Środa
Rozważania: o. Mieczysław Łusiak SJ , Bractwo Słowa Bożego
Książka na dziś: Święty Józef mówi do ciebie
Czytania
(Iz 7, 10-14; 8, 10c)
Pan przemówił do Achaza tymi słowami: „Proś dla siebie o znak od Pana, Boga twego, czy to głęboko w Otchłani, czy to wysoko w górze”. Lecz Achaz odpowiedział: „Nie będę prosił i nie będę wystawiał Pana na próbę”. Wtedy rzekł Izajasz: „Słuchajcie więc, domu Dawidowy: Czyż mało wam naprzykrzać się ludziom, iż naprzykrzacie się także mojemu Bogu? Dlatego Pan sam da wam znak: Oto Panna pocznie i porodzi syna, i nazwie go imieniem Emmanuel, albowiem Bóg z nami”.
(Ps 40, 7-8a. 8b-10. 11)
REFREN: Przychodzę, Boże, pełnić Twoją wolę
Nie chciałeś ofiary krwawej ani z płodów ziemi,
ale otworzyłeś mi uszy.
Nie żądałeś całopalenia i ofiary za grzechy.
Wtedy powiedziałem: „Oto przychodzę.
W zwoju księgi jest o mnie napisane:
Radością jest dla mnie pełnić Twoją wolę, mój Boże,
a Twoje prawo mieszka w moim sercu”.
Głosiłem Twą sprawiedliwość w wielkim zgromadzeniu
i nie powściągałem warg moich, o czym Ty wiesz, Panie.
Sprawiedliwości Twojej nie kryłem w głębi serca,
głosiłem Twoją wierność i pomoc.
Nie taiłem Twojej łaski ani Twej wierności
przed wielkim zgromadzeniem.
(Hbr 10, 4-10)
Bracia: Niemożliwe jest to, aby krew cielców i kozłów usuwała grzechy. Przeto Chrystus przychodząc na świat, mówi: „Ofiary ani daru nie chciałeś, aleś Mi utworzył ciało; całopalenia i ofiary za grzech nie podobały się Tobie. Wtedy rzekłem: "Oto idę, w zwoju księgi napisano o Mnie, abym spełniał wolę Twoją, Boże”. Wyżej powiedział: „Ofiar, darów, całopaleń i ofiar za grzechy nie chciałeś, i nie podobały się Tobie”, choć składa się je na podstawie Prawa. Następnie powiedział: „Oto idę, abym spełniał wolę Twoją”. Usuwa jedną ofiarę, aby ustanowić inną. Na mocy tej woli uświęceni jesteśmy przez ofiarę ciała Jezusa Chrystusa raz na zawsze.
Aklamacja (J 1, 14ab)
Słowo stało się ciałem i zamieszkało między nami, i widzieliśmy Jego chwałę.
(Łk 1, 26-38)
Bóg posłał anioła Gabriela do miasta w Galilei, zwanego Nazaret, do Dziewicy poślubionej mężowi, imieniem Józef, z rodu Dawida; a Dziewicy było na imię Maryja. Anioł wszedł do Niej i rzekł: „Bądź pozdrowiona, pełna łaski, Pan z Tobą, błogosławiona jesteś między niewiastami”. Ona zmieszała się na te słowa i rozważała, co miałoby znaczyć to pozdrowienie. Lecz anioł rzekł do Niej: „Nie bój się, Maryjo, znalazłaś bowiem łaskę u Boga. Oto poczniesz i porodzisz Syna, któremu nadasz imię Jezus. Będzie On wielki i będzie nazwany Synem Najwyższego, a Pan Bóg da Mu tron Jego praojca, Dawida. Będzie panował nad domem Jakuba na wieki, a Jego panowaniu nie będzie końca”. Na to Maryja rzekła do anioła: „Jakże się to stanie, skoro nie znam męża?” Anioł Jej odpowiedział: „Duch Święty zstąpi na Ciebie i moc Najwyższego osłoni Cię. Dlatego też Święte, które się narodzi, będzie nazwane Synem Bożym. A oto również krewna Twoja, Elżbieta, poczęła w swej starości syna i jest już w szóstym miesiącu ta, która uchodzi za niepłodną. Dla Boga bowiem nie ma nic niemożliwego”. Na to rzekła Maryja: „Oto Ja służebnica Pańska, niech Mi się stanie według twego słowa!” Wtedy odszedł od Niej anioł.
