www.mateusz.pl/mt/jp

JACEK POZNAŃSKI SJ

Ruchliwe życie duchowe

 

 

Ustalamy sobie nieraz pewien pułap, który chcielibyśmy w życiu osiągnąć. Wyobrażamy sobie stan, do którego aspirujemy. Najczęściej dotyczy to naszej pozycji materialnej czy społecznej, ewentualnie edukacji. Wysilamy się, wkładamy dużo energii, inwencji i twórczości, aż w końcu dochodzimy do celu. Co wtedy? Cieszymy się i dążymy do utrzymania stanu posiadania. Podobnie postępujemy w życiu duchowym, choć co prawda, rzadziej przywiązujemy uwagę do osiągnięcia czegoś w życiu duchowym. Ci, którzy o tym myślą, zazwyczaj wyobrażają sobie pewien ideał modlitwy, relacji z Bogiem i bliźnimi. Jeśli go osiągają, pragną by pozostał niezmienny. Czy jest to rzeczywiście możliwe? Trudno się mówi, ale nie! Gdy raz zaangażujemy się w rozwój życia duchowego, w zdobycie jakiegoś duchowego ideału i zatrzymamy się, będzie to nieuchronnie prowadziło do cofania się. Dlaczego?

Deus semper maior

Człowiek jest stworzony jako istota dynamiczna, wciąż otwarta na zmiany, doskonalenie się, przekraczanie siebie i każdego swojego stanu. Nawet w podeszłym osoba wciąż jest zdolna do przystosowania się, przezwyciężania trudności, znajdowania nowych dróg. Oczywiście, jest też w nas tendencja statyczna, wspierana przez lenistwo, lęki, obawy, oportunizm, wygodnictwo. Od tego, która z tych sił w nas zwycięży, zależy poczucie pełni życia i radości z bycia człowiekiem.

Człowiek ma potrzebę „więcej”, gdyż jest stworzony na obraz i podobieństwo Boga zawsze większego, Transcendencji. Dla Ignacego Bóg jest „Deus semper maior”. Niektórzy teologowie twierdzą, że w niebie nigdy się nie znudzimy, bo będziemy w nieskończoność odkrywali Boga, który wciąż przekracza każde nasze poznanie Go. Będzie to istnienie w zachwycie wciąż nowym odkrywaniem Boga. Początek tego niebieskiego stanu jest już na ziemi, gdy odkrywamy siebie jako dynamiczne Boże stworzenie.

Ruchliwa duchowość

Dla św. Ignacego ludzki byt w jakiś metafizyczny sposób jest naznaczony przez wyrażające dynamiczność słówko „więcej”. Ignacy był przekonany, że ludzie znajdują rację i chęć do życia, kiedy postępują, doskonalą siebie, kiedy zawsze więcej i bardziej odnawiają i reformują swoje życie. Według J. Laíneza SJ Ignacy „zawsze starał się czynić postępy” (List z 1547). Chciał też, by każdy kto odprawia Ćwiczenia duchowe pragnął „przynosić owoce znamienite i bardzo miłe Bogu” (Ćd 174).

Słówko „więcej”, centralne dla duchowości ignacjańskiej, wprowadza dynamikę, ponieważ z natury nie da się nigdy osiągnąć „więcej” w sposób ostateczny. Wyraża ono pragnienie ciągłego wzrostu, nieustannego rozwoju, nieprzerwanego bycia w drodze, wyciągania korzyści ze wszystkiego i zawsze. Ruchliwość życia duchowego jest dla byłego generała jezuitów, o. P.H. Kolvenbacha, najistotniejszym owocem Ćwiczeń. Poczucie dobrze odprawionych rekolekcji, zadowolenie, zbiór łask, wglądów i pociech są drugorzędne wobec pytania, czy życie i duch rekolektanta nabrały ruchliwości. Jeśli po rekolekcjach osoba chce po prostu być dobrym chrześcijaninem i nikim więcej, brak najważniejszego owocu. Odkrycie w sobie „więcej” prowadzi do poszukiwania Boga zawsze większego za pomocą rozeznawania duchowego. Dynamika więcej, bardziej, lepiej, to szukanie większej służby i chwały Boga, coraz lepsze rozeznanie i realizacja Jego woli. Ćwiczenia mają pomóc, by Bóg niepojętej Tajemnicy wziął człowieka w swoje całkowite posiadanie. Wtedy niepojęte rzeczy będą się działy w życiu takiego człowieka.

Przeciw stagnacji

Dzięki nakierowaniu na ruchliwość Ćwiczenia mogą wyrwać człowieka z dwóch częstych dzisiaj form stagnacji: fundamentalizmu oraz ideologii (P.H. Kolvenbach SJ). Czasami zastraszeni przez społeczno-kulturowe zmiany czujemy impuls do agresywnego odrzucenia wszelkiej reformy, odnowy, czy uwspółcześnienia. Jednak intensywne zanurzenie w potoku zmartwychwstałego życia Chrystusa podczas odprawiania rekolekcji ma nas właśnie wyrwać z wszelkiego usztywnienia, stwardnienia, uodpornienia i zahamowania rozwoju. Na drodze ignacjańskiej trzeba dokonywać wciąż nowych początków, odnawiać spojrzenie tak, by można było nie tyle wałęsać się po świecie, co pielgrzymować przez ten świat znajdujący się w wiecznej zmianie raz regresywnej, innym razem progresywnej.

Corde, spiritu, practice

Bliski współpracownik św. Ignacego, o. J. Nadal SJ wykrył w duchowości ignacjańskiej kołowy ruch, który pomaga w tej pielgrzymce. Swoje odkrycie ujął w formule spiritu-corde-practice. Według niego bliskość z Chrystusem wprowadza w ruch, którego początkiem jest poruszenie Ducha Świętego (spiritu). Przenika ono następnie do serca, gdzie winno być przyjęte i odczytane (corde). Następnie winno wcielić się w konkretnym zaangażowaniu, „pomaganiu duszom”, czynieniu miłości (practice). W końcu takie już wcielone poruszenie Ducha powraca do swojego początku w Bogu, pobudzając naszą modlitwę. Cały ten ruch wyraża zaangażowanie w realizację Bożego planu. Podjęty, staje się on codziennym źródłem duchowego życia. Z czasem prowadzi do tego, że modlitwa i działanie wzajemnie się przenikają, i już nie my, lecz Pan działa z nami i dla nas. Stąd niedaleko, byśmy odkryli całą naszą egzystencję jako święte miejsce, gdzie objawia się działanie Boga dla zbawienia człowieka (P.H. Kolvenbach SJ).

Działanie człowieka żyjącego duchowością ignacjańską nigdy nie stanie się rutyną, lecz wciąż będzie oryginalne w sposobie postępowania, tak jak wciąż oryginalny i niepowtarzający się jest nieustannie działający i trudzący się dla człowieka Bóg (Ćd 236).

Jacek Poznański SJ

 

Tekst ukazał się w styczniowym numerze Posłańca Serca Jezusowego 1(2015), www.poslaniec.co

 

 

 

© 1996–2015 www.mateusz.pl/mt/jp