec 1994 roku grupa uczonych z Uniwersytetu w Chicago opublikowała wyniki długofalowych badań socjologicznych na temat współżycia. Pragniemy teraz krótko przytoczyć kilka faktów będących rezultatem ich siedmioletniej pracy, które uwidaczniają jak nieprawdziwe są potoczne przekonania na temat zachowań seksualnych -- oparte właśnie na słynnym raporcie Kinseya z 1953 roku.

Wnioski uczonych z Chicago są następujące:
1. O płciowości mówi się za dużo i niezgodnie z prawdą, tworząc wiele mitów.
2. Nieprawdą jest, że popęd seksualny miałby być jednym z głównych motorów działania ludzkości.

To nieprawda, że człowiek potrzebuje dla pełnej satysfakcji przeżyć seksualnych z wieloma partnerami. Ponad 50% respondentów miało w całym życiu nie więcej niż kilku partnerów. Natomiast 70% dochowało wierności w małżeństwie.

Perwersyjne sposoby współżycia interesują zaledwie kilkanaście procent respondentów. Także tylko kilkanaście procent deklaruje, że w ciągu swego życia miało wielu partnerów. Skłonności homoseksualne dotyczą 1.3% mężczyzn i 2.7% kobiet. Kinsey podawał, że ponad 10% ma skłonności, zaś 40% ludzi wg niego miało takie doświadczenia. Okazało się także, iż najbardziej sfrustrowani ze swojej płciowości są... super-aktywni seksualnie klienci sex-shopów, natomiast najbardziej zadowoleni -- wierni monogamiści.

ŻONY! MĘŻOWIE! Biblia kieruje do żon oraz mężów obszerniejsze fragmenty, ale istnieje pewien tekst, dwa wersety z listu do Kolosan (3,18-19) -- które streszczają całą tą naukę. Pokazują samo sedno potrzeb męża i najtrafniej ujmują, czego potrzebuje żona: "Żony bądźcie poddane mężom, jak przystało w Panu. Mężowie, miłujcie żony i nie bądźcie dla nich przykrymi!"

Odnosi się to doskonale do każdej dziedziny życia, a być może najbardziej do erotyki, będącej mechanizmem czułym i wrażliwym. Nazwiemy to sięgnięciem do korzeni. Wyobraźmy sobie kwiatek, który więdnie rosnąc na grządce. Opuszcza główkę i nic nie da podpieranie, jeśli nie podlejemy jego korzeni.

"Żony bądźcie poddane mężom, jak przystało w Panu." Dlaczego Bóg nakazuje żonie odnosić się do męża z szacunkiem i uznać go za głowę? Bo dla mężczyzny bardzo trudno jest mieć poczucie własnej wartości i normalnie funkcjonować, jeśli żona nie okazuje mu należnego szacunku, dyktuje co ma zrobić, nie pozostawiając mu odpowiedzialności, ani nie wyrażając mu uznania. Uznanie zaś zakłada uległego ducha, który potrafi dostrzec wartość drugiej osoby.

"Sukces rodzi sukces" -- dlatego czasem nauczyciele stawiają piątkę trochę na wyrost, by uczeń zadowolony z osiągnięcia starał się o następne. I przeciwnie: słaba ocena -- zniechęca. Jednocześnie dla żony branie na swoje barki odpowiedzialności za rodzinę, jaką ma przed Bogiem mężczyzna -- niszczy ją i być może czyni niezdolną do normalnego funkcjonowania.

Czego więc najbardziej potrzebuje mąż? On potrzebuje, żeby żona pozwalała mu być mężczyzną.

Dlaczego wielu mężczyzn zdradza swoje żony? Czy myślisz, że dlatego, że znaleźli piękniejszą? Otóż często tak nie jest. On ucieka do innej, bo u tej drugiej znajduje uległość i uznanie, którego nie doświadcza ze strony żony. To go oczywiście nie usprawiedliwia -- grzech pozostaje grzechem -- ale uwidacznia, jak brak odczucia własnej wartości rodzi pokusę szukania jej gdzie indziej. Jeśli żona nie będzie go chwalić -- on może udowadniać, że coś osiągnął -- poprzez angażowanie się w kółku wędkarskim, straży pożarnej, klubie szachowym, gdziekolwiek, gdzie inni wyrażą mu podziw.