Rozważania do czytań
o. Mieczysław Łusiak SJ
Nowe spojrzenie na Bożą łaskawość
Nam się często wydaje, że znaleźć „łaskę u Boga” to na przykład wygrać w totolotka, albo mieć dobre zdrowie, albo zdać egzamin na prawo jazdy za pierwszym razem. Tymczasem Maryja, znalazłszy łaskę u Boga po prostu stała się matką. Może ktoś powie, że nie byle jaką matką, bo Matką Boga, ale dla Niej to nie oznaczało nic wyjątkowego. Maryja, znalazłszy łaskę u Boga, musiała tak samo jak każda inna matka zakasać rękawy i wziąć się za sprzątanie, pranie, gotowanie, musiała myśleć, czy dziecko ma kolkę, czy też płacze z innego powodu, musiała wstawać w nocy, bo dziecko się zsikało i pilnować, żeby dziecko, bawiąc się na podwórku, nie wpadło przypadkiem do studni. Nikt za Jej życia nie nosił Jej na rękach za to, że „znalazła łaskę u Boga” i została Matką Boga. Niech ten fakt poszerzy nasze horyzonty w spojrzeniu na Bożą łaskawość. Często bowiem bywa, że Bóg przychodzi do nas z jakąś łaską, a my mówimy, że znowu mamy nowe problemy, że sprawy nie idą pomyślnie, że los się na nas uwziął, itd.
o. Mieczysław Łusiak SJ
Bractwo Słowa Bożego
Komentarze do poszczególnych czytań przygotowane przez Bractwo Słowa Bożego
Komentarz do pierwszego czytania
Król judzki Achaz nie chce wystawiać Boga na próbę, bo w ogóle wolałby sobie poradzić bez Boga. Kiedy staje przed nim widmo wojny ze strony koalicji króla Aramu i króla Izraela, Achaz szuka pomocy nie w Bogu, ale w Asyrii. I właśnie wtedy prorok Izajasz wygłasza orędzie, które ostatecznie spełni się nie tylko w potomku królewskim – jednym z synów Achaza – ale w przyjściu na świat Jezusa Chrystusa.
To pierwsze czytanie uczy nas, że nim ludzie szczerze szukali Boga, Bóg pierwszy nas szukał. Prawda o Wcieleniu Syna Bożego, o tym, że Bóg stał się człowiekiem dla nas i dla naszego zbawienia, poczynając się w łonie Maryi Dziewicy, to niezwykła tajemnica Bożej miłości, która biegnie nam na ratunek.
My, grzeszni, szukamy nieraz pomocy i wytchnienia w różnych zawodnych rzeczach, pokładając nieraz wiarę należną tylko Bogu w innych ludziach. To nieraz kończy się dramatycznie. A prorok Izajasz zaprasza także dzisiaj nas, aby zobaczyć, jak Bóg objawia się w naszym życiu.
Po to Bóg stał się człowiekiem, aby nas zbawić. On jest Emmanuelem, Bogiem z nami – to znaczy, że nasze życie nabiera sensu dopiero wtedy, kiedy w nasze ludzkie niepewności wchodzi Jezus Chrystus. O łaskę pomnożenia naszej wiary prośmy dziś szczególnie Maryję, która, jak uczą Ojcowie Kościoła, zanim poczęła Jezusa cieleśnie, poczęła Go w swojej duszy przez wiarę.
Komentarz do psalmu
Psalm 40 liturgia wkłada dziś w usta samego Jezusa Chrystusa. To On w najdoskonalszy sposób wypełnił wolę Ojca – będąc z Nim jedno co do woli Boskiej, ale w swojej woli ludzkiej doskonale zharmonizowany, poddany temu, czego pragnie Ojciec.
