| Zespoły utraty ciąży |
Mechanizmy przyczyniające się do zdrowienia zranionej osoby
Konflikty, jakie przeżywają osoby doświadczone utratą ciąży, przemocą lub zaniedbaniem, są wyjątkowo głębokie i powodują bolesne i trwałe zranienia. Ludzie ci poszukują pomocy 14, lecz często są przekonani, że nikt ich nie zrozumie lub pomyśli, że zwariowali. Tracą nadzieję. Jednak nadzieja istnieje. Profesor Philip Ney i doktor Marie Peeters opracowali program pomocy „Żywa nadzieja” dla wszystkich osób dotkniętych wyżej wymienionymi następstwami utraty ciąży. Terapia ta przeznaczona jest również dla osób będących ofiarami przemocy lub zaniedbania [62]. Poniżej przedstawiam szczegółowiej tylko niektóre jej etapy.
Są dwa sposoby radzenia sobie z tak głębokimi zranieniami — uzdrowienie przez terapię lub próbowanie radzenia sobie poprzez odcięcie się od uczuć, co doprowadza do cynizmu i dalszego ranienia innych.
Bardzo ważnym krokiem jest, by wcześniej odczłowieczone dziecko zostało ponownie uczłowieczone. To konkretne dziecko poczęło się, żyło, a w danym dniu przestało żyć. Istniało również w umyśle rodziców, szczególnie matki, która nawet jeśli nie chciała tego dziecka, to umysł zapisał jego obecność w jej łonie. I należy mu się szacunek, jak każdemu zmarłemu człowiekowi. W przypadku aborcji, a często i poronienia kobieta nie otrzymuje urlopu; nie odbywa się pogrzeb; nie mówi się o tym w domu, w pracy, w kościele; kobieta nie ma przyzwolenia ze strony otoczenia, by się wypłakała lub wygadała. Może to doprowadzić do żalu patologicznego. Aby temu zapobiec, trzeba kobiecie pomóc w procesie uczłowieczenia jej zmarłego dziecka, należy:
Ponowne uczłowieczenie dziecka pomaga kobiecie odzyskać jej własną godność i poczucie wartości, jako że doświadczywszy aborcji kobieta musi stawić czoła śmierci dwóch osób: osoby, którą sama mogła była być jako matka, gdyby nie doszło do tragedii oraz śmierci dziecka w jej łonie.
Sharon, gdy miała 13 lat została zgwałcona i zaszła w ciążę. Codziennie modliła się do Boga, prosząc by zabrał to dziecko. Poroniła w czwartym miesiącu, mimo że nie brała żadnego leku ani nie prowokowała w inny sposób. Pochowała dziecko w ogrodzie i przez kilkanaście lat nikomu o tym nie mówiła, w tym księżom i lekarzom, którzy diagnozowali ją z depresją i schizofrenią. Była obciążona ogromnym poczuciem winy, jako że miała świadomość, że swą modlitwą (życzeniami) przyczyniła się do śmierci dziecka.
Poniższy wiersz napisała będąc 26-letnią kobietą, tuż po zakończeniu terapii.
Patryku
Nosiłam cię przez trzy i pół miesiąca
Odrzucając cię każdego dnia,
Sama będąc przestraszonym dzieckiem
Modliłam się, by Bóg cię zabrał.
Byłeś moim haniebnym sekretem
Z bólem patrzyłam jak rośniesz,
Chociaż trzymałam cię pod kluczem
Moje łono cię odrzuciło.
O, w jakim horrorze zostałeś poczęty,
Mój Patryku, tak cię nazwałam
Kiedy Bóg cię zabrał.
Trzymałam w sobie twoją tajemnicę przez trzynaście lat,
Dokładnie tyle miałam gdy cię nosiłam.
Teraz przychodzę jako dojrzała kobieta
Te słowa chcę ci powiedzieć:
Patryku, przepraszam za to, żeśmy się stracili,
Za odrzucenie i ból.
Za wszystkie choroby tym spowodowane,
Za winę i za wstyd.
