ALEKSANDRA POLEWSKA

Niemiecki chaos

 

Prze¿yli¶my wspania³y niemiecki chaos — powiedzia³a po zakoñczeniu ¦wiatowych Dni M³odych w Kolonii Carmen Hernandez, Hiszpanka nale¿±ca do grupy inicjatorów Drogi Neokatechumenalnej. Okre¶lenie: niemiecki chaos jeszcze miesi±c temu brzmia³oby niedorzecznie, jednak w czasie spotkania Benedykta XVI z m³odzie¿± sta³o siê ono rzeczywisto¶ci±. Autobusy, które mia³y dowoziæ m³odych pielgrzymów do Pól Maryjnych, utknê³y na drogach. Kolumny pieszych przeprawia³y siê przez ¶cierniska, pola buraków cukrowych, a czasami tak¿e przez pobocza autostrady. Na b³oniach zgubi³ siê nieoczekiwanie szef stra¿y po¿arnej, a papie¿ wyjecha³ z Marienfeld bez ochrony. Sytuacja przeros³a niemieckich organizatorów. Na szczê¶cie Ten, któremu m³odzi z ca³ego ¶wiata przybyli z³o¿yæ pok³on, jest tak¿e Bogiem chaosu, wiêc nawet z niego potrafi³ wyprowadziæ dobro. Na pierwsze owoce spotkania w Kolonii wcale nie trzeba by³o d³ugo czekaæ.

Tañcz±ce ko³a

Na Marienfeld noc z soboty na niedzielê by³a bardzo zimna. — Obudzi³am siê o czwartej nad ranem i my¶la³am, ¿e zamarznê — opowiada³a mi z u¶miechem jedna z poznanianek. — Us³ysza³am jednak bêbny i gitary w pobli¿u mojego sektora. Wsta³am i posz³am zobaczyæ, co siê dzieje. Ujrza³am grupê ch³opaków graj±cych na ró¿nych instrumentach i chyba ze sto osób ¶piewaj±cych g³o¶no psalmy i tañcz±cych wokó³ nich w ko³ach. Przy³±czy³am siê do nich i tañczy³am do ¶witu. Wiem, ¿e takich kó³ by³o na Marienfeld co najmniej kilka. Dziêki nim nie tylko nie zamarz³am, ale mog³am siê te¿ w ten niezwyk³y sposób modliæ przez kilka godzin! Tañcz±cych wci±¿ przybywa³o, robi³o siê coraz cia¶niej. Trudno by³o unikn±æ deptania po piêtach i wpadania na innych. Obok mnie tañczy³ przez jaki¶ czas m³ody mê¿czyzna. W pewnym momencie wpad³am na niego. Przeprosi³am, on z u¶miechem stwierdzi³, ¿e nic nie szkodzi, i zapyta³, sk±d jestem. Okaza³o siê, ¿e Kurt — bo tak mia³ na imiê — by³ m³odym profesorem anglistyki na uniwersytecie w Düsseldorfie. Jego miasto le¿y blisko Kolonii, wiêc postanowi³ wpa¶æ i zobaczyæ wszystko na w³asne oczy. Przyjecha³ na kilka godzin, chcia³ wróciæ przed pó³noc±, ale gdy zobaczy³ setki tañcz±cych cudzoziemców, przy³±czy³ siê na chwilê. I tak tañczy³ do ¶witu. — Gdybym wiedzia³, ¿e to co¶ tak wspania³ego — powiedzia³ — je¼dzi³bym na ka¿de takie spotkanie. Wiele straci³em, ale odt±d nie stracê ju¿ nic.

Nie ma jak kawa o poranku

O ¶wicie zmarzniêci pielgrzymi pobiegli do polowych kafejek po gor±c± kawê i herbatê. — Sta³am w kolejce 40 minut — opowiada przyby³a do Kolonii mieszkanka Konina. — Ludzie przynosili ze sob± kartony po jedzeniu i nosili w nich gor±ce napoje tak¿e dla swoich przyjació³. W kolejkach panowa³ nieopisany ¶cisk. W którym¶ momencie do wyj¶cia przeciska³ siê W³och, trzymaj±c wysoko pude³ko z kubkami pe³nymi gor±cej kawy. Potkn±³ siê i kawa wyla³a siê na kilka stoj±cych obok osób, w tym równie¿ na mój rêkaw. Najbardziej jednak ucierpia³a pewna Francuzka, której kawa wyla³a siê na twarz. W kolejce zrobi³o siê cicho. My¶la³am, ¿e zaraz wybuchnie awantura, tymczasem Francuzka przetar³a oczy, roze¶mia³a siê i zawo³a³a: — Nie ma jak poranna kawa!