Nieposłuszeństwo pierwszych ludzi związane z grzechem – i każde nasze grzeszne nieposłuszeństwo Bogu, którego konsekwencją jest śmierć wieczna, życie bez Boga – Jezus naprawia przez swoje doskonałe posłuszeństwo, kiedy z miłości do nas przyjmuje ludzkie ciało w łonie Maryi, aby nas zbawić.
„Nie chciałeś ofiary krwawej ani z płodów ziemi, lecz otwarłeś mi uszy; nie żądałeś całopalenia i ofiary za grzechy. Wtedy powiedziałem: «Oto przychodzę»”. Wszystkie ofiary Starego Przymierza, ustanowione przez Prawo, były długą drogą wychowania człowieka do tego, że ostatecznie najważniejszą – i najtrudniejszą - ofiarą, jest ofiara z własnej woli. Tekst grecki, w nieco zmienionej formie i przywołany przez dzisiejszy fragment Listu do Hebrajczyków, mówi: „Ofiary ani daru nie chciałeś, ale mi utworzyłeś ciało”. Tajemnica Wcielenia, czyli to, że Syn Boży przyjmuje ludzką naturę - staje się już na zawsze prawdziwym człowiekiem, nie przestając być prawdziwym Bogiem, jest owiana wielką miłością posłuszeństwa. Żeby to się dokonało, Pan Bóg pragnął zaangażować człowieka – stąd piękna, ale pełna wszelkich ludzkich, normalnych pytań i jakiejś zgody na niepewność, odpowiedź Maryi – „Oto Ja, służebnica Pańska!”
Wiedzą o tym dobrze osoby zakonne, bo ślub posłuszeństwa jest trudniejszy niż czystości czy ubóstwa. Wiedzą o tym księża, z których każdy podczas święceń przyrzeka swojemu biskupowi „cześć i posłuszeństwo” – płynące ostatecznie właśnie z motywacji nadprzyrodzonej.
Polećmy dziś Panu Bogu w modlitwie wszystkich małżonków, którzy przychodzą, aby pełnić wolę Bożą, gdy są otwarci na dar nowego życia; polećmy wszystkich, którzy rozeznają powołanie do szczególnej służby Bogu, aby byli spokojni, że w tym pierwszym, trudnym kroku decyzji, uprzedza ich i hojnie wspiera łaska Boża.
Komentarz do drugiego czytania
Przeżywamy uroczystość Zwiastowania Pańskiego, bo dokładnie za dziewięć miesięcy kalendarzowe Boże Narodzenie. Choć już za kilka dni Święta Paschalne, dzisiejszy dzień – jakby trochę znienacka – przypomina nam, że Wcielenie i Odkupienie to ściśle związane ze sobą tajemnice. Syn Boży po to stał się człowiekiem, aby nas zbawić przez swoją śmierć i zmartwychwstanie.
Dosyć często na naszą wiarę patrzymy mniej więcej tak: człowiek zgrzeszył; potrzeba było kogoś, kto to wszystko naprawi; zatem Pan Jezus „zgłosił się na ochotnika” i wtedy to na Nim, wiszącym na krzyżu, groźny Ojciec, niczym tyran i despota, mógł wyładować swój boski gniew. Dzisiejsze słowo pragnie wyprostować nasz wykoślawiony obraz Boga.
Fragment z Listu do Hebrajczyków nie mówi o Nazarecie, ale przenosi nas przed wszelki czas, w wewnętrzny dialog Trójcy Świętej. Wcielenie Syna Bożego jest odwiecznym zamysłem miłości Ojca, Syna i Ducha Świętego. Dotykamy niezgłębionej tajemnicy, ale jedno jest pewne – to tajemnica Bożej miłości do nas. Bóg stał się nam tak bliski jak to tylko możliwe.
Słowo Boże skupia naszą uwagę na doskonałym posłuszeństwie Jezusa, które jest najmilszą Ojcu ofiarą, zastępującą różne ofiary Starego Prawa. Co więcej, nie tylko Męka Pana Jezusa ma dla nas charakter zbawczy, ale każda tajemnica Jego życia, począwszy właśnie od momentu Wcielenia. „Przez Twoje Wcielenie – wybaw nas Panie” – śpiewamy w litanii.
