24 marca 2026
Wtorek
Wtorek V Tygodnia Wielkiego Postu
Czytania: (Lb 21,4-9); (Ps 102,2-3.16-21); Aklamacja; (J 8,21-30);
Rozważania: o. Marcin Ciechanowski OSPPE , Bractwo Słowa Bożego
Książka na dziś: Święty Józef mówi do ciebie
Czytania
(Lb 21,4-9)
Od góry Hor szli Izraelici w kierunku Morza Czerwonego, aby obejść ziemię Edom; podczas drogi jednak lud stracił cierpliwość. I zaczęli mówić przeciw Bogu i Mojżeszowi: Czemu wyprowadziliście nas z Egiptu, byśmy tu na pustyni pomarli? Nie ma chleba ani wody, a uprzykrzył się nam już ten pokarm mizerny. Zesłał więc Pan na lud węże o jadzie palącym, które kąsały ludzi, tak że wielka liczba Izraelitów zmarła. Przybyli więc ludzie do Mojżesza mówiąc: Zgrzeszyliśmy, szemrząc przeciw Panu i przeciwko tobie. Wstaw się za nami do Pana, aby oddalił od nas węże. I wstawił się Mojżesz za ludem. Wtedy rzekł Pan do Mojżesza: Sporządź węża i umieść go na wysokim palu; wtedy każdy ukąszony, jeśli tylko spojrzy na niego, zostanie przy życiu. Sporządził więc Mojżesz węża miedzianego i umieścił go na wysokim palu. I rzeczywiście, jeśli kogo wąż ukąsił, a ukąszony spojrzał na węża miedzianego, zostawał przy życiu.
(Ps 102,2-3.16-21)
REFREN: Wysłuchaj, Panie, mojego wołania
Panie, wysłuchaj modlitwę moją,
a wołanie moje niech do Ciebie przyjdzie.
Nie ukrywaj przede mną swojego oblicza
w dniu mego utrapienia.
Nakłoń ku mnie Twego ucha,
w dniu, w którym Cię wzywam, szybko mnie wysłuchaj!
Poganie będą się bali imienia Pana,
a Twej chwały wszyscy królowie ziemi,
bo Pan odbuduje Syjon
i ukaże się w swym majestacie,
przychyli się ku modlitwie opuszczonych
i nie odrzuci ich modłów.
Należy to spisać dla przyszłych pokoleń,
lud, który się narodzi, niech wychwala Pana,
Bo spojrzał Pan z wysokości swego przybytku,
popatrzył z nieba na ziemię,
aby usłyszeć jęki uwięzionych,
aby skazanych na śmierć uwolnić.
Aklamacja
Ziarnem jest słowo Boże, siewcą zaś Chrystus; każdy, kto Go znajdzie, będzie trwał na wieki.
(J 8,21-30)
Jezus powiedział do faryzeuszów: Ja odchodzę, a wy będziecie Mnie szukać i w grzechu swoim pomrzecie. Tam, gdzie Ja idę, wy pójść nie możecie. Rzekli więc do Niego żydzi: Czyżby miał sam siebie zabić, skoro powiada: Tam, gdzie Ja idę, wy pójść nie możecie? A On rzekł do nich: Wy jesteście z niskości, a Ja jestem z wysoka. Wy jesteście z tego świata, Ja nie jestem z tego świata. Powiedziałem wam, że pomrzecie w grzechach swoich. Tak, jeżeli nie uwierzycie, że Ja jestem, pomrzecie w grzechach swoich. Powiedzieli do Niego: Kimże Ty jesteś? Odpowiedział im Jezus: Przede wszystkim po cóż jeszcze do was mówię? Wiele mam o was do powiedzenia i do sądzenia. Ale Ten, który Mnie posłał jest prawdziwy, a Ja mówię wobec świata to, co usłyszałem od Niego. A oni nie pojęli, że im mówił o Ojcu. Rzekł więc do nich Jezus: Gdy wywyższycie Syna Człowieczego, wtedy poznacie, że Ja jestem i że Ja nic od siebie nie czynię, ale że to mówię, czego Mnie Ojciec nauczył. A Ten, który Mnie posłał, jest ze Mną: nie pozostawił Mnie samego, bo Ja zawsze czynię to, co się Jemu podoba. Kiedy to mówił, wielu uwierzyło w Niego.