Pierwsze owoce

Bardzo szybko pojawia³y siê pierwsze owoce tegorocznych ¦wiatowych Dni M³odych. 22 sierpnia w Parku Reñskim w Bonn odby³o siê tradycyjne spotkanie powo³aniowe m³odych ze wspólnot neokatechumenalnych, w którym wziê³o udzia³ oko³o 100 tysiêcy osób z blisko 80 krajów. Spotkanie prowadzili inicjatorzy Drogi Neokatechumenalnej Kiko Argüello, Carmen Hernandez i ojciec Mario Pezzi, natomiast uroczystej liturgii s³owa przewodniczy³ kardyna³ Kolonii Joachim Meisner. Obecni byli równie¿ liczni kardyna³owie i biskupi, m.in. kardyna³ McCarry z Washingtonu, kardyna³ Schönborn z Wiednia, kardyna³ Pell z Sydney, arcybiskup Ry³ko, arcybiskup Cordes oraz nowy przewodnicz±cy Kongregacji do Spraw Nauki Wiary, abp Wiliam Joseph Levada. Zarówno inicjatorzy Drogi, jak i wymienieni dostojnicy Ko¶cio³a zachêcali m³odych czuj±cych powo³anie do ¿ycia kap³añskiego lub zakonnego do odwa¿nego pój¶cia za g³osem Boga. S± tacy, którzy twierdz±, ¿e cz³owiek nie mo¿e byæ szczê¶liwy, oddaj±c swe ¿ycie ca³kowicie Bogu — zwraca³ siê do m³odych mê¿czyzn kardyna³ Meisner. — Jestem ksiêdzem od 43 lat, od 30 lat biskupem, i gdybym urodzi³ siê raz jeszcze, bez wahania wst±pi³bym ponownie do seminarium. Zapewniam was, ¿e w ¿adnym innym powo³aniu nie móg³bym czuæ siê szczê¶liwszy.

Ko¶ció³ was potrzebuje

Arcybiskup Cordes, zachêcaj±c m³odych do powiedzenia „tak” swemu powo³aniu, mówi³ o coraz g³êbszej sekularyzacji Europy. — Ko¶ció³ niemiecki bardzo potrzebuje misjonarzy — stwierdzi³. — Potrzebuje was, jestem pewien, ¿e istniejecie dla nowej ewangelizacji. Widzê jednak, ¿e w stosunku do wielu krajów Zachodu nie mo¿emy ju¿ mówiæ o nowej ewangelizacji, ale o pierwszej ewangelizacji, poniewa¿ wyros³y tam ju¿ kolejne pokolenia, które o Bogu nie wiedz± nic. W odpowiedzi na zaproszenia kierowane przez obecnych dostojników Ko¶cio³a i homiliê wyg³oszon± przez kardyna³a Meisnera blisko 2000 m³odych mê¿czyzn wyrazi³o chêæ wst±pienia do seminariów oraz oko³o 1500 m³odych kobiet odpowiedzia³o Bogu „tak” na zaproszenie do ¿ycia konsekrowanego. Na znak swej gotowo¶ci wstawali i szli do o³tarza po b³ogos³awieñstwo kardyna³ów i biskupów. By³ w¶ród nich m.in. Bartek, nastolatek z Kalisza. — Odpowiedzia³em Bogu „tak” podczas wzywania na prezbiterów, poniewa¿ moja dusza zaczê³a p³on±æ mi³o¶ci± Jezusa Chrystusa — wspomina tamten moment. — Czu³em, ¿e Bóg mnie powo³uje i chce, bym poszed³ pod o³tarz. Podczas b³ogos³awieñstwa by³em ca³kowicie pewien, ¿e muszê oddaæ Mu swoje ¿ycie. Ca³y czas czujê ten p³omieñ.

Za Chrystusem

Koñcz±c sw± homiliê wyg³aszan± w niedzielne przedpo³udnie na Marienfeld, Benedykt XVI powiedzia³: — Wiem, ¿e jako m³odzi ludzie d±¿ycie do rzeczy wielkich, ¿e pragniecie anga¿owaæ siê na rzecz lepszego ¶wiata. Poka¿cie to ludziom, poka¿cie to ¶wiatu, który czeka na takie w³a¶nie ¶wiadectwo uczniów Jezusa Chrystusa i który, przede wszystkim dziêki waszej mi³o¶ci, bêdzie móg³ odkryæ gwiazdê, za któr± jako wierz±cy idziemy. Id¼my za Chrystusem — zawo³a³ na koniec, a m³odzi odpowiedzieli mu gromkim aplauzem.

I¶æ za Chrystusem to przynosiæ owoce. Pierwsze owoce Kolonii ju¿ dojrza³y, nale¿y wiêc oczekiwaæ, ¿e niebawem pojawi± siê nastêpne.

 

 

 

 

Je¿eli powy¿szy tekst prowokuje do zabrania g³osu, podzielenia siê Twoimi przemy¶leniami, bo zgadza siê z Twoimi pogl±dami albo wzbudza Twój sprzeciw, rodzi pytania i w±tpliwo¶ci, napisz do nas...


| strona g³ówna | spis tre¶ci | poczta | archiwum | redakcja | prenumerata | linki |

Zeszyt nr 10 (386) 2005
© 2005 Wydawnictwo W DRODZE