Pragnę złożyć cię wreszcie w miejsce wiecznego spoczynku
Pośród aniołów tam w górze,
Kocham cię Patryku, mój najukochańszy synu,
Żegnaj, aż do dnia kiedy się znów spotkamy.
w miłości, Mama
Jeżeli kobieta poroni, a była świadoma swej ciąży, to niezależnie od czasu jej trwania, powinna ona podejść do straty ciąży jak do straty dziecka, utraciła bowiem życie, które nosiła w sobie, utraciła człowieka. W niektórych krajach, poronione dzieci, bez względu na wiek pokazywane są matkom. To dla nich ważne, potrzebują zobaczyć, o ile to możliwe, że nosiły w sobie człowieka a nie „kapustę”. Potrzebują zobaczyć martwe ciało i opłakać je. Wziąć w ramiona (o ile to możliwe), włożyć do trumny i przysypać ziemią. Kontakt fizyczny i wzrokowy ze zmarłym jest niezbędny do prawidłowego przeżycia żałoby. Matka po stracie powinna móc się wypłakać lub wygadać. Tylko wtedy może się naprawdę pożegnać ze zmarłym. Potrzebuje więc na to przyzwolenia ze strony społeczeństwa oraz wsparcia i współczucia, po to, by następne dziecko było w pełni przyjęte, bez obciążeń związanych z dzieckiem zmarłym. To trudne dla kobiety wywołuje wielki smutek, płacz i żałobę. Są to jednak stany naturalne po śmierci bliskiej osoby.
Prawidłowe przeżycie żałoby jest ważne, aby:
Ludzie powinni wiedzieć o śmierci [86] swego rodzeństwa, niezależnie czy miała miejsce w wyniku aborcji, poronienia, ciąży pozamacicznej czy innych rodzajów utraty ciąży. Mają oni do tego prawo, gdyż te dzieci są pełnoprawnymi członkami swej rodziny. Potrzebują poznać prawdę, która zawsze wyzwala z mroków pseudo sekretów. Oczywiście bardzo ważne jest, jak i kiedy to zrobić. Najważniejsze wydaje się, by uczynić to w bezpiecznej atmosferze rodzinnej, opowiadając ich językiem, dostosowanym do wieku, stopniując informacje, bez drastycznych szczegółów, bez obarczania kogokolwiek winą. Potrzebują obecności obojga rodziców podczas tej rozmowy. Dobrze żeby obydwoje rodzice byli obecni przy takiej rozmowie. Może się to stać na spacerze, na cmentarzu, w domu.
Dzieci powinny mieć możliwość wyrażenia swego smutku i rozpaczy, na własny sposób. Tak jak i rodzice potrzebują przeżyć żałobę i smutek. To trudne i bolesne. Jednakże to ważne i konieczne doświadczenie, może być jednym z ważniejszych na ich drodze do dojrzałości.
W swej pracy spotykam się z ludźmi, którzy zdobywają się na odwagę, by podzielić się ze swymi żyjącymi dziećmi informacją, że był ktoś jeszcze, ale umarł. Przeważnie dzieci bardzo przeżywają tę rozmowę. Są przez pewien czas smutne, płaczą, krzyczą, zamierają w ciszy, reagują nerwowym śmiechem lub wybuchem agresji. Jest to normalne, gdyż tak tragiczna sytuacja jak śmierć rodzeństwa wywołuje żałobę i drastyczne zachowania. Z czasem jednak dzieci są w stanie docenić tę rozmowę, szanują bardziej swych rodziców i przeważnie stają się bliżsi sobie nawzajem. I, co być może najważniejsze, poprzez doświadczenie szczerej i trudnej rozmowy z rodzicami, nabierają przekonania, że mogą się z nimi podzielić każdą swą trudnością, a nawet najgłębsza tajemnicą. Nie jest to bez znaczenia, biorąc pod uwagę fakt, że któregoś dnia same mogą być w ciąży.
Z punktu widzenia duchowego, jeżeli dziecko zrozumie, że Bóg przebaczył rodzicom dokonanie aborcji, łatwiej mu będzie uwierzyć, że i jemu wszystko może być wybaczone.
Jedyny zdrowy sposób przeżywania winy to zajęcie się nią i przyjrzenie się jej źródłom. Ludzie potrzebują mówić o swoich doświadczeniach, wyrażać swe poczucie winy i zajmować się nią. Tylko wtedy będą w stanie pojednać się z Krzywdzicielami, Ofiarami i Obserwatorami (czyli z wszystkimi osobami, które przyczyniły się do powstania tragedii lub jej nie zapobiegły) i przerwać koło przemocy.