"Mężowie, miłujcie żony i nie bądźcie dla nich przykrymi!". Ruth Heil opisuje następującą historię:

"Oto siedzieli przede mną: dwoje młodych ludzi, będących małżeństwem od półtora roku:

ONA: Mieliśmy właśnie w domu gości, gdy wrócił z pracy mój mąż. Usłyszałam otwieranie drzwi i wyszłam ku niemu radośnie. Ale on wcale mnie nie zauważył. Przeszedł koło mnie tak, jak przechodzi się koło dobrze znanego mebla. Łzy stanęły mi w oczach.

ON: Ale zapewniam was, że naprawdę nie widziałem mojej żony. Przecież nie ma powodu do zranienia. Ja naprawdę nie chciałem jej przegapić! Ale ona tego nie chce pojąć.

ONA: Proszę, zobaczyć, tak jest zawsze. On nie rozumie dlaczego ja nie mogę z nim w ten sposób żyć. Stałam się dla niego taka oczywista.

ON: Ale przecież troszczę się o ciebie! Nawet robię zakupy, czego wielu mężów nie robi. Troszczę się również o nasze dziecko i bawię się z nim. Po pracy wracam do domu i razem z Tobą sprzątam. czego Ty byś jeszcze chciała?

ONA: Ja nie chcę Twojego troszczenia się, chcę żebyś mnie kochał.

ON: Ale przecież to robię!

ONA -- ma znów łzy w oczach...

Kiedy mężowie przychodzą do mnie po poradę -- jest to rzadkie, ale się zdarza -- wyliczają wszystko, co robią dla swojej żony. Gdy ich pytam, kiedy powiedzieli swojej żonie prawdziwy komplement, albo pogłaskali ją rano z miłością po włosach -- patrzą, jakbym spadła z Księżyca. "Przecież to banalne" -- mówią zwykle. Albo: "Przecież to głupie". Kiedy tak dalej ich cisnę i chcę wiedzieć, kiedy ostatni raz kupili jej kwiaty -- są czasami źli i informują mnie, że nie zapomnieli jeszcze nigdy o rocznicy ślubu. Można z tego odczytać jak odmienni są mężczyźni i kobiety w dziedzinie uczuć. Mężczyzna żeniąc się uważa, że w ten sposób dowodzi, że chce tylko i wyłącznie jej. A ponieważ nigdy tego literalnie nie odwołał -- to według niego jest to załatwione raz na zawsze.

Dlatego przestaje zalecać się i zabiegać o nią. Dla żony wesele jest początkiem drogi, na której powiedziała "tak" ukochanemu człowiekowi. I tego "tak" chciałaby dowiadywać się wciąż na nowo przez wypowiadane słowa i zachowanie męża. A to rozumie nie tylko jako codzienną pomoc w codziennych pracach, ale przede wszystkim jako ukierunkowanie na jej osobę.

W akcie stworzenia kobieta -- jak czytamy w Biblii -- brana jest z mężczyzny. Mężczyzna jest jej pewny. Ale kobieta potrzebuje stałego poczucia, że nie jest oddzielona, ale że należy do niego. Jest to dla niego często coś zupełnie obcego. Lecz jedynie w ten sposób może być sam ubogacony w małżeństwie, ponieważ wtedy jego żona będzie mu oddawać swe serce."

Dla kobiety więc "cały świat się wali", jeśli nie czuje jego miłości, albo mąż jest dla niej przykry. Jeśli natomiast mąż jest dla niej miły i sprawia, że żona jest radosna -- jest jej o wiele łatwiej wychodzić naprzeciw jego potrzebom.

 

Rys. 2

Te potrzeby przedstawia powyższa ilustracja: ona, wtulona w ramiona swojego rycerza, który romantycznie, na rumaku wiezie ją do pałacu. Odzwierciedla to pragnienie czułości, bycia chronioną i wybraną. On zaś wyobraża sobie, że jest supermanem i czegóż to nie dokonuje... Czyli -- pragnienie być podziwianym za osiągnięcia.

Nie ma innej rady, jak po prostu zaspokoić sobie nawzajem te potrzeby. Niełatwe, co? Już św. Augustyn powiedział: "Jeśli będziesz starał się zaspokajać potrzeby drugiej osoby tak, jak swoje własne -- przejdziesz przez życie samotnie".