Rozważania do czytań
o. Marcin Ciechanowski OSPPE
Słowa Jezusa, o Jego odejściu są dla nas bolesną, ale zbawczą lekcją, ponieważ każde Jego wycofanie się z tego świata przez śmierć i zmartwychwstanie czyni dla duszy o wiele więcej niż tylko Jego fizyczna obecność jako Nauczyciela.Chrystus wyraźnie zarysowuje podział między Sobą a tymi, którzy Go słuchali, wskazując, że są „z niskości”, co oznacza egzystencję w mrocznej piwnicy świata, uwikłaną w chaos i bezradność grzechu. Śmierć w grzechach jest najstraszniejszą perspektywą ludzkiego losu, gdyż grzech działa jak niszczący wirus, który demoluje „twardy dysk” duszy i odrywa owoc od życiodajnego Drzewa Życia. Aby uniknąć tej ostatecznej katastrofy, człowiek musi uwierzyć, że Jezus JEST – co stanowi odwołanie do Bożego imienia „Ja Jestem” i objawia Jego współistnienie z Ojcem. Jezus zna swoją tożsamość nie z opinii ludzkich, ale z nieustannego wpatrywania się w miłość Ojca, która jest wieczna i niezmienna.
Kluczowym momentem tego dialogu jest zapowiedź wywyższenia Syna Człowieczego, które w Biblii oznacza nierozdzielną tajemnicę: haniebne przybicie do drzewa krzyża oraz chwalebne wywyższenie w zmartwychwstaniu. To wywyższenie na krzyżu jest pierwszym krokiem ku wysokościom nieba, dzięki któremu Jezus wyrywa nas z oblężenia śmierci, dokonując w nim wyłomu. Na krzyżu Chrystus sprowadza siebie do „zera”, ogałacając się z wszelkiego majestatu, aby w tej pustce uczynić miejsce na przyjęcie całego naszego smutku i bezsensu. Dopiero gdy zobaczymy Go tak uniżonego, rozpoznamy, że On nie mówi nic od siebie, ale jako Syn przekazuje nam pełnię mądrości otrzymanej od Ojca. Jezus jest przezroczysty wobec Boga, a Jego posłuszeństwo jest wyrazem najgłębszej miłości, która nie szuka własnej chwały, ale pragnie zbawienia każdego „ułomka” ludzkiego istnienia. Bóg Ojciec nigdy nie zostawia Syna samego, tak jak nigdy nie zapomina o człowieku, który w swej słabości przylgnie do Niego całym sercem. To zjednoczenie Jezusa z Ojcem jest fundamentem naszej nadziei, bo skoro On pokonał mrok i wyszedł z bram grobu, to i my w Nim mamy dostęp do wiecznego mieszkania.
Wielu uwierzyło Mu po tych słowach, ponieważ prawda, którą głosił, miała moc rozbijania kłamstw i demaskowania mroku, który od czasów Edenu więził ludzkie sumienia. Przyjęcie tej prawdy to jedyna droga, by nie zostać „na zewnątrz” własnego życia, lecz powrócić do domu Ojca, gdzie każda łza zostanie ostatecznie otarta.