Ważne jest też rozróżnienie pomiędzy rzeczywistą a nierzeczywistą winą, pomiędzy winą, wstydem, obwinianiem, przyczynianiem się i odpowiedzialnością. W terapii jest wiele ćwiczeń, które pomagają radzić sobie z winą w zdrowy sposób. By zająć się winą wynikającą z aborcji, należy uznać istnienie zniszczonego dziecka i zaangażować się w bolesny proces żałoby. Akceptacja częściowej odpowiedzialności chroni przed byciem bezsilną i bezustanną ofiarą oraz przed postrzeganiem innych jako permanentnych oprawców.
Ponowne uczłowieczenie siebie jest niemożliwe bez uczłowieczenia Krzywdzicieli, Ofiar i Obserwatorów. Wymaga to zaangażowania się w trudny, lecz niezbędny proces pojednania. Pacjenci piszą bardzo uważnie sformułowane Listy Pojednania, po to, by móc z serca przebaczyć i by im z serca przebaczono. Ich celem nie jest zmienienie, oskarżenie lub potępienia człowieka ani zemsta, lecz uzdrowienie relacji do tego stopnia, że dwie osoby będą mogły się kontaktować jak dorośli, bez wzajemnego zastraszania, przemocy i manipulacji.
Margerita to blondynka o jasnej cerze. Gdy miała 12 lat, jej matka zafascynowała się tańcem polinezyjskim i zaczęła farbować włosy i skórę dziewczynki na brązowo. Przez następne pięć lat jej powierzchowność była notorycznie i całkowicie zmieniana. Nie mogła brać udziału w kółkach zainteresowań, chodzić na imprezy, jeździć na wycieczki itp. Każda wolna chwila miała być przeznaczona na taniec polinezyjski. Ojciec nie mogąc wytrzymać z żoną opuścił ją i dzieci, gdy Margerita miała 14 lat. Ta w 17 roku życia uciekła z domu. Miała kilkunastu partnerów seksualnych. Brała narkotyki i nadużywała alkoholu.
W trakcie terapii napisała do ojca bardzo długi liczący ok. 20 stron list. On odpisał w dwóch zdaniach: „Dzięki za list. Pozdrawiam.” Była bardzo zła na niego. Nie wiedziała, że ojciec leciał wtedy do niej samolotem z Nowej Zelandii. Na progu jej domu na głos przeczytał list, w którym przepraszał za wszystkie krzywdy, które jej uczynił, obiecał, że ani jej, ani nikogo nie potraktuje już w ten sposób i zaproponował różne formy zadośćuczynienia, z których najważniejsze było to, że sam podda się terapii. Napisał do syna homoseksualisty, który też był zmuszany do tańca. On również poddał się terapii, teraz jest żonaty i ma dzieci. Ojciec przestał być „wędrującym playboyem”, obecnie zakłada domy dla sierot w Bośni. Margerita wyszła szczęśliwie za mąż i pracuje jako sekretarka. Matka nie odpisała na listy, zignorowała Margeritę i dialog z nią, obecnie ich kontakty są bardzo oficjalne i powierzchowne.
Kiedy ludzie mówią o swoich partnerach seksualnych, wprawia ich to w duże zakłopotanie. Doświadczają wstydu, winy i żalu. Nie chcą, by inni wiedzieli o tym, jak używali ludzi lub jak sami byli używani oraz ile razy głupio się zakochiwali. Chociaż próbowali zapomnieć o swych „partnerach”, w każdym pacjencie jest część każdego z nich. Trudno jest ponownie dokonać integracji swej osobowości, kiedy tak wiele jest rozproszone wśród różnych seksualnych partnerów.
Ludzie zdają sobie sprawę, że seryjna poligamia (ciąg następujących po sobie kontaktów seksualnych z różnymi partnerami) jest destrukcyjna dla nich i dla gatunku. Jeżeli w głowie pacjentów jest wielu ludzi z przeszłości, nie ma zbyt wiele miejsca na nowych. Kiedy idą do łóżka z obecnym partnerem, w pewnym sensie idą też z wszystkimi pozostałymi. Pierwsze seksualne doświadczenie determinuje ich spojrzenie na seks. Znaczna ilość partnerów seksualnych przyczynia się do braku poczucia własnej wartości, utrudnia dobrą opiekę nad potomstwem, osłabia zdolność do głębokiej intymności i wytworzenia więzi z obecnym partnerem. Dopóki nie przeżyją żalu po stracie wcześniejszych związków, będzie im trudno uformować nowy.