Kontemplujmy dziś Jezusa doskonale posłusznego i oddanego woli Ojca. I pytajmy się - czy moje powołanie i moje obowiązki ożywia miłość do Ojca, który od zawsze umiłował mnie w swoim Synu?
Komentarz do Ewangelii
To, co wielkie i niepojęte, łączy się z tym, co pokorne i małe. Bóg mógł nas zbawić na wiele innych sposobów. Ale chciał przyjść do nas właśnie jako człowiek, i chciał, aby na Jego wielkie „Chcę” padła odpowiedź Maryi: „Chcę, niech mi się stanie!”
Jakiś odblask tej tajemnicy jest w każdych zaręczynach – na „tak, chcę!” czeka z drżeniem serca każdy mężczyzna, który się oświadcza przyszłej żonie. Jakiś odblask tej tajemnicy jest w każdym wyborze drogi kapłańskiej czy zakonnej, a więc powołaniu do większej miłości, kiedy człowiek odpowiada Bogu na tajemniczą łaskę powołania: „tak, chcę!”.
W dzisiejszej Ewangelii łączą się dwie tajemnice – tajemnica Zwiastowania i Tajemnica Wcielenia. Bóg objawia swój plan Maryi, i dzięki słowu zgody, jej łono stało się komnatą zaślubin tego, co Boskie i tego, co ludzkie. Tak mówili o tym Ojcowie Kościoła.
Maryja, stając się Matką Boga, już wtedy, jakby w dalekiej perspektywie, która stopniowo wyjaśni się w Ewangelii, a potem w całej Tradycji Kościoła, jest matką wszystkich wierzących, i wszystkich ludzi w ogóle. W Niej uosobiony jest cały Kościół, którego Ona jest najdoskonalszym członkiem, wzorem i Matką. Dlatego Jej wstawiennictwo jest tak skuteczne, bo Ona nie zmienia woli Bożej, ale pomaga nam w odpowiedniej dyspozycji serca do przyjęcia Jego darów.
Każda otrzymana łaska przychodzi do nas od momentu Wcielenia przez Najświętsze Człowieczeństwo Jezusa, i każda łaska ma w sobie jakiś odblask tamtego wydarzenia. W Ewangelii chorzy dotykają się Jezusa, widząc człowieka, a doświadczają Boskiej mocy uzdrowienia. W sakramentach widzimy zewnętrzne znaki – wodę, chleb i wino, olej, słyszymy ludzkie słowa – chrztu, konsekracji, namaszczenia – a dotyka nas skuteczna, niewidzialnie działająca łaska.
Modląc się dzisiejszym Słowem, zapytajmy się bardzo poważnie, czy nie uciekamy od prawdziwej wiary w stronę jakiejś formy spirytualizmu. Katolicyzm jest inkarnacyjny - to znaczy, że to, co ludzkie, zwyczajne, cielesne, nie zostaje odrzucone, ale przemienione, wydoskonalone, włączone w relację z Bogiem. Podobnie, nasza modlitwa nie ma być błądzeniem myśli czy rozpłynięciem się w niebycie, ale dotknięciem przez wiarę Jezusa Chrystusa, Boga i człowieka. Nie mamy w Wielkim Poście jedynie schować się w ciszy kościoła, ale umocnieni Bożą łaską, która płynie z sakramentów i modlitwy, podejmować mężnie to, co niesie codzienność.
Komentarze do czytań i Ewangelii zostały przygotowane przez ks. Mateusza Mickiewicza
Książka na dziś
Żyjemy w czasie szczególnej łaski, gdy Bóg na nowo kieruje spojrzenie Kościoła ku św. Józefowi. W chwilach niepokoju i zagubienia opiekun Syna Bożego uczy drogi zaufania Panu i posłuszeństwa Jego woli – drogi, którą przeszedł u boku Maryi, pełniąc zleconą mu misję.
Książka do nabycia w Księgarni Mateusza.