o. Marcin Ciechanowski OSPPE
Patroni dnia:
Święta Katarzyna Szwedzka, zakonnica
– urodziła się w 1330 r. jako druga córka św. Brygidy i księcia Ulfa Gudmarssona. Katarzyna wyszła za mąż za szlachetnego rycerza, Edgarda z Kyren. Oboje złożyli ślub dozgonnej czystości. W roku 1350 św. Katarzyna udała się wraz z matką, do Rzymu z okazji roku jubileuszowego. Podczas pielgrzymowania otrzymała wiadomość o śmierci męża. Pozostała więc z matką w Rzymie, oddana dziełom pobożnym i miłosiernym. Przez 25 lat pomagała także św. Brygidzie w założeniu i utrwaleniu nowej rodziny zakonnej, brygidek. W 1375 roku Katarzyna wstąpiła do klasztoru brygidek w Vadstena, gdzie złożyła relikwie św. Brygidy. Dla niewiadomych przyczyn niebawem opuściła jednak ten klasztor i powróciła do Rzymu. Tymczasem klasztor w Vadstena, pozbawiony energicznego kierownictwa, zaczął się chylić ku upadkowi. Katarzyna powróciła więc do Szwecji, by ponownie stanąć na jego czele. Niestety, wkrótce po jej przybyciu, 24 marca 1380 r. zabrała ją z ziemi nagła śmierć.
Bractwo Słowa Bożego
Komentarze do czytań przygotowane przez Bractwo Słowa Bożego
Komentarz do pierwszego czytania
Od minionej, piątej niedzieli Wielkiego Postu w większości naszych kościołów zasłonięte są krzyże. Paradoksalnie, tym bardziej kierujemy wzrok ku znakowi naszego zbawienia, i o tym w tych dniach coraz wyraźniej poucza nas liturgia. Zapowiedzią krzyża Chrystusa jest miedziany wąż wywyższony przez Mojżesza na pustyni, w którym Izraelici pokąsani przez węże znajdują ocalenie.
Co było grzechem Izraelitów? Szemranie, nieufność wobec Bożego prowadzenia, pomimo tego, że dopiero co doświadczyli cudu manny, i przepiórek, i wody ze skały, a wcześniej niezwykłych znaków Bożej mocy podczas wyjścia z Egiptu w świętą noc paschalną.
„Lud stracił cierpliwość”. I nam może się dłużyć Wielki Post, codzienne przełamywanie własnego zniechęcenia, żeby być wiernym dobrym postanowieniom. Może nam się nieraz dłużyć trud naszego życia, bo chcielibyśmy, żeby coś już było załatwione, albo żeby było choć trochę łatwiej. A nieraz tracimy cierpliwość po prostu w rozmowie z kimś z rodziny.
Lekarstwem na niecierpliwość, i na każdy nasz grzech nie jest wpatrywanie się w siebie, ale w Jezusa Ukrzyżowanego, który za nas stał się grzechem – to znaczy, sam będąc niewinny i nieskalany, poniósł na krzyż i przecierpiał to, co jest naszą winą. W Nim, miłosiernym Bogu-Człowieku, widzimy, do czego prowadzi nasz grzech. Powtarzajmy dziś w chwilach zniecierpliwienia: „W ranach Twoich ukryj mnie, nie daj mi z Tobą rozłączyć się”.
Komentarz do psalmu
Wielki Post to nie wielki trening, ale to czas podejmowania wyrzeczeń, czas szczerego uznania własnej bezradności wobec zła i grzechu w naszym życiu, aby tym gorliwiej prosić – Panie, wysłuchaj modlitwę moją! Przyjdź mi z pomocą!
Diabeł na pustyni kusił Pana Jezusa do samowystarczalności (por. Ewangelia z I niedzieli Wielkiego Postu, Mt 4, 1-11). Ale Jezus wszystko ma od Ojca, i Ojcu się nieustannie powierza. Ideał chrześcijanina to nie perfekcjonista, który już sobie ze wszystkim w swoim życiu poradził, ale to ten, który już po przebudzeniu czyni znak krzyża, bo wie, że, jak śpiewamy w jednej z pięknych pieśni eucharystycznych: „Bez Twej pomocy człek nic nie może”.