Dwoje staje się jednym ciałem w trakcie stosunku i tej więzi nie da się całkowicie rozerwać, można ją tylko osłabić. Jednak i to jest warte zachodu, gdyż po rozluźnieniu więzów z przeszłości pacjent jest zdolny lepiej związać się intymnie z obecnym partnerem, a jeżeli jest samotny — to z następnym. Poprzez różne specjalnie zaplanowane w tym celu etapy terapii, osoba może do pewnego stopnia odzyskać psychologiczne dziewictwo.
Jest możliwe, by osoba uzależniona od masek stała się wolna. Wymaga to dostrzeżenia własnych zranień, rozpoznania masek i odrzucenia ich, następnie stopniowego uczenia się nazywania i wyrażania swych uczuć, asertywnego kontaktowania się z ludźmi, bycia realistycznym wobec siebie i innych. Ważne, by pacjent zobaczył nie tylko rany jemu zadane, ale też zranienia uczynione przez niego innym ludziom. Przeważnie zniszczenia były tak wielkie i długotrwałe, że osobowość człowieka wykorzystanego lub zaniedbanego zawsze będzie naznaczona tym doświadczeniem. Ważne jest by pacjent pogodził się z bolesnym faktem, że już nie będzie osobą jaką powinien był się stać, gdyby nie tragiczne wydarzenia w jego życiu. Jeżeli zrezygnuje z iluzji („wszystko jeszcze może się w życiu wydarzyć”) to posługując się ponownie metaforą, ma szansę odkryć, że wprawdzie pałac już nie powstanie, ale realne jest by powstał duży piękny dom z ładnym ogrodem, zamiast istniejącej rudery z „rozklekotanych’’ i zbutwiałych desek. Wtedy stopniowo staje się osobą dojrzałą, świadomą swoich zranień, ale nie manifestującą ich oraz potrzebującą innych ludzi, ale nie uzależniającą się od nich, od ich uwagi, miłości.
Po intensywnej i głębokiej terapii, w której pacjent zajmował się sobą, prosi się go, by zaprojektował oraz wdrożył Projekt Rehabilitacyjny. Pacjent przestaje koncentrować się wyłącznie na sobie, a zaczyna obdarzać innych uwagą i troską, co przyśpiesza jego proces zdrowienia.
Równie ważnym celem Projektu Rehabilitacyjnego jest uchronienie innych przed przemocą i zaniedbaniem, której doświadczył pacjent. Np. jedna z kobiet odkrywszy, że pewna sieć sklepów z zabawkami sprzedaje pornograficzne filmy i zabawki dla dzieci, napisała o tym do gazet i zorganizowała pikiety. W efekcie sklep wycofał tego rodzaju asortyment.

Rysunek osoby ocalonej. [50] Jej wyobrażenie procesu zdrowienia.
| Tabela 8. Schemat procesu zdrowienia — etapy terapii [62] | ||
| FAZA | SESJA | TEMAT |
| I. Wprowadzenie i zobowiązanie |
1.Zgoda po poinformowaniu
2. Mechanizmy obronne i usprawiedliwiania, zaprzeczanie i opór |
Opisanie procesu, gromadzenie informacji, krótkie opowiadanie, uzyskanie zgody.
Zawarcie zobowiązania, określenie oporów mogących przeszkodzić w procesie |
| II. Rozpoznawanie maltretowania |
3. Docieranie do bólu, strachu i zamętu 4. Rozpoznawanie uszkodzeń 5. Odtwarzanie tragicznych trójkątów |
Przypominanie sobie przemocy, aborcji lub zaniedbania Rozpoznawanie uszkodzeń zadanych poszczególnym osobom i związkom na skutek przemocy, zaniedbania i aborcji Zrozumienie tego, kto i dlaczego grał trzy role |