 

Kobiety a mężczyźni

Roger i Donna Vann dokonali zwięzłego zestawienia głównych różnic pomiędzy kobietą a mężczyzną:

  MĘŻCZYZNA KOBIETA
PODEJŚCIE DO WSPÓŁŻYCIA SEKSUALNEGO
  • cielesny
  • jedność cielesna
  • częste zmiany
  • współżycie ma wysoki priorytet
  • zorientowana na jedność emocjonalną
  • potrzeba poczucia bezpieczeństwa
  • inne priorytety (mogłaby żyć bez seksu)
STYMULACJA PRZEZ
  • wzrok
  • oglądanie
  • węch
  • dotyk
  • postawa
  • działania
  • słowa
POTRZEBY
  • respekt
  • podziw
  • potrzeby fizyczne
  • nie być odrzuconym
  • zrozumienie
  • miłość
  • potrzeby emocjonalne
  • czas
REAKCJE SEKSUALNE
  • niecykliczne
  • szybkie podniecenie
  • podejmuje inicjatywę
  • trudno odwrócić uwagę
  • cykliczne
  • powolne rozbudzanie się
  • reagująca (zwykle łatwo się rozprasza)

 

Czy zwróciłeś uwagę, że mężczyzna i kobieta inaczej podchodzą do seksualności, są inaczej ukierunkowani? Mężczyzna ukierunkowany jest na ciało i jedność cielesną. Współżycie jest dla niego czymś niezwykle ważnym, w danej sytuacji, inne potrzeby mogą zejść na drugi plan. Dla kobiety zaś, czasowo, inne rzeczy mogą mieć wyższy priorytet. Ktoś porównał, że dla męża akt małżeński jest szarlotką, natomiast dla żony tylko bitą śmietaną na szarlotce. Samym zaś ciastkiem, jest dla niej ogólne poczucie bycia kochaną i chronioną.

Ciekawa jest też różnica w bodźcach, na które reagują. Powszechnie wiadomo, że mężczyźni reagują wzrokowo. Kiedy rozejrzymy się po stanowiskach pracy, kabinach ciężarówek, szatniach, pakamerach -- widzimy ściany obwieszone zdjęciami częściowo, lub całkiem rozebranych pań (nie pochwalamy tego -- ale stwierdzamy fakt). Ale próżno by szukać, analogicznie zdjęć rozebranych mężczyzn w miejscu, gdzie pracuje kobieta. Taki "goły facet" nie jest dla niej specjalnie podniecający, raczej komiczny (nic nie ujmując męskości panów). Wielu chłopców korzysta z każdej okazji, by podglądać kobiety. Ale dziewczęta raczej nie tłoczą się przy dziurce od klucza lub okienku prysznica, by się napawać widokiem kąpiącego się mężczyzny.

Dlaczego tak jest? Bo Bóg stworzył mężczyznę, by reagował wzrokowo. Wystarczy, że rzuci okiem na te "gitarowe kształty" i już jest gotowy. W 100%! Kobieta zaś, aby zostać zachęcona do współżycia -- reaguje na głos, czułe słowa i dotyk. Magiczne słowo "kocham cię" działa na dziewczynę jak zaklęcie, ona wtedy czuje się bezpieczna, nie zdając sobie sprawy, że często za tymi słowami stoi nie tyle chęć troski i ochrony oraz poświęcenia ze strony chłopaka, lecz zwykle po prostu "pożądam cię".

Kiedy zastanawialiśmy się, dlaczego Bóg stworzył ich aż tak różnymi -- przyszło nam do głowy pewne wyjaśnienie. Jest to nasza prywatna hipoteza i możecie w nią wierzyć, lub nie. Otóż wyobraźcie sobie sytuację, kiedy małżonkom rodzi się pierwsze dziecko. Gdyby kobieta reagowała na bodźce wzrokowe -- bardzo długo miałaby ten wzrok utkwiony w maleństwie, bezbronnym i zależnym, a nie w mężu. Ale kiedy pochyla się nad kołyską w prześwitującej koszulce nocnej -- mąż widzi ją! Widzi! Więc reaguje, szepce jej miłe i czułe słowa (dalszego ciągu się domyślacie). W ten sposób Bóg zatroszczył się, aby rodziły się dalsze dzieci i ludzkość nie wyginęła...

 

Rys.3

Trochę się pośmialiśmy, ale zanim omówimy dokładniej wskazówki dla mężów i żon -- zajrzyjmy do Biblii. "Co? A cóż ma Biblia wspólnego z seksem?" -- zakrzykniecie -- "Nie mieszajmy Boga do takich spraw!". Zaraz, zaraz, chwileczkę! Przecież to On nas takim stworzył, On zaprojektował naszą budowę i sposób reakcji. My jesteśmy Jego wyrobem, każdy "egzemplarz" ma swoją niepowtarzalną unikalność. A któż zna swój "wyrób" lepiej, niż producent?

 

 

P O P R Z E D N I N A S T Ę P N Y
Wstęp Co Pismo Święte mówi na temat płciowości?

początek strony
(c) 1996-1998 Mateusz