www.mateusz.pl/mt/jp

JACEK POZNAŃSKI SJ

Zaproszenie do refleksji nad czytaniami

IV Niedziela Wielkanocna

 

Wprowadzenie: Każdy czytany w niedziele fragment z Pisma św. może być pomocą do osobistej modlitwy (ok. 15 min) w ciągu czterech dni tygodnia. Zaczynamy znakiem krzyża i przeczytaniem danego czytania. Kończymy rozmową z Bogiem o tym, co mi ten tekst mówi oraz modlitwą Ojcze nasz.

(Dz 4,8-12): „niech będzie wiadomo wam wszystkim i całemu ludowi Izraela, że w imię Jezusa Chrystusa Nazarejczyka – którego ukrzyżowaliście, a którego Bóg wskrzesił z martwych – że przez Niego ten człowiek stanął przed wami zdrowy.” Św. Piotr wiele się nauczył w szkole Jezusa. Przede wszystkim nauczył się tego, że wszystko, czego dokonuje w istocie jest dziełem Pana w nim i przez niego. W imię Jezusa Chrystusa sam doświadczył zbawienia ze swego grzechu. Nad morzem Tyberiadzkim oddał się Zmartwychwstałemu z miłością i teraz z całą wolnością, radością i pokojem czuje się tylko cichym narzędziem Ducha Świętego, który przez niego mówi i czyni. Piotr już nie chce być niczym innym jak posłusznym i giętkim narzędziem w rękach Jezusa, już nie on ale ukochany Pan jest autorem wszystkiego w jego życiu. Piotr stał się przezroczysty, teraz wszyscy, którzy się z nim spotykają mogą widzieć Jezusa.

(Ps 118): „Jesteś moim Bogiem, chcę Ci podziękować: Boże mój, pragnę Cię wielbić.” Warto zapytać się siebie, na ile jestem bezinteresowny (-a) w mojej relacji z Bogiem? Jak dużo zajmuje dziękczynienie w mojej relacji do Boga? Przejście od proszenia do dziękczynienia jest przełomowym krokiem. Gdy zauważam, że moje serce zaczyna coraz częściej i za coraz to nowe rzeczy dziękować – to znaczy jestem na dobrej drodze. Moje serce otwiera się wtedy na jeszcze więcej, staje się bardziej receptywne. A tym „więcej” jest łaska kontemplacji. Kontemplacja to bycie przed Panem dla Niego samego, to adoracja. Wiara staje się dojrzała, gdy jestem dla Boga ponieważ doświadczam głębokiego przekonania, że On jest godny tego, abym po prostu był (-a), całkowicie bezinteresownie, przed Nim.

(1 J 3,1-2): „Umiłowani, obecnie jesteśmy dziećmi Bożymi, ale jeszcze się nie ujawniło, czym będziemy. Wiemy, że gdy się objawi, będziemy do Niego podobni, bo ujrzymy Go takim, jakim jest.” Bóg pragnie nas obdarzać coraz więcej. Dlatego Pismo święte często zachęca nas do ponownego otwarcia oczu, do popatrzenia, do zadziwienia. Św. Jan z zachwytem stwierdza, że Bóg nas umiłował już nie tylko jako przyjaciół. Poszedł jeszcze dalej i adoptował nas jako swoje dzieci. Ale przeczuwa on, że to jeszcze nie koniec. Bóg jest zawsze większy, jego miłość jest zawsze większa. Największe tajemnice są jeszcze przed nami. Musimy być tylko otwarci na objawienie. To że mamy widzieć go twarzą w twarz, wskazuje na jakąś niesamowitą przemianę, do której stopniowo dojrzewamy przez nasze życie wiary. A możemy się spodziewać, że nawet gdy będziemy już patrzeć na Boga twarzą w twarz, na pewno będzie ciągle więcej, przez całą wieczność nieskończony Bóg będzie otwierał przed nami nieskończone wymiary swojej miłości.

 (J 10,11-18): „Ja jestem dobrym pasterzem i znam owce moje, a moje Mnie znają, podobnie jak Mnie zna Ojciec, a Ja znam Ojca. Życie moje oddaję za owce. Mam także inne owce, które nie są z tej owczarni. I te muszę przyprowadzić i będą słuchać głosu mego, i nastanie jedna owczarnia, jeden pasterz.” Człowiek jest tak skonstruowany, że wciąż poszukuje jakiegoś głosu, głosu, który by go poprowadził. Są głosy potężnie brzmiące na falach estrady, mocne słowa głośno wypowiadane, są głosy pięknie brzmiące i kuszące. One nas często niosą, dają miłe odczucia, jakoś chwytają nas za serce. Zaczynamy więc fascynować się taką albo inną osobą. Powoli już nie tylko wsłuchujemy się w głos, ale i różne sfery naszego życia kształtujemy na wzór tej osoby. I chyba często odkrywamy, jak niewiele mają one do zaoferowania, jak w zderzeniu z wymaganiami realnego życia, w zderzeniu z naszymi własnymi wewnętrznymi problemami głosy takie ujawniają swoja pustkę, tracą dynamizm. Za głosem nie idzie osoba, nie idzie jej troska o mnie, poczucie, że jej na mnie zależy. Ona nawet mnie nie zna. Jest to tylko jednostronna fascynacja. Głos prawdziwego przewodnika, Dobrego Pasterza, zachęca i prowadzi do obustronnego poznania (i to takiego jakie ma miejsce w życiu Trójcy Świętej: wzajemnego przenikania), jest zapewnieniem, że jestem dla niego tak cenny (-a), jak Jego własne życie.

Jacek Poznański SJ, Dublin
www.jezuici.pl/dublin

 

 

 

© 1996–2009 www.mateusz.pl/mt/jp