| III. Sprzeciwianie się złości i bierności |
6. Badanie przyczyn i początków mechanizmów wyzwalających silne reakcje.
7. Asertywne zachowanie wobec 8. Ucieczka, kiedy to konieczne 9. Opieranie się manipulacji |
Poszukiwanie źródeł silnych reakcji na stosunkowo małe bodźce, przełamywanie wewnętrznego i zewnętrznego oporu Ćwiczenie asertywności w radzeniu sobie z realnymi i grożącymi niebezpieczeństwami Kiedy i jak uciekać od niebezpieczeństwa i pułapek Uczenie opierania się wywołanemu poczuciu winy |
| IV. Zajmowanie się winą |
10. Przyjęcie częściowej odpowiedzialności 11. Konfrontowanie winy |
Zaakceptowanie częściowego przyczynienia się oraz częściowej odpowiedzialności za zaistnienie tragedii
Uczenie się akceptacji własnego prawa do życia |
| V. Odrzucanie fałszywych masek
|
12. Określanie fałszywych masek
13. Uwalnianie się od maski Tancerza |
Rozpoznawanie i opisanie maski Tancerza i Biduli
Odrzucenie fałszywych masek, które zniekształcają Pielgrzyma |
| VI. Przechodzenie przez rozpacz [38,51] |
14. Odkrywanie własnego Projektu
15. Nigdy nie zaspokojone potrzeby 16. Odżałowanie Osoby, Którą |
Bliskie i dokładnie badanie Osoby, Którą Powinno Się Było Stać.
Rozpoznanie i odżałowanie straty szczęśliwego dzieciństwa oraz rodziny Rozpoznanie i żałoba po stracie Osoby, Którą Powinno Się Było Stać. Przedstawianie Pielgrzyma |
| VII.
Przeżywanie żalu po własnych stratach |
17. Przypominanie sobie tego, co zapomniane 18. Przyjmowanie straconych dzieci 19. Powierzanie ducha dziecka Bogu |
Ponowne uczłowieczenie i nadanie imienia każdemu dziecku z utraconej ciąży. Zdanie sobie sprawy
z powiązań pomiędzy sposobami w jakimi było się samemu odczłowieczonym a odczłowieczaniem innych
Przyjmowanie ich do rodziny. Przypominanie wydarzeń towarzyszących każdej utracie ciąży, odczuwanie bólu, i dowiadywanie się, co się stało Przeżywanie żalu po poronionych, urodzonych martwo i abortowanych dzieciach. Powierzanie ich ducha Bogu |
| VIII. Pojednanie |
20. Przebaczanie sobie
21. Pojednanie z Krzywdzicielami 22. Pojednanie z tymi, których 23. Pojednanie z Bogiem |
Jako Pielgrzym osoba przebacza sobie za krzywdy zadane sobie i innym
Przebaczanie tym wszystkim, którzy powinni byli coś zrobić, by zapobiec przemocy, zaniedbaniu Przebaczenie i uzyskanie przebaczenia od Ofiar Przebaczenie Bogu i uzyskanie Bożego przebaczenia |
| IX. Zastanawianie się nad relacjami |
24. Przedefiniowanie samej/samego
siebie
25. Negocjowanie realistycznych 26. Osłabianie zbędnych więzi |
Skorzystanie z pomocy innych w poznawaniu prawdziwej i autentycznej siebie, (Pielgrzyma)
Uczenie się sposobów ustanawiania rozsądnych oczekiwań wobec siebie i innych Osłabianie więzi z poprzednich i patologicznych relacji |
| X. Rehabilitacja i radowanie się |
27. Uczenie się miłości
28. Świętowanie życia, |
Obrona i pomaganie bezradnym dzieciom poprzez konkretny program
Oddanie Projektu Bogu i planowanie radosnego, pełnego życia |
| XI. Przyszłość i dalej |
29. Porządek i sens w życiu
30. Dobre powitania i dobre 31. Spotkanie po trzech miesiącach 32. Spotkanie po sześciu
|
Podejmowanie pewnych trudnych decyzji w życiu, by zaprowadzić ład i nadać mu kierunek
Rozstawanie się i pożegnanie uczestników grupy. Wzajemne docenienie się, błogosławieństwa Kroki do przodu i wstecz. Listy Pojednania Wątpliwości, strach, nowe radości. Odpowiedzi na odpowiedzi na Listy Pojednania |
Przebieg procesu zdrowienia, jego szybkość i intensywność zależą w dużej mierze od danego człowieka, od jego wrażliwości, chęci zdrowienia, wiary i nadziei. Ważnym krokiem jest, by osoba cierpiąca zbudowała w sobie postawy wewnętrzne ułatwiające jego przebieg.