Psalm 102 to lamentacja, i zarazem pokutna modlitwa człowieka, który czuje się zdezintegrowany, słaby, niepoukładany. Ale psalmista, świadomy swojego stanu, nie skupia się na sobie, ale pokornie woła do Boga, aby szybko, jeszcze dzisiaj, wysłuchał go. A Bóg nigdy nie odrzuca tych, którzy Go wzywają. Jest bliski, bliższy nam, niż o tym zwykle myślimy.
Kiedy widzimy nasz wewnętrzny bałagan, albo kiedy trudności życia nas przytłaczają, to najlepszy czas na gorliwą modlitwę prośby. W Wielkim Poście szczególnie prośmy o przebaczenie naszych grzechów – tych niedawnych, i dawnych. Jak uczy Katechizm, „Prośba o przebaczenie jest pierwszym dążeniem modlitwy prośby (słowa celnika: „Miej litość dla mnie, grzesznika”, Łk 18,13). Poprzedza ona właściwą, czystą modlitwę. Ufna pokora stawia nas w świetle komunii z Ojcem i Jego Synem, Jezusem Chrystusem oraz w komunii z innymi: a zatem „o co prosić będziemy, otrzymamy od Niego” (1 J 3, 22). Prośba o przebaczenie poprzedza liturgię eucharystyczną, jak również modlitwę osobistą” (KKK 2631).
Komentarz do Ewangelii
Jak mocno brzmią skierowane dziś do faryzeuszy, i do nas słowa: „Jeżeli bowiem nie uwierzycie, że Ja Jestem, pomrzecie w grzechach waszych”. Biedne jest chrześcijaństwo, które zamienia się w bycie po prostu „dobrym człowiekiem”, albo w jakąś formę samodoskonalenia. Jeśli szczerym sercem ciągle nie wracamy do chrzcielnego aktu wiary, że Tym, który nas zbawia, czyli wyzwala z grzechu, jest Jezus Chrystus, i że my naprawdę jesteśmy grzesznikami, to ostatecznie pozostaniemy martwi duchowo.
Duch Święty poprzez Słowo Boże pokazuje nam w Wielkim Poście nieustannie dwie rzeczy: nasz własny grzech (czasem grzechy ciężkie, czasem lekkie, a czasem mocno zakorzenione złe postawy) oraz bliskość Jezusa miłosiernego, który za nas umarł na krzyżu, abyśmy nie umarli na wieki, ale żyli z Nim.
Żydzi spodziewali się Mesjasza, który przyniesie rozwiązanie problemów politycznych, a więc poukłada to, co na zewnątrz; Jezus coraz wyraźniej w tej części Ewangelii Jana głosi, po co przyszedł na ziemię, i stąd narasta nieporozumienie, konflikt za cenę prawdy, aż po odrzucenie i śmierć krzyżową naszego Pana.
Jeśli szukamy w Jezusie rozwiązania naszych problemów, dobrego zdrowia, zdania egzaminów czy zabezpieczenia finansowego, to nasza wiara jest jeszcze bardzo krucha – choć i o te rzeczy warto się modlić. To, co ma być naszym priorytetem, dosłownie na śmierć i życie – to szczere otwarcie własnego serca na łaskę przebaczenia grzechów, a więc ciągła troska o życie w łasce uświęcającej.
Komentarze do czytań i Ewangelii zostały przygotowane przez ks. Mateusza Mickiewicza
Książka na dziś
Żyjemy w czasie szczególnej łaski, gdy Bóg na nowo kieruje spojrzenie Kościoła ku św. Józefowi. W chwilach niepokoju i zagubienia opiekun Syna Bożego uczy drogi zaufania Panu i posłuszeństwa Jego woli – drogi, którą przeszedł u boku Maryi, pełniąc zleconą mu misję.
Książka do nabycia w Księgarni Mateusza.