Postawy te charakteryzują następujące zdania klucze:
Bóg pełni ważną rolę w procesie zdrowienia. Jednakże terapia pomaga nie tylko chrześcijanom i nie tylko chrześcijanie są terapeutami. Większość osób przychodzących po pomoc to ateiści lub „praktykujący niewierzący”, czyli osoby biernie biorące udział w rytuałach religijnych. Pamiętając o tym, co mówił Jean Paul o Bogu, unika się manipulacji, to znaczy nie rozpoczyna się ani nie kończy sesji modlitwą, nie czyta się Biblii, nie śpiewa się piosenek religijnych ani nie wiesza symboli wiary. Ludzie sami dochodzą do poznania Boga, często świadomie angażując się w momencie, kiedy zdają sobie sprawę, że w ich mniemaniu On ich skrzywdził. Zaczynają z Nim o tym rozmawiać, co stanowi początek kontaktu.
Dzięki terapii pacjenci czerpią wiele korzyści: [84]
Należy dodać, że jest wiele trudności w przebiegu procesu zdrowienia. W sercu osoby potrzebującej często rodzą się pytania: „Tyle wycierpiałam z powodu swego obciążenia aborcją w rodzinie, że stoję przed wyborem: albo będę żyć z tym, nie ruszając tego problemu, bo jest taki ciężki i dalej cierpieć; albo spróbuję to wziąć na siebie, skonfrontować i zdrowieć.” Stoi na skrzyżowaniu. Dużo zależy od tego, w którą stronę pójdzie.
Pomimo dużych zmian, które zachodzą w osobie w wyniku terapii, istnieje pewna twarda rzeczywistość, którą należy przyjąć:
Przebieg terapii zależy od tego, czy zgłasza się człowiek świadom aborcji w swej rodzinie, czy też przychodzi nie wiedząc nic o tym, nie wiedząc, i nie przypuszczając, że terapeuta pomaga osobom doświadczającym tej tragedii. W tej drugiej sytuacji należy być delikatnym w stawianiu hipotez i przedstawianiu ich pacjentowi. Dobrze by poszukująca pomocy osoba samodzielnie odkryła prawdę poprzez konfrontację z przeżywanym cierpieniem, w czym terapeuta jej towarzyszy. W terapii może brać udział jedna osoba z rodziny. Inni jej członkowie widząc w niej zmiany, mogą sami też chcieć ich doświadczyć [46,62,64]. By uniknąć uzależnienia pacjenta od terapeuty, terapia ma jasno wyznaczony początek i określony koniec. W sytuacji dużego kryzysu zawsze może się on skontaktować z terapeutą. Jednakże pacjent jest zachęcany do życia samodzielnego, wykorzystując to czego się nauczył i czerpiąc siłę z tego co się w nim zmieniło. Niemniej jednak musi on pracować przez całe swoje życie, służąc i ucząc się kochać innych.
Kobiet, (również ich partnerów oraz rodziców obojga) zastanawiających się nad ewentualnym dokonaniem aborcji nie należy osądzać ani potępiać, gdyż to im nie pomoże w podjęciu racjonalnej decyzji. To czego one potrzebują to: uwaga, troska i praktyczna pomoc w sprawach codziennych, być może również skierowanie do kompetentnego profesjonalisty. Aby najskuteczniej pomóc kobiecie zastanawiającej się nad aborcją, warto w kontaktach z nią poruszać poniższe tematy w następującej hierarchii ważności:
Być może przeczytawszy powyższe uwagi czytelnik zadaje sobie bardzo ważne pytanie: „No dobrze, ale co ja mogę zrobić?” Zanim odpowiemy sobie na to pytanie warto zdać sobie sprawę z dwóch prawideł. Po pierwsze — dopóki nie zobaczysz, w jaki sposób przyczyniasz się do istnienia konfliktu, nie będziesz mógł się stac częścia rozwiązania. Ponadto — będziemy powtarzac tragiczną przeszlosc, dopóki nie wyciągniemy z niej wniosków.
Kim tak naprawdę jest obserwator i jaką rolę spełnia? Obserwatorem jest osoba lub osoby, które wiedziały, mogły lub powinny wiedzieć i powinny były coś zrobić, ale niczego nie uczyniły lub zrobiły zbyt mało, by zapobiec tragedii. To Obserwator jest w najlepszej sytuacji by spowodować, że tragedia przestanie się powtarzać. Ma większe szanse uczynić coś sensownego, ponieważ nie jest aż tak uwikłany emocjonalnie jak Ofiara i Krzywdziciel. Jednakże niechętnie to czyni, starając się stworzyć obraz swej niewinności. Poprzez swą pasywność, zaprzeczanie, nie reagowanie i brak protestu Obserwator wspomaga i zachęca do agresji, przemocy i zaniedbania. Ofiary i Krzywdziciele są często najbardziej źli właśnie na Obserwatora, ponieważ ten wiedział o tragedii, a nie zrobił wystarczająco dużo, by ją powstrzymać. Obserwatorzy zaprzeczają swej odpowiedzialności i nie chcą być konfrontowani z faktami: „Nic o tym nie wiedziałem. Zresztą co ja mogę zrobić, sam, bez odpowiednich kwalifikacji i pomocy innych?”
Ktoś, kto jest Obserwatorem w zmienionej sytuacji może stać się Krzywdzicielem lub Ofiarą. Np. matka, która jest świadoma, że ojczym bije lub seksualnie molestuje dziecko i nie reaguje. Paradoksalnie dziecko jest bardziej wściekłe na nią niż na ojczyma. W przyszłości może obrócić się przeciwko niej atakując fizycznie lub słownie.
Wielu Ocaleńców staje się Obserwatorami. Zdając sobie sprawę, że niczego nie mogli uczynić, by ochronić swe rodzeństwo lub sąsiadów, stają się bardzo pasywni i apatyczni w obliczu niszczycielskiej siły aborcji. Zalew przemocy w mediach, powoduje, że gdy osoby są świadkami przemocy w rzeczywistości, zamiast bronić ofiar, zachowują się pasywnie, tak jak przed telewizorem.
Także wielu ojców, którzy nie mają legalnych praw, by powstrzymać matkę od zabijania ich dziecka, staje się pasywnymi Obserwatorami. Nie wspierają swych partnerek, co powoduje, że kobiety są bardziej skłonne abortować dzieci. W sytuacji przemocy i aborcji jest wielu Obserwatorów, takich jak: rodzice, dziadkowie, inni członkowie rodziny, koledzy aborterów, dziennikarze, chrześcijanie ograniczający się tylko do chodzenia do kościoła, rząd, sąsiedzi, księża, lekarze, nauczyciele itd.
By uniknąć przyczyniania się do tragedii poprzez bycie pasywnym, ludzie muszą się nauczyć jak radzić sobie w sytuacjach, kiedy ktoś jest wykorzystywany lub zaniedbywany. Jeśli nie zdamy sobie sprawy, w jaki sposób przyczyniamy się do powstania problemu, nigdy nie staniemy się częścią rozwiązania. A kto nie jest częścią rozwiązania, jest częścią problemu.
Nie jest możliwe czerpanie korzyści kosztem drugiego człowieka. W kwestii życia i śmierci nie ma niewinnych obserwatorów. Wszyscy jesteśmy odpowiedzialni za to, czy przemoc, zaniedbanie i aborcja mają miejsce. Także Ty.
Witold Simon
Osoby zainteresowane szkoleniem lub potrzebujące terapii proszone są o kontakt z:
Witold Simon — tel. (022) 6426611 w. 472; (022) 6357404 w. 207
Mam nadzieję, że po przeczytaniu tego skryptu każdy będzie mógł odpowiedzieć sobie i innym na następujące pytania:
14 35% kobiet po utracie ciąży, w momencie wypełniania kwestionariusza, deklaruje natychmiastową potrzebę pomocy.
15 por. Ewangelia według świętego Jana rozdział 8. wers 32.
| P O P R Z E D N I | N A S T Ę P N Y |
| IV. PRZEMOC I ZANIEDBANIE | BIBLIOGRAFIA |
| na początek strony © 1996–2000 Mateusz |